Dodaj do ulubionych

co słychać w Capitolu?

IP: *.e-wro.net.pl 05.12.07, 21:47
O wszystkich teatrach głośno. Jednego dyrektora się wyrzuca (teatr polski)
innego powołuje (teatr piosenki), a jeszcze inny ma ciepłą posadkę i niewiele
robi. Przynajmniej nic o tym nie słychać. Teatr w centrum, pieniądze
publiczne, czyli nasze, a cisza w eterze. Poproszę o komentarz kto był na
wybitnych inscenizacjach Capitolu i co o tym sądzi? Pytam, gdyż słyszę różne
głosy. Sam bywam i nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Pozdrawiam melomanów.
Obserwuj wątek
    • Gość: g Re: co słychać w Capitolu? IP: *.chello.pl 06.12.07, 00:22
      Capitol umiera, szkoda że władza daje przyzwolenie na marnowanie
      naszych pieniędzy... marazm, amatorstwo i kpiny z dobrego,
      wyrobionego wrocławskiego widza!
      • haradaharada Re: co słychać w Capitolu? 07.12.07, 10:06
        Otóż moim absolutnie ukochanym spektaklem jest "Ojcom i Matkom
        Wbrew" czyli Piosenki Kurta Weilla na Małej Scenie. Spektakl ten
        miał swoją premierę miesiąc temu i, przyznaję, wbiło mnie w fotel.
        Trzeba być nie lada specem żeby w odległości pół metra od widza
        wytworzyć takie kłębowisko emocji, przepięknych, idealnych dźwięków
        i niebanalnych treści. Bogna Woźniak, Cezary Studniak i Konrad
        Imiela niewątpliwie takimi specami są. No i jeszcze dwóch
        finezyjnych muzyków budujących świat piosenek Weilla w niezwykle
        pieczołowity i natchniony sposób. W ogóle Mała Scena Capitolu to
        miejsce szczególne. Chyba najmniejsza przestrzeń teatralna we
        Wrocławiu serwująca mądre, czasem kontrowersyjne przedstawienia na
        wysokim poziomie wykonawczym. Polecam również poruszający
        spektakl "Rzecze Budda Chinaski", czyli recital Justyny Szafran -
        świetna, chyba premierowa muzyka no i genialna aktorka, wokalistka
        opowiadająca przeszywające, świdrujące nasze mózgi, gęste
        emocjonalnie historie.
        Na dużej scenie ostatnio widzianym przeze mnie spektaklem
        była "Operetka" Gombrowicza. Zachęcił mnie do pójścia na ten
        spektakl Jan Peszek, który w radiowej Trójce "rozpływał" się nad
        jego walorami. Byli ze mną znajomi z Berlina i wyszliśmy zachwyceni.
        Co prawda oni trochę bardziej niż ja, bo trochę przeszkadzał mi w
        tym spektaklu reżyserski zabieg pewnego bałaganu w pierwszym akcie,
        ale potem było już tylko lepiej. Niewątpliwe kreacje Cezarego
        Studniaka, Justyny Szafran i przede wszystkim Arkadiusza
        Brykalskiego (chyba jakaś nowa postać w Capitolu). Dobrze świadczy
        również to że podobało się moim berlińczykom którzy są na bieżąco.
        Powiedzieli że nowe i inteligentne.
        Ach! Jeszcze jedno! W ubiegłą sobotę koncert panów Waglewskiego i
        Pospieszalskiego w capitolowym Ośrodku! Niebywała atmosfera
        stymulująca wybitne dźwięki - niezapomniany wieczór.
        Słyszałam jak dyrektor Imiela mówił w RAMie o kolejnej, rychłej
        premierze na Dużej Scenie spektaklu z piosenkami Duke`a Ellingtona.
        Bardzo na to czekam, ponieważ nie dane było nam, wrocławianom przez
        ostatnie wiele lat (jeśli kiedykolwiek) widowisko w swingowej
        stylistyce ze stepującymi (i na to czekam najbardziej!) tancerzami.

        Drogi melomanie! Otwórz się więc na pozytywne wibracje i pochodź
        trochę do teatru. Zobaczysz wtedy że się dzieje tyle co chyba nigdy,
        a wszystko w naprawdę dobrej jakości i ilości również. Pozdrawiam i
        trzymam kciuki za dalsze poczynania Capitolu!
      • Gość: ryś Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.08, 21:44
        Amatorstwo to było za czasów dawnej operetki, żenujące aktorstwo, orkiestra
        brzmiała jak kapela strażacka, pijaństwo widoczne na scenie u wykonawców,
        miotający się po scenie balecik. Na palcach jednej ręki można policzyć dobrych
        wokalnie śpiewaków! Operetka powinna być grana ewentualnie od czasu do czasu w
        Operze (dobre przygotowanie klasyczne wykonawców) Brawo Capitol!
        • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 22.01.08, 23:32
          > Amatorstwo to było za czasów dawnej operetki, żenujące
          aktorstwo

          Wrocławski "Skrzypek na dachu" jest uważany do dzisiaj za najlepszą
          interpretację tego słynnego musicalu w Polsce, szczególnie ze
          względu na rewelacyjną rolę Z. Skorka. Także zastanów się, o czym
          piszesz, bo widać że masz mgliste pojęcie o dawnym teatrze
          muzycznym...

          orkiestra
          > brzmiała jak kapela
          strażacka

          I znów pudło. Jesteś nieprzygotowanym do dyskusji dyletantem.
          Dowodem na to jest fakt, że orkiestra, która grała operetki jeszcze
          za Kościelniaka, a potem np. "My fair lady" za Imieli to byli w
          zdecydowanej większosci ci sami ludzie, którzy grali w starej
          orkiestrze, tylko że wyrzuceni z etatów na umowy o dzieło. Więc
          według ciebie, po zmianie profilu i dyrekcji nagle zaczęli lepiej
          grać? Oj, coś się pod kopułką chyba
          zagotowało...

          pijaństwo widoczne na scenie u
          wykonawców

          A po czym to poznawałeś? Może masz alkomat w oczach? Poza tym, jak
          myślisz, czy obecna ekipa to same świętoszki? To dlaczego niedawno w
          siedzibie teatru na ul. Piłsuskiego pojawiło się ogłoszenie dyrekcji
          o bezwzględnym zakazie wnoszenia alkoholu do budynku teatru? A może
          to duchy starych pracowników chleją gdzieś po
          kątach...?

          > miotający się po scenie
          balecik.

          Oj, jednak pisanie kłamstw weszło ci w krew... Tak się dziwnie
          składa, że w największym stopniu to właśnie balet ostał się ze
          starego składu, włącznie z pedagogami. I jakos tak nagle, jak za
          dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przeistoczył się w stado
          łabędzi...? Bardzo
          dziwne...

          Na palcach jednej ręki można policzyć dobrych
          > wokalnie
          śpiewaków

          Tu już popisałeś się tak mierną wiedzą, że aż szkoda z tobą
          polemizować... Chcesz mi wmówić, że Cezi Studniak jest wybitnym
          wokalistą? Chyba zaraz pęknę ze śniechu!!! Jak możesz w ogóle
          porównywać wykształconych w Akademii Muzycznej śpiewaków do jakichś
          chłystków z ulicy, którzy bez mikroportu byliby słyszani najwyżej w
          pierwszym rzędzie? Zastanów się, zanim zaczniesz pisać takie
          pierdoły!!!

          Operetka powinna być grana ewentualnie od czasu do czasu w
          > Operze (dobre przygotowanie klasyczne
          wykonawców)

          Nie będę ci tłumaczył, dlaczego w cywilizowanym świecie teatry
          operowe nie grają operetek, tylko czynią to właśnie teatry
          operetkowe, gdyż wykazałeś się takim dyletanctwem, że i tak tego nie
          zrozumiesz. Jakbyś jednak bardzo chciał się dokształcić, to gdzieś
          już na tym forum o tym pisałem...
    • Gość: wr Re: co słychać w Capitolu? IP: *.chello.pl 07.12.07, 11:34
      Byłem ostatnio w tym teatrze na "Operetce". Jedyne z czym się muszę
      zgodzić z przedmówcą to fakt chaosu na scenie. Szanowny kolega (lub
      koleżanka) piszący przede mną wygłosił hymn pochwalny na temat
      dyrekcji i paru kolegów z ktorymi niewątpliwie pracuje. Ja jednak
      tam nie pracuje, jestem jednym z tysięcy widzów tego teatru od wielu
      lat i wiem jedno: To co się tam dzieje nie można nazwać TEATREM
      MUZYCZNYM! Nie neguję tego rodzaju sztuki, teatry alernatywne,
      eksperymentalne- proszę bardzo! Ale to jest na litość Boską teatr
      miejski- teatr popularny, finansowany przez miasto, z naszych
      pieniędzy, ten teatr ma obowiązek krzewienia kultury wyższej jak
      najszerszej publiczności! Pozdrawiam
      • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 07.12.07, 12:05
        No cóż, wszyscy melomani w tym mieście o tym wiedzą, tylko nasze
        władze oraz "GW", najbardziej opiniotwórcze medium we Wrocławiu,
        jakimś dziwnym trafem tego nie dostrzegają. Proszę państwa, nie
        oszukujmy się. W majestacie prawa został na naszych oczach
        zniszczony teatr muzyczny z wieloletnią tradycją, pękający w szwach
        jeszcze nawet na niedawnych, ostatnich już spektaklach "Skrzypka na
        dachu". I tylko dziwić się należy, że takie miasto jak Wrocław,
        mające tak rozbuchane europejskie ambicje, doprowadza do zagłady
        jeden z nielicznych w tym kraju teatr operetkowo- musicalowy i
        promuje jakieś bliżej nieokreślone działania eksperymentalne i to za
        nasze pieniądze. Niestety tak będzie dalej, dopóki tematem tym będą
        się zajmować tacy "spece" od teatru jak pani Zdrojewska i pan Broda.
        Prezydencie Dutkiewicz, czas zmienić doradców od kultury...
      • kozak5 Re: co słychać w Capitolu? 07.12.07, 13:58
        Nie rozumiem. Ma to być teatr popularny, czy ma krzewić kulturę
        wyższą? Jeśli kultura wyższa to na pewno nie operetki - no błagam!
        Żaden szanujący się znawca muzyki i teatru nie określi operetki jako
        kultury wyższej. To w końcu błahe opowiastki o rozerotyzowanym
        towarzystwie puszczającym się na lewo i prawo z kim popadnie.
        Archaiczna, podejrzana sprawa cuchnąca naftaliną. Nie ma o czym
        mówić. Muzycznie - gdyby dziś ktoś miał pisać operetki pewnie byłby
        to Rubik pod rękę z Michałem Wiśniewskim. Niektóre musicale zresztą
        w dużej mierzę tą schedę telenowelową od operetek przejęły. Na
        szczęście świat idzie do przodu cukierkowość, słodycz i dramaty
        zdradzanych księżniczek słusznie przelewając na PIERWSZĄ MIŁOŚĆ,
        TYLKO MIŁOŚĆ, M jak MIŁOŚĆ, SAMO ŻYCIE itp. Dobry, klasyczny musical
        natomiast - to jest to czego w Capitolu powinno być więcej.
        Posłuchajmy dobrej muzyki, zachwyćmy się urokiem dynamicznej,
        ekspresyjnej choreografii, niech urzeką nas emocje dobrych aktorów i
        wokalistów! Zespół Capitolu w dużej mierze jest świetny - potrzebny
        tylko wielki tytuł. Czekamy!
        • Gość: pol Re: co słychać w Capitolu? IP: *.chello.pl 07.12.07, 14:28
          Kozak 5 napisał: "Niech urzeką nas emocje dobrych aktorów i
          wokalistów!" I zgadzam się z tym, ale na Boga, obecnie w Teatrze
          Muzycznym na próżno szukać dobrych aktorów a tym bardziej
          wokalistów!!! A jesli chodzi o to, czy operetka jest częścią kultury
          wyższej? To oswiadczam koledze kozakowi5 że jest! Bo czymże są
          dzieła np; J.Straussa takie jak "Zemsta nietoperza" czy "Baron
          Cygański" grane na najbardziej prestiżowych scenach Europy i Swiata-
          od Wiednia po Nowy York... Proponuję żeby kolega kozak5 się jednak
          nie kompromitował niewiedzą na temat wyższej kultury choć dla niego
          najwyższą kulturą jest to co proponuje Capitol- zapewniam że to
          najwyższą kulturą po prostu nie jest
          • Gość: elenai Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 15:58
            może nie najwyższą ale wyższą od operetek! Operetka klasyczna to popkultura!
            • Gość: j Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 13:32
              Ta, jak to poprzednik napisał "popkultura", czyli operetka, jest częścią składową naszej europejskiej kultury i potrzebujemy jej jak powietrza! W końcu wszyscy na nią łożymy podatki i mamy prawo oczekiwać sztuki bardziej dostępnej niż, z całym szacunkiem obecne eksperymentalne "dzieła" w Capitolu- to teatr MIEJSKI jest, więc jak sama nazwa wskazuje ma obowiązek słuzyć jak najszerszej wrocławskiej publiczności oraz gościom odwiedzającym nasze piękne miasto.
              • Gość: elenai Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 18:27
                Potrzebujesz operetki jak powietrza?! No no no! Gratuluję!:)))
                • Gość: j Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 20:02
                  Nie rozumiesz przenośni...To Ja Ci gratuluję
                  • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 07.01.08, 22:58
                    Szkoda, że tak ciekawa dyskusja umarła w agonii wzajemnych szyderstw.

                    Nie ma nic wstydliwego w tym, że się operetkę ceni, odczuwa jej potrzebę i się
                    jej domaga. Rozumiem, że jej wielbiciele czują się pozbawieni czegoś
                    wartościowego i mają prawo żądać, aby ta ważna dla nich potrzeba została
                    zaspokojona.
                    Inną sprawą jest projektowanie swoich potrzeb na inne podmioty, złośliwe
                    negowanie zjawisk spoza własnych zainteresowań oraz ignorowanie faktów. Nie chcę
                    wartościować. Dyskusja o tym, który model teatru jest lepszy, byłaby pozbawiona
                    sensu. Jeśli jednak postawimy konkretne pytanie, czy obecnie promocji Wrocławia
                    bardziej niż Capitol posłużyłby teatr operetkowy, odpowiedź będzie jednoznacznie
                    negatywna.
                    Miłośnicy operetki nie mają obowiązku być tym faktem zachwyceni i, jak napisałam
                    wcześniej, mają prawo domagać się spełnienia własnych potrzeb, za to teza, że
                    miasto ma obowiązek łożyć wyłącznie na operetkę i ewentualnie na "Skrzypka...",
                    bo działania muzyczne Capitolu to czcze eksperymenty, które powinno się zesłać w
                    najgłębszą niszę, mija się z prawdą.
                    Zresztą podobnie jak teza, jakoby w tym teatrze "nic się nie działo".
                    Miasto wybrało to, co się mu na dłuższą metę bardziej opłaca - teatr nowatorski
                    z wyraźną, odważną linią programową. Ignorowanie zainteresowania, jakie
                    towarzyszy tej scenie, jej osiągnięć i publiczności, czyli uporczywe zamykanie
                    oczu na fakt, że Capitol stał się jednym elementów marki Wrocławia wyłącznie z
                    tego powodu, że nie jest on teatrem operetkowym, przypomina dziecięce tupanie
                    nóżką. Rzeczywistość się od takich postaw nie zmienia.
                    Z drugiej strony, jak zauważył j, widzów domagających się bardziej klasycznych
                    form jest naprawdę szeroka rzesza. Na miejscu urzędników miejskich od kultury,
                    stworzyłabym dla nich jakąś jednostkę impresaryjną.
                    PS. Uprzedzam brzydkie insynuacje adwersarzy - z Capitolem nie jestem związana
                    ani zawodowo, ani osobiście.
                    • Gość: j Re: co słychać w Capitolu? IP: *.chello.pl 09.01.08, 14:09
                      Zgadzam sie z przedmówcą. Nasze miasto jest bogate i zróżnicowane
                      kulturowo, całe szczęście jest też coraz bardziej bogate finansowo.
                      Jestem przekonany że instytucja o której mowa jest wręcz niezbędna i
                      odniesie artystyczny sukces. Najlepszym przykładem jest Mazowiecki
                      Teatr Muzyczny- Operetka działający z powodzeniem w Warszawie od 2
                      lat.
                    • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 09.01.08, 17:22
                      teza, że
                      > miasto ma obowiązek łożyć wyłącznie na operetkę i ewentualnie
                      na "Skrzypka...",
                      > bo działania muzyczne Capitolu to czcze eksperymenty, które
                      powinno się zesłać
                      > w
                      > najgłębszą niszę, mija się z prawdą.

                      Jeśli tak wybitne "dzieła" jak "Śmierdź w górach" oraz "Wzdęte
                      łono..." zasługują na na miano sztuki to ja dziękuję i wolę jednak
                      posłuchać arii operetkowych, które od 100 lat cieszą się niesłabnącą
                      popularnością. Niestety, żeby to zrobić muszę udać się do... opery
                      (sic!), gdzie wystawiają teraz "Zemstę nietoperza". I, niestety,
                      jest to również pomyłka, bo śpiewanie operowe kompletnie nijak się
                      ma do operetki, a o aktorswie, które w podkasanej muzie jest na
                      pierwszym planie, nawet nie wspomnę. Ale co tam, we Wrocławiu
                      wszystko jest możliwe, więc może niebawem na sztukę teatralną
                      będziemy musieli udać się np. do jakiegoś przerobionego kina...?
                      Dlaczego u nas nie może być normalnie, jak w Krakowie, Łodzi, czy
                      Poznaniu, gdzie opery wystawiają dzieła operowe, a teatry
                      operetkowe - musicale i operetki...?
                      • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 10.01.08, 21:55
                        > Jeśli tak wybitne "dzieła" jak "Śmierdź w górach" oraz "Wzdęte
                        > łono..." zasługują na na miano sztuki to ja dziękuję i wolę jednak
                        > posłuchać arii operetkowych, które od 100 lat cieszą się niesłabnącą
                        > popularnością.

                        Ależ właśnie nikt Ci tego nie zabrania. Proszę, nie pisz tylko, że
                        "niesłabnącą", bo z oczywistych względów za czasów Straussa miłośników operetki
                        było znacznie więcej niż obecnie :)
                        • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 10.01.08, 23:38
                          . Proszę, nie pisz tylko, że
                          > "niesłabnącą", bo z oczywistych względów za czasów Straussa
                          miłośników operetki
                          > było znacznie więcej niż obecnie :)

                          Wiem jedno. Na pewno jest ich we Wrocławiu więcej niż miłośników
                          pseudoteatralnej działalności Kościelniaka i Imieli. Tylko, że z
                          czysto politycznych powodów i przez osobiste animozje paru osób
                          zostali tej możliwości pozbawieni...
                          • Gość: co? Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 23:44
                            a nie dają tobie zarobić co? Staszewski?!
                            • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 18.01.08, 11:12
                              > a nie dają tobie zarobić co?
                              Staszewski?!

                              Zimno, wręcz lodowato. Nie odgadłeś(aś) ani jednego ani drugiego.
                              Szukaj dalej... Albo pomyśl, że ktoś może myśleć inaczej od ciebie.
                              Że w ogóle może myśleć... Hehe...
      • Gość: ups Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 23:41
        chaos?!!! a więc nie rozumiesz Gombrowicza!
      • Gość: Lidia Ratunku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 12:25
        To Imiela i Kościelniak pozwalniali zawodowych artystów i
        zatrudniają przyuczonych amatorów (balet 3 etaty, chór 2 itd !!!) -
        a kasę biorą na utrzymanie dużych, zawodowych zespołów artystycznych
        (dlatego opery, operetki dostają większe dotacje bo mają orkiestrę,
        solistów, chór, balet. Zona Kocięby_Żabskiego dostawała ogromne
        zlecenia na obsługę teatru, powołano fundację Capitol, która ma już
        trzeciego prezesa, TEATR NIE REALIZUJE STATUTU - CZYLI PAN PREZYDENT
        DAŁ SWOJEMU KOLEDZE TEATR DO ZABAWY !!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: lila Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.08, 18:39
      W warszawskiej Romie nie wystawiają operetek, czy to znaczy że tam też jest
      nienormalnie? Operetka ma bliżej do Opery i tam jest właśnie wystawiana Zemsta
      Nietoperza. Ja nie lubię Opery ale nie mam pretensji że państwo utrzymuje coś z
      czego ja nie korzystam, bo wiem że są miłośnicy tego gatunku. Są również
      miłośnicy musicalu i tu ktoś kto uwielbia klasyczny śpiew prawdopodobnie nie
      znajdzie dla siebie nic ciekawego. W Capitolu są pozycje lekkie i przyjemne- My
      Fair Lady, Swing, Scat, Eurazja, znakomite bajki dla dzieci - Mała Księżniczka,
      Kaj i Gerda a także spektakle trudniejsze - Operetka, Śmierdż w górach. Można
      też obejrzeć bardziej kameralne pozycje na Małej Scenie. To chyba dość
      różnorodny i ciekawy wybór. Jeśli ktoś kocha klasyczne śpiewanie i tańczenie to
      polecam Operę!:) ps.Operetkowi śpiewacy również organizują koncerty i recitale,
      warto tym się zainteresować! pzdr
      • Gość: j Re: co słychać w Capitolu? IP: *.chello.pl 10.01.08, 14:15
        Gość portalu: lila napisał(a):

        > W warszawskiej Romie nie wystawiają operetek, czy to znaczy że tam
        też jest
        > nienormalnie?

        O tym właśnie wcześnij pisałem. W Romie nie wystawia się operetek i
        dlatego od dwóch lat funkcjonuje tam z powodzeniem Mazowiecki Teatr
        Muzyczny- Opertka
        • Gość: lila Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 16:42
          Może warto wobec tego stworzyć Dolnośląską Operetkę? Jeśli jest tak duże
          zapotrzebowanie na ten gatunek sztuki trzeba wziąć przykład z Warszawy. Choć
          bardziej realne i tańsze wydaje się wystawienie od czasu do czasu operetki w
          Operze. Dobry poziom zapewniony!:)Pozdr
          • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 10.01.08, 23:28
            > Może warto wobec tego stworzyć Dolnośląską Operetkę? Jeśli jest
            tak duże
            > zapotrzebowanie na ten gatunek sztuki trzeba wziąć przykład z
            Warszawy

            Już taki twór istnieje, ale jest to byt wirtualny, przede wszystkim
            z powodu braku finansów. Jego dyrektorem jest były kierownik baletu
            w dawnym teatrze muzycznym. A co do tworzenia nowej operetki... No
            cóż, łatwo coś zniszczyć, ale zbudować już dużo trudniej. 50 lat
            działała w tym mieście operetka i jakoś nikomu nie przeszkadzała.
            Można się śmiać ze specyfiki repertuaru, z pewnego rodzaju umowności
            i dystansu, z jakim traktowany był ten rodzaj sztuki, ale nie można
            przejść obojętnie obok tego, że teatr ten, szczególnie w ostatnich
            latach istnienia, miał największą widownię ze wszystkich
            wrocławskich scen i zaspokajał potrzeby całego Dolnego Śląska (nie
            tylko Wrocławia). I nagle, nie wiedzieć czemu, parę osób z kręgów PO
            stwierdziło autorytarnie, że nadszedł koniec tego profilu i próbuje
            nieudolnie (już 5 lat) stworzyć nowy teatr na gruzach starego.
            Niestety brak kompetencji i osobiste (totalna żenada) uprzedzenia
            spowodowały, że trafiliśmy z deszczu pod rynnę. Bo stara operetka
            była może czasami zgrzebna, ale wyrazista, a to co zaczęło się od
            Kościelniaka i jest teraz kontynuowane przez Imielę, czyli jakaś
            bliżej nieokreślona "trzecia droga" (tylko do czego?) to tylko
            zabawa w teatr, tylko szkoda, że za nasze pieniądze. Teatr autorski
            to można było robić za publiczne pieniądze za
            komuny...
            Choć
            > bardziej realne i tańsze wydaje się wystawienie od czasu do czasu
            operetki w
            > Operze. Dobry poziom
            zapewniony!:)
            Kompletne nieporozumienie!!! Opera ma się tak do operetki jak jazz
            do folkloru!!! Śpiewacy operowi może i są w stanie zaśpiewać arie
            operetkowe, ale są dennymi, drewnianymi aktorami i nie są w żadnym
            wypadku w stanie udźwignąć najtrudniejszych ról aktorskich, jakimi
            są role komediowe. Wynika to z tego, że w operetce jest dużo więcej
            prozy, a arie są tylko przerywnikami w przedstawieniu. Także nie
            tędy droga, nic z tego dobrego nie będzie...
            • Gość: oko Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 01:51
              teraz również największą widownię ma Capitol i to w dodatku pełną! Taki
              nowoczesny teatr muzyczny jest Wrocławiowi bardzo potrzebny, wreszcie do tego
              teatru zawitali również młodzi ludzie. Drętwota i maniera gry aktorskiej
              operetkowych śpiewaków jest powszechnie znana i na pewno nie gorsi będą operowi
              śpiewacy, patrz ,,Zemsta Nietoperza", zespół baletowy posługujący się na
              technikami tańca klasycznego również świetnie sobie poradzi nie mówiąc o
              znakomitej orkiestrze operowej!
            • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 13.01.08, 22:08
              Przykro mi, czechofilu, że pozostałeś głuchy na prośby moje i lili o porzucenie
              tego nieznośnie protekcjonalnego tonu, jakiego wciąż używasz w stosunku do
              Capitolu . Smuci mnie to, bo takie zabiegi uniemożliwiają merytoryczną dyskusję.
              Skoro nie możemy dyskutować, to może po prostu porozmawiajmy. Interesuje mnie na
              przykład, czy pisząc:

              >Teatr autorski to można było robić za publiczne pieniądze za komuny...

              miałeś na myśli tylko teatr muzyczny, czy teatr w ogóle? Innymi słowy, czy
              według Ciebie, państwo nie powinno było łożyć na takie zjawiska, jak teatr
              Grotowskiego, Kantora itd., czy tylko Baduszkowej?
              • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 13.01.08, 23:21
                > miałeś na myśli tylko teatr muzyczny, czy teatr w ogóle? Innymi
                słowy, czy
                > według Ciebie, państwo nie powinno było łożyć na takie zjawiska,
                jak teatr
                > Grotowskiego, Kantora itd., czy tylko
                Baduszkowej?
                Nie mi to oceniać, komuna minęła i mam nadzieję, że już nigdy nie
                wróci. Chodziło mi tylko o to, że za poprzedniego ustroju władza
                chcąc się uwiarygodnić bardziej dbała o artystów, więc zakres
                działania w sztuce mógł być szerszy. Takie formy teatru jak u
                Grotowskiego i Kantora nigdy by nie powstały w polskim, pożal się
                Boże, obecnym kapitaliźmie. Ale właśnie u nas mamy jeden wyjątek,
                czyli teatr "muzyczny" Capitol... Po prostu uważam, że dotowanie
                tego rodzaju działalności eksperymentalnej w dzisiejszych czasach za
                pieniądze podatników jest co najmniej niestosowne. Chłopcy robią
                sobie "Truskawkowe studio" dla dorosłych w postaci żałosnego
                zespołu "Legitymacje" za pieniądze ludzi, którzy woleliby obejrzeć
                np. "Hello Dolly", "Kabaret" albo "Barona cygańskiego". Niestety
                dzięki dyletanctwu i uprzedzeniom paru urzędasów z magistratu długo,
                a może już nigdy się to nie zmnieni. Na koniec chciałbym dodać, że
                np. niejaki Józefowicz robi podobny teatr w Warszawie za prywatną
                kasę...
                • analisis Re: co słychać w Capitolu? 14.01.08, 03:06
                  Chłopcy robią
                  > sobie "Truskawkowe studio" dla dorosłych w postaci żałosnego
                  > zespołu "Legitymacje" za pieniądze ludzi, którzy woleliby obejrzeć
                  > np. "Hello Dolly", "Kabaret" albo "Barona cygańskiego". Niestety
                  > dzięki dyletanctwu i uprzedzeniom paru urzędasów z magistratu długo,
                  > a może już nigdy się to nie zmnieni. Na koniec chciałbym dodać, że
                  > np. niejaki Józefowicz robi podobny teatr w Warszawie za prywatną
                  > kasę...


                  Dokładnie, chłopaki bawią się i eksperymentują za publiczna kasę.Należy
                  pamietać, ze Capitol został juz niezle "wydojony" z kasy przez poprzednia ekipe
                  (m.in. Kociebe-Żabskiego).Ale prezydenciunio ma to gdzies.jakis czas temu
                  oplacil przeciez innemu swojemu funflowi-Piotrowi Baronowi, nagranie plyty w
                  stanach.Jakos expo,srexpo czy innego splendoru to miastu nie dalo.
                  Niedobrze sie robi...tfu
                • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 14.01.08, 19:59
                  > Na koniec chciałbym dodać, że np. niejaki Józefowicz
                  > robi podobny teatr w Warszawie za prywatną kasę...

                  Od samego początku opisujesz operetkę, jako idealny
                  produkt rynkowy - piszesz o ogromnym na nią popycie,
                  bezpieczeństwie zbytu, niskim ryzyku artystycznym
                  (bo może być "siermiężna" i "zgrzebna", ale to i tak
                  nie przeszkadza. Grunt, że jest operetką, a nie żadnym
                  eksperymentem). Z tego, co piszesz, tak idealny samograj
                  chyba nie wymaga jakiejkolwiek pomocy państwa i spokojnie
                  by można właśnie tego rodzaju produkcje poprosić
                  o zainteresowanie się prywatną inicjatywą.

                  > Takie formy teatru jak u Grotowskiego i Kantora
                  > nigdy by nie powstały w polskim, pożal się Boże,
                  > obecnym kapitaliźmie.

                  Też czasem nachodzi mnie taka obawa...

                  > Ale właśnie u nas mamy jeden
                  > wyjątek, czyli teatr "muzyczny" Capitol...

                  Na miejscu władz Wrocławia dałabym się zabić za taki komplement.
                  Nie mogłeś w dobitniejszy sposób dowieźć, że to właśnie
                  wspieranie Capitolu jest powinnością miasta.
                  • Gość: lila Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.08, 22:57
                    tak, to piękne porównanie do Grota i Kanora!:)
                  • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 14.01.08, 23:03
                    > Od samego początku opisujesz operetkę, jako idealny
                    > produkt rynkowy - piszesz o ogromnym na nią popycie,
                    > bezpieczeństwie zbytu, niskim ryzyku artystycznym
                    > (bo może być "siermiężna" i "zgrzebna", ale to i tak
                    > nie przeszkadza. Grunt, że jest operetką, a nie żadnym
                    > eksperymentem). Z tego, co piszesz, tak idealny samograj
                    > chyba nie wymaga jakiejkolwiek pomocy państwa i spokojnie
                    > by można właśnie tego rodzaju produkcje poprosić
                    > o zainteresowanie się prywatną inicjatywą.

                    Hehe... Ciekawe... Tak prawdę mówiąc nie przepadam za operetką, ale
                    uświadomiłem sobie, po ocenie efektów działalności panów
                    Kościelniaka i Imieli, że faktycznie wolę tę formę teatru niż ich
                    wybryki na scenie Capitolu (cóż za ekscentryczna nazwa!). Również
                    operetka nie jest żadnym idealnym produktem rynkowym, ale jej renoma
                    na pewno jest wyższa niż obecnego teatru muzycznego. Świadczy o tym
                    chociażby to, że dyr. Kościelniak nie był w stanie przez trzy lata
                    swojej władzy zdjąć z afisza operetek (chociaż zapowiedział to na
                    samym początku), ponieważ miał świadomość, że "Księżniczka
                    czardasza", "Skrzypek na dachu" i "Zemsta nietoperza" zapewniają mu
                    widownię i w miarę sprawne działanie teatru, podczas gdy
                    jego "sztuczki" ledwo zapełniały kilka pierwszych rzędów. Po drugie
                    zaś porządny teatr muzyczny potrzebuje możnego sponsora. Balet,
                    orkiestra, chór i soliści sporo kosztują. Ale jeśli stać na to
                    Poznań, Łódź, Kraków a nawet od niedawna Lublin, tym bardziej nie
                    rozumiem, dlaczego nie stać Wrocławia, podobno drugiego miasta w
                    Polsce we wszystkich wskaźnikach gospodarczych po stolicy? Odpowiedź
                    narzuca się sama: nikt nie jest tym zainteresowany albo ktoś jest w
                    szczególny sposób zainteresowany, żeby obecny teatr muzyczny działał
                    właśnie pod takim kierownictwem i preferował akurat ten repertuar?
                    Tylko dlaczego?
                    • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 15.01.08, 00:35
                      > Odpowiedź narzuca się sama: nikt nie jest tym zainteresowany
                      > albo ktoś jest w szczególny sposób zainteresowany, żeby obecny
                      > teatr muzyczny działał właśnie pod takim kierownictwem
                      > i preferował akurat ten repertuar?
                      > Tylko dlaczego?

                      Ktoś, czyli władze Wrocławia, a dlaczego, to napisałam
                      w swoim pierwszym mailu.

                      > Po drugie zaś porządny teatr muzyczny potrzebuje
                      > możnego sponsora. Balet, orkiestra, chór i soliści
                      > sporo kosztują.

                      Sugerujesz, że Józefowicz nie płaci?
                      • analisis Re: co słychać w Capitolu? 15.01.08, 01:57
                        Z niecierpliwoscia czekam na kontrole finansowa w Capitolu.Obejmujaca oczywiscie
                        okres rzadow Koscielniaka i kolesi z PO.
                        • Gość: wic Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.08, 09:06
                          Kontrola w Teatrze Capitol, to może być najciekawsze wydarzenie od
                          kilku dobrych lat wtej instytucji!!!
                      • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 15.01.08, 12:57
                        > Ktoś, czyli władze Wrocławia, a dlaczego, to napisałam
                        > w swoim pierwszym
                        mailu
                        Sorry, nie obraź się, ale masz trochę blade pojęcie o mechanizmach,
                        jakie funkcjonują w magistracie. Uwierz mi, że takiego pana Brody
                        naprawdę nie interesuje poziom tego teatru. Zacząłby go może
                        interesować, gdyby to mogło wpłynąć na jego karierę w urzędzie, ale
                        nasz prezydent to już kompletnie nie zna się na tych sprawach i
                        oddał je w całości w ręce pani Zdrojewskiej i pana Brody. Poza tym
                        gdyby nie polityczna dintojra na dyr. Rosteckim, teatr dalej
                        funkcjonowałby w starej formie... Także trochę realizmu, a pewne
                        sprawy ujrzysz zupełnie w innym świetle...
                        • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 15.01.08, 14:40
                          Nie ma co się obrażać. Masz sporo racji. Głupio się przyznać,
                          ale ani Pani Zdrojewskiej, ani Pana Brody bym na ulicy
                          nie rozpoznała (co dla urzędnika jest najwyższą formą pochwały),
                          ale akurat kim jest prezydent Dutkiewicz i jakie mniej więcej
                          są jego poglądy na zarządzanie teatrami (nie wykluczam, że zapożyczone od wyżej
                          wymienionych, co by zwyczajnie oznaczało,
                          że dobrze robią swoją robotę) wiem doskonale, bo miał miał okazję
                          (i ją wykorzystał) do ich wyrażenia, gdy bronił Teatru Współczesnego przed
                          zakusami jakiejś pisiakówny z Pomorza, która nabrała ochoty
                          na zaglądanie do scenariusza 'Transferu'; a także, gdy cierpliwie
                          promował kolejne edycje 'Dialogu', a przy okazji i własną osobę. Więcej takich,
                          co się w ten sposób promują, zamiast dawać na festyny i drużyny, choć akurat z
                          punktu widzenia marketingu politycznego
                          to to drugie opłacałoby się dziesięć razy bardziej.
                          A z artystami są tylko kłopoty. Można na nich nasłać kontrolę
                          i okaże się wtedy, że aktorki noszą pod kostiumami biustonosze
                          i to, o zgrozo, nie kupione na bazarze, tylko w normalnym sklepie.
                          • haradaharada Re: co słychać w Capitolu? 16.01.08, 09:38
                            Polecam dyskusję na temat spektaklu "Swing!" na tym forum. Biletów
                            na styczeń już nie ma, więc chyba z Capitolem tak źle nie jest :-)
                        • Gość: babcia Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.08, 22:47
                          ty musisz być byłym skrzywdzonym pracownikiem operetkowym?
    • Gość: lila Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 22:01
      czechofilu! Twoje rozumowanie i podszywanie się pod wszystkich obywateli jest
      nieobiektywne, dlatego pisz w swoim imieniu!Nie wciskaj nam że wszyscy czegoś
      tam oczekują, że ludzie potrzebują to czy tamto.
      Weż pod uwagę, że inni też myślą i mają inny gust i inne potrzeby niż ty! A jest
      ich sporo sądząc po frekwencji w Capitolu! I co to za stwierdzenie że operetka
      ma większą renomę od musicalowego repertuaru?!!!Gdzie tego uczą?
      • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 17.01.08, 08:53
        > czechofilu! Twoje rozumowanie i podszywanie się pod wszystkich
        obywateli jest
        > nieobiektywne, dlatego pisz w swoim
        imieniu!

        Piszę tylko w swoim własnym imieniu w oparciu o wieloletnie
        doświadczenie i wiedzę środowiskową. Fakt, robię to może w zbyt
        prowokacyjny sposób, ale czynię to z pełną premedytacją, gdyż mam
        już dość rozmów kuluarowo-knajpianych na ten temat, w których padają
        zupełnie inne wnioski (właśnie bardzo krytyczne o Capitolu) niż w
        mediach...

        Nie wciskaj nam że wszyscy czegoś
        > tam oczekują, że ludzie potrzebują to czy
        tamto.

        Nic nie wciskam. Potwiedzam tylko fakty i uwierz mi, mam na to
        dowody...

        > Weż pod uwagę, że inni też myślą i mają inny gust i inne potrzeby
        niż ty! A jes
        > t
        > ich sporo sądząc po frekwencji w
        Capitolu!

        A niech sobie mają gusta jakie chcą, tylko niech nie karzą mi
        płacić za spełnianie tych wątpliwego sortu gustów moich ciężko
        zarobionych pieniędzy w postaci podatków. Co do frekwencji zaś to
        uwierz mi, że nie jest sztuką zapełnić teatr w ciągu 10-15
        spektakli. Wielką sztuką jest utrzymać frekwencję przez 16 lat, co
        miało miejsce podczas kilkuset spektakli "Skrzypka na dachu". Taka
        zaś "Opera za trzy grosze" z główną rolą K. Imieli poszła ledwie ze
        30 razy, w tym ostatnie spektakle przy prawie pustej
        widowni...

        I co to za stwierdzenie że operetka
        > ma większą renomę od musicalowego repertuaru?!!!Gdzie tego
        uczą?

        Naucz się czytać, nic takiego nie napisałem. Musical jest
        naturalnym kontynuatorem formy operetkowej i popieram go w całej
        rozciągłości. Myślę, że tobie musical pomylił się ze śpiewogrą, czy
        czymś takim, co proponuje od jakiegoś czasu ten capitolowy teatrzyk
        (sorry, słowo "teatr" nie jest w stanie mi przejść przez usta)...
        • Gość: j Re: co słychać w Capitolu? IP: *.chello.pl 17.01.08, 13:29
          Wystarczy dać szansę produkcji jednego "klasycznego" spektaklu i
          teza postawiona przez czechofila sama sie obroni frekfencją i
          odbiorem publicznosci- mozna byc tego pewnym!
          • Gość: lila Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 23:38
            przykro mi, ale j i czechofil słuchacie tylko tego co chcecie usłyszeć! Capitol
            ma swoją publiczność i to liczną. Rozumując waszymi kategoriami to ja nie
            życzyłabym sobie płacić podatki na operetkę! Nie tylko ja ! Mam na to dowody!:)
            Wrocław ma wspaniały nowoczesny teatr muzyczny! Zgoda, nie każdy musi to lubić,
            jest wiele placówek kulturalnych, które są dotowane z miasta lub państwa, nie
            wszystkie musimy odwiedzać. Ja nie lubię i nie chodzę do opery ale rozumiem
            gusta innych i godzę się na to że moje podatki wspierają operę. Wy też to
            zrozumcie że Capitol ma swoją widownię i uszanujcie ją:) pozdr
            ps.Musical, sceniczny utwór muzyczno-dramatyczny, amerykańska odmiana operetki.
            Ukształtowany w Stanach Zjednoczonych na początku XX w. z dawniejszych elementów
            (jak "musical comedy", czyli komedia muzyczna, "music play" - sztuka dramatyczna
            z dodaną muzyką, opera żebracza, wodewil, extrawaganza, show, rewia, kabaret etc.).

            a więc, musical to nie następca operetki:)ta sztuka nie wyrosła na tradycji
            operetkowej!!!!
            • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 18.01.08, 11:30
              > przykro mi, ale j i czechofil słuchacie tylko tego co chcecie
              usłyszeć! Capitol
              > ma swoją publiczność i to
              liczną.

              Gdzie? Na czym? Na małej scenie? Wybacz, ale operetka 10 lat temu
              potrafiła grać siedem spektakli w tygodniu (razem z bajkami) i na
              wszystkich były komplety. Zapomniałem dodać, że tamten teatr
              muzyczny dawał również kilkadziesiąt spektakli rocznie za granicą (a
              teraz?). Także mi nie chrzań takich
              farmazonów...

              > Wrocław ma wspaniały nowoczesny teatr
              muzyczny!
              Bo ty tak uważasz? To gratuluję dobrego smaku i
              gustu...

              Wy też to
              > zrozumcie że Capitol ma swoją widownię i uszanujcie
              ją:)

              Byłoby aberracją umysłową mieć coś do widzów. Mało tego, rozumiem
              również dyr. Imielę i jego Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Na ich
              miejscu, z tak miernymi umiejętnościami, jakbym się dorwał do takiej
              synekury to trzymałbym ją rękami i zębami. Mam natomiast pretensje
              do władz miasta, że doprowadziły zasłużony teatr, który na swoją
              markę pracował 50 lat, do
              upadku...

              > a więc, musical to nie następca operetki:)ta sztuka nie wyrosła
              na tradycji
              >
              operetkowej!!!!

              No i co z tego? Co to ma wspólnego z tematem? Wyrosła, nie wyrosła,
              chodziło mi o to, że musical zawitał do teatrów muzycznych po
              operetce, więc jest jakby jej kontynuatorem. Oba te gatunki są za to
              grane do dzisiaj we wszystkich RENOMOWANYCH teatrach muzycznych na
              świecie i nikomu nie przychodzi na myśl, żeby zmieniać profil tetru
              muzycznego, np. w Wiedniu lub Berlinie. Nie wspomnę już o Poznaniu i
              Krakowie, żeby daleko nie sięgac...
              • Gość: lila Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.08, 22:44
                Nie ilość spektakli liczy ale jakość! Teraz Capitol będzie budował przez kolejne
                50 lat świetność tego teatru! Teatr odwiedza coraz więcej młodych ludzi,
                współpracują tu znakomici i znani reżyserzy! Patrz przyszłość a nie w
                przeszłość! Choć o przeszłości nie zapominamy!:)Jeżeli jesteś taki naładowany
                złymi emocjami to po prostu nie przychodż do tego teatru, szkoda twoich nerwów!
                To że w innych miastach działają Operetki nie jest żadnym argumentem, liczy sie
                poziom artystyczny i zapotrzebowanie na nowoczesne spektakle muzyczne! Przykro
                mi ale musisz się z tym pogodzić albo założyć własna Operetkę. Pozdr:)
                • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 19.01.08, 15:18
                  > Nie ilość spektakli liczy ale jakość! Teraz Capitol będzie budował
                  przez kolejn
                  > e
                  > 50 lat świetność tego
                  teatru!

                  Masz rację. Dlatego za 50, co ja piszę, za 5 lat nikt nie będzie
                  pamiętał o takich knotach jak "Wzdęte łono" (jak trzeba mieć chorą
                  wyobraźnię, żeby dać spektaklowi taki tytuł?), czy "Śmierdź w
                  górach"...

                  Teatr odwiedza coraz więcej młodych ludzi,
                  > współpracują tu znakomici i znani
                  reżyserzy!

                  A co? 10 lat temu do operetki chodzili sami ramole? Skąd masz
                  wiedzę na ten temat, skoro operetki nie lubisz? No i czy wtedy nie
                  pracowali tu znani reżyserzy? Bardzo ciekawe, bo takie nazwiska, jak
                  Szurmiej, czy Skolimowski są znane w całej
                  Polsce...

                  Patrz przyszłość a nie w
                  > przeszłość! Choć o przeszłości nie
                  zapominamy!:)

                  Bo co, mam zapomnieć o dawnej świetności teatru i cieszyć się z
                  obecnej mizerii? Na to mnie nie
                  namówisz...

                  Jeżeli jesteś taki naładowany
                  > złymi emocjami to po prostu nie przychodż do tego teatru, szkoda
                  twoich
                  nerwów

                  Moje emocje nie mają tu żadnego znaczenia. Mam za to prawo
                  oczekiwać od tej sceny jakiegoś poziomu, żebym mógł do tego teatru
                  właśnie
                  przychodzić...

                  > To że w innych miastach działają Operetki nie jest żadnym
                  argumentem,

                  Jest i owszem. Bo przy Krakowie i Poznaniu Wrocław to grajdół
                  kulturalny. I tam nikt nie myśli o likwidowaniu operetek, bo tamtymi
                  miastami rządzą normalni ludzie, a nie jacyś uprzedzeni
                  dyletanci...

                  liczy sie
                  > poziom artystyczny i zapotrzebowanie na nowoczesne spektakle
                  muzyczne!

                  Ależ ja cały czas o tym właśnie piszę! Bo nie mogę już od paru lat
                  doczekać się spektaklu choćby zbliżonego rozmachem i poziomem
                  do "Skrzypka na
                  dachu"...

                  Przykro
                  > mi ale musisz się z tym pogodzić albo założyć własna
                  Operetkę

                  Z niczym nie muszę się godzić. Mam nadzieję, że ktoś wreszcie
                  pójdzie po rozum do głowy i pogoni stamtąd chłopców. Niech sobie
                  robią koncerciki w DK na Nowym Dworze albo w Firleju. To są
                  odpowiednie sceny dla
                  ich "twórczości"...

                  • Gość: j Re: co słychać w Capitolu? IP: *.chello.pl 19.01.08, 23:46
                    Zgadzam sie w calej rozciągłości z przedmówcą!
                    • analisis Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 02:22
                      dopoki dupkiewicz siedzi w ratuszu nic sie nie zmieni-przeciez nie przyzna sie
                      do kosztownej pomylki.moze nastepna ekipa rozliczy wszystkie waly.....
                  • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 11:47
                    czechofilu! Aż do ostatniego posta byłam pewna, że ignorowanie
                    faktów jest dla Ciebie strategią erystyczną, ale teraz zaczynam
                    podejrzewać, że zwyczajnie nie masz pojęcia, o czym piszesz.
                    Cała ta epistoła roi się od takich merytorycznych kiksów, że ręce
                    opadają. Podam tylko jeden przykład, bo szkoda mi czasu na sprawy
                    oczywiste.

                    > Jest i owszem. Bo przy Krakowie i Poznaniu Wrocław to grajdół
                    > kulturalny. I tam nikt nie myśli o likwidowaniu operetek,
                    > bo tamtymi miastami rządzą normalni ludzie, a nie jacyś
                    > uprzedzeni dyletanci...

                    Nie myśli, powiadasz? Podaję cytat z "Gazety Krakowskiej"
                    za portalem teatry.art.pl:

                    Po pięciu latach nieobecności na krakowską scenę powróciła operetka. Porzucona,
                    niechciana jako przeżytek - w 2000 r. z nazwy Opera i Operetka w Krakowie
                    wykreślono Operetkę! - powróciła...

                    Opisywany powyżej manewr był związany z zupełnym brakiem pomysłów
                    na tę scenę. Panujący tam kryzys artystyczny jest sprawą powszechnie
                    znaną. Machlojki finansowe, jakie towarzyszyły jej działaniu
                    i budowaniu nowej, były jednym z największych skandali w środowisku.
                    Naprawdę czegoś takiego życzysz Wrocławiowi?

                    Lila, haradaharada, j wznieśmy tę rozmowę na przyzwoity poziom!
                    Bardzo jestem ciekawa waszych opinii na temat "Operetki", "Śmierdź
                    w górach" i "Legitymacji". Jestem pewna, że w przeciwieństwie
                    do czechowila wasza ich znajomość nie ogranicza się do samego tytułu.
                    Może zróbmy to tak jak na forum o "Swingu", to znaczy napiszmy, jakie
                    są plusy, jakie są minusy, a poniżej dodajmy komentarz. Na początek
                    chętnie przeczytałabym, jakie jest Wasze zdanie o "Operetce".
                    i ewentualne dopowiedzenie.
                    • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 12:59
                      > Po pięciu latach nieobecności na krakowską scenę powróciła
                      operetka. Porzucona,
                      > niechciana jako przeżytek - w 2000 r. z nazwy Opera i Operetka w
                      Krakowie
                      > wykreślono Operetkę! - powróciła...

                      Ale powróciła!!! Sorry, ale nie jestem krytykiem teatralnym, w
                      ogóle nie mam nic wspólnego z życiem teatralnym, więc jakieś
                      nieistotne szczegóły mnie po prostu nie interesują. Potwierdza się
                      za to w twojej wypowiedzi jedno: że w Krakowie operetka nie
                      przestała działać nagle, w wyniku chorego widzimisię paru
                      niekompetentnych urzędasów, tylko przez "kryzys artystyczny"
                      i "machlojki finansowe". W innych zaś miastach trwa niezmiennie od
                      lat i nikt nawet nie wyobraża sobie jakiejkolwiek interwencji w jej
                      profil
                      artystyczny...

                      > Bardzo jestem ciekawa waszych opinii na temat "Operetki", "Śmierdź
                      > w górach" i "Legitymacji". Jestem pewna, że w przeciwieństwie
                      > do czechowila wasza ich znajomość nie ogranicza się do samego
                      tytułu.

                      A skąd wiesz, że znam te spektakle tylko z tytułu? Jesteś
                      jasnowidzem? Opinia obecnej działalności Capitolu zaś będzie z mojej
                      strony tylko negatywna. Nigdzie w Polsce, a podejrzewam, że również
                      na świecie, dyrektorem teatru muzycznego jest człowiek bez
                      wykształcenia muzycznego (wyjątek dyr. Pietrasa z Opery Poznańskiej
                      potwierdza regułę, ale porównanie Imieli do Pietrasa... Hmmm, sorry
                      nie zaryzykuję), a kierownikiem muzycznym człowiek, który nie jest z
                      wykształcenia dyrygentem. Nigdzie też na scenie nie występują ludzie
                      bez wykształcenia muzycznego, brani prosto z ulicy, a dobierani w
                      formie tzw. castingów (cóż za wyrafinowany eufemizm!). Także
                      ocenianie amatorszczyzny w najczystszym wydaniu...? Sorry, do tego
                      poziomu się nie zniżę. Jak teatrzyk Capitol wystawi jakieś swoje
                      dziełko np. w DK Leśnica, to chętnie przyjdę i wtedy podzielę się
                      uwagami na ten temat na tym forum...
                      • haradaharada Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 15:13
                        Co do wykształcenia muzycznego dyrektorów teatrów muzycznych to
                        jesteś oczywiście w grubym błędzie. Dyrektorzy najbardziej liczących
                        się scen muzycznych w Polsce czyli Romy, Rozrywki w Chorzowie,
                        Muzycznego w Gdyni i Capitolu to aktorzy lub reżyserzy bez
                        wykształcenia muzycznego. Podobnie jak dyrektorami operetek zostają
                        śpiewacy lub dyrygenci (Kustosik w Poznaniu czy Macias w Łodzi)
                        Swoją drogą Daniel Kustosik, dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu
                        mówi w wywiadzie na www.teatry.art.pl że nie lubi operetki... :-)

                        Co do tytułów... Wybacz, ale np."Wesoła Wdówka", czy "Ptasznik z
                        Tyrolu" to dość żenująco zabawne tytuły.

                        Jedno mam zaś zasadnicze pytanie do Ciebie, czechofilu nasz: - Co w
                        gatunku operetkowym warte jest pokazywania na scenie?! Szukam i
                        szukam i niewiele znajduję. Owszem, parę ładnych melodyjek
                        wpadających w ucho, ale trącących grubą mychą... (swoją drogą
                        zauważyłeś że nie ma dzwonków w telefonach komórkowych z
                        operetkowych przebojów? Bach, Mozart, współczesne hity popowe, nawet
                        musicalowe przeboje, a z operetek jakoś nic - ciekawe dlaczego, jak
                        myślisz?) No bo chyba nie te wszystkie zdrady i romanse hrabiowsko-
                        książęce, bzykanie aktoreczek na boku i wyuzdana moralność
                        zdegenerowanych pokojówek i arystokratów?! To chcesz pokazywać
                        młodzieży? Na tym chcesz ją wychowywać?! Przecież operetka to
                        skompromitowany dawno gatunek teatru XIX-wiecznego który powinien
                        być zakazany choćby ze względu na tematykę owych scenicznych
                        opowiastek! Zapomnijmy raz na zawsze.

                        • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 17:19
                          > Co do wykształcenia muzycznego dyrektorów teatrów muzycznych to
                          > jesteś oczywiście w grubym błędzie. Dyrektorzy najbardziej
                          liczących
                          > się scen muzycznych w Polsce czyli Romy, Rozrywki w Chorzowie,
                          > Muzycznego w Gdyni i Capitolu to aktorzy lub reżyserzy bez
                          > wykształcenia
                          muzycznego

                          Dlatego te teatry nie są w stanie zagrać żadnego klasycznego
                          spektaklu. Nie chciałbym się wypowiadać na temat innych scen, nie
                          jestem specjalistą, ale z tego co pamiętam, to od Romy zaczął się
                          właśnie ten niezrozumiały trend do rugowania z afisza klasycznego,
                          sprawdzonego repertuaru, a przy okazji do niszczenia i rozbijania
                          zespołów - chórów, orkiestr i
                          baletów...

                          Podobnie jak dyrektorami operetek zostają
                          > śpiewacy lub dyrygenci (Kustosik w Poznaniu czy Macias w
                          Łodzi)

                          Co potwierdza moją tezę, że w porządnych, prawdziwych teatrach
                          muzycznych dyrektorami są wykształceni muzycy - czy to śpiewacy, czy
                          dyrygenci...

                          > Swoją drogą Daniel Kustosik, dyrektor Teatru Muzycznego w
                          Poznaniu
                          > mówi w wywiadzie na www.teatry.art.pl że nie lubi operetki... :-
                          )
                          Ja też nie lubię, ale gdybym został dyrektorem Capitolu, to
                          niechybnie wróciłbym do klasycznego repertuaru. Muzyki, którą lubię,
                          słucham sobie w
                          domu...

                          > Co do tytułów... Wybacz, ale np."Wesoła Wdówka", czy "Ptasznik z
                          > Tyrolu" to dość żenująco zabawne tytuły.

                          Może i żenujące, ale przynajmniej nie są
                          wulgarne...

                          Co w
                          > gatunku operetkowym warte jest pokazywania na scenie?! Szukam i
                          > szukam i niewiele znajduję. Owszem, parę ładnych melodyjek
                          > wpadających w ucho, ale trącących grubą
                          mychą...

                          A co jest wartościowego w obecnym repertuarze Capitolu? Operetka
                          funkcjonuje już ponad 100 lat i będzie jeszcze drugie razy tyle, a o
                          Capitolu Kościelniaka i Imieli już za parę lat zapomnimy. Na
                          ostatnich trzech spektaklach "Skrzypka na dachu" w październiku były
                          komplety i
                          długie owacje na stojąco. I tylko dlatego chyba dyr. Imiela zdjął
                          ten tytuł z afisza, bo go po prostu zżerała
                          zazdrość...

                          swoją drogą
                          > zauważyłeś że nie ma dzwonków w telefonach komórkowych z
                          > operetkowych
                          przebojów

                          A są dzwonki z piosenkami z repertuaru Capitolu? Co to za argument?
                          Nie rozśmieszaj mnie! Wiadomo przecież, że operetka nie funkcjonuje
                          w nasowej wyobraźni, ale każdy szanujący się meloman zna
                          przynajmniej kilka najbardziej znanych arii. Zajrzyj sobie również
                          do "youtube", a przekonasz się, ile jest tam fragmentów operetek.
                          Czyżby zamieszczali je tam jacyś nawiedzeni obrońcy sztuki
                          operetkowej?

                          No bo chyba nie te wszystkie zdrady i romanse hrabiowsko-
                          > książęce, bzykanie aktoreczek na boku i wyuzdana moralność
                          > zdegenerowanych pokojówek i arystokratów?! To chcesz pokazywać
                          > młodzieży? Na tym chcesz ją wychowywać?! Przecież operetka to
                          > skompromitowany dawno gatunek teatru XIX-wiecznego który powinien
                          > być zakazany choćby ze względu na tematykę owych scenicznych
                          > opowiastek! Zapomnijmy raz na
                          zawsze.

                          A tu cię boli... Powtarzam, nie jestem jakimś strasznym
                          zwolennikiem operetek, wolę musicale, jak "Zorba", "Chicago", "Hello
                          Dolly" czy wspominanego tu już wielokrotnie "Skrzypka na dachu". I
                          takiego repertuaru chętnie bym posłuchał, rzeczy ogranych na całym
                          świecie, zrobionych z rozmachem, a nie tych żałosnych potworków,
                          stworzonych przez chorą wyobraźnię niespełnionych pseudoartystów...
                        • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 17:43
                          haradaharada, do tej listy dorzuciłabym jeszcze kilka nazwisk,
                          w tym naturalnie nazwisko dyrektora Opery Krakowskiej, która
                          naturalnie wciąż jest Operą Krakowską. Cytowany przeze mnie
                          tekst tyczył wystawienia operetki właśnie na scenie Opery
                          Krakowskiej scenach, co według czechofila kończy się drewnianą
                          grą śpiewaków operowych. Ale jak widać w Krakowie już nie,
                          bo przy nim "Wrocław to grajdół".

                          Szkopuł w tym, że ostatnie trzy posty czechofila składają
                          się z samych "kfiatkuff". Prostowanie każdego jego zdania
                          byłoby wołającą o pomstę do nieba stratą czasu.

                          Rozczula mnie, kiedy człowiekowi tak łatwo szafującemu
                          oskarżeniami o amatorstwo brakuje elementarnego wstydu.
                          Żeby po tak żenujących pokazach niekompetencji, pisać,
                          że są to "nieistotne szczegóły" i dalej w ciemno kreować
                          swoje oderwane od rzeczywistości fantazje, naprawdę trzeba
                          mieć tupet.

                          Czechofilu, ta operetka była właśnie jednym z objawów braku
                          pomysłu na krakowską scenę muzyczną. Braku pomysłów ekipy
                          artystycznie bezpłodnej. Tej samej, którą złapano
                          na gigantycznych przekrętach. Wyobraź sobie, że operetki też
                          czasem robią ludzie nieuczciwi (tak, poddałam się, protekcjonalny
                          ton czechofila jest zaraźliwy).

                          Nie trzeba mieć ani patentu jasnowidza, ani magisterki
                          z psychologii, żeby trafnie ocenić Twoją znajomość repertuaru
                          od początków działalności Capitolu. Według moich ostrożnych
                          szacunków są to maksimum dwa spektakle. Wdzięczna Ci jestem
                          za to, że uświadomiłeś mi, dlaczego tak lubię Wrocław.
                          Jeśli takie indywidualności, jak Możdżer są tu "ludźmi z ulicy"
                          to nie ma dwóch zdań - jestem w artystycznym niebie.

                          Nie wiem, skąd Twoje kompleksy względem Krakowa i Poznania.
                          Capitol ich nie ma, bo na swoim poletku jest w pierwszej
                          lidze. Należy do niej jeszcze Roma i Teatr Muzyczny w Gdyni.
                          Ze zmiennym powodzeniem aspirują też do niego Teatr Rozrywki
                          w Chorzowie i Gliwicki Teatr Muzyczny. Z Twoich poprzednich
                          postów wiem już, że miast z powyższą wypowiedzią dyskutować,
                          będziesz starał się ją wyśmiać (znów patent jasnowidza okaże
                          się zbędny), co przyznam, jest irytujące, ale nic to,
                          poświęcę się. Robię to w imię zasad :)

                          haradaharada, lila, j - nie będę gołosłowna, na początek sama
                          wzywam się do tablicy i wybieram 'operetkę', bo co do niej mam
                          wrażenia najbardziej ambiwalentne, a dwoistości są zawsze
                          ciekawsze od unisono:

                          operetka

                          ++
                          muzyka Możdżera spełnia założone kryteria
                          - jest kiczowata, autoparodystyczna i doskonane
                          podkreśla absurdy gomrowiczowskiego tekstu

                          to samo można powiedzieć o scenografii -
                          niby wszystko wprost, bo jak Księstwo Himalaj,
                          to jedziemy w góry ze wszystkimi tego konsekwencjami,
                          aż po wagonik kolejki liniowej, a jednak nie da
                          się temu pomysłowi odmówić sensu

                          genialny w swojej prostocie pomysł przełożenia
                          rewolucji lokajów na popis chippendalesów
                          zresztą jego wykonanie też bez zarzutu

                          dwie mocne i mądre sceny:
                          - teza o pustce poszukiwań ulicznej wiary,
                          czyli piosenka o 'motylku'
                          - finał, gdzie językiem zaczerpniętym z reklamy
                          Diesla Zadara jasno wyłożył, dlaczego nagość
                          z jaką mamy do czynienia jest tylko inną formą ubioru

                          dwie świetne role:

                          - Albertynka Eweliny Adamskiej
                          - Mistrz Fior Cezarego Studniaka


                          --
                          muzyka Możdżera zaskakuje przez pierwszą
                          połowę pierwszego aktu; dobre, mądre pomysły
                          Zadary - przez drugą połowę trzeciego,
                          a pomiędzy nimi jest magma. Niby wszystko
                          się tłumaczy i niby wokalizy piękne,
                          ale ciągnie się to, jak socjalistyczna krówka.

                          Klarowność podziału sceny pomimo ciekawej analogii
                          lokaj=pracownik techniczny, bo 'Oni' na stojaka,
                          a 'My' w kucki, też niestety diabli biorą.
                          Zdecydowanie zbyt długo panuje na scenie chaos
                          zupełnie nieplanowany.

                          i kategoria 'plusminus'
                          Przez trzy dni po zobaczeniu 'Operetki' wszystkimi
                          moimi podróżami tramwajem zawładnęła kwestia wielbłąda
                          spadającego na scenę. Nie ma co udawać, że jest w tej
                          scenie jakiś głęboko ukryty podtekst - to po prostu
                          przełożenie ferdydurkowskiego "Koniec i bomba, a kto
                          czytał, ten trąba" na język teatru.
                          Koniec końców przychylam się do plusa za samo wyrwanie
                          mnie ze sfery komfortu i Gombrowicza oswojonego.
                          Bo już przecież nieraz już zwątpiłam, czy jeszcze kiedyś
                          przyjdzie mi się poważnie zastanawiać nad tym niepoważnym zdaniem.
                          • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 18:24
                            > Żeby po tak żenujących pokazach niekompetencji, pisać,
                            > że są to "nieistotne szczegóły" i dalej w ciemno kreować
                            > swoje oderwane od rzeczywistości fantazje, naprawdę trzeba
                            > mieć tupet.

                            Bo co ma piernik do wiatraka? Problemy opery (czy operetki)
                            krakowskiej nie są tematem tej dyskusji . Podałem tylko jej
                            przykład, bo wydawało mi się, że tam działa to sprawniej niż u nas.
                            Działają za to (i to z sukcesami) operetki w Łodzi i Poznaniu. Tu
                            się chyba nie
                            mylę...?

                            > Szkopuł w tym, że ostatnie trzy posty czechofila składają
                            > się z samych "kfiatkuff". Prostowanie każdego jego zdania
                            > byłoby wołającą o pomstę do nieba stratą czasu.

                            A co? Argumenty się skończyły? To głęboko współczuję...
                            Hehe...

                            > Czechofilu, ta operetka była właśnie jednym z objawów braku
                            > pomysłu na krakowską scenę muzyczną. Braku pomysłów ekipy
                            > artystycznie bezpłodnej. Tej samej, którą złapano
                            > na gigantycznych przekrętach. Wyobraź sobie, że operetki też
                            > czasem robią ludzie nieuczciwi (tak, poddałam się, protekcjonalny
                            > ton czechofila jest zaraźliwy).

                            Powtarzam - co ma piernik do wiatraka? Kompletnie nie interesuje
                            mnie kondycja kultury krakowskiej. Żyję we Wrocławiu i tu chciałbym
                            chodzić do teatru muzycznego. Niestety nie mogę, bo od jakiegoś
                            czasu wystawiane są tam rzeczy, które nie są w stanie mnie do tego
                            zmusić...

                            > Nie trzeba mieć ani patentu jasnowidza, ani magisterki
                            > z psychologii, żeby trafnie ocenić Twoją znajomość repertuaru
                            > od początków działalności Capitolu. Według moich ostrożnych
                            > szacunków są to maksimum dwa
                            spektakle.

                            Znam lepiej, niż ci się wydaje. Niestety, z różnych względów, nie
                            mogę ci tego na tym forum
                            udowodnić...

                            > Jeśli takie indywidualności, jak Możdżer są tu "ludźmi z ulicy"
                            > to nie ma dwóch zdań - jestem w artystycznym
                            niebie.

                            Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zresztą, nic nie napisałem, że
                            wszyscy, którzy mają teraz do czynienia z Capitolem to amatorzy. A
                            co do Możdżera, to niewątpliwie jest wybitnym muzykiem jazzowym, ale
                            jego muzyka do spektakli "Gorączka" i "Mandarynki i pomarańcze" nie
                            obroniła się. Wystarczy za komentarz to, jak często te spektakle są
                            grane przez
                            Capitol...

                            > Nie wiem, skąd Twoje kompleksy względem Krakowa i Poznania.
                            > Capitol ich nie ma, bo na swoim poletku jest w pierwszej
                            >
                            lidze.

                            Bo ty tak twierdzisz? Ja mam inne zdanie, a na jego potwierdzenie
                            chciałbym ci zaręczyć, że wprawdzie dokładnej daty nie znam, ale
                            jestem pewien, że ten patologiczny układ długo już rządzić nie
                            będzie. Sorry, ale więcej szczegółów, ze zrozumiałych względów,
                            podać nie
                            mogę...

                            • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 19:24
                              >> Szkopuł w tym, że ostatnie trzy posty czechofila składają
                              >> się z samych "kfiatkuff". Prostowanie każdego jego zdania
                              >> byłoby wołającą o pomstę do nieba stratą czasu.

                              > A co? Argumenty się skończyły? To głęboko współczuję...
                              > Hehe...

                              czechofilu! Schemat dyskusji z Tobą wygląda tak:
                              1. Piszesz jakąś przyprawiającą o ból zębów głupotę.
                              2. Haradaharada, albo ja, zwracamy Ci uwagę, że ją napisałeś.
                              3. Ty wtedy odpisujesz, że czepiamy się bez dania racji,
                              bo przecież to, co napisałeś w ogóle nie ma znaczenia
                              i sadzisz następną.
                              W ostatnich pięciu postach naprawdę wykazałeś się na tym
                              polu. Samo sporządzenie wykazu błędów zajęłoby mi dzień.
                              Sorry, robota byłaby to żmudna, nudna i niepopłatna.
                              Zamiast tego wolę dyskutować o teatrze i to na konkretnych przykładach. Właśnie
                              taką dyskusję od samego początku postuluję.

                              > > Capitol ich nie ma, bo na swoim poletku jest w pierwszej
                              > lidze.

                              > Bo ty tak twierdzisz?

                              Nie, jest kilka pewniejszych kryteriów. Z ich wymianą nie miałby
                              problemu przeciętny maturzysta, ale Ciebie, jako "niekrytyka"
                              oczywiście one nie obchodzą.

                              > Ja mam inne zdanie, a na jego potwierdzenie chciałbym ci
                              > zaręczyć, że wprawdzie dokładnej daty nie znam, ale jestem
                              > pewien, że ten patologiczny układ długo już rządzić nie
                              > będzie.

                              Roztkliwia mnie ta moralność Kalego. Jak wywalają dyrektora
                              Rosteckiego, to jest to "polityczna dintojra" i dowód
                              na odwieczną urzędniczą niekompetencję. Ale jeśli Ci sami ludzie
                              mają wywalić dyrektora Imielę, to wtedy jest to niechybny dowód
                              na to, że prowadził teatr był zły. Piękne.
                              Imielę,
                              • alex_li Poprawka 20.01.08, 19:29
                                Naturalnie ostatnie zdania postu
                                powinny brzmieć następująco:

                                Ale jeśli Ci sami ludzie mają wywalić dyrektora
                                Imielę, to wtedy jest to niechybny dowód
                                na to, że prowadził teatr zły. Piękne.

                                Przepraszam za posypany tekst.
                              • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 20.01.08, 20:22
                                > czechofilu! Schemat dyskusji z Tobą wygląda tak:
                                > 1. Piszesz jakąś przyprawiającą o ból zębów głupotę.
                                > 2. Haradaharada, albo ja, zwracamy Ci uwagę, że ją napisałeś.
                                > 3. Ty wtedy odpisujesz, że czepiamy się bez dania racji,
                                > bo przecież to, co napisałeś w ogóle nie ma znaczenia
                                > i sadzisz następną.

                                Zwracać to ty sobie możesz uwagę swoim dzieciom, jeśli je masz. A
                                kto pisze głupoty, niech pozostanie w ocenie czytających nasze
                                wypowiedzi i odwiedzających Capitol. Sorry, ale wydaje mi się, że
                                nie możesz znieść, że ktoś ma po prostu inne zdanie niż
                                ty...

                                > W ostatnich pięciu postach naprawdę wykazałeś się na tym
                                > polu. Samo sporządzenie wykazu błędów zajęłoby mi
                                dzień

                                No to wykaż. Czepianie się, że nie znam sytuacji w Operze
                                Krakowskiej jest co najmniej śmieszne, bo nie ma to żadnego związku
                                z tematem. Podałem ten przykład wśród wielu innych, dlaczego więc
                                nie odniesiesz się do opinii o Operetkach w Łodzi i Poznaniu? Bo tam
                                nie ma się już do czego przyczepić i w związku z tym nie masz jak
                                zaatakować mnie jakimś pseudopoprawnopolitycznym
                                bełkotem?

                                > Zamiast tego wolę dyskutować o teatrze i to na konkretnych
                                przykładach. Właśnie
                                > taką dyskusję od samego początku
                                postuluję.

                                Na szczęście forum to jest dostępne dla wszystkich i nie ty
                                ustalasz kryteria
                                dyskusji...

                                > Nie, jest kilka pewniejszych kryteriów. Z ich wymianą nie miałby
                                > problemu przeciętny maturzysta, ale Ciebie, jako "niekrytyka"
                                > oczywiście one nie obchodzą.

                                Ewidentnie skończyły ci się argumenty, bo zaczynasz obrażać
                                forumowiczów. Gratuluję i przypominam, że świat jest tak
                                skonstruowany, że ludzie mają różne poglądy. Musisz się z tym
                                pogodzić i zrozumieć, że nie tylko twoje ego jest
                                najważniejsze...

                                > Roztkliwia mnie ta moralność Kalego. Jak wywalają dyrektora
                                > Rosteckiego, to jest to "polityczna dintojra" i dowód
                                > na odwieczną urzędniczą niekompetencję. Ale jeśli Ci sami ludzie
                                > mają wywalić dyrektora Imielę, to wtedy jest to niechybny dowód
                                > na to, że prowadził teatr był
                                zły.

                                Twoje upraszczanie faktów i ustawianie ich w czarno-białej tonacji
                                wskazuje, że jesteś osobą niedojrzałą emocjonalnie albo obecnym
                                pracownikiem Capitolu, który nie jest w stanie znieść krytyki. Otóż
                                chciałbym ci oznajmić, że dyr. Rostecki został usunięty tylko i
                                wyłącznie z powodów niemerytorycznych, czyli głosowania w Sejmiku
                                Dolnośląskim przeciw swoim kolegom partyjnym, czym wywrócił cały
                                układ polityczny w tymże sejmiku. Jest to fakt znany i potwierdzony
                                wielokrotnie w mediach, także przyznasz chyba, że jego zwolnienie
                                było zemstą polityczną i nie miało nic wspólnego z merytoryczną
                                stroną problemu. Co do Konrada Imieli zaś, to słyszałem tylko plotki
                                w tzw. środowisku, które wskazują na to, że nasze władze wiedzą, że
                                zrobiły błąd w obsadzie kierowniczej teatru, ale nie wiedzą za
                                bardzo, jak teraz z tego wybrnąć z twarzą. Także, co to ma wspólnego
                                z moralnością Kalego, nie wiem. Mam tylko prośbę. Zanim napiszesz
                                kolejną, niczym nie potwierdzoną bzdurę, zastanów sie nad tym. Bo
                                nie chce mi się prostować już faktów, które zrozumiałoby moje 8-
                                letnie dziecko...
                                • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 09:24
                                  > Twoje upraszczanie faktów i ustawianie ich w czarno-białej tonacji
                                  > wskazuje, że jesteś osobą niedojrzałą emocjonalnie albo obecnym
                                  > pracownikiem Capitolu,

                                  No to, przyznam jest majstersztyk w kwestii ignorowania faktów.
                                  Zakładasz, że od siódmego stycznia, czyli mojego pierwszego posta
                                  zdążyli mnie zatrudnić, czy po prostu podchodzisz do Internetu,
                                  tak jak do mapy teatralnej Polski? Jeśli rzeczywistość poza
                                  opłotkami Wrocławia nie pasuje do Twoich rojeń, to odmawiasz jej
                                  kryterium ważności. Rozumiem, że według Ciebie fakt, iż w żaden
                                  sposób nie jestem związana z Capitolem i od dwóch tygodni masz to
                                  napisane czarno na białym oczywiście nie ma tu nic do rzeczy i żaden
                                  sposób nie rzutuje na Twój wizerunek dyskutanta.

                                  >> Samo sporządzenie wykazu błędów zajęłoby mi dzień
                                  >
                                  > No to wykaż.

                                  > Zwracać to ty sobie możesz uwagę swoim dzieciom, jeśli je masz.

                                  czechofilu! Ja już nie będę od Ciebie wymagać odpowiedzialności
                                  za błędy merytoryczne, bo się natychmiast obruszasz, ale proszę, zachowaj
                                  przynajmniej logiczną spójność wypowiedzi. Jak według
                                  Ciebie miałabym jednocześnie coś zrobić i się od tego czegoś
                                  powstrzymywać? Przyznam, że ostatnie zajęcia z logiki miałam już
                                  dawno temu, ale pamiętam jeszcze, że A i nieA za żadne skarby nie
                                  stawały się równością.
                                  • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 09:51
                                    Rozumiem, że według Ciebie fakt, iż w żaden
                                    > sposób nie jestem związana z Capitolem i od dwóch tygodni masz to
                                    > napisane czarno na białym oczywiście nie ma tu nic do rzeczy i
                                    żaden
                                    > sposób nie rzutuje na Twój wizerunek
                                    dyskutanta.

                                    Nie napisałem, że jesteś na pewno pracownikiem Capitolu, naucz się
                                    czytać. Ale twoja linia obrony wskazuje jednak na jakieś powiązania
                                    z tym teatrzykiem. Przynajmniej emocjonalne. Czyżbym się
                                    mylił...?

                                    Jeśli rzeczywistość poza
                                    > opłotkami Wrocławia nie pasuje do Twoich rojeń, to odmawiasz jej
                                    > kryterium
                                    ważności.

                                    Chyba ze trzy razy dałem ci do zrozumienia, że nie jestem specem od
                                    teatrów i co do Krakowa po prostu nie znałem faktów, do czego się
                                    uczciwie przyznałem. Pisałem już również, że to wcale nie zmienia
                                    moich poglądów na ten temat, bo w innych polskich miastach,
                                    porównywalnych z Wrocławiem, teatry operetkowe działają z
                                    powodzeniem i nikt nie myśli o ich likwidacji. Ile razy mam to
                                    jeszcze
                                    powtarzać!?!

                                    > czechofilu! Ja już nie będę od Ciebie wymagać odpowiedzialności
                                    > za błędy merytoryczne, bo się natychmiast obruszasz, ale proszę,
                                    zachowaj
                                    > przynajmniej logiczną spójność wypowiedzi. Jak według
                                    > Ciebie miałabym jednocześnie coś zrobić i się od tego czegoś
                                    > powstrzymywać? Przyznam, że ostatnie zajęcia z logiki miałam już
                                    > dawno temu, ale pamiętam jeszcze, że A i nieA za żadne skarby nie
                                    > stawały się równością.

                                    Chodziło mi o samą konstrukcję stylistyczną "zwracanie uwagi", co
                                    nie miało nic wspólnego z prośbą o wykazywaniem błędów. Bo tych mi
                                    nie jesteś w stanie wykazać i czepiasz się nieistotnych w tej
                                    dyskusji kwestii "logicznych". Sorry, ale nie każdy miał zajęcia z
                                    logiki. Są za to ludzie ma tym świecie, którzy znają się na muzyce i
                                    mogą mieć inne zdanie na temat obecnego repertuaru i zespołu
                                    teatrzyku Capitol. Czy ta wypowiedź jest już chociaż
                                    trochę "logiczna"...?
                                    • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 10:53
                                      Tak. Twój przytyk, jakobym miała trudności z czytaniem
                                      ze zrozumieniem, tylko dlatego, że swoją insynuację
                                      podbarwiłeś przypuszczeniem, zamiast użyć czystej formy
                                      afirmatywnej brzmi doprawdy rozkosznie z klawiszy osoby,
                                      którą przekracza tak prosty i wydawałoby się jasny
                                      komunikat, jak:

                                      > z Capitolem nie jestem związana ani zawodowo, ani osobiście.
                                      • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 16:50
                                        > Tak. Twój przytyk, jakobym miała trudności z czytaniem
                                        > ze zrozumieniem, tylko dlatego, że swoją insynuację
                                        > podbarwiłeś przypuszczeniem, zamiast użyć czystej formy
                                        > afirmatywnej brzmi doprawdy rozkosznie z klawiszy osoby,
                                        > którą przekracza tak prosty i wydawałoby się jasny
                                        > komunikat, jak:
                                        >
                                        > > z Capitolem nie jestem związana ani zawodowo, ani osobiście.

                                        Afirmacja, agitacja, a może jeszcze abnegacja...? Może przejdziemy
                                        na łacinę? Co to ma wspólnego z tematem? Ja jestem prosty chłopak
                                        (choć z wyższym wykształceniem), który nauczył się w dorosłym wieku
                                        posługiwać komputerem i korzystam z tej sposobności, ile się tylko
                                        da. Niestety tej możliwości pozbawione są starsze osoby (nie tylko
                                        młodzi mają prawo do korzystania z dobrodziejstw wrocławskiej
                                        kultury), które "komputerem nie władają", a mierzi je obecna
                                        sytuacja, w której zwykły, wrocławski meloman pozbawiony jest
                                        dostepu do sztuki operetkowej...
                                        • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 19:47
                                          > Afirmacja, agitacja, a może jeszcze abnegacja...?
                                          > Może przejdziemy na łacinę? Co to ma wspólnego
                                          > z tematem? Ja jestem prosty chłopak (choć
                                          > z wyższym wykształceniem)

                                          Prosty chłopak jesteś, a jednak się rozwijasz.
                                          Tym razem już nie napisałeś, że niedorzeczność
                                          Twojego zarzutu nie ma nic do rzeczy (zakładam,
                                          że słowa "niedorzeczność", "rzecz" i "zarzut",
                                          są Ci znane, a aliteracja Ci nie przeszkadza,
                                          o przepraszam, nie przeszkadza Ci powtarzanie
                                          głosek), tylko sprytnie zmieniłeś temat,
                                          kreując się przy tym na obrońcę uciśnionych.

                                          Jeśli takie kryterium nie jest dla Ciebie zbyt
                                          wysokie, bardzo proszę wypowiadajmy się w swoim
                                          imieniu (prosiła o to również lila). Zdziwiłbyś
                                          się, ile osób w jesieni życia nie zgłaszało
                                          zastrzeżeń do operowego wykonania operetek...
                                          i ile z nich nie widzi nic nadzwyczajnego
                                          w obsłudze komputera.
                                          • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 20:18
                                            > Tym razem już nie napisałeś, że niedorzeczność
                                            > Twojego zarzutu nie ma nic do rzeczy (zakładam,
                                            > że słowa "niedorzeczność", "rzecz" i "zarzut",
                                            > są Ci znane, a aliteracja Ci nie przeszkadza,

                                            Nie przypominam sobie, żebym użył takiego zwrotu. To przestaje być
                                            już normalne, ale jeśli tylko tyle można oczekiwać od apologetów
                                            Capitolu to dyskusja rozmija się z celem. Twój pseudonaukowy bełkot
                                            robi się już żenujący. Kończ i wstydu sobie
                                            oszczędź...

                                            tylko sprytnie zmieniłeś temat,
                                            > kreując się przy tym na obrońcę
                                            uciśnionych.

                                            A to co? Przytyk? Nie wolno mi? Parę lat temu zbierałem podpisy na
                                            moim osiedlu przeciw eliminacji repertuaru klasycznego w operetce i
                                            wiem, ile osób, szczególnie starszych, tęskni za operetkami. Czy to
                                            jest teatr tylko dla ludzi młodych? Gdzie to jest
                                            napisane?

                                            Zdziwiłbyś
                                            > się, ile osób w jesieni życia nie zgłaszało
                                            > zastrzeżeń do operowego wykonania
                                            operetek...

                                            Nie widzę związku z
                                            tematem...

                                            > i ile z nich nie widzi nic nadzwyczajnego
                                            > w obsłudze komputera.

                                            j/w
                                            • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 20:48
                                              > > Tym razem już nie napisałeś, że niedorzeczność
                                              > > Twojego zarzutu nie ma nic do rzeczy (zakładam,
                                              > > że słowa "niedorzeczność", "rzecz" i "zarzut",
                                              > > są Ci znane, a aliteracja Ci nie przeszkadza,
                                              >
                                              > Nie przypominam sobie, żebym użył takiego zwrotu. To przestaje być
                                              > już normalne, ale jeśli tylko tyle można oczekiwać od apologetów
                                              > Capitolu to dyskusja rozmija się z celem. Twój pseudonaukowy bełkot
                                              > robi się już żenujący. Kończ i wstydu sobie
                                              > oszczędź...

                                              A jednak troszeczkę Cię przeceniłam.
                                              Rozwój rozwojem, ale ograniczenia
                                              też masz spore. Zapamiętam, żeby już
                                              więcej nie żartować, bo biedny nie zrozumiesz.

                                              > Zdziwiłbyś
                                              > > się, ile osób w jesieni życia nie zgłaszało
                                              > > zastrzeżeń do operowego wykonania
                                              > operetek...
                                              >
                                              > Nie widzę związku z
                                              > tematem...

                                              O! A jednak wracasz do swojej ulubionej frazy!
                                              No to zwyczajnie proszę Cię o nie przypisywanie
                                              własnych poglądów komuś innemu. Skoro ze zrozumieniem,
                                              dlaczego nie należy tak robić, masz problemy, dajmy
                                              spokój motywacji. Po prostu, jeśli możesz się od tego
                                              powstrzymać, to proszę, tego nie rób.
                                              >
                                              > > i ile z nich nie widzi nic nadzwyczajnego
                                              > > w obsłudze komputera.
                                              >
                                              > j/w

                                              Zastanawiające. Jakim więc cudem ja jakoś widzę związek
                                              tego zdania z poniższą wypowiedzią?

                                              > Ja jestem prosty chłopak (choć z wyższym wykształceniem),
                                              > który nauczył się w dorosłym wieku posługiwać komputerem
                                              > i korzystam z tej sposobności, ile się tylko da. Niestety
                                              > tej możliwości pozbawione są starsze osoby (nie tylko młodzi
                                              > mają prawo do korzystania z dobrodziejstw wrocławskiej
                                              > kultury), które "komputerem nie władają"
                                              • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 21:39
                                                > Rozwój rozwojem, ale ograniczenia
                                                > też masz spore. Zapamiętam, żeby już
                                                > więcej nie żartować, bo biedny nie
                                                zrozumiesz.

                                                Jakoś mi nie jest do żartów jak myślę o Teatrze Muzycznym. Tobie,
                                                widać, poważne argumenty się skończyły, więc próbujesz obrócić
                                                sprawę w żart.
                                                Żałosne...

                                                > O! A jednak wracasz do swojej ulubionej frazy!

                                                Widzę, że masz z tym poważny
                                                problem...

                                                > No to zwyczajnie proszę Cię o nie przypisywanie
                                                > własnych poglądów komuś
                                                innemu.

                                                I vice versa. Nie wmawiaj mi, że teraz nagle zaczęły odwiedzać
                                                Capitol jakieś potężne zastępy młodych, spragnionych "postępowej"
                                                sztuki, ludzi. Z doświadczenia życiowego i zawodowego wiem, że we
                                                Wrocławiu jest zapotrzebowanie na operetkę. Świadczy o tym chociażby
                                                popularność "Zemsty nietoperza", która obecnie wystawia opera. I co?
                                                Upadły gatunek?
                                                Ciekawe...

                                                Po prostu, jeśli możesz się od tego
                                                > powstrzymać, to proszę, tego nie rób.

                                                A ty, jeśli masz jakieś niespełnione ambicje pedagogiczne, zacznij
                                                może uczyć w szkole? Chociaż gdybym miał być w szkole tak
                                                indoktrynowany, to myślę że szybko bym ją
                                                zmienił...

                                                > Zastanawiające. Jakim więc cudem ja jakoś widzę związek
                                                > tego zdania z poniższą wypowiedzią?

                                                Z wypowiedzią może i ma, ale z tematem niestety nie. Jednak nie
                                                umiesz czytać...
                                                • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 22.01.08, 13:38
                                                  > Nie wmawiaj mi, że teraz nagle zaczęły odwiedzać
                                                  > Capitol jakieś potężne zastępy młodych,
                                                  > spragnionych "postępowej" sztuki, ludzi.

                                                  Ależ nie mam zamiaru. Wiem, że Ziemia jest płaska,
                                                  bo Ty tak postanowiłeś, a po pustej widowni
                                                  wyprzedanego do ostatniego krzesła przez jakieś
                                                  nieczyste siły "Swingu", wicher smętnie hula.
                                                  (Przepraszam, miałam już nie żartować, ale nie mogłam
                                                  się powstrzymać. Z drugiej strony, to nie było trudne,
                                                  tym razem zrozumiałeś, prawda?)

                                                  > Tobie, widać, poważne argumenty się skończyły,
                                                  > więc próbujesz obrócić sprawę w żart.

                                                  W swoim trzecim poście zauważyłam, że merytoryczna
                                                  dyskusja z Tobą jest niemożliwa. Nie pomyliłam się.
                                                  Od tej chwili nie próbowałam jej z Tobą prowadzić,
                                                  więc jak mogły mi się skończyć argumenty, skoro
                                                  żadnych nie podawałam?

                                                  Miałeś rację, że to nie ja wyznaczam kryteria tej
                                                  rozmowy, więc przyjęłam Twoje. Ostatni raz taką wojenkę
                                                  na złośliwostki prowadziłam w przedszkolu. Dziwię się,
                                                  że nie zauważyłeś zmiany stylu. Obawiam się tylko, że
                                                  dla Ciebie tego rodzaju dyskurs jest codziennością.

                                                  Kontynuowałam tę rozmowę, bo chciałam się dowiedzieć,
                                                  co myślisz o temacie, to znaczy twórczości Capitolu,
                                                  skoro twierdziłeś, że znasz ją tak, "żebym się zdziwiła".

                                                  Tymczasem wszystko, co o niej napisałeś da się streścić
                                                  w czterech dosyć skąpych punktach:

                                                  a. "Legitymacje" to "Truskawkowe studio"
                                                  b. Soliści Capitolu to amatorzy
                                                  c. nie podoba Ci się tytuł "Wzdęte łono"

                                                  Zamiast tego z lubością serwujesz samorządowe ploteczki,
                                                  knajpiane intrygi oraz kombatanckie historie o nachodzeniu
                                                  ludzi po domach z petycją przeciwko Capitolowi w ręku.

                                                  Jeśli ktoś tak często zabiera głos, a tak rzadko na temat
                                                  i co trzeci swój post ozdabia uwagą "To nie ma związku
                                                  z tematem", to trudno mi nie reagować wesołością.

                                                  Stąd moja skłonność do żartów, za którą ogromnie Cię
                                                  przepraszam, bo przecież, jak zauważyłeś, powinnam
                                                  tu grzecznie rozrywać szaty pod Twoje dyktando.

                                                  Niestety z tej rozmowy prawie niczego się nie dowiedziałam
                                                  o recepcji przedstawień Capitolu, za to o prostej ludzkiej
                                                  zawiści - mnóstwo.
                                                  • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 22.01.08, 14:10
                                                    > w czterech dosyć skąpych punktach

                                                    przepraszam za pomyłkę, oczywiście w trzech

                                                    Jeśli jednak jesteś chętny to merytorycznej
                                                    dyskusji, to zachęcam do odniesienia się do
                                                    plusów i minusów 'operetki', które zamieściłam
                                                    w jednym z poprzednich postów.

                                                    Zgadzasz sie ze mną, że muzyka Możdżera
                                                    idealnie podkreśliła tekst dramatu?
                                                    Jak podobały Ci się wokalizy Bogny Woźniak?
                                                    Co sądzisz o scenografii? Jakie jest Twoje
                                                    zdanie w drażliwej kwestii wielbłąda
                                                    spadającego na scenę?

                                                    Naprawdę jestem ciekawa Twojej opinii.
                                                  • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 22.01.08, 14:42
                                                    > Ależ nie mam zamiaru. Wiem, że Ziemia jest płaska,
                                                    > bo Ty tak
                                                    postanowiłeś,

                                                    Przeceniasz mnie. A tak na poważnie to cały czas nie dociera do
                                                    ciebie, że po prostu mam swoje zdanie na temat Capitolu. Ile razy
                                                    mam to jeszcze
                                                    dokumentować...?

                                                    a po pustej widowni
                                                    > wyprzedanego do ostatniego krzesła przez jakieś
                                                    > nieczyste siły "Swingu", wicher smętnie hula.

                                                    Ani razu nie wypowiedziałem się o tym spektaklu, chyba że znów
                                                    nieuważnie czytasz? Akurat "Swing" jest rodzajem rewii, która
                                                    zmieściłaby się w dawnym repertuarze teatru. Gra w nim big-band
                                                    złożony ze znanych na wrocławskiej scenie muzyków jazzowych, który
                                                    podbija poziom tego spektaklu. Nie czynią tego niestety tzw.
                                                    śpiewający aktorzy, czyli właściwie - śpiewający amatorzy, w
                                                    większości koledzy i koleżanki obecnego dyrektora. Podsumowując...
                                                    Sztuki o tym charakterze i poziomie muzycznym były już wystawiane za
                                                    starej dyrekcji, że przypomnę chociaż dwie rewie z udziałem B.
                                                    Łazuki. Wtedy też przychodziły komplety, ale najważniejsze jest to,
                                                    że rewia nie jest podstawą repertuaru prawdziwego teatru
                                                    muzycznego...

                                                    > (Przepraszam, miałam już nie żartować, ale nie mogłam
                                                    > się powstrzymać. Z drugiej strony, to nie było trudne,
                                                    > tym razem zrozumiałeś, prawda?)

                                                    Jak chcesz, to sobie żartuj, jeśli ten temat w ogóle może być
                                                    żartobliwy? Ja staram się jednak zachować powagę, bo za dużo
                                                    tragedii ludzkich widziałem, spowodowanych przez perturbacje
                                                    związane z nagłymi, wymuszonymi zmianami w tym
                                                    teatrze...

                                                    > W swoim trzecim poście zauważyłam, że merytoryczna
                                                    > dyskusja z Tobą jest niemożliwa. Nie pomyliłam się.
                                                    > Od tej chwili nie próbowałam jej z Tobą prowadzić,
                                                    > więc jak mogły mi się skończyć argumenty, skoro
                                                    > żadnych nie podawałam?

                                                    Ja to zauważyłem już w swoim pierwszym poście.
                                                    Ciekawe...

                                                    Ostatni raz taką wojenkę
                                                    > na złośliwostki prowadziłam w
                                                    przedszkolu

                                                    No, to współczuję. Tylko kto ci kazał zniżać się do mojego poziomu?
                                                    Widać masz w tym jednak jakiś
                                                    interes...?

                                                    > Tymczasem wszystko, co o niej napisałeś da się streścić
                                                    > w czterech dosyć skąpych punktach:
                                                    >
                                                    > a. "Legitymacje" to "Truskawkowe studio"
                                                    > b. Soliści Capitolu to amatorzy
                                                    > c. nie podoba Ci się tytuł "Wzdęte
                                                    łono"

                                                    Pisałem już, że nie jestem krytykiem teatralnym, tylko widzem i mam
                                                    prawo oceniać pewne zjawiska po swojemu. To, że tobie się nie podoba
                                                    mój poziom merytoryczny mnie nie interesuje. A jeśli chcesz
                                                    dowiedzieć się czegoś z profesjonalnego źródła, to przeczytaj sobie
                                                    opinie L. Pułki o spektaklu "Śmierdź w górach". Zaprawdę
                                                    frapujące...

                                                    > Zamiast tego z lubością serwujesz samorządowe ploteczki,
                                                    > knajpiane intrygi oraz kombatanckie historie o nachodzeniu
                                                    > ludzi po domach z petycją przeciwko Capitolowi w ręku.

                                                    Czyżby to było zabronione? Jeśli wydaje ci się, że forum GW ma się
                                                    mieścić w merytoryczno-naukowych ramach to pomyliłaś adres. Powinnaś
                                                    pisać listy i opinie do "Ruchu muzycznego". A ja będę pisał tutaj,
                                                    bo mam takie poglądy i wyrażam je w taki sposób, na jaki mam
                                                    ochotę...

                                                    > Jeśli ktoś tak często zabiera głos, a tak rzadko na temat
                                                    > i co trzeci swój post ozdabia uwagą "To nie ma związku
                                                    > z tematem", to trudno mi nie reagować wesołością.

                                                    Jak się spieram z moim dzieckiem i traci ono już argumenty, to
                                                    zaczyna się wygłupiać i odwracać kota ogonem. Mam pisać
                                                    dalej...?

                                                    > Stąd moja skłonność do żartów, za którą ogromnie Cię
                                                    > przepraszam, bo przecież, jak zauważyłeś, powinnam
                                                    > tu grzecznie rozrywać szaty pod Twoje dyktando.

                                                    Twoje przeprosiny i całe to bajdurzenie mają posmak jakiejś
                                                    dewiacji na punkcie własnego ego. To są już majaki, nic takiego nie
                                                    napisałem. Czas chyba przejść się do lekarza "od
                                                    oczu"...

                                                    > Niestety z tej rozmowy prawie niczego się nie dowiedziałam
                                                    > o recepcji przedstawień Capitolu, za to o prostej ludzkiej
                                                    > zawiści - mnóstwo.

                                                    Zawiść? Dynda mi i powiewa ten teatrzyk. Żeby mieć w sobie takie
                                                    emocje, trzeba mieć do tego powód. A dla mnie Capitol jest totalnie
                                                    obojętny, może czasami jedynie lekko mnie drażni, jak mucha, która
                                                    lata wokół głowy. Po prostu nie znoszę poprawności politycznej,
                                                    ugłaskanych komentarzy w mediach oraz obecnej ekipy rządzącej
                                                    Wrocławiem. Ale ty to jednak chyba masz jakiś związek emocjonalny z
                                                    tą tancbudą, skoro tak się w to zaangażowałaś?
                                                  • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 23.01.08, 16:16
                                                    > Jak się spieram z moim dzieckiem i traci ono już argumenty, to
                                                    > zaczyna się wygłupiać i odwracać kota ogonem.

                                                    Głupio mi na to reagować, bo nigdy nie poznałam Twojego syna,
                                                    ani nie widziałam Was w sporze, ale skoro już drugi raz forsujesz
                                                    tę analogię, to nie pozostaje mi nic innego, jak ją pociągnąć.

                                                    Jeśli Twoje z nim rozmowy w jakikolwiek sposób przypominają to
                                                    forum, to wygląda na to, że Twój syn zaczyna się popisywać, gdy
                                                    dociera do Niego, że zamiast słuchać, co On ma Ci do powiedzenia,
                                                    koncentrujesz się na własnych fiksacjach. Takich jak ta:

                                                    > Ale ty to jednak chyba masz jakiś związek emocjonalny z
                                                    > tą tancbudą, skoro tak się w to zaangażowałaś?

                                                    Fajnie w tym kontekście wyglądają Te wszystkie wtręty w rodzaju:

                                                    > Gratuluję i przypominam, że świat jest tak
                                                    > skonstruowany, że ludzie mają różne poglądy.

                                                    > A tak na poważnie to cały czas nie dociera do
                                                    > ciebie, że po prostu mam swoje zdanie na temat Capitolu.

                                                    > Sorry, ale wydaje mi się, że nie możesz znieść,
                                                    > że ktoś ma po prostu inne zdanie niż ty...

                                                    Nie uważasz, że powinien się nad nimi głęboko zastanowić
                                                    ktoś, kto jeśli tylko przeczyta słowa przychylne jakiejś
                                                    scenie, od razu wysuwa wnioski, że jej autor musi być tej
                                                    sceny pracownikiem, a w najlepszym razie pracownika kochanką?
                                                  • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 23.01.08, 16:46
                                                    > > Ale ty to jednak chyba masz jakiś związek emocjonalny z
                                                    > > tą tancbudą, skoro tak się w to
                                                    zaangażowałaś?

                                                    > Nie uważasz, że powinien się nad nimi głęboko zastanowić
                                                    > ktoś, kto jeśli tylko przeczyta słowa przychylne jakiejś
                                                    > scenie, od razu wysuwa wnioski, że jej autor musi być tej
                                                    > sceny pracownikiem, a w najlepszym razie pracownika
                                                    kochanką?

                                                    Nie wniosek to, a tylko pytanie i nie sugestia pracy w Capitolu
                                                    bądź bliska znajomość z dyrektorem, a jedynie podejrzenie bliżej
                                                    nieokreślonego związku emocjonalnego z tą sceną. Z fizycznością,
                                                    przyznasz, wiele wspólnego to nie ma. Mam jeszcze dokładniej opisać
                                                    moje intencje?
                                                  • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 24.01.08, 08:52
                                                    > Mam jeszcze dokładniej opisać moje intencje?

                                                    Tak. Naprawdę jestem ciekawa, czym dla Ciebie
                                                    jest ów tajemniczy "nieokreślony związek
                                                    emocjonalny z tą sceną".
                                                  • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 24.01.08, 10:37
                                                    > Tak. Naprawdę jestem ciekawa, czym dla Ciebie
                                                    > jest ów tajemniczy "nieokreślony związek
                                                    > emocjonalny z tą sceną".

                                                    nieokreślony - nie dający się okreslić, nie ustalony,
                                                    niewyraźny;
                                                    związek - stosunek różnych elementów łączących się ze sobą,
                                                    wpływających na siebie,oddziaływających na
                                                    siebie;
                                                    emocjonalny - skłonny do wzruszeń, łatwo podlegający wzruszeniom,
                                                    wywołujący
                                                    emocje;
                                                    scena - ...2. teatr, działalność
                                                    tatralna;
                                                    Korzystałem ze Słownika Języka Polskiego. Widzę, że dyskusja
                                                    zmierza na manowce...
                                                  • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 24.01.08, 12:28
                                                    okej, definicje wszystkich członów stworzonego
                                                    przez Ciebie terminu już mamy (to nic, że o nie
                                                    nie prosiłam i do niczego ich nie potrzebujemy),
                                                    a teraz bardzo proszę, wyjaśnij jego znaczenie.

                                                    > Widzę, że dyskusja zmierza na manowce...

                                                    A gdzie ta "dyskusja" znajdowała się wcześniej?
                                                  • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 24.01.08, 13:55
                                                    > A gdzie ta "dyskusja" znajdowała się wcześniej?

                                                    Nie wiem, o co ci biega, zadajesz pytania, na które masz już i tak
                                                    przygotowane odpowiedzi, więc po co to wszystko? Twoje popisy
                                                    rzekomą elokwencją i czepianie się słówek przypomina mi zachowanie
                                                    pewnego kolegi ze starych czasów, który w teorii był ze wszystkich
                                                    przedmiotów najlepszy, wszystkich ciągle poprawiał, ale jak
                                                    dochodziło do praktyki, to się nie potrafił w niczym odnaleźć. W
                                                    życiu mu się nie poukładało, robotę ma kiepską, rodziny nie założył.
                                                    Bo gdy - jak sądzę - próbował tłumaczyć kolejnym narzeczonym, że nie
                                                    rozumieją słowa "dyskusja", to te odchodziły od niego do normalnych
                                                    facetów, którzy się nie wymądrzali...
                                    • alex_li Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 11:08
                                      > Ale twoja linia obrony wskazuje jednak na jakieś powiązania
                                      > z tym teatrzykiem. Przynajmniej emocjonalne. Czyżbym się
                                      > mylił...?

                                      Tak. Twój przytyk, jakobym miała trudności z czytaniem
                                      ze zrozumieniem, tylko dlatego, że swoją insynuację
                                      podbarwiłeś przypuszczeniem, zamiast użyć czystej formy
                                      afirmatywnej brzmi doprawdy rozkosznie z klawiszy osoby,
                                      którą przekracza tak prosty i wydawałoby się jasny
                                      komunikat, jak:

                                      > z Capitolem nie jestem związana ani zawodowo, ani osobiście.
    • Gość: zorro Re: co słychać w Capitolu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 22:28
      czechofilu staszewski! ciesz się życiem, rodziną, pracą! ta żółć i zawiść cię
      wykończy!
      • czechofil Re: co słychać w Capitolu? 21.01.08, 08:38
        > czechofilu staszewski! ciesz się życiem, rodziną, pracą! ta żółć i
        zawiść cię
        >
        wykończy!

        Słuchaj Zorro. Staszewskiego nie trawię tak jak i ciebie. A od
        moich emocji się odczep i zajmij się swoimi. A cieszyć się będę, jak
        ta żałosna banda zostanie raz na zawsze wykurzona z Teatu
        Muzycznego - Operetki Wrocławskiej, zwanego dzisiaj uzurpacyjnie
        Capitolem...
        • Gość: gosc II Re: co słychać w Capitolu? IP: *.dip.t-dialin.net 22.01.08, 11:01
          Nie wiem czy wiadomo bezkrytycznym zwolennikom obecnego Capitolu , iż polowa jeśli nie 3/4 zespołu tancerzy właśnie pożegnało sie z Capitolem i wyruszyło do Gdańska gdzie zaoferowano im jak sami mówią bardziej ambitny repertuar. To daje do myślenia - gdyż na forum wypowiadają sie osoby zachwycone produkcjami Teatru Muzycznego.Wygląda ze nie bardzo podzielają ten zachwytu artyści.trochę to dziwne bo zespol tak naprawdę składa sie z amatorów (poza paroma wyjątkami), a wiec powinien być zadowolony iż wogole znalazł sie na scenie.Ciekawe jakimi teraz "Artystami z ulicy - Castingu" zadziwi nas Capitol.Pozdrowienia Gosc II
          • haradaharada Re: co słychać w Capitolu? 22.01.08, 18:17
            a w Gdańsku jest jakiś Teatr Muzyczny?
            • Gość: j Re: co słychać w Capitolu? IP: *.chello.pl 23.01.08, 11:07
              Artysto teatru a raczej domu kultury capitol, w Gdansku jest Opera
              gdzie dobry balet ma co robić.
              • Gość: reneta Re: co słychać w Capitolu? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.08, 02:23
                to dobrych artystów baletu znakomita Opera szuka w domach kultury:-)? Coś nam
                się chyba Pan Jad zagalopował :-)
          • Gość: JA Re: co słychać w Capitolu? IP: *.wro.vectranet.pl 23.02.08, 21:12
            No właśnie, najlepisi tancerze odeszli.
            • Gość: andy Teatr Muzyczny Capitol ma w statucie obowiązek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 12:23
              Teatr Muzyczny Capitol ma w statucie obowiązek grania operetek,
              baletów i musicali. Teatry muzyczne jak opery, operetki (proszę
              zajrzeć do encyklopedii, co to jest teatr muzyczny) dostają więcej
              pieniędzy, bo muszą utrzymać nie jeden zespół artystyczny (jak
              teatry dramatyczne), ale orkiestrę, solistów, chór, balet. Kasę
              zostawili sobie, ale zespoły nie istnieją - gdzie są te pieniądze?
              Jeżeli szkoła ma w statucie obowiązek uczenia, to nie może istnieć
              prowadząc tylko kursy szycia -inaczej powinna mieć odebraną dotację,
              a w Capitolu taki przekręt bez problemu ...
              • Gość: ojoj Re: Teatr Muzyczny Capitol ma w statucie obowiąze IP: *.korbank.pl 07.03.08, 16:28
                Odczep się od domu kultury capitol.oni grają tam takie sztuki, że
                niektóry się nie śniło, a wielu nigdy się nie przyśni i dzięki temu
                będą szczęśliwsi.....
                • czechofil Re: Teatr Muzyczny Capitol ma w statucie obowiąze 07.03.08, 19:32
                  Piszecie o statutach teatrów muzycznych... Sorry, ale nie jestem w
                  stanie wyobrazić sobie Konrada Imieli w roli hrabiego Eisensteina, a
                  Ceziego Studniaka grającego doktora Falke. Chociaż
                  niewątpliwie "Zemsta nietoperza" z ich udziałem musiałaby być
                  wyjątkowym i egzotycznym zjawiskiem. I powiem szczerze, że dla tego
                  typu atrakcji to może i nawet skusiłbym się na wizytę w Capitolu.
                  Smiechu nigdy człowiekowi za wiele...
                  • Gość: w Re: Teatr Muzyczny Capitol ma w statucie obowiąze IP: *.chello.pl 10.03.08, 09:43
                    Od paru lat Capitol wyrzuca w błoto nasze pieniądze. To skandal!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka