izabellinda
11.03.07, 13:50
Wczoraj jak wracałam do domu z miasta, będąc na pl. Bema zaczęły nadjeżdżać
karetki, policja, straż pożarna. Szybko podbiegłam na skrzyżowanie ulic
Jedności Narodowej z Oleśnicką.
Tam leżał niemal zmiażdżony zielony motocykl Kawasaki. Obok niego Ratownicy
Medyczni reanimowali pasażera motocykla. To był taki młody chłopiec ;( Od
ludzi, którzy byli tam przede mną dowiedziałam się, że motocykl wjechał w
samochód. Kierowca motocykla był w karetce, prawdopodobnie już nieżył.
Pasażera reanimowali 15-20 min. Stałam tak blisko, czułam się bezsilna.
Bardzo pragnęłam pomóc, chwycić tego chłopca za rękę. Widziałam jego oczy,
jego bezwładne ręce i nic nie mogłam zrobić!! Modliłam się aby Bóg go
uratował. Był taki młody, całe życie było przed nim
Dziś rano przeczytałam w gazecie, że kierowca motocykla i pasażer zginęli i
jak twierdzą świadkowie nie mieli szans na przeżycie. Mknęli ulicą ponad 100
km/h. Kierowca samochodu wyjeżdżał z ulicy podporządkowanej (prawdopodobnie
Oleśnickiej) i nie zauważył "szybkiego" motocykla. Widziałam tego człowieka.
Był w tak wielkim szoku. Współczuję kierowcy samochodu oraz rodzinie i
bliskim ofiar. [*]
Najbardziej żałuję, że nie było mnie w tamtym miejscu 10 minut wcześniej.
Może wtedy akcja ratownicza byłaby bardziej efektowna.
Czy ktoś wie coś na temat tych chłopców?? Ile mieli lat?? Kiedy odbędą się
ich pogrzeby?? W poniedziałek, przy feralnym miejscu postrawię 2 znicze dla
dla motocyklisty i pasażera, który zgasł na moich oczach, a ja nie mogłam nic
zrobić. Boże świeć nad Ich duszami