Dodaj do ulubionych

Samotni, jak sobie radzicie?

08.04.07, 10:37
Mam pytanie do samotnych, jak sobie radzicie na codzień? Co jest dla was
ważne, jeżeli nie macie nikogo bliskiego? Co jest dla was sensem życia?

I jeszcze jedno pytanie: Ilu z was NIGDY nie miało żadnego partnera? Bo nie
wiem, czy tylko ja sam tak żyję, czy jest nas może więcej?

Bo w świecie, który tak promuje życie w jakichkolwiek zwiazkach można odnieść
wrażenie, że wszyscy kogoś mają i są szczęśliwi w miłości - oprócz mnie...
Obserwuj wątek
    • sniegu_tony Re: Samotni, jak sobie radzicie? 08.04.07, 11:12
      stary, przegrałeż życie

      co z ciebie za mężczyzna, że piszesz tu takie farmazony

      prawdziwy facet musi byc twardy, nie mientki
      • lillalu Re: Samotni, jak sobie radzicie? 08.04.07, 11:54
        sniegu_tony napisał:

        > stary, przegrałeż życie
        >
        > co z ciebie za mężczyzna, że piszesz tu takie farmazony
        >
        > prawdziwy facet musi byc twardy, nie mientki
        Niestety,też tak uważam. Musisz wziąć życie w swoje łapki,bo inaczej żadna
        dziewczyna na Ciebie nie spojrzy. Musisz ruszyć się z domu, fajnie ubrać,
        zaprosić laseczkę na kawę,a nie jojczyć na forum-to żałosne. Jeśli jesteś
        nieśmiały, to polecam naukę flirtowania na internetowym czacie-ja poznałam tam
        fajnego pana, z którym spotykam się już dwa miesiące. Moim zdaniem najfajniejsza
        jest interia. Jeśli jesteś wyjątkowym brzydalem,to faktycznie może być
        problemik,jednak pamiętaj,że nawet najohydniejszy facet może znaleźć drugą
        połówkę, jeśli jest pewny siebie i bardzo tego chce. Kobiety nienawidzą słabych
        mężczyzn.
    • alexanderson Re: 08.04.07, 12:43
      Jak sobie radzę? - zawsze byłem sam, więc się do tego przyzwyczaiłem, nie myślę
      o tym, po prostu upływa mi dzień za dniem, żyję, choć za wesołe to życie nie
      jest. Ale też nie wiem, czy umiałbym i - co ważniejsze - czy chciałbym je
      zmienić. Moim problemem jest nieumiejętność prowadzenia najprostszej
      towarzyskiej rozmowy, wskutek czego trudno poznać kogoś nowego. Nie mam w sobie
      dość spontaniczności, śmiałości i doświadczeń typowych dla ludzi w moim wieku,
      i w efekcie gdy jest to potrzebne, w głowie panuje pustka. Jedyne co mam do
      zaoferowania, to milczenie. Zostają tylko marzenia "w krainie wyśnionych
      pocałunków". Taki facet raczej nie przyciąga niczyjej uwagi.
      • Gość: johnyy Re: IP: *.generacja.pl 08.04.07, 14:00
        to co zamierasz z tym zrobic?? za 10 lat usiasc do kompa i napisac dokladnie
        takiego samego posta na forum?? jesli naprawde jest z toba tak zle to
        polecalbym ci zrobic cos co przewrociloby twoje zycie na gory nogami - np wyjazd
        za granice.. to zmusiloby cie do wziecia spraw we wlasne rece.. ale nawet do
        tego trzeba miec troche odwagi etc generalnie jednak wiedz ze nikt nie zrobi
        niczego za ciebie pozdr
    • Gość: znudzony A mi sie po prostu nie chce kogoś mieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 14:03
      Nie chwaląc się jestem inteligentny, całkiem nieźle wyglądający, umiem pogawędzić na wszystkie tematy itp. Ale jednocześnie nie lubię ludzi, cenię spokój i samotność. Nie lubię klubów, dyskotek, knajp i koncertów. Jestem skąpy i egocentryczny. Nie mam partnerki i nie chcę tego zmieniać. Tak mi jest wygodniej. O nikogo się nie muszę martwić, do nikogo nie muszę się dostosowywać. Po co mi kobieta?
      Tylko wkurza mnie jak się jakieś do mnie przyczepiają. Potem niezręcznie mi taką dziewczynę spławiać i mówić, że nie mam ochoty zawierać z nią jakiejś znajomości.
      • Gość: Pistacja Re: A mi sie po prostu nie chce kogoś mieć IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.04.07, 15:34
        A ja podobnie jesli chodzi o panów...
      • macedonski.rozrywacz.niemowlat Re: A mi sie po prostu nie chce kogoś mieć 08.04.07, 16:56
        dokladnie to samo robie plus tylko tymczasowe znajomosci zero zobowiazan wobec
        drugiej osoby to podstawa :)
      • chrust masz racje stary, Renia Raczkowska jest najlepsza 10.04.07, 23:15
        good luck i nie narob sobie odciskow tylko.
    • pan.marcin nie tylko ameby sa asexualne 08.04.07, 14:34
      Zapisz sie do Bialej Armii - czyli do grona ludzi, dla ktorych sex nic nie
      znaczy (tak twierdza).

      A tak na powaznie, to skoro masz 23 lata i chcialbys kogos poznac, to... jest
      kilka sposobow na to.

      - jak wspomniala Lillalu. Internet. Ale nie tylko czat. Sa jeszcze portale randkowe.

      - klubing 1: pijesz w knajpie dwa browce lub wiecej, nabierasz odwagi,
      podchodzisz do ofiary i starasz sie zagadac.

      - klubing 2: szastasz kasa na prawo i lewo w RadioBarze. Siedzac przy barze
      drapiesz sie za uchem karta kredytowa. Mina znudzonego amanta, lekka nutka
      arogancji, do tego musowo bardzo dobra prezencja (w miare modne ciuchy, buty).
      Dziewczyny same sie Toba zainteresuja, podejrzewam tez, ze jesli jestes bogaty,
      to szybko sie ktoras w Tobie zakocha.

      - ,,niby-spontan" - idziesz ulica, widzisz, ze maszeruje jakas fajna laska.
      Mijasz ja, tak zeby nie widziala, po czym odwracasz sie i idziesz na wprost
      ofiary. Stajesz jak wryty i klamiesz, ze jest najpiekniejsza kobieta na swiecie.
      W zaleznosci od reakcji odpowiednio zagadujesz.

      - ,,niby-spontan 2" - kupujesz kwiatka, siadasz na Swidnickiej i czekasz.
      Widzisz fajna pania, to robisz podobnie, jak w punkcie wyzej: wyprzedzasz i
      dajesz kwiatka, przy okazji podobnie klamiac.

      - sposob na rzeznika: chodzisz od dziewczyny do dziewczyny i pytasz sie, czy
      chce isc z Toba do lozka. Moj kolega tak robil na plazy i po 30 razach, jedna
      sie w koncu zgodzila.

      - Jesli zas chcesz sobie ulzyc, to idz do burdelu. Adresy i ceny znajdziesz w
      internecie

      - ,,Ulga za darmo" - latwo jest rozpoznac zakompleksiona panne. Najczesciej po
      tym, ze maja przedzialek na srodku glowy (wlosy oczysiwscie zwiazane), golf pod
      sama szyje i zero makijazu. To przyklady, moze wygladaja akurat inaczej.
      Zakopleksione unikaja spojrzen. Mozna je b. latwo zbajerowac, ale to wersja ,,hard".

      - Wersja ,,na rycerza": jezdzisz caly dzien tramwajem albo autobusem. W koncu
      pojawiaja sie kanary, ktore spisuja pikna bejbe. Wtedy wkraczasz Ty, mowiac
      ,,hola hola panowie. Nie tak szybko". Pokazujesz im swoj bilet i dziewczyna jest
      wolna. Okazuje Ci swa wdziecznosc, lub olewa - ale mozna sprobowac :)

      Uwaga! W knajpach, na ulicy - WSZEDZIE unikaj podchodzenia do dwoch dziewczyn, z
      ktorych jedna jest ladna, a druga jest brzydka. Bo nawet, jesli bedziesz z
      kolega, to kiedy sie bedziecie chcieli przysiasc, to ladna sie ucieszy, a
      brzydka bedzie chciala isc do domu, albo do innej knajpy bez was. Tak jest
      prawie zawsze. Unikaj kontrastow towarzyskich!

      Oczywyiscie mozesz tez probowac poznac kogos w szkole/pracy. Na bank jakas pani
      zwraca na Ciebie uwage! :)

      Jest mnostwo sposobow na znalezienie sobie dziewczyny. Niestety (oprocz
      internetu) raczej nie znajdziesz sobie ladnej panny, jesli sam nie jestes
      atrakcyjny.

    • pan.marcin a to na pocieszenie, ze nie tylko Ty tak masz :) 08.04.07, 14:37
      www.youtube.com/watch?v=9_XtX4m4dyo
      :)
      • Gość: marcel Re: a to na pocieszenie, ze nie tylko Ty tak masz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 15:05
        E tam!Sympatii szukaj w najbliższym otoczeniu:)
        www.youtube.com/watch?v=rciKN9xxHIw
    • Gość: nemo Re: Samotni, jak sobie radzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 16:23
      Ech,chyba troszkę przesadzasz,Gdzieś chyba pracujesz,uczysz się? Otaczają Cię
      jacyś ludzie .Dla siebie to i może jesteś ostania ofiara i nudny brzydal.Ale nie
      jesteś głupi i jak tylko będziesz chciał(ła) to kogoś znajdziesz albo dasz się
      odnaleźć.Pozdr.
    • ludendorf Re: Samotni, jak sobie radzicie? 08.04.07, 20:06
      Też jestem samotny narazie. Mówiąc oględnie nie wyglądam źle ale jakoś nie
      potrafie się z dziewczynami dogadać. Ale nie użalam się nad sobą tylko pracuje
      nad tym. Dam ci pare rad jak chcesz 1) Nie narzekaj bo od narzekania nikomu się
      jeszcze nie poprawiło 2) Olej swój strach bo nie jest ci do niczego potrzebny
      (bo jak pisało w jednej książce strach zabija rozum!:P 3) Zrozum że nie masz nic
      do stracenia i nawet jak dostaniesz w mordę to cię wzmocni :D 4) Staraj się być
      oryginalny jak coś mówisz uśmiechaj się to zwiększysz swoje szanse! 5)
      przechodź od teorii do praktyki ( to jest najtrudniejsze hehe). Powodzenia
      • kolejar Straszne głupoty tu wypisujecie 10.04.07, 17:03
        Najlepiej nikogo nie słuchać, z nikim się nie wiązać, o nikim nie myśleć... To
        żałosne. Przyjdzie czas, że każdy z tak myślących i żyjących będzie tej głupoty
        ciężko żałował.
        ludendorf napisał:
        Zrozum że nie masz nic
        > do stracenia i nawet jak dostaniesz w mordę to cię wzmocni :D

        To jest mądra rada. Mam to niechcący parę razy wypróbowane i jako niedoszła
        ofiara zabójstw poczułem się za każdym razem wręcz POTĘŻNIE! Ale w końcu
        Ludendorf to nie idiota, a porządny pruski generał, więc i głupot nie prawi...
        A tymczasem mimo "katasrofalnej" sytuacji jest mi dobrze. Wiem, że z tego już
        nie wyjdę "w jednym kawałku" - jak mawiają militaryści - to znaczy nie ja, a
        moje brzydkie ciało w kawałkach w plastikowym worku. I dobrze!
    • Gość: Samotnik Re: Samotni, jak sobie radzicie? IP: *.magma-net.pl 09.04.07, 11:05
      Mam trzydzieści parę lat. Żyję sobie sam i jest mi z tym dobrze. Mam pracę
      dającą mi satysfakcję i przyzwoitą pensję. Stać mnie na: podróże w fajne
      miejsca na świecie, oddawanie się bez reszty swoim zainteresowaniom, kupowanie
      co 3-4 lata nowego samochodu, utrzymanie własnego domu. Mam święty spokój, nikt
      nie marudzi mi nad głową. Robię co chcę i kiedy chcę. Życie w pojedynkę daje
      wolność i spokój.
      • guarana83 Re: Samotni, jak sobie radzicie? 09.04.07, 13:17
        nie ma znaczenia czy ktoś jest sam (nie-samotny ale właśnie sam)czy z kimś, ważne żeby był szcześliwy

        chociaż z czasem i jedno i drugie się nudzi, a ktoś będąc w wieloletnim związku nie potrafi sam funkcjonować, natomiast ten kto był sam nie potrafi żyć z druga osobą
        • busdriver84 Re: Samotni, jak sobie radzicie? 10.04.07, 08:17
          Bardzo wielkie dzięki za wszystkie wasze wypowiedzi.
          Szczególnie za te, dzięki którym wiem za co mogę docenić bycie samym, bo
          przecież w gruncie rzeczy nie samotnym...
    • zmyslnika Re: Samotni, jak sobie radzicie? 10.04.07, 16:08



      sie właśnie ostatnio zastanawiałam nad tym samym
      widać taki wiek;)
      jak sobie radze - studiuje 2 kierunki spędzając życie w pociągu
      bynajmniej nie fizycznym

      co jest dla mnie ważne - przyjaciele-rodzina i drobne przyjemności
      sensem życia jest samo życie dla siebie
      bo chcąc być kochanym najpierw musisz pokochać siebie

      co do partnera jakoś tak cholernie ciężko takowego spotkać
      i pomińmy tu mój niewybredny charakterek – jakby wszyscy faceci najnormalniej w
      świecie bali sie inteligentnych kobiet i żyli w przeświadczeniu „że taka laska
      nie może nie mieć faceta”
      no ale cóż
      nie ma i nie miała bo nie uznaje połowicznych rozwiązań
      wychodzę z założenia ze raz a porządnie
      bez sztuczności i presji przymusu udowodnienia sobie i wszystkim dookoła że ja
      tez mogę i mam
      nic na sile

      tak wyszło i jest
      a że tkwiąc w romantycznych przeświadczeniach iz to facet powinien wykonać
      pierwszy gest - choć nawet sprowokowany – nie potrafię podejść do faceta i
      powiedzieć mu ze ma niesamowita barwę głosu albo takie czyste oczy – po prostu
      nie – to już inna bajka

      i co zrobić
      jak nie można pokonać trzeba oswoić

      .j



      i cóż że mam celulitis i preferuję celulozę

      • guarana83 Re: Samotni, jak sobie radzicie? 10.04.07, 17:01
        każda chce księcia na białym koniu, a zwykle przyjeżdża sam koń... hehe :P
        • kolejar Re: Samotni, jak sobie radzicie? 10.04.07, 17:04
          guarana83 napisała:

          > każda chce księcia na białym koniu, a zwykle przyjeżdża sam koń... hehe :P

          Jakby co, to ja Książę... Ale chyba już trochę za późno dla Was - Szanowne Damy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka