coolphon1 Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:12 No to zaraz pewnie wszyscy kelnerzy i kelnerki mnie zjedza...., uwazam ze ten artykul jest mocno przesadzony i pokazuje kelnerow i kelnerki w swietle meczennikow, ktorzy nic tylko wiecznie dostaja po dupie. Jestem innego zdania, przyslowiowe " klient placi klient wymaga " jest mocno uzasadnione i zycie kelnera z moich obserwacji wcale nie jest takie zle. Oczywscie zdarzaja sie sytuacje, ktore sa niedopuszczalne i pewne zachowania w stosunku do obslugi sa skandaliczne, ale to ma do siebie ta praca... inna praca ma to do siebie ze szef w biurze traktuje cie jak gowno a pani z naprzeciwka smierdzi... zawsze bedzie cos... no i przepraszam ale kelner nie zawsze zna karte na pamiec... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.spine.pl 31.10.13, 12:31 Zgadzam się w 100%. Praca jest ciężka, ale w większych miastach na pewno opłacalna. Wiem z własnego doświadczenia, że średnie zarobki dochodzą do 3-4 tys za etat. Za taką cenę chyba warto się czasami uśmiechnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karola Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.internetunion.pl 15.11.13, 14:52 Wybacz ale nie wiem, skąd przyszła Ci do głowy taka kwota... To jest bardzo duże zawyżenie kwoty. Na wrocławskim Rynku w knajpach na start kelnerki/rzy dostają 6 do 7 zł na godzinę. W miesiącu w takim razie, żeby zarobić najniższą krajową(1181 zł) musi przepracować 181 godzin(21 więcej niż na jednym etacie). Nadgodziny nie są dodatkowo rozliczane, jest zwykła stawka godzinowa. Napiwki to też nie jest szaleństwo-miesięcznie można ich zgarnąć około 500 zł, jeśli jest "dobry miesiąc". Także nie rozumiem Twojego myślenia: 4-5 tys. na pewno nie do zarobienia w gastronomii w Polsce na niższym stanowisku. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkaorl Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:22 wiecznie niezadowolenie -zarówno kelnerów jak i zamawiających, skrzywiona mina od rana (chryste,kolejny dzień użerania się z klientami), praca jak z łaski - co?kolejna kawa?! i kolejne CO POLECAM?! naprawdę, współczuję - zarówno jednym i drugim. Odpowiedz Link Zgłoś
nosiwoda Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:22 "Aleksandra Łobodzińska jest studentką V roku, pracuje w jednej z wrocławskich restauracji na Rynku. Przez cały czas studiów pracowała w czterech lokalach, łącznie w zawodzie kelnerki pięć lat." Ilość uogólnień, stereotypów, niechęci do ludzi w tym artykule jest porażająca. Może Redakcja powinna się następnym razem zastanowić przed puszczeniem tekstu pisanego pod wpływem wielkiego wzburzenia i emocji? Nie chce mi się wyliczać wszystkich bzdur w tym tekście. Ale nie WSZYSCY, nie ZAWSZE, nie NIGDY. Kelner musi patrzeć, jak klienci jedzą, no normalnie szok i porażka, nie można było tego przewidzieć. Zamówią dużo i siedzą cicho z laptopem - źle, bo naburmuszeni. Zamówią mało i siedzą nad jednym piwkiem - też źle, bo miejsce zajmują. Dopytują się, co jest co - no jak to, powinni wiedzieć, co zamawiają, jak w McDonaldzie. Proszą o wskazanie, co poleca kelnerka - jak oni śmią w ogóle brać pod uwagę jej zdanie! Rodziny to "wrzeszczące dzieciaki i podstarzały tatusiek-kanar", samotni to "podrywacze i dziunie nad piwkiem z sokiem", cudzoziemcy to sknery, a Polacy to świnie. Pani autorka powinna rozważyć, czy to ONA nadaje się do jakiegokolwiek zawodu związanego z kontaktem z ludźmi. Bo z tego tekstu wypływa mizantropia i niepozbieranie, a nie faktycznie chamstwo i głupota klientów. A już na pewno nie WSZYSTKICH, ZAWSZE i WSZĘDZIE. Takie uogólnienia są idiotyczne. I uwaga merytoryczna: w USA napiwek po pierwsze nie jest obowiązkowy, tylko BARDZO dobrze widziany, po drugie nie wynosi 15%, tylko jego wysokośc jest zmienna, w zależności od stanu, a nawet miasta (w Nowym Jorku np. wynosi 2x podatek miejski, czyli ok. 17%), po trzecie - naprawdę nie wyobrażam sobie knajpy chcącej działać dłużej niż pół roku, która prowadziłaby listę rodem z "Misia" - "Tych klientów nie obsługujemy". Odpowiedz Link Zgłoś
nosiwoda Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:59 Aha, bo zapomniałem: Byłem kelnerem w bardzo obleganej pizzerii, z wymagającymi klientami, którzy nie zawsze zostawiali napiwek. No i co z tego? Nigdy nie czułem takiej nienawiści do ludzi, jak autorka "artykułu" (raczej paszkwila, ale powiedzmy, że to artykuł). I daję 10% napiwku zawsze, gdy nie mam zastrzeżeń do obsługi (nie do jakości posiłku per se). Daję mniej, lub nic, gdy mam zastrzeżenia do obsługi. Dlatego nie cierpię restauracji, w których napiwek jest z automatu doliczany do rachunku - bo wtedy niektórzy, ci gorsi, kelnerzy mają skłonność do zaprzestania starań o dobrą obsługę. W końcu i tak dostaną swe 10%. Napiwek jest wyrazem dobrej woli i zadowolenia klienta, a nie obowiązkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: świnia włochata Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: 80.48.102.* 29.10.08, 12:05 Nazwijcie mnie wredną świnią, ale nie daję napiwków nigdy. Przychodzę do knajpy coś zjeść, a nie utrzymywać pracowników. Instytucja napiwków jest dla mnie organicznie niezrozumiała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hellman's Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 13:03 To samo miałem napisać. To co proponuje autorka to wykrzywienie idei napiwka. Napiwek doliczany z automatu traci rację bytu. Podatek? Może tak to powinno się nazywać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ipartners.pl 29.10.08, 11:23 Gorąco poproszę kogoś z kelnerskiej strony barykady o wyjaśnienie metody zapłaty napiwku kartą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tadarida Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.4web.pl 29.10.08, 12:18 obawiam sie ze w Polsce nie jest to jeszcze mozliwe. brak checi ? umiejetnosci ? Natomiast w krajach zachodnio-europejskich przynajmniej istnieje mozliwosc dopisania kwoty napiwku na wydruku z terminala platniczego i jest to jak najzupelniej normalne i stosowane. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi.gg Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 12:37 U nas też zdarzają się takie terminale w niektórych miejscach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysiek Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.10.08, 13:58 Każdy w miarę nowy terminal w restauracji ma możliwość zostawienia napiwku, nawet wówczas, gdy zapomniałeś o nim przy płaceniu - możesz przyjść nawet i za godzinę dwie i napiwek zostawić. Procedura: przeciągasz kartą; pojawia się okienko z prośbą o akceptację, czy nr karty się zgadza; wprowadzasz kwotę rachunku i akceptujesz; pojawia się okienko z pytaniem "czy doliczyć napiwek?"; doliczasz napiwek, bądź nie; wprowadza się pin jeśli to konieczne; drukujesz potwierdzenie transakcji dla siebie i dla Gościa; Gość podpisuje potwierdzenie jeśli to konieczne. Dodatkową opcją na terminalu jest pozycja "napiwek". Można go doliczyć na podstawie nr-u transakcji na potwierdzeniu - max. 20% wartości transakcji i oczywiście za potwierdzeniem gościa (podpis bądź pin). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.lanet.net.pl 29.10.08, 17:10 przed przeciagnięciem karty należy powiedzieć: proszę sobie doliczyć xx zł i po sprawie Odpowiedz Link Zgłoś
b.szewczykk Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:27 Tak to właśnie jest w Polsce w restauracji, gdziekolwiek sie nie pojdzie to obsługa jest dokładnie taka sama jak ta Pani. Niestety taka jest smutna praca, to tez po czesci wina menadżerów i właścicieli którzy sami nie potrafią wprowadzić odpowiednich standardów, amen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leopard Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 213.17.163.* 29.10.08, 11:30 Tzn. w PRL klient był panem i wymagał? Nie pomieszało się coś w betoniarce? Odpowiedz Link Zgłoś
kinlej Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:30 Pani Aleksandra Łobodzińska jest bardzo nieszczęśliwa. Pracowała (dalej pracuje?) wiele lat w zawodzie którego szczerze nienawidzi. Oto przelała swą żółć na papier. Mam nadzieję że teraz czuje się Pani trochę lepiej pani Aleksandro. Mam nadzieję że nigdy na Panią nie trafię, chociaż jestem człowiekiem któremu wszystkie opisywane przez Panią zachowania klientów są obce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JamJest Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 05:00 Bo masz klapki na oczach niewolniku szatana Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.dynamic.chello.pl 30.10.13, 10:37 Zgadzam się z przedmówcą. Pani Aleksandra została ukarana, oczywiście niesłusznie, przez nieuchronną siłę wyższą, zmuszającą ją do wykonywania tak plugawego zawodu. Jestem szczęśliwa, Pani Aleksandro, że mogła Pani wykorzystać prawo do głosu i wyżalić się publicznie. Jednocześnie niezmiernie żałuję, iż nie jest Pani w stanie wykorzystać wolnego rynku, w którym przyszło nam funkcjonować. Bycie kelnerem to nie jest jedyny wariant dla osób studiujących: znam animatorów, opiekunki do dzieci, doradców finansowych, praktykantów w korporacjach międzynarodowych, tancerzy, aktorów (itd), którzy pracują w godziwych warunkach i są w stanie jednocześnie się utrzymać i studiować. Wystarczy jedynie poszukać w sobie chęci, zapału i umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zwykła kelnerka Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.opera-mini.net 03.11.13, 22:46 Kinlej, naprawdę? Pozdrowienia od wszystkich kelnerów świata. Szacun. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jezyk7 Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.p.lodz.pl 29.10.08, 11:31 Ja pierdykam. Doszłam do części obiadowej - czy to znaczy, ze kelner nie może być miły? Że to za trudne? Ten zawód nie jest łatwy zreszta jak każdy w którym trzeba stykac się z innymi ludźmi. Każdy może mieć zły dzien i każdy może się spieszyć. Sęk w tym, ze do kelnera należy być grzecznym w każdej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
agusja Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:33 Swietnie napisany artykul:)dosadny i zabawnie napisany, szczery do bolu.Sama bylam kelnerka przez jakis czas (imalam sie roznych zawodow i kazdy mnie czegos nauczyl, glownie szacunku do pracownikow gastronomii, hotelarstwa itp).Miejemy nadzieje ze kelnerki/kelnerzy przestana byc traktowani jak szmaty. Jesli ktos nie zostawia napiwku,szczegolnie wydajac w knajpie fortune(w kazdym razie sporo) to bardzo nieladne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Uzo Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 14:04 na ten temat proponuję pogadać z pracodawcą, a nie z klientami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karina Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.10.08, 11:34 Mój ojciec nie łysieje, nie jest naburmuszony, ani nie ma mięśnia piwnego, ale MA SKÓRZANĄ SASZETKĘ. Chyba musze mu powiedzieć, żeby nie pojawiał się na mieście, a tym bardziej do żadnych knajp nie wchodził, bo jeszcze obrazi kogoś swoim widokiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leopard Obcokrajowcy takcy niedobrzy? IP: 213.17.163.* 29.10.08, 11:36 Autorka tak narzeka zarówno na rodzimych klientów jak na obcokrajowców że nie dają napiwków. Czyżby? Cudzoziemiec często dla świętego spokoju żeby nie babrać się z drobniakami daje mocno zaokrągloną sumę. A generalnie dają premie dużo wyzsze niż nasi domorośli konsumenci. Założę się że zarobek z obsługi cudzoziemców jest niewąski. Tendencyjność autorki jest delikatnie mówiąc za daleko idąca Odpowiedz Link Zgłoś
mahoniowawiedzma Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 11:38 muszę się odezwać. muszę, bo inaczej się uduszę:-) mało jest wypowiedzi pod artykułem od osób, które w gastronomi pracują. pracuję jako barmanka od 3 lat. obecnie w restauracji, gdzie zdaża mi się kelnerować i przyznaję, że kelnerowania nie lubię. ale nie mam w sobie tyle jadu co autorka listu, który, moim zdaniem, jest na żenującym poziomie. wstyd mi za takich ludzi, którzy pracują w usługach. oburza mnie to, że kelnerka nazwana jest skrzyżowaniem dziwki z żebrakiem. dziewczyno! obrażasz tysiące ludzi pracujących w tym fachu. z mojej perspektywy pracy w zawodzie: 1. jesli nie umiesz porozmawiać z każdym gościem (klient w restauracji jest gościem, ani razu nie użyłaś tego określenia) to jesteś podawaczem potraw nie kelnerką. znam osoby, które tworzą z tego zawodu sztukę rozmowy z gościem, aby zachęcić go do powrotu do restauracji 2. jeśli uważasz, że goście zadają pytania, żeby Cię wkurzyć, to znaczy, ze są one dla Ciebie kłopotliwe, bo nie znasz karty. 3. nie dziw się , że nie dostajesz napiwków, skoro "masz prawo" mieć naburmuszoną minę, bo ktoś ośmielił się zamówić kawę 4. do wszystkich, którzy zarzucali, że kelnerzy pracują niezgodnie z prawem: niestety taka jest specyfika zawodu. mnie zdarzają sie zmiany po 18 godzin. moge sie na nie nie zgodzić i nie znależć pracy w zawodzie 5. zgadzam się, że zdarzają się goście, którzy potrafią wyprowadzić z równowagi. bardzo. tak, że rzuca się tacą. ale nie wspomniałaś nic o tych, ktorzy są uprzejmi, mili i zostawiaja suty napiwek. w ten sposób obrażasz wszystkich, którzy chodzą do restauracji, zresztą pojawiły się takie głosy na forum ludzi, którzy teraz będą się bali iść do restauracji, żeby swoim pobytem tam nikogo nie urazić. 6. to samo oklientach co Ty mogą powiedzieć panie z warzywniaka i innych sklepów. one nie dostaną napiwku za uśmiech. 7. w nawiązaniu do punktu 6. napiwek to gratyfikacja za umiejętne zajęcie się gościem. za potraktowanie człowieka jak gościa, na którego zawsze czekamy. za opowiedzenie mu o historii miasta, jeśli jest pierwszy raz. za oprowadzenie po lokalu, jeśli sobie tego życzy. za skombinowanie mu dodatkowego krzesła/nietypowego deseru/czy czego sobie zażyczy. napiwek nie jest obowiązkowy. znam knajpy, w których dolicza sie go z automatu, ale tylko wtedy, gdy gość na pytanie o serwis odpowie: wszystko było świetnie 8. pracuję w gastronomii i mimo to nie zawsze zostawiam napiwki. biorę poprawkę na zmęczenie kelnerów itp., ale jeśli coś było ewidentnie nie tak, kelner nie zobaczy ani złotówki. 9. goście przychodzą do restauracji aby spedzić miło czas, oderwać się od codzienności. płacą niemało i maja prawo wymagać. nie wiem, jakiego typu jest Twoja restauracja, ja pracuję w jednej z lepszych w moim mieście. i wiem, że mnie to zobowiązuje do lepszej obsługi. nie takiej jak w kebabie. 10. to, jak wygląda Twoja praca w dużej mierze zależy od szefa. nie wciskaj kitu ludziom, że kelner nie może usiąść w pracy, nic zjeść, ani pójść do toalety. to jest kwestia organizacji czasu. jeśli jest was za mało na zmianie, to miej pretensje do szefa, nie do gości, którzy maja prawa wymagać ogsługi, jeśli nie są w knajpie self-service. jak byś się czuła pracując za barem, gdzie goście czasem maja pretensje, że nie są obsługiwani przy stoliku? często muszę wysłuchiwać takich tekstów. ale przyjmuję to z uśmiechem, bo rozumiem, że w miejscu, gdzie jest pub i restauracja goście mogą sfiksować i pomyśleć, że wybiegnę do nich zza baru, albo, że zaraz przyjdzie kelner. Twój tekst o kartach mnie rozwalił. masz obowiązek powitać każdego gościa i wręczyć mu kartę. skąd gość ma wiedzieć, gdzie są karty, jeśli jest pierwszy raz w restauracji? 11. to jest garstka spostrzeżeń osoby pracującej jak Ty w restauracji. też często nie mam czasu na fajkę, obiad, czy wyjście do toalety. też stresują mnie goście, którzy chcą mieć wszystko już. też denerwuje mnie, że ktoś robi bałagan, albo rzuca niedwuznaczne teksty. i jako barmanka zawsze wychodzę z pracy ostatnia, bo kuchnia jest dawno zamknięta, a bar funkcjonuje nadal. też zdarza mi się rzucać tacą, bluzgać pod nosem i pomstować. ale nigdy, przenigdy nie myślałam tak jak Ty. zachowujesz się jak księżniczka, którą zmuszono do tej pracy. obrażasz innych, którzy traktują tę pracę jak sztukę. uwierz mi, są ludzie, którzy lubią ten zawod. za niebotyczne kwoty napiwków jakie dostają. za to, że są w stanie dorobić sobie drugą pensję napiwkami. i dostają te napiwki nie dlatego, że łapią angielskie stoliki. tylko dlatego, że są profesjonalistami i lubią tę pracę.mam przyjaciółkę, która pracuje w tej branży dłużej niż Ty. potrafi opowiedzieć gościom o mieście, o jego historii. polecić najdroższą potrawę z karty i podać ją z uśmiechem. potrafi przynieść osiem talerzy na raz. jest najbardziej wybuchową osoba jaką znam. ale gości traktuje jak króli. i zawsze dostaje napiwki. 12. przepraszam wszystkich czytających list Pani A.Ł. za to, że mogli poczuć się urażeni. uwierzcie, nie wszyscy traktują tak gości. 13. wiem, że długie mi to wyszło. ale ne mogłam ze spokojem czytać jak ktoś obraża mój zawód, który jest notabene, tymczasowy. też studiuję, ale wychodzę z założenia, że skoro już jestem w pracy, to muszę coś od siebie dać. nawet jeśłi to nie jest praca na zawsze. pozdrawiam. pracownik branży. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: 80.48.71.* 29.10.08, 11:59 Nie sposób się nie zgodzić z tym co napisałaś, zwłaszcza podoba mi się pkt. 13. I tak powinno być w każdym banku (znaczy się w restauracji) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LubięDobrzeZjeść Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 15:49 Dzięki - może to Ty powinnaś był napisać artykuł o kelnerkach :) - niech treść ludzi kompetentnych zwycięży. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z_aga_dka Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.13, 16:52 bardzo fajny tekst :) Odpowiedz Link Zgłoś
bubster Pani Autorko 29.10.08, 11:39 1. To nie wina klienta, że Pani długo pracuje. 2. To nie wina klienta, że przyszedł w 15 osób do restauracji, a Pani woli, żeby nie było nikogo. 3. To nie wina klienta, że jest Niemcem, Hiszpanem, z dziećmi itp. 4. TO nie wina klienta, że pyta, co Pani poleci. On ma nadzieję, że Pani się przyłożyła do pracy i wie, co jak jest przrządzone. 5. TO nie wina klienta, że przyszedł na kawę. Nawet na osiem kaw... on myślał, że w kawiarni/restauracji można kawę wypić... Przeważnie daję w restauracji napiwki 10-20%. Ale chyba przestanę robić to automatycznie i zacznę bardziej zwracać uwagę, czy kelnar się stara, czy ma mnie gdzieś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Klient nie odpowiada za: IP: *.mt.gov.pl 29.10.08, 11:40 1. Fakt, że jest zatrudnionych za mało kelnerów, 2. Małe zarobki i brak personelu pomocniczego w stylu sprzątaczki. 3. Za innych klientów, którzy brakiem kultury utrudniają kelnerom życie, 4. Niekompetencję kelnera i brak umiejętności werbalnego porozumiewania się (przykład na niedouczenie - układ sztućców), 5. Zmęczenie, frustrację, żal kelnera, jeśli sam tego nie spowodował. 6. Inne rzeczy związane ze złym działaniem lokalu nie wynikające bezpośrednio z jego zachowania. itp. itd. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaow Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:45 a ja słyszałam, że sztućce skrzyżowane na talerzu oznaczają przerwę w jedzeniu a nie zakomunikowanie o zakończeniu posiłku. pozdrawiam sfrustrowaną Panią kelnerkę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.pg.com 29.10.08, 15:51 dokładnie! talerz można zabrać kiedy sztućce ułożone są równolegle na godzinie 5., a nie jak są skrzyżowane, podstawy savoir-vivre`u się kłaniają... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.11, 11:32 Zgadza się. Żeby łatwiej skojarzyć: - sztućce równolegle na godzinie piątej: "five o'clock, czas na herbatę"; - sztućce skrzyżowane na talerzu: X - nie zabierać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ....? Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.dynamic.chello.pl 29.10.13, 23:37 niestety moja kochana, przerwe w jedzeniu oznaczaja sztucce polozone na godz tzw. 17 badz 5 po poludniu , a sztucce szkrzyzowane oznaczaja zakonczenie posilku i tym samym danie sygnalu do zabrania talerzy po jedzeniu...(apropo tez jestem tylko benadzijena kelnerka....;/) Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 30.10.13, 10:42 Gość portalu: ....? napisał(a): > niestety moja kochana, przerwe w jedzeniu oznaczaja sztucce polozone na godz tz > w. 17 badz 5 po poludniu , a sztucce szkrzyzowane oznaczaja zakonczenie posilku > i tym samym danie sygnalu do zabrania talerzy po jedzeniu...(apropo tez jestem > tylko benadzijena kelnerka....;/) Faktycznie, jesteś beznadziejną kelnerką skoro nie wiesz takich podstaw i jeszcze próbujesz innych pouczać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klientka Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.dynamic.chello.pl 30.10.13, 16:39 Faktycznie jesteś beznadziejną kelnerką. Może zajrzyj tutaj: www.restaurants.pl/savoir_vivre/sztucce1.htm i się doucz... Jesteś taką samą kelnerką, jak fryzjerka, która nie odróżnia cieniowania od degażowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z_aga_dka Re: Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.13, 16:10 zgodzę się ze sztucami, mnie uczono, że sztuce jak są złożone to oznacza koniec posiłku. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:45 Biedactwa:( klienci powinni obligatoryjnie przychodzić do knajpy tylko po to żeby zostawić napiwek, a nie pić kawę czy cokolwiek konsumować albo w inny sposób utrudniać pracę przemęczonym i zdegustowanym kelnerom Kto preparuje te bzdury!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dodosdontquack Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 11:49 Chyba zrozumiałam przesłanie tego artykułu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olaboga Ręce opadają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 11:56 Skoro nie pasuje Pani ta praca, to po co ją Pani wykonuje? Większość zachować opisywanych przez Panią nie ma nic wspólnego z nieuprzejmością. Naprawdę uważa Pani, że nie należy pytać kelnera o to co poleca? Że zamawianie należy sprowadzać do składania meldunku: numer 9, numer 8 i 7, poproszę? Nie wolno prosić o szybsze przyniesienie rachunku? Mam wrażenie, że jest Pani maksymalnie sfrustrowaną osobą. Być może frustracja jest efektem 5-letniej Pani pracy. Być może należy zmienić pracę. Chciałabym wiedzieć gdzie Pani pracuje. Po to, żeby nie trafić na Panią. Wiem, tekst miał być szczery, bogaty w treść i jednocześnie zabawny. Niestety, nie wyszło. P.S. Jak już ktoś napisał wcześniej, skrzyżowane sztućce na talerzu oznaczają: jeszcze nie zakończyłam/em konsumpcji. Żaden wyedukowany kelner nie ma prawa sprzątnąć wówczas talerza. Gdzie Panią nauczono, że jest na odwrót? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waiter Jak zawsze troche bzdur. IP: *.client.stsn.net 29.10.08, 12:01 W Stanach nie ma obowiazku zostawiania napiwkow. I nonsens z ta lista "persona non grata". Dziennikarzynie sie cos pobierdolilo. W Stanach ludzie zostawiaja sami 15% lub 20% jezeli obsluga byla super. W Polsce dobra obsluga jeszcze raczkuje. Kelner nie moze sobie poradzic z czteroosobowym stolikiem. Przynosi zamowione dania i przerywa rozmowe za kazdym razem pytajac - kto zamowil kotlet. Zapamietanie lub odpowiednie zapisanie zamowienia jest jeszcze poza zasiegiem kelnera/ki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maska Numery posiłków??? IP: 213.17.163.* 29.10.08, 12:02 Przy składaniu zamówienia mam podawać numery posiłków bo tak jest wygodniej dla kelnera? Też mi się tak kiedyś wydawało, ale dałem sobie spokój z tą metodą. Gdy składałem zamówienie "proszę danie nr 27" kelner krzywił się niechętnie i stwierdził że woli usłyszeć pełną nazwę posiłku bo on nie pamięta co kryje się pod tym numerem. To jak jest w końcu pani autorko? Nawiasem mówiąc też mi się wydaje (choć mnie też jest tak wygodniej) że podawanie samych numerów to zły pomysł bo sprzyja to powstawaniu nieporozumień - ktoś pomyli numer i dostanie zupełnie inne danie, przy podawaniu pełnej nazwy pomyłki można znacząco ograniczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jolka savoir-vivre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 12:03 skrzyżowane sztućce oznaczają, że nie skończyło się jeszcze jedzenia. sztućce ułożone równolegle to znak, że można zabrać talerz.... Odpowiedz Link Zgłoś
princealbert come-back PRL? 29.10.08, 12:05 Czyli - kelner nasz pan? Jakos w innych krajach nieczesto widze naburmuszone kelnerki (chyba, ze sa z Polski). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: falka. Re: IP: 57.66.53.* 29.10.08, 12:31 Pracowałam w wielu różnych miejscach, często podejmowałam zajęcia, które nie były moimi wymarzonymi. Zdażyło mi się nawet pracować na magazynie. Ale nigdy w życiu nie miałam cieższej pracy niż kelnerstwo. w 100% zgodze się z autorka tego listu - tak właśnie wyglada praca kelnera. Oczywite że są tak zwani "żli kelnerzy" ale to tak jak w każdym innym zawodzie. Tylko wykonując tak trudną prace (Pracując czesto nawet po 16-17 h dwa dni pod rząd) dużo trudniej wywiązywać się ze swoich "obowiązków" zawsze idealnie. Wiem z doświadczenia, że wielu ludzi potrafi zrobić problem z niczego kiedy mogliby poprostu spokojnie zjeśc i w dodatku rozładują swoje całodzienne frustracje na kelnerce która może w odpowiedzi się uśmiechnąc, mimo że czasem już kilkanaście godzin nie usiadła i napewno nie usiądzie. Obecnie pracuja w biurze, nie wiem może będe kiedys jescze zmuszona do kelnerstwa, ale zawsze wstydze się za innych ludzi, którzy nie zostawiją napiwku lub przy rachunku o niemałej kwocie chcą zostawić złotówke.. Jestem też przerażona wypowiedziami na forum. Kompletny brak empati u większości ludzi mnie przeraża... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LubięDobrzeZjeść Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 15:59 Szukasz empatii po artykule pozbawionym obiektywizmu. Pracowałem w barze i sporo widziałem, a w życiu nie pozwoliłbym sobie na takie ogólniki. Czyli normalnych klientów nie ma i nie mam co sobie głowy zawracać liczeniem, że mam prawo do dobrej obsługi? Prawda jest taka, że czasy mamy frustrujące i każda droga jest dobra do wylania żalu. Jedni uprawiają sporty, inni wylewają jad... może weźcie się za coś, albo nie wiem... może powalczcie z frustracją? Tylko uważajcie jak będziecie w restauracji - wy też możecie się okazać żrącym bydłem, albo dusigroszami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kelnerka Re: come-back PRL? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.13, 09:28 Jak można byc takim debilem? Zanim coś napiszesz zorientuj się ile zarabiają w innych krajach. Odpowiedz Link Zgłoś
bir.ke Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka 29.10.08, 12:19 Większość restauracji płaci pensje poniżej średniej krajowej, tłumacząc to napiwkami, którymi kelner rekompensuje sobie niską wypłatę. Ale zarobki przestają być zadowalające. Minimum 12 godzin (w weekendy znacznie dłużej) biegania, noszenia, dźwigania, mówienia i użerania się robią swoje. W wielu miejscach za zwrócone jedzenie bądź napój (nie z winy kuchni, tak po prostu, bo nie smakowało i nie będzie się płacić) rachunek pokrywa kelner. Za każdą zbitą szklankę, nalanie zbyt dużej ilości alkoholu, pomyłkę. Za to wszystko i jeszcze więcej. Za ciuchy pracownicze, badania do książeczki sanitarnej, obuwie. Każdy stolik, który uciekł bez płacenia. ----- fakt pierwszy, za te wszystkie rzeczy nie placi sie ani centa, gdy sie pracuje za granica. fakt drugi, ludzie sa jacy sa i w wiekszosci zawodow trzeba sie z nimi uzerac czy odpowiadac na dziwne pytania i zarzuty. zwlaszcza w kraju. zawod kelnera wymaga wiele cierpliwosci, nie przecze. uwazam wrecz, ze bardzo malo osob sie do wykonywania tegoz nadaje. fakt ostatni, poziom obslugi w polsce jest na niewyobrazalnie niskim poziomie w porownaniu z zachodem, nie dziwie sie wiec, ze i napiwki sa do niczego;) a juz sugestia, ze nawet jak jedzenie bylo do dupy, co nie jest wina kelnera przeciez i powinnam zostawic napiwek - zenada. na zachodzie jak mi nie smakuje, bo przesolone, stare etc. nie musze placic wcale za obiad i jeszcze mnie przeprosi kierownik i w ramach rekompensaty poda deser;) pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
wolfgang87 Platnosc karta a napiwek 29.10.08, 12:21 Na zachodzie w niektorych knajpach, gdy placi sie karta, to najpierw jest ekran "ile napiwku dasz", potem pojawia sie drugi z kwota walsciwa do zaplacenia, a potem pin. Bardzo dobre rozwiazanie, gdyz widac wyraznie, ze nie idzie to do wspolnego wora. A u nas gdy to sprzedawca wpisuje kwote sprzedawca przeciaga karte wszystko pojdzie do wspolnego wora - nie ma takiej mozliwosci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: svbd Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.n4u.airbites.pl 29.10.08, 12:21 kazdy czlowiek o normalnym poziomie wrazliwosci, ktory pracowal jako kelner w duzym turystycznym miescie (Wrocław, Kraków,itd.) podpisze sie pod tym artykulem obiema rękoma. Pracowalem, moje dniówki wynosiły 15 godzin,z klientami ktorzy o polnocy MUSIELI zjeść grillowany filet z łososia użerałem się,2,80 zl brutto za godzinę zarabiałem,do domu nie czując stóp wracałem - rozumiem. Zastanawiam się tylko ile osób, które z takim świętym oburzeniem komentują doświadczenia tej kelnerki, pracowało kiedykolwiek w takich gastronomicznych piekłach. Popracujcie - zrozumiecie. PS. Niedziele faktycznie były najgorsze - niby dzień święty, a ludzie prosto z mszy św. przybiegali do restauracji i zachowywali się jak bestie. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu 29.10.08, 12:26 svbd napisał(a): ..... to po co pracowałaeś jako kelner jak tak ciężko? trzeba było ulice sprzątać lżej! Sorry ale w..jest takie biadolenie jak ciężko, jest no i co z tego/ ja mam dopłacać bo ty nie możesz znaleźć lepszej pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: svbd Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.n4u.airbites.pl 29.10.08, 12:42 to była moja pierwsza praca. pokaż mi inne miejsce, gdzie ktoś mnie zatrudni w wieku 18 lat, nie mając żadnego doświadczenia. Ale ja naprawdę nie biadolę, mówię tylko jak wygląda to "od kuchni". A wygląda tak jak wygląda tylko dlatego, iż właściciele wielkich "restauracji" (piszę w nawiasie, bo w prawdziwych restauracjach takie sytuacje opisane w artykule nie istnieją; szkopuł w tym, iż w prawdziwej zapłacisz za wszystko 2x więcej. ta w ktorej pracowałem była fast foodem pod szyldem restauracji, ale ludzie oczywiście tego nie rozumieją) chcą zgarniać jak największą papę kosztem i pracowników, i klientów. Przykład - tam gdzie pracowałem, miesięcznie właściciele wychodzili na 60 tys. zl, na czysto... nie krytykuję tego, iż ludzie chodzą do restauracji i chcą dobrze zjeść. denerwuje mnie jedynie to, iż ludzie nie próbują się domyślić co stoi za półgodzinnym oczekiwaniem na menu, zestresowanymi kelnerami, źle przyrządzonymi daniami,oczekiwaniem na napiwek - wszystko zwalają na pracowników. Idźcie do naprawdę dobrej restauracji, tam gdzie przyrządzanie i podawanie posiłków jest formą sztuki - zrozumiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LubięDobrzeZjeść Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 16:47 "denerwuje mnie jedynie to, iż ludzie nie próbują się domyślić co stoi za półgodzinnym oczekiwaniem na menu, zestresowanymi kelnerami, źle przyrządzonymi daniami,oczekiwaniem na napiwek - wszystko zwalają na pracowników."... pogubiłem się... ale... ale co, źle przyrządzone danie to nie wina pracownika?? Pół godziny czekania na menu to nie wina pracownika? A czyja? Pogody? Polityki? A za zestresowanymi kelnerami stoją pewnie inni zestresowani kelnerzy... kurcze, 2,80 za godzinę...no no... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: svbd Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.n4u.airbites.pl 29.10.08, 17:08 wyrwałeś to z kontekstu - nie obwiniam ani pogody, ani polityki, ani nawet Jarosława Kaczyńskiego. może winę ponosi PRACODAWCA, który na 60 stolików rzuca 5 kelnerów w piątkowy wieczór i 5 osób na kuchni? próbowałeś tak pomyśleć o tym problemie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LubięDobrzeZjeść Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 16:44 2,80 za h? Stary - trzeba było poszukać innej roboty. Szczere kondolencje. Nie dziwię się Twojej frustracji i przejawom zrozumienia artykułu. 2,80... kurcze... ulotki można za więcej roznosić. Coś takiego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robak Re: Kelnerzy nie wypuszczają much na zapleczu IP: *.dsl.pozn.bdi.inetia.pl 29.10.13, 08:13 2.80 brutto/h? chyba w 1995 roku Odpowiedz Link Zgłoś