sgtwro
08.09.08, 19:28
Oczywiście mamy teraz do czynienia z serią listów wyolbrzymiających czarną stronę rzeczywistości. OK. Presja by doszło do zmian jest czymś pozytywnym, bo zawsze może być lepiej. Jednak co nieco sprostuje jako mieszkaniec Litewskiej dojeżdżający na plac Grunwaldzki dzień w dzień komunikacją miejską.
Jeżeli autorka naprawdę wyrusza o 6.15 w trasę to ma na dotarcie 1h 45 minut! Na nogach w takim czasie na Grunwald potrafię dojść bardzo spokojnym krokiem. Raz w mojej prawie 4 letniej historii podróżowania na Grunwald zdarzył mi się korek zaczynający się od (w sumie nie wiem, bo już na przystanku na Psim Polu on był). Podkreślę jednak słowo raz. W szczycie wraz z dojściem na przystanek średnio zajmuje mi 30 - 40 minut. Poza szczytem 20-30 minut. Ba, poza szczytem z Grunwaldu autem można nawet w 7 minut przejechać, autobus D nawet w 10 minut na Psiaka z Grunwaldu przejechał. Więc ten codzienny horror to też przesada.
„Wpychanie się na chama” jest chlebem powszednim skrzyżowania Gorlickiej z Krzywoustego. Ludzie z Krzywoustego tam często przepuszczają i pozwalają tym z Gorlickiej „wepchnąć się” jak to postrzega autorka.
To czy na wiadukcie jest korek raczej nie zależy od pogody, a od natężenia ruchu i innych sytuacji losowych.
Dojazd przynajmniej na Grunwald i Biskupin powinna się polepszyć po otwarciu mostu Szczytnickiego. Oczywiście małe zatory będzie dalej tworzyć skrzyżowanie Brucknera z Krzywoustego. Sygnalizacja świetlna przepuszczająca dane potoki hamuje ruch. Może czasy przepuszczania danych potoków powinna być zależna od pory dnia. A może gigantyczne rondo! :o