Gość: kibicWKS
IP: 213.199.225.*
13.07.03, 20:18
Przeczytane w Słowie Polskim
„... Chciałabym podzielić się z Państwem swoją refleksją na pewien bardzo
aktualny temat - mianowicie "darmowej siły roboczej w Polsce". Jestem osobą z
wyższym wykształceniem i sporym doświadczeniem zawodowym, bardzo dobrą
znajomością angielskiego, ale podzieliłam los tysięcy Polaków, zostałam
bezrobotną i obecnie regularnie uczęszczam na rozmowy kwalifikacyjne. Proszę
mi wierzyć, że najlepsi kabareciarze niejeden raz umarliby ze śmiechu.
Ostatnie spotkanie przebiło wszystkie poprzednie i dlatego postanowiłam je
opisać.
Po przeczytaniu ogłoszenia w poniedziałkowej gazecie o treści mniej
więcej "osobę do pracy w biurze z biegłą znajomością j.angielskiego
zatrudnię..." udałam się na spotkanie. Do sali weszła dość chyba zmęczona
pani kierownik stosownego działu i poznaliśmy szczegóły. Praca od 8.30 do
16.30, ale "gdyby ktoś chciał popracować dłużej, to my nie wyganiamy",
angielski oczywiście trzeba znać perfekcyjnie, ponieważ często na tłumaczenie
tekstu jest tylko godzina,"praca jest trudna i nie każdy da sobie radę",
polega głównie na wyszukiwaniu reklamodawców, za co będzie płacona prowizja,
ale uwaga - dopiero po dwóch miesiącach, czyli przez dwa miesiące będzie
wypłacana tylko podstawa. I to jest najciekawszy motyw spotkania. Pani
ogłosiła uroczyście, że podstawa wynagrodzenia wynosi brutto aż 250 zł. Tak,
tak! To nie jest pomyłka!
Pani nie czuła żadnego zażenowania, proponując takie wynagrodzenie, natomiast
kilkakrotnie podkreślała, że "w tej firmie punktualność jest rzeczą
świętą", "to jest firma prywatna i pan prezes" i "bardzo szybko
zweryfikujemy, czy osoba rzeczywiście biegle włada językiem angielskim" itd.
itp. Kiedy wyszłam stamtąd, nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać, czy
zgłosić ich do Księgi Rekordów Guinnessa. Chyba w dobie drapieżnego XIX-
wiecznego kapitalizmu niepiśmienni w przędzalniach zarabiali relatywnie
lepiej. Mogę tylko żałować, że kiedyś kupiłam za pośrednictwem tej firmy
mieszkanie. Dzisiaj nie dałabym zarobić takim ludziom ani złotówki, bo
wykorzystywanie sytuacji wysokiego bezrobocia też powinno mieć jakieś granice
przyzwoitości... „
A ja bym z chęcią poznał nazwę tej firmy. W ogóle to przydałaby się jakaś
baza danych o takich firmach aby nie zawracać sobie głowy ich ofertami pracy.