Jazda bez trzymanki

IP: 212.182.117.* 01.02.08, 14:33
Witam. Uprzejmie informuje, że od dnia dzisiejszego wybieram się na
krucjatę przeciwko pozbawionym rozumu istotom jeżdżącym na rowerach
bez trzymania rąk na kierownicy. Będę używał wszelkich dostępnych
środków, z zatrzymywaniem i waleniem w papę włącznie. Trzymajcie się!
    • Gość: Znalazł się szeryf? IP: *.korbank.pl 01.02.08, 15:25
      Popełniających inne wykroczenia też bedziesz walił w papę?
      • Gość: quchnia Re: szeryf? IP: *.as.kn.pl 01.02.08, 19:16
        Jeżeli będą zagrażać mojemu bezpieczeństwu.
        Oczywiste jest, że przejaskrawiłem i nie będę ludzików o małym
        rozumku ściągał z roweru i trzaskał po twarzy. Denerwuje mnie, kiedy
        muszę dzielić z nimi drogę rowerową. Tak samo jak z tymi, którzy
        jeżdżą świadomie bez oświetlenia.
        • Gość: Damian Re: szeryf? IP: *.dsl.biskupin.wroc.pl 01.02.08, 21:20
          A spróbowałbyś mnie ściągnąć z roweru.
          • Gość: spróbek Re: szeryf? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 21:40
            Jeżeli jesteś jednym z tych, co jeżdżą między ludźmi bez trzymanki
            to nie musiałby nawet bardzo próbować. Poleciałbyś na michę i tyle
            by było kozakowania.
            • wroclawjacek Re: szeryf? 02.02.08, 19:57
              > Jeżeli jesteś jednym z tych, co jeżdżą między ludźmi bez trzymanki
              > to nie musiałby nawet bardzo próbować.
              To między ludźmi czy w ogóle bez trzymanki?
              Ja bardzo często jeżdżę bez trzymanki.
              Wątpię by ktoś kto mnie dojrzy chciałby mnie gonić i uświadamiać.


              > Poleciałbyś na michę i tyle
              > by było kozakowania.
              >
              Znaczy że pobiłbyś Daniela lub spowodował wypadek ?
              Toż to przestępstwo a jazda bez trzymania choćby jednej ręki na kierownicy to
              wykroczenie.
              Często kierowcy puszczają kierownicę przy wolnej jeździe .
              To wykroczenie nie jest groźne i Kodek Wykroczeń nakład najniższą grzywnę.
              Natomiast celowe zepchnięcie z roweru lub uderzenie w michę to zwykła napaść
              zagrożona chyba do 3 lat więzienia gdyby doszło do obrażeń ciała.
              Wyluzujcie trochę bo takie gadki są typowe dla nerwicy jakiej ulegają kierowcy
              po kilku latach stania w korkach.
              Jazda bez trzymanki to takie samo wykroczenie jak chodzenie pieszych po ścieżce
              bo są takie same sankcje.
              Mam nadzieję że na skutek opisywanej nerwicy nie będziecie walić w michę
              pieszych spacerujących po ścieżkach albo kierowców , którzy źle zaparkowali.
              Zresztą kto to wie , dziś często rowerzysta to rowerzysta-kierowca więc
              wszystkiego się można po nich spodziewać :P
              Był kiedyś taki rowers we Wrocławiu , który jeździł na jednokołowcu.
              Dziś pewnie jeździłby z opuchniętą gębą.
              Co za czasy. Strach jeździć rowerem. Chyba się przesiądę na auto.
              Kierowcy są uprzywilejowani. U nich nie ma zakazu puszczania kierownicy podczas
              jazdy co jest idiotyzmem.
              Przestrzegam, że jeśli ktoś ma pretensje do innego rowerzysty,ze ten nie trzyma
              choćby jednej ręki na kierownicy czyli łamie art. 33 pkt 3/2 to musi uważać aby
              nie probować asekurować się jedną nogą na zakręcie lub w trakcie hamowania bo
              złamie dokładnie ten sam punkt PoRD.
              Ja rozumiem zwrócić uwagę, rozumiem zgłosić wykroczenie policjantowi ale samemu
              wymierzać sprawiedliwość to nic innego jak bandytyzm ;P








              • Gość: Mam Re: szeryf? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.08, 20:30
                Jak wielkie spustoszenie spowodowało w głowach 15 lat
                tzw "demokracji" aż starch pomyśleć. Wroclawjacek dokładnie opisał
                jakie ma prawa w tym "kraiku" przestępca lub osobnik stanowiący
                zagrożenie. Zamiast tej długiej triady o jego prawach skuteczniej
                chyba jednak w michę i jeszcze dobrze byłoby pompką poprawić.
                Niestety już tylko takie metody mają sznsę cokolwiek zmienić u
                osobników w tym zaścianku. I proszę nie pisać, że ten jeżdżący bez
                trzymanki to też człowiek albo inną głupotę o godności...
              • Gość: quchnia Re: szeryf? IP: *.as.kn.pl 02.02.08, 21:04
                > Ja bardzo często jeżdżę bez trzymanki.
                Twoja sprawa. Ale tylko wtedy, gdy w najbliższym otoczeniu nie ma
                pieszych lub innych rowerzystów.
                Nie zacząłem tego wątku dlatego, że interesują mnie prawne aspekty
                jazdy "bez trzymanki", tylko dlatego, że boję się fizycznych
                konsekwencji takiego postępowania.
                • Gość: Damian Re: szeryf? IP: *.dsl.biskupin.wroc.pl 02.02.08, 22:23
                  Chciałem sprostować - oczywiście bez trzymanki nie jeżdzę po chodnikach czy
                  między ludźmi, robię to tylko co jakiś czas gdy rozbolą mnie ręce i nie widzę
                  powodu by mnie za to "ściągać z roweru"
                  • Gość: wroclawjacek Re: szeryf? IP: *.e-wro.net.pl 02.02.08, 23:16
                    > Chciałem sprostować - oczywiście bez trzymanki nie jeżdzę po chodnikach czy
                    > między ludźmi, robię to tylko co jakiś czas gdy rozbolą mnie ręce i nie widzę
                    > powodu by mnie za to "ściągać z roweru"

                    ***
                    Ja najczęściej jadę bez trzymanki gdy oglądam mapę lub robię zdjęcia.
                    Czasem trzeba coś poprawić w "oporządzeniu"
                    Jazda bez trzymanki jest wolniejsza i szkodzi na kręgosłup .
                    Nie zauważyłem aby jeżdżący bez trzymanki byli częstymi na drogach.
                    Dużo groźniejsi są wyprzedzający którzy wyprzedzają z nienacka na wąskiej
                    ścieżce prawie się ocierając.
                    Oni przy większej prędkości wykorzystują efekt żyro aby śmignąć po kresce a
                    człowiek zaskoczony może zmienić lekko tor jazdy lub zachwiać się co już wymaga
                    wprawy aby nie szczepić się rowerami .

                  • Gość: spróbek Re: szeryf? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.08, 10:06
                    Myślę że nikt nie ma nic przeciwko jeździe bez trzymanki po pustej
                    drodze, gdzie nie będzie się zaskoczonym czyjąś obecnością.
                    Natomiast oczywistą bucówą jest jazda bez trzymanki tam, gdzie może
                    zajść nagła konieczność ominięcia kogoś lub hamowania, a niestety
                    takie mądrale się zdarzają.
    • Gość: Rowers Re: Jazda bez trzymanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 23:09
      Gość portalu: quchnia napisał(a):
      > środków, z zatrzymywaniem i waleniem w papę włącznie.

      Nie wiem czy wiesz, ale tym tekst można podciągnąć pod groźbę karalną. I jest to
      przestępstwem.
      Pozatym jazda bez trzymanki to nie żaden szpan. Tylko pożyteczna umiejętność.
      Przydaje się, gdy zaczynają boleć plecy i trzeba się przeciągnąć, wyjąć coś z
      plecaka, napić się albo dać odpocząć dłonią. Przy dłuższych trasach bardzo
      często puszczam kierownice i jeszcze nigdy nie spowodowało to zagrożenia dla innych.

      Popatrz choćby na kolaży, co robią, gdy dostają torbę z bufetu podczas wyścigu.
      Puszczają kierownice i wyciągają to, co z niej potrzebują.

      A twój post można odczytać bardziej jako zazdrość, ze sam nie potrafisz puścić
      kierownicy i każdy, kto to robi to szpaner i trzeba to tępić.

      Radziłbym raczej doskonalić umiejętności niż siać taką propagandę.
      • Gość: quchnia Re: Jazda bez trzymanki IP: 212.182.117.* 06.02.08, 08:09
        Przeczytaj, synku, wszystkie posty w wątku.
        • Gość: rowers Re: Jazda bez trzymanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.08, 22:15
          Gość portalu: quchnia napisał(a):

          > Przeczytaj, synku, wszystkie posty w wątku.

          No razczej na ty nie jesteśmy. A już napewno taki ... jak Ty nie będzie nazywał
          mnie synkiem. Troche szacunku.
          A z tą groźbą karlną to nie żartowałem.
      • Gość: wroclawjacek Re: Jazda bez trzymanki IP: *.e-wro.net.pl 06.02.08, 11:24
        > Radziłbym raczej doskonalić umiejętności niż siać taką propagandę.

        Też uważam że jazda bez trzymanki na krótkim odcinku byw aprydatna.
        No bo jak odkręcić zakrętkę od butelki aby się napis podczas jazdy ?
        Jak zapiąć suwak w ubraniu ?
        Jak przełożyć pas torby naramiennej ?
        Jak spoglądać na mapę gdy jest ciemno albo ktoś używa okularów do czytania ?
        Czasem prowadząc grupę rowerzystów gdy przy zajętej jednej ręce trzeba
        natychmiast wskazać, że będziemy skręcać w właśnie mijaną dróżkę poprzeczną .
        Samo posługiwanie się głosem jest zbyt wolne ,a gwałtowne hamowanie niebezpieczne.
        Rzuca się wtedy hasło "skręcamy" i pokazujemy ręką gdzie.
        Często tak robię bo moi towarzysze jadą zbyt blisko mnie lub mają wydłużone
        czasy reakcji (częste u dziewczyn).
        Gdy się jedzie w grupie obojętne czy na przedzie czy z tyłu to ciągle
        zatrzymywanie się aby rzucić okiem na mapę komplikuje jazdę pozostałym.
        Często robię zdjęcia z roweru a ponieważ trzaskam ich tysiące to wygodniej mi
        jest je robić oburącz ( są lepiej wykadrowane i wypoziomowane) bez tracenia
        czasu na zatrzymywanie się.
        Gdy widzę rowerzystę który jedzie po kresce bez trzymanki a nie rzuca się na
        boki to wiem, że taki nie zaskoczy mnie niespodziewanym manewrem.
        Zatem wolę takiego jadącego bez trzymanki, który wymija mnie w odległości ponad
        metra niż takiego co trzyma kierownicę ale wyprzedza mnie w odległości 50 cm.
        Oczywiście jeśli ktoś jedzie ruchliwą szosą lub ruchliwym chodnikiem bez
        trzymanki to należy to tępić (zwracając uwagę) ale czepianie się każdego
        świadczy od nadpobudliwości co może przełożyć się na niebezpieczny manewr przy
        innej nietypowej sytuacji na drodze.
        parodiując mógłbym napisać że dla mnie groźniejsi są od tych co jędzą bez
        trzymanki rowerzyści którzy nie spinają nogawek.
        Bo przecież jadącego bez trzymanki widać z daleka a takiego któremu może się
        wkręcić nogawka na metr przed nami
        możemy rozjechać nawet jeśli mijamy go przepisowy metr.
        Nie ma co robić z tego problemu.Jazda bez trzymanki się nudzi, męczy kręgosłup,
        spowalnia jadę zatem to wydumany problem.
        Na wąskich ścieżkach powinno sie lansować zasadę, że gdy z tylu nas ktoś
        wyprzedza to powinien używać dzwonka.
        Podobnie powinno się jechać prawą stroną ścieżki a nie lawirować od lewej do prawej.
        Powinien być nakaz montowania osłon na przednie koło łańcucha bo to ważniejsze
        dla bezpieczeństwa niż jakiś dzwonek.

        • Gość: quchnia Re: Jazda bez trzymanki IP: *.vlan15.corcoran.lubman.net.pl 06.02.08, 15:33
          Gość portalu: wroclawjacek napisał(a):

          > Też uważam że jazda bez trzymanki na krótkim odcinku byw aprydatna.
          > No bo jak odkręcić zakrętkę od butelki aby się napis podczas
          jazdy ?
          > Jak zapiąć suwak w ubraniu ?
          > Jak przełożyć pas torby naramiennej ?
          > Jak spoglądać na mapę gdy jest ciemno albo ktoś używa okularów do
          czytania ?

          I jeszce można przeczesać fryzurę grzebieniem. I skropić twarz
          wschodnimi pachnidłami. I zespawać pęknięty wspornik kierownicy. I
          przejrzeć jakiś dziennik ustaw. I napisać maila...
          • Gość: wroclawjacek Re: Jazda bez trzymanki IP: *.e-wro.net.pl 06.02.08, 19:44
            > I jeszce można przeczesać fryzurę grzebieniem. I skropić twarz
            > wschodnimi pachnidłami.
            I warto mieć obie ręce aby przyfanzolić nadjeżdżającemu z naprzeciwka bez trzymanki.


            > I zespawać pęknięty wspornik kierownicy.
            Przyznaj, że gdyby nie umiejętność jazdy bez trzymanki nie dałoby się wrócić do
            domu kilkudziesięciu kilometrów bez kierownicy.


            >I
            > przejrzeć jakiś dziennik ustaw. I napisać maila..

            A może łyknąć lekarstwo na uspokojenie ? :P
            Ilu już upolowałeś rowerzystów na swojej krucjacie ?
            Jechałeś kiedyś bez trzymanki ?
            Jeśli tak to dobrze że nie spotkałeś na ścieżce krzyżowca.
            Jeśliś taki chętny do bójek to ci wskażę gdzie na ścieżkach parkują kierowcy.
            Ciekaw jestem czy jak nauczysz wszystkich trzymania rąk na kierownicy to
            będziesz walił za brak dzwonka. Nie wściekaj się, że ktoś ci zwraca uwagę, iż
            napadanie na ludzi jest co najmniej tak głupie jak jazda bez trzymanki w miejscu
            o dużym natężeniu ruchu.

            • Gość: quchnia Re: Jazda bez trzymanki IP: 212.182.117.* 07.02.08, 14:53
              Czytaj wszystkie posty w wątku. Czytaj ze zrozumieniem.
              Swoją drogą, piszesz na tym forum takie pierdoły, że ręce opadają.
              Daj znać, kiedy uda ci się wymienić dętkę bez przerywania jazdy.
              Albo zagnać do garażu spłoszone stado rowerów...
              • Gość: wroclawjacek Re: Jazda bez trzymanki IP: *.e-wro.net.pl 07.02.08, 16:16
                > Czytaj wszystkie posty w wątku. Czytaj ze zrozumieniem.
                > Swoją drogą, piszesz na tym forum takie pierdoły, że ręce opadają.
                > Daj znać, kiedy uda ci się wymienić dętkę bez przerywania jazdy.
                > Albo zagnać do garażu spłoszone stado rowerów...

                Wiesz po co bidon ma specjalne zamkniecie do otwierania zębami ?
                Po to aby w peletonie kolarze nie musieli się zatrzymywać i nie łamali prawa :)
                Ja bym takiego co podnosi ręce na mecie etapu od razu prał po mordzie i
                zakładał kajdanki.
                W ogóle powinna być dyskwalifikacja :)
                Ciekawe jakbym zakładał czapkę jedną ręką .
                Na wycieczce to bym chyba ze sto razy sie musiał zatrzymywać aby wykonać drobną
                czynność.
                Gdybym jedną ręką próbował wsunąć zamek błyskawiczny to bym chyba kilometr się
                bawił .
                Ciekawe po co na pokazach policjanci jeżdżą na motocyklach bez trzymanki skoro
                to takie niebezpieczne.
                • Gość: Roman Re: Jazda bez trzymanki IP: *.korbank.pl 07.02.08, 18:50
                  Wyobraź sobie, że jeżdżę sporo (8-10 tys. km rocznie) i nie mam
                  potrzeby odrywania obu rąk od kierownicy. Co nie znaczy, że nie
                  potrafię. Ale w większosci wypadków to dziecinnada i szpan.
                  • Gość: wroclawjacek Re: Jazda bez trzymanki IP: *.e-wro.net.pl 03.06.09, 17:30
                    > Wyobraź sobie, że jeżdżę sporo (8-10 tys. km rocznie) i nie mam
                    > potrzeby odrywania obu rąk od kierownicy. Co nie znaczy, że nie
                    > potrafię. Ale w większosci wypadków to dziecinnada i szpan.
                    Ech kazdy krytykuje to czzego nie zna.
                    Ajk mam wyciagnąć z plecaka napój czy też cokolwiek innego trzymając jedną ręka kierownicę?
                    jak mam rzucać okiem na mape i przekładac ja jedna reką ?
                    AJk mam załozyc czołówkę jedna reką ?
                    Podobnie z wymianą bateri w apracie itd.
                    Mówię tu o jeździe w grupie gdy np pytają cie o dalsza trase z mapy itd.
                    Zawsze mozna się zatrzymac a nawet zejśc z roweru :)
                    • Gość: breslaujohann Re: Jazda bez trzymanki IP: 62.134.205.* 05.06.09, 09:26
                      Tak, tak, trollu. Jazda w grupie to najlepszy moment na ryzykowanie
                      utraty równowagi.
        • Gość: Mikołaj Re: Jazda bez trzymanki IP: *.wroclaw.mm.pl 06.02.08, 16:35
          > Też uważam że jazda bez trzymanki na krótkim odcinku byw aprydatna.
          > (CIACH - dalej są jakieś bzdury z dupy wzięte...)

          Jak nie trzymasz kierownicy to całkiem niewielka nierówność wysadzi Cię z
          siodełka zanim zdążysz choćby pomyśleć o ponownym złapaniu uchwytów.
          • Gość: wroclawjacek Re: Jazda bez trzymanki IP: *.e-wro.net.pl 06.02.08, 19:26
            > Jak nie trzymasz kierownicy to całkiem niewielka nierówność wysadzi Cię z
            > siodełka zanim zdążysz choćby pomyśleć o ponownym złapaniu uchwytów.

            Zgadza się , dlatego nikt rozsądny nie jeździ bez trzymanki po nierównym.
            Warto jednak ćwiczyć takie umiejętności jak jazda bez trzymanki lub stanie na
            rowerze bez podpierania się, czy tez wjeżdżanie pod krawężniki lub małe schody.
            Te umiejętności przydać się mogą w sytuacji ekstremalnej i mogą nas uchronić
            przed wypadkiem.
          • Gość: rowers Re: Jazda bez trzymanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.08, 22:21
            > Jak nie trzymasz kierownicy to całkiem niewielka nierówność wysadzi Cię z
            > siodełka zanim zdążysz choćby pomyśleć o ponownym złapaniu uchwytów.

            nie dramatyzuj. Żeby spaść z siodełka to potrzeba calkiem sporej nierówności.
            już nie raz jechałem po polnych drogach puszczając kierke i jakoś nigdy przez to
            nie spotkałem sie z ziemią.

            ale skoro sie tak upierasz to przosze bardzo prubuj. przejedź jakieś 80 km bez
            przerwy (95% teren średnio górzysty teren, osyć wyboisty). A wtedy sie
            przekonasz dlaczego czasem sie puszcza kierownice.
            • Gość: Roman Re: Jazda bez trzymanki IP: *.korbank.pl 07.02.08, 18:52
              > ale skoro sie tak upierasz to przosze bardzo prubuj. przejedź
              jakieś 80 km bez
              > przerwy (95% teren średnio górzysty teren, osyć wyboisty). A wtedy
              sie
              > przekonasz dlaczego czasem sie puszcza kierownice.
              Są tu tacy, którzy jeżdżą dziennie po 200 km i jakoś nie muszą
              puszczać.
      • Gość: Mikołaj Re: Jazda bez trzymanki IP: *.wroclaw.mm.pl 06.02.08, 16:29
        > Pozatym jazda bez trzymanki to nie żaden szpan. Tylko pożyteczna umiejętność.

        Pewnie! Jadąc bez trzymanki masz wolne ręce, dzięki czemu np. SMSa napiszesz,
        pieniądze przeliczysz etc.
        • Gość: wroclawjacek Re: Jazda bez trzymanki IP: *.e-wro.net.pl 06.02.08, 19:20
          > Pewnie! Jadąc bez trzymanki masz wolne ręce, dzięki czemu np. SMSa napiszesz,
          > pieniądze przeliczysz etc.

          Bez żartów.
          Jak z kimś jadę na wycieczkę a on co chwilę się zatrzymuje aby zapiąć kurtkę a
          za chwile rozpiąć itd to przestaje sie zatrzymywać i każę się gonić.
          Podobnie jak ktoś gubi drogę bo nie potrafi w czasie jazdy sprawdzić mapy to
          myślę, że taka osoba aby rzucić okiem na "nawigację samochodową" albo w atlas,
          czy włączyć radio będzie musiała się zatrzymywać.
          Każdy jedzie jak potrafi. Jeśli jedzie przewidywalnym prostym torem to może
          sobie nawet tyłem jechać.
        • Gość: Rowers Re: Jazda bez trzymanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.08, 22:13
          > Pewnie! Jadąc bez trzymanki masz wolne ręce, dzięki czemu np. SMSa napiszesz,
          > pieniądze przeliczysz etc.

          Bez przesady sms-a można napisać jedną reką;).
          A tak serio. To wczym przeszkadza, że puszecze kierownice?
          Przecież wystarczy wtedy balansować ciałem żeby utrzymać odpowiedni tor jazdy(a
          chyba kazdy rowerzysta to potrafi).
          Pozatym skoro ktoś przyczepia sie teraz do jazdy bez trzymanki, to niedłógo
          będzie mu przeszkadzaćm, że jade nie siedząc na siodełku, stoje na rowerze bez
          podpórki, wskakuje na krawężnik, robie dropy albo wsiadam na rower z rozbiegu, itd.
          Ludzie przecież każdy jeździ tak jak lubi i tak jak umie.
          A teksty typu "On jedzie bez trzymanki i zagraża mojemu bezpieczeństwu(chociaż
          jest 100m przedemną)" to zwykłe zazroszcenie umiejętności.
          • gronki1 Re: Jazda bez trzymanki 16.06.09, 00:45
            Prawda jest taka, że w czasie wymijania jednak łapię za kierownicę - dla komfortu psychicznego OBU stron ;)
            • termifnfal Re: Jazda bez trzymanki 05.07.09, 04:00
              no fakt, nie przepadam za tego typu widokiem "cfaniaczków" jadących z
              naprzeciwka, ale co zrobić... ale kiedyś miałem bardzo ciekawą sytuację... Jako
              że ja zawsze grzecznie obie rączki na kierownicy (no prawie zawsze obie, czasem
              jedna), jechał sobie kiedyś właśnie taki cfaniaczek, to było na Powstańców
              śląskich przy wiadukcie, jak są te małe uliczki. Wyjeżdżam spod wiaduktu,
              naprzeciw mnie jedzie taki... minęliśmy się jakoś na tej uliczce, a po
              wyminięciu usłyszałem tylko dźwięk upadającego roweru - chyba krawężnik okazał
              się wyższy... no a gościu usłyszał tylko mój oddalający się śmiech ;) Tak więc
              po co w mordę, prędzej czy później sami się obiją
    • Gość: wąski Re: Jazda bez trzymanki IP: 83.1.37.* 29.02.08, 20:56
      Dymaj sie pedale !
    • Gość: . Re: Jazda bez trzymanki IP: *.chello.pl 26.06.08, 13:56
      Witam uprzejmie informuje że sam dostaniesz w pape i nie świruj władcy roweru bo
      sam zapewne nie umiesz jeździć i zazrdrościsz..
      • czechofil Re: Jazda bez trzymanki 26.06.08, 16:18
        Gość portalu: . napisał(a):

        > Witam uprzejmie informuje że sam dostaniesz w pape i nie świruj
        władcy roweru b
        > o
        > sam zapewne nie umiesz jeździć i zazrdrościsz..

        Ty, "jednokropek", obudziłeś się z ręką w nocniku, ta dyskusja
        odbyła się prawie pół roku temu. Nic nowego do niej nie wniosłeś...
        • Gość: kuku Re: Jazda bez trzymanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.08, 02:06
          ZA TO TWOJE UJADANIE KUNDLU WNIOSŁO.
          • czechofil Re: Jazda bez trzymanki 23.08.08, 10:20
            Gość portalu: kuku napisał(a):

            > ZA TO TWOJE UJADANIE KUNDLU
            WNIOSŁO.

            Kuku na muniu...?
    • Gość: kazek Re: Jazda bez trzymanki IP: *.lanet.net.pl 07.07.08, 21:39
      ja jeżdżę bez trzymanki w miejscach, gdzie nie ma ludzi. rozumiem jednak obawy
      przechodnia, że może pierwszy raz tak jadę i się w niego właduję. Mam takie same
      obawy, gdy łażą ludzie z psami po ścieżkach rowerowych. Niby piesek na smyczy,
      ale nie raz mi się zdarzyło, że w ostatniej chwili przypominał sobie, że rowerów
      nie lubi. Chodzi o psychikę- więc jak jadę obok przechodniów, to chwytam za
      kierę, żeby nie straszyć.
      • rx55 Jazdę bez trzymanki wymusza brak roweru miejskiego 04.06.09, 09:06
        Jazdę bez trzymanki wymusza poruszanie sie po miescie rowerem gorskim, ktory
        deformuje sylwetke rowerzysty. Niestety dla wiekszosc ludzi codzienna jazda po
        14 km lacznie w pochylonej pozycji, to mordega, dlatego tez wielu probuje
        wyprostowac plecy puszczajac kierownice. Pomijam wyliczanie liczby
        niebezpieczenstw jakie wywoluje jazda bez trzymanki, jest ich zbyt wiele
        zwlaszcza w tak dziurawym i waskim miescie jak Wroclaw.
        Wazne jest jednak to, ze jezdzie bez trzymanski mozna zaradzic kupujac typowe
        rowery miejskie wyposazone w kierownice typu "jaskolka". Dzieki jezdzie rowerem
        miejskim mamy wyprostowana, wygodna pozycje i puszczanie kierownicy w czasie
        jazdy nie przychodzi nam nawet na mysl.
        Podsumowujac jazda bez trzymanki wynika z poruszania sie dyskomfortowym rowerem
        jaki jest rower gorski.
        • Gość: Roman Re: Jazdę bez trzymanki wymusza brak roweru miejs IP: 79.110.196.* 04.06.09, 10:36
          > Jazdę bez trzymanki wymusza poruszanie sie po miescie rowerem
          gorskim, ktory
          > deformuje sylwetke rowerzysty.
          Bzdury. Jeżdzę tysiące kilometrów rocznie od wielu lat w pozycji
          pochylonej i nie zauważam żadnych deformacji (a mam juz swoje lata).
          Znacznie gorsza jest pozycja wyprostowana gdzie ciężar ciała wspiera
          się w zasadzie w jednym punkcie i kręgosłup jest znacznie bardziej
          obciążony w nienaturalnej pozycji. Spróbuj zresztą w tej pozycji
          przejechać np. 100 km.
          • rx55 Re: Jazdę bez trzymanki wymusza brak roweru miejs 04.06.09, 15:56
            Mowa jest o jezdzie miejskiej nie o wyczynowym pedalowaniu - trzymaj sie tematu.
            Termin deformacja odnosi sie do postawy, nie do ukladu kostno-miesniowego -
            czytaj ze zrozumieniem.
            Zamiast pisac "bzdura" podaj konstruktywny dla tematu powod jazdy bez trzymanki,
            ktory usprawiedliwialby jezdzace w ten sposob osoby - w 99% mlode wiekiem.
            • Gość: Roman Re: Jazdę bez trzymanki wymusza brak roweru miejs IP: 79.110.196.* 04.06.09, 17:03
              Trochę mniej arogancji, bo nie sadzę że możesz się ze mna równać
              doswiadczeniem rowerowym, nie wyczynowym zresztą bo nie jestem
              wyczynowcem.
              > Termin deformacja odnosi sie do postawy, nie do ukladu kostno-
              miesniowego -
              > czytaj ze zrozumieniem.
              To pisz ze zrozumieniem.
              > Zamiast pisac "bzdura" podaj konstruktywny dla tematu powod jazdy
              bez trzymanki
              Np. brawura. 14 km jazdy w pozycji wyprostowanej jest z pewnością
              bardziej meczące niż w pozycji pochylonej: większość cięzaru ciała
              podparta w jednym miejscu, wiecej siły wkładanej w pedałowanie
              (pracują same nogi podczas gdy w pozycji pochylonej wspomaga cięzar
              ciała).
              Zresztą, każda pozycja może być męcząca dla bardzo niedzielnych
              rowerzystów.
              • rx55 Re: Jazdę bez trzymanki wymusza brak roweru miejs 05.06.09, 13:36
                Gość portalu: Roman napisał(a):

                > Trochę mniej arogancji,

                Stań przed lustrem i wypowiedz jeszcze raz te słowa pamiętając swój wstęp do
                poprzedniej wypowiedzi brzmiący "bzdura".

                > bo nie sadzę że możesz się ze mna równać
                > doswiadczeniem rowerowym, nie wyczynowym zresztą bo nie jestem
                > wyczynowcem.

                A cóż to za argument??? Idąc tropem Twej logiki prawa wyborcze powinni posiadać
                jedynie ludzie starzy, ponieważ tylko oni posiadają odpowiednio długie
                doświadczenie życiowe pozwalające dokonywać odpowiednie wybory. Na szczęście
                rady starszych przeszły do historii (starożytnej).

                > > Termin deformacja odnosi sie do postawy, nie do ukladu kostno-
                > miesniowego -
                > > czytaj ze zrozumieniem.
                > To pisz ze zrozumieniem.

                Pisze ze zrozumieniem :)


                > Np. brawura.

                OK, zgadzam się.

                > 14 km jazdy w pozycji wyprostowanej jest z pewnością
                > bardziej meczące niż w pozycji pochylonej: większość cięzaru ciała
                > podparta w jednym miejscu, wiecej siły wkładanej w pedałowanie
                > (pracują same nogi podczas gdy w pozycji pochylonej wspomaga cięzar
                > ciała).

                A Ty znowu swoje. Uśredniając przeciętny rowerzysta nie pokonuje w ramach
                dojazdów do pracy 7 km w jedną stronę, przy czym korzystając z systemu ścieżek
                rowerowych i dróg dokonuje w czasie jazdy wielu postojów, pozwalających zmienić
                pozycję, np. na stojącą. Warto też przyjrzeć się kulturze jazdy rowerem w
                społeczeństwach posiadających największe doświadczenia, bo z takich obserwacji
                wynika wprost, że to właśnie rower miejski jest najlepszym środkiem transportu w
                mieście czego dowodzą Holendrzy i przykład Holendrów to nawet nie jest
                przytłaczająca statystyka, ale porażający fakt. Dziękuję za głos w dyskusji, ze
                swej strony wyczerpałem temat.
                • rx55 korekta 05.06.09, 13:39
                  W moją wcześniejszą wypowiedź wkradł się błąd, tu korekta stwierdzenia:

                  Uśredniając przeciętny rowerzysta pokonuje w ramach
                  dojazdów do pracy 7 km w jedną stronę...
        • flatron2008 Re: Jazdę bez trzymanki wymusza brak roweru miejs 04.06.09, 14:36
          rx55 napisał:

          > Jazdę bez trzymanki wymusza poruszanie sie po miescie rowerem
          gorskim, ktory
          > deformuje sylwetke rowerzysty.

          Tylko górskim? A co z tzw. kolarzówkami? Te to chyba są przyczyną
          wielu groźnych chorób ;-)
          Bez obrazy :-)

          • rx55 Re: Jazdę bez trzymanki wymusza brak roweru miejs 04.06.09, 15:58
            Trafna uwaga, "kolazowka" tez nie jest rowerem miejskim z pewnoscia w kontekscie
            jazdy miejskiej zapewnia jeszcze mniejszy komfort bezpieczenstwa niz tzw. goral.
        • czechofil Re: Jazdę bez trzymanki wymusza brak roweru miejs 06.06.09, 10:05
          rx55 napisał:

          > Jazdę bez trzymanki wymusza poruszanie sie po miescie rowerem
          gorskim, ktory
          > deformuje sylwetke rowerzysty. Niestety dla wiekszosc ludzi
          codzienna jazda po
          > 14 km lacznie w pochylonej pozycji, to mordega, dlatego tez wielu
          probuje
          > wyprostowac plecy puszczajac kierownice. Pomijam wyliczanie liczby
          > niebezpieczenstw jakie wywoluje jazda bez trzymanki, jest ich zbyt
          wiele
          > zwlaszcza w tak dziurawym i waskim miescie jak Wroclaw.
          > Wazne jest jednak to, ze jezdzie bez trzymanski mozna zaradzic
          kupujac typowe
          > rowery miejskie wyposazone w kierownice typu "jaskolka". Dzieki
          jezdzie rowerem
          > miejskim mamy wyprostowana, wygodna pozycje i puszczanie
          kierownicy w czasie
          > jazdy nie przychodzi nam nawet na mysl.
          > Podsumowujac jazda bez trzymanki wynika z poruszania sie
          dyskomfortowym rowerem
          > jaki jest rower
          gorski.

          Nie miałem zamiaru się w tym głupim, zastępczym wątku wypowiadać,
          ale czytając takie bzdury zostałem do tego zmuszony. Kto cię
          upoważnił do wypowiadania się za "większość" ludzi? Robiłeś jakieś
          badania lub sondaże na ten temat? Osobiście jeżdżę po Wrocławiu na
          składaku, który parametrami zbliżony jest do tzw. rowerów górskich
          (solidna rama, obręcze 26 cali, opony 2,15 cala) i nie jestem w
          stanie sobie wyobrazić przesiadki na "holendra". Dywagacje na temat
          sylwetki oraz mordęgi związanej z jazdą pozostawiam bez komentarza,
          bo ciężko jest polemizować z opinią, że po przejechaniu na góralu
          zaledwie kilku kilometrów trzeba się koniecznie wyprostować. To są
          sprawy indywidualne, więc komuś będzie bardziej pasowało jechać w
          pozycji wyprostowanej cały czas, mnie zaś zdecydowanie lepiej się
          jedzie jak jestem pochylony. I uwierz mi, że mogę tak przejechać nie
          14 km, ale 100 km, a nawet więcej (Roman ma tu 100% racji). Dla mnie
          ważniejszy jest mimo wszystko komfort jazdy wynikający z
          przystosowania roweru do wrocławskich warunków. Tak więc twierdzę,
          że rowery typu holenderskiego do jeżdżenia po Wrocławiu nadają się
          średnio, ponieważ ich konstrucja nie jest przystosowana do kostki
          brukowej, olbrzymiej ilości krawężników oraz zbyt wysokich podjazdów
          na drogach dla rowerów. Na moim "góralu" mogę podjeżdżać pod wysokie
          krawężniki bez strachu, że zniszczę obręcz albo złamię szprychy...
        • zbycho_z_bogdanca Zgadzam się 07.06.09, 11:42
          Mnie ostanio zaczął boleć kręgosłup i tylko w pozycji wyprostowanej czujęsię komfortowo. JAzda bez trzymanki daje mi większą przyjemność z jazdy niż z rękami położonymi na kierownicy mojego crossa. Ale rzadko mogę sobie na to pozwolić.
    • Gość: stardust Re: Jazda bez trzymanki IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.07.08, 13:23
      Ludzieeee.....
      od 6-iu lat jeżdżę po moim kochanym mieście na rowerze prawie codziennie,
      wyłączając dni o b. kiepskiej pogodzie.
      miałam do tej pory tylko jedną kolizję, w której sąd przyznał że jestem
      pokrzywdzoną (a niby jak inaczej skoro koleś rąbnął we mnie jak miałam zielone).
      Raz, przyznaję, w czasie ulewnego deszczu wpadłam w poślizg, nie wyrobiłam i
      otarłam kierownicą o pewnego frajera, który stał sobie w najlepsze na ścieżce
      rowerowej.
      To wszystkie moje "zdarzenia drogowe".
      A przecież jeżdżę WYŁĄCZNIE z włączoną empetrzy. Przez długi czas nie używałam
      świateł - bo nie chciało mi się baterii kupić. Często jeżdżę bez trzymanki,
      często palę. Jak trzeba - jadę po chodniku. Jesli tylko mogę - jeżdżę zwykłą
      drogą. I jakoś nic się nie dzieje.
      I wchodzę dziś po raz pierwszy na to forum i czytam i już zupełnie innym okiem
      spojrzę jutro na współszosowiczów.
      Myślałam że jesteście równi, a tu same stare zgredoły w kaskach i kolarzówkach,
      dla których jazda na rowerze to jakiś cholernie skomplikowany sport w którym
      trzeba się trzymać ściśle ustalonych reguł.
      I broń Boże cieszyć się jazdą! Nie, trzeba być absolutnie skupionym, jeździć
      tylko tam gdzie mozna, a jak jest znak "koniec ścieżki" to zsiadka z siodła i
      piechotką, a w domu opisać jakie to miasto okropne i że nie da się jeździć
      przepisowo i och-ach.

      Serio, marudy, wyluzujcie. Za chwilę ktoś powie, że przed jazdą nie należy pić
      kawy, bo człowiek jest rozdrażniony i może skręcić pod złym kątem.
      Rower to tylko rower, po co tyle hałasu robicie i sami się nakręcacie.
    • Gość: Koko Re: Jazda bez trzymanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 19:56
      To złap mnie :D
      • Gość: mati Re: Jazda bez trzymanki IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.05.09, 23:51
        Typowa odpowiedź rowerzysty. Przed pieszym ucieknie, bo jest szybszy, przed
        samochodem bo wjedzie gdzieś na chodnik, rejestracji nie ma, więc nikt go nie
        znajdzie - pełna bezkarność, za którą idzie olewanie przepisów i zwykłej
        przyzwoitości w stosunku do innych uczestników ruchu.
        • Gość: Paulo Re: Jazda bez trzymanki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.09, 12:51
          > Przed pieszym ucieknie, bo jest szybszy, przed
          > samochodem bo wjedzie gdzieś na chodnik,

          wyrażasz żal, że rowerzyście zdarza się ucieć przed samochodem?
          Wolałbyś go dopaść i rozjechać, ale krawężnik ci w tym przeszkadza?

          Ot typowa odpowiedź znerwicowanego i wquwionego na wszystko marnego
          kierowczyka.

          Może byś tak bracie wpadł popedałować? Korzystanie z tych 2 środków
          lokomocji pozwala spojrzeć szerzej na sytuację na drodze i wyrabia
          poczucie "zwykłej przyzwoitości w stosunku do innych uczestników
          ruchu"..
          • Gość: mati Re: Jazda bez trzymanki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.09, 15:30
            Ty to masz koleś zwidy. Szacun.
          • flatron2008 Re: Jazda bez trzymanki 04.06.09, 09:05
            Gość portalu: Paulo napisał(a):

            > > Przed pieszym ucieknie, bo jest szybszy, przed
            > > samochodem bo wjedzie gdzieś na chodnik,
            >
            > wyrażasz żal, że rowerzyście zdarza się ucieć przed samochodem?
            > Wolałbyś go dopaść i rozjechać, ale krawężnik ci w tym przeszkadza?

            Oj, trochę przesadzasz z przypisywaniem koledze morderczych
            intencji. Chyba chodziło o to, że jadąc samochodem w mieście trudno
            zmusić rowerzystę do zatrzymania i skopać mu dupsko. To -
            oczywiście - wątpliwa metoda edukacyjna, ale możliwe, że lepsza niż
            brak jakiejkolwiek reakcji ;-)

            > Może byś tak bracie wpadł popedałować? Korzystanie z tych 2
            środków
            > lokomocji pozwala spojrzeć szerzej na sytuację na drodze i wyrabia
            > poczucie "zwykłej przyzwoitości w stosunku do innych uczestników
            > ruchu"..

            Domyślam się, że ta propozycja działa także w drugą stronę.
            Osobiście jeżdżę głównie rowerem, ale czasem muszę też skorzystać
            z "pierdziawki": bardzo mnie, jak piszesz, "wqu...a", gdy baran na
            welocypedzie nie rozróżnia kolorów albo nie dostrzega świateł,
            przejeżdża jezdnię na pasach dla pieszych i ma wrażenie, że jest
            niezniszczalny. Są tez tacy, którzy nagle zjeżdżają z ddr na jezdnię
            i jeszcze się obrażają, że im się zwróci uwagę (moja wina: klaksonem
            to zrobiłem). Widziałem kiedyś, jak jakiś porąbany pseudokolarz
            blokował przejazd karetki (nie mogła go wyprzedzić), bo wolał jechać
            jezdnią niż ddr. Durnie prowadzą wszelkie pojazdy, niezależnie od
            tego, ile śladów zostawiają. A "zwykła przyzwoitości w stosunku do
            innych uczestników ruchu" to przewidywanie konsekwencji swoich
            poczynań, obojętnie, czy to jazda bez trzymanki, bez świateł, pod
            prąd czy po piwie. Jak ktoś chce rozpierniczyć sobie łeb, to niech
            to robi na własny rachunek.
        • Gość: wroclawjacek Re: Jazda bez trzymanki IP: *.e-wro.net.pl 03.06.09, 17:39
          > Przed pieszym ucieknie, bo jest szybszy, przed
          > samochodem bo wjedzie gdzieś na chodnik, rejestracji nie ma, więc nikt go nie
          > znajdzie - pełna bezkarność,

          AJka bekarnośc ?
          Mówisz chyba o problenie ustalenia tożsamości ?
          Nie widze różnicy miedzy kierowcą który pozyczonym autem dokona niewielkiego potracenia pieszego lub rowerzysty a potem odjedzie.
          Tez bedziesz miał problem z identyfikacja nawet jak zapiszesz nr rejestracyjny.

          > za którą idzie olewanie przepisów i zwykłej
          > przyzwoitości


          Przyzwoitośc zależy od faktu posiadania tabliczki rejestracyjnej ?
          Znaczy ze ci kórych mozesz zidentyfikowac po nr rejestracyjnym sa przyzwoici bo nie moga uciec ?
          Ciekawa logika.


          >w stosunku do innych uczestników ruchu.
          Nie ma bezkarności ,Moze byc problem ze złapaniem a to co innego. Polecam zrobic zdjecie i po problemie.
          • Gość: breslaujohann Re: Jazda bez trzymanki IP: *.gigaset.com 04.06.09, 09:37
            Tak, tak, wroclawjacusiu. Oczywiście że znajomość numeru
            rejestracyjnego samochodu nie daje zupełnie nic, znacznie lepiej
            jest zrobić zdjęcie wypiętego tyłka uciekającego kolarza, po tym
            zidentyfikuje się go na pewno.
    • Gość: maglit Re: Jazda bez trzymanki IP: 95.160.206.* 02.05.09, 21:13
      nie ma co sie tak pompowac, jak ktos dobrze jezdzi to nie ma
      problemu!
      • Gość: misiek200m Re: Jazda bez trzymanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.10, 23:13
        A jeśli ktoś jeździ na monocyklu?
Pełna wersja