Gość: dan
IP: *.olsz.gazeta.pl
21.05.01, 19:42
wczorajsze widowisko było absolutnie niezapomniane. Tak gorącej atmosfery nie tworzy żadna
publiczność w kraju i żadna nie jest tak oddana jak wrocławska. Ale pracowaliśmy na to kilkanaście
lat.
Co natomiast ze spontanicznością można uczynić po najważniejszym spotkaniu
w roku pokazał Schetyna i jego banda wynajętych jednokomórkowców z Impelu. Prezesik pod
krawatem chełpił się trzy lata temu, że poradził sobie z chuligaństwem na meczach koszykówki, a
teraz sam przebrał pierdolonych kryminalistów w mundury i zapłacił im za to, żeby bezkarnie okładali
pięściami kilkunastoletnich chłopców chcących raz w roku wyściskać ukochanych koszykarzy.
Schetyna nie wie, że parkiet po meczu sezonu należy do publiczności a nie do zgrai bandytów w
mundurach i jest to prawo całego koszykarskiego świata. Nie można mieć
rozgrzanej do czerwoności publiczności wygrywającej mecz razem z koszykarzami, a zaraz potem
traktować jej jak stada zwierzaków.
Do swojego dziecka nie mógł dopchać się Robert Kościuk, bo jakiś impelowy bydlak
�chronił� oficjeli. Schetyna w bezczelności przechodzi wszelkie granice i twierdzi, że �kibice byli
wspaniali. To dla nich graliśmy. Dla nich zdobyliśmy to mistrzostwo�. Kilku z młodzianów zamiast
najszczęśliwszego dnia w roku i tańca radości z koszykarzami ma na pamiątkę podbite oczy i na
pewno wielką chęć oddania serca za Śląsk. To podziękowania od Schetyny.
Po takim zezwierzęceniu na oczach kamer i tysięcy ludzi w hali bandyci z Impela nie powinni
osbługiwać żadnej firmy wrocławskiej, a Schetynie chyba mistrzostwa już się przejadły więc jak nie
potrafi cieszyć się razem z tymi, dla których koszykarze grają to niech spier..... z Wrocławia, bo to nie
jego miasto.
Prezes nie zasłużył na taką publiczność i co udowodnił ma ją po prostu w dupie.