Gość: BreslY
IP: *.chem.uni.wroc.pl
24.05.01, 13:54
Jest takie jedno miejsce we Wrocku - czysty absurd. W przjesciu pod Pl. 1Maja (ta nazwa!) jest lokal z
wyszynkiem. Na zewnatrz lokalu sa stoliki pod parasolami. Prawdopodbnie chronic maja od slonca.
Kiedys o godzinie 9.15 (rano) ide sobie tamtedy, a tam jeden stol swiatecznie nakryty, jadlo: salatka
ziemniaczana i schabowe, napitek: zmrozona wodka. I pod tym parasolem towarzystwo mieszane
toczy dyskusje, ktorej strzepy brzmia tak: "jak pani kupuje dom, to w zaleznosci od tego czy z basenem
czy nie", "no to wzialem ze cztery kontenery z Hamburga" etc.Jakos silne wrazenie to na mnie zrobilo.