Dodaj do ulubionych

PRZEPRASZAM, CZY TU BIJĄ? (TORUŃ)

IP: 212.127.66.* / 192.168.1.* 05.09.03, 09:48
Joanna Bujakiewicz, Marcin Kowalski:
Uczniowie trzeciej klasy toruńskiego technikum torturowali podczas lekcji
swego anglistę. Przez kilka miesięcy sterroryzowali go tak, ze ten bał się
poskarżyć komukolwiek. Przerażająca prawda nie wyszłaby na jaw, gdyby młodzi
nie zrobili nagrania video. Teraz kuratorium chce usunąć ich ze szkoły.
Niewykluczona sprawa w sądzie.
Podczas dwóch ostatnich lekcji przed tegorocznycmi wakacjami - zostały one
nagrane przez samych oprawców - nauczyciel był szarpany, straszony pobiciem,
poszturchiwany i wulgarnie obrażany. Jeden z uczniów wytarł mu brudną gąbkę w
twarz, na głowę włożył kubeł od śmieci. Inny udawał, że onanizuje się przy
biurku pedagoga. Nikt w kilkunastoosobowej klasie nie stanął w obronie
dręczonego. Także dziewczęta brały w tym udział podrzaczepiając nauczyciela
Okrutne sceny ze śmiechem obserwowały także dziewczęta.

- To trwało przez całe drugie półrocze - przyznaje w rozmowie z "Gazetą" 33-
letni anglista, kawaler z inteligenckiej rodziny, obecnie zatrudniony w innej
szkole. - Nie potrafiłem sobie poradzić z tymi uczniami. To była najgorsza
klasa w szkole. Kiedy ksiądz katecheta dowiedział się, że mam w niej uczyć,
uprzedził mnie, że będzie ciężko. A było strasznie. Chwilami myślałem, żeby
wstać i trzasnąć jednego, czy drugiego. Ale tak przecież nie wolno.
- Rozmawiał pan z dyrekcją?
- Dyrektorka powiedziała, że ta klasa "taka już jest".
Dyrektorka zapytana przez nas zaprzecza, aby odbierała skargi. Jej zdaniem
nauczyciel jest sam sobie winien, skoro pozwolił uczniom na takie zachowanie.

Wiesława Wyszyńska, p.o. kujawsko-pomorskiego kuratora oświaty, uważa, że
wina leży po obu stronach. - Z jednej strony mamy tu grupę zdemoralizowanej
młodzieży, z drugiej - słabego psychicznie nauczyciela.

Kuratorium zapowiada relegowanie uczniów-dręczycieli ze szkoły.

Zdaniem prof. Mariana Filara, kierownika Katedry Prawa Karnego i Polityki
Kryminalnej UMK w Toruniu, możliwe jest też skierowanie sprawy przeciw nim do
sądu.
- Ich zachowanie wyczerpuje znamiona przestępstwa naruszenia nietykalności
cielesnej i obrazy. Ale nauczyciel nie jest funkcjonariuszem publicznym, więc
czyny te mogą być ścigane jedynie z oskarżenia prywatnego. Pokrzywdzony musi
tylko wystąpić z własnym oskarżeniem.
Zawartość kasety wideo jest od wczoraj znana dyrekcji technikum. Kiedy
zamykaliśmy to wydanie "Gazety", trwało burzliwe zebranie nauczycieli,
uczniów i ich rodziców, którzy zostali wezwani do szkoły.

Trzeba wyrwać te chwasty!
Obserwuj wątek
    • nemo007 Re: PRZEPRASZAM, CZY TU BIJĄ? (TORUŃ) 05.09.03, 12:38
      Wszyscy sie dzis oburzają, bo pokazano przyykład doskonale znanego OD WIELU LAT
      zjawiska. Takie sprawy to nic nowego. A wskaźniki tzw. scholaryzacji rosną.
      Przez całe lata zamiatano to pod dywan i nagle trochę sie wysypało. Szkoła
      przezywa kryzys od wielu lat. Bredzenie o nieudacznikach w zawodzie świadczy,
      że taki piszacy nigdy w dzisieszej szkole nie był. Nawet gdyby nauczyciel był
      straznikiem Teksasu (widziałem taki film z Walkerem w roli nauczyciela) to nic
      by nie zrobił, bo mu NIE WOLNO. Duża część młodzieży ma (swoje) prawa w głowie,
      a tzw. moralność, przyzwoitość i prawa innych w dupie. Nota bene to samo
      wchodzi powoli(?) na uczelnie. I bedzie coraz gorzej. Ta młodzież ma rodziców
      oszukanych przez życie w nienormalnym kraju. Komu my sami wierzymy? Jak mamy
      mówić młodym, ze trzeba (opłaca się) żyć uczciwie i długo pracować na dobre
      życie, skoro oni widzą, ze nas to uczciwe życie wykiwało? Naprawa tego co jest
      bedzie bardzo trudna, długa i kosztowna, jesli w ogóle mozliwa. Być może
      należałoby zrezygnować z płacenia za naukę tych uczniów powyżej np. 13 lat,
      którzy nie wykazują własciwej postawy w szkole. Za takich winni płacic rodzice.
      Tych z Torunia należało by wylać z wielkim hukiem, nawet nie dlatetego, że sa
      winni (choć ich wina jest bezdyskusyjna), ale DLA POKAZANIA, ŻE COŚ SIĘ
      ZAMIERZA ROBIĆ. A tak naprawdę, to główny problem jest raczej nierozwiązywalny.
      Nie damy ani tym młodym, ani ich rodzicom niczego, co zapełniłoby
      wszechogarniającą dziś "pustkę ideowo - intelektualną", coś czego ja nie
      potrafię dobrze nazwać, a co nadaje życiu jakiś "sens". Zauważcie, że takie
      postawy były nieznane w okresach, gdy religia lub ideologia odgrywały rolę
      spoiwa relatywnie małych grup społecznych. Nie jest to tez dzis zjawisko
      powszechne np. w krajach islamskich. Zabraliśmy ludziom i Boga i ideologie, a w
      zamian dalismy niestrawna dla 80% społeczeństwa papkę sloganów okraszona
      aferami Rywina czy Starachowic. To jedna z wielu konsekwencji globalizacji i
      rozpowszechnienia, a głownie niemożliwej do sterowania, ewolucji tzw praw
      człowieka. Wspomniane 80% ludzi nie rozumie ani tych praw, ani np. tego, ze o
      wartosci człowieka nie decydują żadne tytuły, ale jego osobowość. Sprzyja temu
      zresztą odziedziczony po komunie obłędny i zakłamany system oceny ludzi według
      wykształcenia czy uzyskanych rozmaitymi sposobami "tytułów". Nie namawiam ani
      do powrotu do tego co było (to niemożliwe) ani do rezygnacji z upowszechniania
      praw człowieka. Nie mam też żadnych dobrych pomysłó. Mam tylko cicha nadzieję,
      że ten przypadek skłoni nas wszystkich do przemyslenia polskich recept na
      edukację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka