Dodaj do ulubionych

Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowskiego

06.02.09, 23:57
Następna histeryczka... Sprawa w przychodni została postawiona jasno: pacjent nie jest zarejestrowany, więc trzeba poprosić lekarza o przyjęcie (praktyka niestety powszechna w naszych przychodniach), lekarz się nie zgodził - jego prawo.

Później to wzywanie pogotowia... Wyśmienity pomysł - pogotowie jest właśnie od tego, żeby wzywać je do gorączki! (no chyba, że autorka listy zadzwoniła jedynie w celu skonsultowania sprawy z dyspozytorką) Jeśli dobrze zrozumiałem, to obyło się jednak bez pomocy ratowników i narzeczony dożył dnia następnego. A problem z karteczką? Cóż... Wyjątkowy pech lub zwykła indolencja.
Obserwuj wątek
    • Gość: elejn Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowskiego IP: *.gprs.plus.pl 07.02.09, 11:20
      berloo- a Ty twierdzisz, ze to całkowicie ok, że ludzie mają prawo chorować
      tylko "skoro świt", kiedy rejestracja działa? Do szału mnie doprowadza sytuacja,
      w ktorej pracownicy państwowej służby zdrowia robią łachę, że w ogóle spojrzą na
      chorego. Gdyby całość była prywatna i obowiązywałyby zasady jako takiej
      konkurencji (wolny rynek, te sprawy..), panowie doktorzy przyjmowaliby na 5 min
      przed zamknięciem gabinetu z pocałowaniem w rękę i uśmiechem na ustach. Bo by im
      się to zwyczajnie opłacało! A w obecnej sytuacji podejście jest takie, że "im
      mniej pacjentów tym mniej roboty. A wywalić nas i tak nie wywalą, bo nie ma
      nikogo w zamian". Tragedia.

      Na miejscu Czytelniczki też by mnie pewnie szlag jasny trafił.

      A że zadzwoniła na pogotowie- wiesz, no ja bym nie była w stanie "na oko" albo
      "na googla" ocenić, czy narzeczony właśnie złapał grypę, czy może rozwija się
      właśnie u niego zapalenie opon mózgowych.. Myślę, że gdyby ona była w stanie,
      darowałaby sobie wizytę w jakiejkolwiek przychodni.

      No i kwestia karteczki- może na przykładzie "prywaciarzy" (chwała im za to, że
      są): jak przychodzę do lekarza i pani recepcjonistka nie jest na 100% pewna, pod
      który gabinet mam się zgłosić, chwyta za słuchawkę, dzwoni gdzie trzeba i się
      upewnia. NIGDY mi się nie zdarzyły sytuacje takie jak opisane. Czyli jednak SIĘ
      DA. Tylko jest ten problem, że żeby "się dało", to musi najpierw SIĘ CHCIEĆ.

      • berloo Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk 08.02.09, 20:10
        Gość portalu: elejn napisał(a):

        > Do szału mnie doprowadza sytuacja,
        > w ktorej pracownicy państwowej służby zdrowia robią łachę, że w
        > ogóle spojrzą nachorego.

        Przepraszam Cię bardzo, ale co to za stwór ten "pracownik państwowej służby
        zdrowia"? Od wielu lat przychodnie to NZOZ-y, które z państwem mają tyle
        wspólnego, że podpisują umowy z NFZ i muszą składać sprawozdania do Sanepidu.
        Często są to spółki pracownicze, w których każdy zatrudniony ma jakiś udział.
        Teoretycznie pracownicy powinni dbać o pacjentów bo NFZ wypłaca pieniądze
        proporcjonalnie do liczby ludzi, którzy złożyli w danej przychodni deklarację.
        Problem w tym, że niektórym zostały stare nawyki i nie zauważają, że zadowolony
        pacjent to zysk. Z drugiej jednak strony problemem są pacjenci, którzy często
        chorują lub po prostu hipochondrycy - NFZ płaci "za głowę", tyle samo za
        pacjenta, który pojawia się u lekarza raz na dwa lata co za pacjenta, który
        przychodzi dwa razy dziennie (tak, są tacy) i domaga się jakichś badań.

        > Na miejscu Czytelniczki też by mnie pewnie szlag jasny trafił.

        Masz jakichś znajomych lekarzy? Popytaj ich jakimi kretynami potrafią czasem być
        ich pacjenci. Moim zdaniem umieszczanie przez Gazetę takich listów bez
        stanowiska przychodni to zwykłe szukanie sensacji. Źle oceniam służbę zdrowia a
        w szczególności lekarzy "rodzinnych", ale jeszcze niższe mniemanie mam o
        ludziach, którzy piszą takie smenty do gazet.

        > A że zadzwoniła na pogotowie- wiesz, no ja bym nie była w stanie "na oko" albo
        > "na googla" ocenić, czy narzeczony właśnie złapał grypę, czy może rozwija się
        > właśnie u niego zapalenie opon mózgowych.

        Nie dramatyzuj. 39 stopni u dorosłego faceta to nie tragedia. Pamiętaj, że w
        weekendy przychodnie są zamknięte ale jakimś dziwnym trafem ludzie, którzy
        rozchorowują się np. w sobotę nie umierają przed poniedziałkową wizytą u lekarza.
    • Gość: Czytelniczka Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: 78.8.143.* 07.02.09, 12:50
      Drogi Berloo, histeryczką nie jestem i nigdy nie byłam. Wiadomo jak napisałeś,
      lekarz ma prawo odmówić przyjęcia, ale chodzi mi o sposób, w jaki to zrobił,
      czyli chamski i prostacki, z czym się spotykam nie tylko w przychodniach, ale
      również we wszelkich urzędach.
      Na pogotowie zadzwoniłam, aby się skonsultować, bo wiadomo, że głupotą byłoby
      wzywanie karetki.
      Gdyby to był jedyny przypadek, pewnie bym nie zareagowała, ale takie rzeczy
      dzieją się notorycznie i nie można pozostać biernym. Milcząc dajemy przyzwolenie
      na takie zachowanie i traktowanie ludzi z góry, którzy chcąc nie chcąc muszą
      płacić na NFZ.
      • Gość: nastyyy Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 15:27
        Rozumiem, że mamy obowiązek chorować przed godziną 7, o której zazwyczaj trwa
        rejestracja i być tymi szczęśliwcami, którzy zmieszczą się w limicie. Będę
        wiedzieć, następnym razem zaplanuję chorobę z tygodniowym wyprzedzeniem,
        najlepiej pójdę do lekarza po L4, żeby w pracy się też na to przygotowali,
        zarejestruję się w przychodni, żeby lekarz wiedział, że będę chora. Bo nie mamy
        prawa dostać wysokiej gorączki po południu.

        Histeryczka.. tak. I dobrze, płacimy za leczenie nas. A nie dość, że czekamy w
        kilkugodzinnych kolejkach, jesteśmy przyjmowani z wielką łaską, to jeszcze nie
        mamy prawa się nagle gorzej poczuć.

        Już wolę nie płacić składek i pójść prywatnie od święta do lekarza, bo jak każdy
        płacę kupę kasy na służbę zdrowia, a jak przychodzi co do czego nic mi się nie
        należy.
        • Gość: Razor Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 16:09
          Uuuu,zle potraktowali,uuu,to na widly ich!!

          Kobieto,na prawdziwe PRYWATNE leczenie prawdopodobnie Ciebie nie stac-tak jak
          wiekszosci tego spoleczenstwa.Po drugie-to co,za 10tym razem facet tez mial
          uprzejmie odpowiadac nagabujacej go babie?Raz nie wystarczylo,z tonu listu
          wnioskuje,ze za drugim razem forma "prosby" tez byla ciekawa /zapomnialo sie
          wspomniec w liscie o argumentach zenujaco niskiej skladki,studia za darmo i
          jeszcze kilku innych rzeczach,co?/

          Poza tym-chamy,nauczyc sie wreszcie,ze lekarz nie jest wasza dziwka i nie musi
          byc na kazde wasze zawolanie!!
      • Gość: pokemon Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.wro.vectranet.pl 07.02.09, 20:09
        > takie rzeczy dzieją się notorycznie i nie można pozostać biernym

        Mnie nigdy nic takiego nie spotkalo. Jesli byla potrzeba to bez rejestracji sie
        dostalem do lekarza.
      • berloo Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk 08.02.09, 20:20
        Gość portalu: Czytelniczka napisał(a):

        > Drogi Berloo, histeryczką nie jestem i nigdy nie byłam.

        Jakoś nie widać.

        > Wiadomo jak napisałeś,
        > lekarz ma prawo odmówić przyjęcia, ale chodzi mi o sposób, w jaki to zrobił,
        > czyli chamski i prostacki, z czym się spotykam nie tylko w przychodniach, ale
        > również we wszelkich urzędach.

        W przypadku urzędów to rzeczywiście lipa, ale jeśli nie podoba Ci się obsługa na Ulanowskiego to przenieś się do innej przychodni. Najlepiej do takiej, w której będą całować Cię po rękach za te parę PLN, które dostana "na Ciebie" z NFZ...

        > Na pogotowie zadzwoniłam, aby się skonsultować, bo wiadomo, że głupotą byłoby
        > wzywanie karetki.

        Z ciekawości: Co dokładnie konsultowałaś z dyspozytorką?

        > Gdyby to był jedyny przypadek, pewnie bym nie zareagowała, ale takie rzeczy
        > dzieją się notorycznie i nie można pozostać biernym. Milcząc dajemy przyzwoleni
        > e
        > na takie zachowanie i traktowanie ludzi z góry, którzy chcąc nie chcąc muszą
        > płacić na NFZ.

        Eh... zieefff...
    • radeberger dno.. 07.02.09, 15:39
      "ja tylko na 5 minut" poezja..

      "Nie wiem, czy przysięga Hipokratesa coś dla niego w ogóle znaczy." aż mnie fala wzruszenia ogarnęła..

      polecam NHS (jakby autorka "listu do redakcji" nie wiedziała - W. Brytania), gdzie pacjent z anginą owija się ręcznikiem i pakuje do wyra z paracetamolem, by nie czekać kilku godzin by mu go lekarz przepisał

      kolejka godzinna to i tak za krótka by wyleczyć te gorączki 39 stopni..
      • radeberger suplement 07.02.09, 15:40
        ze wzruszenia nad dolą obłożnie chorego (39 stopni!) pomylił mi się szalik z ręcznikiem..
    • membrum_virile Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk 07.02.09, 17:25
      W tym wszystkim jawi mi się ów narzeczony jako potulne,
      ubezwłasnowolnione cielę, baran wręcz, wodzony na smyczy przez miłą
      panią narzeczoną.
      Normalny facet, uzyskując 39 na termometrze bierze czosnek z miodem
      i wskakuje do łóżka, żeby siódmymi potami się oblać.
      A tyś zrobiła z niego ciotę, gęby zapominającą w przychodni.
      Więcejś mu zaszkodziła marszem do przychodni i stresem, niż pomogła.
      • Gość: Czytelniczka Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.02.09, 19:57
        Widzę, że większość państwa wypowiadających się na forum jest zachwycona naszą
        służbą zdrowia, gratulacje, wasza sprawa. Życzę samych takich sytuacji.
        Resztę pozostawię bez komentarza, bo widzę, że u nas w kraju żyją sami
        twardziele i wszechwiedzący.
        Szkoda słów.
        Pozdrawiam wszystkich pracujący baranów, wszystkie miłe narzeczone i
        ubezwłasnowolnione cielęta, którym potrzebne jest w czasie choroby L4, a nie
        recepta na "aspirynę".
        • tomek854 Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk 07.02.09, 20:49
          Nasza służba zdrowia wcale nie jest super, ale też wcale nie jest taka najgorsza
          (mówię to z pozycji kogoś, kto na codzień korzysta z usług wspomnianego już
          tutaj NHS, oddział Scotland).

          Tylko że jeżeli Ci chodziło tylko o L4 to się przecież nie paliło? Narzeczony
          nie wyzdrowieje w trymiga, mogłaś go zarejestrować na któryś z następnych dni a
          zamiast ciągać chorego po przychodniach położyć w łóżeczku, przykryć ciepłym
          kocykiem, puścić jakiś spokojny jazzik i zapodać mleczka z miodem, maslem i
          czosnkiem.
          • Gość: Paweł Z. Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.as.kn.pl 07.02.09, 22:45
            Off topic, ale co właściwie z tym NHS jest nie tak? Faktycznie taka masakra?
            • tomek854 Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk 08.02.09, 18:04
              Kolejki do lekarzy jak u nas - z tym że Szkoci zauważyli już istnienie
              komputerów i dlatego jeżeli pierwsze wolne miejsce jest w przyszły czwartek to
              Cię po prostu na ten przyszły czwartek zapisują a nie każą przychodzić
              codziennie o piątej rano...

              Jeżeli chodzi o poważniejsze zabiegi to również listy oczekujących ciągną się
              miesiącami.

              W szpitalach panoszy się jakiś superzarazek który spowodował w zeszłym roku
              śmierć bodaj kilkunastu osób a wszystko to z braku higieny.

              Ale najbardziej wkurzającą rzeczą jest podejście lekarzy pierwszego kontaktu -
              tzw. General Practicioners. Wśród moich znajomych zgodna jest opinia że są dwa
              rodzaje lekarzy. Pierwszy to normalny lekarz z Europy Wschodniej a drugi to
              brytyjski "Dr Panadol", bo oni na wszystko zalecają paracetamol i zbywają ludzi.
      • Gość: xxx Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.wro.vectranet.pl 07.02.09, 20:11
        wyjatkowo sie z toba zgodze ;-)
        do lekarza to ewentualnie po zwolnienie sie mozna wybrac ;D (jesli potrzebne)
      • Gość: czy to prawda?? [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 02:06
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: xpq17 Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowskiego IP: *.wro.vectranet.pl 07.02.09, 22:12
      Praca lekarza w przychodni nie polega tylko na przyjmowaniu pacjentow, ale rowniez dbaniu o poprawnosc dokumentacji medycznej i stalym jej uzupelnianiu. A ze w dzisiejszych roszczeniowych czasach jest to rzecz wazna i istostna, to nie jeden 'dr z alpejskiej wioski', ktory chcial byc bezinteresownie mily i zawsze uprzejmy, na wlasnej skorze sie przekonal.
      • Gość: Czytelniczka Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.02.09, 22:40
        Muszę wyjaśnić jeszcze jedną rzecz: nie ja ciągałam narzeczonego po
        przychodniach, chciał jechać, to go zawiozłam. A moim listem chciałam zwrócić
        tylko uwagę na to, że lekarz był nie miły i arogancki. Wiadomo, że wszyscy
        jesteśmy ludźmi, mamy różne obowiązki, których czasem mamy dość, ale w zawodzie,
        w który ma się ciągły kontakt z ludźmi, trzeba umieć dobrze się zachować. Wiem,
        bo sama w pracy mam do czynienia z różnymi ludźmi i choćbym chciała, nie mogę
        być niemiła albo spławić ich jakimś burknięciem pod nosem. Opisana sytuacja jest
        przykładem jednym z wielu. Co jak co, ale od lekarza oczekuje się trochę więcej
        serca, jak odmawia, to niech to zrobi w kulturalny sposób, a nie mówi "jestem
        zajęty" i czym prędzej zamyka drzwi przed nosem. Tu się nie rozchodzi o to, co
        lekarz zrobił, ale w jaki sposób to zrobił.
        • Gość: viola kaufman Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.wroclaw.mm.pl 08.02.09, 08:32
          To nie służba zdrowia funkcjonuje źle. Po prostu jej pracownicy, a
          zwłaszcza lekarze najczęściej minęli się z powołaniem i wybrali zły
          zawód. Oni chcieli być lekarzami a nie leczyć ludzi. W czym różnica?
          Wyjaśniam- bycie lekarzem daje prestiż, szacunek społeczny, podziw.
          Kto nie chciałby mieć wśród bliskich lekarza? Leczenie ludzi zaś to
          czynność niemiła i uciążliwa. Ma się bowiem do czynienia z ludźmi
          chorymi, cierpiącymi, często zdenerwowanymi, niecierpliwymi. Oni
          czegoś od tego lekarza wciaż chcą i zawracają głowę. To jest ta
          ciemna strona bycia lekarzem. CZytelniczka miała nieszczęście trafić
          na kogoś, kto chce być lekarzem, a nie chce leczyć ludzi.
          Nieprzyjemne zadanie leczenia ludzi stara się ograniczyć do
          minimum.No więc odesłał czytelniczkę i jej partnera do diabła, by mu
          nie zawracali głowy. Pięć minut spokoju było dla niego wiecej warte
          niż zdrowie jakiegoś namolnego pacjenta. Takie jest życie.
          • Gość: csi Ciemny lud wszystko kupi... IP: *.lanet.net.pl 08.02.09, 09:38
            Ależ ta komuna wam w głowach poprzestawiaóą, wszystko dajecie sobie
            wcisnąć. Służna zdrowia nie jest darmowa. My wszyscy za nią płacimy
            i to nie mało, to po pierwsze.
            Po drugie pan doktor pewnie już myślał o swojej kolejnej fusze, bo
            swoje w tej przychodni już odbębnił. Znam lekarza, ktory racę w
            jednej przychodni kończy już najpóźniej o 10, potem leci do
            szpitala, a po popołudniu jeszcze przyjmuje prywatnie. Jakieś limity
            NFZ, to tylko im na rękę, bo mogę dorabiać gdzie się tylko da.
            Rady, żeby prywatnie pojśc to możecie sobie wsadzić wiecie gdzie. W
            czasie największej fali zachorowań na grypę, próbowałem pójść z
            dzieckiem do prywatnego pediatry. I co? U jednego wolny termin za
            dwa dni, a inna łaskawie sie zgodziła, ale o 21! Cay 21 to jest pora
            dla małego dziecka??? A dlaczego nie można sie dostać prywatnie? Bo
            państwo doktorstwo prywatnie zaczyna przyjmować ok.17, 18. A
            wczesniej wszelkie mozliwe fuchy za państwową (wcale nie małą kasę),
            z której w życiu nie zrezygnują, choć tak narzekają. Chory system,
            ktorego lekarze nie chcą zmieniać, bo myślą tylko o swoich
            pieniądzach.
            • Gość: nastyyy Re: Ciemny lud wszystko kupi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 11:47
              Dokładnie.. nie stać na służbę zdrowia? Płacę krocie tego, ile wykorzystuję.
              Pisałam na ten temat pracę, wyliczyłam w niej ile zwykła rodzina płaci rocznie
              na służbę zdrowia. A potem zastanowiłam się, ile razy byłam u lekarza ja, czy
              ktoś z mojej rodziny. Wyszły kwot.. nadzwyczaj dziwne, biorąc pod uwagę, że co
              idę do lekarza, okazuje się, że muszę iść prywatnie aby się wyleczyć. Ale po
              kolei.. składki z jednej średniej pensji (nie pamiętam szczegółów) ale wyszło
              ok. 2 tys rocznie, a więc niech będzie przykładowa kwota 4 tysięcy na rodzinę. Z
              tego.. do lekarza poszłam 3 razy w ciągu roku. Raz po zwolnienie, raz do
              dermatologa ale przepisał tylko bardzo drogie leki bez badania, nie szukając
              przyczyny mojego problemu, co zrobił prywatny lekarz, za niewielkie pieniądze. I
              do dentysty, ale w połowie wizyty okazało się, że muszę zapłacić za białe
              plomby, więc zmieniło się to w wizytę prywatną (zastanawia mnie, jak to
              funkcjonuje, lekarz przyjmuje jednocześnie w tej samej przychodni na fundusz i
              prywatnie..). Aa.. byłam jeszcze raz chora, ale okazało się, że do przychodni
              trzeba się zapisać tydzień wcześniej. Tak, nie przewidziałam, że parę dni po
              przeprowadzce zachoruję. No i siostra z 2 razy była u lekarza. Za to płaci się
              takie sumy. Jako zdrowa rodzina nie korzystamy prawie w ogóle. Już się
              nauczyłam, że po białą plombę lepiej pójść prywatnie, niż czekać w długich
              kolejkach w przychodni, do lekarza półprywatnego. Że lekarz w przychodni nie ma
              czasu ani ochoty pomóc, przepisze tylko leki, z których przepisania pewnie ma
              korzyści i do widzenia. Bilans.. korzystając z prywatnych gabinetów
              zapłacilibyśmy tylko ułamek tego co płacimy. Ale oczywiście, zaślepieni ludzie
              myślą, że wszystko jest za darmo. Może warto czasem spojrzeć na kwitek z wypłaty...
              • membrum_virile Re: Ciemny lud wszystko kupi... 08.02.09, 12:09
                Myślenie typowe dla nastolatki. W dodatku zdrowej.
                Ale wyobraź sobie, że sześcioletnia córeczka moich znajomych ma
                raka. Guz wielkości kurzego jaja umiejscowił się w jej trzewiach.
                Koszt całkowity leczenia: kilkaset tysięcy złotych. Czy myślisz, że
                starczyłoby pieniędzy ze skłądek rodziców? Nie.
                Dlatego płacimy wszyscy, tak zdrowi jak i chorzy.
                Ty też możesz jutro się dowiedzieć, że masz guza mózgu i twe
                wyliczenia szlag trafi, i łapę wyciągniesz do enefzetu.
                Vigiliate itaque quia nescitis diem neque horam - czuwajcie zatem,
                którzy nie znacie dnia ani godziny.
                • Gość: csi Re: Ciemny lud wszystko kupi... IP: *.lanet.net.pl 08.02.09, 12:19
                  membrum weź sie walnij w czachę.
                  Jakie wyciaganie łapy? NFZ jest utrzymywany i zarządzany (jakże źle)
                  z naszych pieniędzy. Co się dzieje z tą kasą? Poczytaj wywiady z .
                  prof. Chybicką, jak NFZ potrafi przyszoczedzić idiotycznie na
                  dzieciach właśnie.
                  Przyjąłeś postawę biernego petenta, ktory przyjmie każdy ochłap
                  kalo mu rzucą i patologię bierze za normę. Mam tylko nadzieję, ze
                  następne pokolenia bedą już bardziej normalne.
                  • Gość: nastyyy Re: Ciemny lud wszystko kupi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 14:36
                    Membrum zgodziłabym się z tobą, gdyby NFZ finansował wszystkie potrzebne dla
                    życia/zdrowia zabiegi, leczenia.. Ale tak nie jest. Może być tak, że ktoś z
                    moich bliskich zachoruje na raka i pomogą, ale może być tak, że zachorują na
                    rzadszą chorobę, której leczenia akurat NFZ nie pokrywa. Taka jest prawda, to
                    zależy od szczęścia. Zobacz ile jest akcji charytatywnych, ile osób musi szukać
                    pieniędzy na swoje leczenie. Bo tak naprawdę nie każdemu umierającemu pomogą. I
                    zostawiają ich na pastwę losu. Bo akurat aktualny plan nie przewiduje pokrycia
                    kosztów leczenia danej choroby. Polska rzeczywistość..
                • norman_bates1 Re: Ciemny lud wszystko kupi... 11.02.09, 12:14
                  membrum_virile napisał:

                  > Myślenie typowe dla nastolatki. W dodatku zdrowej.
                  > Ale wyobraź sobie, że sześcioletnia córeczka moich znajomych ma
                  > raka. Guz wielkości kurzego jaja umiejscowił się w jej trzewiach.
                  > Koszt całkowity leczenia: kilkaset tysięcy złotych. Czy myślisz, że
                  > starczyłoby pieniędzy ze skłądek rodziców? Nie.
                  > Dlatego płacimy wszyscy, tak zdrowi jak i chorzy.
                  > Ty też możesz jutro się dowiedzieć, że masz guza mózgu i twe
                  > wyliczenia szlag trafi, i łapę wyciągniesz do enefzetu.
                  > Vigiliate itaque quia nescitis diem neque horam - czuwajcie zatem,
                  > którzy nie znacie dnia ani godziny.
                  A poczytaj informacje o raku nerki-NFZ nie chce finansowac zakupu JEDYNEGO
                  • norman_bates1 Re: Ciemny lud wszystko kupi... 11.02.09, 12:16
                    leku,który jest skuteczny w tym przypadku.Twoja znajoma i jej córka mają
                    szczęście,że akurat ten TYP raka jest leczony za pieniądze NFZ
        • beatrix-kiddo Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk 09.02.09, 13:15
          Ja nie wiem, czemu tak najeżdżacie na autorkę listu. Również miałam w przychodni
          na Ulanowskiego nieprzyjemne bardzo zdarzenie, z mocno starszą lekarką - na tyle
          dawno, że nie pamiętam nazwiska (zresztą chyba już nie pracuje).
          Mianowicie, dopadł mnie silny atak zespołu jelita drażliwego (niezorientowanym
          wyjaśniam, że objawia się to w przypadku ostrym bardzo silnymi i naprawdę
          bolesnymi skurczami jelit, chodziłam zgięta wpół z bólu). Grzecznie
          zarejestrowałam się telefonicznie do internisty, padło na tę panią (było mi
          wszystko jedno do kogo, po prostu potrzebowałam pomocy). Gdy zjawiłam się w
          poczekalni, a właściwie wczołgałam z bólu, byłam w takim stanie, że pacjenci
          sami zaproponowali, że mnie przepuszczą w kolejce...
          I na tym życzliwe doznania się skończyły. Trafiłam na arogancką babę, która na
          wstępie oświadczyła mi, że symuluję, mimo, że w karcie były już zapisy o
          poprzednim leczeniu na tę dolegliwość. Następnie zapytała, czy wiem, skąd mi się
          to bierze. Ja zszokowana wyjąkałam, że to chyba na tle nerwowym, na co pani
          gromkim głosem - to niech się pani idzie leczyć psychiatrycznie!!!! Nie
          wytrzymałam i rozpłakałam się z bólu i bezsilności, na co babsztyl: no widzę, że
          to psychiczne (sic!). W końcu zapisała mi jakiś lek i z łaski dała 3 dni
          zwolnienia.
          W aptece okazało się, dzięki przytomniej farmaceutce, że babon zapisał mi lek
          POTĘGUJĄCY skurcze jelit!!!
          Na szczęście poszłam potem prywatnie i dostałam już odpowiednie leki. A na
          babsztyla złożyłam skargę u kierownika przychodni, bo można być nawet
          niekompetentnym, ale nie można obrażać ludzi!
    • Gość: Mario Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowskiego IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.02.09, 16:03
      Witam wszystkich na tym forum. Z tego co widzę niektórzy w ogóle nie powinni się
      tutaj wypowiadać, bo zamiast nawiązać do tematu treściwie tylko błaznować
      potrafią....cóż Polski naród jaki jest każdy widzi(nie będę tego wątku
      rozszerzał, gdyż miało być krótko i konkretnie). Wracając do meritum, ów
      "internista" opisany w liście czytelniczki to niejaki Piotr Adamczyk, tak się
      złożyło, że wraz z innymi pacjentami byłem świadkiem zdarzenia i wszyscy byliśmy
      zaszokowani zachowaniem tego niby-lekarza, Bóg mi świadkiem jak długo żyję
      pierwszy raz czegoś podobnego doświadczyłem. Uważam, że powinien być prowadzony
      ranking takich zdarzeń i tacy lekarze powinni być omijani szerokim łukiem przez
      pacjentów wtedy by się lepiej przyłożyli do pracy, bo opinię łatwo stracić wśród
      pacjentów-trudniej ją odzyskać.
      • Gość: nastyyy Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 20:49
        Serwis Znany Lekarz .. chyba warto opisać..
      • Gość: alauda Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.14, 19:25
        Mario,

        Jak to zwykle bywa,nie wiesz o co chodzi,ale osadzasz chętnie.Ten lekarz postąpił tak jak mu nakazywały obowiązujące przepisy.To porządny,dobry i rozumiejący ludzi człowiek,a przede wszystkim skuteczny i inteligentny diagnosta.Pomógł mi wiele razy.
      • Gość: Wacław Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.15, 19:43
        Mario powinien się wstydzić za swój komentarz.Ja też,wraz z innymi pacjentami byłem świadkiem zdarzenia.Tego dnia,jak powiedziała mi rejestratorka,ten lekarz miał ponad 50 chorych do przyjęcia.Do tego ponad dwadzieścia recept do wypisania.Żeby dopełnić całości obrazu,choć był chory od kilku dni i czuł się bardzo żle,przyszedł do pracy,bo gdyby tego nie zrobił,pacjenci zostaliby bez pomocy.Żeby dopełnić całości obrazu - recepty pisał w czasie przerwy na posiłek i dlatego "nikogo nie było w poczekalni".Nieładnie panie Mario!
    • damian_wro Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowskiego 08.02.09, 22:19
      nie bardzo rozumiem czemu Pani po 20 minutach pukała i sie pytała o
      badanienie a nie narzeczony, może gdyby on chodził za lekarzem to by
      mogło coś zmienić (może), ja byłem niedawno chory i byłem z żoną w
      przychodni to ja zagabywałem lekarzy a nie ją posyłałem... Troche to
      dziwne Pan siedzi a Pani wchodzi do lekarza by go zbadał i Pani
      dzwoni po pogotowaiach, 39 stopni gorączki to jeszcze nie powód by
      ktoś za mnie inne sprawy załatwiał tego typu. Wogóle ja by
      zaproponował lekarzowi zapłate za badanie, pewnie by odmówił, ale
      może by pojął że sytuacja jest poważna i może by to na niego
      wpłynęło. A tak z resztą artykułu sie z Panią zgadzam. To że nie
      przyjął to działać bedzie na jego sumienie, niestety systemm jest
      tak skonstruowany że ma prawo.
      • Gość: anka Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 22:40
        Wiem,że można spotkać tak postępujących lekarzy. Ja sama miałam wielkie
        szczęście ,nigdy nie musiałam się prosić o to czy mnie jakiś lekarz przyjmie.
        Należę do szpitala wojskowego, gdzie większość lekarzy należy do grupy lekarzy
        uprzejmych i kompetentnych. Niestety czeka się za długo do specjalistów, do
        lekarza rodzinnego trzeba rejestrować się z tygodniowym wyprzedzeniem,ale moja
        p. doktor nigdy nie odmówiła mi pomocy. Ostatnio trafiłam na oddział ratunkowy
        właśnie do szpitala wojskowego ze złamaną nogą, wezwano natychmiast dwóch
        ortopedów , wszyscy mili , zawozili na badania. WIĘCEJ TAKICH LEKARZY.
    • Gość: aa Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowskiego IP: 195.20.110.* 09.02.09, 13:23
      aa
    • Gość: zdeterminowana Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowskiego IP: 195.20.110.* 09.02.09, 13:37
      Na gorąco, dziś ja również spotkałam się z arogancją i brakiem
      pomocy ze strony Pań pracujących w przychodni na Ulanowskiego. Panie
      rejestratorki nie chciały wydać karty dziecka i przekazać go do
      pediatry, ponieważ nie przedstawiony został dokument- legitymacja
      ubezpieczeniowa członka rodziny. Dziecko miało mieć w dniu
      dzisiejszym kontrolę u lekarza (dalej jest chory i zależało mi aby
      został osłuchany), było tydzień temu i wówczas nie żądano takiego
      dokumentu. Zgodnie z ustawą i prawem pacjenta-taki dokument można
      pokazać w ciągu paru dni po odbytej wizycie lekarskiej!!!
    • Gość: Reni27 Re: Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.09, 12:01
      Witam, również miałam nieprzyjemną sytuację w tej przychodni.
      Być może nawet chodzi o tego samego lekarza.
      Otóż, w listopadzie ubiegłego roku moja siostra od rana źle się czuła, miała
      gorączkę ponad 39*C. Zadzwoniłam do przychodni zarejestrować ją, okazało się, że
      lekarz może ją przyjąć dopiero następnego dnia. Więc zarejestrowałam ją na dzień
      następny. Podałam jej polopirynę na zbicie gorączki. Niestety po południu
      gorączka nadal była i pojawiły się wymioty, biegunka i ostry ból brzucha.
      Zadzwoniłam jeszcze raz do przychodni i pani w rejestracji powiedziała, żebym
      przywiozła siostrę, pod koniec dnia lekarz ma zawsze mniej pacjentów więc może
      się uda bez rejestracji. Zawiozłam siostrę do przychodni. Niestety lekarz
      odmówił zbadania siostry. Widział, że ma dreszcze, że zwija się z bólu a mimo to
      odmówił argumentując, że ma ważniejsze sprawy i zamknął się sam w gabinecie!!
      Nie miałam jak kłócić się z lekarzem, gdyż siostra znów zaczęła wymiotować.
      Wpakowałam ją więc znów w samochód i pojechałam na pogotowie.
      Okazało się, że siostra miała bardzo silne zatrucie pokarmowe!!
      Spędziła ponad tydzień w szpitalu podłączona do kroplówki.
      Złożyłam w przychodni skargę i jednocześnie wypisałam siebie i siostrę.
      Znalazłam prywatną przychodnię, która współpracuje z NFZ.
      Przynajmniej jak w styczniu zachorowałam, to jeszcze tego samego dnia dostałam
      się do lekarza i zostałam zbadana!
      A nie jak w poprzedniej, że musiałam czekać kilka dni!!
    • kupalnik Źle nas potraktowali w przychodni na Ulanowskiego 11.04.15, 10:44
      Kilka słów do @Razor: lekarz nie jest dziwką na każde zawołanie, pełna zgoda. Zwróć tylko uwagę, że mówimy o SŁUŻBIE, chciałoby się Zdrowia i ten fakt określa pewne obowiązki jej pracowników. Ostatnio musiałam skorzystać z pomocy SOR-u i tak mi się marzyło, by potraktowano mnie tak, jak mojego psa u weterynarza, niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka