Dodaj do ulubionych

Historyczne gry uliczne

05.04.07, 14:02
Dlaczego Jan PAwel II muusial objac patronat nad placem 1-go Maja?? Ja jestem
raczej patriotka i wole "1 maja" niz papieza, ktory 'taki swiety wcale nie
byl"... :)
Obserwuj wątek
    • Gość: alto Re: Historyczne gry uliczne IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.07, 17:48
      Bedzie niedługo dekleryzacja życia i nazw ulic. Poczekajmy
      • oels Re: Historyczne gry uliczne 07.04.07, 18:12
        A ja się dziwię że do tej pory nie zmieniono Polski na JanoPawłowo II
    • Gość: a ja Re: Historyczne gry uliczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 19:53
      a ja jestem za aby Plac jana Pawła 2 Był na Stałe. a ty jestes Ateistką i koniec
    • brzydko.piszesz Re: Historyczne gry uliczne 07.04.07, 20:06
      Dlaczego musiał objąć patronatem największy (poza Rynkiem) plac w centrum,
      niegdyś potężną, zachodnią bramę miasta? Nie wiem, widocznie były jakieś odgórne
      decyzje.
    • Gość: Deno Bo taka byla wola Boza IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 07.04.07, 20:39
      A poza tym, trudno zeby nie uczcic jednego z najwiekszych Polakow w historii.
    • Gość: koom Historyczne gry uliczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 23:58
      Zaszczuć radną z Ligi

      Tłum medialnych bojówkarzy – z Telewizji Polskiej Kraków, z
      michnikowego „Metra”, z postkomunistycznych organów „Trybuna”, „Nie”
      i „Wprost” – zwarł szeregi, by zniszczyć jedną kobietę, radną LPR z małego
      miasteczka Brzesko (Małopolska).

      Sprawa zatoczyła szerokie kręgi, wkraczając na arenę międzynarodową – litewskie
      pismo „Lietuvos Rytas” uznało działalność brzeskiej radnej za sztandarowy
      przykład nastrojów nacjonalistycznych w Polsce! Cóż takiego uczyniła
      nieszczęsna niewiasta, że ściągnęła na siebie bezwzględny atak pałkarzy
      żurnalistyki?

      Oto jedna z najbardziej zdumiewających historii, z jaką zetknąłem się ostatnio.
      Wyłania się z niej porażający obraz nędzy etycznej, umysłowej i profesjonalnej
      licznych przedstawicieli mediów, pretendujących do miana „czwartej władzy”
      i „sumienia narodu”.

      Patroni ulic

      W marcu b.r. ktoś zaproponował, by jednej z ulic Brzeska nadać imię byłego
      wiceministra z czasów PRL, Wincentego Zydronia. Zdegustowana tą inicjatywą była
      m.in. Janina Drużkowska-Cader, radna Ligi Polskich Rodzin w Brzesku i
      działaczka NSZZ „Solidarność”. Na sesji Rady Miejskiej zgłosiła wniosek
      następującej treści: „Ze względu na nieuregulowaną sprawę lustracji i
      przygotowywaną nowelizację ustawy o IPN, która otworzy w całości dostęp do
      archiwów, należy przed nadaniem nazwy ulic (tytułu „Zasłużony Obywatel dla
      Miasta Brzeska”, „Honorowy Obywatel Miasta Brzeska”) rozważyć sprawdzenie, czy
      osoba, którą chce się uczcić, nie figuruje w aktach IPN jako uwikłana we
      współpracę ze służbami PRL-u. Pozwoli to uniknąć niefortunnych przypadków
      nazewnictwa imieniem osób skompromitowanych” (zob. Wniosek radnej Cader, BR.IX,
      0057/10-319/2006, kopia w posiadaniu autora niniejszego artykułu).

      W takim też brzmieniu wniosek został umieszczony w protokole obrad sesji Rady
      Miejskiej. Lektura protokołu jednoznacznie wskazuje na kontekst sprawy, jakim
      była próba nadania jednej z ulic imienia komunistycznego dostojnika, Wincentego
      Zydronia (zob. Protokół nr XL/2006 z obrad Sesji Rady Miejskiej w Brzesku,
      odbytej w dniu 15 marca 2006 roku w sali obrad Urzędu Miejskiego w Brzesku,
      ulica Głowackiego 2).

      Wniosek radnej LPR przyjęto bez dyskusji, skierowano go do dalszego
      opracowania. To nieprawdopodobne, ale owa skromna notka, wyważona i
      zdroworozsądkowa, w następnych tygodniach zostanie okrzyknięta straszliwą
      zbrodnią, przejawem prawicowej aberracji, fanatyzmu i debilizmu, a na jej
      autorce gang komunistycznych i michnikowych żurnalistów dokonywał będzie
      moralnego linczu!

      Janosik z SLD

      W następnych dniach nie dzieje się wiele, radna Drużkowska-Cader udziela
      wywiadu dziennikarzom krakowskiego oddziału TVP 3. Bomba wybucha 4 kwietnia. W
      swej informacyjnej „Kronice” krakowska filia telewizji publicznej zamieszcza
      program autorstwa Dariusza Bohatkiewicza. Pan redaktor wykazuje się w nim
      biegłością, której nie powstydziłby się nieboszczyk Goebbels.

      „- Chopina, Okulickiego, Ruchu Oporu. To nazwy kilku ulic w Brzesku, które z
      komunizmem na pewno się nie kojarzą. Mimo to brzescy radni postanowili
      zlustrować patronów...” - zagaja spiker. Potem mówi radna Drużkowska-Cader.
      Pozwolono jej wypowiedzieć jedno zdanie: „- Nie powinniśmy zbyt pochopnie
      nazywać naszych ulic, ani nadawać honorowych tytułów osobom, których
      przeszłości tak naprawdę nie znamy.”

      I znów komentarz spikera o „lustrowaniu patronów”, a kamera uporczywie pokazuje
      tabliczki z nazwami ulic: Chopina, Królowej Jadwigi, Sienkiewicza,
      Okulickiego... Intencje Bohatkiewicza są jednoznaczne – chce ośmieszyć radną,
      która nie dopuściła do uhonorowania komunistycznego dygnitarza, zasugerować, że
      pragnie ona rozliczyć polskich twórców i bohaterów narodowych.

      Następnie w programie wypowiadają się „autorytety”: radny Krakowa Bolesław
      Kosior (PiS) szydzi, że to wiadomość w sam raz na Prima Aprilis; socjolog
      Cezary Ulasiński pokpiwa, że radni z Brzeska mogą zlustrować Konopnicką, bo
      zadawała się z tak podejrzanymi osobnikami, jak Gapcio czy Śpioch;
      wiceprzewodniczący krakowskiego SLD Tomasz Janosik grzmi pryncypialnie: „IV
      Rzeczpospolita charakteryzuje się przede wszystkim paranoją i grzebaniem w
      życiorysach. Dlatego mnie osobiście nie dziwi ten pomysł!”

      Na razie rzecz rozgrywa się na lokalnym, galicyjskim podwórku. Ot, powie ktoś,
      jakiś sfrustrowany, nierozgarnięty czy po prostu leniwy prowincjonalny
      dziennikarzyna wysmażył program, na takim, a nie innym poziomie. Może inaczej
      nie potrafi?

      Michał Stangret – mediota z Agory

      Sześć dni później uderza „Metro”, bezpłatne pismo wydawane przez michnikowy
      koncern Agora. Uderza potężnie – w nakładzie 490 tys. egzemplarzy. Na pierwszej
      stronie krzyczy ogromny napis: „ZLUSTRUJĄ MICKIEWICZA” Wewnątrz numeru niejaki
      Michał Stangret daje odpór prawicowym fanatykom. O ile redaktorowi
      Bohatkiewiczowi z TVP 3 Kraków nie da się odmówić pewnej finezji, o tyle Michał
      Stangret flekuje z gracją pałkarza: „Radni z Brzeska sprawdzają, komu odebrać
      nazwę ulicy. Nieskazitelna komisja przejrzy życiorysy m.in. Słowackiego,
      Mickiewicza czy królowej Jadwigi” („Metro” z 10.04.2006). Stangretowy wytwór
      opatrzony jest ogromniastym tytułem: „Lustrują bohaterów narodowych”. Tekst
      zostaje zaraz umieszczony w portalu internetowym „Gazety Wyborczej”
      (serwisy.gazeta.pl/metro/2029020,50145,3271

      „Trybuna Brudu”

      Publikacja Michała Stangreta wywołuje efekt śniegowej kuli – głos w sprawie
      zabierają kolejni pismacy, przepisujący jeden od drugiego zmyślone rewelacje,
      często dodający od siebie nowe, frapujące szczegóły. Oto dziennik „Trybuna”
      przytacza wypowiedź zawodowego rozweselacza (uważającego się za poetę)
      Krzysztofa Daukszewicza: „– Dostałem wczoraj SMS-a, że w miejscowości bodajże
      Brzesko radni zastanawiają się, czy Mickiewicz, Słowacki i Kościuszko
      zasłużyli, by być patronami ulic” („Trybuna” z 13.04.2006).

      Dwa dni później w „Trybunie” Roman Nowicki wyraża oburzenie z powodu „(...)
      obezwładniającej głupoty niektórych radnych LPR z Brzeska. Otóż ci radni
      postanowili szczegółowo sprawdzić życiorysy m.in. Mickiewicza, Słowackiego,
      Kościuszki itd. – czy aby zasługują na to, by ulice nosiły ich nazwiska.
      Szczególny nacisk w tej megalustracji ma być położony na sprawdzenie, czy byli
      <prawdziwymi Polakami>. (...) Lustracji będą podlegały również ulice Królowej
      Jadwigi, Berka Joselewicza (no, tu aż się prosi, żeby skreślić!), Marii
      Konopnickiej” („Trybuna” z 15-17 kwietnia 2006).

      Na tym „Trybuna” nie kończy swej misji. Do głosu rwie się Adam
      Budzyński, „twórca” artykułu zatytułowanego (nomen omen!) „Wielka bania z
      brednią”: „Specjalna komisja nieskazitelnej LPR ma dokładnie prześwietlić
      życiorysy m.in. Adama Mickiewicza, Tadeusza Kościuszki, Józefa Piłsudskiego,
      Berka Joselewicza. (...) Spośród patronów brzeskich ulic tylko ks. Jerzy
      Popiełuszko, Henryk Sienkiewicz i Maria Konopnicka są poza wszelkim
      podejrzeniem. Wszyscy inni podlegają lustracji” („Trybuna” z 18 kwietnia 2006
      r.). O orientacji Budzyńskiego w temacie świadczy fakt, iż Brzesko, położone
      wszak w Małopolsce, nazywa „wielkopolskim miastem” (Tamże).

      „Zadupie” Wiesława Kota

      Nie trzeba długo czekać, aż objawi się kolejny dziennikarz-bajkopisarz.
      Michnikowi i komunistom z „Trybuny” spieszy z bratnią pomocą żurnalista
      • Gość: Jazzek Re: Historyczne gry uliczne IP: 62.29.248.* 20.04.07, 15:49
        „Zadupie” Wiesława Kota

        Nie trzeba długo czekać, aż objawi się kolejny dziennikarz-bajkopisarz.
        Michnikowi i komunistom z „Trybuny” spieszy z bratnią pomocą żurnalista Wiesław
        Kot z tygodnika „Wprost”. „ – Wysocy radni z miasta Brzeska, a zwłaszcza ty,
        radna Janino Drużkowska-Cader (LPR), która pierwsza podniosłaś sztandar” –
        zaczyna podniośle ów mistrz pióra. Potem jest już z górki: „- A może papieże
        mają dla was, w Brzesku, pisać osobne encykliki, bo te, co napisali, wam się
        nie podobają? (...) Rozpuściliście się w tym Brzesku! Wy myślicie, że my tu, w
        Warszawie, nie mamy was na oku, bo to zadupie i daleko. A mamy” („Wprost” z 23
        kwietnia 2006 r.).

        Nieoczekiwanie, Wiesław Kot stwierdza, że chciałby zamieszkać w Brzesku, na
        styku ulic Okocimskiej i Chmielnej... Ów, cokolwiek knajpiany styl sugeruje
        możliwość, iż w momencie „tworzenia” (hm...) pan redaktor niekoniecznie musiał
        być trzeźwy...? Jedynie taka okoliczność stanowiłaby jakieś usprawiedliwienie
        dla publicysty „Wprost” Wiesława Kota. Ale, na miłość Boską, ktoś puścił to
        jego „zadupie” do druku!
        Urbanowa muza

        Do kopania brzeskiej radnej włącza się również tygodnik „Nie” Jerzego Urbana
        (widać wódka wypita wspólnie przez redaktorów naczelnych „Gazety Wyborczej”
        i „Nie” na trwałe scementowała ten sojusz). Urbanowa podwładna, pani Bożena
        Dynat, łże jak z nut: „W ostatnich tygodniach radna Janina Drużkowska-Cader z
        Brzeska oznajmiła, że nie wystarczy czujność przy nazywaniu nowych ulic. Chce
        zlustrować polskie legendy, od królowej Jadwigi, Mickiewicza, po Kościuszkę i
        Piłsudskiego, ponieważ ich życie mogło odbiegać od zaleceń Kościoła kat. (...)
        Wkrótce ruszy lustracyjna lawina” („Nie” nr 21/2006).
        Litwini przeciw polskiej nacjonalistce

        Nagonka przeciw radnej LPR nabiera tempa. Oto litewskie pismo „Lietuvos Rytas”,
        w artykule: „Patriotyzm w Polsce osiągnął poziom absurdalny", bezkrytycznie
        powtarza za „Metrem”: „Rada m. Brzesk [sic! – A.S.] postanowiła powołać
        komisję, która ma zbadać, czy osoby, których imionami nazwane są miejscowe
        ulice, były prawdziwymi patriotami Polski. Na listę badanych wciągnięta została
        nawet Jadwiga - żona króla Litwy i Polski Jagiełły, Tadeusz Kościuszko (...),
        poeci Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki. Inicjatorka utworzenia komisji,
        przedstawicielka ultrakatolickiej LPR Janina Drużkowska-Cader (...)
        oświadczyła, że trudno będzie zdecydować się w sprawie kwestionowanego
        patriotyzmu A. Mickiewicza, J. Słowackiego i T. Kościuszki, dlatego z prośbą o
        pomoc planuje się zwrócić do Instytutu Pamięci Narodowej (IPN)” („Lietuvos
        Rytas” z 20.04.2006, cyt. za: www.msz.gov.pl/index.php?
        page=8301&lang_id=pl&bulletin_id=8&portlet=biuletyn/pokaz).
        Znaleźć haka na radną?

        „W relacjach medialnych doszło do poważnego zniekształcenia treści wniosku i
        intencji jego autorki. (...) Rada Miejska wyraża stanowczy protest przeciwko
        takim bezprzykładnym i obelżywym próbom deformowania zasadniczej treści wniosku
        (...)” – głosi oświadczenie Rady Miejskiej w Brzesku z 26 kwietnia b.r.,
        przekazane prasie lokalnej i mediom, które opublikowały kłamstwa.
        Bodaj jedyną reakcją na oświadczenie rajców była kolejna porcja bredni, tym
        razem w „Dzienniku Polskim”, autorstwa niejakiego Mirosława Kowalskiego,
        brzeskiego korespondenta tej gazety. Wprawdzie ów geniusz zaangażowanej
        publicystyki nie zadał sobie trudu, by przeprowadzić rozmowę, choćby
        telefoniczną, z główną bohaterką „skandalu”, ani też nie zajrzał do stosownego
        protokołu Rady Miejskiej, by sprawdzić, co faktycznie powiedziała radna. Nie,
        Mirosław Kowalski wolał pójść w ślady bolszewickich gadzinówek: „Czy lustracji
        musieliby się poddać Mickiewicz, Joselewicz, Piłsudski, a nawet król Kazimierz
        Wielki? Tego nie wiadomo. (...) Specjalna komisja miała też prześwietlić
        wszystkich nowych kandydatów na patronów ulic. Nie chodziło tylko o ich
        działalność, ale także życie osobiste.” Dalej reporter „Dziennika Polskiego”,
        plagiatując Stangreta i tylu innych, obnosi się ze swą troską: „Gdyby radnej
        Drużkowskiej-Cader udało się przekonać do swoich pomysłów rajców miejskich
        Brzeska i – co nie daj Boże – innych miast w Polsce, niewielu patronów ulic by
        się u nas ostało. W myśl komunistycznej teorii: dajcie mi człowieka, a znajdę
        na niego jakiś paragraf, na każdego człowieka można byłoby znaleźć haka...”
        („Dziennik Polski” z 28.04.2006).
        Nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż w ostatnim zdaniu Mirosław Kowalski przekazuje
        radnej Drużkowskiej-Cader przejrzyste ostrzeżenie...
        Media i etycy

        To jedna z tych historii, po których każdy normalny człowiek, udzielający się
        trochę w środkach masowego przekazu, czuje piekący wstyd. Bo wynika z niej
        jasno, że wielu dziennikarzy Trzeciej RP to albo medialne prostytutki, gotowe
        przyjąć dowolne, nawet najbrudniejsze zlecenie, i zmieszać z błotem każdą
        wskazaną im osobę – albo, w NAJLEPSZYM przypadku, stado bezmózgich,
        pozbawionych etyki zawodowej półgłówków, zdolnych jedynie do przepisywania od
        siebie nawzajem „rewelacji” wyssanych z palca (albo i z dna butelki).
        „W ostatnim czasie, na przestrzeni prawie dwóch miesięcy jestem obiektem
        nieprawdopodobnie ciężkiego ataku mediów polskich, które stosując kłamstwa i
        oszczerstwa upodlają mnie i niszczą” – napisała radna Drużkowska-Cader w
        skardze do Rady Etyki Mediów. Można by mieć nadzieję, że niedawne zmiany
        personalne w tym gremium, również objęcie prezesury TVP przez Bronisława
        Wildsteina, pozwolą zadośćuczynić pokrzywdzonej.
        Otóż, problem w tym, że zarówno dla mediów, jak i dla Rady Etyki pani
        Drużkowska-Cader jest „NIKIM WAŻNYM”. Ot, jakaś kobiecina z małego,
        prowincjonalnego miasteczka, nikomu nieznana, nikomu niezagrażająca. Co innego,
        gdyby redaktorzy wleźli na odcisk jakiejś OSOBISTOŚCI – politykowi czy
        biznesmenowi, posiadającemu „plecy” w postaci klanu mocarnych i wpływowych
        przyjaciół. O, wtedy naczalstwo TVP 3 Kraków, „Metra”, „Trybuny”, „Wprostu”
        i „Nie” gięłoby się w ukłonach, zaś Rada Etyki z pewnością nie szczędziłaby
        surowych upomnień...
        Czy osoby, stojące dziś na straży etyki dziennikarskiej nie zaczną kalkulować,
        czy opłaca im się zadzierać z mediami w obronie jakiejś, „NIEWAŻNEJ” dla
        wielkich tego świata, kobiety? Czas pokaże.
        Podscriptum
        Na wypadek, gdyby pp. Bohatkiewicz, Ulasiński, Janosik, Stangret, Daukszewicz,
        Nowicki, Budzyński, Dynat, Kot, Kowalski - wreszcie, poniewczasie, zechcieli
        zapoznać się z protokołem sesji Rady Miejskiej w Brzesku z 15 marca b.r. i
        prawdziwym brzmieniem wypowiedzi radnej Janiny Drużkowskiej-Cader - informuję
        ich, że dokument ów nie był i nie jest utajniony. Sama radna również dysponuje
        stosowną dokumentacją i nie wzbrania się jej udostępnić.
        Przy okazji, redaktorom naczelnym wymienionych tu organów: Sławomirowi
        Mokrzyckiemu z „Kroniki” TVP 3 Kraków, Marzenie Filipczak z „Metra”, Wiesławowi
        Dębskiemu z „Trybuny”, Piotrowi Gabryelowi z „Wprost”, Jerzemu Urbanowi z „Nie”
        pragnę pogratulować tak wybitnych, dziennikarskich piór, tak przepojonych etyką
        zawodową i odpowiedzialnością za słowo, wręcz ociekających uczciwością,
        sumiennością, rzetelnością, obiektywizmem, wystawiających wiadome świadectwo
        waszym zespołom redakcyjnym.
        Choć nie ukrywam, nachodzą mnie obawy, czy dla dżentelmenów, do których się tu
        zwracam, imponderabilia te nie są czystą abstra
        • Gość: Jazzek Re: Historyczne gry uliczne IP: 62.29.248.* 20.04.07, 15:50
          Choć nie ukrywam, nachodzą mnie obawy, czy dla dżentelmenów, do których się tu
          zwracam, imponderabilia te nie są czystą abstrakcją...?

          Źródło: „Tygodnik Solidarność” z 14 lipca 2006 r.
    • rusek11 Re: Historyczne gry uliczne 11.04.07, 00:48
      przewroczyc plac Czerwony!!!

      he...he...
    • Gość: Sceptyk Historyczne gry uliczne IP: *.kalisz.mm.pl 20.04.07, 11:13
      Jedna nauczka: nie nadawac ulicom patronatu osób zasłużonych, tylko całkowicie
      neutralne: np. Fiołkowa, Radosnego Uśmiechu, Ferdynanda Wspaniałego, Wiosennego
      wiatru, Białych Chmurek etc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka