berloo
06.02.09, 23:57
Następna histeryczka... Sprawa w przychodni została postawiona jasno: pacjent nie jest zarejestrowany, więc trzeba poprosić lekarza o przyjęcie (praktyka niestety powszechna w naszych przychodniach), lekarz się nie zgodził - jego prawo.
Później to wzywanie pogotowia... Wyśmienity pomysł - pogotowie jest właśnie od tego, żeby wzywać je do gorączki! (no chyba, że autorka listy zadzwoniła jedynie w celu skonsultowania sprawy z dyspozytorką) Jeśli dobrze zrozumiałem, to obyło się jednak bez pomocy ratowników i narzeczony dożył dnia następnego. A problem z karteczką? Cóż... Wyjątkowy pech lub zwykła indolencja.