mamy oficera

23.12.07, 16:21
rowery.eko.org.pl/main/?ekran=1&aktualnosci=1&podkat=5&tab=news&id_art=665
    • Gość: zandtr Re: mamy oficera IP: *.zone2.bethere.co.uk 31.12.07, 00:35
      no i co tera jak macie juz oficera?
    • wroclawjacek Re: mamy oficera 10.01.08, 19:06
      A kiedy oficer się do nas odezwie a nie do dziennikarzy ?
      W końcu mamy z nim wiele nadziei wiec powinien jakieś plany nakreślić.
      To że będzie się cały rok zajmował wypożyczalniami to trochę i mało i długo.
      Może jakiś kontakt do niego ?
    • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.08, 22:55
      Czy ten "oficer" (Ludzie, nie znacie własnego języka, czy to tylko
      poirlanzki szpan?) ma w planach zajęcie się dyscyplinowaniem
      nagminnie łamiących przepisy rowerzystów? Tych co jeżdżą bez
      świateł, przez pasy, przez czerwone światła?
      • czechofil Re: mamy oficera 14.01.08, 23:30
        > Czy ten "oficer" (Ludzie, nie znacie własnego języka, czy to tylko
        > poirlanzki szpan?) ma w planach zajęcie się dyscyplinowaniem
        > nagminnie łamiących przepisy rowerzystów? Tych co jeżdżą bez
        > świateł, przez pasy, przez czerwone światła?

        Mam nadzieję, że nie będzie na to marnował czasu, zresztą nie ma
        takich uprawnień. Od tych spraw jest policja, ale ta służba ma
        ważniejsze problemy niż zatrzymywanie rowerzystów na pasach lub bez
        oświetlenia, bo zbyt dużo wysiłku kosztowałoby ich wypisywanie
        mandatu w wysokości 50 zł. Co innego w nocy, wtedy aktywność naszych
        stróżów nagle i niezwykle wzrasta. A nóż złapie się koleżkę na
        rowerze, który wcześniej wypił dwa piwka? Wtedy efekt jest już
        wymierny, awanse, premie, no i świadomość, że złapało się groźnego
        przestepcę. Może pensją nie ma się co chwalić, ale będzie za to co
        wnukom opowiadać...
        • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.08, 13:49
          Tak podejrzewałem. Kolejne opłacane z moich podatków urzędnicze stanowisko
          służące do lansu i myziania pytkami po szyi kolegów.
          • czechofil Re: mamy oficera 15.01.08, 14:48
            > Tak podejrzewałem. Kolejne opłacane z moich podatków urzędnicze
            stanowisko
            > służące do lansu i myziania pytkami po szyi
            kolegów

            To właściwie o co ci chodzi? O skuteczne karanie rowerzystów,
            którzy łamią przepisy, czy... no własnie nie wiem, o co? Bo przecież
            wiadomo, że oficer ma zupełnie inne zadania. Poza tym myślę, że za
            krótko działa, żeby można było go już oceniać...
            • Gość: Roman Re: mamy oficera IP: *.korbank.pl 15.01.08, 15:37
              > To właściwie o co ci chodzi?
              Nie dowiesz się. To jeden z tych gości (a może wciąż ten sam),
              którzy tu wpadaja od czasu do czasu z misją nawracania ciemnego,
              rowerowego luda.
            • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.01.08, 16:27
              Karanie to tylko środek, a celem powinni być rowerzyści jeżdżący zgodnie z
              przepisami. I w ogóle znający te przepisy, bo z tym też jest źle. Wydzielanie w
              infrastrukturze udogodnień dla rowerzystów bez ich edukacji drogowej to po
              prostu promocja piractwa drogowego.
              • czechofil Re: mamy oficera 15.01.08, 20:08
                Wydzielanie w
                > infrastrukturze udogodnień dla rowerzystów bez ich edukacji
                drogowej to po
                > prostu promocja piractwa
                drogowego
                A czy w takim razie budowanie nowych dróg dla kierowców aut bez ich
                edukacji to też promocja piractwa? Co ma piernik do wiatraka? Mnie
                się wydaje, że jest dokładnie na odwrót. Rowerzyści nie
                przejeżdżaliby przez pasy dla pieszych gdyby mogli w tym samym
                miejscu przejechać po legalnej DR. A co do problemu braku
                oświetlenia to powtarzam, że jest to wynik zerowego zainteresowania
                i interweniowania policji...
                • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.01.08, 12:13
                  Przecież każdy kierowca jest wyedukowany i posiada dokument to poświadczający.
                  Opowiadanie "muszę jechać chodnikiem bo nie ma tu ścieżki rowerowej" to argument
                  klasy "nie będę kasował biletów, bo są drogie, a przecież muszę jechać
                  autobusem". A jak policja się za mało stara, to "oficer" od rowerów jest
                  doskonałą osobą to zainterweniowania. Niech idzie do komendanta i zwróci mu na
                  to uwagę.
                  • czechofil Re: mamy oficera 16.01.08, 12:33
                    > Przecież każdy kierowca jest wyedukowany i posiada dokument to
                    poświadczający.

                    Większość rowerzystów też ma prawo jazdy, a młodzież do lat 18
                    kartę rowerową. A reszta? No cóż, takie prawo uchwalili nasi
                    posłowie, więc do nich miej pretensje, że teraz po skończeniu 18 lat
                    nie potrzeba żadnych uprawnień do jeżdżenia na
                    rowerze...
                    > Opowiadanie "muszę jechać chodnikiem bo nie ma tu ścieżki
                    rowerowej" to argumen
                    > t
                    > klasy "nie będę kasował biletów, bo są drogie, a przecież muszę
                    jechać
                    >
                    autobusem".
                    Autobusem nikt ci jeździć nie karze, jak cię nie stać na bilet,
                    możesz przemieszczać się właśnie na rowerze. Tylko, że musisz mieć
                    do tego warunki. To, że większość rowerzystów jeździ we Wrocławiu po
                    chodnikach nie wynika z jakiegoś ogólnego trendu do ostentacyjnego
                    łamania prawa, tylko z braku poczucia elementarnego bezpieczenśtwa
                    na jezdniach. Tak więc może zacząć by jednak edukację (a raczej
                    reedukację) drogową właśnie od kierowców i uświadomić im, że nie są
                    panami ulic oraz szos i powinni zwrócić też uwagę na innych
                    uczestników
                    ruchu...?
                    A jak policja się za mało stara, to "oficer" od rowerów jest
                    > doskonałą osobą to zainterweniowania. Niech idzie do komendanta i
                    zwróci mu na
                    > to
                    uwagę.
                    Skąd ty żeś koleś się urwał? A może oficer ma jeszcze wziąć od
                    policji druczki mandatowe i sam powinien łapać nieprzepisowo
                    jeżdżących cyklistów? Totalna żenada...
                    • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.01.08, 16:22
                      A skąd to przekonanie że większość rowerzystów ma prawo jazdy? To może nawet być
                      prawda, ale i tak ich znajomość przepisów dotyczących rowerów (albo ich
                      poszanowanie) jest pod zdechłym psem. Jak się tak boją o swoje bezpieczeństwo,
                      to skąd ci wszyscy batmani i czemu tak często widuje się rowerzystę z
                      premedytacją jadącego przez czerwone światło?

                      Rowerem nikt nie każe jeździć, tak samo jak autobusem. Ale jak się już jedzie,
                      to wypada jechać przepisowo, a nie olewać wszystko, bo w razie czego się drapnie
                      między słupki i radiowóz nie dogoni.

                      A żenadą, kolego, to jest załatwianie sobie za moje podatnicze pieniądze gościa
                      do spraw rowerów, a potem dziwienie się, że ja oczekuję od niego załatwiania
                      spraw związanych z rowerami. Do planistów może chodzić z interesem, a do
                      komendanta drogówki to już go żenuje? No co za delikatny chłopak.
                      • czechofil Re: mamy oficera 16.01.08, 17:26
                        ale i tak ich znajomość przepisów dotyczących rowerów (albo ich
                        > poszanowanie) jest pod zdechłym
                        psem.

                        Tak samo jak znajomość przepisów u kierowców i pieszych. Nie wiem,
                        skąd u ciebie przekonanie, że rowerzyści jakoś wyjątkowo łamią
                        przepisy? Masz jakieś dane na ten
                        temat?

                        Jak się tak boją o swoje bezpieczeństwo,
                        > to skąd ci wszyscy batmani i czemu tak często widuje się
                        rowerzystę z
                        > premedytacją jadącego przez czerwone światło?

                        Co to znaczy "często się widuje"? Ja np. bardzo często widuję
                        pieszych, którzy regularnie przechodzą całymi tabunami na czerwonym
                        świetle. A ponieważ jest ich statystycznie dużo więcej niż
                        cyklistów, więc jest chyba logiczne, że też więcej przechodzi na
                        czerwonym
                        świetle...

                        Ale jak się już jedzie,
                        > to wypada jechać przepisowo, a nie olewać wszystko, bo w razie
                        czego się drapni
                        > e
                        > między słupki i radiowóz nie
                        dogoni.

                        Nie, no piękne słowa, tylko co to ma wspólnego z działalnością
                        oficera? Czy to, że on pójdzie do komendanta policji i powie, że
                        widział jak jakiś koleś przejechał na czerwonym świetle na rowerze,
                        coś zmieni? Już widzę, jak policja wysyła lotną brygadę i szukają
                        gościa po podwórkach i parkach. Koń by się
                        uśmiał...

                        Do planistów może chodzić z interesem, a do
                        > komendanta drogówki to już go żenuje? No co za delikatny
                        chłopak

                        Ale po co ma iść do komendanta? Żeby go wkurzyć, że policja nie
                        wypełnia swoich ustawowych obowiązków? Ty chyba wierzysz jeszcze w
                        garbate aniołki, o św. Mikołaju nie wspomnę...
                        • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.01.08, 13:00
                          Wystarczy mi popatrzeć na ulice. Olewanie przepisów na skrzyżowaniach a nawet
                          jazdy pod prąd są na porządku dziennym. I nocnym, a wtedy często bez
                          oświetlenia. Przypadki kiedy rowerzysta zatrzymuje się przed skrzyżowaniem są
                          poprostu sporadyczne,a regułą jest jakiś dziwny slalom chodnikami, przejsciami
                          dla pieszych i jezdnią. Albo po prostu bezczelnie wjeżdżają na czerwone kiedy
                          wszyscy już stoją.

                          > Nie, no piękne słowa, tylko co to ma wspólnego z działalnością
                          > oficera? Czy to, że on pójdzie do komendanta policji i powie, że
                          > widział jak jakiś koleś przejechał na czerwonym świetle na rowerze,
                          > coś zmieni? Już widzę, jak policja wysyła lotną brygadę i szukają
                          > gościa po podwórkach i parkach. Koń by się
                          > uśmiał...

                          A może byś się przestał błaźnić? Reductio ad absurdum nie polega na pisaniu
                          dowolnej głupoty, to ma być głupota wynikająca z ekstrapolacji twierdzenia
                          oponenta. A ja nigdy nie twierdziłem że taki "oficer" ma być od zgłaszania
                          jednostkowych przypadków.

                          > Ale po co ma iść do komendanta? Żeby go wkurzyć, że policja nie
                          > wypełnia swoich ustawowych obowiązków?

                          A po co ma iść do urbanistów? Żeby ich wkurzyć że gdzieś tam latarnia stoi o
                          decymetr za bardzo na ścieżce rowerowej? To chyba w jakieś garbate aniołki wierzysz.
                          • czechofil Re: mamy oficera 17.01.08, 15:48
                            > Wystarczy mi popatrzeć na ulice. Olewanie przepisów na
                            skrzyżowaniach a nawet
                            > jazdy pod prąd są na porządku dziennym. I nocnym, a wtedy często
                            bez
                            > oświetlenia. Przypadki kiedy rowerzysta zatrzymuje się przed
                            skrzyżowaniem są
                            > poprostu sporadyczne,a regułą jest jakiś dziwny slalom chodnikami,
                            przejsciami
                            > dla pieszych i jezdnią. Albo po prostu bezczelnie wjeżdżają na
                            czerwone kiedy
                            > wszyscy już stoją.

                            Masz rację, ale co z tego? To, że stwierdzisz fakt i go tutaj
                            opiszesz nic nie zmieni. Tak jak nic nie zmieni, że oficer pójdzie
                            do komendanta policji i go o tym poinformuje. Bo efekt będzie żaden,
                            policji takie "pierdoły" nie interesują. Uważam nawet, że
                            nieprzepisowe zachowania rowerzystów są sprowokowane totalnym
                            brakiem interwencji policyjnych i to już od wielu lat. Sam
                            zaczynałem jeździć po Wrocławiu za komuny i wtedy nabrałem
                            odpowiednich nawyków, bo strózów prawa można było spotkać na każdym
                            rogu... "Gdy kota nie ma, myszy
                            harcują"...

                            > A może byś się przestał błaźnić? Reductio ad absurdum nie polega
                            na pisaniu
                            > dowolnej głupoty, to ma być głupota wynikająca z ekstrapolacji
                            twierdzenia
                            > oponenta. A ja nigdy nie twierdziłem że taki "oficer" ma być od
                            zgłaszania
                            > jednostkowych
                            przypadków.

                            Zamiast się wymądrzać przyznałbyś mi wreszcie rację. Czy oficer
                            zgłosi jeden przypadek, czy poda ich tysiące i tak na jedno wyjdzie,
                            czyli na nic. Nie dociera to do
                            ciebie?

                            > A po co ma iść do urbanistów? Żeby ich wkurzyć że gdzieś tam
                            latarnia stoi o
                            > decymetr za bardzo na ścieżce rowerowej? To chyba w jakieś garbate
                            aniołki wier
                            >
                            zysz.

                            Momentami zaczynasz pisać z sensem, z tym że nie na temat. Akurat
                            tu jest duże pole manewru dla oficera, bo przestawienie latarni,
                            która stoi na środku DR (przykład: zjazd na łuku z Mostu Milenijnego
                            w kierunku cmentarza) to jest wybitnie sprawa dla niego. I tu mógłby
                            się popisać
                            skutecznością...
                            • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.08, 10:13
                              > Momentami zaczynasz pisać z sensem, z tym że nie na temat. Akurat
                              > tu jest duże pole manewru dla oficera, bo przestawienie latarni,
                              > która stoi na środku DR (przykład: zjazd na łuku z Mostu Milenijnego
                              > w kierunku cmentarza) to jest wybitnie sprawa dla niego. I tu mógłby
                              > się popisać
                              > skutecznością...

                              Ale jaka to jest różnica? W jednym i w drugim przypadku idzie do urzędnika jako
                              urzędnik.
                          • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 17.01.08, 19:47
                            Wystarczy mi popatrzeć na ulice. Olewanie przepisów na skrzyżowaniach a nawet
                            jazdy pod prąd są na porządku dziennym.
                            ***
                            Masz jakąś fobię .
                            Widziałeś kiedyś pieszego przechodzącego przez jezdnię poza pasami ?
                            Zastanawiałeś się dlaczego rowerzysta jedzie pod prąd skoro może jechać zgodnie ?
                            Najpierw odpowiedz sobie na pytanie dlaczego tak się dzieje a potem zastanów się
                            czy i jak to można zmienić.




                            > I nocnym, a wtedy często bez
                            oświetlenia.
                            ****
                            A po co ci światło u rowerzysty w mieście ?
                            Jeżdzisz tak nieuważnie że nie widzisz co jest przed tobą na jezdni pod
                            latarniami z kilowatoowymi żarowkami ?
                            Nie widzisz w swoich światłach odblasków ?
                            Ta miliwatowa lampka diodowa pozawla ci dojrzeć rowerzystę ?
                            Proponuję sprawdź swoje światła w aucie .
                            Nie licz na światełko rowerowe bo regulaminowo wyposażony rower stojący na pasie
                            do lewoskrętu będzie dla ciebie celem do staranowania przy takim myśleniu
                            ponieważ jego dynamo nie będzie zasilać oświetlenia.
                            Przy twojej spostrzegawczości wściekniesz się że ten rowerzysta pojawi ci się
                            jako stojący na środku skrzyżowania bez oświetlenia.





                            Przypadki kiedy rowerzysta zatrzymuje się przed skrzyżowaniem są
                            poprostu sporadyczne,
                            ***
                            Biedaku to powinno się dać leczyć

                            a regułą jest jakiś dziwny slalom chodnikami, przejsciami
                            dla pieszych i jezdnią.
                            ***
                            Po tym co napisałes nie dziwi że ciebie wszystko dziwi.




                            Albo po prostu bezczelnie wjeżdżają na czerwone kiedy
                            wszyscy już stoją.
                            ***
                            Gdy wjeżdżają na czerwonym razem z kierowcami to nie jest bezczelność.
                            Codziennie widzę wymuszanie pierwszeństwa przez kierowców.
                            Co kilka dni widzę stłuczki a kierowcy którzy w nich uczestniczą często mają na
                            koncie wiele stłuczek.
                            Gdyby rowerzyści stwarzali takie zagrożenie jak piszesz to dawno byliby
                            wyeliminowani w podobnych wypadkach.
                            Zatem aby ci nieliczni narwani rowerzysci nie psuli statystyk należy zapewnić
                            ścieżki tak aby wszyscy użytkownicy drogi na tym skorzystali.
                            Przykład Paryża kóry dopiero pół roku temu uruchomił sieć rowerow miejskich
                            pokazuje że my musimy tak zakorkować Wrocław jak był zakorkowany Paryż aby
                            urzednicy pomysleli co by tu zrobić aby choć trochę uratowac sytuację.
                            Obecnie nasi urzednicy wierzą że inteligentan sygnalizacja na skrzyżowaniach
                            poprawi czas przejazdu tramwajów na tyle że ludzie zrezygnuja z aut.
                            Mżonka . Poprawa będzie rzeczywiście ale zanim system ruszy za 2,5 roku to
                            nastapi zdecydowane pogorszenie więc poprawa będzie dotyczyć o wile gorszego
                            stanu niz obecnie.
                            Krótko mówiąc będzie dużo gorzej niż dziś bo aut przybędzie.



                            • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.08, 10:28
                              > Wystarczy mi popatrzeć na ulice. Olewanie przepisów na skrzyżowaniach a nawet
                              > jazdy pod prąd są na porządku dziennym.
                              > ***
                              > Masz jakąś fobię .

                              Bo nie chcę takiego wyciągać spod kół.

                              > Zastanawiałeś się dlaczego rowerzysta jedzie pod prąd skoro może jechać zgodnie
                              > ?

                              Bo mu się wydaje że jazda rowerem pod prąd nic nie szkodzi, a poza tym to
                              przecież on się nie będzie nadwyrężał i objeżdżał jak jakieś samochody, jeszcze
                              czego. Ale, oczywiście, równocześnie żąda żeby go traktować jak rónoprawnego
                              użytkownika drogi.

                              > Najpierw odpowiedz sobie na pytanie dlaczego tak się dzieje a potem zastanów si
                              > ę
                              > czy i jak to można zmienić.

                              Jasne, na pewno nic się nie da zmienić. Nigdy i nigdzie.

                              > A po co ci światło u rowerzysty w mieście ?
                              > Jeżdzisz tak nieuważnie że nie widzisz co jest przed tobą na jezdni pod
                              > latarniami z kilowatoowymi żarowkami ?

                              Widać, facet, że w życiu nie prowadziłeś niczego większego od koszyka w Tesco.

                              > Nie widzisz w swoich światłach odblasków ?

                              No jaki jest zasięg prawidłowo ustawionych świateł mijania, co? Słucham odpowiedzi.

                              > Ta miliwatowa lampka diodowa pozawla ci dojrzeć rowerzystę ?

                              Tak, pozwala. Jak już mówiłem, g* wiesz o jeździe po zmroku, skoro nie rozumiesz
                              użyteczności takiego oświetlenia.

                              > Nie licz na światełko rowerowe bo regulaminowo wyposażony rower stojący na pasi
                              > e
                              > do lewoskrętu będzie dla ciebie celem do staranowania przy takim myśleniu
                              > ponieważ jego dynamo nie będzie zasilać oświetlenia.

                              Regulaminowo wyposażony rower ma mieć światło działające także podczas postoju.

                              > Przy twojej spostrzegawczości wściekniesz się że ten rowerzysta pojawi ci się
                              > jako stojący na środku skrzyżowania bez oświetlenia.

                              A jako kto mi się ma pojawić? Jako słup ognisty?

                              > Gdy wjeżdżają na czerwonym razem z kierowcami to nie jest bezczelność.

                              Nie widziałem (nawet o drugiej w nocy) samochodu jadącego tak bezczelnie przez
                              czerwone, jak rowerzyści. To nie jest "przeskoczenie na późnożółtym", oczywiście
                              też naganne i niestety spotykane. Mówię o wjeździe z premedytacją na wyświetlane
                              od długiego czasu czerwone światło.

                              > Co kilka dni widzę stłuczki a kierowcy którzy w nich uczestniczą często mają na
                              > koncie wiele stłuczek.

                              Kłamiesz. No chyba że jesteś policjantem z drogówki, ale śmiem wątpić, bo aż
                              takimi dyletantami to oni nie są. Kłamiesz raz mówiąc o tych stłuczkach, które
                              widzisz "co kilka dni" - bo normalnie jeżdżący po Wrocławiu człowiek widuje
                              stłuczkę góra raz na kwartał. Kłamiesz drugi raz mówiąc o tym "koncie z wieloma
                              stłuczkami" - bo nie masz skąd tego wiedzieć.

                              • czechofil Re: mamy oficera 18.01.08, 11:05
                                > Regulaminowo wyposażony rower ma mieć światło działające także
                                podczas postoju.

                                Bzdury piszesz człowieku, aż się nóż w kieszeni otwiera. Całe życie
                                jeżdżę na rowerach z dynamem i robię to najzgodniej z przepisami. Do
                                tego oczywiście we wszystkich swoich rowerach mam zamontowany,
                                obowiązkowy tylny odblask. Chciałbym ci przypomnieć, że lampki
                                rowerowe na baterie to wynalazek, który trafił do Polski dopiero
                                kilkanaście lat temu. Czyżby więc do tamtej pory rowerzyści
                                używający dynama łamali przepisy?
                                • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.08, 11:34
                                  A gdzie masz w przepisach napisane, że światła roweru mogą gasnąć, kiedy rower
                                  stoi? Jakiś cytat? Bo ja nie znalazłem takiej informacji, ale może przeoczyłem?

                                  A lampę rowerową na baterie, przynajmniej przednią, to ja miałem w rękach 30 lat
                                  temu, więc się tak tą nowoczesnością nie ekscytuj.
                                  • czechofil Re: mamy oficera 18.01.08, 12:05
                                    > A gdzie masz w przepisach napisane, że światła roweru mogą gasnąć,
                                    kiedy rower
                                    > stoi? Jakiś cytat? Bo ja nie znalazłem takiej informacji, ale może
                                    przeoczyłem?

                                    A gdzie masz w przepisach napisane, że nie mogą gasnąć podczas
                                    postoju? Sorry, ale sam widzisz, że twoje argumenty są tak
                                    powalające, że można je zgasić prostym odwróceniem sytuacji. W ogóle
                                    mam wrażenie, że tobie nie chodzi o kształtowanie postaw i budowanie
                                    dobra wspólnego, tylko o sianie fermentu na forum. A szkoda, bo
                                    można tutaj dowiedzieć się (i nauczyć) dużo ciekawych rzeczy...
                                    • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.08, 13:43
                                      Podczas postoju moga sobie gasnąć. Ale nie mówimy o postoju, tylko o ruchu
                                      ulicznym. Rower stojący na skrzyżowaniu i czekający na wolną drogę w rozumieniu
                                      prawa nadal jest uczestnikiem ruchu. A nakaz używania świateł masz w PoRD,
                                      oddział 3, art 51 pkt 6.
                                      • wroclawjacek Re: mamy oficera 18.01.08, 20:28
                                        Gość portalu: ? napisał(a):

                                        > Podczas postoju moga sobie gasnąć. Ale nie mówimy o postoju, tylko o ruchu
                                        > ulicznym. Rower stojący na skrzyżowaniu i czekający na wolną drogę w rozumieniu
                                        > prawa nadal jest uczestnikiem ruchu. A nakaz używania świateł masz w PoRD,
                                        > oddział 3, art 51 pkt 6.

                                        ***
                                        Weź ty się palnij w głowę i nie mieszaj ludziom w głowach.

                                        Przeczytaj sobie punkt 7 który mówi, że świateł mijania nie wolno wyłączać jeśli
                                        postój trwa krócej niż minutę lub jeśli przed pojazdem lub za nim nie stoi inne
                                        auto.
                                        Zauważ ze pkt 7 odnosi się do pkt 1-5 czyli do świateł mijania a opuszcza punkt
                                        6 ktory dotyczy np roweru nie wyposarzonego w światła mijania.

                                        Dla takich co nie rozumieją tego wyłączenia napisano specjalnie art 52 /2
                                        2. Podczas zatrzymania lub postoju, w miejscu oświetlonym w stopniu
                                        zapewniającym widoczność pojazdu lub znajdującym się poza jezdnią i poboczem,
                                        wszystkie światła pojazdu mogą być wyłączone. Przepis ten nie dotyczy pojazdu
                                        szynowego oraz pojazdu, na którym znajduje się urządzenie lub ładunek, wystające
                                        poza pojazd i wymagające oznaczenia odrębnymi światłami.

                                        Zatem pojazd silnikowy może czasem wyłączyć światła mijania jaki i postojowe
                                        jeśli jeśli zatrzymał się np. w miejscu oświetlonym.

                                        Tym bardziej rowerzysta może to uczynić bo nie ograniczaja go przepisy dityczące
                                        pojadów silnikowych.
                                        Oczywiście jest pewna niespójność między art 51 a 52 ale to nie dotyczy rowerzystów.
                                        Zresztą wiele jest nieścisłości w PoRD i co najgorsze wile z nich dotyczy
                                        rowerzystów.
                                        Zatem jadąc rowerem po ulicach z oświetleniem ulicznym możesz wyłaczyć światło
                                        postojowe nawet gdy stoisz na środku pasa np do lewoskrętu.
                                        Jeśli jesteś za miastem na nieoświetlonej drodze musisz zjechać poza jezdnię i
                                        pobocze.

                                        Po raz kolejny udowodniłes że nie znasz prawa a po drugie że stosujesz się do
                                        własnej wykładni przepisów.
                                        To zaskutkuje zabiciem innego użytkownika drogi.
                                        Wiele osób nie zna PoRD ale oni nie trollują tyle co ty tylko w każdej sytuacji
                                        uważają nawet jeśli są na drodze uprzywilejowanej.
                                        Ty wszędzie widzisz nie znających przepisów tymczasem to ty jesteś zagrożeniem
                                        na drodze bo nie używasz instynktu samozachowawczego tylko chcesz aby przepis ci
                                        powiedział czy wolno ci kogoś rozjechać czy nie.
                                        Typowe dla kierowców myślenie, którzy myślą że są jedynymi użytkownikami drogi i
                                        że wszyscy mają zbliżona prędkość , masę, pole widzenia, znajomość przepisów,
                                        doświadczenie w poruszaniu się po drogach.
                                        Pojmij że codziennie użytkownicy dróg popełniają w samym Wrocławiu milion błędów.
                                        Przyjdzie czas że taki błąd popełni ktoś przy tobie.
                                        Pewnie często popełnia i pewnie tobie się zdarza.
                                        Zazwyczaj taki błąd udaje się naprawić ale przyjdzie taki dzień że zapłaczesz i
                                        będziesz stękał że ktoś był bardziej winny niż ty.
                                        Tu udowadniasz tu że brak ci wyobraźni.
                                        Ty myszlisz ze te miliony błędów i wykroczeń może wyłapać Policja (czy sic oficer).
                                        Chyba jeśtęś ślepy skoro nie widzisz ze z każdym miesiacem wraz ze wzrostem
                                        ilości aut pogarszaja się warunki na drof\dze jak i kultura i poszanowanie prawa
                                        przez kierowców.
                                        To nie tylko aut przybywa.
                                        Dużo gorsze zjawisko to to że osoby predystynowane do kierowania autem już dawno
                                        auto posiadają .
                                        Ostatnio przybywa kierowców o takich cechach psychomotorycznych ze radykalnie
                                        pogarsza się bezpieczeństwo ruchu drogowego.
                                        Coraz więcej kierowców traci prawa jazdy bo im punktów karnych brakuje.

                                        Kończąc tę jałową dyskusję powiem że kiedyś drogi budowano dla kierowców i
                                        rowerzystów.
                                        Jakoś się wszyscy mieścili i nikt pod koła nie wjeżdżał.
                                        Rowerzystów nie przybyło a przybyło kierowców i zaczął się syf .
                                        Bliskie czasy gdy auto będzie się przemieszczało po Wrocławiu z prędkością 5km/h
                                        co spowoduje że kierowcy którzy nie powinni dostać prawa jazdy przestaną być
                                        groźni a będą powodowali niegroźne stłuczki.
                                        Gdyby dziś było więcej ścieżek to sporo kierowców mogłoby z tej pozycji
                                        przyjrzeć się wyczynom innych kierowców.

                                        Wystarczy wymyślić ramię rowerowe o długości 1 m plus długość połowy kierownicy
                                        z zamontowanym sprayem na końcu automatycznie psikającym po uderzeniu to prawie
                                        wszystkie auta we Wrocławiu po tygodniu zmieniłyby kolor prawych drzwi.
                                        Kto wie czy niedługo nie powstanie patrol rowerowy z dalmierzem wyzwalającym
                                        automatycznie migawkę aparatu aby oduczyć kierowców łamania przepisów.
                                        Przy tym te twoje wjazdy na czerwonym to pryszcz.
                                        Ale Ty tego nie pojmiesz dopóki kogoś nie potrącisz.
                                        Trudno ci będzie wtedy udowodnić winę rowerzysty choćby taka była.
                                        Możesz potrącić rowerzystę na skrzyżowaniu bo nie zachowasz ostrożności.
                                        Poza skrzyżowaniem to mało prawdopodobne ale powinna ci wyobraźnie podpowiedzieć
                                        że rowerzysta 10 metrów przed tobą może wkręcić nogawkę w tryby lub wlecieć mu
                                        osa do gardła.
                                        Nie przewidzisz to zabijesz .
                                        Możesz mówić ze nie mogłeś przewidzieć ale to ty zabijesz .
                                        Ty będziesz morderca a twoje kochane autko narzędziem zbrodni.
                                        Jeśli chodzisz na polowania możesz kogoś zastrzelić , jeśli jesteś kierowcą masz
                                        dużo więcej szans że kogoś zabijesz.
                                        Twój wybór.
                                        Przepis o dostosowaniu prędkości do sytuacji na drodze jest przez większość
                                        kierowców nierozumiany.
                                        Każdy idiota kierowca mówi, że nie mógł przewidzieć.
                                        I to prawda bo jak idiota mógłby przewidzieć.




















                                        • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 23:19
                                          > Weź ty się palnij w głowę i nie mieszaj ludziom w głowach.
                                          >
                                          > Przeczytaj sobie punkt 7 który mówi, że świateł mijania nie wolno wyłączać jeśl
                                          > i
                                          > postój trwa krócej niż minutę lub jeśli przed pojazdem lub za nim nie stoi inne
                                          > auto.
                                          > Zauważ ze pkt 7 odnosi się do pkt 1-5 czyli do świateł mijania a opuszcza punkt
                                          > 6 ktory dotyczy np roweru nie wyposarzonego w światła mijania.

                                          Facet, i Ty, wypisując takie kretynizmy, będziesz mnie pouczał, żebym nie mącił?
                                          Punkt 7 nie odnosi się do punktu 6, a właśnie punkt 6 jest tym, który nakazuje
                                          rowerzyście zapalić to, co ma. Nie ma wyjątków. Ponadto warunki, które sam
                                          podałeś na samym początku - rower stojący na jezdni, który jakoby bym potrącił -
                                          wykluczają jakąkolwiek stosowalność puntu 7, bo sam podałeś przykład sytuacji,
                                          kiedy za tym rowerem nic by nie stało (bo jak inaczej mógłbym go potrącić?).

                                          Artykuł 52 w ogóle możesz sobie wetknąć, bo on wyraźnie dotyczy zatrzymania i
                                          postoju nie wynikającego z warunków ruchu.

                                          Paranoiczne rozważania o psychopatycznych kierowcach dybiących na rowerzystów
                                          oleję znowu, bo nie wynika z nich nic poza materiałem dla terapeuty.
                                          • wroclawjacek Re: mamy oficera 30.01.08, 09:10
                                            > Facet, i Ty, wypisując takie kretynizmy, będziesz mnie pouczał, żebym nie mącił
                                            ***
                                            Cofam zdanie.
                                            Jeśli naprawdę musisz to mąć sobie dalej :P
                                          • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 30.01.08, 10:30
                                            Pokazujac jak nieprecyzyjne jest prawo próbowałem ośmieszyć Twoje czepianie się
                                            każdego przecinka. to człowiek decyduje co ma znaczenie na jego bezpieczeństwo a
                                            nie uczy się PoRD na pamięć.
                                            Wykazałem nieprecyzyjność sformułowań PoRD którą można wykorzystać do
                                            zniechęcenia policjanta do wlepiania mandatu.
                                            Po prostu policjant też na pamięć nie zna dokładnie sformułowań.
                                            Jeszcze raz powtórzę co można przedstawić przed Sadem Grodzkim bo trudno
                                            będzie przekonać policjanta jeśli nie zagoni się go od razu w róg.

                                            Prawo mówi że masz mieć sprawny dzwonek a nie mówi że masz mieć sprawne
                                            oświetlenie lub hamulec.
                                            Wniosek z tego taki że musisz mieć oświetlenie i hamulec ale nie wolno cię karać
                                            za ich zły stan bo to są elementy łatwo podlegające awariom i zużyciu.
                                            Właśnie z tego powodu kierowcy nie są karani gdy zdarzy im się np.przepalenie
                                            żarówki czy bezpiecznika.
                                            Nie można karać rowerzysty tylko za to że ma on jedno światło przednie bo gdyby
                                            miał dwa jak samochód to zawsze jedno by działało.
                                            O ile pamiętam to prawo pozwala rowerzyście posiadanie tylko jednego światła
                                            przedniego więc sąd musi tę okoliczność uznać na korzyść rowerzysty.

                                            Nie chcę tu trollować ale ponieważ rowerzyści są traktowani jako druga kategoria
                                            użytkowników dróg więc często sobie narzekają.
                                            Zatem powiem, że na rynku jest sporo lamp o niskiej trwałości jako produkt chiński.
                                            Przykładowo lampka tylna diodowa kosztuje w hurtowni 1,86 zł wiec to dziadostwo.
                                            Niestety ta sama lampka kosztuje 8-10 zł w sklepie a bywa że dużo drożej.
                                            Zatem rowerzysta myśli że podziała jakiś czas.
                                            Żadna z lampek nie ma atestu więc kupując ja nie wiadomo czy spełnia wymagania
                                            techniczne jeśli chodzi o odległość widzialności.
                                            Zatem to zaniedbanie policji Ministerstwa Transportu oraz innych urzędów
                                            odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

                                            Ponieważ często rowerzyści mają kilka zepsutych lampek, zawsze w sądzie możesz
                                            powiedzieć że np. miałes lampkę w plecaku i ci się włączyła i wyczerpała bateria
                                            , albo że się przewróciłes i ci się właśnie połamała w drodze , że nie
                                            zauważyłes itd.
                                            Co do przedniej to że miałeś czołówkę ale policjant ją zakwestionował bo była ponad
                                            900 mm od ziemi wiec przyznajesz że rower nie miał oświetlenia ale ty miałeś
                                            światło białe którego policjant nie chciał uznać.
                                            Wprawdzie to falandyzacja prawa ale każdy ma prawo się bronić jeśli to prawo
                                            jest nieprecyzyjne a czasem wręcz niebezpieczne.
                                            No bo dlaczego na traktorze można lampkę zamocować na 1,5 metra a na rowerze nie
                                            wolno mieć tylnej lampki na plecaku na wysokości 1,3 m wtedy gdy peleryna
                                            przeciwdeszczowa zasłania lampkę pod siodełkiem ?
                                            O tym że nie wolno mieć kilka lampek juz pisalem wcześniej i o tym że na kole
                                            nie wolno mieć więcej odblasków niż jeden też.

                                            Czepiam się tych przepisów tylko dlatego że ty się tak ich czepiłeś.
                                            Już pisałem że skoro dzwonek musi być sprawny to światło nie musi.
                                            Światło musi byc włączone to znaczy że musi być osprzęt ale nie musi świecić
                                            ciągle przykład dynama.
                                            Znaczy że jeśli jest włączone a żarówka się przepali to znaczy że rower posiada
                                            światła.
                                            Inną rzeczże światło powinno być widziane ze 150 metrów.
                                            Ale można wytknąć w Sądzie że Policjant nie oddalił się na 150 m :)
                                            Czyli nie znal prawa.
                                            Zamiast sprawdzić czy jest widoczne albo czy jest włączone ( włącznik w lampce
                                            lub dociśnięte dynamo) to chciał ukarać za awarię światła do czego nie miał prawa.
                                            Możesz zawsze powiedzieć że światło było tylko słabe bo baterie się wyczerpały .
                                            Sorry że prowadzę dyskusję na tym poziomie ale to ty przez swoje czepialstwo ją
                                            do tego poziomu sprowadzasz.

                                            Postawiłem już tezę że w mieście rzęsiście oświetlonym latarniami światło tylne
                                            typu LED na słabych bateriach praktycznie nie wpływa na bezpieczeństwo a
                                            przednie jest zupełnie zbędne.
                                            Dużo ważniejsze znaczenie dla bezpieczeństwa ma stan hamulców i opon.
                                            Ale kończę ten wywód abyś nie miał tematu do następnych jałowych potyczek.
                                            Sprawa jest jasna, prawo służy ludziom i lampka powinna być .
                                            Ale jeśli kierowca zamiast jechać z prędkością bezpieczną jedzie z prędkością
                                            maksymalna to jego sprawa.
                                            Jeśli rowerzysta chce zmniejszyć szanse potrącenia to jego sprawa.
                                            jest oczywiste że stosowanie się do PoRD tylko w minimalnym stopniu poprawia to
                                            bezpieczeństwo.
                                            Dużo ważniejsza jest rozwaga i wyobraźnia.
                                            Są rowerzyści którzy dziesiątki lat jeżdżą bez dzwonka i światła i nigdy nie
                                            stworzyli zagrożenia.
                                            Są rowerzyści i kierowcy co mają światła wypasiona ale swoim zachowaniem
                                            stwarzają takie zagrożenie.
                                            Gdyby brak tylnego światła miał taki wpływ na bezpieczeństwo to dawno zabroniono
                                            by stosowania w rowerach dynama.
                                            Brak światła tylnego poza miastem powinien być bezwarunkowo karany.
                                            Rower nieoświetlony poza miastem powinien się poruszać pod prąd i rowerzysta
                                            powinien zjeżdżać daleko na pobocze lub schodzić z roweru przy każdej próbie
                                            wyminięcia.


                                            > Punkt 7 nie odnosi się do punktu 6, a właśnie punkt 6 jest tym, który nakazuje
                                            > rowerzyście zapalić to, co ma.
                                            ***
                                            To zostawiłem na koniec aby pokazać do czego prowadzi literalne stosowanie się
                                            do prawa.
                                            Żaden rowerzysta nie pamięta przepisów słowo w słowo.
                                            Ty mialeś czas zapoznać się z przepisem który podałem a piszesz herezje, to
                                            znaczy interpretujesz je na swój sposob choć naprawdę sam zaprzeczasz tezie
                                            którą postawiłeś.
                                            Skoro napisałes że rowerzysta powinien zapalić to co ma to wniosek z tego ze
                                            jeśli ma zepsute to ma je zapalić ( i tu się zgadzam -takie jest prawo :) a
                                            jeśli nie ma nic to nie musi tego zapalać albo jak napisałeś (literalnie) musi
                                            "to nic" zapalić.
                                            Nie wiem czy mogę się z tobą zgodzić w całej rozciągłości bo według mnie
                                            rowerzysta jakieś choćby niesprawne światło musi mieć aby się bronić, że nie
                                            złamał przepisów.

                                            Zatem po raz kolejny zapędziłeś się w ślepy róg.


                                            Nie mam czasu ci teraz udowadniać że źle przeczytałeś albo źle zrozumiałeś
                                            punkty które ci podałem.
                                            Nie wydaje mi się warte marnować czasu na przekonywanie takiego uparciucha jak Ty.
                                            Być może jeszcze do tego wrócę aby ci udowodnić że nic dobrego nie wynika z
                                            wgryzania się w przepisy bo nawet ty ich nie możesz zrozumieć.
                                            Lepiej włączyc zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy na drodze.
                                            Ja mam miniaturowy breloczek z jedna led przypięty agrafką do kieszeni koszuli
                                            aby z takich opresji wyjść gdy zapomnę lub zepsuje mi się lampka.
                                            Polecam wożenie ze sobą komórki to zawsze można się wytłumaczyć że skradli
                                            lampkę a my świeciliśmy komórką.
                                            A że policjantowi nie chciało się sprawdzić czy światło komórki widać ze 150
                                            metrów to powinien być ukarany za niedopełnienie obowiązków :)
                                            Ja taki tekst posłałem gliniarzom gdy zajechałem im drogę sam wjeżdżając na
                                            czerwonym świetle.
                                            Powiedziałem że włączałem się do ruchu za zebrą i wolno mi to robić na czerwonym
                                            bo już byłem za światłami.
                                            Powiedziałem że spotkamy się w Sądzie a im zarzucam jazdę z prędkością 80-100 co
                                            spowodowało że zajechałem im drogę bo sadziłem że powinni jechać z przepisowa
                                            prędkością w okolicy przejścia.
                                            Zatem gdyby jechali przepisowo nie byłoby mowy a żadnym zajechaniu.
                                            Jak więc widać ten sam przepis można interpretować na wiele sposobów zależnie od
                                            okoliczności.
                                            Zatem żadne znaki, światła , sygnalizatory, znajomość przepisów (literalna), nie
                                            zapewnią takiego bezpieczeństwa jak zdrowy rozsądek.

                                            Na dowód [powiem że wielu rowerzystów nie zdawało na kartę rowerową (bo nie musiało)
                                            Takie mamy prawo w Polsce wiec się nie czepiaj.
                                            Ustawodawca dobrze wie że osoby dorosłe jeśli nie zdają na kartę to pewnie nie
                                            znaja przepisów ale kierują sie zdrowym rozsądkiem co jest ważniejsze niż
                                            jakies niedopracowane przepisy.
                                            Natomiast kierowcy znają PoRD dokładnie bo zdają egzaminy ale to oni zabijają
                                            7000 osob na drogach i 70 000 ranią. Liczba drobnych stłuczek niezgłoszonych
                                            jest bliska zapewne miliona.
                                            Prawie wszyscy kierowcy przejechali kiedys na czerwonym świetle, otarli się o
                                            rowerzystę, przekroczyli w mieście prędkość 50 km/ h.
                                            A ty się czepasz głupich lampek.
                                            Pojmij to
                                            • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.01.08, 13:21
                                              Ale znowu wysmażyłeś elaborat. A jaki bezsensowny...
                                              Lampki nie mają atestów, ale to wina policji, a nie producenta i klienta.
                                              Latarka w plecaku zabezpiecza przed policją. Rower może nie mieć świateł i wtedy
                                              nie musi nic zapalać. Lampy uliczne świecą rzęsiście, więc nie potrzeba własnych
                                              świateł.

                                              Ręce opadają.
                                              • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 30.01.08, 18:31
                                                > Ale znowu wysmażyłeś elaborat.
                                                I na dodatek się powtarzam ale jak zauważyłem i czytałem u innych do ciebie nie
                                                dociera to co sie pisze.
                                                Możesz się z tym nie zgadzać ale nie czepiaj się przepisów bo dam ci przykład z
                                                ostatnich 3 miesięcy jak przeegzaminowałem z braku znajomości przepisów
                                                policjantów oraz kilka patroli Straży Miejskiej.
                                                Nie chce im szkodzić i informować o tym przełożonych bo większość mundurowych
                                                nie pamięta większości przepisów.
                                                Zatem większość rowerzystów nie będzie znała PoRD dopóki ww funkcjonariusze nie
                                                nauczą się go pierwsi.




                                                >A jaki bezsensowny...
                                                ***
                                                typowe argumenty u trolla

                                                > Lampki nie mają atestów, ale to wina policji, a nie producenta i klienta.
                                                ***
                                                Oczywiste że policji. To ona wystawia opinie przy atestach, to policja zgłasza
                                                propozycje do zmiany PoRD.
                                                To policja opiniuje jakim warunkom technicznym ma odpowiadać wyposażenie roweru.
                                                Producent dziś nie odpowiada bo wolno sprzedawać lampki bez atestów.
                                                Więc sprzedają takie które się najlepiej sprzedają czyli najtańsze.
                                                Klient według ciebie jest odpowiedzialny ?
                                                Znasz jakiegoś klienta (może Ty?) kto po zakupie albo jeszcze lepiej w trakcie
                                                sprawdza czy lampka będzie widoczna ze 150 metrów ?
                                                Po co są atesty na urządzenia które mają wpływ na bezpieczeństwo ?
                                                Czy lampka ma prawo się wyłączyć po zjechaniu z krawężnika o wysokości 10 cm lub
                                                wjechaniu w dziurę ?
                                                Otóż większość lampek diodowych tylnych właśnie się wyłącza co skutkuje tym, że
                                                rowerzysta nawet nie wie, że od kilku minut jedzie bez światła.
                                                Czy uważasz, że nie powinny tych atestów wystawiać instytuty mające większą
                                                znajomość tematu niż każdy z klientów ?
                                                Skoro policja wystawiała mandaty za dzwonki typu pingwin (?) to powinna dawać
                                                atesty na dzwonki legalne.
                                                No bo skąd klient ma wiedzieć co to znaczy nieprzeraźliwy dźwięk?
                                                Skąd klient ma wiedzieć jaki kąt rozsyłu światła jest bezpieczny ?
                                                Popularne dziś silne lampy przednie aby zwiększyć siłę światła wyposażane są w
                                                kolimatory zawężające wiązkę do 8-15 stopni .
                                                Można sobie dokupić inny np na 30 stopni ale skąd klient ma wiedzieć co w
                                                praktyce zapewni widoczność na 150 metrów.
                                                Skąd klient ma wiedzieć że nie wolno używać lampek przednich na dwóch bateriach ?
                                                Otóz dwie baterie lub akumulatorki dają napięcie 2,4V a tymczasem jasna biała
                                                dioda potrzebuje napięcia 2,9-3,1 V.
                                                Skąd klient ma wiedzieć przy zakupie, że jego lampka straci moc po 30 minutach a
                                                potem ledwo będzie świecić 100 godzin.
                                                Na opakowaniu producent podaje, że świeci 100 godzin.
                                                Skąd klient ma wiedzieć że te lampki aby jaśniej świeciły są robione na diodach
                                                zielonkawych dzięki czemu mogą pracować na 2 bateriach ?
                                                Sprzedawanie oświetlenia nie spełniającego norm powinno być zakazane a to może
                                                zrobić głównie policja.
                                                Znowu piszę długo ale z Tobą tak trzeba bo proste argumenty do ciebie nie trafiają.







                                                > Latarka w plecaku zabezpiecza przed policją.
                                                ***
                                                Czytaj ze zrozumieniem bo znowu przekłamujesz.
                                                Latarka to nie światło pozycyjne roweru.
                                                Latarkę musisz trzymać w ręku a to nie jest zgodne z prawem bo musisz trzymać
                                                obie ręce na kierownicy.
                                                Lampka w plecaku zabezpiecza przed skradzeniem jej.
                                                Zdarzało mi się że lampka czołowa wożona w kieszeni włączała się i gdy była
                                                potrzebna do użycia okazywała się rozładowana.
                                                Jak pisałem większość lampek musiałem przerabiać aby do takich sytuacji nie
                                                dochodziło.
                                                Ostatnio kilka lampek przednich moi znajomi potrzaskali bo im wyskoczyły z
                                                zaczepów na wrocławskich dziurach.
                                                Te które poprzerabiałem już nie wyskakują.
                                                Kto zatem jest winny, że często rowerzysta ma niesprawne światło ?
                                                Co z tego że takie lampki kosztują 30 zł ?
                                                Kupisz kilka kompletów i masz to w nosie.






                                                Rower może nie mieć świateł i wted
                                                > y
                                                > nie musi nic zapalać.
                                                ***
                                                Tak napisałeś ,ze rowerzysta musi zapalać to co ma.
                                                Ja pisałem że musi mieć światło i musi je włączyć .
                                                Jak nie działa to policja ma prawo zgonić delikwenta z drogi do czasu dopóki nie
                                                naprawi.
                                                Większość rowerów w sklepach sprzedawanych jest z dynamem.
                                                Trzeci raz nie będę pisał jak świeci taki rower gdy trzeba się zatrzymać.



                                                >Lampy uliczne świecą rzęsiście, więc nie potrzeba własnyc
                                                > h
                                                > świateł.
                                                ***
                                                Wreszcie dotarło.
                                                Światło przednie praktycznie ma oświetlać drogę przed rowerem a nie sygnalizować
                                                do przodu na 150 metrów.
                                                Skierowana lampka w dół tak aby świecić na dwa metry przed rowerem ma małe
                                                szanse aby być widziana ze 150 metrów.
                                                Jeśli chodziłeś do szkoły i miałeś trygonometrię to narysuj sobie trojkąt o o
                                                boku ( w skali) 100 cm (wysokość roweru) , 200 cm odległość plamki światła na
                                                ziemi od roweru, i wylicz sobie kąt padania światła.
                                                Potem sobie porównaj z kątem rozsyłu lampki i zobacz jak niewiele lamp świeci do
                                                przodu aby spełnić wymagania ustawy.
                                                Zatem jest to martwy przepis a ty tak się lubujesz w podpieraniu przepisami że
                                                zatraciłeś chyba zdrowy rozsądek.
                                                Podobnie stracili rozsadek wszyscy klienci którzy kupują nowoczesne lampki z
                                                LEDami 1W i 3 W lub 8 wat , którzy wierzą, że taka lampka może świecić 100
                                                godzin na akumulatorkach 2500 mAh.
                                                Proponuję wrócić na lekcje fizyki do szkoły podstawowej .
                                                Każdy sprzedawca a często i producent taki kit wciska.
                                                Mógłbym tu jeszcze wiele pisać o wyższości lampek na 4 baterie nad tymi na 3
                                                baterie ale temat uważam za zagadany a ty i tak pewnie nie pojmiesz tych argumentów.
                                                Dla ciebie będzie zawsze możliwe aby auto i rower spełniały podobne wymogi jeśli
                                                chodzi o oświetlenie (trwałość , widzialność itp.)

                                                Aby zakończyć te jałową dyskusję dam ci przykład sprzed 30 minut.
                                                Jechałem autem za rowerzystą z diodówką pod siodełkiem z silnymi bateriami bo
                                                świeciła ostro.
                                                Co z tego że był widoczny gdy jechał pochylony.
                                                Gdy zatrzymał się na światłach to prostował plecy i wtedy kurtka opuszczała mu
                                                się o 5-10 cm zasłaniając lampkę.
                                                Zatem rower był nieoświetlony ale przepisowe światło miał i przepisowo były
                                                włączone.
                                                Widzialność też była podczas jazdy, a że na postoju gasło to racja, ale mogło,
                                                bo tylne światło może być migające to znaczy raz świecić raz gasnąć.
                                                Zatem do czego prowadzi literalne trzymanie się przepisów ?

                                                Potrzebny jest zdrowy rozsądek a nie światełko które świeci mizernie do tyłu a
                                                nie w oczy kierowcy.
                                                Znaczy jeśli kierowca jest daleko za rowerzystom to widzi tylne światło ale w
                                                momencie wyprzedzania lub jazdy sąsiednim pasem ledwie je widzi. Podobnie gdy
                                                rowerzysta skręci to jego światełko przestaje być widoczne z kierunku skąd
                                                nadjeżdżają auta, bo w momencie skrętu lampka zaczyna świecić w zupełnie inną
                                                stronę.Zatem wtedy gdy rowerzysta wykonuje niebezpieczny manewr np zmianę pasa
                                                to wtedy jakby nie miał światła.
                                                Co ciekawe wtedy i odblaskowe czerwone oraz żółte w pedałach są niewidoczne.
                                                Jeśli rowerzysta ma sakwę to jeden odblask w kole tylnym jest prawie niewidoczny.
                                                Jeden odblask na kole przednim może być zasłonięty nogą a tak naprawdę aby
                                                świecić do tyłu to rower musiałby być prostopadle do jezdni.
                                                Zatem te przepisowe oświetlenie roweru jest guzik warte.
                                                Zakaz posiadania migającego światła z przodu jest idiotyzmem, inne ograniczenia
                                                o których wcześniej pisałem też.
                                                Nie trzeba wymyślać nowych rodzajów świateł tylko trzeba nauczyć kierowców, że
                                                takie światła bywają bardzo często nieskuteczne .


                                                > Ręce opadają.

                                                ...jak się z Tobą gada.
                                                Wsiądź na rower , zamontuj przepisowe światło a zobaczysz co będą wyprawiać
                                                kierowcy.
                                                Oprzyj taki rower kilka razy o inny, kilka razy przewróć, a zobaczysz co się
                                                stanie z plastikowymi uchwytami.
                                                Spróbuj sto razy po ciemku założyć taką lampkę a zobaczysz czy nie połamiesz
                                                zatrzasków.

                                                Mogę ci dać całą szufladę lampek połamanych i przeżartych wyciekami z baterii,
                                                może coś do ciebie dotrze.
                                                Gdyby każdy kierowca zakładał, że każdy rowerzysta i przeszkoda na jezdni będzie
                                                dobrze oświetlona to trup by się ścielił gęsto.
                                                Na szczęście większość kierowców myśli i ma silne światła w reflektorach a to
                                                wystarczy żeby nie dochodziło do wypadków.

                                                • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.08, 09:52
                                                  Jeszcze Ci nie przeszło? Dalej chrzanisz jakieś farmazony zupełnie nie na temat
                                                  jak to policjanci nie znają przepisów? No nie znają, tylko co to ma do rzeczy?
                                                  Rowerzyści mają znać. Włącznie z Tobą, więc bierz się do nauki. Plączesz to, jak
                                                  są wyposażane rowery w sklepie z tym, czego od nich wymaga prawo. Nadal
                                                  wygadujesz jakieś koszmarne głupoty jak to biedny rowerzysta nie umie sobie
                                                  wybrać w sklepie oświetlenia dobrej jakości. No to nich mu mama kupi, jak jego
                                                  samego to przerasta. Sadzisz bzdety jak to rowerzyści są za tępi żeby się
                                                  zorientować, że sobie ubraniem lub bagażem zasłaniają światło. Epatujesz brakiem
                                                  znajomości PoRD, nieumiejętnością powiązania ze sobą tych jego punktów, które
                                                  jakoś tam pamiętasz, a z tego co wychodzi wysnuwasz interpretacje od których sam
                                                  Falandysz przewraca się w grobie. Nieeeee no, chłopie, to już lepiej pogaś
                                                  wszystkie światła i wyjedź środkiem drogi gdzieś za miasto, krócej się będziesz
                                                  męczył.
                                            • czechofil Re: mamy oficera 30.01.08, 15:08
                                              > Brak światła tylnego poza miastem powinien być bezwarunkowo karany.
                                              > Rower nieoświetlony poza miastem powinien się poruszać pod prąd i
                                              rowerzysta
                                              > powinien zjeżdżać daleko na pobocze lub schodzić z roweru przy
                                              każdej próbie
                                              > wyminięcia.

                                              Kumpel jakiś czas temu potrącił rowerzystę między Kątami
                                              Wrocławskimi, a Sadkowem. Była 2.00 w nocy, lało jak z cebra, a
                                              dziadek nie dość, że nie miał oświetlenia, to do tego był jeszcze
                                              pijany. Miał cholerne szczęście, bo złamał sobie tylko podczas
                                              upadku nogę, ale najlepsza jest końcówka tej historyjki. Kolega
                                              został bowiem uznany współwinnym tego zdarzenia (że niby nie
                                              dostosował prędkości do warunków na drodze, czy coś takiego)i sąd
                                              grodzki wymierzył mu jakąś karę finansową (nie pamietam jej
                                              wysokości). Także, faktycznie, może zmiana przepisów coś by tu
                                              wniosła? Tak, by nieoświetlony rowerzysta nie był traktowany jako
                                              pełnoprawny uczestnik ruchu drogowego...
                                              • czechofil Re: mamy oficera 30.01.08, 15:43
                                                ...chociaż znając nasze realia, jest to niestety nie do
                                                zrealizowania. Jeśli w kodeksie drogowym tkwią cały czas
                                                takie "perełki" jak mandat za brak kontaktu stopy z pedałem podczas
                                                jazdy na rowerze to ja tracę wiarę w jakiekolwiek sensowne zmiany w
                                                prawie drogowym...
                                                • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 30.01.08, 19:00
                                                  > ...chociaż znając nasze realia, jest to niestety nie do
                                                  > zrealizowania. Jeśli w kodeksie drogowym tkwią cały czas
                                                  > takie "perełki" jak mandat za brak kontaktu stopy z pedałem podczas
                                                  > jazdy na rowerze to ja tracę wiarę w jakiekolwiek sensowne zmiany w
                                                  > prawie drogowym...
                                                  Istnieje zdaje się zakaz jazdy dwóch rowerów równolegle koło siebie co oznacza w
                                                  praktyce zakaz wyprzedzania roweru przez rower.
                                                  Istniej nakaz trzymania obu rak na kierownicy a to znaczy że nie wolno
                                                  sygnalizować ręką zamiaru skrętu.
                                                  Trzeba mieć sprawny dzwonek a to znaczy że reszta może być niesprawna.
                                                  Wysokość tylnej lampy w rowerze może najwyżej 900 mm a w załączniku do tego
                                                  samego rozporządzenia do 1500 mm.
                                                  Nie wiadomo czy wolno mieć kilka świateł skoro przepis mówi że rower powinien
                                                  mieć jedno.
                                                  Nie wiadomo czy czołówka czy lampka na plecach to wyposażenie roweru.
                                                  Światło tylne może być migające zatem wszyscy co jeżdżą na migającym przednim
                                                  łamią przepisy.
                                                  Rower ma pierwszeństwo na przejeździe ale nie wolno wjeżdżać przed samochód.
                                                  Nie wiadomo ile przed, 50 metrów czy 10 .
                                                  Jeśli auto wykonuje prawoskręt na zielonej strzałce na światłach gdy rower ma
                                                  zielone światło na przejeździe to nie wolno rowerzyście wjeżdżać przed samochód.
                                                  Nikt w Polsce nie wie czy przecinanie ulicy takiej jak Powstańców Śląskich
                                                  powoduje że po przejechaniu jednej jezdni znak "Ustąp pierwszeństwa przejazdu"
                                                  przestaje działać.
                                                  Nikt nie wie czy przecinanie jej ulicą Sztabową i zatrzymanie się na przejeździe
                                                  rowerowym aby przepuścić tramwaj jest blokowaniem ścieżki (czyli skrzyżowania)
                                                  czy nie.
                                                  Nikt nie wie czy jak auto przecina przejazd rowerowy to pierwszeństwo mają tylko
                                                  rowerzyści z prawej czy wszyscy.
                                                  Skoro wszyscy to dlaczego nie wolno im wjechać przed auto jeśli widać że
                                                  kierowca dostrzega rowerzystę .
                                                  Czy takie auto które nie hamuje przed przejazdem gdy widzi zbliżającego się do
                                                  niego rowerzystę nie wymusza pierwszeństwa ?
                                                  Dlaczego we Wrocławiu wiele przejazdów rowerowych nie jest oznaczonych stosownym
                                                  znakiem dla kierowców, skoro kierowcy nie wolno stanąć na takim przejeździe aby
                                                  nie blokować ruchu?
                                                  Takich kwiatków jest tak dużo, że nawet policja przestała się nad nimi zastanawiać .
                                                  Wystarczy na wrocławskim portalu rowerowym sprawdzić, że admin źle opisuje
                                                  sytuację na ww skrzyżowaniu.
                                                  Skoro rowerzyści nie rozumieją swoich praw to jak można wymagać ich znajomości
                                                  od kierowców lub policji.
                                                  Z testu jaki przeprowadziłem na załodze z drogówki z radiowozu nr 075 widać że
                                                  tylko oni rozumieja PoRd ale pewnie tylko dlatego, że codziennie się nim
                                                  podpierają w pracy.

                                                  Mi się nie chce czytać PoRd bo wyłapię tam kwiatki i zacznę się stosować do tego
                                                  prawa co skończy sie wypadkiem, bo inni użytkownicy nie będą wiedzieli tego co ja.
                                                  Dlatego najważniejsza jest zasada ograniczonego zaufania, co już wielokrotnie
                                                  uratowało mi życie.

                                                  Internet jest silnym medium dzięki któremu takie kwiatki powinniśmy zebrać i
                                                  podpisać petycję o poprawieniu PoRD .
                                                  Były już w tej sprawie protesty pojedynczych osób i lądowały w koszu w
                                                  ministerstwie.








                                                  • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.01.08, 09:59
                                                    Przejrzałem te wszystkie Twoje "nikt nie wie". Otóż jesteś (po raz kolejny) w
                                                    błędzie. To TY nie wiesz. PoRD opisane sytuacje reguluje w sposób zrozumiały.
                                                    Poza tymi, oczywiście, miejscami, gdzie po prostu piszesz bzdury. PoRD nie każe
                                                    trzymać obu rąk na kierownicy. Każe trzymać przynajmniej jedną.
                                              • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 30.01.08, 19:26
                                                > Kumpel jakiś czas temu potrącił rowerzystę między Kątami
                                                > Wrocławskimi, a Sadkowem. Była 2.00 w nocy, lało jak z cebra, a
                                                > dziadek nie dość, że nie miał oświetlenia, to do tego był jeszcze
                                                > pijany. Miał cholerne szczęście, bo złamał sobie tylko podczas
                                                > upadku nogę, ale najlepsza jest końcówka tej historyjki. Kolega
                                                > został bowiem uznany współwinnym tego zdarzenia (że niby nie
                                                > dostosował prędkości do warunków na drodze, czy coś takiego)i sąd
                                                > grodzki wymierzył mu jakąś karę finansową (nie pamietam jej
                                                > wysokości).

                                                I prawidłowo.
                                                Wina rowerzysty nie zwalnia kierowcy od winy.
                                                Powyższe okoliczności mogą tylko złagodzić karę dla kierowcy.
                                                Obie sprawy powinny być rozpatrywane rozdzielnie.
                                                Rowerzysta popełnił wykroczenie i jest na to paragraf w Kodeksie Wykroczeń i
                                                konkretna grzywna (chyba do 200 zł) .

                                                Kierowca nie może się tłumaczyć że rowerzysta był pijany albo miał żółte papiery.
                                                Poczytaj dyskusje sprzed kilku dni na GW o takim samym wypadku w Hiszpanii.
                                                Rowerzysta zginął ale rodzina dostała odszkodowanie choć miał niesprawne
                                                oświetlenie.
                                                Kierowca był na tyle bezczelny że żąda od rodziny odszkodowania za zniszczony
                                                samochód.
                                                Trzeba dodać ,że jechał 170km/h i był pijany.
                                                Zatem to są dwie różne sprawy.
                                                Gdyby rowerzysta zajechał drogę i spowodował śmierć to odpowiadałby za to.
                                                Ale on popełnił tylko wykroczenie . Drobne wykroczenie drogowe skoro grzywna
                                                wynosi 100 czy 200 zł (wobec mandatów za np 500 zł).
                                                Kierowca potrącając kogokolwiek nawet nieoświetlonego popełnił przestępstwo.
                                                Raz popełnił wykroczenie, że nie jechał z bezpieczną prędkością za co z reguły
                                                tez jest tylko 100 zł za spowodowanie wypadku, ale także zabił co jest już
                                                przestępstwem.
                                                Każda z tych spraw to inna sprawa bo na każdą z tych okoliczności miała wpływ
                                                inna osoba.
                                                Oczywiście przy karze za zabójstwo można dostać wyrok w zawieszeniu jeśli wina
                                                rowerzysty była znaczna.
                                                Trzeba po prostu nieoświetlonego rowerzystę traktować jak nieoświetlonego
                                                pieszego lub dowolną przeszkodę na drodze.
                                                W każdym z tych wypadków kierowca jeśli wpada na te przeszkody to nie zachował
                                                bezpiecznej prędkości albo nie patrzył przed siebie
                                                Co do winy to orzeka sąd ale ona prawie zawsze jest no chyba że rowerzysta
                                                wykonał nagły manewr nie do przewidzenia. Np odbił prosto pod koła lub się
                                                przewrócił.
                                                Dlatego ja zawsze omijam dalej niż przepisowy jeden metr.
                                                To, że na wsiach ludzie nie mają lampek jest tak samo oczywiste jak to że
                                                najczęściej jeżdżą na Wigry z ok 1973 roku i na łysych oponach.
                                                Równie oczywiste jest, że ludzie na wsiach częściej jeżdżą po zmroku rowerami
                                                niż w mieście.
                                                Wiadomo, że wielu z nich miesiącami lub latami do miasta na zakupy nie jeździ.
                                                Wiadomo, że pijak nie wsiądzie do auta tylko na rower.
                                                Wiadomo, że do sklepu po piwo częściej się jedzie rowerem niż na piechotę.
                                                Wystarczy tylko to wiedzieć a będzie GIT.
                                                Podobnie trzeba wiedzieć, że przejeżdżając przez wieś można być zaskoczonym
                                                jakimś traktorem wyjeżdżającym z nienacka lub, że jakiś koń spłoszony ruszy z wozem.
                                                Tak będzie zawsze choćby nawet wsadzali za to do więzienia.
                                                Tak samo zawsze kierowcy będą jeździć po pijaku choćby im nawet auta zabierać.
                                                Dla mnie żadna różnica czy na drogach będzie 100 000 ludzi łamać przepisy czy
                                                200 000.
                                                Ja wiem, że łamią i jeżdżę z bezpieczną prędkością.
                                                Wiem, że drogi nie są tylko dla kierowców i to mi pomaga unikać od zawsze wypadków.










                                                Także, faktycznie, może zmiana przepisów coś by tu
                                                > wniosła? Tak, by nieoświetlony rowerzysta nie był traktowany jako
                                                > pełnoprawny uczestnik ruchu drogowego...
                                                • czechofil Re: mamy oficera 31.01.08, 09:22
                                                  > I prawidłowo.
                                                  > Wina rowerzysty nie zwalnia kierowcy od winy.
                                                  > Powyższe okoliczności mogą tylko złagodzić karę dla
                                                  kierowcy.
                                                  > Kierowca nie może się tłumaczyć że rowerzysta był pijany albo
                                                  miał żółte papier
                                                  >
                                                  y.
                                                  To według ciebie co ma zrobić kierowca, który w nocy zostaje
                                                  oślepiony przez auto nadjeżdżające z przeciwnej strony i nie jest
                                                  wtedy w stanie dojrzeć nieoświetlonego rowerzysty przed sobą? Ma za
                                                  każdym razem się zatrzymywać? Zapomniałem dodać, że gość jechał na
                                                  rowerze środkiem pasa, więc ominięcie go o przepisowy metr nie
                                                  wchodziło w grę. Dopóki sądy będą wydawały takie wyroki, dopóty
                                                  wieśniactwo będzie jeździło na rowerach bez oświetlenia...
                                                  • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 31.01.08, 19:37
                                                    > To według ciebie co ma zrobić kierowca, który w nocy zostaje
                                                    > oślepiony przez auto nadjeżdżające z przeciwnej strony i nie jest
                                                    > wtedy w stanie dojrzeć nieoświetlonego rowerzysty przed sobą? Ma za
                                                    > każdym razem się zatrzymywać?
                                                    To jest dobre pytanie .
                                                    Odpowiedzi jest kilka w zależności od osoby.
                                                    Według mnie jeśli nie stworzy się zagrożenia dla jadących z tyłu to należy mocno
                                                    zredukować szybkość.
                                                    Ja tak robię w myśl zasady ; "Nie widzę co przede mną nie jadę" a dokładnie jadę
                                                    tak wolno aby skrócony czas obserwacji i reakcji pozwolił mi ominąć lub
                                                    zatrzymać się przed nagła przeszkodą.
                                                    Niestety cześć kierowców zamyka oczy i jedzie z tą samą prędkością.
                                                    Już pisałem że kierowca powinien wiedzieć że kiedyś autem zabije.
                                                    Rowerzysta powinien wiedzieć że kiedyś go rozjadą.
                                                    Wszystko zależy od ilości godzin na jezdni no i trochę od szczęścia.



                                                    Zapomniałem dodać, że gość jechał na
                                                    > rowerze środkiem pasa, więc ominięcie go o przepisowy metr nie
                                                    > wchodziło w grę.
                                                    W takich wypadkach sytuację ratuje auto jadące z naprzeciwka.
                                                    Nawet jeśli oślepia to w przeciwnym świetle przeszkodę na środku jezdni widać z
                                                    kilkuset metrów.
                                                    Sytuacje z jazda środkiem są sto razy rzadsze niż jazda pijaczka lub
                                                    nieoświetlonego poboczem.
                                                    Jesli ktos bez powodu jechal środkiem jezdni to np.mógł być pijany.
                                                    W takim wypdku świtełki nic nie żmienia bo taki gość może ci wjechac pod koła w
                                                    momencie gdy go będziesz przepisowo o metr wyprzedzał.

                                                    Prawda jest taka ,że gdy jaą auta z naprzeciwka to trzeba sie praktycznie zatrzymać.
                                                    Bo jak minąć prawidłowo jadącego rowerzystę który zajmuje metr jezdni i ma prawo
                                                    sie trochę kiwać jednocześnie wyprzedzając go ponad metr skoro standardowo pas
                                                    ma 320-350 cm a tu na pasie zostaje 120-150 cm albo jeszcze mniej.
                                                    Zatem każdy samochód łamie przepisy.
                                                    I znów prawo sobie a praktyka sobie.
                                                    Takie realia i nie ma co się wkurzać na pijaczków bo oni są , byli i będą .
                                                    Tylko aut przybyło i problem narasta.
                                                    Wczoraj czytalem artykuł o kobiecie która dwa razy złapali pijaną na rowerze .
                                                    Za drugim razem miala zakaz korzystania z roweru i nakaz zgłoszenia się chyba na
                                                    odwyk.
                                                    No to wsiadła na rower aby do urzędu dojechać a przedtem sobie popiła.
                                                    Złapali ją trzeci raz i prawdopodobnie wsadzą do pudla.
                                                    Zatem nie da się takich wypadków wyeliminować.
                                                    Trzeba wiedzieć że można jechać wolno i bezpiecznie albo szybko i zabić.
                                                    Wolny wybór kierowcy.









                                                    > Dopóki sądy będą wydawały takie wyroki, dopóty
                                                    > wieśniactwo będzie jeździło na rowerach bez oświetlenia
                                                    >
                                                    Pisałem wyżej że wyrok sadowy niczego nie zmienia.
                                                    Znam niejednego kierowce któremu zabrano prawo jazdy a oni dalej jeżdżą.
                                                    Po każdej stronie będzie jakaś cześć głupców.
                                                    Co za różnica czy 5 czy 30 % ?
                                                    Trzeba to przewidzieć że na drodze większość przeszkód będzie nieoświetlona.
                                                    Od dwóch dni są wichury i na drogach pełno konarów.
                                                    Wczoraj wyskoczył mi stary lis kilka metrów przede mną, widziałem porozjeżdżane
                                                    koty.
                                                    Część kierowców jak wyskoczy pies odruchowo skręca do rowu.
                                                    Nieoświetleni rowerzyści zazwyczaj jeżdżą poboczem. Na środku drogi dużo łatwiej
                                                    spotkać sarnę czy dzika.
                                                    Jest to o tyle niebezpieczniejsze że zwierzaków nie widać z daleka bo one często
                                                    wskakują w ostatniej chwili wystraszone np światłami auta.
                                                    Ja na pipidówie lub przez las jak mogę to jadę środkiem drogi to zawsze mam tę
                                                    ułamek sekundy więcej.

                                                  • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 01.02.08, 11:26
                                                    To według ciebie co ma zrobić kierowca, który w nocy zostaje
                                                    oślepiony przez auto nadjeżdżające z przeciwnej strony i nie jest
                                                    wtedy w stanie dojrzeć nieoświetlonego rowerzysty przed sobą?
                                                    ***
                                                    Spytaj policjanta co ma zrobić kierowca który został oślepiony i nie widzi drogi
                                                    przed sobą.
                                                    Są kierowcy , którzy uważają że można zamknąć oczy i jechać.

                                                • czechofil Re: mamy oficera 31.01.08, 11:38
                                                  > Trzeba po prostu nieoświetlonego rowerzystę traktować jak
                                                  nieoświetlonego
                                                  > pieszego lub dowolną przeszkodę na drodze.
                                                  > W każdym z tych wypadków kierowca jeśli wpada na te przeszkody to
                                                  nie zachował
                                                  > bezpiecznej prędkości albo nie patrzył przed siebie

                                                  To jaka według ciebie jest w takiej sytuacji bezpieczna prędkość na
                                                  drodze? Może 20 km/h? Wtedy faktycznie zdążę wyhamować przed
                                                  nieoświetlonym samobójcą. Ale wtedy również nie będzie opłacało się
                                                  już w ogóle jeździć samochodem. Taką prędkością przemieszczę się w
                                                  tym samym czasie na...
                                                  rowerze.

                                                  > Wiadomo, że pijak nie wsiądzie do auta tylko na rower.
                                                  > Wiadomo, że do sklepu po piwo częściej się jedzie rowerem niż na
                                                  piechotę.
                                                  > Wystarczy tylko to wiedzieć a będzie GIT.
                                                  > Podobnie trzeba wiedzieć, że przejeżdżając przez wieś można być
                                                  zaskoczonym
                                                  > jakimś traktorem wyjeżdżającym z nienacka lub, że jakiś koń
                                                  spłoszony ruszy z w
                                                  >
                                                  ozem.

                                                  To już śmierdzi smrodem dydaktycznym. Piszesz o rzeczach
                                                  oczywistych, ale nie na temat. Chodziło mi o to, że jeśli już coś
                                                  takiego się wydarzy, to sąd powinien traktować wszystkich
                                                  uczestników zdarzenia równo według prawa. Dlaczego ja mam odpowiadać
                                                  za jakiegoś prymitywnego wsioka, który nie ma na tyle rozumu, żeby
                                                  wiedzieć, że swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo na
                                                  szosie?

                                                  > Wiem, że drogi nie są tylko dla kierowców i to mi pomaga unikać
                                                  od zawsze wypad
                                                  > ków.

                                                  Nikt nie powiedział, że drogi są tylko dla kierowców. Są także dla
                                                  pieszych i rowerzystów. Ale oświetlonych i poruszających się zgodnie
                                                  z przepisami. Każdy kto w takiej sytuacji nie dostosowuje się do
                                                  przepisów kodeksu drogowego powinien być w pełni odpowiedzialny za
                                                  swoje postępowanie...
                                                  • Gość: artek Re: mamy oficera IP: *.wro.vectranet.pl 31.01.08, 18:43
                                                    > To jaka według ciebie jest w takiej sytuacji bezpieczna prędkość na
                                                    > drodze? Może 20 km/h? (..) Taką prędkością przemieszczę się w
                                                    > tym samym czasie na... rowerze.

                                                    ale nieoświetlonego szaroburo ubranego pieszego, również na rowerze, nawet
                                                    posiadając 5W lampę, zauważa z reguły dosłownie w ostatniej chwili, czyli w
                                                    odleglości ledwie paru metrów. przy 20 km/h może być problem z czasem reakcji ;P

                                                    > Nikt nie powiedział, że drogi są tylko dla kierowców. Są także
                                                    > dla pieszych i rowerzystów. Ale oświetlonych i poruszających się
                                                    > zgodnie z przepisami.

                                                    pieszy nie ma obowiązku oświetlania się na szosie. a obowiązek posiadania
                                                    odblasków dotyczy wyłącznie dzieci.
                                                    i w związku z tym każdy kierowca (i również rowerzysta) winien spodziewać się w
                                                    nocy na szosie nieoświetloną i źle widoczną osobę pieszą. a różnica między
                                                    rozjechanym nieoświetlonym pieszym i rowerzystą jest taka, że w pierwszym
                                                    przypadku kierowca jest jedynym winnym ewentualnego wypadku. i naprawdę
                                                    marginalne znaczenie ma czy pieszy jest zapijaczonym wsiokiem.

                                                    a, żeby było jasne - dobrze wiem jak trudno zauważalny jest pieszy w nocy na
                                                    szosie. znam to również z pozycji rowerzysty.

                                                    > Każdy kto w takiej sytuacji nie dostosowuje się do
                                                    > przepisów kodeksu drogowego powinien być w pełni odpowiedzialny
                                                    > za swoje postępowanie...

                                                    otóż to ...
                                                    naturalnie niedostosowaniem się do przepisów ustawy prawo o ruchu drogowym jest
                                                    również niedostosowanie prędkości jazdy do warunków (w szczególności nocnych).
                                                  • czechofil Re: mamy oficera 31.01.08, 19:52
                                                    a różnica między
                                                    > rozjechanym nieoświetlonym pieszym i rowerzystą jest taka, że w
                                                    pierwszym
                                                    > przypadku kierowca jest jedynym winnym ewentualnego wypadku. i
                                                    naprawdę
                                                    > marginalne znaczenie ma czy pieszy jest zapijaczonym
                                                    wsiokiem.

                                                    A skąd ta wiedza? Parę lat temu znajomy zginął potrącony przez auto
                                                    na szosie i kierowca nie poniósł żadnych konsekwencji. Sąd uznał, że
                                                    nie dość, że był kompletnie niewidoczny, to jeszcze szedł
                                                    niepotrzebnie po jezdni, kiedy tam było utwardzone pobocze.
                                                    Przeważyła opinia świadków, którzy opisali, że człowiek ten, jego
                                                    żona oraz ich syn szli obok siebie tzw. kawalkadą, przez co sami
                                                    stworzyli niebezpieczną sytuację na
                                                    drodze...

                                                    > pieszy nie ma obowiązku oświetlania się na szosie. a obowiązek
                                                    posiadania
                                                    > odblasków dotyczy wyłącznie
                                                    dzieci.

                                                    Mój dziadek mówił, że na Powązkach leży pełno takich, co mieli
                                                    prawo drogowe po swojej stronie. Parę lat temu moja kuzynka ciągnęłą
                                                    syna na sankach skrajem jezdni i pobocza i potrącił ich pijany
                                                    kierowca. Ona przeżyła, dzieciak nie. I co z tego, że kierowca
                                                    poszedł siedzieć, skoro małemu życia i tak nikt nie wróci? Przepisy
                                                    w tej materii są anachroniczne. Ludzie wyłażą (szczególnie na
                                                    wioskach) pod auta jak ćmy do lampy i myślą, że samochód zatrzyma
                                                    się w miejscu. Chodzą też parami albo całymi wręcz grupami, zajmując
                                                    nieraz prawie pół jezdni, nie zdając sobie sprawy, że nie dość, że
                                                    łamią prawo, to jeszcze narażają swoje życie. Zawsze też trąbię na
                                                    rowerzystów jadących parami i nie przyjmuję do wiadomości, że
                                                    koledzy muszą sobie pogadać podczas
                                                    przejażdżki...

                                                    > naturalnie niedostosowaniem się do przepisów ustawy prawo o
                                                    ruchu drogowym jest
                                                    > również niedostosowanie prędkości jazdy do warunków (w
                                                    szczególności nocnych).

                                                    Cały czas czekam na odpowiedź: jaka to musi być prędkość, żeby była
                                                    dostosowana do warunków nocnych? Sam napisałeś, że 20 km/h to też
                                                    jest za dużo. To może lepiej w ogóle autem w nocy nie jeździć, bo a
                                                    nuż się trafi na nieoświetlonego, niewidocznego samobójcę i wtedy
                                                    porządny człowiek niechybnie trafi przed oblicze
                                                    temidy...?
                                                  • Gość: artek Re: mamy oficera IP: *.wro.vectranet.pl 31.01.08, 21:58
                                                    > Parę lat temu znajomy zginął potrącony przez auto
                                                    > na szosie i kierowca nie poniósł żadnych konsekwencji.

                                                    najprawdopodobniej miał dobrego adwokata. i niewykluczne, że w kwestii sąd
                                                    pobocza miał rację.

                                                    > > pieszy nie ma obowiązku oświetlania się na szosie. a obowiązek
                                                    > > posiadania odblasków dotyczy wyłącznie dzieci.
                                                    >
                                                    > Mój dziadek mówił, że na Powązkach leży pełno takich, co mieli
                                                    > prawo drogowe po swojej stronie.

                                                    o pijanych kierowcach nie dyskutujmy.
                                                    a w kwestii bezpieczeństwa na szosie każdy decyduje za siebie, pieszy nie mając
                                                    obowiązku bycia widocznym podejmuje ryzyko idąc bez lampki czy odblasków. czy
                                                    nawet wyłącznie wyjścia na szosę, lege artis po właściwej, lewej stronie, twarzą
                                                    ku nadjeżdżającym samochodom.
                                                    rozumny pieszy, czy rozumny kierowca winien zdawać sobie sprawę z konsekwencji
                                                    swego zachowania - braku odblasków czy szybkiej, potencjalnie mniej uważnej
                                                    jazdy, itd.
                                                    jak również każdy winien zdawać sobie sprawę z tego, że współobywatele
                                                    niekoniecznie odnoszą się do przepisów prawa z odpowiednią atencją. i tak, szosa
                                                    jest i dla kierowców, i dla pieszych, i dla rowerzystów strefą podwyższonego
                                                    ryzyka.

                                                    > Cały czas czekam na odpowiedź: jaka to musi być prędkość,
                                                    > żeby była dostosowana do warunków nocnych?

                                                    dobrze wiesz, że na takie pytanie nikt ci wprost nie odpowie. winna być
                                                    bezpieczna. w twoim własnym interesie. jeśli uważasz, że nic ci w nocy na szosie
                                                    nie zagraża, jedź i stówą. jeśli nie, nie wychodź z domu. na terenach leśnych
                                                    zwykłe, niespodziewane wpadnięcie na zająca czy sarnę może mieć tragiczne skutki.

                                                    a w razie wypadku sąd może i tak mieć swoje własne zdanie.


                                                  • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 01.02.08, 11:25
                                                    > a w razie wypadku sąd może i tak mieć swoje własne zdanie.

                                                    Zgadza się.
                                                    Ale ponieważ sady polskie słyną z kuriozalnych wyroków panuje zasada ze karze
                                                    się zawsze kierowcę.
                                                    Pewnie wychodzi się z założenia, że kierowca który raz zabił jeśli będzie
                                                    uniewinniony zabije jeszcze raz.
                                                    A tak gdy dostanie wyrok w zawiasach na dwa lata to przynajmniej dwa lata będzie
                                                    uważał.
                                                  • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 01.02.08, 13:48
                                                    > otóż to ...
                                                    > naturalnie niedostosowaniem się do przepisów ustawy prawo o ruchu drogowym jest
                                                    > również niedostosowanie prędkości jazdy do warunków (w szczególności nocnych).

                                                    ***
                                                    To takie oczywiste że aż nie mogę uwierzyć, że rowerzysta znający błędy
                                                    kierowców tak się dziwi iż taka jest praktyka sądownicza.
                                                    Jeśli więcej jest ludzi uważających że za nic nie odpowiadają gdy błąd popełni
                                                    słabszy uczestnik ruchu to strach się bać kierowców.
                                                    Strach iść krawędzią drogi nawet obwieszonym latarkami bo taki kierowca może
                                                    liczyć że pieszy w ostatniej chwili zejdzie na pobocze a więc nie zachowa
                                                    bezpiecznego odstępu tylko trzymając się przepisów staranuje pieszego od tyłu.
                                                    Cóż wina pieszego, mógł iść drugą stroną szosy to miał szansę odskoczyć do rowu
                                                    gdy zobaczyłby złośliwe taranującego kierowcę na pustej drodze.
                                                    Pozwalam sobie tu tyle pisać w temacie nie dotyczącym rowerów bo to koresponduje
                                                    z wcześniejszą dyskusją o cudownej poprawie bezpieczeństwa jaką zapewniają
                                                    lampki diodowe.
                                                    Otóż kierowca uważa że może zabić nieoświetlonego rowerzystę.
                                                    No ale jeśli można zabić nieoświetlonego pieszego który z natury rzeczy zawsze
                                                    jest nie oświetlony to nawet brak pompki u rowerzysty można uznać za powód wypadku.
                                                    Chce tylko powiedzieć, że rowerzysta wierzący w magiczną moc takiej lampki nie
                                                    zjedzie na pobocze to może być potraktowany tak jak ten pieszy tylko dlatego że
                                                    kierowca lampki nie zauważy.
                                                    Zatem bezgraniczna wiara, że przepisy zagwarantują bezpieczeństwo na drodze
                                                    wobec wzrastającej ilości kierowców bez wyobraźni, może szybciej doprowadzić do
                                                    wypadku niż np jazda bez lampki przy ciągłym uciekaniu na pobocze przed samochodami.
                                                    Przejeździłem cały Dolny Śląsk i spory szmat Polski. Zdarzało mi się do
                                                    Wrocławia wracać rowerem o 3-4 w nocy.
                                                    Jeżdżę praktycznie co tydzień w trasę i wiem do czego przydaje mi się lampka a
                                                    do czego brak zaufania do kierowców (szczególnie TIRów) .
                                                    Karanie za brak lampki na ścieżce rowerowej to marnowanie sił policyjnych.
                                                    Spotykałem złośliwych policjantów goniących mnie radiowozem na rowerze.
                                                    I choć bywało że nie miałem włączonej lampki to nigdy w życiu za jej brak nie
                                                    zapłaciłem mandatu choć nie podobało się to policji.
                                                    Na szczęście do policji nie biorą idiotów i choć wielu z nich nie zna PoRD co
                                                    skrzętnie wykorzystywałem nieraz w dyskusjach.
                                                    to rasowy policjant wie do czego się czepić a jaki przepis jest martwy.
                                                    No ale nie każdy pies jest rasowy i jakąś namiastkę lampki trzeba mieć.
                                                    Ja mam breloczek z diodą zawsze w kieszonce i jak zapomnę lampki to się ta ratuję.
                                                    Myślę że posługiwanie się komórką dałoby szansę uciec przed mandatem. Szkoda że
                                                    producenci nie montują na stale na błotnikach małych tylnych lampek diodowych
                                                    trudnych do zniszczenia i trudnych do skradzenia.
                                                    W dobie sinych magnesów neodymowych można by skonstruować cewkę montowaną przy
                                                    tym błotniku która dałaby wystarczająca ilość energii do ciągłego (nawet w
                                                    dzień) zasilania silnej czerwonej diody o średnicy 10 mm, wmontowanej w błotnik.
                                                    Można by zastosować znany system stosowany w latarkach wstrząsowych co przy
                                                    dziurach na wrocławskich ulicach zasiliłoby 10 takich lampek. Zwarta konstrukcja
                                                    bez kabli byłaby odporna na uszkodzenia.
                                                    Lamka na błotniku byłaby trudna do zasłonięcia przez sakwę czy kurtkę.
                                                    Inny wynalazek jaki w tym momencie wymysliłem (udzielam darmowej licencji) to
                                                    dynamko w dzwonku.
                                                    Jedno nacisnięcie dzwonka powoduje wygenerowania energii na minutę świecenia
                                                    leda zamontowanego w dzwonek.
                                                    Jeden gadżet mniej na kierownicy a wygodny bo nie trzeba demontować i pamiętać
                                                    o zabraniu z domu.
                                                    Gdy zapomni się lampki właściwej taki bzdecik za 5 zl dopełniłby formalności.
                                                    Chyba zaraz w rogi wmontuje ledy a w ramę schowam latarkę wstrząsową.
                                                    Do dzwonka można włożyć chyba silniczek od CD-ROMu .Widziałem modelarza kilka
                                                    dni temu który takim silniczkiem podnosił spory model.
                                                    Ciekawe kiedy PoRD dopuści świecące wentyle.
                                                    Chciałem kiedyś w szprychy zamontować świecący napis CHWDP (urządzenie było
                                                    niedrogie) ale nie wiem czy nadmiar światełek nie wpadłby w oko policji ;P







                                                  • Gość: artek Re: mamy oficera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.08, 14:22
                                                    > Pozwalam sobie tu tyle pisać w temacie nie dotyczącym rowerów bo
                                                    > to koresponduje z wcześniejszą dyskusją o cudownej poprawie
                                                    > bezpieczeństwa jaką zapewniają lampki diodowe.

                                                    żadna lampka nie zapewni 100% bezpieczeństwa. aczkolwiek musze powiedzieć, że
                                                    jeżdżąc z potężnym 5W powerledem, widzę wyraźną reakcję nadjeżdżających z
                                                    przeciwka kierowców. widząc bardzo jasne światło i nie wiedząc co to właściwie
                                                    jest - odruchowo zwalniają.

                                                    porządna lampka diodowa ma dla mnie o wiele więcej zalet niż lampki na dynamo.

                                                    po pierwsze działa długo i stale, równiez wtedy, gdy rower się zatrzymuje,
                                                    choćby na poboczu czy na skrzyżowaniu. uważam, wbrew temu co twierdziłeś, że
                                                    pord wymaga aby światło pozycyjne działało cały czas. a pomijajac
                                                    pseudoprawnicze wywody, imo czysta głupotą jest zatrzymywanie się na szosie
                                                    nieoświetlonym rowerem.

                                                    po drugie lampka na baterie (pomijajac stan ich rozładowania) działa również w
                                                    trudnych warunkach atmosferycznych, wtedy gdy prądnica ślizga się na oponie a
                                                    światło przygasa lub całkiem gaśnie.

                                                    po trzecie daje się ona zamontowac na każdym rowerze, łącznie z szosówką czy
                                                    mtb. i wspomne tu, że jestem przeciwnikiem używania czołówek zamiast lamp
                                                    mocowanych na rowerze. jako uzupełnienie - tak. ale nie wyłącznie.

                                                    po czwarte bateryjna lampka diodowa w odróżnieniu od halogenowej jest dużo mniej
                                                    czuła na stan rozładowania (posiada stabilizator napięcia). halogenowa w pewnym
                                                    momencie po prostu przestaje świecić. a led działa.

                                                    po piąte lampka led daje możliwość pracy w trybie migającym, co już jest wprost
                                                    nieocenione równiez dla kierowców - migająca czerwona lampka w zasadzie stała
                                                    się znakiem rozpoznawczym roweru.

                                                    a poza wszystkim szczerze polecam korzystanie z odblasków - z ubrań z wszytymi
                                                    elementami odblaskowymi, z opasek odblaskowych na nogawki czy rękawy, nawet z
                                                    kamizelek odblaskowych. oraz korzystać z elementów odblaskowych i folii
                                                    odblaskowej na rowerze. to zadziała zawsze, nawet, gdy żarówka się przepali albo
                                                    bateria wyczerpie.
                                                  • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 02.02.08, 14:02
                                                    uważam, wbrew temu co twierdziłeś, że
                                                    > pord wymaga aby światło pozycyjne działało cały czas.
                                                    Czyli nie może migać raz na 5 lub 10 sekund ?
                                                    Pisza wyraźnie że może być migające a lampki diodowe mają rożne tryby świecenia.
                                                    Migacz w aucie też jest światłem migającym ale w warunkach technicznych są
                                                    podane czasy załączenia i wyłączenia łącznie z tolerancją.
                                                    Dlaczego skoro nowe PoRD odniosło się do nowych lampek diodowych pozwalając na
                                                    ich stosowanie a nie odniosło sie do stosowania dynama.
                                                    Wszak przez dziesiątki ( a może ponad sto) dynamo było podstawowym oświetleniem.
                                                    Dziś również większość rowerów wyposażona jest w dynamo.
                                                    Skoro ustawodawca przy takiej powszechności stosowania nie odnosi się do tego to
                                                    znaczy że jest to dozwolone wyposażenie roweru.
                                                    Te farmazony co tu wypisuje Gość wstydzący sie podpisać pod głupotami wynikają
                                                    z wybiórczego czytania PoRD i braku doświadczenia na drodze.
                                                    Powtórzę jeszcze raz dla niego i dla tych którym zamieszał w głowach.
                                                    Art 52/2 mówi:
                                                    Podczas zatrzymania lub postoju, w miejscu oświetlonym w stopniu zapewniającym
                                                    widoczność pojazdu lub znajdującym się poza jezdnią i poboczem, wszystkie
                                                    światła pojazdu mogą być wyłączone. Przepis ten nie dotyczy pojazdu szynowego
                                                    oraz pojazdu, na którym znajduje się urządzenie lub ładunek, wystające poza
                                                    pojazd i wymagające oznaczenia odrębnymi światłami.

                                                    Nie wiem czy jest we Wrocławiu skrzyżowanie nieoświetlone z dwoma pasami gdzie
                                                    rowerzysta mógłby być nieoświetlony na pasie do lewoskrętu.
                                                    Według mnie nie ma, więc jazda z dynamem jest dozwolona.
                                                    Można założyć, że będzie awaria oświetlenia ulicznego ale rozmowa o tym nie ma
                                                    sensu .


                                                    > porządna lampka diodowa ma dla mnie o wiele więcej zalet niż lampki >na dynamo.
                                                    Tylko jak ją rozpoznać (np w momencie zakupu) ?
                                                    Czy lampka mająca skierowane wszystkie diody do tyłu z soczewkami skupiającymi
                                                    zwężającymi kąt do 15-20 stopni przynależy do kategorii porządnych ?
                                                    Czy lampka na baterie AAA ( taka teraz moda) gwarantuje długie świecenie lampki
                                                    pełnym światłem ?
                                                    Według mnie kupienie nowych baterii AAA na pipidówie bywa dużo trudniejsze niż
                                                    AA (R6).
                                                    Czy elektroniczny włącznik w takiej lampce nie powoduje jej wyłączenia gdy
                                                    zadrgają baterie pod wpływem wstrząsu przy wjechanie w dziurę na drodze?
                                                    Czy mocowanie takiej lampki nie jest standardowe do mocowania pod siodełkiem
                                                    zamiast na bagażniku , widelcu błotniku ?
                                                    Takie mocowanie pod siodłem powoduje że nie można niczego do bagażnika włożyć ,
                                                    nie można założyć sakwy na bagażnik a czasem pod siodełko , nie można jechać w
                                                    długiej kurtce lub pelerynie.

                                                    Tak więc takie lampki mają wady konstrukcyjne.
                                                    Większość z nich ma słabe zaczepy a sytuacje ratuje wkładanie ich na wcisk.
                                                    To z kolei powoduje, że często myli sie kierunek wkładania w prowadnice co przy
                                                    manipulacji po ciemku może skończyć się połamaniem plastikowego wspornika (piszę
                                                    z doświadczenia).
                                                    Wsporniki plastikowe mają tę wadę że przy wrzucaniu rowerów na "kupę" w PKS lub
                                                    w pociągu łatwo je połamać .
                                                    Widziałem wiele połamanych lampek u kolegów które wyczepiły się i gruchnęły o
                                                    asfalt.
                                                    Ponieważ baterie długo wytrzymują ( przy nędznym świeceniu) to zdarza się, że
                                                    baterie wylewają zżerając styki.
                                                    Inna cechą jest to, że przy małym poborze prądu zaraz po włączeniu lampki
                                                    światło jest porządne bo baterie się zregenerowały za to po kwadransie napięcie
                                                    spada a lampka coś tam sobie świeci.
                                                    Przy jeździe przy mrozie akumulatory NiMH tracą 80% pojemności.
                                                    Sprawdziłyby się akumulatory litowe (mało kto używa) lub NiCd które praktycznie
                                                    wyszły z użycia.
                                                    Można spotkać połączenie lampki na dynamo z podtrzymaniem na kondensatorach lub
                                                    akumulatorkami ale większość z tych lampek jest na żarówkę (najwyższa pora
                                                    przejść się po sklepach).
                                                    Zaleta tych hybryd jest to że montowane są na błotniku dzięki czemu nie trzeba
                                                    ich demontować i pamiętać o zabraniu w podróż a często zdarza się że wracamy po
                                                    zmroku choć tego nie planowaliśmy.

                                                    Podstawowa zaletą diodówek jest to że są małe więc nosi się je zawsze czy
                                                    potrzeba czy nie.
                                                    Dwa że choć słabo świecą to zabezpieczają przed mandatem.
                                                    Trzy, że nie trzeba codziennie zmieniać baterii jak w lampkach na żarówkę.
                                                    4) To, że są odporne na uszkodzenie "żarnika".
                                                    5) choć to nielegalne to można je umieszczać na plecach ( głowie , rękawie)
                                                    6) ich niska cena pozwala posiadanie kilku lampek w celu zmiejszenia ryzyka
                                                    awarii jednej z nich.


                                                    Ponieważ część wad można usunąć wiedząc jakie są słabe punkty to lampki są
                                                    wspaniałym wynalazkiem.
                                                    Już pisałem wcześniej że producenci nie wykorzystują zalet lampek np.montując je
                                                    na stale w rowerze tak aby nie podlegały uszkodzeniom mechanicznym.














                                                    >
                                                    > po pierwsze działa długo i stale,







                                                    a pomijajac
                                                    > pseudoprawnicze wywody, imo czysta głupotą jest zatrzymywanie się na szosie
                                                    > nieoświetlonym rowerem.
                                                  • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 02.02.08, 14:26
                                                    > żadna lampka nie zapewni 100% bezpieczeństwa.
                                                    Tego gość nie jest w stanie zrozumieć.
                                                    Jeden na tysiąc kierowców potrafi wjechać potrącając lub wpychając do rowu
                                                    rowerzystę oświetlonego jak choinka.


                                                    >aczkolwiek musze powiedzieć, że
                                                    > jeżdżąc z potężnym 5W powerledem, widzę wyraźną reakcję nadjeżdżających z
                                                    > przeciwka kierowców. widząc bardzo jasne światło i nie wiedząc co to właściwie
                                                    > jest - odruchowo zwalniają.

                                                    Ja się na silnych diodówkach przejechałem kilka lat temu.
                                                    To była wtedy nowość i jadąc we mgle w nocy dziwiłem sie dlaczego tylu kierowców
                                                    mnie oślepia a światła zmieniali dopiero na 50 metrów przede mną.
                                                    Załapałem po paru godzinach że silne pojedyncze 'ksenonowe" światło brali są
                                                    światło motocykla i wydawało im się że jestem 500 metrów od nich.
                                                    Dopiero przełączenie na tryb migający lub przekręcanie głowy z czołówką dawało
                                                    efekt i kierowcy łapali się, że coś nie tak.


                                                    > LED...po pierwsze działa długo i stale, również wtedy, gdy rower się zatrzymuje,

                                                    Stale ale nie zawsze. Niestety zasilanie bateryjne to nie zasilanie z dynama.
                                                    A lampka 5 W wedle informacji handlarzy 5 watów zasilana 4 akumulatorami 1,2 V
                                                    2500 mAh świeci pełnym światłem tylko 2,5 godziny.
                                                    Baterie alkaliczne nie nadają się do takiej lampki gdyż przy napięciu ok 4,4-4,8
                                                    V musiałyby oddawac ponad 1 A . Na to konstrukcja baterii alkalicznych nie
                                                    pozwala a baterie cynkowe od razu by wysiadły.
                                                    Zresztą akumulatory po kilkudziesięciu ładowaniach zwiekszają swoj opór
                                                    wewnętrzny tak bardzo że nie sa wstanie oddać nawet połowy pojenosci.
                                                    Zatem pełnym światłem taka lampka świeci około godziny.
                                                    Oczywiście gdy zasilanie wysiada to prąd diod spada kilkakrotnie ale i strumień
                                                    światła.
                                                    Dzięki temu taka lampka Świecąc dużo słabiej wystarcza na kilka kilkanaście
                                                    godzin w zależności od zaakceptowania minimalnego strumienia.
                                                    Dynamo ma tę zaletę że zawsze daje 3,3 W czyli bije mocą Powerleda.
                                                    I tu znów producenci zaspali bo montując do lamp silne LEdy uzyskaliby naprawdę
                                                    silne i trwałe światło.
                                                    Ledy nie potrzebują odbłyśnika i taki silny LED mógłby być wmontowany w dynamo
                                                    co zmniejszyłoby ilość kabli, zmniejszyłoby ilość gadżetów na kierownicy,
                                                    zwiększyłoby odporność na uszkodzenie mechaniczne oraz umożliwiłoby
                                                    odprowadzenia ciepła od LEDa.
                                                    Myślę, że za parę miesięcy takie rozwiązania się pojawią.




                                                  • wroclawjacek Re: mamy oficera 02.02.08, 18:54
                                                    po drugie lampka na baterie (pomijajac stan ich rozładowania) działa również w
                                                    trudnych warunkach atmosferycznych, wtedy gdy prądnica ślizga się na oponie a
                                                    światło przygasa lub całkiem gaśnie.
                                                    ***
                                                    To poważny argument.
                                                    Ale ja stosuję na takie warunki diodówkę jako drugie światło.
                                                    Trzeba dodać, że jak są niekorzystne warunki to strach jechać po szosie nawet z
                                                    kilkoma lampkami bo kierowcy.....



                                                    > po trzecie daje się ona zamontowac na każdym rowerze, łącznie z szosówką czy
                                                    > mtb.
                                                    Montowane są w 99% pod siodełkiem czyli w miejscu które najłatwiej zasłonić.
                                                    Lampki do dynama są montowane na błotniku więc nie do zasłonięcia.
                                                    Czasem są do montowania na widelcu a ten sam pałąk można wykorzystać do
                                                    zamontowania na bagażniku.
                                                    Diodówkę zasłonięta pod siodełki9em można tylko przyczepić do plecaka co
                                                    zazwyczaj kończy się świeceniem w niebo lub w pole.

                                                    > po czwarte bateryjna lampka diodowa w odróżnieniu od halogenowej jest dużo mnie
                                                    > j
                                                    > czuła na stan rozładowania
                                                    ***
                                                    prawda ,ale jest też czuła szczególnie te na trzy baterie


                                                    > (posiada stabilizator napięcia).
                                                    Jeszcze nie spotkałem lampki ze stabilizatorem napięcia.
                                                    Nie twierdzę że takich nie ma ale widzialem już dziesiątki bez.
                                                    Nie ma potrzeby stosowania stabilizatorów bo charakterystyka rozładowania
                                                    akumulatorów NiCD jest bardzo płaska .
                                                    przez około 70-80 % rozładowania napięcie utrzymuje się na stałym poziomie ok
                                                    1,22-1,25V.
                                                    Oko nie wyłapuje spadku jasności o połowę lub więcej a to właśnie powoduje że
                                                    lampka nie gaśnie tak jak halogenowa czy ze zwykła żarówką.




                                                    > halogenowa w pewnym
                                                    > momencie po prostu przestaje świecić. a led działa.
                                                    Racja . Choć przy silnym ledzie toprawie nie działa ale policja nie może się
                                                    przyczepić.

                                                    > po piąte lampka led daje możliwość pracy w trybie migającym, co już jest wprost
                                                    > nieocenione równiez dla kierowców - migająca czerwona lampka w zasadzie stała
                                                    > się znakiem rozpoznawczym roweru.
                                                    **
                                                    Zgoda .
                                                    Tylko że cześć kierowców spodziewa się na drodze tylko silnych Świateł samochodu
                                                    i stąd te nerwowe reakcje gdy rowerzystę zbyt późno spostrzegają.
                                                    Szkoda że ustawodawca nie przewidział pojawienia się migających lampek przednich
                                                    i nie dopuścił ich do używania w PoRD.



                                                    > a poza wszystkim szczerze polecam korzystanie z odblasków - z ubrań z wszytymi
                                                    > elementami odblaskowymi, z opasek odblaskowych na nogawki czy rękawy, nawet z
                                                    > kamizelek odblaskowych. oraz korzystać z elementów odblaskowych i folii
                                                    > odblaskowej na rowerze.
                                                    ***
                                                    Już pisałem że ustawodawca powinien zakazać sprzedaży rowerów bez dużej
                                                    powierzchni odblasków.
                                                    Ponieważ prawie każdy rower wyposażony jest w tylny błotnik to cala powierzchnia
                                                    powinna być oklejona folia odblaskową lub powinny być całe malowane farbą
                                                    odblaskową .
                                                    Można wprowadzić niższy VAT np na opony z boczną powierzchnią odblaskową ,
                                                    pozwolić na założenie na szprychy więcej niż jednego odblasku.
                                                    Ale nikomu nie zależy.
                                                    Wiceprezydent Radomia na siłę chce wprowadzić nakaz jazdy w kamizelkach (chyba
                                                    zamiast ścieżek).
                                                    Popieram obwieszanie sie odblaskami ale nie wierzę aby rowerzyści zechcieli
                                                    zakładać kamizelki.Większość z nich jeździ bez toreb a taką kamizelkę trzeba
                                                    mieć przy sobie .
                                                    W dzień kamizelka jest zbędna .
                                                    Powinni produkować szerokie opaski na rękawy lub nogawki które ludzie chętniej
                                                    by zakładali i mieściłyby się w kieszeni.
                                                    Takie elementy jak sakwy powinny mieć obowiązkowo wszywki lub całe być z
                                                    odpowiedniego materiału.
                                                    No ale nasi ustawodawcy nie dorośli do problemu a co poniektórzy userzy wierzą,
                                                    że znajomość PoRD uchroni ich przed wypadkiem.



                                                    to zadziała zawsze, nawet, gdy żarówka się przepali alb
                                                    > o
                                                    > bateria wyczerpie.
                                                    Dobre odblaski są lepsze od tylnych diodówek , bo na krętej drodze zawsze jakaś
                                                    część taśm świeci do tyłu a diodówka tylko w osi roweru.

                                                    Ale na policjanta odblaski nie zadziałają a zepsute dynamo tak :)
                                                    Zawsze można udawać, że się żarówkę wymienia.
                                                    Pisałeś że nie jesteś zwolennikiem czołówek.
                                                    Ja tak. Moja czołowka jest zawsze naladowana w przeciwieństwie do lampki rowerowej.
                                                    Świecę nią raz pod koła a raz do przodu gdy zbliżają się auta.
                                                    Przy zmianie kierunku jazdy mogę głową skierować światło w stronę
                                                    nadjeżdżającego auta.
                                                    Przy naprawach rowerowych lub rozpakowywaniu sakw mam wolne ręce.
                                                    Są lamki czołowe swiecace do przodu i tylu co daje gwarancje kontroli ze tylne
                                                    światlo działa.
                                                    Jest pewność że lamka nie jest zasłonieta przez sakwe , kurtkę itd.
                                                    Jest pewność że się nie przekrzywiła i świeci dokładnie do tyłu.
                                                    na zakręcie można utrzymac kierunek świecenia.
                                                    podczas deszczu można peleryną przykryć cały tył roweru łącznie z bagażem.
                                                    Nie oślepia się kierowców.
                                                    Jest więcej miejsca na kierownicy.
                                                    Np przy wrzucaniu rowerow na "kupe " (ostanio jechałem pociagiem z
                                                    kilkudziesiecioma osobami wracającymi z zawodów ) nie połamie się lampka lub jej
                                                    uchwyt.
                                                    W pociągu czy namiocie mogę czytać książkę .
                                                    Moge jak łatwiej podwiesić "pod sufitem"
                                                    Nie wypina się i tłucze na jezdni na wybojach
                                                    Nie zapomni się wypiąć :)
                                                    Łatwiej dojrzeć wilka w lesie .
                                                    Mogę świecić na mapę podczas jazdy
                                                    Podczas deszczu nie widzę snopa odbijającego się od kropel ( dużo mniejszy) więc
                                                    lepiej oświetlam drogę.
                                                    Gdy schodzę z roweru na poboczu to dalej jestem widoczny .
                                                    Może dawać znaki gdy jestem oślepiany .
                                                    Tylna lampka trzymaną w ręce mogę sygnalizować chęć zmiany pasa czy skrętu.
                                                    Zatem każde oświetlenie ma zalety i wady.
                                                    Oświetlenie dynamem jeszcze długo nie wyjdzie z użycia bo przy nim zarówno tylna
                                                    lampa jak przednia daje bardzo dobre światło , które jest również widoczne z
                                                    boku roweru a więc jest wygodne do obserwowania drogi jak i bezpieczne.
                                                    Takie światło ma też wiele innych zalet użytkowych ale nie będę ich wymieniał bo
                                                    każdy rowers je zna.
                                                    Zatem wydaje się optymalne połączenie kilku źródeł światła ale tu PoRD wprowadza
                                                    zamieszanie.
                                                    Kończę temat bo on nie odpowiada tytułowi a gość okazał się gościem zamkniętym
                                                    na argumenty.
                                                    Kto che jeszcze pogadać na tematy techniczne lub poszydzić z PoRD które rozrosło
                                                    się do grubego tomiska a mimo to jest nieprecyzyjne to zapraszam do innego wątku.
                                                    Ponieważ tu padły już wszystkie argumenty za i przeciw chyba możemy zamknąć
                                                    wątek , ewentualnie pogadać o dokonaniach oficera.
                                                  • Gość: Roman Re: mamy oficera IP: *.korbank.pl 02.02.08, 22:18
                                                    Kończ Waść bo to już zakrawa na trolling!
                                                  • wroclawjacek Re: mamy oficera 01.02.08, 10:02
                                                    > Chodziło mi o to, że jeśli już coś
                                                    > takiego się wydarzy, to sąd powinien traktować wszystkich
                                                    > uczestników zdarzenia równo według prawa. Dlaczego ja mam odpowiadać
                                                    > za jakiegoś prymitywnego wsioka, który nie ma na tyle rozumu, żeby
                                                    > wiedzieć, że swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo na
                                                    > szosie?
                                                    Ale własnie takie jest prawo .
                                                    Jak zabijesz świnie to nie odpowiadasz.
                                                    Jak zabijesz człowieka to odpowiadasz a kara zależy od tego jak sie do tego
                                                    przyczyniła druga strona.
                                                    Jeśli wina jej jest bezsporna to możesz dostać wyrok w zawieszeniu.
                                                    Chodzi o to że obie strony mają wpływ czy dochodzi do wypadku.
                                                    No chyba, że widzisz kogoś kto prawidłowo się porusza i nagle skręca ci pod maskę.
                                                    Po to właśnie wymyślono termin prędkość bezpieczna.
                                                    Podobna twarda zasada obowiązuje na przejściach.
                                                    Pieszemu nie wolno wtargnąć. Ale ponieważ nie da się zmierzyć czasów po wypadku
                                                    to gdy kierowca potrąci na pasach to zawsze jest winny.
                                                    To jest właśnie rzecz której nie uczą dobrze na kursach a kierowca tę lekcję
                                                    pobiera w sądzie.

                                                    Porównawczo mówiąc jak masz karabin i pozwolenie to nie wolno ci zabić pijaka
                                                    który wejdzie na strzelnicę.
                                                    Oczywiście kara będzie inna niż gdy zastrzelisz kogoś na ulicy.
                                                    Auto to narzędzie do zabijania (w Polsce 7000 osób).
                                                    Zazwyczaj wina jest po jednej ze stron ale jest spory procent 20-30% (?) gdzie
                                                    wina leży po obu stronach.
                                                    Zartobliwe mowiąc ludzie chodzą pijani i nieoświetleni po drogach od tysięcy lat
                                                    i zawsze udawało im sie przeżyć.
                                                    Skoro dziś giną to czy to tylko ich wina ?
                                                    Podobnie ze zwierzętami które przy malej ilości aut jakoś przez drogi przemykały.
                                                    Czy dziś gdy wypadków ze zwierzętami jest mnóstwo to wina zwierząt ?
                                                    "Rasowy kierowca" powie, że tak bo on nie przekroczył przepisowej prędkości.





                                                  • wroclawjacek Re: mamy oficera 01.02.08, 10:26
                                                    > To jaka według ciebie jest w takiej sytuacji bezpieczna prędkość na
                                                    > drodze? Może 20 km/h?

                                                    To zależy od tego czy jedziemy w nocy, czy z naprzeciwka jaa pojazdy tak że nie
                                                    będziemy mogli zmienić pasa, od szerokosci samego pasa, czy nas oślepiają z
                                                    naprzeciewka, czy jedziemy na światlach drogowych czy mijania, czy jest pobocze
                                                    dla pieszych i rowerzystow, czy to las gdzie łatwiej o wyskakujące zwierzę, czy
                                                    pada deszcz lub mamy zaparowane szyby.
                                                    Bezpieczna predkość jest powiązana z widocznościa i czasem reakcji oraz stanem
                                                    hamulców.
                                                    Nie pamiętam teraz drog hamowania ale jesli droga hamowania przy km będzie 50
                                                    metrow to przy 70 km będzie większa niz 70 m.
                                                    Gdy jechałem przez las i słyszałem watachę dzików to zwolniłem do bezpiecznej
                                                    prędkości.
                                                    Gdy na autostradzie był jeden pas w remoncie była noc i padał rzesisty deszcz to
                                                    wisiałem na kierownicy z nosem na szybie jadąc 90km/h a z tyłu mnie poganiali.
                                                    Ja uparcie jechałem nie więcej niż 90 prawie ocierajać się o słupki . Po
                                                    kwadransie chyba ci za mną zmądrzeli po otarciu się o słupek bo nagle dystans
                                                    wzrósł do ponad pół kilometra .
                                                    Zatem jadą droga osiedlowa to nawet te 20 km/h może być niebezpieczne.
                                                    Znam wypadek zmiażdżenia człowieka przez śmieciarkę.
                                                    Jadąc w deszczu między wiochami na wąskiej drodze gdzie nie można używać świateł
                                                    drogowych i nie ma pobocza a pas jest wąski to 50 km/ h jest chyba bezpieczna
                                                    prędkością .No ale to zależy od człowieka , reflektorów i wielu innych okoliczności.
                                                    Gdy widzę auta w rowie na prostej suchej drodze, to wiem że nie kierowca nie
                                                    jechał z bezpieczną prędkością albo zbyt długo grzebał np przy radiu.
                                                    Są kierowcy rutyniarze co jeżdżą 130 km/h. Sam tak często jeździłem.
                                                    Ale tylko na krótkich odcinkach przy idealnej drodze i dobrej widoczności.
                                                    Zatem odpowiedz jest krotka.
                                                    Jeździć tak aby nie było wypadku :)
                                                    Ja jeździłem 200 km/h ale są miejsca gdzie zwalniam do 30 km/h.
                                                    Każdy kierowca wybiera sam miejsce i czas gdzie zabije.
                                                    Dziwnie to brzmi ale wierz mi że na 1 wypadek udaje się 1000 razy go uniknąć
                                                    dzięki wyobraźni jednej ze stron.
                                                    Choćby wsadzić 90% pijaczków do wiezienia to ryzyko że spotkasz takiego na
                                                    drodze dalej będzie.
                                                    A ponieważ za pijaństwo do wiezienia się nie idzie a poza miastami nie ma
                                                    chodników to jest jak jest i żadna gadanina tego nie zmieni.
                                                    Po prostu drogi nie są tylko dla kierowców.
                                                    Dziwne jest tylko to że jak dziś kierowcy stanowią 95-95 % uzytkowników drog to
                                                    zapominają o tym.
                                                    To jedna z przyczyn dla której mino że są coraz lepsze drogi i coraz lepsze auta
                                                    to ilość śmiertelnych wypadków utrzymuje się na tym samym poziomie.
                                                    Co ciekawe że w Europie spada.








                                                  • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 01.02.08, 12:39
                                                    > oczywistych, ale nie na temat. Chodziło mi o to, że jeśli już coś
                                                    > takiego się wydarzy, to sąd powinien traktować wszystkich
                                                    > uczestników zdarzenia równo według prawa.
                                                    ***
                                                    No przecież traktuje.
                                                    Pieszy jest karany za wtargniecie na jezdnią a kierowca za to że się nie
                                                    zatrzymał lub ominął.
                                                    Policja ustali czy to było na poboczu czy na środku jezdni.
                                                    Jeśli na środku to kierowca ma szanse się wywinąć.
                                                    Kierowca będzie karany nie za spowodowanie wypadku tylko za niezachowanie
                                                    ostrożności i w efekcie zabicie człowieka.
                                                    To są dwie różne sprawy a trzecia może dotyczyć odszkodowania.
                                                    Rzecz w tym że najczęściej pieszy lub rowerzysta nie może się już bronic i nie
                                                    ma go po co karać.
                                                    Ponieważ trudno przy braku świadków ustalić sposób poruszania się to prawo jest
                                                    szczególnie sankcyjne dla kierowców bo to oni czując sie bezpiecznie usypiają uwagę.
                                                    To oni najeżdżają z tylu a jest taka zasada na całym świecie, że winny jest ten
                                                    co najechał z tyłu.
                                                    Ten z przodu miał miej szans na uniknięcie wypadku bo nie miał takiego
                                                    rozeznania w sytuacji.


                                                    > Dlaczego ja mam odpowiadać
                                                    > za jakiegoś prymitywnego wsioka,
                                                    Podaj taki argument w sądzie a Twoje szanse obrony spadną.



                                                    > który nie ma na tyle rozumu, żeby
                                                    > wiedzieć, że swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo na
                                                    > szosie?
                                                    Niebezpieczeństwo to się stwarza juz korzystając z drogi.
                                                    To ty ubierasz "pancerną zbroję" i ty masz obowiązek bardziej uważać.
                                                    To ty zbliżając sie od strony pleców możesz ocenić czy pieszy porusza się
                                                    prawidłowo czy się chwieje.
                                                    Pieszy nie wie czy ty nie jedziesz zygzakiem .
                                                    Zatem znów więcej zależy od kierowcy.
                                                    Trzeba pamiętać, że ty wsiadając do auta bierzesz na siebie odpowiedzialność.
                                                    To ty podjeżdżasz pod dom wieśniaka , to ty wkraczasz w jego sferę życiową.
                                                    On ma prawo pić ( nie ma zakazu) i ma prawo wychodzić z domu.
                                                    Wolno w Polsce chodzić po ulicach po pijaku.
                                                    Wolno być prymitywnym wieśniakiem.
                                                    Wolno nie mieć latarki i odblasku, wolno chodzić po zmroku.
                                                    Nie ma w Kodeksie Wykroczeń grzywny dla pieszego za chodzenie po niewłaściwej
                                                    stronie jezdni , jest tylko zalecenie w PoRD aby chodzić pod prąd.
                                                    To kierowca ma być trzeźwy i używać sprawnych świateł i hamulców.
                                                    To nie wieśniak jest prymitywny tylko kierowca który myśli, że pieszy wykazuje
                                                    się zawsze najwyższą czujnością.
                                                    Gdyby we Wrocławiu zlikwidować wszystkie chodniki to ilość wypadków z pieszymi
                                                    tak by wzrosła że nazywałbyś ich prymitywnymi mieszczuchami :)
                                                    Czyli znowu mierzymy innych swoja miarką.
                                                    To podstawowy błąd kierowców, ktorzy sądzą, że jak jest wypadek to winna jest
                                                    tylko ta strona która mniej uważała.
                                                    Gdyby nie przepis (dość znany przez kierowców) że jak się potrąci pieszego na
                                                    pasach to winny jest zawsze kierowca to kierowcy dużo częściej by taranowali
                                                    udowadniając potem z miarką gdzie kto był w chwili wypadku i kto wtargnął.







                                  • wroclawjacek Re: mamy oficera 18.01.08, 18:37
                                    > A gdzie masz w przepisach napisane, że światła roweru mogą gasnąć, kiedy rower
                                    > stoi? Jakiś cytat?
                                    >Bo ja nie znalazłem takiej informacji, ale może przeoczyłem?
                                    ***
                                    Na pewno. Trollowanie zabiera ci tyle czasu, że zbyt pobieżnie przeleciałeś
                                    przepisy.
                                    Być może w ogóle do nich nie sięgałeś.
                                    Zatem nie do twojej wiadomości tylko dla innych :
                                    Kierujący pojazdem silnikowym jest obowiązany:
                                    1. włączyć światła mijania lub przeciwmgłowe przednie albo oba te światła
                                    jednocześnie,
                                    ....
                                    2 kierujący innym pojazdem niż pojazd, o którym mowa w pkt 1, jest obowiązany:

                                    1. włączyć światła, w które pojazd jest wyposażony,

                                    Zatem jeśli rower nie jest wyposażony w światła to nie musisz ich włączać :)
                                    Zatem nie można karać rowerzysty za jazdę bez włączonych świateł jeśli takowych
                                    nie posiada oraz nie można karać za jazdę z niesprawnymi światłami jeśli zostały
                                    włączone.
                                    Wystarczy wcisnąć przycisk na lampce lub włączyć dynamo.

                                    Polecam takie tłumaczenie w Sądzie Grodzkim.
                                    Oskarżenie policji upadnie a Sąd nie będzie rozpatrywał kto zawinił że rower nie
                                    jest właściwie wyposażony.
                                    Nie wolno karać rowerzysty za to że rower jest źle wyposażony.

                                    To reguluje Rozporządzenie Ministra infrastruktury opublikowane w Dz.U. Nr 32 z
                                    2003
                                    które mówi że :


                                    Dział V
                                    Warunki techniczne roweru, motoroweru, wózka inwalidzkiego i pojazdu zaprzęgowego
                                    § 53. 1. Rower powinien być wyposażony:
                                    1) z przodu - w jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej;
                                    2) z tyłu - w jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż
                                    trójkąt oraz jedno światło pozycyjne barwy czerwonej, które może być migające;
                                    3) co najmniej w jeden skutecznie działający hamulec;
                                    4) w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku.

                                    Wynika z tego, że rower może być wyposażony w nieskuteczne oświetlenie oraz
                                    nieskuteczny dzwonek.
                                    Światło tylne może migać ale minister nie określił częstotliwości (przykładowo
                                    dla migaczy w autach jest dokładnie częstotliwość podana).
                                    Zatem tylne światło może migać co sekundę a może co 90 sekund np podczas
                                    zatrzymania na skrzyżowaniu gaśnie a po ruszeniu się zapala.
                                    Nie wiem jaki przepis mówi o karaniu rowerem źle wyposażonym i kogo można ukarać
                                    czy użytkownika czy producenta lub handlowca.
                                    Przy autach jest prościej bo przepisy o przeglądach nie pozwolą dopuścić auta do
                                    ruchu a wyposażenie powinien poprawić właściciel.
                                    Oczywiście nie musi i nie wolno go karać za złe wyposażenie auta a można jedynie
                                    ja jazdę z nieważnym przeglądem.
                                    Ponieważ rowery nie przechodzą przeglądów należałoby uściślić sankcje za jazdę z
                                    niewłaściwym wyposażeniem.
                                    Policjant nie powinien zatem karać rowerzysty za złe wyposażenie roweru tylko
                                    zabronić mu jazdy po drodze.
                                    Podobnie jest z autami . Nie karze się tylko zatrzymuje pojazd i nakazuje
                                    naprawę np. wymianę żarówki.

                                    Kodeks wykroczeń w art88 został poprawiony na :
                                    Art. 88. Kto na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania prowadzi pojazd
                                    bez wymaganych przepisami świateł lub pozostawia pojazd bez wymaganego
                                    przepisami oświetlenia,
                                    podlega karze grzywny.

                                    Natomiast Straż Miejska we Wrocławiu ( a może i Policja)
                                    opisuje to wykroczenie jako :
                                    Nie włączenie przez kierującego pojazdem wymaganych świateł w czasie jazdy w
                                    warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza
                                    Oraz nakłada mandat w wysokości 200 zł.
                                    www.wroclaw.pl/rtf/tabela.doc
                                    Zatem można to wykorzystać w sądzie że SM (Policja?) nie znają prawa i źle
                                    podają treść art 88 KW .
                                    Można zarzucić, że jest to świadome zniekształcenie treści przepisu aby ukarać
                                    za niewłączenie chociaż rower miał włączone lecz uszkodzone oświetlenie.
                                    Można wyjaśnić że konstrukcja żarówki nie wytrzymuje wybojów na wrocławskich
                                    drogach a rower nie ma amortyzatorów jak każdy samochód.
                                    W sądzie nikt nie sprawdzi czy lampa była włączona , sprawna itd.
                                    Policjant może napisać, że rowerzysta jechał z niesprawnym oświetleniem do czego
                                    nie ma prawa :) Policjant nie rowerzysta :)
                                    Zapytany czy rower był wyposażony w oświetlenie może nie pamiętać a jeśli powie
                                    że nie był to można zadać pytanie dlaczego tego nie wpisał w mandacie i że teraz
                                    to może sobie wymyślać.
                                    Gdyby wpisał w mandacie że rower nie był wyposażony w światło przednie to zawsze
                                    można by to podważyć i pojechać do oficera dyżurnego lub poprosić jakiegoś świadka.

                                    Zatem w sądzie można się poskarżyć na złośliwość policjantów którzy kierowcom
                                    pozwalają wymienić żarowkę a rowerzystów każą.

                                    Zatem bardzo ważne jest aby rower był wyposażony w jakąś starą lampę na wypadek
                                    gdybyśmy zapomnieli skutecznego światła no i trzeba niepostrzeżenie włączyć dynamo.
                                    Zawsze trzeba mówić że światło dopiero działo ale migało więc może żarówka od
                                    tego wysiadła.

                                    Dużo napisałem ale aby domknąć temat dodam jeszcze że jeśli policjant złapie
                                    rowersa bez światła na ścieżce rowerowej, która nie jest częścią drogi
                                    publicznej lub nie leży w strefie zamieszkania (np w parku) to też nie ma prawa
                                    karać.

                                    Polecam przeczytać art88 KW i definicję drogi rowerowej odraz drogi publicznej.
                                    www.kodeksdrogowy.com.pl/archiwum/1997-2003_1.html
                                    A czajenie się policjantów w parku jest częste.
                                    Tam też mogą dać ciała bo zamiast karać za jazdę po alejkach (zazwyczaj nie jest
                                    to zakazane) ukarzą za brak oświetlenia.
                                    Nic nie tłumaczyć tylko odmówić wzięcia mandatu.
                                    Przeczytać mandat aby w Sądzie Grodzkim nie pokazali innego z innym opisem.

                                    Skoro prawo nie chroni rowerzystów to ci powinni wykorzystywać luki w prawie do
                                    skierowania uwagi policji na prawdziwe zagrożenia.


                                    W sądzie można się poskarżyć że policjanci zamiast wnieść inicjatywę
                                    ustawodawczą do uściślenia przepisów czepiają się do przedniego światła
                                    migającego (pozwala się aby tylne było migające ale przy przednim nie pisze się,
                                    że musi być ciągłe).
                                    Do lampki czołówki która w $56 powinna być nie wyżej niż 900 mm a w załączniku
                                    nr 6 może być na wysokości do 1500 mm od drogi.
                                    Że czepiają się do braku światła odblaskowego barwy czerwonej $53, mimo
                                    posiadania obudowy odblaskowej w świetle pozycyjnym.
                                    Że $53 pozwala na stosowanie tylko jednego światła tylnego.
                                    Że pozwala na stosowanie tylko jednego tylnego światła odblaskowego w kolorze
                                    czerwonym.
                                    Że świateł odblaskowych w kolorze żółtym też nie wolno z tyłu stosować za
                                    wyjątkiem pedałów.
                                    Że wolno stosować tylko po jednym odblasku na kole .
                                    Że takie przepisy zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty np w wypadku gdy wyczerpie
                                    się bateria w jedynej lampce tylnej lub gdy sakwa rowerowa ograniczy widzialność
                                    tylnej lampy lub odblasku.
                                    Że wolno z przodu mieć tylko jedną lampkę i nie wolno mieć czołówek oraz
                                    popularnych lampek z zielonymi diodami.
                                    Że wymaga się aby przednia i tylna lampka w rowerze była widziana z 300 m to
                                    znaczy tak samo jak reflektor samochodu.
                                    Można również wykazać że światło rowerowe jest bardzo podatne na uszkodzenie
                                    (plastikowe mocowania, baterie, ślizgające się na zabłoconej oponie dynamo,
                                    przewody podatne na zerwanie, brak regulatora napięcia co powoduje że przy
                                    szybkiej jeździe przepalają się żarówki, możliwość upadku roweru co łatwo może
                                    spowodować usterki.
                                    Można powiedzieć, że policja nie powinna karać bo nie można roweru z niesprawnym
                                    światłem wsadzić do taksówki, nie można wezwać pomocy drogowej, nie można
                                    przewieźć w MPK oraz nie można zostawić na strzeżonym parkingu itd

                                    Można też wykazać paradoks że roweru z niesprawnymi światłami nie wolno
                                    prowadzić bo art 88 grozi grzywną.
                                    Nie wolno prowadzić takiego roweru chodnikiem bo chodnik wchodzi w skład drogi
                                    publicznej.
                                    A skoro nie wolno prowadzić to lepiej nim kierować.
                                    Każdy obywatel kto zna PoRD Dział I Art 2
                                    www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial1.html
                                    wie, że nie istnieje definicja prowadz
                                    • wroclawjacek Re: mamy oficera 18.01.08, 18:42
                                      c.d.

                                      A skoro nie wolno prowadzić to lepiej nim kierować.
                                      Każdy obywatel kto zna PoRD Dział I Art 2
                                      www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial1.html
                                      wie, że nie istnieje definicja prowadzącego pojazd.
                                      Rowerzysta nie jest też kierowcą bo nie ma uprawnień do KIEROWANIA pojazdem
                                      silnikowym (pkt21)
                                      Pkt 20
                                      kieruje się pojazdem
                                      prowadzi pieszych
                                      jedzie wierzchem
                                      pędzi zwierzęta.
                                      Nie można popełnić wykroczenia prowadzenia roweru bez świateł wg PoRD, ale wg KW
                                      można nawet na chodniku (czyli części drogi publicznej).
                                      Niech poprawią prawo . Nie płacić mandatów ;P
                                    • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.08, 19:01
                                      > Zatem jeśli rower nie jest wyposażony w światła to nie musisz ich
                                      włączać :)

                                      Bzdura. Według PoRD rower _musi_ być wyposażony w światła pozycyjne
                                      i po zmroku musi ich używać.

                                      Reszta to jakieś pseudoprawnicze teoretyzowanie a'la ziomale pod
                                      spożywczakiem co zawsze mają na policję prosty i skuteczny sposób,
                                      któego głupia policja na pewno nie rozgryzie. Do olania.
                                      • wroclawjacek Re: mamy oficera 18.01.08, 20:40
                                        > Reszta to jakieś pseudoprawnicze teoretyzowanie a'la ziomale pod
                                        > spożywczakiem co zawsze mają na policję prosty i skuteczny sposób,
                                        > któego głupia policja na pewno nie rozgryzie. Do olania.

                                        ***
                                        Choć to trolowanie to ci jeszcze odpiszę bo ktos cos może z tego wyciągnąc.
                                        Policjanci maja rozumy i jak z sensem mówisz to wiedzą ze stracą czas tylko w
                                        Sadzie Grodzkim.
                                        Znam taką sytuacje gdzie się ośmieszyli a potem szybko wycofali oskarżenie aby
                                        tej ich wpadki prasa nie podchwyciła.
                                        Ja kiedyś wjechałem na czerwonym pod koła radiowozu.
                                        Panowie byli tak wściekli, że długo nie docierało do nic co mówię.
                                        Ale przekonałem ich, że to oni są winni a nie ja.
                                        Rozumiesz ?
                                        Dotarło do nich że łatwo udowodnię że nie mają racji iże stracą tylko czas a być
                                        może okaże się że byli też winni .
                                        Popienili się spisali mnie ale pomyśleli (głupich do Policji nie biorą ) i
                                        odpuścili.

                                        Trzeba wykorzystywać luki w prawie aby zmusić policje do opiniowania nowelizacji
                                        tak aby zwyciężył zdrowy rozsądek co przełoży się na poprawienie bezpieczeństwa.
                                        Dziś są takie przepisy, że ostatnio zagiąłem Straż Miejska i Policję.
                                        Tylko drogówka przeszła ten test.
                                        Zatem po co stanowić prawo którego struże prawa nie znają ?
                                        Jak wymagać od kierowców aby wiedzieli kto ma pierwszeństwo na ścieżce rowerowej ?
                                        Chcesz jedno pytanie testowe ?





                                        .

                                  • wroclawjacek Re: mamy oficera 18.01.08, 19:25
                                    > A lampę rowerową na baterie, przynajmniej przednią, to ja miałem w rękach 30 la
                                    > t
                                    > temu, więc się tak tą nowoczesnością nie ekscytuj.
                                    ***
                                    Nie musialeś pisac że miałes w rękach a nie w rowerze.
                                    Te lampki montowane do roweru były niesprawne.
                                    30 lat temu ogniwa braustynowo-cynkowe nie były w stanie zasilić lampy przedniej
                                    z żarówka mocy 2,4 W.
                                    Zatem te lampki świeciły okolo 30 minut a potem tylko zarzyły.
                                    Gdybyś z taką lampka jeździł to byś złamał przepisy bo światło nie byłoby
                                    widoczne z 300 metrow.
                                    Poza tym 30 lat temu kupno baterii graniczyło z cudem.
                                    Sam przywoziłem do Wrocławia baterie z Centry bo we Wrocławiu trzeba było mieć
                                    szczeście aby na nie trafić.
                                    Np w pudełku batri 6F22 na 10 szt 8-9 było wadliwych. Na paluszkach były wady ok
                                    30%.
                                    Takie baterie szybko wylewały i taką lampkę mógłbyś szybko wyrzucić.
                                    Dlatego właśnie 30 lat temu rowerzyści jeździli bez świateł bo np Romet przestał
                                    wyposażać rowery w dynama.
                                    Zresztą dynama starczały na ok 400 km po czym wycierały się panewki.
                                    Zatem chłopie nie wiesz o czym piszesz i zapewne jeśli miałeś kiedyś rower to
                                    takiej lampki nie założyłeś bo jak sam mówisz tylko w rękach ją miałeś.
                                    Gdy jadę ze swoją panią w góry to lampka diodowa świeci mi 100 godzin a
                                    żarowkowa 2-2,5 godziny. Dla dwóch osób musiałbym brać na jeden dzień 10-15
                                    kompletów do 4 lampek czyli 40-60 szt . A gdy jechałbym na urlop to musiałbym
                                    cały plecak baterii brać aby w polu TIRy na mnie nie wpadały .
                                    Powinien być przepis zmuszający producentów do zabudowywania LEDOw w ramę co by
                                    zagwarantowało chociaż podstawowe oświetlenie odporne na awarie.





                              • wroclawjacek Re: mamy oficera 18.01.08, 19:08
                                Wystarczy mi popatrzeć na ulice. Olewanie przepisów na skrzyżowaniach a n
                                > awet
                                > > jazdy pod prąd są na porządku dziennym.
                                > > ***
                                > > Masz jakąś fobię .
                                >
                                > Bo nie chcę takiego wyciągać spod kół.

                                ***
                                Mało kogo obchodzi co chcesz.
                                Wygląda na to że zakładasz że on chce ci wpaść pod koła a ty jesteś taki mądry
                                że nie chcesz.
                                Zapamiętaj sobie że nic Cię nie zwalnia z odpowiedzialności za spowodowanie wypadku.
                                Kupiłeś auto znaczy że ryzykujesz że kogoś zabijesz.
                                To twój wybór a prawo nakazuje ci jechać z taką prędkością aby nie najechać
                                nawet na leżącego na środku jezdni.
                                Drogi nie są tylko dla kierowców.
                                Pieszy może przechodzić przez jezdnię poza pasami.
                                Pieszy może być chory albo pijany.
                                Kierowca nie może.
                                Dlatego kierowcy idą do pierdla za nieumyślne spowodowanie śmierci albo dostają
                                wyrok w zawiasach jeśli wina była po drugiej stronie.
                                Nie ma kierowcy który by nie popełnił wykroczenia i trzeba być idiotą aby gadać
                                o wykroczeniach popełnianych przez część rowerzystów.
                                Jesteś trollem skażonym manią auta.
                                Jeśli uważasz ze nim nie jesteś to podpisuj swoje posty aby je olewać jeśli
                                niczego nie będą wnosiły do dyskusji.
                                Nie musisz się logować , podpisuj się jakimś nickiem.
                                Właśnie widzę w telewizji rower porozpieprzany na 50 metrów.
                                Może i rowerzysta zawinił.
                                Pytanie tylko dlaczego osoba kierująca autem jechała 150 km ?
                                Pojmij że rowerzysta pod latarniami może jechać bez świateł i pod prąd i nic mu
                                się nie stanie.
                                Ale ten sam rowerzysta jadąc prawidłowo może zostać rozniesiony na strzępy przez
                                wyprzedzające go auta.
                                Nawet jeśli co milionowy kierowca jest idiota to wystarczy ze rowerzystą
                                wyprzedzi prawidłowo 999 999 kierowców aby rowers nie miał szans.
                                Myślę że tacy jak Ty , którzy często są zaskakiwani sytuacją na drodze są
                                najczętszymi sprawcami wypadków.
                                Po prostu są osoby którym brak wyobraźni że inny uczestnik ruchu może poełnic
                                błąd lub jego pojazd może ulec awarii.
                                Ty udowadniasz zę sa tacy co by chcieli autem podrożować jak windą "po sznurku".
                                Znam wiele wind które się zerwały.
                                Ty zapewne kiedyś w coś rypniesz i niekoniecznie musi to być rowerzysta.
                                Już pisałem wsiadasz do auta to możesz zabić.
                                Zawsze bezie jakaś wina twoja choćby mniejsza.
                                Wtedy będziesz pisał z celi , że nie chciałeś.
                                Już ci dziś mogę odpisać, że chciałeś bo znałeś zagrożenia a zamiast ograniczać
                                prędkość i dopasować ją do warunków jazdy w mieście ty wolisz pitolić coś, że
                                inni są nieodpowiedzialni.
                                Gdyby naprawę było tak jak piszesz to policja polowała by na rowerzystów zamiast
                                na idiotów kierowców.
                                EOT bo widzę że rację miał Roman że jesteś zwykłym trollem.
                                Jesteś znerwicowanym kierowca który wtedy gdy ja robiłem prawko nie przeszedł by
                                testów psychologicznych.
                                Teraz każdy nerwus może dostać prawko jazdy a korki doprowadzają ich do szału.
                                Taki szaleniec probował mnie tydzień temu potrącić na pasach tylko dlatego że
                                ZDiK nie postawił tam znaków pionowych o przejeździe dla rowerów.
                                Ponieważ ja takich idiotów poznaję po oczach i po sposobie jazdy to nie udało
                                mu się mnie rozjechać.
                                Ciebie też coś zdradza.
                                Ta fobia i zupełny brak oceny skali zagrożeń.
                                EOT

















                      • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 17.01.08, 19:23
                        > A skąd to przekonanie że większość rowerzystów ma prawo jazdy? To może nawet by
                        > ć
                        > prawda, ale i tak ich znajomość przepisów dotyczących rowerów (albo ich
                        > poszanowanie) jest pod zdechłym psem.

                        ***
                        W porównaniu do poszanowania przepisów przez kierowców to rowerzyści nie mają
                        sobie nic do zarzucenia.
                        Jeśli widziałem w TV skrzyżowanie w Warszawie gdzie kierowcy nauczyli się że
                        jeszcze klika sekund po czerwonym można szybko przez skrzyżowanie przejechać to
                        przejazd rowerem przez jezdnię na czerwonym gdy auta nie jada nie stwarza
                        zagrożenia.

                        Mógłbym cię spytać czy jest jakaś ulica we Wrocławiu gdzie kierowcy parkują
                        zgodnie z przepisami ?
                        Cóż poszanowanie prawa będzie się pogarszać ale trzeba wiedzieć co stwarza jakie
                        zagrożenie i dla kogo.


                        > Rowerem nikt nie każe jeździć, tak samo jak autobusem. Ale jak się już jedzie,
                        > to wypada jechać przepisowo, a nie olewać wszystko, bo w razie czego się
                        ***
                        Mylisz się . To z powodu nadmiernej ilości aut stawia się sygnalizację na byle
                        skrzyżowaniu. To z kolei znacznie wydłuża czas przejazdu rowerem i często
                        zachęca do jazdy autem.
                        Jeśli rowerzysta decyduje się przejechać np na czerwonym to sam decyduje bo tu
                        chodzi o jego życie a nie o ryskę na zderzaku.
                        Zatem te niby złamania prawa polegają najcześciej na przejechaniu na czerwonym
                        gdy aut w pobliżu nie ma.
                        To tak jakby rowerzysta zjechał ze ścieżki na jezdnię a potem się rozmyślił i
                        wrócił na ścieżkę lub chodnik po drugiej stronie jezdni.
                        Taki manewr prawie nigdy nie stwarza zagrożenia a jeśli sie zdarzy to cierpi
                        głupi rowerzysta który źle ocenił sytuację.
                        Ten manewr ma się tak do łamania przepisów jak wjazd auta na chodnik aby
                        zaparkować .
                        Codziennie setki tysięcy aut wykonuje ten zabroniony manewr i nikt przy tym nie
                        cierpi jeśli robi się to z rozwagą.





                      • Gość: wroclawjacek Re: mamy oficera IP: *.e-wro.net.pl 17.01.08, 19:27
                        > A żenadą, kolego, to jest załatwianie sobie za moje podatnicze pieniądze gościa
                        ***
                        Żenada . Ktoś załatwił sobie za twoje pieniądze ?


                        > do spraw rowerów, a potem dziwienie się, że ja oczekuję od niego załatwiania
                        > spraw związanych z rowerami.
                        ***
                        Ty chyba chcesz aby oficer zastąpił 240 strażników i 500 policjantów.



                        > Do planistów może chodzić z interesem, a do
                        > komendanta drogówki to już go żenuje?
                        ***
                        Probowałes kiedyś skontaktować się z komendantem drogówki ?
                        Spróbuj a on ci powie jakie są jego kompetencje.

                  • Gość: fakir Re: mamy oficera IP: *.171.196.2.crowley.pl 17.01.08, 13:17
                    > Przecież każdy kierowca jest wyedukowany i posiada dokument to poświadczający.

                    nie rozśmieszaj takim stwierdzeniem. Praktycznie codziennie widzę to
                    "wyedukowanie" na skrzyżowaniu Balonowa/Bystrzycka (załamany przebieg drogi z
                    pierwszeństwem przejazdu), czy na skrzyżowaniach równorzędnych...

                    > Opowiadanie "muszę jechać chodnikiem bo nie ma tu ścieżki rowerowej" to argument
                    nie popieram jazdy chodnikami, ale ze względu na samochodowe buractwo (nie
                    dotyczy to większości porządnych kierowców) gdzieniegdzie jazda ulicą jest
                    igraniem ze śmiercią...
                  • wroclawjacek Re: mamy oficera 17.01.08, 20:03
                    > Przecież każdy kierowca jest wyedukowany i posiada dokument to poświadczający.
                    ***
                    A na dowód to to że mamy w Polsce tysiące radiowozów polujących na piratów
                    drogowych co daje miliony mandatów i punków karnych w skali roku.
                    W miastach praktycznie policja nic nie robi za wyjątkiem kilku radiowozów ,
                    które zazwyczaj jeżdżą do stłuczek.
                    Zatem nikt nie zna ciemnej liczby wykroczeń drogowych we Wrocławiu.
                    Myślę że w skali roku to są dziesiątki milionów.
                    Większość z tych wykroczeń nie stanowi poważnego zagrożenia podobnie jak błędy
                    rowerzystów.





                    > Opowiadanie "muszę jechać chodnikiem bo nie ma tu ścieżki rowerowej" to argumen
                    > t
                    > klasy "nie będę kasował biletów, bo są drogie, a przecież muszę jechać
                    > autobusem". A jak policja się za mało stara, to "oficer" od rowerów jest
                    > doskonałą osobą to zainterweniowania. Niech idzie do komendanta i zwróci mu na
                    > to uwagę.
                    • Gość: Roman Re: mamy oficera IP: *.korbank.pl 17.01.08, 20:12
                      Nie karmić trolla!
                      • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.08, 10:06
                        He, he :-> Jakie to proste: facet się ze mną nie zgadza, ale nie umiem znaleźć
                        kontrargumentów, więc nazwę go trollem.
                        • Gość: Roman Re: mamy oficera IP: *.korbank.pl 18.01.08, 23:59
                          > Jakie to proste: facet się ze mną nie zgadza, ale nie umiem znal
                          > eźć
                          > kontrargumentów, więc nazwę go trollem.
                          Prostsze niz myślisz - rzecz w tym, że żadne argumenty do ciebie nie
                          przemawiają.
                          • Gość: ? Re: mamy oficera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 23:20
                            No, jeżeli masz na myśli takie "argumenty" jak te farmazony wroclawjacka, to one
                            nie przemówią do nikogo, kto umie przeczytać ze zrozumieniem choć dwa akapity na
                            raz.
                            • Gość: Roman Re: mamy oficera IP: *.korbank.pl 20.01.08, 13:35
                              Twoje argumenty sprowadzaja się do powtarzania w kółko mantry o
                              praworządnych kierujących i notorycznie nieprzepisowych
                              rowerzystach. Nie jesteś w tym oryginalny, bo co jakiś czas ktoś
                              taki (może cały czas ten sam) tu wpada jakby z misja nawracania
                              ciemnego rowerowego luda. I tyle mam tobie do powiedzenia, jak
                              chcesz to dyskutuj dalej sam ze sobą.
    • wroclawjacek Re: mamy oficera 16.01.08, 14:21
      A oficer to czyta te forum ?
Pełna wersja