szoppracz1
25.07.03, 08:44
Wczoraj o godz. 18.35 na przystanku "Rynek" (w stronę Kamieńskiego) miał
miejsce następujący incydent, z kierowcą autobusu 144 numer boczny 8085 w
roli głównej. Otóż autobus podjechał na przystanek jednocześnie z 2-
wagonowym tramwajem (ustawił sie za nim), otworzył drzwi, ludziska
wsiedli/wysiedli. Tramwaj odjechał, kierowca zamknął drzwi i zatrzymał się
na czerwonym świetle (wciąż stojąc na przystanku), w tym czasie młody facet
(stojący na wysokości słupka autobusowego) chciał wejść do pojazdu - krążył,
grzecznie pukał w drzwi, dawał znaki kierowcy. Niestety, bezskutecznie. Ten
nie otworzył drzwi, mimo, że nadal stał na przystanku. Ludzka bezczelność
nie zna granic!!! Takie sytuacje zdarzają się notorycznie. Obecnie autobusy
krążą po mieście zupełnie ignorując rozkłady jazdy (rozumiem, remonty...),
ale dlaczego odjeżdżają spod nosa ludziom biegnącym kilkanaście metrów???
Przecież kierowca widzi osobnika pędzącego w stronę jego pojazdu. Dlaczego
nie poczeka kilku sekund??? Zapomina się, że my płacimy za przejazdy...