membrum_virile
15.05.07, 13:34
Byłem wczoraj z córeczką na placu zabaw. Z jednej strony siedziała matka
dziecka bawiącego się w piaskownicy, z grugiej zaś strony dziadek innego,
jeżdżącego rowerkiem. Oboje palili papierosy, zmieniając neutralny skład
powietrza w rakotwórcze opary.
Na zwróconą uwagę na niestosowność łączenia folgowania nałogowi z placem
zabaw spotkałem się z wyjątkowo chamskim odzewem.
Stąd moje pytanie: kiedy wreszcie doczekamy prawa zezwalającego zabić palacza
niczym natrętnego komara?
Skoro bowiem palenie zabija, to wsadzenie sobie między pożółkłe resztki
uzębienia papierosa w obecności mojej córeczki jest usiłowaniem jej
zabójstwa. W obronie własnego dziecka chciałbym zabić. Marzę wręcz o tym...