Dodaj do ulubionych

Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu

    • kasie Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 09:41
      Musze powiedziec...ze pierwszy raz sllysze o kelnerach pracujacych od
      9 rano do 3 w nocy. Zmiany 18 godzinne??
    • ready4freddy Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 09:43
      o masz ci los, czy mozna prosic o jakies namiary na miejsce, gdzie pracuje ta
      przemila osoba? gdybym kiedys tam trafil, nie wejde, chocby mieli doplacac, a ja
      mialbym padac z glodu i pragnienia. przez jakis czas z przyczyn zawodowych w
      restauracjach rozmaitych bywalem codziennie, na cale szczescie bylo to we
      Wloszech, gdzie kelnerzy w wiekszosci rozumieli specyfike zawodu chyba jednak
      inaczej niz pani z artykulu. zawsze wydawalo mi sie, ze jestem nieklopotliwym,
      uprzejmym i zupelnie nieszkodliwym klientem, ale teraz robie rachunek sumienia i
      faktycznie, zdarzylo mi sie zapytac (rzadko) "co polecaja", tudziez popelnic
      pare innych, teraz to rozumiem, faux pas. shame on me!

      aha, jeszcze jedno. proponowalbym zglosic projekt ustawy, ktory dopisze napiwek
      jako osobna pozycje w rachunku, moze byc 10, 15, 20% wartosci zamowienia, ale
      niech to bedzie usankcjonowane. w innym przypadku naprawde nie rozumiem,
      dlaczego do oficjalnej ceny uslugi, w ktorej - jak rozumiem - znajduje sie
      CALKOWITY jej koszt - mam dobrowolnie dokladac. w supermarkecie tez mam dorzucac
      "co laska"? i gdzie jeszcze?
    • Gość: bardzozlymisio Zaklete rewiry IP: 62.141.96.* 29.10.08, 09:44
      To smieszne - z artykulu wnioskuje ze kelnerzy za nic nie
      odpowaidaja, sa za bardzo zajeci zeby sluzyc klientom, laskawie
      odpowiedza na glupie pytania klientow i to ze zniecierpliwieniem a
      jak klient smie wyrazic swoje niezadowolenie to napluja ci w zupe.

      Niestety musze sie zgodzic jest to bardzo dokladny obraz polskiego
      kelnera - niedouczony, kompletnie nie majacy pajecia o sztuce bycia
      kelnerem, obrazony na caly swiat bo on musi pracowac.

      Kelnerzy zwalniajcie sie masowo z pracy zeby zaprotestowac!!!
      Przeciez zaraz znajdziecie inna prace gdzie beda wam placic 10 razy
      wiecej i przepraszac ze wam przeszkadazaja. Tacy jestescie
      wspaniali.
    • tomks2 Miks roszczeń i frustracji 29.10.08, 09:46
      No, jak mi przykro! Najlepiej, żeby ludzie w ogóle do restauracji nie przychodzili, bo tylko kłopot robią.
      Właśnie tak: płacę i wymagam. Nie cudów, ale obsługi rzetelnej i w miarę szybkiej. A że pracujecie po 12 godzin to nie wina klientów, prawda?
      O ile wiem, napiwki nie są obowiązkowe w Polsce (najwyraźniej w Hiszpanii i Niemczech też), więc pretensje za ich brak to lekka przesada. Mało zarabiacie? Ale więcej niż w Chinach, tak?
      Może autorka powinna zmienić etat, np. na zmywak? Tam nie ma kontaktu z klientami.
      Chamscy klienci są wszędzie, niestety. Przy kasie w supermarkecie też, a o napiwku nie ma mowy. I w wielu innych miejscach. Trzeba ich polubić, jak karaluchy. Cóż, kultura przychodzi niektórym bardzo ciężko.
      Sam straciłem trochę kultury po pół godzinie czekania na danie, które miało być "za 10 minut" od drugiego przypomnienia. Inni przy stoliku już dawno zjedli.
      • Gość: Propagandzista Re: Miks roszczeń i frustracji IP: *.aster.pl 29.10.08, 10:21
        Proszę pana. Mam 23-lata(student) Sam pracowałem w restauracji jako kelner (w Polsce i Wielkiej Brytanii). Niestety prezentuje Pan myślenie jeszcze z PRL-u jak większość pseudo-wychowanych klientów w Polsce.

        Polecam popracować w restauracji przez jakiś czas, a może to myślenie się zmieni.
        • Gość: leopard Re: Miks roszczeń i frustracji IP: 213.17.163.* 29.10.08, 11:41
          Tzn. myślenie w stylu "płacę i wymagam" jest myśleniem rodem z PRL? Rzekłbym
          teza dość oryginalna
        • tomek854 Re: Miks roszczeń i frustracji 29.10.08, 13:31
          > Polecam popracować w restauracji przez jakiś czas, a może to myślenie się zmien
          > i.

          I myslisz, że jak on rzuci wszystko co teraz robi i popracuje troche jako kelner
          to przestanie wymagac od kelnerow uprzejmosci?

          Co potem? Popracowac jako urzednik, aby zaczac tolerowac chamstwo i lenistwo?

          Popracowac jako kierowca autobusu, zeby zaczac tolerowac wozenie pasazerow jak
          worek ziemniaku?

          Popracowac troche jako kierowca z mafii taksowkowej zeby zaczac tolerowac
          oszukiwanie na rachunkach?

          Szkoda, ze 23 letni student nie prezentuje myslenia w ogole :(
      • Gość: aaaaaa Re: Miks roszczeń i frustracji IP: *.dynamic.chello.pl 23.01.12, 21:21
        piszesz że kelnerka powiedziała ci ze danie miało byc za 10 minut, do cholery! jej tak musieli powiedziec na kuchni, to nie jej wina. wiem jaka to ciężka praca. pracowałam i już więcej pracować tak nie będę, nie w takich warunkach i za takie pieniądze, a to prawda, że za wszystko musi płacić kelner, jak nie smakuję, jak w kuchni żle przyżądzą.
        POZA TYM: OBSŁUGA KELNERSKA NIE JEST WLICZONA W RACHUNEK! a powinna być!!!!
        Kucharze zarabiają 15zł/h a kelnerki 4zł/h . No kur*a! I czasem faktycznie to jest 200 zł napiwku, a czasem jest to minus 200 za stolik który chamsko uciekł! a nie jestes w stanie mieć oczy dookoła głowy.
    • katmoso Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 09:48
      znam realia z jednej i drugiej strony.
      tak klienci potrafią być upierdliwi, a praca jest ciężka. jednak
      obsługa też często pozostawia wiele do życzenia.
      kwestia napiwków: jesli lubię miejsce i czuję się w nim gościem, to
      chętnie zostawiam napiwek. ale nie rozumiem sytuacji, że kelner ma
      sie utrzymać z napiwków.
      zmęczona niekompetentna i niewystarczająca obsługa to nie jest
      problem klienta, tylko pracodawcy. powinien tak zorganizować pracę w
      swoim lokalu, żeby klient został fachowo i grzecznie obsłużony,
      kelner nie padał na pysk w trakcie pracy. wtedy zadowolone będą
      wszystkie strony. łącznie z właścicielem, który zarobi więcej, bo
      zadowoleni klienci wrócą, polecą znajomym, nie odejdą obrażeni czy
      zniesmaczeni.
      poza tym, co na to PIP? 14-godzinny dzień pracy po 4 złote za
      godzinę to niewolnictwo. często zresztą na czarno.
      na zachodzie istnieje zawód kelnera. w Polsce knajpy wysługują się
      studentami, ktorzy niewiele umieją - bo nie są szkoleni - i nie
      potrafia zawalczyć o swoje oczywiste prawa. dopóki to się nie
      zmieni, sfrustrowane kelnerki będą podawać niezadowolonym klientom,
      którzy będą sie na nich wyżywać.
    • Gość: barti Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 09:48
      Jeśli pisze się taki artykuł warto zapoznać się z zasadami panującymi przy
      stole. Kelner nie może zabrać talerza ze skrzyżowanymi sztućcami ponieważ
      oznaczają one przerwę w posiłku.A autorka pisze tak "Kelner nie może zabrać nic,
      jeśli sztućce nie są skrzyżowane na środku talerza...". Pani Aleksandro warto
      zapamiętać gdyż przyda się to pani w przyszłej pracy, prośba o sprzątnięcie –
      sztućce leżą obok siebie na talerzu a nie jak pani sugeruje na krzyż. Jeśli
      klient zostawia sztućce na talerzu równolegle do siebie, końcami zwróconymi
      lekko w lewą stronę - wszystko było bez zarzutu, w prawą stronę - jedzenie nie
      smakowało.
      • Gość: tomeczek Takie reguły to już chyba przesada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 11:40
        Gość portalu: barti napisał(a):

        > Jeśli
        > klient zostawia sztućce na talerzu równolegle do siebie, końcami zwróconymi
        > lekko w lewą stronę - wszystko było bez zarzutu, w prawą stronę - jedzenie nie
        > smakowało.

        Takie reguły to już chyba przesada? Przecież to nie kelner gotował tylko kucharz.
        To można zresztą rozwinąć: np:
        A jeśli sztućce "poziomo" czyli (godz. 3 - 9 na zegarku) to "Ziemniaczki były
        pyszne ale mięsko przypalone", a jeśli sztućce pionowo (12 - 6) to "proszę o
        dolewkę kawy"? :)
        • zigzaur Re: Takie reguły to już chyba przesada? 29.10.08, 15:29
          W innych kulturach ocena posiłku jest uregulowana zwyczajowo:

          W Turcji, gdy posiłek był smaczny i obfity, wypada głośno beknąć.

          W Japonii po posiłku podaje się małą miseczkę ryżu. Nie wypada jej tknąć, bo
          oznaczałoby to, że gość nie jest najedzony.
        • Gość: Michał E. Re: Takie reguły to już chyba przesada? IP: *.euro-net.pl 30.10.13, 09:53
          Nie ma zasad "sztućcowych" odnoszących się do jakości posiłku. Często popełnianym błędem (także autorka tego tekstu go popełnia) jest przekonanie, że skrzyżowanie sztućców oznacza zakończenie posiłku. Skrzyżowanie sztućców, powinno być dla obsługi sygnałem, że gość jeszcze nie skończył. Natomiast położenie sztućców równolegle, z końcami zwróconymi w kierunku godziny 4/5 oznacza koniec posiłku.
          Naturalnym wydaje się nam skrzyżowanie jako koniec, ale można to porównać do wyrazu "ZIELONY", zapisanego żółtą kredką - będzie mieć żółty kolor, ale oznaczać będzie "ZIELONY".
    • madame_szisza Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 09:50
      Zgazam sie z autorka artykulu w 100%.Pracuje w tej branzy juz od
      kilku lat i jest dokladnie tak jak to wszystko opisala. Niezaleznie
      czy w Polsce, czy za granica.Obslugiwalam najrozniejsze
      osoby,wiekszosc z nich o okreslonym statusie.Jednak niewazne ile kto
      ma pieniedzy, wazne jakim czlowiekiem jest. Chamstwo wyjdzie
      wszedzie, czy to w kolejce w sklepie czy wlasnie w restauracji, a
      zwlaszcza w restauracji. Nikt tego nie zrozumie jesli nie pracowal w
      takiej branzy. A jesli ktos pracuje, to wlasnie rozumie to az za
      dobrze.

      Pozdrawiam autorke!
      • freon Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 10:03
        Ja pracowalam i nie rozumiem. Ani Ciebie, ani autorki. Nienawidzicie
        ludzi. W tym artykule nie ma nikogo kto wzbudzilby u pani
        naburmuszonej jakakolwiek sympatie. A, ze z panowie z brzuszkiem, a,
        ze z wrzeszczacymi dzieciakami, a, ze Niemcy, a, ze Hiszpanie, a, ze
        pseudobiznesmeni (pytala pani autorka ktoregos czy jest pseudo, czy
        prawdziwy?), a, ze kawosze, a, ze czterdziestoletni pijacy. No, albo
        Wroclaw jest pelen chamow, albo to jakas chora knajpa jest, gdzie
        sami skrzywieni ludzie przychodza, albo problem siedzi w glowie u
        pani kelnerki. Nie da sie pracowac w uslugach nie lubiac ludzi, do
        choroby.
    • agibru Kelner nie może zabrać nic, jeśli sztućce SA..... 29.10.08, 09:51
      SA skrzyżowane na środku talerza.... a nie jesli NIE sa - tak jest w
      tekscie......
      • Gość: piotrek Re: Kelner nie może zabrać nic, jeśli sztućce SA. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 10:02
        Bo redakcja poprawia wprowadza drobne poprawki w tekstach w miarę pojawiania się komentarzy na forum. :)
        • Gość: piotrek Re: Kelner nie może zabrać nic, jeśli sztućce SA. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 10:08
          A ja na przykład nie mogę wprowadzić oczywistej poprawki w tekście powyżej. ;)
    • freon Wcale sie nie dziwie doswiadczeniom tej pani 29.10.08, 09:52
      Z artukulu wynika, ze autorka jest po prostu malo kulturalna osoba,
      nie lubi ludzi, nie rozumie ich zachowan. Kiedy sama chodzi do
      restauracji zachowuje sie dokladnie tak samo jak ci, ktorych tak
      objezdza w artykule. Jesli ktos ma komus za zle, ze wymieni nazwe
      dania, a nie tylko numerek, to powinien pracowac w kolekturze lotto,
      a nie w knajpie. Ja rowniez, nie zostawilabym napiwku takiej
      kelnerce, ktora mnie, klientke, trakuje jak jakies zlo konieczne,
      intruza i chama. Dziekuje bardzo.
      • Gość: gosc Re: Wcale sie nie dziwie doswiadczeniom tej pani IP: *.net.autocom.pl 29.10.08, 12:02
        zdaje sie, ze ktos nie zrozumial tego artykulu albo moze zbyt wiele znalazl
        rzeczy, ktore pasuja do niego jako klienta..zenada..jesli jednak to pierwsza
        opcja to proponowalbym nie robic z siebie idioty i nie wypowiadac sie w
        przyszlosci..
      • Gość: KelnerR Re: Wcale sie nie dziwie doswiadczeniom tej pani IP: *.dynamic.chello.pl 01.11.13, 01:39
        W takim razie ja mysle Ty wredna suko, ze jedyne miejsce, w ktorym moglabys zjesc to toaleta w mojej restauracji.

        Nie bede Ci wypisywal moich zyczen wobec Twojej osoby, bo sam diabel sie mnie przestraszy i do piekla nie przyjmie.

        Pozdrawiam, szmatlawcze.
    • Gość: miner101 Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.aster.pl 29.10.08, 09:54
      Niedobrze mi się robi, jak czytam takie artykuły jak ten, które mają na celu nie
      tyle pokazać, jaka jest prawda o pracy kelnera, ale raczej napisać coś, co
      będzie sie czytało i co potwierdzi z góry zamierzoną przez autora tezę.
      W tym przypadku brzmi ona: "praca kelnera jest najgorszą pracą na świecie". I
      rzeczywiście to, co jesteśmy w stanie przeczytać się zdarza, ale przepraszam
      bardzo - to nie oznacza zaraz, że to jest codzienność. Sam pracowałem jako
      kelner, podobnie wielu moich znajomych. Pomimo tego, że praca nie była lekka to
      najbardziej w pamięci utkwiła mi świetna atmosfera - jeżeli potrzeba było gdzieś
      na chwilę wyskoczyć, to nie było problemu - ktoś na chwilę mnie zastępował, za
      co później ja się w jakiś sposób odwdzięczałem.

      Aha, i jakoś nie wyobrażam sobie, żeby gdziekolwiek kelner pracował od otwarcia
      o 11 do zamknięcia - a nie, przepraszam - od 9 do 3 w nocy...
    • eastindia !!! 29.10.08, 10:04
      TEN ARTYKUL JEST TENDENCYJNY
      • Gość: kawa i papierosy Re: !!! IP: *.superkabel.de 29.10.08, 10:11
        Tendencyjny to raczej Twój post :)
      • Gość: !!! Re: !!! IP: *.static.chello.pl 30.10.13, 15:15
        O NIE I CO TERAZ?!?!!
      • Gość: gość Re: !!! IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.13, 12:57
        Ja dorabiam jako kelnerka i zawsze pracuję od otwarcia, do zamknięcia... 14 godzin. Potwierdzam treść tego artykułu. To prawda, że nie wszyscy ludzie tacy są, bo często są mili, wyrozumiali i uprzejmi. Jednak większość z gości przychodzących do restauracji zachowuje się właśnie tak, jak zostało to opisane... Ja dzięki temu, że pracowałam w tym zawodzie, wchodząc do restauracji jestem zawsze miła i uprzejma, bo doskonale rozumiem jak bardzo wyczerpująca (fizycznie i psychicznie) jest ta praca. Nie dziwmy się kelnerom, że oczekują napiwków, skoro ich dniówka za 14 godzin pracy to tylko 50 zł! Problem tkwi nadal we właścicielach restauracji, którzy oszczędzają na pracownikach i liczą na to, że gość zapłaci nie tylko za to co zje w restauracji, ale też dołoży na pensje kelnerów.
        • tomek854 Re: !!! 04.11.13, 15:39
          Gość portalu: gość napisał(a):

          Ja dzi
          > ęki temu, że pracowałam w tym zawodzie, wchodząc do restauracji jestem zawsze m
          > iła i uprzejma,

          Ja nie pracowałem w tym zawodzie a zawsze jestem miły i uprzejmy. To się wynosi z domu, nie z restauracji.

          Nie dziwmy się kelnerom, że oczekują napiwków, skoro
          > ich dniówka za 14 godzin pracy to tylko 50 zł!


          Ja się dziwię kelnerom, że zgadzają się pracować po te 3 złote na godzinę. Już nawet w McDonald's można zarobić lepiej. Zgadzając się na te warunki albo w naszej własnej ocenie jesteśmy tyle warci, albo zakładamy, że uda nam się dorobić napiwkami. Ale to jest wtedy takie ryzyko zawodowe, że napiwków nie dostaniemy. Trudno.

          Problem tkwi nadal we właśc
          > icielach restauracji, którzy oszczędzają na pracownikach i liczą na to, że gość
          > zapłaci nie tylko za to co zje w restauracji, ale też dołoży na pensje kelneró
          > w.

          No dobrze, ale to co, to może ja wchodząc do restauracji mam się pytac ile zarabiają tutaj kelnerzy i dostosowywać wysokość napiwków tak, aby w ich mniemaniu zarabiali "godnie"?

          Ja przepraszam, idę do restauracji zjeść a nie bawić się w pomoc społeczną. Mam prawo zakładać, że skoro kelner tam pracuje, to warunki mu odpowiadają i zawierając z restauracją umowę "nakarmią mnie tym a tym za tyle i tyle" stosować się do swojej strony umowy, prawda? Kelner jest pracownikiem restauracji i to, ile on zarabia jest sprawą między nim a jego pracodawcą.
    • bosman_plama Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 10:05
      Och jak się wzruszyłem. Straszne. Autorka poszła do pracy i cierpi bo ci
      straszni klienci składają zamówienia i nie rozumieją, że ona obsługuje także
      innych klientów! A powinni zrozumieć, pochylić się nad jej trudem. Co tam, że
      płacą za usługę, to za mało, to nic! Niech współczują dranie bez serca!
      Jak czytam takie płaczliwe teksty, nóż mi się w kieszeni otwiera.
      • Gość: x Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.08, 12:47
        Naucz się najpierw poprawnie pisać imbecylu, a dopiero potem się wypowiadaj!
        • Gość: man-o-war Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: 151.193.120.* 29.10.08, 14:49
          piekne w demokracji jest to ze mozna sie wypowiadac a nie trzeba umiec poprawnie
          pisac. za to obrazanie jest nie na miejscu
      • Gość: Alheera Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.warszawa.vectranet.pl 24.01.12, 20:25
        W pełni się z tym zgadzam. Rzeczy, opisane w tym artykule, to, zdaje mi się, wynikają z zakresu obowiązków. Biedna kelnerka łaskę komuś robi, że przychodzi do pracy, taką samą łaskę robi, że wypełnia swoje obowiązki? Praca w obsłudze klienta ma swoje wady i zalety, a jak się nie podoba, to można zmienić zawód. Napiwki? A pensję to za co bierze?! Uśmiecha się, bo musi? Działa zasada wzajemności. Ja się w takim razie pytam, od czego takie biedactwo w tej restauracji jest?!
    • aniusia-75 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 10:09
      Artykul super..w 100%popieram autorke,sama 6 lat temu pracowalam
      jako kelnerka i chialam jak naszybciej zmienic prace mi sie
      udalo,ludzie naprawde zachowuja sie jak by z innej planety przybyli
      i mysleni ze sa najwazniejsci,mnie rozwalal zawsze tekst typ"czy to
      jest swieze "a co miala odpowiedzie nie z przed 4 niby masakra,lub
      gdy sie zblizala pora zamykania lokalu wszystko prawie zapiete na
      ostatni guzik i wlazi taka plastic dziewucha i z tekstem ona tylko
      na herbatke chce wejsc ktos napisal co na to PIP a co moze:)kiedys
      przyszedl na katrole pamietem za grafiku inne dziewczyny w pracy tez
      inne, ale nie znalazl zadnych uchybien:) wiec PIP tyle tu moze co
      nic...pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje wpisu
    • leszlong Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 10:09
      W owym artykule jest parę rzeczy słusznie nazwanych po imieniu tj. niezadowoleni
      klienci z powodu gołębi, much, słońca. Bo to jest zawsze irytujące, jak słuchasz
      za coś co jest od ciebie niezależne. Ale wiele stwierdzeń owej kelnerki to
      śmiech na sali. Szczególnie o Niemcach. Dziewczyno, jedź do tego kraju,
      przynajmniej na rok i chodź to tamtejszych restauracji czy knajpek. Okaże się,
      że napiwki są dawane i to w wysokości ok. 10%. Ponadto niemiecki kelner po
      skończeniu posiłku zapyta czy smakowało, dotychczas się nie spotkałem, aby
      polski tak uczynił. Nie obrażają się tam jak klient zapyta co to jest za danie
      lub napój. Bo on ma takie prawo!! Płaci to wymaga. Tylko raz mnie się zdarzyło
      jak w niemieckim lokalu kelnerka zapomniała o moim zamówieniu. Byłem zły na nią.
      Tylko się niemrawo tłumaczyła, ale nie była obrażona.
      Śmieszy mnie, że biedna kelnerka nie potrafi powiedzieć ani słowa po niemiecku.
      Szkoda, że obecnie studenci i ludzie młodzi uważają, iż angielski wystarcza na
      cały świat. Głównie starsi Niemcy przyjeżdżają do Wrocławia, więc trudno od nich
      wymagać biegłej znajomości angielskiego. Ale to nie przeszło przez myśl wybitnej
      kelnerce. Ciekawe jakie odczucia mają ukraińscy czy litewscy kelnerzy jak nasi
      turyści tam zamawiają po polsku??
      Ponadto co ją obchodzi jaki ilości kaw piją niemieccy turyści?? Kobieto, w
      Niemczech klient dający rano gruby nominał nigdy nie usłyszy naburmuszonej
      sprzedawczyni, że musi ona rozmieniać. Jakoś tam mają rano drobne. Jakim cudem,
      nie wiem, ale mają. Tylko w Polsce muszę słuchać, jakie to straszne bo płacę
      banknotem o zbyt dużym nominale.
      • Gość: kawa i papierosy Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.superkabel.de 29.10.08, 10:17
        tylko miło byłoby gdyby owi niemieccy turyści znali choć troszkę języka
        polskiego chociaż podstawy, bo Ty będąc w niemczech tez nie uzywales polskiego
        przy zamowieniach... to nic nie kosztuje a robi sie owiele milej na duszy i
        niemcy raczej nie daja napiwkow tzn. jest roznie przewznie sa to malutkie
        drobniaki ale nie 10% i w polsce jak i w niemczech....
        • leszlong Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 14:33
          @kawa i papierosy: Kelnerka miała pretensje, że Niemcy nie znają angielskiego, a
          nie polskiego i do tego się odniosłem. Co do napiwków, to faktycznie mogłem
          uogólnić. W Szwabii, gdzie byłem, raczej się daje. Ale całe te narzekania
          kelnerki są takie, iż Niemcy i Hiszpanie to nie Anglicy, którzy są super dla
          obsługi. I ona ma im za złe. Tylko, że każda nacja ma swoje wady i zalety.
      • Gość: a.k.wasik Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.range86-134.btcentralplus.com 29.10.08, 12:14
        W Polsce nigdy nie ma drobnych! Nigdzie...w malym sklepie, w duzym
        sklepie, w restauracji, w kiosku! To chyba strasznie bogaty kraj -
        tylko wysokie nominaly w obiegu!
      • Gość: Gość Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.uznam.net.pl 03.09.12, 13:38
        Z jednej strony masz troche racji.

        Po pierwsze: Zamawiam coś czego nigdy nie jadłam więc mam prawo się zapytać o to jakie np warzywa są dodawane do tego itp bo jak już autorka artykułu napisała kelnerzy nie są wróżbitami i nie wiedza na co jest dany klient uczulony i jak się dowiem, ze w danej sałatce znajdują się np orzechy to zapytam się czy jest możliwość podania jej bez nich.

        Po drugie: Fakt. Co obchodzi kelnera ile czego zamiawiam. Wydaje mi się, ze to raczej na korzyść kelnera jeśli jego stoliki będą przynosiły dużą korzyść dla lokalu ?

        W niektóych kwestiach się jednak nie zgadzam:

        Po pierwsze: Jeżeli chodzi o płacenie z rana banknotem o nominale 100zł za kawe, która kosztowała dajmy na to 7 zł...no nie fajnie bo wydam wszystkie drobne jakie z rana miałam i co później? Poza tym to szef powinien nam zapewnić drobne abyśmy mogli wydać reszte a klient jest zobowiązany do zapłacenia nam danej kwoty jeśli coś kosztuje 29 powinien nam tyle zapłacić i niech się nie fochuje, ze musze pobiec do sklepu aby rozmienić bo nie mam jak wydać.

        Po drugie: Angielski to podstawa nie niemiecki. Fakt graniczymi z niemcami i powinniśmy znać jakies podstawy ale tak samo graniczymy z Czechami, Ukrainą, Litwą itd... Piszesz, że starsi niemcy... a do Niemiec jeżdżą starsi Polacy, którzy potrafią kilka słów ale całe zamówienie i tak musimy składac po niemiecku no bo kto nas tam zrozumie po polsku? Jade do Niemiec to się poduczam języka, jade do Francji to też sie poducze. Czy tak trudno im jadąc do Polski poduczyć się polskiego?

        Po trzecie: Nie wiem w jakich lokalach w Polsce jadasz ale ja gdy zachodze do restauracji po posiłku zazwyczaj każdy kelner pyta się mnie czy smakowało. Raz nawet zdarzyło się, ze byłam w trakcie posiłku i kelner podszedł zapytać się czy wszystko smakuje.

        Raz tylko zapomniano o moim zamówieniu ale jestem wyrozumiała jak ma się tyle na głowie to każdemu może się zapomnieć nie jesteśmy ideałami a kelnerzy to nie roboty tylko ludzie tacy jak my, mają czasem gorsze dni- to też trzeba zrozumieć. Są różne sytuacje życiowe. Jak tu np się uśmiechać gdy wiesz, że wujek leży w szpitalu i umiera bo lekarze nie mogą już nic zrobić? (opisuje tu akurat swoją sytuacje z życia choć nie jako kelnerka a jako ekspiedientka w sklepie gdzie każdy klient musi być przyjmowany wielkim uśmiechem.

        Co mi przeszkadza w artykule? Ciągłe wymaganie napiwków. Nie każdego na to stać. Autorka sama jest biedną studentką która dorabia jak może, więc niech zrozumie innych! Ona tylko utrzymuje siebie a niektórzy pracują jako kelnerki/kelnerzy za naprawdę małe wypłaty (spotkałam się w szcz z propozycją pracy kelnerki ze stawką 3zł/h) a mają na utrzymaniu całą rodzine! I takie osoby choć nie stać ich na dużo uzbierają sobie czasem te pieniążki, bo też chcą pójść rodzinnie do restauracji, a co są gorsi czy jak? Powinni jeść tylko w domu? I jak taka rodzinka przyjdzie i nie zostawi napiwku to przecież nie ich wina.
        • Gość: parasol Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.13, 22:17
          A ja tak sobie myślę...... jeśli kogoś jest stać na obiad w restauracji , to powinno go być stać i na napiwek!!!
    • krosta_na_dupie Pani Aleksandra ma kompleksy 29.10.08, 10:10
      Tylko wyjątkowo zakompleksieni ludzie mogą tak patrzeć na otoczenie.
      I co z tego, że ta pani studiuje? Wiele osób studiuje i wykonuje
      gorsze czynności - praca w hipermarkecie jest o wiele bardziej
      stresująca i wyczerpująca, niektórzy studenci dorabiają na budowach,
      w ochronie, w magazynie, są tragarzami, sprzątaczami i jakoś żyją.
      Pogarda, jaką ta pani wyraża dla ludzi, z którymi ma do czynienia na
      codzień jest niczym innym, tylko zapowiedzią tego, że kiedy w końcu
      uwolni się od tej pracy, sama będzie zachowywać się w takich
      miejscach identycznie albo gorzej. Będzie się mogła do woli
      wywyższać , niech jeszcze dyplom sobie przyklei na czoło i
      wytatuuje "mgr" na ramieniu. To tak, jakby świat zła składał się
      wyłącznie z knajpy, w której ona pracuje i klientów, a wszystko co
      najgorsze dotykało ją w pracy, którą wyraźnie pogardza. Praca z
      ludźmi to zawsze huśtawki emocjonalne, bo ludzie są różni. Po co się
      przyglądać, jak jedzą i ubierają ? Ta pani ma stanowczo za dużo
      czasu na myślenie. Z jej żałosnej opowieści wynika, że pracuje w
      jakimś barze szybkiej obsługi. Tłumy raczej nie walą drzwiami i
      oknami do restauracji z prawdziwego zdarzenia. A to, że się klienci
      czepiają? Do pewnych zachowań można się przyzwyczaić. Moja teściowa
      pracowała w lokalu z kebabem obok dyskoteki. Niejedno widziała, ale
      nigdy nie wypowiedziała się z taką nienawiścią i pogardą o żadnym
      kliencie. Rzadko też dostawała napiwki i często musiała znosić
      zaczepki agresywnych i pijanych klientów, ale potrafiła zebrać się w
      sobie i przetrzymać gorsze sytuacje. Jeśli ktoś się uważa za
      lepszego od innych, tak jak pani Aleksandra (uwaga: nie Ala, to
      umniejsza jej godności zapewne), to obojętnie gdzie by nie pracował,
      mieszkał i z kim przestawał, zawsze będzie dzielić świat na ja -
      oni. A pretensjom nie będzie końca.
      • Gość: kk Re: Pani Aleksandra ma kompleksy IP: *.ghnet.pl 12.05.09, 10:08
        "(...)tak jak pani Aleksandra (uwaga: nie Ala, to
        umniejsza jej godności zapewne), to obojętnie(...)"

        Ala -> Alicja
        Aleksandra -> Ola
    • dorsai68 Masa pretensji, niewiedzy i błedów. 29.10.08, 10:12
      Pani Aleksandro, pięknie by było gdyby było uczciwie, a w Pani tekście najważniejszy jest "napiwek". Tymczasem po przeczytaniu Pai listu, zastanawiam się czy faktycznie go zostawić.

      Zwyczajowy napiwek to własnie ok. 10% wartości zamówienia (a nie amerykańskie 15% - tam jest to dochód do opodatkowania, tu - nie). Zgadzam się, że klient, zwłaszcza zadowolony z obsługi, napwek mógłby a wręcz powinien zostawić, ale... jeśli na rachunku nie widnieje opłata za "serwis" w wysokości właśnie tych 10%. To po prostu oznacza, że napiwek doliczony jest do rachunku. Co, właściciel nie podzielił się z kelnerami tymi 10%? Czy to wina klienta?
      Uśmiech politowania wywołał u mnie kiedyś rachunek z pewnej restauracji, na którym poniżej kwoty do zapłaty widniał napis "wliczony serwis 10%" a poniżej... "dziękujemy za napiwki".

      Acha, jeszcze jedno: po skońcczonym posiłku sztućce układa się na talerzu równolegle. Skrzyżowane sztućce oznaczają, że klient ma ochotę jeszcze coś zamówić.
    • Gość: Piotrrr Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ch.uj.edu.pl 29.10.08, 10:13
      Mały komentarzyk dot. artykułu. Sztućce skrzyżowane na talerzu oznaczają, że
      klient nie zakończył jedzenia. Sztućce ułożone równolegle to prośba o zabranie
      talerza.
    • Gość: ah "odpowiednik fiskusa" IP: *.chello.pl 29.10.08, 10:14
      droga autorko,

      fiskus to ogolne okreslenie aparatu skarbowego na calym swiecie,
      wyrazenie "ich odpowiednik fiskusa" znaczy mniej wiecej tyle co "ich
      odpowiednik restauracji".

      w usa tak ja u nas jest poprostu fiskus.
    • Gość: władek a mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 10:14
      a mi się najbardziej podobają teksty : "bo w USA to..." jedź do USA tam Cie
      przeszkolą:) nikt Cię tu nie trzyma.
      NIGDY nigdy nie płacę "standardowych" napiwków nawet za granicą - jeśli obsługa
      jest miła to tak - jeśli natomiast kelnerka wisi tylko nad stolikiem z
      zagranicznymi a ja siedzę nie obsługiwany to bezczelnie czekam na 50gr reszty.
      Mity w stylu wyproszenia z restauracji po zamówieniu i nie daniu napiwku - kto
      to gdzieś widział bo ja nie a sporo jeżdżę:)
      • Gość: kawa i papierosy Re: a mi IP: *.superkabel.de 29.10.08, 10:21
        jezdzisz po swiecie a taki burak z Ciebie a myslalem ze podroze ksztalca...
        widac nie wszystkich
        • krosta_na_dupie Re: a mi 29.10.08, 11:00
          Dlaczego się czepiasz człowieka? Nie ma obowiązku raczenia kelnerów
          napiwkami. Najpierw niech kelnerzy nauczą się dobrze fachu, a potem
          wymagają dodatkowych gratyfikacji. Kelnerki nie dbają nawet o to,
          żeby mieć związane długie włosy, a nie zamiatać nimi po talerzach -
          sytuacja tak częsta, jak brudne albo odrapane z lakieru paznokcie. A
          żarcie w polskich knajpach jest marne. Klient zaś boi się odezwać,
          bo powszechnie wiadomo, że jak zrobi "nie taką minę", to mu naplują
          do kawy albo przeciągną kotleta po podłodze kuchni zanim wyląduje na
          talerzu. Paru moich znajomych pracowało w różnej maści knajpach i
          tam takie sytuacje to codzienność - kelner od razu zakłada, że
          klient to kawał chama i będzie się czepiał, więc "uatrakcyjnienie"
          mu posiłku "kompozycją własną" nie należy do rzadkości. Ciężko to
          udowodnić, może zakładanie kamer w kuchni wyjaśniłoby, jakie to
          ciężkie życie ma obsługa...
          • Gość: Władek Re: a mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 11:18
            W Polsce istnieje przekonanie że napiwek się należy bo na świecie tak jest -
            należy się za i kropa nie zależnie od obsługi - co kraj to obyczaj ale w 90%
            ludzie płacą za obsługę i czy im się podobało a nie za fakt bycia kelnera w
            lokalu -
        • Gość: Władek Re: a mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 11:16
          oj kształcą i wiem że płaci się za obsługę a nie za to że panienka jest, w
          opiewanym USA widziałem właśnie skargi klientów na kelnerke ze była nie miła do
          managera - klient miał 50% racji dostał deser gratis a kelnerka zjebkę. A
          nigdzie nie widziałem w USa obowiązkowego 15% bo jak nie to won... widziałem
          napiwki za obsługę i tam właśnie nauczyłem się że za zła się nie daje a za
          bardzo zła zwraca uwagę.
          Wiocha u nas polega na tym że na siłę chce się wcielić to co jest gdzie indziej.
          We Francji jest 15% za obsługę ustawowo do rachunku - bo mają związki zawodowe -
          oczywiście w cenie - jak kto che daje więcej JAK KToCHCE
    • ania_wil Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 10:21
      Pomijając fakt, że artykuł jest mocno stronniczy, to: "...Kelner nie
      może zabrać nic, jeśli sztućce nie są skrzyżowane na środku
      talerza..." - błąd! Jeśli sztućce są skrzyżowane na środku talerza
      to kelner nie ma prawa go zabrać bo taki układ sztućców sygnalizuje:
      jeszcze nie skończyłem. Gdy sztućce ułożone są na talerzu na "godz.
      17-tej" wtedy kelner może zabrać talerz.
      • Gość: kawa i papierosy Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.superkabel.de 29.10.08, 10:26
        wiekszosc tu widze sie skupia na tym ulozeniu talezy i sztuccow, jaka
        niesamowita znajomosc konwenansow towarzyskich, same francuskie pieski??... az
        mnie zemdlilo :)
        • Gość: . Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.compower.pl 29.10.08, 10:37
          Bo należałoby się spodziewac,że kelnerka z 4-letnim doświadczeniem będzie wiedziec takie rzeczy.....
      • Gość: franko Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: 193.39.71.* 29.10.08, 23:53
        kazdy gosc ma swoj zwyczaj i z doswiadczenia wiem, ze nawet jak talerz jest
        pusty odsuniety na bok, a sztucce gosc polozyl na serwetce wcale nie znaczy wg
        niego, ze mozna zabrac.
      • Gość: Daria Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.11, 14:10
        Dokładnie, też od razu zwróciłam uwagę na temat mylnego ułożenia sztućców. Pani kelnerka od 5 lat a przy takiej podstawie pomyłka??...
      • Gość: gość Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.uznam.net.pl 03.09.12, 13:43
        a jednak! już myślałam, że źle robie jedząc w restauracjach. Gdy jeszcze nie skończyłam to zazwyczaj krzyżuje je. Czytając artykuł nieźle się zdziwiłam ale widzę, że to błąd autorki, która chyba powinna tak podstawowe rzeczy mieć w małym paluszku..
        • Gość: habanaudio Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.12, 14:18
          Ja ten fragment odczytałem jako ironię. Chyba chodziło o to, że klienci częściej nie znają tej zasady... Ale tekst jako całość wygląda, jakby go napisała osoba mocno sfrustrowana... zbyt sfrustrowana nawet
      • Gość: Agnieszka Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: 130.138.227.* 14.09.12, 09:17
        Widać, że osoba, która napisała ten artykuł ma ogromną wiedzę na ten temat... takie podstawy to ja wiedziałam będąc w podstawówce.
    • Gość: manga Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.08, 10:22
      To dołączę się do opinii ze strony klientów.

      Poszliśmy do restauracji w 8 osób. Akurat mieliśmy szczęście, że w knajpie były
      jedynie 3 stoliki (poza naszym) zajęte. Najpierw zamówiliśmy napoje. Nic
      wyszukanego - głównie piwa i soki. A zatem żadna filozofia do przygotowania.
      Czekaliśmy na nie ponad pół godziny, ale nie narzekaliśmy, bo w tym czasie
      wybieraliśmy dania i rozmawialiśmy. Po pół godziny, kiedy dotarła kelnerka z
      napojami złożyliśmy zamówienie. Nieopatrznie każdy z nas wziął po przystawce i
      głównym daniu. Po 45 minutach dotarła kelnerka z... głównymi daniami. Na nasze
      pytanie o przystawki odparła, że się robią i przyniesie później.... Ręce
      opadają! Nadal jednak byliśmy cierpliwi. Zjedliśmy główne dania i postanowiliśmy
      zamówić jeszcze jedną kolejkę napojów. Próba zlokalizowania kelnerki graniczyła
      z cudem. Wreszcie jedna z osób zdesperowana zeszła na dół do baru (przy okazji
      zauważyła, że liczba klientów w restauracji zwiekszyła się o zaledwie 1 stolik)
      i złożyła zamówienie (barman był bardzo niezadowolony z tej samowolki). Po
      kolejnej pół godzinie nie było ani napoi ani przystawek, a kelnerka, którą
      wreszcie zauważyliśmy, na nasze pytania o zamówienie odpowiadała naburmuszona,
      że zaraz będzie. W końcu nie wytrzymaliśmy. Po kolejnych 20 minutach (czyli 50
      minut po zamówieniu drugiej kolejki napojów) postanowiliśmy zejść, uregulować
      rachunek i wyjść. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że... na
      rachunku widnieją przystawki, których nawet nie zobaczyliśmy!

      Zatem tak, nie zostawiliśmy napiwku. Celowo. Bo jeszcze mogę zrozumieć że
      opóźnienie w jedzeniu to wina kucharza, ale żeby przyniesienie 8 napoi były tak
      czasochłonne, to nie, tego nie rozumiem.







    • Gość: gość Ciekawe, czy napiwki są legalne. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 10:23
    • Gość: Eloe Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 78.8.8.* 29.10.08, 10:24
      Rozumiem rozgoryczenie i smutek u kelnerów.
      Pdobnie można by napisac o wielu zawodach, chocby sekretarki, która
      tez uśmiecha się, bo musi.
      Zresztą to ogląd jednej strony. Wiem jednak, że uśmiech odwzajemnia
      uśmiech, a jeśli nawrzeszczymy na kelnera, to pamiętajmy, że to on
      niesie nasze zamówienie... Ja wolę mieć samo jedzenie, wolę
      poczekać, uśmiechnąć się. Skoro jem w restauracji, to mnie się nie
      spieszy. Jeśli czas mnie goni, to pozostaje fast-food!

      Swoją drogą - zawsze zostawiam napiwek w gotówce kelnerowi. Nawet
      jeśli płacę kartą (a zwykle płacę w ten sposób), to gotówkę w
      wysokości 10 proc rachunku zostawiam osobie, która przy mnie biegała
      i dopytywała się, czy mi smakuje. WOlę tak, bo zawsze się boję, czy
      nie będzie musiała podzielić się z szefem.

    • Gość: discount Jak zachować się w restauracji? IP: *.city-connect.pl 29.10.08, 10:31
      Najważniejszą zasadą, o której 90% klientów rest. zapomina jest to, że jest się
      GOŚCIEM restauracji, i wystarczy zachowywać się jak gość, a nie wchodzić w
      ubłoconych butach do środka!
    • Gość: myślący Pani kelnerka nie zauważa tylko, że.. IP: *.lan-177.netconnect.pl 29.10.08, 10:33
      ci okropni klienci, którzy nie zawsze zostawiaja napiwki jednak
      płaca za zamówione piwo, kawe,lody itd. ,dzieki czemu szef jej może
      wypłacić pensje!!! A jeśli jej przeszkadzają obcokrajowcy to niech
      zacznie pracować w jakiejś knajpie we Włoszczowej, Myślenicach lub
      jakimś innym miasteczku na wschodzie Polski, tam obcokrajowcy rzadko
      docierają!!!
      • Gość: normalny Re: Pani kelnerka nie zauważa tylko, że.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 14:16
        "myślący" to chyba nie bardzo nick dla Ciebie... wyobraź sobie że podstawa
        wypłaty kelnera to 300-400-500 zł... gó... im po tym że ty za lody zapłacisz...
        napiwek to opłata za obsługę nie jest w liczony w cenę jedzenia czy picia..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka