tram_ktos
17.01.09, 18:09
dot. artykułu Władze nie wyrzucą aut z wrocławskich torowisk
Z dużym smutkiem przeczytałem artykuł prezentujący prosamochodowe
poglądy wiceprezydenta Wrocławia.
Sprawna komunikacja zbiorowa i dobra sieć ścieżek rowerowych są
najprostszym, najskuteczniejszym i jednocześnie najtańszym sposobem
na ograniczenie problemu korków.
Zrozumiano to we Florencji, którą miałem okazję odwiedzić w zeszły
weekend. W stolicy Toskanii budowana jest teraz od zera cała sieć
tramwajowa złożona z kilku linii.
Tymczasem władze Wrocławia nie chcą wydzielić torowisk na
istniejących liniach, żeby czasem nie utrudnić poruszania się po
Centrum miasta samochodem.
Argument, że nie można „wprowadzać zmian kosztem kierowców, bo to
tacy sami obywatele miasta”, jest dla mnie całkowicie bezzasadny i
bezsensowny.
Czy człowiek rodzi się albo kierowcą albo pasażerem komunikacji
miejskiej i tak musi pozostać do końca życia? Oczywiście, że nie. A
to, że większość dorosłych wrocławian wybiera samochód nie jest
efektem predestynacji, lecz czystego pragmatyzmu. Samochód jest
najdogodniejszym środkiem do poruszania się po Wrocławiu –
najszybszym i do tego najwygodniejszym, podczas gdy komunikacja
miejska – jedna z najgorszych w Polsce – jest niesamowicie powolna,
zupełnie niepunktualna (spóźnienia po kilkadziesiąt minut w
szczycie), zawodna i niekomfortowa (nowe tramwaje i autobusy „sauny”
bez dostatecznej wentylacji, nie mówiąc już o braku klimatyzacji).
Czy pan Adamski pomyślał o tym, że wiele osób, które obecnie
korzystają codziennie z auta, chętnie przesiadłoby się do
tramwaju/autobusu, gdyby wiedziały, że dojadą nim szybko i sprawnie
do celu, że nie będą musiały oczekiwać na przystanku przez długi
okres czasu i że mogą zostawić swój samochód na bezpiecznym parkingu
gdzieś na pętli na obrzeżach miasta? Dobra komunikacja miejska na
pewno zachęciłaby wiele osób do pozostawienia aut w garażach.
Zwiększona liczba pasażerów sprawiłaby, że można by było zakupić
dodatkowy tabor w celu zwiększenia częstotliwości kursowania
autobusów i tramwajów, co jeszcze bardziej poprawiłoby
konkurencyjność transportu zbiorowego. Mogłoby się nawet okazać, że
zatory samochodowe na zwężonych ulicach stałyby się krótsze wskutek
znacznie mniejszego ruchu.
A tak będziemy mieli we Wrocławiu coraz większe korki i coraz gorszą
komunikację zbiorową. I nie ma się co łudzić, że powstanie nawet
wszystkich planowanych obwodnic (co raczej nie nastąpi w
najbliższych latach może poza AOW) ten problem rozwiąże.
Ponadto władze są moim zdaniem też od tego, by promować zachowania
korzystne dla ogółu mieszkańców. Takim zachowaniem jest niewątpliwie
korzystanie z tramwaju, autobusu lub roweru. Przyczynia się ono do
zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza w mieście (poprawa stanu
zdrowia, zwłaszcza mniej zachorowań na nowotwory wywołane spalinami
samochodowymi), zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych
(spowolnienie niekorzystnych zmian klimatu), oszczędności energii
(tramwaj czy autobus potrzebuje wielokrotnie mniej energii niż
przewożące tę samą liczbę osób samochody). Komunikacja zbiorowa i
rowerowa idealnie wręcz wpisują się w ideę tak zwanego
zrównoważonego rozwoju.
Wypowiedź „Na samochodach zbudowana jest cała cywilizacja i nie da
się w chwilę tego zmienić” jest dla mnie nie do przyjęcia. Już dziś
potrzebujemy zdecydowanych działań, bo niedługo zaczniemy się dusić
w smogu toksycznych spalin, a reszty dopełni globalne ocieplenie.
Przy obecnej liczbie ludności na świecie nie jest możliwy dalszy
rozwój transportu indywidualnego opartego na silniku spalinowym bez
całkowitej degradacji środowiska naturalnego. Gdyby każdy Chińczyk
chciał zużywać rocznie tyle papieru, co przeciętny Amerykanin, to
zabrakłoby drzew na świecie, by taka ilość papieru wyprodukować.
Podobnie jest z samochodami. Musimy działać zdecydowanie i szybko.
Przy tej okazji chciałbym też zwrócić uwagę, jak szkodliwe i
niebezpieczne może być lobby samochodowe. Na przykład w niektórych
miastach USA doprowadziło ono w XX w. do zasypania tuneli metra oraz
do likwidacji wielu systemów tramwajowych .Ongiś Megalopolis (zespół
wielkich miast na wschodnim wybrzeżu) miało wielką i gęstą sieć
linii tramwajowych.
Mówienie, że zanim władze Wrocławia będą mogły dać priorytet
komunikacji miejskiej, „rząd musi zbudować Autostradową Obwodnicę
Wrocławia, a marszałek wschodnią obwodnicę naszego miasta”, oznacza,
iż tak naprawdę w ogóle nie ma woli, by usprawnić komunikację
miejską. Nawet jeśli w końcu obie wspomniane obwodnice powstaną, to
zapewne okaże się, że liczba aut tak drastycznie wzrosła, iż trzeba
będzie poczekać z priorytetem dla tramwajów na kolejne nowe trasy
samochodowe.
Czy pan Adamski pomyślał kiedykolwiek o tym, by lobować na rzecz
przewożenia kontenerów i naczep koleją zamiast po drogach?
Lista rzekomych dokonań w dziedzinie komunikacji jest po prostu
żałosna, zwłaszcza że wiele z nich w rzeczywistości pogarsza
funkcjonowanie transportu zbiorowego. Chodzi mi przede wszystkim o
nowe przystanki tramwajowo-autobusowe. Co prawda ułatwiają one
przesiadki, ale za to bardzo wydłużają czasy przejazdu. Autobus musi
zwykle bardzo długo czekać, by móc zjechać z wydzielonego torowiska
na jezdnię. Przez cały ten czas blokuje stojące za nim tramwaje.
Ponadto wiele nowych przystanków nie jest przystosowanych do obsługi
zwiększonej liczby pojazdów.
Aby pokazać, jak nieudolne są te „sprzyjające” komunikacji zbiorowej
działania, zamieszczam poniżej opis własnych obserwacji.
W dniu 29 grudnia 2008 roku przez ponad godzinę (od 13:27 do 14:35)
obserwowałem ruch tramwajów i autobusów na Moście Szczytnickim oraz
2 przyległych skrzyżowaniach. Ze smutkiem stwierdziłem, że nowe
rozwiązanie komunikacyjne w omawianym rejonie ma wiele wad, co
niekorzystnie odbija się przede wszystkim na jakości usług
komunikacji zbiorowej.
Podczas swoich obserwacji zidentyfikowałem 4 główne problemy.
1. Zatory autobusowo-tramwajowe na przystanku przy Moście
Szczytnickim.
Przy Moście Szczytnickim na nowo zbudowanym przystanku w dni robocze
zatrzymują się pojazdy 4 linii tramwajowych i 5 autobusowych.
Tymczasem opuszczenie przystanku przez kierujący się w stronę Psiego
Pola autobus możliwe jest raz na 2 minuty. Faza świetlna trwa
niecałe 10 sekund, więc w zasadzie pozwala na wyjazd tylko 1
autobusowi. Jedynie w przypadku, gdy kierowcy wykażą się nie lada
refleksem, możliwe jest, by przystanek na jednym cyklu opuściły 2
pojazdy. Nie lepiej jest z tramwajami odjeżdżającymi w stronę
Sępolna – raz na 2 minuty mają one ok. 8 sekund na wyjazd z
przystanku. Oznacza to, że na jednym cyklu przejechać może 1 skład.
Światło do jazdy dla tramwaju zapala się po ok. 15 sekundach od
momentu zakończenia się fazy świetlnej dla autobusu. W tej sytuacji,
gdy na przystanku stoi tramwaj, a za nim autobus, autobus po
odjeździe tramwaju musi czekać na swój cykl półtorej minuty.
Niewiele lepiej wygląda sytuacja na wyjeździe z przystanku w stronę
Mostu Szczytnickiego. Raz na 2 minuty zapala się światło,
pozwalające na wyjazd. Faza świetlna (wspólna dla tramwaju i
autobusu) trwa nieznacznie dłużej niż 10 sekund, co na ogół pozwala
na wyjazd 2 pojazdów w czasie jednego cyklu świateł.
Podczas mojej godzinnej obserwacji 3-krotnie uformowały się zatory
złożone z 3 lub 4 autobusów / składów tramwajowych (na nowym
przystanku w stronę Psiego Pola i Sępolna). Nierzadko pojazd stojący
na końcu zatoru blokował wewnętrzny pas dla samochodów na Moście
Szczytnickim.
Należy przy tym dodać, że sytuacja byłaby znacznie gorsza, gdyby nie
niezgodne z prawem postępowanie wielu kierowców autobusów i 1
motorniczego, którzy wyjechali z przystanku na świetle „stój”,
łamiąc przepisy ruchu drogowego.