trombozuh
02.11.08, 17:39
Zdrojewski miał jeden wielki sukces - potrafił podczas powodzi wsiąść do
helikoptera i obejrzeć z góry, jak woda pięknie zalała centrum miasta, a potem
opowiedzieć mieszkańcom, jaki jest dzielny i wspaniały. Dudkiewicz ma pecha,
bo powodzi jak na razie nie ma i nie może polatać.
A poważnie - obaj są mistrzami autopromocji - i niczego więcej. Wszystkie
najważniejsze problemy Wrocławia leżą od lat i kwiczą.