Gość: kompromitacja Uniwersytet Wrocławski poza 10 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.06.11, 09:16 rankingu tygodnika Wprost w kategorii Uniwersytety, uczelnie ekonomiczne i pedagogiczne a to link: szkoly.wprost.pl/ide,25/idk,180/edycja-2011-Uniwersytety-uczelnie-ekonomiczne-i-pedagogiczne.html Pierwsza piątka to: 1. Uniwersytet Warszawski 2. Uniwersytet Jagielloński 3. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu 4. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 5. Uniwersytet Gdański Tak nisko nigdy jeszcze nie byliśmy. W ciągu ostatnich kilku lat Uniwersytet nie miał dobrej prasy. Ani lokalnej ani krajowej. A to mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej wytknięty przez Państwową Inspekcję Pracy, a to kompromitacja przy rekrutacji na wyższe studia, a to dysydent baron, a to upublicznienie czyje profersorskie dziecko pracuje/doktoryzuje się u tatusia. mamusi lub po sąsiedzku, a to przekręt z przetargiem na nową Bibliotekę, protesty studentów i doktarantów, a ostatnio upubliczniony na całą Polskę konflikt o likwidację sztandarowego oddziału Biblioteki Uniwersyteckiej czyli Gabinetu Śląsko-Łużyckiego oraz o konsekwencję demolki Biblioteki czyli zwolnienie 22 bibliotekarzy, o grotesce z portretem poprzedniego JM Rektora już nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliofil Re: Uniwersytet Wrocławski poza 10 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.06.11, 20:55 ludzie, dajcie spokój z tą dyrekcją, i tak dosknale wiecie, że ci niby mobbingowani zwolnieni przez dyrekcję kierownicy sami mobbingowali swoich pracowników, o tym jest głośno w środowisku wrocławskich bibliotekarzy, nie łudźcie się, że o tym nikt nie wiedział... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jolka Re: Uniwersytet Wrocławski poza 10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.11, 21:28 ostatni post był o tym, jak na dalekim miejscu w rankingu uczelni znajduje się nasz uniwerek, wiec bibliofilu debilu czytaj ze zrozumieniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: Uniwersytet Wrocławski poza 10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.11, 21:47 Jeśli chodzi o ranking, to można się tylko domyślać, że spory wpływ na niską pozycję Naszej Uczelni w rankingu mógł mieć - nie mówię, że miał - pewien informatyk, przyjaciel ekonomisty, członka jury rankingu "Wprost". Panowie razem pracowali dla dużej międzynarodowej firmy konsultingowej opracowując strategię zniszczenia polskiego szkolnictwa wyższego. Napisałbym więcej, ale nie chcę mieć kłopotów z wymiarem sprawiedliwości. A pomijając ranking, to nie list dra Dybczyńskiego, ale skandaliczny, niegodny pracownika nauki, portret poprzedniego rektora miał największy wpływ na obniżenie się marki Naszego Uniwersytetu. Do tej pory cała Polska dziwi się, że Uniwersytet mógł wybrać na rektora kogoś, kto nie ma za grosz szacunku dla swojej uczelni, kogoś, kto po przegranych wyborach postanowił pohańbić swoją uczelnię portretując się w stroju robotnika budowlanego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet Wrocławski poza 10 IP: *.opera-mini.net 13.06.11, 02:20 > ... dajcie spokój z tą dyrekcją, i tak > dosknale wiecie, że ci niby mobbingowani > zwolnieni przez dyrekcję kierownicy sami > mobbingowali swoich pracowników, O! to ciekawy i nowy wątek w naszych mobbingowych dyskujach. Co do mobbowania osób na kierowniczych posadach, to dotąd słyszałem tylko o mobbingu Dyrekcji przez załogę. I to chyba na własne uszy - na jakimś zebraniu sama się skarżyła. W sumie jednak, to zdecydowanie lepiej operować konkretami, bo inaczej takie sensacje mogą być uznane za nieudolną próbę manipulacji. O ile wiem, to wśród tych 22 zwolnionych nie ma chyba żadnego kierownika. Nawet ja raczej nie wchodzę w rachubę, bo, co prawda byłem kierownikiem oddziału (Rękopisów), ale kilkanaście lat temu i dość krótko. W odróżnieniu od następców mobbingiem nie zdążyłem się zająć. > nie łudźcie się, że o tym nikt > nie wiedział ciekawe do kogo ta mowa? BTW, potrzebne są męskie siły związkowe na warszawską manifestację do trzymania naszego transparentu. podobno nie jest specjalnie lekki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kupa śmiechu Re: Uniwersytet Wrocławski poza 10 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.06.11, 20:02 Kiedy za poprzedniego Rektora Uniwersytet zajmował jedno z najlepszych swoich miejsc mówiło się, że miała w tym swój znaczący udział i nasza Biblioteka Uniwersytecka zbierająca wtedy nagrody państwowe (aż dwie) i zajmująca pierwsze miejsce wśród bibliotek naukowych. To miejsce to był efekt cieżkiej pracy wielu pracowników i kierowników. Efekty tej pracy zostały zaprzepaszczone przez konflikt narastający pomiedzy załogą i dyrekcją nie mającą społecznej akceptacji. Dyrekcja zwolniła kilka osób, kilkunastu kierowników zdegradowano. Na efekt tych posunięć nie trzeba było długo czekać. Na jesieni ubiegłego roku Biblioteka Uniwersytecka dostała najniższą kategorię. Link do artykułu http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,37663,8616866,Biblioteka_Uniwersytecka_dostala_najnizsza_kategorie.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f21992ff809aa52&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=120 Ta niska ocena niewątpliwie zaważyła na łącznej ocenie Uniwersytetu Wrocławskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lismann Re: Uniwersytet Wrocławski poza 10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.11, 14:24 Do kompromitacji. Uniwersytet Wrocławski nie brał udziału w rankingu Wprost, wystarczyło dokładnie przeczytać ten link który zamieściłeś. Trochę się jednak skompromitowałeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mann_lis re: poszukiwana baza IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.06.11, 22:24 lis_mann co ty tak przezywasz na którym miejscu Uniwersytet Wrocławski w rankingu Wprost jest? mnie tam nie będzie przeszkadzać jak znajdzie się na pierwszym miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: re: poszukiwana baza IP: *.e-wro.net.pl 23.06.11, 23:14 Była wyjątkowa okazja do wykazania się mądrością i pokazania swojej wyższości , więc nie można było z niej skorzystać. Trzeba być skwapliwym, następna okazja może się nie zdarzyć. Oryginalnych własnych mądrości podpisanych "lissman" tu nie widać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad extremum usłużny doradca IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.06.11, 18:03 Do JM Rektora, Niniejszym donoszę, że w Bibliotece Uniwersyteckiej nadal jest utrzymywany kolosalny przerost etatów. Celem uzyskania dalszych oszczędności na pensjach bibliotekarzy proponuję następującą etatyzację: dyrektor v-ce dyrektor I v-ce dyrektor II sekretarka I referent ds kadrowych sekretarka II kierownik działu administracji pracownik działu administracji administrator budynku I administrator budynku II kierownik działu opracowania podręczników dla studentów pracownik działu opracowania podręczników dla studentów kierownik magazynu pracownik magazynu kierownik introligatorni pracownik introligatorni kierownik działu udostępniania pracownik działu udostępniania kierownik czytelni pracownik czytelni kierownik działu informacji pracownik działu informacji kierownik działu gromadzenia pracownik działu gromadzenia kierownik działu wydawnictw ciągłych pracownik działu wydawnictw ciągłych kierownik działu zbiorów specjalnych pracownik działu zbiorów specjalnych kierownik magazynu zbiorów specjalnych pracownik magazynu zbiorów specjalnych kierownik czytelni zbiorów specjalnych pracownik czytelni zbiorów specjalnych kierownik działu komputeryzacji pracownik działu komputeryzacji. Biblioteka o powyższej strukturze nie przyjmowałaby egzemplarzy obowiązkowych a jedynie kupowała, opracowywała i udostępniała podręczniki wskazane przez wykładowców. 34 etaty zabezpieczyłyby potrzeby wskazane przez JM Rektora. Elastyczna struktura organizacyjna umożliwiałaby przerzucanie pracowników na inne stanowiska pracy w miarę potrzeb. Zwolnione przez zbędnych pracowników pomieszczenia można by przekształcić w tak potrzebną powierzchnię magazynową, a uzyskane oszczedności na płacach przeznaczyć na podwyżki pensji profesorów. Kosztowny, a zbędny w tej nowej sytuacji budynek nowej biblioteki można by za pół ceny sprzedać Politechnice Wrocławskiej, która aktualnie przymierza się do budowy własnej nowej biblioteki. W okresie przejściowym należałoby jak najszybciej i jak najtańszym kosztem zabezpieczyć zakończenie grantów. Wasz uniżony doradca. Odpowiedz Link Zgłoś
guinnes.2010 Re: usłużny doradca 16.06.11, 21:37 :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
anonymusss pilnie poszukiwana baza 16.06.11, 23:23 >W okresie przejściowym należałoby jak najszybciej i jak najtańszym kosztem zabezpieczyć zakończenie grantów. > W sprawie jednego grantu, proszę o informacje-pilnie poszukiwana baza. Śląskie Archiwum Ikonograficzne (projekt realizowany w okresie 15.03.2007 - 14.06.2011); efektem końcowym miała być, dostępna online baza danych, posadowiona na serwerze w BUWr., zawierająca ok. 17 961 digitalnych ujęć obrazujących ponad 9 234 obiektów. O co te pretensje? Praca wykonana, ludzie zwolnieni. Tylko gdzie ta baza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.06.11, 01:10 Z tą bazą jest tak jak w legendzie o grodzie Kitież: Bazę widzą ci co w nią wierzą. Na kolana niedowiarku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: pilnie poszukiwana baza IP: 156.17.58.* 20.06.11, 16:01 > Z tą bazą jest tak jak w legendzie o grodzie Kitież ... coś w tym musi być. Półtora roku temu była już o tym mowa - wtedy terminem udostępnienia tego serwisu, który ma powalić Marburg z jego Bildarchiv było 15.III bodajże (patrz 10. setka tego forum), w tym roku jeszcze 27.IV terminem był z kolei 14.VI, a dziś już mamy: "Śląskie Archiwum Ikonograficzne (projekt realizowany w okresie 15.03.2007 - 14.10.2011)". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lismann Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.11, 17:25 Proszę mnie oświecić - na którym dokładnie miejscu wg. Wprost jest Uniwersytet Wrocławski? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szef spoza branży Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.180.109.29.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.06.11, 22:00 Ranking kończy 13. pozycja, więc na pewno dalsza. btw moją aspiracją było wydanie opinii po zapoznaniu się z materiałami i opiniami nie tylko tego uczestników forum. Trwało to kilka dni, ale w tych okolicznościach do jakiejkolwiek opinii znajomość tematu nie może być wąska. Łatwo nakreślić, jakie zależności występują w tej instytucji, jakie są intencje kadry zarządzającej. Bardzo czytelne są też intencje pracowników - wskazuje na nie forma wypowiedzi (z wyraźnym wyodrębnieniem na pracowników podległych akceptowanych i nieakceptowanych przez przełożonych, pracowników spokrewnionych i spowinowaconych z szefostwem). Razi istotny brak podstawowych kompetencji menedżerskich takich jak kierowanie, przywództwo, zarządzanie zespołem, motywowanie, ocena pracownicza. Razi istotny brak lub świadome łamanie przepisów prawa. Razi w dużej mierze bezczynność i bezradność pracowników, brak prewencji, strategii i działań zespołowych, nieformalnego lidera tych działań jakim powinien być przewodniczący KZ - oczywiście w oparciu o prawo, a bardziej z jego wykorzystaniem. Razi wąski punkt widzenia i niespójne interesy społeczności bibliotecznej, na każdym szczeblu. Razi brak odpowiedzialności za aktualny stan i konflikt (bo o umiejętności zarządzania konfliktem przy braku umiejętności zarządzania zespołem jw. mowy być nie może) I wiele innych. Najbardziej jednak razi fakt, że ma to miejsce w obszarze oświaty. Raz stracony autorytet zaprzepaszcza jakiekolwiek możliwości jego odbudowania do obecnego poziomu. Potrzebne są naprawdę wyjątkowe i spektakularne osiągnięcia, by można było powiedzieć, że "może jeszcze coś z nich będzie... pożyjemy zobaczymy". Zaufania nie można raz mieć, raz nie mieć i następnie mieć znowu. I dotyczy to: 1. /z punktu widzenia pracowników spoza Biblioteki, studenta, czytelnika czy obserwatora z poza branży/ kadry zarządzającej - ogółem, personelu - ogółem i Biblioteki jako instytucji jako dobra publicznego - ogółem. 2. /z punktu widzenia pracownika i przełożonego/ jakości współpracy - ogółem Ale, cóż moje wypociny - to tylko refleksja. A to Was bezpośrednio angażują i dotykają te kontrowersyjne sytuacje. Dlatego moja rola skoncentruje się na wspieraniu zmian (poprzez opiniowanie) na korzyść z punktu widzenia obserwatora z poza branży, czyli: 1./ kadry zarz. ogółem (wg mnie do zmiany zaszeregowania lub do doszkolenia z zakresu zarządzania i ścisłego nadzoru, kontroli przez MO) 2./ personelu - ogółem (odnoszę nieodparte wrażenie, że istnieje potrzeba większej odpowiedzialności za własną postawę, współzależność, nastroje i jakość pracy w całym zespole, ponadto wspólna etykieta (ograniczonego zaufania do pracodawcy powinna występować zawsze i stanowić swoistą prewencję podobnych zdarzeń) opracowana i kształtowana przez wszystkich jego uczestników ze szczególną wrażliwością na jej aspekty po stronie KZ. 3./ Biblioteki jako instytucji dobra publicznego - ogółem (moim zdaniem pragmatyzmu ogółem - dostępności, celowości, jakości, nowoczesności, innowacyjności, przyjazności, funkcjonalności jako źródła wiedzy, inspiracji, zaskoczenia, wzbogacenia intelektualnego i kształtowania natury psychologicznej i społecznej). Tyle w skrócie moich myśli złotych ;) Jeżeli istnieje na Facebooku jakaś społeczność związana z protestem - proszę o podanie adresu, chętnie się przyłączam do poparcia wszelkich form aktywności bibliotekarzy mających na celu unormowanie sytuacji Biblioteki. pozdrawiam i życzę Państwu wszelkiej pomyślności! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szef spoza branży Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.146.217.111.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.06.11, 04:19 Po dalszej analizie i głębszym zastanowieniu pragnę dodać jedno, acz zdaje się najwyższej wagi stwierdzenie. Z Państwa wiedzą i doświadczeniem opuszczenie (bez względu na formę) tej organizacji to przede wszystkim rozwój - zdobycie nowej profesji np. w wydawnictwach za co najmniej dwukrotną pensję. Autorytet pracy w tej firmie już nie istnieje i długo jeszcze nie będzie o ile w ogóle. Tak więc moje poparcie przywrócenia zwolnionych do pracy pozostaje aktualne tylko w zakresie ich morale i zdobycia argumentów do zmian na szczeblu zarządzających, tak naprawdę nie życzę Państwu pracy i powrotu do tej firmy, a rychłego podjęcia współpracy z inną, lepiej zarządzaną, lepiej płatną, z większymi możliwościami rozwoju (w tym rozwoju personelu) - bo takie mają Państwo kompetencje i predyspozycje. A pogorzelisko zostawcie szefostwu. Zdaję sobie sprawę, ze po tylu latach jest to niewyobrażalne - im szybciej jednak wyobraźnia i działanie zostaną uruchomione tym lepiej! Powodzenia! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: pilnie poszukiwana baza IP: 156.17.58.* 24.06.11, 15:57 @ Szef spoza branży: > Razi istotny brak podstawowych kompetencji menedżerskich ... > Razi istotny brak lub świadome łamanie przepisów prawa. > Razi w dużej mierze bezczynność i bezradność pracowników ... > Razi wąski punkt widzenia i niespójne interesy społeczności bibliotecznej... > Razi brak odpowiedzialności za aktualny stan i konflikt ... I wiele innych. > Najbardziej jednak razi fakt, że ma to miejsce w obszarze oświaty. Raz stracony autorytet zaprzepaszcza jakiekolwiek możliwości jego odbudowania do obecnego poziomu. Bardzo ciekawy głos w tej dyskusji. Mamy tu wyliczone chyba wszystkie istotniejsze mankamenty funkcjonowania BU (od strony tzw. czynnika ludzkiego). Jednak nasze forum daje dobry materiał do ocenyt sytuacji. Nikt nie będzie mógł mówić, że nie wiedział co się w Bibliotece dzieje (choć powinien wiedzieć). W przypadku innych opinii tego autora, też mących cechy trzeźwego osądu, można dyskutować. > Z Państwa wiedzą i doświadczeniem opuszczenie (bez względu na formę) tej organizacji to przede wszystkim rozwój ... To pewnie racja i J.M. z Dyrekcją już nam to zapewnił. Oby sprawdziły się szacunki kol. "Szefa spoza branży" co do zarobków. > Autorytet pracy w tej firmie już nie istnieje i długo jeszcze nie będzie o ile w ogóle. No tak, to nader przykra konsekwencja działań naszej Dyrekcji. Chwalić się pracą tutaj raczej nie można. > Tak więc moje poparcie przywrócenia zwolnionych do pracy pozostaje aktualne tylko w zakresie ..., tak naprawdę nie życzę Państwu pracy i powrotu do tej firmy, a rychłego podjęcia współpracy z inną, lepiej zarządzaną, lepiej płatną, z większymi możliwościami rozwoju ... A pogorzelisko zostawcie szefostwu. Niestety, to "pogorzelisko", to bardzo cenna biblioteka, choć zawierająca głównie stare książki. Cenna nawet dosłownie - zrobiono ponoć w BU szacunki (niesłychanie zgrubne zapewne) i wg nich wartość zbiorów wyniosła ponoć coś ok. 3 mld PLN). Jednak nikt, kto uważą się za świadomego obywatela nie powinien być wobec losów tego zbioru obojętny i dlatego zostawiać to na pastwę obecnego układu administracyjnego, to nie jest najlepszy pomysł. Szkoda, że opinia publiczna tak dogłębnie ignoruje tę bibliotekę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.11, 21:00 > Jednak nikt, > kto uważa się za świadomego obywatela nie powinien być wobec losów tego zbioru > obojętny i dlatego zostawiać to na pastwę obecnego układu administracyjnego, to > nie jest najlepszy pomysł. > Szkoda, że opinia publiczna tak dogłębnie ignoruje tę bibliotekę. Opinia publiczna, w tym GW, interesuje się losem Biblioteki. Gdy na początku 2008 roku sytuacja Biblioteki była dramatyczna, media stanęły po stronie bibliotekarzy i pomogły w zmianie władz uczelni. Teraz sytuacja jest inna. Niektórzy bibliotekarze są wprawdzie niezadowoleni, ale na czele Uczelni stoi Człowiek prawy, odpowiedzialny i uczciwy, dla którego rozwój Biblioteki jest jedną z najważniejszych spraw. Uważam, i sądzę, że takie są także opinie obserwatorów, że władze Uczelni panują nad sytuacją, a wobec tego wtrącanie się mediów w sprawy wewnątrz uczelniane byłoby niewłaściwe i mogłoby tylko przynieść szkody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niedobrze mi Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.204.72.34.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.06.11, 01:01 Gość portalu: Bibliotekarz napisał(a): > Uważam, i sądzę, że takie > są także opinie obserwatorów, że władze Uczelni panują nad sytuacją, a wobec > tego wtrącanie się mediów w sprawy wewnątrz uczelniane byłoby niewłaściwe i > mogłoby tylko przynieść szkody. Chyba zaraz zwymiotuję!!! Odpowiedz Link Zgłoś
anonymusss Re: pilnie poszukiwana baza 25.06.11, 15:33 Kocham ciebie panie Bibliotekarzu za takie jak niżej slogany, za manipulowanie faktami, a może i ludźmi. <Gdy na początku 2008 roku sytuacja Biblioteki była dramatyczna, media stanęły po stronie bibliotekarzy i pomogły w zmianie władz uczelni.> Nie tak dawno media rozpisywały się o sytuacji w Uniwersytecie i nie były to pochwały. No to teraz mamy już dramatyczną sytuacje w Uniwersytecie czy nie? Media pomagały czy może mają pomóc w czymś? <Niektórzy bibliotekarze są wprawdzie niezadowoleni> Ja nie znam niezadowolonych bibliotekarzy, wszystko idzie gładko, a atmosfera jest wprost cukierkowa. <... na czele Uczelni stoi Człowiek prawy, odpowiedzialny i uczciwy, dla którego rozwój Biblioteki jest jedną z najważniejszych spraw.> Za mało powiedziane. Miły, sympatyczny, uśmiechnięty, promieniujący energią, wspaniałomyślny, odważny, dowcipny itd. Oj żeby tylko nie zapomniał o innych jednostkach. <... że władze Uczelni panują nad sytuacją> Nad czym władze Uczelni mają panować jak jest tak dobrze. A jest na pewno dobrze, na 100%, tak dobrze, że lepiej być nie może. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasażer pociągu Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.06.11, 18:13 <<... że władze Uczelni panują nad sytuacją> < Nad czym władze Uczelni mają panować jak jest tak dobrze. A jest na pewno dobrze, na < 100%, tak dobrze, że lepiej być nie może. Uniwersytet Wrocławski można porównać do jadącego po torach pociągu. Ktoś dostarczył lokomotywę i wagony, wytyczył jego trasę, stacje kolejowe, wprowadził na odpowiedni tor, na bieżąco przestawia zwrotnice i semafory, dostarcza prądu, otwiera i zamyka szlabany po drodze, ... Pociąg ma tylko jechać, jechać, jechać, ... Maszyniście się tylko wydaje że kieruje pociągiem. Owszem to i owo od niego zależy ale nie wszystko i nie zawsze. Ma natomiast uważnie śledzić nie tylko to co się dzieje na trasie, ale także czy z pociągiem jest wszystko w porządku i odpowiednio reagować. Panie maszynistu, tu pasażer wagonu Biblioteka Uniwersytecka! U nas źle się dzieje! Panie maszynisto słyszy nas pan? Co? Nasz konduktor powiedział panu, że wszystko gra? ... Bum!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 27.06.11, 14:29 Mam wrażenie, że ten maszynista nie zbacza na znaki przy torach, semafory, instrukcje. Nie jest mu to potrzebne. Wszystko, na czym się w tym kierowaniu opiera, to podszepty zaufanych wazeliniarzy typu "Bibliotekarz". I w końcu wyskoczy z torów. Razem z tymi podszeptywaczami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasażer 2 Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.11, 20:57 Oby tak się stało jak najszybciej, aby więcej dramatów ludzkich nie było z jego beztroski i łatwego szafowania ludzkim losem; i konduktora by już nie było ... Może w końcu doczekalibyśmy się kogoś mądrego i z wyobraźnią do kierowania naszym pociągiem, gdyż na razie jedziemy na oślep donikąd, zaprzepaszczając po drodze wszystko co było dla nas i dla pojazdu dobre.Pan maszynista i pani konduktor z pewnością kiedyś zapłacą za nieprzestrzeganie przepisów współżycia zbiorowego, ale do tego czasu ile jeszcze tragedii ludzkich będą mieć na sumieniu, chociaż oni chyba sumienia nie maja; powodowani są tylko prostackim wyrachowaniem i chęcią jakiegoś niezrozumiałego odwetu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasażer pociągu Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.09.11, 21:30 No to teraz pociąg powinien szybciej jechać. Powyganiano co dziesiątego pasażera. Niektóre wagony odłączono. Ale brygady konduktorskiej nie uszczuplono. Ma co prawda mniej pracy, ale to maszynisty nie interesuje. Panie maszynisto, konduktorzy się nudzą, nie mają co robić. Po co ich tyle w coraz bardziej pustym pociągu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.11, 21:20 Oj, żeby ten mocno rozpędzony pociąg nie przekroczył prędkości światła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasażer pociągu Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.wroclaw.vectranet.pl 08.09.11, 22:53 Pociąg jedzie jeszcze siłą rozpędu nadaną przez poprzednią dyrekcję. Nowa brygada konduktorska nie ustaje zaś w eksperymentach skutecznie wyhamowujących bieg pociągu. Niektóre wagony świecą pustkami, a niektóre są przeładowane i działają nieefektywnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kibic Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.11, 23:55 Ta brygada zasługuje na prawy prosty Kliczki albo prawy sierpowy Adamka. Nadejdzie taki dzień, że zostaną znokautowane i wywiezione na taczkach! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psychiatra Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.09.11, 07:59 "Psychopaci sukcesu" robią oszałamiające kariery 3 wrz, 21:08 RZ / PAP Co 25. czołowy biznesmen jest psychopatą - wykazały badania psychologa dr Paul Babiaka z Nowego Jorku, które przedstawił podczas programu "BBC Horizon". Dodał, że znakomicie potrafią się maskować i manipulować innymi ludźmi. Babiak powiedział, że na ogół za psychopatów uważamy te osoby, które są antyspołeczne i dopuściły się agresywnych zachowań, szczególnie przestępstw i zbrodni. Ale nie dostrzegamy ich we własnym otoczeniu, tam gdzie faktycznie występują. - Psychopaci nie są tymi osobami, za które je uważamy - podkreślił amerykański specjalista. Jako przykład podał osoby, które przez 20 i więcej lat żyły z takim człowiekiem pod jednym dachem, nie zdając sobie sprawy, że mają do czynienia z psychopatą. Są znakomitymi słuchaczami, mówią to czego oczekuje ich rozmówca, a żeby zrobić lepsze wrażenie, potrafią nawet posługiwać mową jego ciała i "ubrać się w jego skórę". - To osoba, które na co dzień potrafi być czarująca, do tego stopnia, że uznawana jest za charyzmatycznego lidera - zwraca uwagę dr Babiak. Dodaje, że nie wykazują oni zachowań kojarzonych zwykle z psychopatami. Doskonale dostosowują się do wymagań otoczenia, np. w miejscu pracy, szczególnie wtedy, gdy mieli szczęśliwe dzieciństwo. Według Babiaka to "psychopaci sukcesu". Mogą nie mieć żadnych menedżerskich zdolności, ale znakomicie potrafią się piąć po szczeblach kariery. Sprawiają wrażenie ludzi subordynowanych i niekłopotliwych. - Tymczasem im bardziej są psychopatyczni, tym lepsze mogą sprawiać wrażenie - podkreślił w wypowiedzi dla "BBC Horizon" dr Babiak. Dodał, że niezwykle trudno jest czasami odróżnić psychopatę od autentycznego i utalentowanego lidera. Dlatego trzeba dokładnie patrzeć na rezultaty jakie faktycznie osiągają w firmie. - Zwykle jest tak, że dobre wrażenie, jakie robią, nie przekłada się na równie dobre efekty - podkreśla. Dr Paul Babiak wspólnie z prof. Bobem Hare z University of British Columbia w Kanadzie opracował kwestionariusz wykrywający ludzi o osobowościach psychopatycznych. Hare wydał w 2006 r. książką o psychopatach pt. "Snakes in Suits: When Psychopaths Go to Work". Twierdzi w niej, że 1 proc. Amerykanów można określić jako psychopatów. W Kanadzie jest ich co najmniej 300 tys. Ale rzadko która z tych osób wykazuje agresywne zachowania. Według Wikipedii, psychopatia, nazywana przez psychologów osobowością dyssocjalną, wyróżnia brak poczucia winy, wstydu i odpowiedzialności i skruchy. Psychopata utrzymuje z innymi ludźmi jedynie kontakty płytkie i nastawione na eksploatację. Charakteryzuje go brak lęku i ubóstwo emocjonalne (brak zdolności do przeżywania emocji) oraz trwała niezdolność do związków uczuciowych. Ma bezosobowy stosunek do życia seksualnego (przedmiotowo traktuje partnera) i skłonność do panowania nad życiem innych ludzi, a także do zdobywania informacji o ich życiu intymnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kibic Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 22:48 "Według Wikipedii, psychopatia, nazywana przez psychologów osobowością dyssocjalną, wyróżnia brak poczucia winy, wstydu i odpowiedzialności i skruchy. Psychopata utrzymuje z innymi ludźmi jedynie kontakty płytkie i nastawione na eksploatację. Charakteryzuje go brak lęku i ubóstwo emocjonalne (brak zdolności do przeżywania emocji) oraz trwała niezdolność do związków uczuciowych. Ma bezosobowy stosunek do życia seksualnego (przedmiotowo traktuje partnera) i skłonność do panowania nad życiem innych ludzi, a także do zdobywania informacji o ich życiu intymnym. " "Dodał, że niezwykle trudno jest czasami odróżnić psychopatę od autentycznego i > utalentowanego lidera. Dlatego trzeba dokładnie patrzeć na rezultaty jakie fakt > ycznie osiągają w firmie. - Zwykle jest tak, że dobre wrażenie, jakie robią, ni > e przekłada się na równie dobre efekty - podkreśla." Czy działania brygady konduktorskiej nie wpisują się w charakterystykę takich właśnie zachowań ? > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psychiatra Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.09.11, 20:12 > Czy działania brygady konduktorskiej nie wpisują się w charakterystykę takich > właśnie zachowań ? Koń – jaki jest, każdy widzi. To zaczerpnięte z pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej powiedzenie, której autorem był ks. Benedykt Chmielowski, świetnie oddaje przepaść jaką dzieli widzenie bibliotecznego świata przez JM Rektora od oglądu wielu osób w tym sygnatariuszy pism do niego wysyłanych. My widzimy rzeczonego konia na co dzień, a JM Rektor od święta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inny czytelnik Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.e-wro.net.pl 12.09.11, 22:48 Psychopata może się okazac skuteczny jako szef rzeźni lub burdelu. Ale jednak nie biblioteki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zboku Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.11, 23:48 Na konferencji psychologicznej w Sztokholmie w sierpniu 2004 roku dr Babiak powiedział, że wśród ogółu ludności psychopaci stanowią od 1 do 2%, natomiast wśród menedżerów około 8%. Podobnego zdania jest prof. Robert Hare z kanadyjskiego University of British Columbia. Według niego najbardziej charakterystyczne cechy psychopatów to egoizm, narcyzm, nieumiejętność wczuwania się w sytuację innych, arogancja, niecierpliwość, impulsywność, niesolidność, powierzchowność, talenty w zakulisowych manipulacjach, wychwalanie się swoimi osiągnięciami i zrzucanie winy na innych w przypadku niepowodzeń. Wbrew wcześniejszym przekonaniom psychopata zasadniczo nie ma skłonności przestępczych, ale łatwo sięga do nieuczciwych metod. Wielu ludzi tego typu robi karierę. w przedsiębiorstwach, mediach, firmach prawniczych i w polityce. Profesor uważa ich za "drapieżników społecznych", którzy, jak wszelkie drapieżniki, znajdują dla siebie najbardziej dogodny teren łowów. Tam, gdzie chodzi o władzę, prestiż i pieniądze, zawsze pojawiają się psychopaci. Z reguły doskonale maskują swoją naturę, potrafią być charyzmatyczni, wzbudzają uznanie swą inteligencją i elokwencją. Dr Babiak, który od 15 lat prowadzi seminaria dla czołowych menedżerów wielkich przedsiębiorstw amerykańskich, podkreśla, że psychopaci zawsze myślą przede wszystkim o osobistych korzyściach i gotowi są iść do przodu po trupach. Niekiedy doskonale wywiązują się z jakiegoś zadania i dzięki temu awansują. W trudnych sytuacjach potrafią zmobilizować podwładnych do nadzwyczajnego zrywu. Na dłuższą metę są jednak niebezpieczni dla przedsiębiorstwa. W obecnej sytuacji szybkich zmian i nacisku na kwartalne wyniki finansowe psychopaci mają duże szanse na karierę. Rady nadzorcze faworyzują niekiedy takie osobowości, gdyż kojarzą się z wizjonerskim przywództwem, do jakiego nie jest zdolny przeciętny człowiek. "Głuchota emocjonalna" psychopatów uniemożliwia im jednak mobilizowanie załogi do regularnych wysiłków przez dłuższy czas. Prof. Hare i dr Babiak opracowali test "Business Scan 360", który ujawnia cechy psychopatyczne. Na pytania zawarte w teście odpowiadają nie tylko osoby oceniane, lecz również ich przełożeni i podwładni. Zdaniem autorów testu przedsiębiorstwa powinny bardziej wystrzegać się awansowania psychopatów na wysokie stanowiska, gdyż prowadzi to do zakulisowych manipulacji, pogorszenia stosunków między ludźmi, kłamstw, manipulacji w danych finansowych. Psychopaci stanowią poważną przeszkodę w tworzeniu harmonijnej kultury przedsiębiorstwa." Jak psychopaci postrzegają świat Nie tylko mają obsesję na punkcie posiadania i władzy, ale czerpią szczególną przyjemność z przywłaszczania sobie i zabierania innym (na przykład symboliczny brat lub siostra); to co mogą posiąść dzięki plagiatowi, przez matactwo czy wymuszenie, jest owocem o wiele słodszym niż to, co mogą mieć dzięki uczciwej pracy. A osuszywszy do cna jedno źródło, zwracają się ku następnemu, by wyeksploatować je, ogołocić, a następnie odrzucić; zadowolenie, jakie czerpią z nieszczęścia innych, jest niewyczerpywalne. Ludzie są wykorzystywani jako środki prowadzące do celu – mają się podporządkować i poniżyć, tak aby typ antyspołeczny mógł się czuć usatysfakcjonowany... Kłamanie jest dla psychopaty jak oddychanie. Przyłapani na kłamstwie tworzą nowe kłamstwa, nie dbając, czy zostaną na tym nakryci. Jak stwierdza Hare: Robert Hare: „Kłamanie, oszukiwanie i manipulacja to wrodzone zdolności psychopatów… Przyłapani na kłamstwie i postawieni w obliczy prawdy, rzadko są zmieszani czy zakłopotani – po prostu zmieniają swoją historyjkę albo przystępują do przekręcania faktów, tak aby okazały się zgodne z kłamstwem. W efekcie mamy serię sprzecznych stwierdzeń i kompletnie ogłupiałego słuchacza” . Zachowanie psychopatów często służy wprawieniu w zakłopotanie i poskromieniu ofiar, albo wpłynięciu na każdego, kto mógłby słuchać ich wersji opowieści. Manipulacja jest kluczem w ich podbojach, a kłamstwo jest jednym ze sposobów, w jaki to osiągają. Psychopate czesto rozpraszaja wysokie o sobie mniemania, co często prowadzi do tego, że niechcąco powie coś, co go zdemaskuje. Często zapominają oni swoje kłamstwa i opowiadają sprzeczne historie, co słuchacza wprawia w zdumienie i zastanawia się on, czy przypadkiem ów psychopata nie jest szalony. W tym jednak przypadku psychopata nie jest naprawdę szalony – on po prostu zapomniał, co wcześniej nakłamał. Najdziwniejszą jednakże rzeczą jest ich selektywna pamięć. Psychopata może nie pamiętać, co obiecał ci wczoraj, ale będzie pamiętał fakty z przeszłości, o ile w jakiś sposób służą jego celom. Często w ten sposób postępują w sytuacji, kiedy przyłapie się ich na kłamstwie. Większość psychopatów to osoby bardzo aroganckie i zarozumiałe. Kiedy jednakże czarują potencjalną ofiarę, mówią same „słuszne” rzeczy i wywołują w niej przekonanie, że są ludźmi złotego serca. Nie zawsze tak jest, ale dość często. Psychopaci naprawdę nie są altruistami i nie dbają o przyjaźń i związki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 01:13 Jeszcze nigdy nie widziałem tak trafnej analizy charakteru poprzedniego rektora. Chylę czoła przed Autorem tej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czyt-nik Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.e-wro.net.pl 20.09.11, 05:50 Witamy znowu Panie Kabareciarzu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: go Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.09.11, 01:21 byle co jesz, byle co piszesz/mówisz <Jeszcze nigdy nie widziałem tak trafnej analizy charakteru poprzedniego rektora. > zacznij chwalić Obecnego, nie krytykuj Poprzedniego. walnąłeś kulą w płot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inny czytelnik Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.e-wro.net.pl 24.09.11, 20:24 Jeszcze nigdy nie czytałem wpisu tak niekumatej osoby jak "Bibliotekarz". Nic z poprzedniego wpisu nie zrozumiała. PS. Sama kiedyś napisała w jakimś zdaniu orzeczenie w pierwszej osobie wskazującej na płeć (-am) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: pilnie poszukiwana baza IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.09.11, 17:13 @pasażer pociągu: > Pociąg jedzie jeszcze siłą rozpędu nadaną przez poprzednią dyrekcję. Nowa bryga > da konduktorska nie ustaje zaś w eksperymentach ... chciałbym niniejszym ponowić apel o pisanie konkretne. Metafory, w rodzaju powyższej, zrozumiale być mogą tylko dla wtajemniczonych, czyli nawet nie dla wszystkich pracowników BU. Oczywiście pisząc o konkretach dbać należy o to, żeby nie dało się zidentyfikować autora - pamiętamy przecież choćby o p. Kuliku, którego zwolnionego zaraz po tym, jak na pamiętnym zebraniu związkowym zgłosił postulat odwołania Dyrekcji, i o obecnie "zredukowanych" 22 bibliotekarzach. Tym niemniej pisanie o faktach jest chyba możliwe, zwykle są wiadome nie tylkobezpośrednio zainteresowanym, identyfikacja autora wpisu nie jest więc łatwa. Poza tym czytają to forum także osoby spoza BU, i także tu pisują, dobrze więc, żeby wiadomo było o co chodzi w tych postach. Metafory zrozumie pewnie Dyrekcja i J.M., ale tych przecież nie ma sensu przekonywać, że czynią niewłaściwie. Zdaje się - a najlepszym dowodem historia grantów i kariery p. Żurka - że dla tych, co decydują obecnie o losach BU, właściwe zadania Biblioteki nie są specjalnie ważne, skoro w 50-75% zastąpił je udział w tych grantach. Ostatnia "reorganizacja", w której formalnie chodziło najbardziej o przeprowadzenie redukcji zatrudnienia, w praktyce zaś redukcji bardzo konkretnej (sądząc po liście zwolnionych), też dowodzi tego braku zainteresowania. Tu liczy się tylko PR i pieniądze z grantów. Warto mieć świadomość, że obecna ekipa zarządzająca BU ma nie tylko poparcie Magnificencji, Senatu, ale i korporacji bibliotekarskiej, która przecież tą ekipę na stanowisko wyniosła i nie przyjmie łatwo do wiadomości, że się pomyliła. Mając więc w pamięci powyższe czynniki łatwiej zrozumieć dlaczego warto pielęgnować to forum, dbać żeby zachowało pewien poziom merytorycznej dyskusji o Bibliotece. W przyszłości może to przynieść korzyści i samej instytucji i jej pracownikom. Na początek choćby takie, że jak forum znowu stanie się bardziej żywe i nośne medialnie, to utrudni dalsze "dyscyplinowanie" załogi bez oglądania się na Kodeks Pracy i przyzwoitość. BU popadła w okropną mizerię, skoro nikt się nie krępuje przeprowadzać takich operacji jak ostatnia redukcja, czy wcześniejsze manipulacje z aneksami do umów (o pracach rozliczanych wg prawa autorskiego) itp. Jednak wrocławska Biblioteka Uniwersytecka w swoich zasobach zgromadzonych w budynkach przy Szajnochy i na Piasku to placówka o niezwykłej wadze dla kultury naszego kraju. Jest wyjątkowa w tej skali, porównywalna tylko z Narodową, Jagiellońską i Ossolineum. Niezależnie od swojej obecnej niemocy, potencjał jej zabytkowych zbiorów przemawia za tym, że w przyszłości - gdyby sytuacja w kraju rozwijała się dalej pomyślnie - mogłaby zająć należne jej godne miejsce w strukturze instytucji kulturalnych kraju, znowu stać się instytucją naukową. To jest powód i okazja do prowadzenia dyskusji przez zainteresowanych kształtowaniem kultury ludzi, także bibliotekarzy. Obecny pomysł na miejsce BU na ziemi - jako skrypciarnia dla studentów, wykonawca grantów p. Żurka i miły grajdołek różnych lokalnych znakomitości - może nie wytrzymać starcia z realiami. W końcu ktoś może zauważy, że budowa Nowej BU za 264 mln PLN, tylko po to, żeby studenci mogli wygodniej surfować w Sieci to jednak spora ekstrawagancja. Politechnika podjęła ostatnio z myślą o studentach dużo sensowniejszą inwestycję za dziesiątą część tej sumy. Tymczasem na zakup książek nadal nie ma pieniędzy, nie wiadomo też jak wpłynie na zbiory zabytkowe zamknięcie ich w kompaktowych regałach (zdaje się, że tylko w takich się mogą w Nowej BU pomieścić) w betonowych, ciasnych magazynach. A wszyscy, zapewne słusznie, są przekonani, że utrzymanie BU w nowym budynku będzie dużo kosztowniejsze. Prawdziwa kwadratura koła się z tego robi, jak o tym w detalach pomyśleć. I to też jest powód, żeby publicznie podyskutować i coś wymyśleć, póki jeszcze zbiory pozostają na Piasku. To przygnębiające, że właściwe organy państwa nie okazują zupełnie zainteresowania losami takiego księgozbioru! I dlatego ważne jest utrzymanie tego forum i prowadzenie choćby anemicznej, ale sensownej dyskusji o tym co się dzieje w Bibliotece. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inny czytelnik Biblioteka Uniwersytecka IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 17:24 JG ma rację, trzeba ten wątek utrzymać i pisać tu bardziej rzeczowo. Biblioteka Uniwersytecka to zbyt ważna biblioteka, nowy kosztowny gmach zbyt kosztowny, a jej zbiory zbyt cenne, żeby je pozostawić tylko obecnej dyrekcji i władzom Uniwersytetu. Skoro nie można toczyć dyskusji gdzie indziej, to miejsce na "gazeta.pl" trzeba uznać za odpowiednie. Jeśli nawet nic to nie pomoże, pozostanie świadectwo, że nie wszyscy pozostali obojętni lub godzili się na zło Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pracownik UWr Re: Biblioteka Uniwersytecka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 17:52 Jestem już prawie emerytowanym pracownikiem Uniwersytetu. Dowiedziałem się, co muszę zrobię, aby dostać kartę biblioteczną. Otóż: Muszę zapłacić 20 zł. Zgłosić się z dowodem osobistym w bibliotece przy ulicy Szajnochy, podać numer dowodu osobistego i pesel, adres zamieszkania z kodem i numerem mieszkania. Karty biblioteczne miałem w kilku krajach w kilkunastu uniwersytetach (jak pracownik lub stażysta). NIGDY za kartę nie płaciłem i wszędzie podawałem wyłącznie imię, nazwisko i nazwę jednostki (wydział, instytut), w której byłem zatrudniony. Nie wiem, dlaczego w Polsce (na UWr) nie może być tak, jak na innych uniwersytetach. Oczywiście 20 zł to drobiazg. Ale konieczność podróży na Szajnochy to strata dwóch godzin (korzystam wyłącznie z biblioteki wydziałowej), a już podawanie danych osobowych bez potrzeby uważam za ingerencję w moją prywatność. Tym bardziej, że Uniwersytet ma te dane i gdyby się okazało, że nie okazałem książce należnego jej szacunku, biblioteka bez trudu znalazłaby mnie przez dział kadr. A poza tym, czy baza danych Biblioteki spełnia warunki ustawy o ochronie danych osobowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inny czytelnik Re: Biblioteka Uniwersytecka IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 21:48 Przypuszczam, że karta biblioteczna jest potrzebna tylko po to, żeby móc wypożyczać książki z biblioteki przy Szajnochy. Pobieranie opłaty uważam jednak za przejaw braku przyzwoitości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: Biblioteka Uniwersytecka IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.09.11, 23:18 Adresatem tego pytania powinien być JM Rektor podpisujący się pod wszystkim co się dzieje w Bibliotece Uniwersyteckiej. Ja jako bibliotekarka, zatrudniona w Bibliotece Uniwersyteckiej, nie mam na tego typu praktyki żadnego wpływu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stara gwardia Krótka kołdra IP: *.wroclaw.vectranet.pl 30.06.11, 21:21 Biblioteki funkcjonują dobrze gdy istniejąca struktura organizacyjna dopasowywała się latami do stawianych przed nimi wymaganiami a zatrudnieni w niej pracownicy byli świadomi czego się od nich oczekuje i identyfikowali się z misją biblioteki. Oczywistym też jest że dyrekcja i kadra kierownicza w dobrze funkcjonującej bibliotece była wybierana na podstawie selekcji pozytywnej. Porządek ten został w karygodny sposób złamany w Bibliotece Uniwersyteckiej. Podjęto szereg fatalnych w skutkach decyzji co do usuwania ze stanowisk kierowniczych. Kryteria tych usunięć to utrata zaufania, własne zdanie, mniej lub bardziej otwarty konflikt z dyrekcją. Decyzja o zwolnieniu 22 bibliotekarzy, długoletnich pracowników z dużym doświadczeniem zawodowym można porównać do wysprzedaży sreber rodowych. Decyzje kadrowe i te o zwolnieniu nie były do końca przemyślane, Są rodem z groteski albo tragifarsy. Dopóki dzieje się to w światku wewnątrz bibliotecznym nie spotyka się to z odzewem ze strony środowiska zewnętrznego. Ale już likwidacja Gabinetu Śląsko-Łużyckiego odbiła się szerokim echem po całej Polsce. Ostatnio zagrożone zostało sprawne funkcjonowanie Wypożyczalni Międzybibliotecznej. Z trzech pracujących tam bibliotekarek jedna została przeniesiona na Piasek, druga dostała wypowiedzenie, a trzecia poprosiła o spowodowany sprawami rodzinnymi kilkumiesięczny urlop bezpłatny. W tej sytuacji dyrekcja o tyleż miesięcy odwleka moment zwolnienia drugiej z bibliotekarek. Po raz pierwszy objawił sie syndrom krótkiej kołdry. Te bibliotekarki które znały sytuację rodzinną trzeciej bibliotekarki twierdzą że taki rozwój wydarzeń był do przewidzenia, wręcz nieunikniony. Ale takiego rozwoju sytuacji nie może przewidzieć dyrektorka, która nie ma na codzień żywego kontaktu z załogą. Podobna sytuacja się kroi w drugiej równie ważnej dla funkcjonowania Biblioteki komórce organizacyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: logik Re: Krótka kołdra IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.07.11, 08:56 "W tej sytuacji dyrekcja o tyleż miesięcy odwleka moment zwolnienia drugiej z bibliotekarek." Dyrekcja dlatego zatrzymała starego, doświadczonego pracownika, że czas gromadzenia niezbędnych umiejętności i nabycie niezbędnej technologii do niego wspomaga każdy kolejny krok, dzięki czemu każdy następny proces jest łatwiejszy niż poprzedni. Młody pracownik musiałby sobie najpierw przyswoić wiele praktycznych umiejętności właśnie kosztem czasu. Stary już ma to za sobą. Zdarzenie to jednocześnie jest dowodem na to że dyrekcja zasługuje na pałę z planowania i gospodarowania zasobami ludzkimi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Krótka kołdra IP: *.e-wro.net.pl 03.07.11, 20:13 Cały uniwersytet tak szasta pieniędzmi podatników. Budowa gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej kosztuje już chyba dwa razy więcej niż powinna. Zwalnianie doświadczonych pracowników i zatrudnianie nowych, których trzeba dopiero wyszkolić to przy tych kosztach tzw. pikuś. Dlatego dyrekcja biblioteki nie ponosi za te ekscesy żadnych konsekwencji. Mam nadzieję, że do czasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szef spoza branży nie tędy droga.. IP: *.146.33.152.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.07.11, 03:05 refleksje, staże, obawy, pretensje i żale pracowników - to wszytko jest jak najbardziej prawnie do unicestwienia - nie wnikam w szczegóły bo nie brudzi się we własnym ogródku - ale szczerze staram się pomóc bo rozumiem Waszą sytuację. Starej BU już NIE BĘDZIE -koniec kropka. Co złego - to WY i koniec kropka. Przyjdą młodzi, nowe technologie, nowe rozwiązania, inne postrzeganie i inne wymagania, inna funkcjonalność i wróci do "formy" albo nawet ponad - i koniec kropka. Nie jestem wróżbitą/wróżką/cyganem/cyganką - wiem z doświadczenia - co ma być to będzie - a za bieżącą jakość tłumaczeniem jest często historia... Nie bądźcie historią w tym negatywnym brzmieniu - Wasze pytania to: - jak przywrócić starą BU - jak zmienić dyrekcję BANALNE - jak przywrócić starą BU (NIE MA SZANS - IDZIE NOWE i to dobrze, że zbiory będą inaczej gospodarowane!!! z Wami czy bez Was - stara BU nie ma już wartości, jaką Wy dla niej hołdujecie - przykre? dla Was pewnie tak - dla innych - chyba nie bardzo... czas spojrzeć prawdzie w oczy ) - jak zmienić dyrekcję ( po Waszych wypowiedziach - wytykać niekompetencję gdzie się da i (nie rozłącznie!) Trybunał Sprawiedliwości - w Polsce szkoda czasu - szara prawda i czas się z nią pogodzić teraz a nie narzekać za parę lat że prze to się nie udało i stało się tak czy siak... róbcie coś! zmieniajcie kierunki!- ręka rękę myje - nie tylko w tym sektorze czy branży !) Trzeba czynić a nie siedzieć, biadolić i czekać..... czynić...!! Wiele osób się oburzy bo niby to czy siamto i argumentów setki- argumentów, które spływają jak woda po deszczu - ktoś musi dać "w twarz" ( bo wiem, ze to co piszę to nie mały policzek!) żeby poszło działanie - ale samo co poniektórych "gderanie" i analizy nic nie dadzą jeżeli będą tylko refleksjami pracowników... Ludzie, przed Wami ze 20-50 lat życia, świat się nie kończy na BU! za marne paręset zł!! ehh.. wiem, że macie swoje ambicje i etykietę - ale one też powinny podlegać rozwojowi, nie można na upartego trzymać starego jeżeli młody pociągnie tak samo albo lepiej a stary tylko narzeka (bez obrazy - nie tyczy się to wieku a stażu i nie tylko osób ale i samej organizacji). Nie jestem omnibusem i mogę się mylić, ale swoje kilka "zmian" mam za sobą i wiem co mówię - w żadnym przypadku brak racjonalnych rozwiązań dla pracowników - firma jako liczby i papier i zmiana jako biznes są i będą zawsze na piedestale. Mnie też to boli ale tak jest - gdybyście byli na bieżąco co się dzieje od 10 lat w polskich firmach to Wasze zachowanie byłoby zupełnie inne... może jednak czas się otworzyć na nowe, jak Państwu pasuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: nie tędy droga.. IP: 156.17.58.* 07.07.11, 16:22 > Starej BU już NIE BĘDZIE -koniec kropka. Co złego - to WY i koniec kropka. Przy > jdą młodzi, nowe technologie, nowe rozwiązania, inne postrzeganie i inne wymaga > nia, inna funkcjonalność i wróci do "formy" albo nawet ponad - i koniec kropka. nie wszystko jest zrozumiałe, chyba skróty myślowe są zbyt duże. Mimo to z początkiem można nawet się zgodzić - Starej BU już NIE BĘDZIE -koniec kropka. Ale, niestety, z radosnej konstatacji, że jej już nie będzie, nie wynika, że to co ją zastąpi, będzie jakoś lepsze. To jest, kurcze, problem. Stara BU, czyli ta sprzed wprowadzenia debilnych dzienniczków (ca 2008/9), nie była specjalnie fajna i z faktem jej zniknięcia można by się łatwo pogodzić, choć to była taka tradycyjna biblioteka. Wprawdzie większości potrzebnych książek nie miała na swoich półkach, bo od dawna nie miała na nie kasy, ale to co było można sobie było poczytać, powolutku opracowywano te stare książki (fakt, zbyt wolno), rozwijała się świetnie Biblioteka Cyfrowa, zaczęto skanować stare gazety, które niedługo ulegną sproszkowaniu i takie inne rzeczy tu robiono. Natomiast, fakt, ikonografią nadmiernie się nie zajmowano, podobnie jak nie próbowano jej używać do wspomagania turystyki w regionie i, moim zdaniem, niepodejmowanie tych ambitnych zadań było całkiem rozumne. No ikonografią należało się jednak zająć, ale może jakoś inaczej niż to robi p.A.Ż., któremu (jak dotąd) to jednak nie wychodzi. >... Nie bądźcie historią w tym negatywnym brzmieniu - Wasze pytania to: > - jak przywrócić starą BU Przypuszczam, że wypowiadającym się na tym forum nie chodzi o przywracanie "starej BU", tylko raczej może o przywrócenie tych zwolnionych. To raczej poczciwy cel. BU z cała pewnością trzeba zmienić, żeby mogła chlubnie pełnić swoją rolę, trzeba pieniędzy na książki i pensje bibliotekarzy, to pewne. > - jak zmienić dyrekcję W świetle tego co się stało ostatnio, tym zadaniem może faktycznie warto by się bardziej niż dotąd zająć. > jak przywrócić starą BU (NIE MA SZANS - IDZIE NOWE i to dobrze, że zbiory będą inaczej gospodarowane!!! Stare książki to są przedmioty, które pozwalają na dużą elastyczność co do sposobu ich użytkowania. Optymalnie byłoby używać je jak najrzadziej. Teraz w perspektywie jest akcja polegająca na zrobieniu ok. 0,5 mln skanów z tzw. cymeliów (czyli rzeczy najcenniejszych). Nie wiadomo, czy jest to wykonalne w zaplanowanym czasie, w każdym razie może to być zagrożenie dla tych książek. Ale tu pewnie co rozsądniejsi bibliotekarze jakoś sobie poradzą z tym problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: nie tędy droga.. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.07.11, 00:19 > Starej BU już NIE BĘDZIE A jak można nazwać to co się dzieje obecnie i będzie dziać na terenie nowego gmachu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: nie tędy droga.. IP: 156.17.58.* 11.07.11, 16:23 > Przyjdą młodzi, nowe technologie, nowe rozwiązania, inne > postrzeganie i inne wymagania, inna funkcjonalność i wróci > do "formy" albo nawet ponad - i koniec kropka. To nie jest tak, że J.M. zwolnił bibliotecznych tradycjonalistów, żeby umożliwić postęp technologiczny, który ma u nas wprowadzić mgr Żurek (znany tu na ogół jako "p. A.Ż."). Sprawa jest nieco bardziej złożona. BU ma od połowy lat 90-tych funkcjonujący zintegrowany system biblioteczny z katalogiem on line (obejmującym co prawda tylko nowe nabytki), który zapewne z uwagi na koszty nie obejmuje wszystkich podstawowych zadań biblioteki, mimo to, pod tym względem jest całkiem na bieżąco z technologią. Ponadto, jak tu pisano, panowie z pracowni reprograficznej "zapuścili" w BU bardziej nowoczesne od tego systemu rozwiązania - dLibrę np. i stąd mamy dobrze do niedawna rozwijającą się Bibliotekę Cyfrową. Ja przyczyniłem się do uruchomienia (w jednym co prawda oddziale i na niewielką skalę) też ciekawej i wiele obiecującej technologii opartej na XML-u, rozwijanej przez konsorcjum TEI (patrz www.tei-c.org). Problem jednak w tym, że aby rozwijać nowe technologie w bibliotece trzeba by przede wszystkim poszerzyć oddział informatyczny, albo zatrudnić jakąś firmę, względnie nawiązać kontakty z zainteresowanymi akademickimi informatykami, albo wszystkie te warianyzastosować. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło. Reorganizacja BU polegała jak dotąd na inkorporowaniu p. A.Ż. z jego grantami w strukturę biblioteki, ale dla postępu technologicznego nic to nie oznacza poza zakupem dużej ilości skanerów o dyskusyjnej użyteczności na przyszłość (efektywna rozdzielczość tych urządzeń - 400 dpi - już obecnie jest zbyt mała) i innych maszyn informatycznych (pecety etc.). Software - aplikacje, które ktoś tam dla tych grantów projektuje, z tego co wiadomo pochodzą z obszaru zastosowań dostosowanego do potrzeb administracji konserwatorskiej, opierają się na pryncypiach ważnych dla historyków sztuki (jakiś czas byłem przez p. A.Ż. zatrudniony, to miałem okazję przyjrzeć się z bliska), technologicznie są starsze niż to na czym się opiera nasz katalog on line z firmy VTLS. Te technologie dla pracy z tekstem (biblioteki, to przede wszystkim teksty) nie mają żadnego znaczenia. Zatem, to nie postęp technologiczny przesądza o atrakcyjności oferty p. A.Ż. Cóż więc z niej zostaje? Ano po prostu miliony PLN z kilku grantów, które sprowadził do BU. Z tych milionów jakieś 20-25% (o takim udziale słyszałem) trafia do kasy uniwersytetu, co może skłaniać J.M. do pomijania jakichkolwiek innych niż granty aspektów funkcjonowania BU i akceptowania wszystkiego, co robi nasza świetna Dyrekcja, nawet jak nie jest to zgodne z prawem, czy dobrymi obyczajami. To tłumaczy pełną akceptację dla zeszłorocznego przekształcenia załogi Piasku w wyrobników grantów p. A. Ż. Po prostu tych ludzi interesują tylko pieniądze. Z pozostałych 75-80% też sporo może trafić do Uniwersytetu, konkretnie już do prywatnych kieszeni jego pracowników - sam zarobiłem w ten sposób 6 tys. brutto. Natomiast długofalowe interesy BU wymagałyby innych jednak działań, a przynajmniej kontynuowania rozwoju tego co już zaczęto rozwijać - np. Biblioteki Cyfrowej itp. Mimo, że granty p. A.Ż. zakładają produkcję wielkiej ilości reprodukcji, a nawet użycie dLibry stosowanej w BC, to wcale nie jest pewne, czy przyczyni się to do rozwoju BC (tu potrzebne są skany kompletnych dzieł a nie np. poszczególnych obrazków). Powyższe okoliczności w połączeniu z tym, o czy już wcześniej pisałem (np. sprawą degradacji Oddziału Rękopisów, w którym pracuję i z tej przyczyny znam "od podszewki"). W ogóle dla przyszłości BU fundamentalne znaczenie miałoby sensowne sformułowanie jej misji, następnie zaś trzeba by nieco zainwestować nie tylko w technologię, ale przede wszystkim w książki (zarówno papierowe, jak i cyfrowe). Bo do bibliotek ludzi przyciągają właśnie książki. Tak więc proszę Państwa, warto się pochylić nad naszą zapoznaną i tak nielitościwie traktowaną w ostatnich latach biblioteką i jej pracownikami (jednak zwalnianie przeciwników oraz związkowców, to jest gruby skandal). Posiada ona w swoim zasobie niebywale ważne skarby dla kultury naszego kraju, zarówno rozumianego ogólnie - RP (III.), jak i lokalnie, czyli Śląska. Mimo oczywistości tej konstatacji, jak widać po przypadkach BU, nie jest to oczywiste dla wszystkich, nawet dla uczonych profesorów. Polecam w związku z powyższym bardzo roztropne rozważania byłego dyrektora naszej BU na jego blogu: stefanku1.blog.onet.pl/ Z pewnością warto pomyśleć o Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu pozytywnie, tym bardziej, że mamy zostać jakąś stolicą kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Krótka kołdra IP: *.opera-mini.net 18.07.11, 02:31 @ Gość: stara gwardia 30.06.11, 21:21 > Biblioteki funkcjonują dobrze gdy istniejąca struktura organizacyjna > dopasowywała się latami do stawianych przed nimi wymaganiami a zatrudnieni > w niej pracownicy byli świadomi czego się od nich oczekuje i identyfikowali > się z misją biblioteki. ... To pewnie jest słuszne, ale w przypadku Biblioteki Uniwersyteckiej problem z misją był od zawsze. Do tej pory nie wiadomo czyje potrzeby ta biblioteka ma zaspokajać i czemu służyć. Najczęściej mówi się o studentach i BU faktycznie od jakiegoś czasu chyba im głównie służyła, bo po pierwsze po prostu nie miała pieniędzy na zakup książek, po drugie tzw. biblioteki zakładowe, czyli biblioteki funkcjonujące w instytutach, katedrach i na wydziałach lepiej i sprawniej sobie radzą z kompletowaniem księgozbiorów służących wspieraniu badań. Z perspektywy BU, jako biblioteki dla studentów wydawanmie 264 mln PLN na Nowy Gmach to kosmiczny zupełnie absurd. Albo rozbuchana rozrzutność. Dawniej, przed 1945 r. studenci mieli osobną bibliotekę, w tzw. gmachu głównym. Universitäts Bibliothek była zaś biblioteką służącą nauce. Obecnie, kedy BU opanował p. A.Ż. ze swoimi grantami, sprawa misji wygląda jeszcze dziwniej, niż kiedykolwiek wcześniej. Wygląda na to, że teraz postawiono po prostu na zarobkowanie z publicznych pieniędzy. Tylko, że taka misja może okazać się krótkodystanową, jak w końcu ci, co dają pieniądze zauważą, że obrazki ze zbiorów bibliotecznych nie budzą powszechnego zainteresowania, a z ich sieciowego upublicznienia (zakładając, że p. A.Ż. uda się w końcu jakiś serwis internetowy uruchomić) nic specjalnie nie wynika. Pomysł. że serwisy, które mają być produktem tych grantów staną się hitem internetu i strona biblioteki zacznie być oblegana przez internautów, nie wiadomo na czym jest oparty. Ciągle ich nie ma, więc trudno cokolwiek o nich powiedzieć, jednak pozycja portalu Hydral nie wydaje się być zagrożona. Natomiast wielkie zbiory zabytkowe BU jak wymagały kasy na utrzymanie, tak dalej jej wymagają. I dalej są nieuporządkowane i nieopracowane, ponieważ fachowe opracowanie tych książek wymaga trochę innych kwalifikacji pracowników - potrzebni są do tego ludzie biegli w kodykologii, mający odpowiednie przygotowanie historyczne i językowe. Niewykluczone, że ostatnie reorganizacje i zwolnienie 22 pracowników spowodują konieczność jeszcze głębszej wymiany kadr w najbliższej perspektywie. W sumie, to nie trudno dostrzec sensowną misję biblioteki - to jednak powinna być placówka naukowa skupiona na problematyce regionalnej i swoim wielkim zasobie zabytkowym. Skasowanie GŚŁ oddaliło perspektywę powrotu na właściwą ścieżkę, ale zawsze można to nadrobić. Prawdopodobnie nie da się jednak tego zrobić siłami własnymi. Niestety, żeby cokolwiek zmienić musiałyby wreszcie docenić BU i jej zbiory właściwe organy państwowe i przekształcić ją po prostu w samodzielną instytucję naukową. Ale tego trzeba dokonać na szczeblu co najmniej wojewódzkim, choć faktyczna wartość zbiorów dla kultury kraju wymagałaby raczej interwencji na szczeblu rządowym. Pech polega na tym, że nikomu z potencjalnie zainteresowanych nie przychodzi to do głowy. Nikt na to nie nie ma ochoty, bo dużo taniej wychodzi jak jakieś ochłapy wydzieli BU Uniwersytet ze swoje "doli". Wieloletnie bytowanie na uniwersyteckim garnuszku objawiło już chyba wszystkie możliwe pomysły na rozwiązanie problemów BU. Za obecnego rektora przeżywamy zaś okres najżywszego w historii zainteresowania władz Uniwersytetu sprawami BU, co znalazło wyraz w radykalnych - trzeba przyznać - działaniach i reorganizacjach ad hoc, bez żadnych w praktyce konsultacji, przygotowań i zastanowienia, prawie w konspiracji (ci którzy chcieli by tu przywołać Radę Biblioteczną niech sobie poczytają protokoły jej obrad). W efekcie BU przerobiono na instytucję do swoistego zarabiania pieniędzy. Nie ma więc co liczyć, że cokolwiek sensownego zostanie zrobione własnymi siłami. Ale nie upadajmy na duchu, być może cywilizacja w naszych stronach będzie jednak bardziej rozwijać się niż zwijać i w końcu sprawy kultury wysokiej, utrwalone w setkach ton papierzysk i pergaminów bibliotecznych, znów staną się ważne i godne pewnych inwestycji rządowych? Może kiedyś wróći się do pierwotnej idei fukcjonowania tej biblioteki, którą przed 200 laty sformułował J.G. Büsching? Ale póki co kodykolodzy w BU nie są potrzebni :-( > Porządek ten został w karygodny sposób złamany w Bibliotece Uniwersyteckiej. Podjęto szereg fatalnych w skutkach decyzji co do usuwania ze stanowisk kierowniczych. Fakt, roszady kadrowe i zmiany priorytetów w ostatnich lat zrobiły chyba swoje. Widać to dość dobrze w statystykach Biblioteki Cyfrowej, której redaktorów mocno one dotknęły - niektórych zwolniono, niektórych przesunięto do innych działań. A wyglądają one tak (ilość publikacji w poszczególnych latach): 2005: 20 (inicjacja BC nastąpiła w grudniu) 2006: 7089 2007: 3110 2008: 7798 2009: 6992 2010: 1359 2011: 1126 > Decyzja o zwolnieniu 22 bibliotekarzy, długoletnich pracowników z dużym doświadczeniem zawodowym można porównać do wysprzedaży sreber rodowych. Z punktu widzenia J.M. i Dyrekcji wyglada to na pewno zupełnie inaczej :-)) J.M. wcale nie ukrywa, że działalność naszego forum go wkurza. No cóż, wyraźnie nie jest on zwolennikiem wolnej wymiany poglądów. Gazety Wyborczej też jakoś nie lubi, co zabawnie się ujawniło przy okazji dyskusji o kondycji Uniwersytetu w lutym br. Ta operacja ma pewnie na celu spacyfikowanie forum przez pozbycie się aktywnych na nim i niewygodnych ludzi. > Decyzje kadrowe i te o zwolnieniu nie były do końca przemyślane, ... > Ostatnio zagrożone zostało sprawne funkcjonowanie Wypożyczalni Międzybibliotecznej ... > Podobna sytuacja się kroi w drugiej równie ważnej dla funkcjonowania Biblioteki komórce organizacyjnej. Decyzje kadrowe na pewno były dobrze przemyślane, sądząc z listy zwolnionych. Niestety, nie wszyscy z oponentów się ujawnili, więc Dyrekcja częściowo musiała się oprzeć na domysłach. Praktyczne kwestie funkcjonowania BU, od czasu jak dynamicznie rozwija się Odddział Dziedzictwa, chyba nikogo specjalnie nie zajmują. > Ale już likwidacja Gabinetu Śląsko-Łużyckiego odbiła się szerokim echem po całej Polsce ... Może i się odbiła, ale nic z tego nie wynikło. Widać lobby zainteresowane usługami i książkami Gabinetu, czyli ludzie zajmujący się nauką, głównie różnymi dyscyplinami historycznymi, nie ma nawet tyle siły i znaczenia w sferach administrujących szkolnictwem wyższym, zeby utrącić ten, co tu dużo mówić, nieroztropny i szkodliwy pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Krótka kołdra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.11, 23:27 Dyrekcja zrealizowała swój plan: pozbyła się starej gwardii, wymieniła kierowników. Czy ma plan co dalej? Jeśli ma plan, to kim i jak chce ten plan realizować, mając większość pracowników przeciwko sobie? Czy można zrealizować te plany zatrudniając ludzi z zewnątrz - na stanowiska z płacą raczej marną? Najlepsi tu nie przyjdą. Czy człowiek "z ulicy" po trzymiesięcznym przeszkoleniu ma wiedzę kustosza z dziesięcioletnim, dwudziestoletnim stażem w BU? JM w pełni popiera tę Dyrekcję, a zatem zna odpowiedzi na te pytania. Nie ma cienia wątpliwości, choć wpisy na tym forum powinny zasiać w nim ziarno niepewności. Zatem, JM nie czyta tego forum, zna sytuację w BU wyłącznie z przekazu Dyrekcji. Należy mu zatem życzyć dobrego samopoczucia po otwarciu BU w nowym gmachu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bywalec kuluarów Re: Krótka kołdra IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.07.11, 21:01 "JM w pełni popiera tę Dyrekcję" W kuluarach się słyszy, że JM Rektor dawno by odwołał tę dyrekcję ale nie robi tego aby nie odczytano tego, że uległ presji załogi Biblioteki. A dyrekcję musi wymienić bo Dyrektorem Nowej Pięknej Dużej Biblioteki Uniwersyteckiej w momencie jej uroczystego otwarcia nie może być osoba bez tytułu przynajmniej doktora. Odpowiedz Link Zgłoś
guinnes.2010 Powodzenia w sądzie! 01.08.11, 22:22 Zwolnionym z BU Koleżankom i Kolegom, którzy postanowili walczyć w sądzie o przywrócenie do pracy (a także o naszą - bibliotekarzy - godność) z całego serca życzę powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inny czytelnik Re: Powodzenia w sądzie! IP: *.e-wro.net.pl 04.08.11, 20:03 Dołączam się do życzeń. Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Kolejna kierowniczka straciła swoje stanowisko IP: *.wroclaw.vectranet.pl 14.07.11, 23:25 Dyrektorka dba o to aby JM Rektor wyrabiał sobie podpis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Kolejna kierowniczka straciła swoje stanowisk IP: *.e-wro.net.pl 15.07.11, 15:59 Demolka. To be continued Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Kolejna kierowniczka straciła swoje stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.11, 10:53 Nigdy więcej prawnika na stanowisku Rektora! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Kolejna kierowniczka straciła swoje stanowisk IP: *.opera-mini.net 16.07.11, 14:46 ale konkretny post! wszyscy oczywiście wiedzą o co chodzi :-) która kierowniczka i za co? nie można przecież a priori wykluczyć sytuacji, że tym razem ta roszada jest korzystna dla BU. Z rachunku prawdopobieństwa można wnosić, że w końcu, nawet przypadkiem, po tylu roszadach, któraś kolejna okaże się trafna. Są przecież kierownicy, których zwolnienie mogłoby przynieść BU natychmiastowe i wymierne korzyści. Np. gdyby moją zwierzchniczkę, która tak sprawnie zmieniła Oddział Rękopisów w miły dla siebie grajdołek, odesłano tam skąd przyszła, czyli do czytelni, to otwarło by to szansę na powrót na naukową ścieżkę. Ostatnie reorganizacje sprzyjają akurat takiemu rozwiązaniu, bo czytelnię w OR, do obsługi której ją kiedyś ściągnięto, zlikwidowano. Tak więc ponawiam apel o konkretność. z samego faktu, że to decyzja dyrekcyjna nie wynika przecież, że musi być zła. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rogata krówka Pokorne cielę dwie matki ssie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.07.11, 20:34 Kiedyś w Bibliotece Uniwersyteckiej awansowało się po latach nienagannej pracy. Teraz można awansować po upływie znacznie krótszego czasu pod warunkiem nie sprawiania dyrekcji kłopotów swoją osobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Aureliusz Re: Kolejna kierowniczka straciła swoje stanowisk IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.07.11, 22:23 Człowiek jest tyle wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Uniwersytet Wrocławski zwolnił 22 bibliotekarzy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.08.11, 21:54 Kilku z nich postanowiło odwołać się do Sądu Pracy. Jutro pierwsza rozprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Na Bibliotekoznawstwie nie ma wolnych miejsc IP: *.wroclaw.vectranet.pl 05.08.11, 00:08 Na to wygląda bo Uniwersytet Wrocławski ma wolne miejsca na: - astronomia (35 miejsc), fizyka (116), fizyka techniczna (94). Rekrutacja na te kierunki trwa do 13 września. - Biologia człowieka (10), biologia eksperymentalna (10), mikrobiologia (10), biologia środowiskowa (15), biologia z chemią (15). Rejestracja trwa do 3 września. - Chemia ogólna (150), chemia środowiska (80), informatyka chemiczna (60), chemia biologiczna (60). Ostatni dzień rejestracji to 23 sierpnia. - Filozofia (13 miejsc). Nabór trwa do 31 sierpnia. - Geografia (55), geografia z biologią (19), geografia z historią (20 miejsc). Zapisywać się można do 2 września. - Historia (15 miejsc). Rekrutacja do 13 września. - Matematyka (50 miejsc). Rejestracja trwa do 11 września. - Ochrona środowiska (47 miejsc). Zapisy do 1 września. - Politologia (70 miejsc). Rekrutacja do 4 września. - Filologia ukraińska (10 miejsc), filologia klasyczna (10 miejsc). Nabór potrwa do 13 września. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mól woskowy Negatywna ocena dyrekcji na tym forum IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.08.11, 23:07 Od niedawna niemieccy wierni mogą oceniać swoich duchownych w internecie. Od nowego roku akademickiego każdy profesor polskiej uczelni będzie obowiązkowo poddany ocenie działalności naukowej, dydaktycznej i organizacyjnej. Druga negatywna ocena będzie obligować Rektora do zwolnienia wykładowcy. Na tym forum pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej na przestrzeni dwu i pół roku wielokrotnie negatywnie ocenili obecną dyrekcję. Zażądano jej odwołania. A gdy to nie zostało zaakceptowane postulowano ustami demokratycznie wybranej reprezentacji pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej kadencyjność dyrekcji. Zwolnił Pan wnioskodawcę odwołania dyrekcji i rozwiązał demokratycznie wybraną reprezentację pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej. Pragnę przypomnieć, że frekwencja wyborcza i ilość głosów oddanych na reprezentantów pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej świadczyła o jednomyślności pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej. Panie Rektorze czy czuje się Pan do czegoś zobligowany? Czasy się zmieniają. Należy się do nich dostosować i podjąć stosowne decyzje. Wymiana kadry kierowniczej i zwolnienie 22 bibliotekarzy nie spowodowały, że pozostała część pracowników pozytywnie ocenia obecną dyrekcję. Pogłębiło to tylko izolację dyrekcji. Co jest warta dyrekcja nie mająca codziennego kontaktu z szeregowymi pracownikami. Wie tylko tyle co jej doniosą zausznicy lub powiedzą kierownicy na naradach. A to jest często za mało aby podejmować właściwe decyzje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: świadomy obywatel Re: Negatywna ocena dyrekcji na tym forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.11, 15:29 A może ta wasza dyrektorka po prostu wpadła w oko jego magnificencji ? To by tłumaczyło brak obiektywizmu i tak długie utrzymywanie jej na stolcu waszej instytucji. Ale żadna władza nie trwa wiecznie, tym pocieszeniem pozdrawiam i życzę cierpliwości i powodzenia bibliotekarzom, którzy tak dzielnie i odważnie wyrażają na tym forum swoje opinie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: świadomy obywatel Re: Negatywna ocena dyrekcji na tym forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.11, 20:20 Słyszałem o kradzieży jaka miała miejsce w waszej bibliotece i to na dużą skalę. Nasuwa się pytanie, gdzie wtedy była wasza dyrekcja? Przecież to ona odpowiada za majątek i zapewnienie waszym zbiorom należytej ochrony przed kradzieżą. Dziwie się władzom rektorskim, że nie odwołali jej jeszcze. Piastując taki urząd powinno się ponosić odpowiedzialność za błędy i niedopatrzenia, które zapewne przyczyniły się do umożliwienia takiego procederu. Miejmy nadzieje, że sąd takie orzeczenie też wyda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: Negatywna ocena dyrekcji na tym forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.11, 21:48 Ta kradzież była kilka lat temu i odpowiada za nią poprzedni rektor, który nie dbał o zabezpieczenie zbiorów bibliotecznych ani o Bibliotekarzy. Od 3 lat zbiory są dobrze zabezpieczone a znakomita większość Bibliotekarek i Bibliotekarzy jest zadowolona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: Negatywna ocena dyrekcji na tym forum IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.08.11, 00:19 Najbardziej zadowolenie są: - 2 zwolnione osoby (1 z informacji naukowej, druga pracownik magazynu), - 22 zwolnionych bibliotekarzy - 17 zdegradowanych kierowników oddziałów i sekcji - 16 członków demokratycznie wybranej komisji. Daje to bardzo zadowoloną grupę około 57 osób. Odpowiedz Link Zgłoś
anonymusss Re: Negatywna ocena dyrekcji na tym forum 13.08.11, 19:00 zbiory <są dobrze zabezpieczone>. Jak Już Bibliotekarz Wie Wszystko o Zabezpieczeniach Zbiorów, to połowa mieszkańców Wrocławia, wie jak to wygląda. Mechanizm zabezpieczania CzegoKolwiek polega na tym, że bardzo mało osób o tym wie, a nikt nie mówi i nie pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Negatywna ocena dyrekcji na tym forum IP: *.opera-mini.net 13.08.11, 21:10 > Ta kradzież była kilka lat temu i odpowiada za nią poprzedni rektor, Nie wszyscy są w stanie sprostać poczuciu humoru Bibliotekarza, zatem gwoli ścisłości: "Ta kradzież", to pewnie ta ostatnia (bo takich efektowniejszych było w historii BU kilka) i była ona ponoć rozciągła w czasie, trwała jezcze za obecnego rektora a zakończyła ją policja. > który nie > dbał o zabezpieczenie zbiorów bibliotecznych ani o Bibliotekarzy. Poprzedni rektor faktycznie nie wykazywał aż tak daleko posuniętego zainteresowania sprawami bibliotekarzy, jak obecny. Docenią to zwłaszcza ci, których ten ostatni teraz zwolnił w liczbie 22 (w tym mnie i ja to doceniam). Może i Biblioteką nie interesował się specjalnie (choć ponoć "wyczyścił" status prawny Nowej BU), ale mieliśmy za to swoje etaty i pensje. Marne, co prawda, ale zawsze, w końcu mamy teraz kryzys. No i wtedy jeszcze dyrekcja nie mogła liczyć na poparcie takich szczwanych pomysłów jak dzienniczki itp. śmiałe eksperymenty w zakresie zarządzania, których doświadczyliśmy w ostatnich 3 latach. A i Uniwersytet był wtedy odrobinę bardziej "pruski" niż teraz (gdyby kto miał uraz antyniemiecki: skasowane w 1945 r. Prusy zasłużyły się dla cywilizacji nie tylko w dziedzinie militarnej - o ile to ostatnie zaliczyć jako zasługę). > Od 3 lat zbio > ry są dobrze zabezpieczone zbiory są zabezpieczone tak samo, albo i gorzej, bo teraz udostępnianie rzeczy naprawdę cennych przeniesiono do ogólnej czytelni. Podobno to trening przed przeprowadzką do Nowej Biblioteki, gdzie tak ma być "z zasady". BTW. może ci, którzy mieli już rozprawy podzielili się wrażeniami? Ja slyszałem tylko o sprawoe p. Czesława N., którą przeniesiono na jesień. Poza nim i mną pozwy złożyło jeszcze 7 osób a jedna się wycofała, jest więc o czym pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Negatywna ocena dyrekcji na tym forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.11, 13:19 Może rektor był i inny, ale Dyrekcja była ta sama (od prawie 10 lat). Za bezpieczeństwo zbiorów odpowiada przede wszystkim Dyrekcja. Odpowiedz Link Zgłoś
anonymusss skarby ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej 16.08.11, 21:24 ciekawy artykuł „Skarby Uniwersytetu Wrocławskiego w nowym muzeum” Tomasza Wysockiego. Tekst linka Przytoczę słowa Pana Profesora 'Zamierzamy pokazywać skarby ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej. Są one tak bogate, że moglibyśmy co miesiąc przygotowywać nową prezentację - podkreśla prof. Harasimowicz.' Jakiś czas temu Pani EG organizowała wystawy. Pokazywano wtedy te skarby. Szkoda, te czasy już minęły. To tak dla kontrastu świadomy obywatelu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: skarby ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.11, 00:11 Pan Profesor Harasimowicz wie, które skarby Uniwersytetu są wartościowe. Pan Profesor Harasimowicz został przez Pana Rektora upoważniony do przedstawiania Historii Uniwersytetu, w tym także Historii Biblioteki Uniwersyteckiej. Oczywiście można podważać decyzje Pana Rektora. Ale czy warto występować przeciwko oczywistym faktom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: skarby ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.08.11, 18:40 "Oczywiście można podważać decyzje Pana Rektora. Ale czy warto występować przeciwko oczywistym faktom. " Czytałam dwa razy poprzednią wypowiedź i nie doszukałam się nikogo kto by podważał decyzje Pana Rektora. Albo występował przeciwko oczywistym faktom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zxc Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.e-wro.net.pl 26.08.11, 21:44 Z przykrością stwierdzam, że Bibliotekarz porzucił nasze forum i rozśmiesza innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wasyl Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 30.08.11, 00:07 Nie na długo, wkrótce wróci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej - finis IP: 156.17.58.* 31.08.11, 15:03 Dziś mamy Dzień Solidarności, święto i rocznicę sławnych wypadków sierpnia roku 1980, i w tym szczególnym dniu ja i 21 koleżanek i kolegów kończymy też - z woli J.M. Rektora - pracę w naszej Alma Mater. Właśnie kończę pakować ostatnie swoje drobiazgi i zaraz wyłączam ostatecznie służbowy komputer. Wielu z dziś zwolnionych należy do NSZZ "S", niektórzy do "Solidarności" należeli, ale wypisali się, kiedy Komisja Zakładowa postanowiła się zająć raczej adiunktami, niż naszymi marnymi zarobkami i sposobem traktowania przez zwierzchników. Wydaje się, że kryterium przynależności związkowej przy typowaniu kandydatów do zwolnienia było całkiem istotne, w końcu w tym gronie znalazła się połowa zarządu naszego bibliotecznego koła (szefowa koła okazała się być poza zasięgiem Dyrekcji). W taki więc sposób kończy się podjęta ongiś walka o polepszenie losu bibliotekarzy uniwersyteckich (ewentualnie ważny jej etap, o ile będzie kontynuowana). Wyszło zatem na swój sposób uroczyście. Ciekawe, czy J.M. świadomie wybrał ten moment? Bo przecież moment wręczenia wypowiedzeń - pamiętny piątek 13. maja - zależał tylko od naszej Świetnej (na swój szczególny sposób, jak prawie wszystko w BU) Dyrekcji. Życzę zwolnionym Kolegom sukcesów w poszukiwaniu nowego, oby lepszego zajęcia. I w ogóle sukcesów, zwłaszcza tym, którzy jak ja, podjęli próbę dochodzenia swoich racji w sądzie. Pozdrowienia dla dyskutujących na tym forum. Jan Gromadzki Odpowiedz Link Zgłoś
guinnes.2010 Wiersz do JM 31.08.11, 23:04 KTÓRY SKRZYWDZIŁEŚ Który skrzywdziłeś człowieka prostego Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, Gromadę błaznów koło siebie mając Na pomieszanie dobrego i złego, Choćby przed tobą wszyscy się skłonili Cnotę i mądrość tobie przypisując, Złote medale na twoją cześć kując, Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli, Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta Możesz go zabić - narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta. Czesław Miłosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nowoprzyjęta Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej - finis IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.09.11, 22:44 Finis ab origine pendet. Z opowiadań wiem jaki był początek obecnej dyrekcji i jak znacznie różniła się od poprzedniej. Dla tych co zostali powinieneś zadedykować taki tekst: Wyrwij murom zęby krat Zerwij kajdany, połam bat A mury runą, runą, runą I pogrzebią stary świat! Nowoprzyjęci, to tekst dla nas. A szacunek dla zwolnionych za długie lata mozolnej pracy. Jak słyszałam dyrekcja nie raczyła za nie podziękować, a jedynie ograniczyła się do suchego wręczenia wypowiedzeń. Mam nadzieję że gdy na mnie przyjdzie kolej przejścia na emeryturę będzie mnie żegnać i dziękować za pracę inna Dyrekcja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej - finis IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.09.11, 14:52 @ nowoprzyjęta: > Finis ab origine pendet [...] > Jak słyszałam dyrekcja nie raczyła za nie podziękować, a jedynie ograniczyła si > ę do suchego wręczenia wypowiedzeń. Niektórzy (jak ja) nawet nie dostali odprawy, co jest bardziej odczuwalne niż brak podziękowania. Ale w końcu to byli to tacy, co tu pisali, wywieszali bannery z żądaniami lepszej płacy, chodzili z petrycjami w obronie kolegów i składali zeznania inspektorowi pracy. > Mam nadzieję że gdy na mnie przyjdzie kolej > przejścia na emeryturę będzie mnie żegnać i dziękować za pracę inna Dyrekcja. to może się zdarzyć, ale co do dziękowania za pracę, to byłbym sceptyczny - w tej kwestii widać wyraźną tendencję schyłkową. Ci co rządzą Biblioteką raczej nie uważają za stosowne używać w stosunku do podwładnych takich słów jak "proszę, dziękuję" itp. a jeśli im się trafiają, to najczęściej w formularzach. Niektórym to w ogóle chyba nie przechodzi przez gardło, ani przez myśl. Wystarczy sobie przypomnieć grację z jaką w zeszłym roku Dyrekcja angażowała bibliotekarzy do nowych grantów p. Żurka. Zresztą, ten staropolsko-rusko-feudalny styl obejścia z podwładnymi nie ogranicza się tylko do Biblioteki, JM., jak widać, reprezentuje podobne podejście. Pracowników traktuje się jak podwładnych, którym się rozkazuje, a nie jako współpracowników i pewnie dlatego nic Bibliotece nie wychodzi. Podziękowania i medale zbierają ci, co są wystarczająco godni, niekoniecznie ci, co faktycznie coś zrobili. To ogólna zasada u nas rządząca i moja prywatna obserwacja z 22 lat pracy w BU. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Damian Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.11, 22:09 www.facebook.com/pages/French-Connection-DH-Renoma/237281716309764?sk=info Zapraszamy serdecznie mieszkancow Wroclawia do odwiedzania;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.mm.pl 01.09.11, 00:43 .. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bz Poznacie ich po owocach IP: *.wroclaw.vectranet.pl 22.09.11, 21:16 ...Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami ... Biblia to ponadczasowy przekaz. Tego uczy życie i często sypie przykładami. Odkąd pamiętam zawsze była w Bibliotece Uniwersyteckiej jednostka organizacyjna, która zajmowała się Bibliotekami Zakładowymi. Kiedyś Oddział Bibliotek Zakładowych. Ostatnimi laty dwuosobowe Samodzielne Stanowisko do spraw Bibliotek Zakładowych. Potem jednoosobowa. Po wiosennej, tegorocznej reorganizacji komórka ta zniknęła. Jej obowiązki miały pełnić inne komórki. Na ostatnim spotkaniu Bibliotek Zakładowych z p. dyrektor okazało się, że nie będzie już powiadamiania Bibliotek Zakładowych o sprawach dla nich istotnych przez pracownika Biblioteki Uniwersyteckiej, a zamiast tego tych informacji trzeba samemu wypatrywać codziennie na stronie internetowej Biblioteki Uniwersyteckiej. Zapewnie pozostanie nienaruszony prerogatyw dyrekcji Biblioteki Uniwersyteckiej żądania dorocznych sprawozdań. Uczestnicy tego spotkanie skonstatowali jednocześnie, że ani na poprzednim ani na obecnym spotkaniu dyrektorka ani słowem nie podziękowała odchodzącej na emeryturę powszechnie lubianej ostatniej Opiekunce Bibliotek Zakładowych. Ale od czego jest to forum. Pani Elu! Serdeczne podziękowanie za kilkudziesięcioletnią pracę na tym stanowisku. Szczególne podziękowania za serdeczne przyjmowanie w Pani dawnym pokoju. bibliotekarka zakładowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inny czytelnik Re: Poznacie ich po owocach IP: *.e-wro.net.pl 24.09.11, 20:27 Inny czytelnik też pozdrawia Panią Elę i życzy jej wiele dobrego. Przez kilka lat współpracowaliśmy. Dawne dzieje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zboku Re: Poznacie ich po owocach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.11, 19:07 Jeszcze specjalista o mobbingu: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zboku Re: Poznacie ich po owocach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.11, 19:25 Sorry, jeszcze raz. Jeszcze specjalista o mobbingu: kliknij Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: owocachowocach Re: Poznacie ich po owocach IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.09.11, 19:45 <Re: Czyściciel w firmie aelithe 16.11.10, 12:37 Odpowiedz głęboko się mylisz, w ten sposób eliminuje się ze struktury korporacji przede wszystkim najlepszych - osoby potencjalnie zagrażające szefowi lub innym kolegom ; takie, które mogłyby zaburzyć wcześniej zaplanowaną strukturę awansu. Nigdy nie słyszałem o przypadku mobbingu zastosowanego w stosunku do przeciętnego pracownika. Zawsze są to jednostki powyżej przeciętej.> Odpowiedz Link Zgłoś
guinnes.2010 Re: Poznacie ich po owocach 27.09.11, 23:37 Dzisiaj BU odzyskała cenny rękopis. Na imprezie w MSZ nie mogło zabraknąć JM. A to, że wyrzucono z BU specjalistę od rękopisów, nie ma nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Poznacie ich po owocach IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.09.11, 13:01 > Dzisiaj BU odzyskała cenny rękopis. Na imprezie w MSZ nie mogło zabraknąć JM. > A to, że wyrzucono z BU specjalistę od rękopisów, nie ma nic do rzeczy. W BU faktycznie nie ma już nic do rzeczy, bo od jakiegoś czasu tak trywialne sprawy jak sensowne wykonywanie pracy przestały mieć znaczenie, to nie są "priorytety". Specjalistę (czyli chyba mnie - nikogo innego z rękopisów, o ile wiem, nie wywalono ostatnio) zwolniono, bo Dyrekcja i Magnificencja nie mogli wybaczyć pisarstwa na tym ostatnio ciekawie rozwijającym się forum) a wcześniej jeszcze za "dyscyplinowanie" zabrała się kierowniczka mojego oddziału. "Priorytety" zmieniły się jeszcze na początku wieku, ale w końcu 2006 obecna kierowniczka usunęła z mojej "Karty stanowiska pracy" katalogowanie zbiorów, co zatwierdziła obecna dyrekcja. Tymczasem katalogowanie rękopisów, to podstawowe zajęcie pracownika takiego oddziału. Wcale nie łatwe, byłem jednym z dwóch pracowników, którzy mieli w tym jakąś praktykę. I tak zaczęło się historia, która w tym roku osiągnęła tak efektowny finał (to oczywiście historia mobbingu widziana z mojej perspektywy). Ale zanim wygasła moja umowa o pracę zdążyłem jeszcze nieznacznie wspomóc MSZ w odzyskaniu tego cennego manuskryptu, podobnie jak kilku innych wcześniej (sam dom aukcyjny Sotheby's zwrócił nam już 3 średniowieczne iluminowane kodeksy!). Co ciekawe, pierwsza próba odzyskania tego kodeksu (Rhedigeranus 174) została podjęta przez Bibliotekę i MSZ już kilkanaście lat temu - podobny egzemplarz namierzono w Bibliotece Watykańskiej, ale jak się teraz okazało nie był to właściwy trop. Swoją drogą ciągle znajdują się ludzie z klasą i dlatego pewnie świat utrzymuje moralny pion. Przecież ów tajemniczy kolekcjoner, w którego posiadaniu znajdował się R 174 musiał wyłożyć na niego całkiem poważną sumę a tymczasem ani Sotheby's, ani jego posiadacz "nie zamietli sprawy pod dywan", tylko zwrócono się do MSZ, żeby sprawę wyjaśnić i oddano bez dyskusji warty pewnie sporo ponad setkę tysięcy GBP kodeks. Jako ciekawostkę warto przypomnieć, że kilka lat temu, niedługo po "pionierskim" odzyskaniu od Sotheby's brewiarza M 1144 (też miałem w tym swój udział :-), ten dom aukcyjny zapytał już Bibliotekę, czy nie będzie miała nic przeciw temu, że sprzeda pewien rękopis, o którym wiadomo, że najprawdopodobniej znajdował się w naszych zbiorach (tu sprawa była mniej oczywista, niz ostatnio). I ten kodeks (dokładnie zaś jego połówkę) w końcu odzyskano. Z tego widać, że warto dbać o swoje interesy i z pomocą ludzi dobrej woli daje się czasem odzyskać rozproszoną własność Biblioteki. To tyle ciekawostek historycznych z odrobiną autoreklamy :-) Mam teraz więcej czasu wolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: widziane z Odry Re: Poznacie ich po owocach IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.10.11, 07:59 > W BU faktycznie nie ma już nic do rzeczy, bo od jakiegoś czasu tak trywialne sprawy jak > sensowne wykonywanie pracy przestały mieć znaczenie, to nie są "priorytety". Priorytety wyznacza napis jaki kilka dni temu widziałam na budowanej Nowej Bibliotece Uniwersyteckiej "Powierzchnie do wynajęcia". I nie było żadnej wzmianki, że za rok Biblioteka Uniwersytecka otworzy swoje podwoje. Tylko kontakt telefoniczny do odpowiedniej służby uniwersyteckiej. Im więcej zwolnionych bibliotekarek i bibliotekarzy, im mniej oferowanych usług tym więcej powierzchni do wynajęcia. Powierzchnie do wynajęcia to obecny priorytet Uniwersytetu Wrocławskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.10.11, 23:11 Czy jest u nas czyściciel? Piszą o nim w artykule gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90440,8661499,Czysciciel_w_firmie.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 10.10.11, 19:31 Gość: bibliotekarka 06.10.11, 23:11 Odpowiedz > Czy jest u nas czyściciel? > Piszą o nim w artykule ... Co za pytanie, jak można w ogóle mieć wątpliwości! Myślę, że nasza świetna Dyrekcja i ci co ją dzielnie w tym dziele wsparli zostana przez Magnificencję z pewnością nagrodzeni. 22 "zaoszczędzone" etaty, to przecież "nie w kij dmuchał", to daje duże możliwości (wspomnijmy chocby słowa Lejzorka Rojtszwańca, a to przecież nie wyczerpuje możliwości). Artykuł jest dobry (choć nie nowy), pokazuje to ciekawe zjawisko jako import z Ameryki, z której cała cywilizacja do nas płynie. Jednak przykład BU pokazuje, ze dysponujemy całkiem sporą pulą rodzimych talentów w tym fachu i po prostu tego dotąd nie docenialiśmy, Magnificencja powinien się czuć zbudowany tym chwalebnym dziełem. Biblioteka jest po prostu nowoczesna na różne sposoby. To musi budzić szacunek. Swoją drogą może z fachem czyścicieli jest jak z erystyką, której to efektownej sztuki pokolenia prawników uczą się od stu pięćdziesięciu lat z uczonej rozprawy filozofa Schopenhauera. A tymczasem zawsze były (i przed Schopenhauerem!) samorodne talenty, które nie przeczytawszy nic, radzą sobie wyśmienicie ze stosowaniem argumentów ad hominem, ad personam i wszystkich innych, nie wiedząc nawet, że używają tak zmyślnych chwytów retorycznych. Zupełnie jak sławny pan Jourdain, który nie podejrzewał nawet, że mówi Prozą. Odpowiedz Link Zgłoś
guinnes.2010 Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 11.10.11, 00:39 forum.gazeta.pl/forum/w,72,129620302,,Klaus_Bachmann_o_wolnosci_slowa_na_uniwersytecie.html Ciekawa lektura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wasyl Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.10.11, 00:32 Lektura faktycznie ciekawa. Gość postawił tezę, przedstawił dowód. Ale mnie od razu na myśl przyszedł nasz były kolega Grzegorz K. Był autorem wniosku o odwołanie dyrektorki. No i go JMR zwolnił. Jaki z tego wniosek? Co wolno profesorowi to nie ujdzie już na sucho bibliotekarzowi. Na UWr są jak widać równi i równiejsi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.dynamic.mm.pl 13.10.11, 19:16 bibliotekarze ibibiotekarki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wasyl Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.10.11, 23:29 Mógłbyś/mogłabyś jaśniej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.11, 16:17 Poradnik jak się zachować w razie zwolnienie z pracy wraz z formularzem Pozew do sądu pracy za wypowiedzenie umowy znajduje się w Internecie pod poniższym adresem: twojeporady.onet.pl/artykuly/zobacz/415/bezzasadne-zwolnienie-pracownika-z-pracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bz Z innego forum wpis o Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 10.10.11, 18:40 Na Uniwersytecie można mówić wszystko, np. o pogodzie. Jednak obecność mobbingu np. w Bibliotece Uniwersyteckiej czy na wydziale prof. Bachmanna świadczy o nadużyciach władzy, a nie o akademickiej wolności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: Z innego forum wpis o Bibliotece Uniwersyteck IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.11, 16:14 Poradnik jak sie zachowac w razie zwolnienie z pracy wraz z formularzem Pozew do sądu pracy za wypowiedzenie umowy znajduje się w Internecie pod poniższym adresem: twojeporady.onet.pl/artykuly/zobacz/415/bezzasadne-zwolnienie-pracownika-z-pracy bibliotekarka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: widziane z Odry Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 mln IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.10.11, 00:26 Artykuł o nowej BUW w wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/biblioteka-uniwersytecka-pilnie-potrzebuje-30-mln-,1,4890943,region-wiadomosc.html Jakoś władze UWr nie wspomniały że już oferują skórę na niedźwiedziu czyli powierzchnie do wynajęcia w nowej bibliotece. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.10.11, 13:19 >Gość: widziane z Odry ...: > Artykuł o nowej BUW w wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/biblioteka-uniwersytecka-pilnie-potrzebuje-30-mln-,1,4890943,region-wiadomosc.html Jakoś władze UWr nie wspomniały że już oferują skórę na niedźwiedziu czyli powierzchnie do wynajęcia w nowej bibliotece. W sytuacji jaką opisano w tym artykule, jest to właściwie całkiem sensowne działanie. Może nie w niedużym stopniu ratujące sytuację, ale zawsze może przynieść trochę grosza. Jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby przerzucenie kosztów ukończenia (to wydatek spory, ale jednorazowy) i utrzymania tej budowli na innych. Budynek piękny ani specjalnie sensowny nie jest, ale ma pewne zalety - położenie - wokół jest sporo szkół wyższych i wydziałów Uniwersytetu. Zrobienie więc tam jakiegoś centrum biblioteczno-informacyjnego dla nich miałoby sens i może te inne szkoły dały by sie skusić na taki układ. Poza tym mogłoby by być zaczynem przyszłej integracji akademickiej w mieście. Najbardziej paradoksalnym aspektem tej wielkiej inwestycji bibliotecznej jest chyba to, że najwyraźniej nigdy nie przeprowadzono kalkulacji, jak to będzie funkcjonować od strony finansowej. A nawet jak takie kalkulacje były (właściwie musiały być, bo nawet program, w którym robiono projekt umożliwia obliczenia kosztów), to nikt ich najwyraźniej nie brał nazbyt serio. Jak czytamy pewne realne wyliczenia zrobiono dopiero po zatrudnieniu firmy Skanska (czyli 8 lat po wybraniu projektu do realizacji). Przecież powszechnie wiadomo, że BU to instytucja biedna do tego stopnia, że pieniędzy starcza jej zaledwie na nędzne pensje dla personelu i opłacenie bieżących wydatków eksploatacyjnych. Książek prawie nie kupuje. I to jest w tym najśmieszniejsze (a;bo najbardziej tragikomiczne) - zbudowano wielki i kosztowny hangar - za 260 mln PLN - a jakoś nie rozwiązano podstawowej bolączki BU, czyli od wielu lat trwającego deficytu książek. Zbiory biblioteczne straciły aktualność zapewne niedługo po 1945 r. i ta sytuacja jest już trwałym zjawiskiem. Żeby sobie poczytać fachową literaturę w dziedzinach humanistycznych trzeba jeździć za granice. I to się nie zmieni w wyniku tej pięknej inwestycji! Koszty utrzymania będą jeszcze większe, Uniwersytet obciążony długami po Bibliotece, która poza tym będzie wymagała liczniejszego personelu, żeby funkcjonować wedle nowych założeń. A tu jeszcze długoletnie zaległości w opracowaniu zbiorów. Zatem ostatni oszdnościowy krok Magnificenji - obcięcie o 10% etatów w BU - wygląda na operację zupełnie desperacką i nieco" akrobatyczną". Co prawda przyniosła realną korzyść w postaci pozbycia się przy okazji paru niewygodnych osób, ale już oszczędność w PLN (poniżej 1 mln PLN rocznie) nie jest tak oszałamiająca i niewiele zmienia sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 07.11.11, 23:02 "Co prawda przyniosła realną korzyść w postaci pozbycia się przy okazji paru niewygodnych osób, ale już oszczędność w PLN (poniżej 1 mln PLN rocznie) nie jest tak oszałamiająca i niewiele zmienia sytuację. " Nie zaglądałam tu przez kilka dni więc dopiero dzisiaj odpisuję. Prawdą jest że przy okazji zwolnienia 22 bibliotekarek i bibliotekarzy dyrekcja pozbyła się kilku a może nawet kilkunastu niewygodnych osób. Ale nie sposób zauważyć że pojawiły się nowe niewygodne dla dyrekcji osoby i to w sporej części rekrutujące się z osób zatrudnionych na przestrzeni ostatniego roku, które prawidłowo reagują nie sytuacje w jakich się znalazły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.11.11, 01:27 > pozbyła się kilku a może nawet kilkunastu niewygodnych osób. Ale ... pojawiły się nowe niewygodne dla dyrekcji osoby i to w sporej części Na tym polega istota konfliktów w Bibliotece. Generuje je sama Dyrekcja i inni zarządzający. Ja np. nie wpakowałem się przecież w to z nadmiaru idealizmu, czy mołojeckiej fantazji. Kierowniczka i Dyrekcja nie daly mi po prostu szansy uniknąć tego - w praktyce nie miałem innego wyjścia, musiałem się jakoś bronić przed postępującą degradacją warunków pracy. Problem w tym, że kompetencje tej decydującej o Bibliotece części kadry zarządzjącej tak już opadły, że wszystko może się stać problemem. I w dodatku nie można przewidzieć co to będzie, bo żadna kompetencja i wiedza (nie wspominając o dobrych obyczajach) już nie krępuję decydentów. Miałem nawet zamiar tutaj zacytować tegoroczną tylko korespomdencję ze swoją zwierzchniczką, żeby pokazać jak to funkcjonuje, jednak byłaby to lektura zajmująca tylko dla najbardziej zawziętych czytelników tego forum, i tylko bibliotekarzy. Dla osób z zewnątrz trzeba by zaś pisać obszerne komentarze, żeby było to zrozumiałe. NIestety, bieda degraduje i to się stało udziałem Biblioteki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: 87.204.188.* 10.11.11, 19:28 Jak się narusza status pracowników to nic dziwnego że bibliotekarki protestują. bibliotekarka Odpowiedz Link Zgłoś
anonymusss Re: Kryterium sortuj wg liczby wypowiedzi 10.11.11, 21:14 Zadałem sobie pytanie czy wątek na gazecie.pl „Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej” składający się z 1319 wypowiedzi, zapoczątkowany przez angelo.pardi w lutym 2009 roku zakończy się happy endem ? Czy istnieje jakiś bardziej popularny wątek? Owszem jest, na forum Kto nami rządzi? „Nowe pomysły wójta Lelowa” składający się z 1405 wypowiedzi. Zaraz za wójtem Lelkowa podąża Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej. Wójt i Biblioteka Uniwersytecka konkurują z sobą w ilości wątków na gazecie w naszym kraju. Popatrzyłem sobie na ilość wypowiedzi w rozpoczętych wątkach w dużych miastach kraju. Oto wyniki – po tytule wątku, w nawiasach umieszczona jest liczna wypowiedzi Warszawa - Opinie i komentarze Wola: 300 rodzin dostanie mieszkania komunalne - (1074) Gość: Województwo mazowi Kibole Legii zaatakowali dzieci - piłkarzy Polonii - (855) panbagien Kraków - Opinie i komentarze Chcą Jezusa Królem Polski: Biskupi zacznijcie m... - (1008) miszczu.pll Łódź - Opinie i komentarze Czy to zemsta straży miejskiej? - (874) Gość: piter Poznań wrigley poznan- Biedronka to przy tym pikus - (622) makarena223 Szczecin Co PIP wykrył w ZUS - (996) shroeder1970 Rzeszów Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) - (1236) Gość: Ed Wrocław Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej - (1319) angelo.pardi Kto nami rządzi? Nowe pomysły wójta Lelowa - (1405) Gość: Medalik imponujące Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zboku Wyrazy współczucia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.11, 22:33 Po dwóch latach roszad personalnych, pozbywania się ludzi, reorganizacji, zastępowania procedur ręcznym sterowaniem BU jeszcze zipie. Znacząca część sił BU została skierowana na wsparcie projektów raczej luźno związanych z celami BU. Wyniki BU coraz gorsze (mierząc ilością udostępnianych co miesiąc tytułów, odwiedzin w Bibliotece Cyfrowej, pozycji wśród innych bibliotek uniwersyteckich). Czas otworzyć trzecią kopertę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zboku Re: Wyrazy współczucia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.11, 22:21 To, że zdarzają się dyrekcje lepsze lub gorsze, to normalne. Ale nie jest normalne, że firma (UWr) nie posiada mechanizmów usuwających złych dyrektorów, doprowadzających podległą sobie instytucję do kompletnego rozkładu. Nie spełnia swojej roli ani Rada Biblioteczna ani JM Rektor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: Wyrazy współczucia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.11, 23:05 Nie wiem skąd pogląd, że Pani Dyrektor lub J.M. Rektor źle wypełniają swoje obowiązki. Ludzie zawsze narzekali na swoich przełożonych. Gdyby Rektor był zły, na pewno powstałaby na Uniwersytecie jakaś opozycja, a w tej chwili oprócz jednej niezadowolonej osoby z informatyki i jednego byłego bibliotekarza wszyscy są zadowoleni. Biblioteka niedługo będzie gotowa. Niedawno obchodzona kolejna okrągłą rocznicę. Na Uniwersytecie byli prezydenci trzech państw. W środę ponad stu pracowników Uczelni otrzymało wysokie odznaczenia państwowe, w tym kilkadziesiąt Orderów Odrodzenia Polski. Jeszcze nigdy Uniwersytet i jego pracownicy nie byli tak wyróżnieni. Szkoda, że ludzie "z boku" tego nie widzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Kryterium sortuj wg liczby wypowiedzi IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.12.11, 03:32 _bibliotekarka_ pisze: "Wątek Mobbing_w_B_i_b_l_i_o_t_e_c_e_Uniwersyteckiej[...] miał też niedawno okrągła rocznicę - 33 miesiące. Jest to drugi co do ilości wpisów wątek na forach Gazety. Ma ich 1322.". Dodać można, że za 3 miesiące "stuknie" temu forum 3 lata. Ciekawe, czy dotrwa do 3. rocznicy? jakoś przygasło ostatnio. Generalnie, trudno się dziwić. Ci spośród bibliotekarzy, którzy niegdyś upomnieli się o poprawę płacy i pracy, nie spodziewali się zapewne tego co ich potem spotkało (zdawało się, że upominanie się o takie sprawy jest przyjęte w naszym kręgu cywilizacyjnym). A teraz, po tym jak Magnificencja pokazał, że ma władzę i potrafi jej użyć, i "zredukował" 22 bibliotekarzy, wszyscy mają już dość. Ne ma się więc co dziwić, że - z chwalebnym wyjątkiem _bibliotekarki_, nie zabierają juz głosu i o nic się już nie upominają. Ci, którzy jakoś się zaangażowali i nie zostali zwolnieni, pewnie chcą przetrwać do zmiany kadencji, co - jak pokazują doświadczenia - i tak może nie być łatwe. Forum zapewne gaśnie, jednak stare problemy pozostają. Wszystkie, a nawet może będzie ich więcej, bo przecież w ciągu tych paru lat sporo się pozmieniało i to niekoniecznie na lepsze. Zatem, być może warto na koniec tego bogatego w wydarzenia roku przypomnieć, co się właściwie stało, bo przecież były to wypadki zupełnie bez precedensów w dziejach Biblioteki (i Uniwersytetu). Przy okazji procesów ujawniło się nieco ciekawych dokumentów odnoszących sie do tych wydarzeń, nie wszystkie są znane szerszej publiczności (choć powinny), więc te, które są dostępne, opublikujemy tutaj. Może to być użyteczne. Może też zgrabnie zamknąć kilkuletnie trwanie tego forum, czego zapewne spora część jego czytelników oczekuje z dużą niecierpliwością. O ile oczywiście faktycznie ono wygaśnie. Na to się jednak zanosi. Forum się kończy, ale Biblioteka trwa nadal, ze swoimi największymi w kraju zabytkowymi zbiorami. BTW - kilkanaście rękopiśmiennych kodeksów, przeważnie średniowiecznych, i głównie zaliczających się do najcenniejszych cymeliów BU, można obejrzeć w muzeum uniwersyteckim (w gmachu głównym) na otwartej 1.XII wystawie. To rzadka okazja, żeby je obejrzeć, zwykle pokazywane są bowiem tylko gościom i grupom, które załatwiły sobie zezwolenie na ich zobaczenie. Wśród nich jest także ten odzyskany ostatnio Rhedigeranus 174. Trudno mi powiedzieć na jakiej zasadzie znalazły się one na tej wystawie - może to jakieś nawiązanie do początków Uniwersytetu, kiedy niektórym z tych obiektów zdarzyło się znaleźć na Piasku? (ale pewnie nigdy tak blisko). A może to też próba przed przeprowadzką do Nowej Biblioteki? :-) W każdym razie warto to zobaczyć, bo taka okazja może się nie powtórzyć. Wielka szkoda, że tak wspaniała biblioteka, która ma wszystkie walory niezbędne porządnej bibliotece naukowej, pozostaje w takiej mizerii materialnej, traktowana jest jak piąte koło u wozu. Jest instytucją, w której dla zupełnie doraźnych i nieczytelnych dla nikogo spoza kierownictwa korzyści manipuluje się jej zasobami sił fachowych, reorganizuje bez sensu, w końcu zwalnia się dziesiątą część personelu, najwyraźniej dla postrachu. Przy tych wszystkich manewrach, których sensu nie łatwo się dopatrzeć, wielkie zasoby zabytkowe Biblioteki pozostają nadal kiepsko opracowane. Nadal utrzymuje się kompromitująca sytuacja, że nawet jak są jakieś katalogi, to są to przeważnie dzieła powstałe jeszcze przed 1939 r., a nawet przed wiekami. Zbiory BU powinny też zostać wreszcie uporządkowane po kataklizmie 1945 r., a nie są. Jak to wygląda mozna podejrzeć w Oddziale Rękopisów, w którym jednak niegdyś podjęto próbę odtworzenia przedwojennego porządku zbiorów, a mimo to, z ok. 14 tys. woluminów w magazynach, więcej niż 8 tysięcy to dalej przemieszany bez ładu i składu zbiór tzw. akcesji. I nie wydaje się, żeby w jakimś choćby niewielkim stopniu zmieniły tę sytuację ostatnie ambitne działania Dyrekcji albo chociaż utorowały drogę do zmian nalepsze, bo przecież do opracowania tychże zbiorów potrzebni są przede wszystkim fachowi pracownicy, kompetentne i sprawne kierownictwo, a nie skanery. Tak wielka biblioteka mogłaby - a nawet powinna - stać się zakładem naukowym, w którym obok niezbędnych prac nad utrzymaniem i opracowaniem zbiorów prowadzono by badania naukowe, których przecież (w jakimś stopniu) i tak nie da się uniknąć przy katalogowaniu. Miejscem przyjaznym dla badaczy, którzy stale z niej korzystają - temu przecież służyły od początku czytelnie na Piasku. Jak się wydaje, z Biblioteki przede wszystkim należałoby zdjąć zajmowanie się sprawami studentów i najlepiej by ją w ogóle wyodrębnić z Uniwersytetu, co zapewne rozładowałoby od razu wiele napięć, w tym kompromitujących dla środowiska, często nieskrywanych niechęci, jakie wynikają z konieczności "odpalenia" jej corocznie sporej dla senatorów, ale zawsze za małej dla BU sumy z uniwersyteckiej kasy. Oczywiście taki rozdział mógłby się odbyć bez zrywania kabelków łączących BU z komputerami bibliotek instytutowych. To wielka szkoda, że BU nie zdobyła dotąd należnego jej zainteresowania wykształconej części społeczności lokalnej. Nie widać też zaninteresowania jej losami ze strony państwa, które obecnie jest jej właścicielem i powinno okazać jej więcej troski, niż tylko nasyłać doraźne kontrole NIK. A przede wszystkim powinno zapewnić Bibliotece stosowne środki utrzymania i wspomóc koncepcyjnie - chodzi przecież o utrzymanie wielkiego i starego zbioru, ilość problemów konserwatorskich choćby jest ogromna. Są przecież różne ministerstwa i agendy rządowe mające w nazwie Dziedzictwo Narodowe. A tymczasem w roli państwowego opiekuna sprawdza się tylko MSZ, które przecież na ogół zajmuje się innymi sprawami. Brak należytej troski państwa i brak właściwych środków utrzymania, od początku pozostają podstawową przyczyną narastających problemów BU. O tej sytuacji pisała p. Przewodnicząca Rady Bibliotecznej w liście do J.M. (jeszcze poprzedniego), cytowanym na początku tego forum. To żenujące, że w państwie o takich aspiracjach, o wielkich zbiorach BU wszyscy przypominają sobie dopiero jak jest się nimi pochwalić (albo zbudować jakąś kolosalną bibliotekę, rzekomo niezbędną) a jak przychodzi do wydzielania funduszy, to wypłaca się je jak każdej innej bibliotece akademickiej, tak, jakby budynek na Piasku zapełniony był skryptami i biuletynami naukowymi. W dodatku wydziela się te fundusze nawet skromniej niż innym - w liście podany był (o ile dobrze pamiętam) przykład dużo lepiej finansowanej biblioteki poznańskiego UAM, która przecież nie ma garbu Dziedzictwa Narodowego. To właśnie te okoliczności doprowadziły w końcu do naszych przygód, kiedy weszliśmy w okres pośpiesznej dygitalizacji, "interaktywnych" projektów p. Żurka (BTW, chyba znowu nastąpiła jakaś „obsuwa” w terminach), wzmożonej sprawozdawczości, dyscyplinowania kadr i -last but not least - "restrukturyzacji". Pozdrowienia. Jan Gromadzki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.12.11, 15:58 Zatem do rzeczy. Może to drobne przypomnienie wydarzeń tego roku pozwoli jakoś zorientować się o co chodzi w tym bibliotecznym zamieszaniu. Rok 2011, jak pamiętamy, zaczął się w BU efektownie - od niepodpisania przez Dyrekcję kwitów wymaganych przez aneksy do umów o pracę, które potwierdzały rozliczenie podatku z uwzględnieniem prawa autorskiego. Post factum uznano, że praca kilku pracowników (niezbyt widać sympatycznych) straciła walory twórcze (chodziło o PIT - rozliczenie roku poprzedniego, za który podatek już przecież odproowadzono). W konsekwencji braku tego autografu trzeba było coś tam dopłacić do skarbu RP. Ot, taka drobna atrakcja na początek roku. Niektorzy zmagali się z tym problemem, czasem skutecznie, czasem nie, trwało to przez styczeń i luty. A na początku marca, o czym mało kto wtedy wiedział, nastąpiło pierwsze ważne wydarzenie w tym łańcuchu - posiedzenie tej dość tajemniczej Rady Bibliotecznej. To zasadniczo jest ciało opiniotwórcze przy Magnificencji, więc zapewne z tej przyczyny nie dzieli się owocami swoich obrad z resztą społeczności akademickiej. Protokół tej Rady, znany dzięki m.in. aktom sądowym, zyskał już status dowodu procesowego i jest ważnym dla losów Biblioteki dokumentem. Niestety, nie da się tutaj zamieścić jego faksymile, zacytujemy tylko jego treść, która, mam nadzieję, przekazana jest wiernie. W klamrach, Ponieważ nie można bowiem wykluczyć, że wśród czytelników znajdą się osoby niezbyt obeznane z realiami naszej Biblioteki, więc w niektórych miejscach, w klarach ("[]"), podajemy objaśnienia i komentarze do tekstu protokołu - wszystko w klamerkach prostych jest moim komentarzem. Zaczyna się "Protokół Nr 8/2011 z posiedzenia Rady Bibliotecznej w dniu 3 marca 2011 r. Obecni: Prof. dr hab. Marek Bojarski - Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego oraz członkowie Rady, zgodnie z załączona listą obecności. Proponowany porządek obrad: 1. Reorganizacja struktury organizacyjnej Biblioteki Uniwersyteckiej pod kątem przygotowań do przeprowadzki do nowego gmachu - referuje Dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej st. kustosz dyplomowany mgr inż. Grażyna Piotrowicz, 2. Sprawa awansu na stanowisko starszego kustosza dyplomowanego dr Krystyny M[... - nazwisko tej pani nie ma znaczenia dla sprawy] (Biblioteka Wydziału Nauk Społecznych) - referuje Przewodnicząca Rady Bibliotecznej prof. dr hab. Anna Migoniowa, 3. Wolne wnioski, 4. Zatwierdzenie protokołu z posiedzenia w dniu 22 października 2010 r. Punktualnie o godz. 9.00 J.M. Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Prof. dr hab. Marek Bojarski powitał zgromadzonych w Sali Senatu członków Rady Bibliotecznej, a następnie dziękując obecnym za przybycie przedstawił powód zwołania nadzwyczajnego posiedzenia RB. Prof. M. Bojarski poinformował o zbliżającym się terminie oddania do użytku nowego gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej. Dzięki interwencji NIK w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego udało się uzyskać przychylność oraz środki na sfinalizowanie prac budowlanych. Firma Skanska - główny wykonawca robót - przewiduje oddanie obiektu do użytku latem br. Bliska perspektywa zasiedlenia BUWr stawia jednak przed władzami Uczelni i Biblioteki konieczność przeprowadzenia reorganizacji, mającej na celu zwiększenie wydajności oraz zapobieżenie bezproduktywności. J.M. Rektor zwracając się bezpośrednio do Dyrektor Piotrowicz podkreślił, że każdy zabrany etat ma na celu zwiększenie wynagrodzeń pozostałych pracowników, (ale też związany jest ze wzrostem wymagań względem tych osób). Prof. Bojarski dwukrotnie zapewnił zebranych, iż uzyskane w ten sposób środki finansowe, w kontekście coraz uboższych dotacji ministerialnych na działalność dydaktyczną, zostaną całkowicie wykorzystane na potrzeby etatowe BUWr. Pan Rektor, mając na uwadze wzywające Go obowiązki służbowe, kończąc swoje wystąpienie, poprosił zebranych członków RB o przychylność dla dokonujących się zmian. Przewodnicząca RB podziękowała Panu Rektorowi za wystąpienie i poprosiła Dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej o zreferowanie najistotniejszych kwestii dotyczących projektu reorganizacji struktury organizacyjnej. Ad. pkt.1. Reorganizacja struktury organizacyjnej Biblioteki Uniwersyteckiej pod kątem przygotowań do przeprowadzki do nowego gmachu. Dyrektor Piotrowicz przystępując do zreferowania wniosku podała, że propozycja zmiany struktury BU jest ściśle związana z nową organizacją pracy zaplanowaną w nowym budynku Biblioteki a projekt struktury został przedstawiony kierownikom już w 2004 r. - na dwa lata przed pierwotnie wyznaczonym terminem oddania nowej biblioteki do użytku [tu należy zaznaczyć, że ów projekt, datowany 30.XII.2004 r., chyba nawet powstał po części z udzialem tych kierowników; ważne jest, że różni się on poważnie od tego co zaproponowano obecnie - m.in. zakładał istnienie Gabinetu Śląskiego, w ogóle zaś nie przewidywał Oddziału Naukowej Dokumentacji Dziedzictwa Kulturowego, dominującego obecnie na Piasku]. Proponowane zmiany związane są z nową zasadą udostępniania zbiorów, zarówno ogólnych jak i specjalnych (wolny dostęp do zbiorów na dwóch kondygnacjach, kabiny pracy indywidualnej, jedna czytelnia zbiorów specjalnych) oraz ze zmianą sposobu rejestracji i opracowania zbiorów - scalenie w jednym oddziale opracowania formalnego i rzeczowego oraz scalenie w jednym oddziale rejestracji i opracowania wydawnictw ciągłych. Umieszczenie kolekcji śląskiej w obrębie jednego oddziału magazynów zbiorów ogólnych, udostępnianie tych zbiorów w obrębie jednego oddziału udostępniania spowoduje, że - przy zachowaniu ciągłości kolekcji - niektórzy pracownicy dotychczasowego samodzielnego oddziału będą realizować zadania w strukturach innych oddziałów, a dotychczas istniejący Gabinet Śląsko-Łużycki ulega likwidacji [na tej zasadzie można by zlikwidować wszystkie oddziały opiekujące się jakąś częścią zbiorów, bo w nowym budynku wszystkie zbiory BU znajdą się z grubsza w jednym miejscu]. Przyjęcie nowej struktury organizacyjnej (bardziej spłaszczonej / uproszczonej) już od r. 2011 pozwoli na stopniowe i płynne wprowadzenie zmian w sposobie pracy, przygotowanie pracowników do objęcia nowych zadań - z wyłączeniem jednego nowego oddziału, tj. Oddziału Wolnego Dostępu oraz Samodzielnej Sekcji ds. Promocji, które będzie trzeba utworzyć już w nowym budynku Biblioteki [należałoby z tego wnioskować, że bez "spłaszczenia" struktury "stopniowe i płynne wprowadzenie zmian w sposobie pracy" byłoby niemożliwe, właściwie dlaczego? i skąd wiadomo, że zmiany będą płynne? i dlaczego nie można już teraz zorganizowac Sekcji ds. Promocji, ktora a kurat wydaje się całkiem sensowną innowacją organizacyjną]. W ramach przeobrażeń powstaną: • Oddział Gromadzenia Zbiorów <zmiana nazwy i struktury> (obecny Oddział Gromadzenie i Uzupełniania Zbiorów składa się z dwóch sekcji: Sekcji Wydawnictw Krajowych i Sekcji Wydawnictw Zagranicznych). Planowane jest zlikwidowanie sekcji i skupienie zadań dotyczących wydawnictw zwartych [ciekawostką jest, że oddział ten zajmuje na Szajnochy całe piętro pomieszczeń w amfiladzie i o podziałach na sekcje świadczą tylko tabliczki na drzwiach, najczęściej niewidoczne, bo drzwi są pootwierane]. • Oddział Wydawnictw Ciągłych <zmiana nazwy> (obecny Oddział Opracowania Wydawnictw Ciągłych). Oddział nie będzie posiadał sekcji i będzie kompleksowo zajmował się obsługą wydawnictw ciągłych (od organizacji przetargów na czasopisma, gromadzenie, kompletowanie, po komputerowe opracowanie formalne i rzeczowe) [czyżby do reorganizacji robił co innego? no, może nie organizował przetargów]. • Oddział Wydawnictw Zwartych <zmiana nazwy i struktury> (nowy oddział powstanie z połączenia obecnych oddziałów: Opracowania Wydawnictw Zwartych i Opracowania Rzeczowego: przewidziany jest podział na trzy sekcje: I. Sekcja Opracowania dla Biblioteki Głównej, II. Sekcja Opracowania dla Bibliotek Specjalistycznych, III. Sekcja Opracowania Technicznego" cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.12.11, 16:03 cz. 2. Protokołu: "• Oddział Udostępniania Zbiorów <struktura bez zmian> (Obecnie w skład oddziału wchodzą dwie sekcje: Sekcja Czytelń i Sekcja Wypożyczeń. Obie sekcje zostaną zachowane). • Oddział Przechowywania Zbiorów <zmiana nazwy i struktury> (obecny Oddział Magazynów i Konserwacji Zbiorów składa się z Sekcji Przechowywania i Zabezpieczania Zbiorów; Sekcji Udostępniania Wewnętrznego, Sekcji Konserwacji z Introligatornią. Planuje się: 1. Jeszcze w „starym " budynku Biblioteki wprowadzić zmiany organizacyjne: zlikwidować sekcje (ul. Szajnochy) i zamiast kierowników sekcji wprowadzić stanowiska zastępców kierownika (2) odpowiedzialnych za realizacje rewersów na I zmianie i na II zmianie. 2.Wyodrębnienie - Pracowni Konserwacji Zbiorów Nowych, jeszcze w starym budynku. • Pracownia Konserwacji Zbiorów Nowych <zmiana nazwy> (utworzona zostanie na bazie obecnej Introligatorni funkcjonującej w strukturze Oddziału Magazynów i Konserwacji Zbiorów). • Oddział Informacji Naukowej <nazwa oddziału i struktura bez zmian>. Obecnie Oddział składa się z dwóch sekcji: Sekcji Informacji Naukowej i Sekcji Prac Bibliograficzno- Dokumentacyjnych. Planuje się - utrzymanie dotychczasowego podziału na sekcje. Ze względu na identyczne zadania (realizacja kwerend) etaty z likwidowanego Gabinetu Śląsko - Łużyckiego przeniesione zostaną do Sekcji Informacji Naukowej oraz (opracowanie dokumentów życia społecznego) do Sekcji Dokumentacji i Prac Bibliograficznych OIN ["Ze względu na identyczne zadania (realizacja kwerend)" - nie wiem jak to określić - ignorancja? przecież wszystkie oddziały na Piasku realizują kwerendy, więc może je też połączyć z OIN?]. • Gabinet Śląsko-Łużycki - ulega rozwiązaniu. Do podstawowych zadań GŚŁ należy: realizacja kwerend, udostępnianie zbiorów w obecnej Czytelni Zbiorów Specjalnych, opracowywanie dokumentów życia społecznego, przygotowywanie wydawnictw do digitalizacji i udostępniania w Bibliotece Cyfrowej UWr Są to zadania dublujące się z zadaniami Oddziału Informacji Naukowej. Dlatego też po przejściu do nowego budynku (zbiory śląsko-łużyckie, zgodnie z wcześniej przyjętymi założeniami, zostaną przemieszczone lokalowo [!?] do części zbiorów ogólnych - osobne magazyny, osobna czytelnia) [jw., poza tym, co to właściwie znaczy? chyba coś z nawiasami jest nie tak; uzasadnienie tak niezdarne i wyraźnie "na siłę", że aż niezrozumiałe; czytelnie i magazyny i teraz są rozdzielne, zaś w Nowym Budynku póki co (XII'11) przecież żadnych książek jeszcze nie ma - wszystkie mają być w przyszłości tam przeniesione]. • Samodzielna Sekcja Kontroli Zbiorów <nazwa i struktura bez zmian>. • Oddział Komputeryzacji <nazwa i struktura bez zmian> • Oddział Naukowej Dokumentacji Dziedzictwa Kulturowego <nazwa i struktura bez zmian>. Etaty finansowane z realizowanych projektów.[no, zmieniło się nieco miejsce w strukturze BU, już w maju] • Samodzielne Stanowisko ds. Bibliotek Specjalistycznych - ulega rozwiązaniu a zadania zostaną przypisane poszczególnym oddziałom/sekcjom. [wreszcie oszczędzamy 1 etat] • Samodzielne Stanowisko ds. Nadzoru nad Wdrażaniem Systemu Komputerowego <nazwa i struktura bez zmian> [ciekawy pomysł - komputeryzacja biblioteki w 2 oddzielnych działach, to jest uproszczenie i usprawnienie?]. • Czytelnia Zbiorów Specjalnych <nowa nazwa i struktura>. (Obecnie funkcjonuje Oddział Bibliologiczny, który obsługuje czytelnię zbiorów specjalnych). Oddział Bibliologiczny ulega rozwiązaniu a zbiory są już przekazane do magazynów na Szajnochy [czyli w praktyce zmianie miała ulec tylko nazwa, w dodatku nazwa już nie używana, bowiem od dawna była to już tylko Czytelnia Zbiorów Specjalnych (taką tabliczkę ma na drzwiach]. Jeszcze w starym budynku powstanie Czytelnia Zbiorów Specjalnych [ta czytelnia istnieje tam od zawsze], która będzie udostępniać zbiory specjalne z Oddziałów. Rękopisów, Starych Druków, Zbiorów Graficznych, Zbiorów Kartograficznych i Zbiorów Muzycznych [to jest do pewnego stopnia nowość] <praca dwuzmianowa a w soboty 1 zmiana>. W nowym budynku planuje się pracę 1- zmianowa od poniedziałku do soboty. • Oddział Rękopisów <nazwa i struktura bez zmian>. • Oddział Starych Druków <zmiana struktury> (obecnie 2 sekcje: Sekcja Opracowania i Sekcja Udostępniania). W związku z udostępnianiem starych druków w Czytelni Zbiorów Specjalnych należy rozwiązać Sekcję Udostępniania i Sekcję Opracowania. Planuje się likwidację sekcji w Oddziale. [mam wrażenie, że już je zlikwidowano przed reorganizacją? oddział z powodu jedynego wykrytego przez PIP przypadku mobbingu w BU podległ różnym działaniom dyscyplinującym, a 2 czy nawet 3 pracowników ostanio zwolniono]. • Oddział Zbiorów Kartograficznych <nazwa i struktura bez zmian>. • Oddział Zbiorów Muzycznych <nazwa i struktura bez zmian>. • Oddział Zbiorów Graficznych <nazwa i struktura bez zmian>. • Pracownia Konserwacji Zbiorów Specjalnych <nazwa i struktura bez zmian>. • Pracownia Reprografii i Digitalizacji Zbiorów <nazwa i struktura bez zmian>. • Administracja Biblioteki • Sekcja administracji <struktura bez zmian> • Sekretariat dyrekcji <struktura bez zmian> • Specjalista ds. finansowych (zatrudniony od 1.01.2011) Natomiast już w nowym budynku Biblioteki planuje się utworzenie takich nowych jednostek i stanowisk jak: Oddział Wolnego Dostępu, Samodzielna Sekcja ds. Promocji, Specjalista ds. technicznych (zarządzanie systemami znajdującymi się w nowym budynku). [to będą chyba też nowe etaty?] Prof. A. Migoniowa dziękując mgr inż. G. Piotrowicz za zreferowanie wniosku otworzyła dyskusję nad nim. Głos zabrali Prof. Prof. E. Kundera, B. Pawłowski, oraz A. Migoniowa. Dyrektor G. Piotrowicz odpowiadając na pytania dotyczące zwolnień pracowników wyjaśniła, iż reorganizacja będzie przebiegała w sposób ewolucyjny, a nie rewolucyjny [zaraz potem zwolniono dziesiątą część personelu, ładna ewolucja]. Mając na uwadze rychłą przeprowadzkę do nowego gmachu biblioteki i związane z nią prace przygotowawcze dotyczące przeniesienia księgozbioru- w pierwszej kolejności zredukowane zostaną etaty osób, które nabyły już prawo do emerytury, a także tych, którzy emerytami już są, ale nadal kontynuują swoje zatrudnienie w BUWr. Redukcja ta obejmie w początkowej fazie reorganizacji ok. 10 % zatrudnionych w Bibliotece. Głos do dyskusji dołożyła Wicedyrektor BUWr- mgr E. Pitak, która odpierając zarzut dyskutujących o konieczności wzrostu zatrudnienia w okresie implementacji nowego systemu bibliotecznego, wyjaśniła, iż grupa czynności dotychczas wykonywanych przez bibliotekarzy, dzięki zastosowaniu systemu RFiD zostanie przejęta przez użytkowników [to zdaje się system ułatwiający identyfikacje i lokalizację książek, jednak tylko o tyle może ułatwić pracę bibliotekarzy, ktorzy dalej własnoręcznie będą musieli teksiążki ustawiać na półkach]. Członkowie RB przywołali w tym miejscu przykłady konieczności zatrudnienia osób wysoko wykwalifikowanych do obsługi urządzeń elektronicznych w okresie komputeryzacji Uczelni. [to chyba słuszne uwagi, zatem - raczej należałoby przyjmować niż zwalniać] Prof. B. Pawłowski. mając na uwadze zwiększenie kosztów utrzymania nowego gmachu biblioteki (dozbrojenia, monitoring, klimatyzacja) oraz optymalizację usług bibliotecznych, zgłosił postulat bardziej radykalnej i zasadniczej reorganizacji [szkoda, że nie podano tutaj szczegółów; problem kosztów jest jak najbardziej realny, jednak pomysł, że możnaby radykalniej zredukować zatrudnienie w jednej z największych bibliotek w kraju, tak, żeby ona po tym jeszcze działała, jest śmiały, trzeba przyznać. Zwłaszcza zważywszy na poziom zarobków personelu]. Dyrektor Piotrowicz odpowiadając na postulat, po raz kolejny p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.12.11, 16:07 cz. 3. Protokołu: Prof. A. Migoniowa wyraziła przekonanie, iż wprowadzenie tego typu zmian niesie ze sobą pierwiastek niepewności wiążącej się ze zwiększeniem z ich powodu zatrudnienia [sic!]. Z uwagi na brak innych sugestii dotyczących reorganizacji struktury organizacyjnej BUWr Przewodnicząca RB przedstawiła swoje stanowisko dotyczące reorganizacji struktury BUWr. i zaakceptowała wstępne zmiany personalne w BUWr. [nikt nas nie bronił w tym gronie] Prof. Migoniowa, ze względu na szczególny charakter zbiorów zgromadzonych dotąd w Gabinecie Śląsko -Łużyckim (G.Ś-Ł), wyraziła swoje zaniepokojenie odnośnie wcielenie cennych zbiorów śląskich, do zbiorów ogólnych. Wyraziła obawę dotyczącą opracowania dokumentów życia społecznego (DŻS) w Oddziale Informacji Naukowej (OIN), zwłaszcza w kontekście dotychczasowego ukierunkowania i specyfiki pracy OIN. Przewodnicząca RB zgłosiła zdanie odrębne dotyczące wcielenia G.Ś-Ł do OIN. [bez dwóch zdań - głos rozsądku] Prof. A. Migoniowa proponuje sprawę likwidacji Muzeum Biblioteki rozważyć jeszcze pod kątem zorganizowania w jego miejsce Archiwum Biblioteki lub Muzeum Książki. [ta zmian może się odbyć zupełnie bezinwestycyjnie, bo, jak wiadomo, takiego muzeum nie ma] Członkowie RB w głosowaniu jawnym jednomyślnie przyjęli wniosek Dyrektor BUWr. Rada Biblioteczna przychyla się do projektu restrukturyzacji Biblioteki Uniwersyteckiej zmierzającej do usprawnienia funkcjonowania Biblioteki na etapie przejściowym, co wiązać się może ze zwolnieniami pracowników. Ad.pkt.2. Sprawa awansu na stanowisko starszego kustosza dyplomowanego dr Krystyny M[...] (Biblioteka Wydziału Nauk Społecznych). Wniosek w sprawie awansu, skierowany został do Rady Bibliotecznej przez J.M. Rektora ... na wniosek Zainteresowanej ... [to temat osobny, nie związany z interesującymi nas wypadkami, więc tekst skróciłem]. Ad. pkt. 3. Wolne wnioski. W kontekście przedstawionej przez Dyrektor BUWr ewolucyjnej wizji reorganizacji Biblioteki członkowie RB zgłosili wniosek o zmiany bardziej fundamentalne, polegające m.in. reorganizacji systemu biblioteczne — informacyjnego UWr. w tym na odciążeniu budżetu BUWr z kosztów związanych z pracami świadczonymi na rzecz bibliotek specjalistycznych (zatrudnianie katalogerów do opracowania, szkolenie pracowników bibliotek sieci, opracowanie i transport zbiorów dla bibliotek sieci, etc.). Dyrektor G. Piotrowicz oznajmiła obecnym, że problem został przez nią przedstawiony w piśmie skierowanym w jesieni 2010r. do władz Uczelni, ale jak dotąd nie doczekał się realizacji. W dyskusji udział wzięli Prof. Prof. B. Pawłowski, P. Krupski, którzy widzą głęboki sens w partycypowaniu przez Wydziały w kosztach usług świadczonych przez Bibliotekę Uniwersytecką, a związanych z działalnością bibliotek sieci. Zagadnienie to zostanie przedstawione i omówione szerzej na najbliższym posiedzeniu RB, na którym prezentowane będzie sprawozdanie z działalności Biblioteki Uniwersyteckiej za rok 2010. [postulaty całkiem słuszne, ale zgłoszone poza porządkiem obrad, w praktyce więc nic z tego nie wynika] W związku z koniecznością uczestniczenia w egzaminie doktorskim Salę Senatu opuściła Prof. dr hab. Elżbieta Kundera. Ad. pkt. 4. Zatwierdzenie protokołu z posiedzenia w dniu 22 października 2010 r. W głosowaniu jawnym członkowie Rady Bibliotecznej jednomyślnie przyjęli protokół z posiedzenia RB w dniu 22. października 2010r. [podpis ręczny]Prof. dr hab. Anna Migoniowa Przewodnicząca Rady Bibliotecznej Protokołowała: Magdalena Radziszewska -Kruk Sekretarz Rady Bibliotecznej [podpis ręczny]". Koniec tego dokumentu Jak widać z tego zwięzłego siłą rzeczy dokumentu, cała reorganizacja sprowadza się głównie do zmian nazw różnym komórkom, co nie może być dziwne, bo Biblioteka i jej pracownicy ciagle pozostają w tych samych lokalach (nawet zlikwidowany Gabinet). Jedyną niewatpliwie poważną "reformą" jest likwidacja Gabinetu Śląsko-Łużyckiego, właściwie nie waiadomo z jakich przesłanek wynikająca, bo przecież wyjaśnienia są więcej niż mętne a sama "reforma" jest nawet niezgodna z uniwersyteckimi regulacjami prawnymi. Dodatkowo zmiana jest bolesna dla sporej i może najważniejszej grupy uzytkowników BU - badaczy zainteresowanych właśnie jej niezwykle bogatymi zbiorami śląskimi. Z dyskusji wynika, że właściwie nikt nie zadał sobie fatygi, zeby zastanowic sie co te zmiany faktycznie oznaczają, skupiono się na tym, o co wszystkim chodziło, czyli na redukcji etatów, w dodatku marnie płatnych, więc tanich (pewnie i Dyrekcja, i Dyskutanci mieli różne nadzieje w związku z tą oszczędnością), a jednocześnie parokrotnie wspominało się o konieczności zwiększenia etatów w związku z przeprowadzką i zmianami funkcjonalności w nowych warunkach. Nie jest to specjalnie spójne. Zdaje się, że znaczenie tych zmian zrozumiała tylko jedyna fachowa osoba w tym gronie - Przewodnicząca RB. Idea, że OIN i Gabinet wykonywały "identyczne zadania" mogła powstać tylko w głowie osoby nie mającej pojęcia o funkcjonowaniu Biblioteki, i tylko takie osoby ten argument mógł przekonać. Przecież wiadomo, że właściwie cały księgozbiór pozostawający w pieczy Gabinetu, to zbiór specjalny, od początku (1945) tak był traktowany i pewnie też dlatego znajduje się na Piasku. Zajmuje on wielki magazyn - całe piętro w skrzydle frontowym tej biblioteki. Poza nowymi książkami (wydanymi po 1800 roku) zawiera też starodruki, rękopisy i inne niekonwencjonalne materiały (tzw. zbiór "igreków", czyli Wratislaviana), więc jest to także w ścisłym znaczeniu zbiór specjalny, i tak jak inne zbiory specjalne pozostaje w znacznym stopniu nieopracowany. Argument, że Gabinet, tak jak OIN, realizował kwerendy jest śmieszny - wszystkie oddziały specjalne to przecież robią, może je zatem również połączyć z OIN? (nb. byłby to powrót do idei Ojców/Matek Budowniczych Nowej BIblioteki, utrwalonej w jej projekcie). Poza tym nie słyszałem, żeby OIN zajmował sie digitalizacją zbiorów, których przecież nie ma w swojej pieczy. A Gabinet zajmował się tym z pewnością - większość publikacji Biblioteki Cyfrowej pochodzi właśnie z jego zbiorów. Co więcej, realizował tak bardzo ważny projekt digitalizacji rozpadających się już zabytkowych gazet śląskich. I co z nim teraz będzie? Przekaże się to zadanie Czytelni? tak jak księgozbiór Gasbinetu? Cała ta argumentacja nie trzyma się kupy, nie ma sensu, Podobnie jak powierzenie księgozbioru śląskiego personelowi Czytelni, wprawdzie liczniejszemu, ale mającego i tak zwiększone zadania po przeniesieniu udostępniania z innych oddziałów. W dodatku nowym opiekunom brak kompetencji, żeby zastąpić ludzi Gabinetu. Skoro tzw. DŻS przekazano OIN (czyli przypuszczalniej tej jego części, która rezyduje na Piasku i do nie dawna była personelem Gabinetu), to i księgozbiór lepiej było pozostawić tej części OIN. Przynajmniej byłby w kompetentnych rękach. W kontekście likwidacji Gabinetu należy przypomnieć ciągle obowiązujące postanowienie "Regulaminu organizacyjnego systemu biblioteczno-informacyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego" (załącznik do zarządzenia (Rektora) Nr 28/2007 z dnia 1 marca 2007 r.): "Rozdział I. Postanowienia ogólne ... (§3. 2) Biblioteka Uniwersytecka ponadto specjalizuje się w problematyce śląsko - łużyckiej, a jej zbiory współtworzą Narodowy Zasób Biblioteczny." Ciekawe, kto po reorganizacji będzie realizował tę regulaminowo ważną specjalizację? i czy aby likwidacja Gabinetu nie jest sprzeczna z założeniami prawnymi BU? czy ci, którzy wykoncypowali i przeprowadzili reorganizację pamiętali o tym ważnym punkcie "Regulaminu"? No i dlaczego właściwie ten nieszczęsny Gabinet tak uwierał bibliotecznych decydentów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zboku Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 10:52 JG napisał(a): > Ciekawe, kto po reorganizacji będzie realizował tę regulaminowo ważną specjaliz > ację? i czy aby likwidacja Gabinetu nie jest sprzeczna z założeniami prawnymi B > U? czy ci, którzy wykoncypowali i przeprowadzili reorganizację pamiętali o tym > ważnym punkcie "Regulaminu"? Ustawa o ochronie dóbr kultury mówi, że Art. 3. 1. Celem ochrony dóbr kultury jest ich zachowanie, należyte utrzymanie oraz społecznie celowe wykorzystanie i udostępnienie dla celów naukowych, dydaktycznych i wychowawczych, tak aby służyły nauce oraz popularyzacji wiedzy i sztuki, stanowiły trwały element rozwoju kultury i były czynnym składnikiem życia współczesnego społeczeństwa. 2. Ochrona dóbr kultury polega na zabezpieczeniu ich przed zniszczeniem, uszkodzeniem, dewastacją, zaginięciem lub wywozem za granicę, na zapewnieniu im warunków trwałego zachowania, na opracowaniu dokumentacji naukowej, ewidencji i rejestracji oraz na ich konserwacji, restauracji lub odbudowie, opartych na zasadach naukowych. (...) Art. 4. Ochronie prawnej, przewidzianej w przepisach ustawy, podlegają następujące dobra kultury, zwane w ustawie "zabytkami": (...) 2) wpisane w muzeach do inwentarza i wchodzące w skład bibliotek, z wyjątkiem materiałów wchodzących w skład narodowego zasobu archiwalnego, którego ochronę regulują odrębne przepisy, (...) Art. 5. Pod względem rzeczowym przedmiotem ochrony mogą być w szczególności: (...) 8) materiały biblioteczne, jak rękopisy, autografy, iluminacje, starodruki, pierwodruki, druki-unikaty i inne cymelia, mapy, plany, nuty, ryciny, inne zapisy obrazu lub dźwięku, instrumentaria, oprawy; 9) kolekcje i zbiory, posiadające wartość artystyczną lub historyczną jako całość, niezależnie od rodzaju i wartości poszczególnych składników, jeżeli nie wchodzą w skład narodowego zasobu archiwalnego; Czy wcielenie księgozbioru Gabinetu do zbiorów ogólnych BU nie jest przypadkiem naruszenia w/w ustawy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Biblioteka uniwersytecka pilnie potrzebuje 30 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.12.11, 00:01 > Czy wcielenie księgozbioru Gabinetu do zbiorów ogólnych BU nie jest przypadk > iem naruszenia > w/w ustawy? Chwilowo ten księgozbiór stoi, gdzie stał. Tyle, że zmieniła sie ekipa nim zajmująca. I to chwilowo jest największy kłopot z tą "reformą", bo z rąk ludzi, którzy jakoś się orientowali o co w tym wszystkim chodzi, oddano to innym, którzy na codzień mają swoje własne zajęcia i zmartwienia (służbowe, oczywiście) i można wątpić, czy będą w stanie choćby kontynuować uzupełnianie tego księgozbioru, moim zdaniem bardzo dla BU ważnego. O opracowaniu raczej nie ma co myśleć. Co do samych książek, to one tworzą zwarty blok sygnatur, więc gdziekolwiek je przeniosa, będą razem. Ale nawet ten główny zbiór nie jest zbyt konwencjonalny, o ile pamiętam jest w nim sporo książek sprzed 1800 r., czasem bardzo starych. Pomijając już wielki zbiór śląskiej prasy. Gorzej z tą prawdziwie specjalną częścią zbioru Gabinetu, czyli Wratislavianami. Te mają własne sygnatury, jeszcze przedwojenne (stąd popularna nazwa "igreki" - od początkowego "Y" w tym znaczku), to zbiór chyba stuletni, powstał jeszcze w Stadtbibliothek, jest uznany za zabytkowy, zawiera bardzo różnorodne materiały - od rękopisów i starodruków do różnych starodawnych DŻŚ-ów. Oddzielanie tego od reszty książek o podobnej w sumie tematyce, to operacja o dyskusyjnej sensowności, rozparcelowanie raczej byłoby już działaniem przestępczym, włączenie do zbiorów ogólnych byłoby z różnych powodów ryzykowne (ujmując rzecz delikatnie). To całkiem duży zbiór i z pewnością wymaga opieki kompetentnego personelu. Co do podniesionej przez Gościa portalu: zboku kwestii, to faktycznie jest to poważna sprawa. Aż dziw, że ktoś wpadł na tak absurdalny pomysł. Dziwne też, że mało kto protestował Ja słyszałem o jednym profesorze, który wybrał się do Magnificencji, ale skoro sytuacja się nie zmieniła, to widać J.M. nie widzi w tym problemu. A ten wyraźnie jest całkiem realny, ponieważ "reformatorzy" chyba o detalach nie pomyśleli i faktycznie powstało zagrożenie dla tzw. dziedzictwa narodowego. Mam wrażenie, że zasada, że tzw. zabytki podlegają ochronie i opiece wyspecjalizowanego personelu, nie podlega w RP dyskusji - tak można wnioskować z cytowanej ustawy. Podsumowując - jeżeli Magnificencja nie chce tu zareagować, to może powinno to być zgłoszone właściwym czynnikom państwowym (szczególnie w wypadku, gdyby za reakcję na te problemy uznać uznać zwolnienie 22 bibliotekarzy), jako, że zbiór jest przeciez państwowy. Najlepiej przez kogoś lepiej niż ja zorientowanego w sprawie (ja tylko korzystałem z tych książek, ale pracowałem przecież w Oddziale Rękopisów). P.s. dla germanofobów: fakt, że spora część tych książek jest po niemiecku nie zmienia sytuacji, że jest to nasze dziedzictwo narodowe, skoro tu mieszkamy. No chyba, że ktoś myśli o ewakuacji stąd, ale i wtedy w jakiejś części pozostanie to naszym dziedzictwem narodowym. Śląsk, to przecież historyczna dzielnica naszego kraju. Zresztą języka niemieckiego używała całkiem spora część ludności zamieszkującej dawną Polskę, żeby wspomnieć Prusy Królewskie choćby, ale nie tylko. W tym języku przemawiał Kopernik, nasz najsławniejszy mąż uczony, i wielu innych, którzy za Polaków uchodzili. W ogóle dawniej nie był to specjalny problem jak Polak nie używał, a nawet nie znał polskiego. W kazdym razie nie zawsze był to problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Nomen omen IP: *.wroclaw.vectranet.pl 15.11.11, 20:48 jooble.com.pl/search-vacancy-pl/rgn-Wroc%C5%82aw/kw-dyrekotr-biblioteki-uniwersyteckiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Z innego forum wpis o Bibliotece Uniwersyteckiej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.11.11, 21:31 forum.gazeta.pl/forum/w,72,130714634,130813625,Re_Alez_to_dopiero_20_lat_.html Odpowiedz Link Zgłoś
guinnes.2010 Życzenia 22.11.11, 23:53 Dzisiejszemu (jeszcze 10 minut do północy) Solenizantowi życzę spokojnej nocy. Bibliotekarzom zaś, tak bez specjalnej okazji, życzę dobrej atmosfery w pracy, satysfakcji z niej, także materialnej, przywrócenia dłuższego urlopu i lepszych szefów. Można pomarzyć :) Ale najważniejszym życzniem jest przywrócenie do pracy naszych zwolninych Kolegów i Koleżanki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matrona Struktura organizacyjna dawnej Biblioteki IP: *.wroclaw.vectranet.pl 08.12.11, 20:46 Struktura organizacyjna dawnej Biblioteki Uniwersyteckiej gdy dyrektor miał stopień naukowy: Dyrektor zastępca dyrektora Sekretariat Oddział Bibliotek Zakładowych Oddział Dokumentacji i Tłumaczeń Oddział Gromadzenia i Uzupełniania Zbiorów Oddział Informacji o Pracach Badawczych Uczelni Oddział Katalogów Oddział Informacji Biblioteczno-Bibliograficznej Oddział Opracowania Druków Zwartych Nowych Oddział Prac Naukowych, Organizacyjno-Naukowych i Dydaktycznych Oddział Udostępniania Zbiorów Sekcja Administracyjna Zbiory specjalne Dyrektor Sekcja Administracyjna Sekretariat Czytelnia Gabinet Śląsko-Łużycki Oddział Rękopisów Oddział Starych Druków Oddział Zbiorów Graficznych Oddział Zbiorów Kartograficznych Oddział Zbiorów Muzycznych Pracownia Konserwacji Zbiorów Specjalnych Stacja Reprograficzna Pracownia Rękopisu i Starodruku Prawniczego Oddział Dokumentacji i Bibliografii Starodruku Magazyn Starych Druków Magazyn Gabinetu Śląsko-Łużyckiego i Oddziału Graficznego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Struktura organizacyjna dawnej Biblioteki IP: *.wroclaw.vectranet.pl 10.12.11, 14:07 > Struktura organizacyjna dawnej Biblioteki Uniwersyteckiej gdy dyrektor miał sto > pień naukowy: To musiało być bardzo dawno, jak się zatrudniłem (ponad 22 lata temu), to było już inaczej - te starodruczne pracownie chyba już nie istniały. Na Piasku dominował Oddział Bibliologiczny, czyli czytelnia, szczęśliwie teraz przemianoweany oficjalnie na Czytelnię i zaraz potem obarczony zbiorami Gabinetu Śląsko-Łużyckiego (swoja drogą to niezły "odjazd" w zakresie tzw. managementu). No cóż, to pokazuje rolę czynnika ludzkiego. "Starodruki" miały dawniej , zdaje się, rzeczywiście mocną, fachową "ekipę", ale z jakichś powodów stan ten nie był trwały i dla potomnych ostał się z tego tylko katalog inkunabułów, sygnowany jednoosobowo przez B. Kocowskiwgo. Co prawda, chyba kompletny. W rękopisach, gdzie pracowałem, taki stan, kiedy dało się coś zrobić na pewnym poziomie, też zaistniał, ale utrzymał się nizbyt długo - gdzieś od końca lat lat 80-tych do niemal końca wieku. Miałem szczęście "załapać" sie na środkowy i końcowy etap tego okresu, kiedy otoczenie zewnętrzne już nie było sprzyjające i wszystko to zwiędło dość żałośnie. Tak, żeby instytucje akademickie się rozwijały (a nasza BU miała taką być), muszą istnieć akademickie warunki. No i tzw. czynnik ludzki jest istotny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matrona Re: Struktura organizacyjna dawnej Biblioteki IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.12.11, 23:44 "To musiało być bardzo dawno..." Na pewno pamiętają te czasy zwolnieni. Emerytki i emeryci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: widziane z Odry Studenci krytycznie o Uniwersytecie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.12.11, 00:06 forum.gazeta.pl/forum/w,72,131594883,131594883,Studenci_chca_naprawy_uczelni_wladze_obiecuja_.html i forum.gazeta.pl/forum/w,72,131574837,131574837,Uniwersytet_Skontroluja_egzaminatorow_i_ich_me_.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: esik Re: Studenci krytycznie o Uniwersytecie IP: *.e-wro.net.pl 21.12.11, 20:49 Ciągle krytyka i to z różnych stron, a konstruktywnych wniosków dalej nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Szczęśliwego Nowego Roku IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.01.12, 08:41 wszystkim bibliotekarkom i bibliotekarzom życzy bibliotekarka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: Szczęśliwego Nowego Roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.12, 22:14 Szanowne Koleżanki i Koledzy, mam nadzieję, że wyrażę także Wasze życzenia, jeśli w imieniu wszystkich Bibliotekarek i Bibliotekarzy złożę Jego Magnificencji Najserdeczniejsze Życzenia sukcesów w Nowym Roku. Niech te nasze życzenia będą dla Magnificencji wsparciem w trudnej walce o dobro Uniwersytetu. Ten rok, to rok wyborów. Jestem pewien, że zakończą się one reelekcją. Należy się jednak liczyć z bardzo brutalną kampanią wyborczą, pełną niewybrednych ataków, oszczerstw, chamstwa i agresji. Frustraci (a właściwie jeden frustrat) nie przepuści żadnej okazji żeby wylewać pomyje na swoją uczelnię i swoich przełożonych. Zróbmy wszystko, Koleżanki i Koledzy, aby Jego Magnificencja czuł nasze wsparcie w tym trudnym okresie, w który właśnie wkraczamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Szczęśliwego Nowego Roku IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.01.12, 15:09 No, po takim wiekopomnym i oszołamiającym sukcesie, jak "reorganizacja" Biblioteki i zwolnienie 22 bibliotekarzy, to pewnie cała pozostała reszta załogi BU będzie pełna silnych uczuć wobec Magnificencji i pewnie odpowiednio do nich by go poparła (gdyby mogła), zwłaszcza, że perspektywy są tak świetlane i reelekcja jest całkiem prawdopodobna. Aczkolwiek -chłodno oceniając - ten spodziewany i bardzo prawdopodbny kolejny sukces Magnificencji otwiera pewne perspektywy przed innymi uniwersytetami w naszym mieście, których kilka przecież jest. Nawet ten "Medyczny" - mimo plamy, jaką dał ostatnimi laty - nie jest bez szans. Niż demograficzny bowiem przed nami a pokazuje się (o dziwo), że część studentów chciałaby też przy okazji studiów czegoś się nauczyć. No bo sam dyplom, nawet tak sławnego uniwersytetu, jak nasz, nie załatwia sprawy. Pomyślności i Zdrowia w Nowym Roku! Magnificencji też, choć może dla wszystkich byłoby lepiej, żeby nie odnosił już dalszych sukcesów na odrodze odchodzenia od idei pruskiego uniwersytetu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: forumowicz Re: Szczęśliwego Nowego Roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.12, 21:03 uwaga! J 23 w postaci bibliotekarza znów nadaje ... Mdli mnie od tych bredni panie bibliotekarz! To jest forum dla ludzi myślących, a nie dla betonu takiego jak pan! A zresztą możesz nadawać, tym samym wpisujesz się na czarna listę JM rektora, który przecież bardzo nie lubi tego forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abczarządzania Re: Szczęśliwego Nowego Roku IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.01.12, 23:33 Na delegowaniu zadań i przekazywaniu poleceń daleko nie można zajechać. Trzeba wskazywać kierunki i ułatwiać pracę innym. Trzeba nauczyć się pytać oraz słuchać w taki sposób aby nikogo i niczego nie oceniać z założenia. Trzeba budować zaufanie wśród pracowników. Należy przyciągać do współpracy ludzi lepszych od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka urlop 36-cio dniowy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 14.01.12, 10:16 Jest odpowiedź JM Rektora w sprawie urlopu 36-cio dniowego dla starszych bibliotekarzy i kustoszy. Pełny tekst jest tutaj: solidarnosc.uni.wroc.pl/news/biblio_urlopy.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: urlop 36-cio dniowy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.01.12, 04:11 Może warto by jasno powiedzieć o co chodzi z tym urlopem, bo inaczej być może nigdy nie uda się dojść do meritum. Otóż, z tego co wiem (a doświadczyłem tego na własnej skórze), cały problem w tym, że na początku lat 90-tych, na fali wolnościowej euforii, władza (niewątpliwie kompetentna) przyznała bibliotekarzom starszym i kustoszom, czyli podstawowej, fachowej sile roboczej bibliotek, takich jak nasza BU, prawo do 36-dniowego urlopu. 10 dni więcej niż normalny urlop (poza tym nieco skróciła dzień pracy - o godzinę). Można dyskutować, czy było to słuszne, czy nie, ale wtedy władza postanowiła być hojna dla tej upośledzonej grupy zawodowej. W sumie ewenement w całej historii, nigdy więcej się to nie powtórzyło (o ile wiem). Musiało się to odbyć z pominięciem opinii właściwej korporacji bibliotekarzy. Tutaj niezbędne wyjaśnienie dla postronnych: oprócz osób zatrudnionych na etacie bibliotekarza, jak np. ja (do 31.VIII'11) istnieje kasta bibliotekarzy - bibliotekarze dyplomowani i to są włąśnie bibliotekarze w pełni znaczenia tego słowa - praktycznie nieusuwalni, z gażą na poziomie adiunktów. Takim bibliotekarzem można zostać po zdaniu specjalnego egzaminu, do którego nie da się ot tak przystąpić, trzeba zostać do tego upoważnionym przez właściwe organa; to, o czym tu mowa, do nich się nie stosuje. W każdymm razie, albo korporacja wtedy nie decydowała o tym przywileju, albo akurat na fali ogólnokrajowej euforii miała dobry okres i tacy zwykli bibliotekarze (z 6-letnim co najmniej stażem pracy) zostali niespodziewanie odarowani extra urlopem. W 2006 r. (zdaje się) władza doszła jednak do przekonania, że trzeba przywrócić porządek i ów przywilej, przy okazji kolejnej modyfikacji ustawy o szkolnictwie wyższym, bibliotekarzom odebrano. Znowu ustawowo). No cóż, władza ma do tego prawo i tak postąpiła. Ale na tym nie koniec. Ustawa odjęła urlop, a niektórzy rektorzy (zdaje się nie wszyscy), ale nasz na pewno (wynika to choćby z podlinkowanego listu, choć decyzję podjął już Poprzedni Rektor) postanowili dodatkowo odjąć te extra 10 dni tym, którzy na mocy poprzedniej nowelizacji mieli 36 dni urlopu. O tak z dnia na dzień, bez żadnej rekompensaty, choć 10 dni urlopu, ma swoją całkiem materialną wartość. Sama ustawa przezornie o takiej amputacji nie wspomina (o ile pamiętam) - wiadomo, jest przecież instytucja praw nabytych, w przypadku takich grup zawodowych jak, powiedzmy, tzw. służby mundurowe, górnicy etc., obowiązująca niezachwianie. Teraz właśnie mówi się sporo o przedłużeniu pracy żołnierzom i policjantom i jakoś nikt nawet nie próbuje sugerować, żeby ten zabieg przeprowadzić także na tych, którzy już są zatrudnieni. Jasne - prawa nabyte są obowiązujące, pacta sunt servanda, umowy o pracę dawno podpisane. Zresztą, niechby kto spróbował takim np. górnikom coś odjąć z ich uposażenia. Ale bibliotekarz, brat (siostra) mniejszy, to co innego. Jak widać, mnie i innym bez skrupułów ów urlop skrócono. Święte zasady praw nabytych i nie działania prawa wstecz nie wszystkich dotyczą, choć Konstytucja np. nigdzie nie utrzymuje, że zatrudnieni w bibliotekach są jakimiś gorszego gatunku obywatelami. Nawet różne lokalne i ogólnopolskie autorytety prawnicze (z rzecznikiem praw obywatelskich włącznie - tym "poległym" pod Smoleńskiem) wypowiedziały się, że słusznie bibliotekarzom zabrano ten ekstra urlop (znów, mam wrażenie, nie precyzowano, czy chodzi o tych, którzy już nabyli ów przywilej, czy o tych, którzy weszliby w te prawa, gdyby nie nowelizacja). Zatem jak widać prawo obowiązuje u nas w różnym stopniu, niektórych bardziej, niektórych mniej. Zresztą, jako były już bibliotekarz doświadczyłem także różnych innych przejawów tej fakultatywności prawa w naszej pięknej ojczyźnie. Teraz właśnie jestem w trakcie dochodzenia swoich praw. Na początku grudnia Sąd rozpatrując moje odwołanie od decyzji Magnificencji o rozwiązaniu ze mną umowy o pracę zdołał już przesłuchać świadków (ale mojego nie chciał przesłuchiwać) i wyznaczył na wiosnę kolejną rozprawę. Może w ciągu roku uda się dojść do werdyktu. W trakcie tych działań prawnych okazało się jednak, że jako pracownikowi mianowanemu nie przysługuje mi odprawa - taką jaką otrzymało 19 z 22 bibliotekarzy zwonionych w maju. Co więcej - to mianowanie, o które tak zabiegają np. nauczyciele (bo trudniej ich wtedy zwolnić), w wypadku bibliotekarza znaczy tylko tyle, że można mu nie dać odprawy (a po 22 latach pracy można uznać, że byłaby zrozumiała). Tak to jest z tym naszym prawem - jest go tak dużo, że trochę traci na spójności i jasności. Zresztą, ów niespodziewanie skrócony urlop, to nie jedyna niedogodność nowelizacji ustawy z 2006 r. Nawet, jeśli Magnificencja by mnie nie zwolnił, to itak by mnie pod koniec zeszłego roku zdegradowano. Z rangi kustosza, no nie wiem, może znowu zostałbym (wbrew metryce) młodszym bibliotekarzem? albo pomocnikiem bibliotekarza? Okazało się bowiem, że mimo lat pracy, rangi kustosza, magisterium z historii i doktoratu w trakcie, byłem niewykształconym bibliotekarzem. Tylko jak w mojej branży (kodykologia, rękopisoznawstwo), się dokształcać? i gdzie? Do tej pory kwalifikacje zdobywało się w trakcie pracy i innej drogi praktycznie nie ma. A na odbycie studiów u bibliotekoznawców, żeby zostać "profesjonalnym" bibliotekarzem, nie było mnie stać (1700 PLN na rękę wypłaty po 20 latach pracy), ponieważ ten znakomity fakultet uniwersytecki ceni sobie poważnie swoje usługi (choć dopiero zaczyna dostrzegać przełom informatyczny, jaki się w ciągu ostatnich 20-lat w branży dokonał). I nic tu nie pomogło, że z moich porad i ekspertyz ze sporym pożytkiem dla kraju i BU korzysta np. MSZ, czy nawet policja (raz zdarzyło mi się dla policjantów identyfikować pewien kodeks). I, że trochę na temat naszych znakomitych rękopisów napisałem, czego nie można powiedzieć o wielu innych pracownikach BU. Zresztą może i słusznie tak się stało :-( Moja była zwierzchniczka orzekła przed sądem, że od czasu, jak mnie zwolniono, bardzo im się polepszyła atmosfera i wydajność w pracy. Nic dziwnego - odpadł taki delikwent, który bojkotował wszystkie imieniny, na dyżury stawiał się o 9:40 i nagminnie uprawiał w pracy strajk włoski. Odmawiał wykonywania poleceń służbowych do tego stopnia, że trzeba go było dyscyplinować naganami opartymi na nader watpliwych podstawach (czasem wręcz ubliżających Kodeksowi Pracy - nb. KP to też ustawa). A przede wszystkim znaną wszystkim godzinową sprawozdawczością. Nikt nie wątpi, że z czasem i te drobne niedogodności prawne zostaną jakoś uregulowane, póki co jednak sporo jeszcze jest do zrobienia. Dobrze jednak, że nasze ledwo zipiące związki zawodowe robią coś w tej sprawie. Nie da się ukryć, bibliotekarze, to nie górnicy. Sami sobie nie poradzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bib1 Re: urlop 36-cio dniowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.12, 00:10 Mała uwaga! Chodzi o ustawę z VI 2005 roku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: info uniwersytecki_wyrzut_sumienia IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.01.12, 18:11 wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,10989101,Audytorium_Chemii_jak_uniwersytecki_wyrzut_sumienia.html Odpowiedz Link Zgłoś
tuts4you Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 23.01.12, 20:40 W „Molestowaniu moralnym” Marie France Hirigoyen zwraca uwagę na społeczne nadużycia, nie mające nic wspolnego z symetrią sadomasochistyczną (przykład Edwarda Albeeego ” Kto się boi Virginii Woolf?”) Ofiara, osoba o małym poczuciu wartości i społecznie słaba jest z początku poddana przynęcie pochwał, by po fazie uwiedzenia psychicznego, czyli poczucia pomocnej dłoni przez rzekomego mu sprzyjającemu, uaktywnić drzemiące w każdym człowieku skłonności masochistyczne. Degradacja, zeszmacenie, porzucenie zużytej już i bezużytecznej dla agresora ofiary, to bardzo subtelne i nieuchwytne dla uwikłanego i dla jego otoczenia próby zawłaszczania i dominowania nad psychicznym mięsem, którym toksyczny agresor się syci. Jego rzekoma niewinność zakładająca psychiczny komfort ofiary lokującej się w cierpieniu nie ma nic wspólnego z neurotycznym „rannym lisem”. Hirigoyen charakteryzuje agresorów, zimne narcystyczne osobowości, zawsze zdumione i nie przyznające się do niczego. Ofiary, jak zapewnia Hirigoyen, da się trochę podleczyć, co nie jest łatwe w czasach ludzi sukcesu, gdy wstyd jest największym wstydem i wstydem jest się wstydzić. Perwersja sadysty intuicyjnie uaktywnia urazy z dzieciństwa: Trudność – napotykana u osób, które od dzieciństwa poddawane były utajonej przemocy – polega na tym, że nie potrafią one funkcjonować inaczej i mogą przez to sprawiać wrażenie, że trzymają się kurczowo swojego cierpienia. Jest to często przez psychoanalityków interpretowane jako masochizm. „Wszystko odbywa się tak, jakby analiza ujawniła samo dno cierpienia i osamotnienia i jakby pacjentowi zależało na nim, jak na czymś dla niego najcenniejszym, jak gdyby odwracając się od tego, musiał zrezygnować z własnej tożsamości”. Więź z własnym cierpieniem łączy się z relacjami, które w bólu i trudzie nawiązujemy z innymi. Jeżeli w grę wchodzą więzi, które są dla nas jako dla istoty ludzkiej konstytutywne, porzucenie ich wydaje się nam niemożliwe bez jednoczesnego rozstania się z tymi osobami. Nie lubimy więc cierpienia jako takiego, co byłoby masochizmem, lecz lubimy cały kontekst, w którym nasze pierwsze zachowania zostały wyuczone.(…) Zdaniem Paula Ricoeura proces wyzdrowienia rozpoczyna się w strefie pamięci, a jest kontynuowany w strefie zapomnienia. Według niego można cierpieć z powodu nadmiaru pamięci i być prześladowanym przez wspomnienie przeżytych upokorzeń, lub przeciwnie cierpieć na brak pamięci i w ten sposób uciekać przed własną przeszłością. Warto społeczne zjawisko masochizmu śledzić, analizować i się mu bacznie przyglądać, gdyż jest to najłatwiejszy i najsprytniejszy psychiczny wybieg czynienia ewidentnego zła drugiemu człowiekowi, pod pretekstem dawania mu przyjemności, a jak każda perwersja, ma na celu wyłącznie przyjemność własną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 25.01.12, 13:23 > W „Molestowaniu moralnym” Marie France Hirigoyen zwraca uwagę to ciekawy tekst - jakaś koncepcja medyczna, którą można by spróbować odnieść do znanych nam wydarzeń. Tego jeszcze chyba tutaj nie próbowano, choć w przypadku tematyki forum taki kierunek analizy powinien się nawet narzucać. Jak łatwo sprawdzić, tekst został co prawda "przeklejony" z innego miejsca, jednak może nawet być oryginalny, jako, że odbyło się to ca 13 minut po publikacji na innym forum (www.nerwica.com/post762639.html - Forum psychologiczne » Zaburzenia » Pozostałe zaburzenia » Masochizm moralny). Moim zdaniem więcej, co prawda, znamion sadyzmu w całej tej rozgrywce bibliotecznego managementu, ale psychologiem nie jestem. Tekst co prawda inaczej u psychologów sygnowany, ale co tam - ACTA ma być podpisane dopiero w czwartek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kustosz Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.01.12, 21:46 Dzisiaj uroczyście otworzono nową Bibliotekę Uniwersytecką. No cóż, kampania wyborcza rozpoczęta, trzeba odtrąbić kolejny wielki sukces (propagandowy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.01.12, 00:48 > Dzisiaj uroczyście otworzono nową Bibliotekę Uniwersytecką. ... To była z pewnością bardzo właściwa uroczystość. Zdaje się, że o taką bibliotekę od początku chodziło tym, którzy podjęli jej budowę. Książki ..., no cóż, w końcu żyjemy w epoce Internetu. Google je zeskanuje :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: milenijny Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.02.12, 16:45 > Zdaje się, że o taką bibliotekę od początku chodziło tym, którzy podjęli jej budowę. Książki ..., Po rozpisaniu konkursu architektonicznego wpłynęło kilka prac. Praca która wygrała wcale nie zachwyciła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.02.12, 02:10 > Po rozpisaniu konkursu architektonicznego wpłynęło kilka prac. Praca która wygr > ała wcale nie zachwyciła. To fakt, nie było entuzjastów, zwłaszcza wśród bibliotekarzy. Były nawet dość fundamentalne zastrzeżenia co do projektu. Ale mimo to ta wielka biblioteka powstała nader sprawnie, wszystkie pieniądze jakie były do wydania (dość sporo pieniędzy), sprawnie zostały wydane (chyba wszystkie pochodziły z kasy państwa) i teraz zostało tylko marne 30 (?) milionów do pozyskania i wydania - na wyposażenie. Tyle, że biblioteka, to książki, a na nie jak nie było pieniędzy, tak nie ma dalej. I szanse, żeby to uległo zmianie są też marne, bo teraz mamy kryzys, poza tym trzeba będzie wyposażyć ten wielki betonowy budynek, a potem go utrzymać, co pewnie tanie nie będzie. Tymczasem dotychczas użytkowane budynki biblioteczne są przecież całkiem dobre, wymagają tylko remontu. W tych sprawach jest pewien dyskomfort w związku z tą piękną inwestycją (ongiś ponoć największą na całym Dolnym Śląsku). Odpowiedz Link Zgłoś
tuts4you Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckie 23.01.12, 21:06 Istnieje jednak zjawisko, swiadczace o tym, ze cierpienie i slabosc moga byc celami ludzkich dazen; jest nim perwersja masochistyczna. Spotykamy tu ludzi, ktorzy calkiem swiadomie chca cierpiec w taki czy inny sposob i ktorym sprawia to przyjemnosc. W perwersji masochistycznej osobnik odczuwa podniecenie seksualne doswiadczajac bolu zadanego mu przez druga osobe. Lecz nie jest to jedyna forma perwersji masochistycznej. Czesto nie szuka sie cierpien, lecz uczucia podniecenia i satysfakcji, ktorego sie doznaje dzieki temu, ze sie jest fizycznie zniewolonym, bezsilnym i slabym. Czesto jedyna rzecza, ktorej masochista pozada, to poczuc sie slabym moralnie dzieki temu, ze sie go traktuje albo mowi do niego jak do malego dziecka, ze sie go karci albo na rozne sposoby poniza. W perwersji sadystycznej - odwrotnie - zrodlem zadowolenia jest na przyklad kaleczenie drugich osob, krepowanie ich powrozami lub lancuchami albo ponizanie czynem lub slowem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarka Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.01.12, 21:11 Jedna z naszych Koleżanek dostanie odszkodowanie. Toczy się jeszcze 6 innych postępowań. solidarnosc.uni.wroc.pl/news/terminy_rozpraw.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.01.12, 13:06 O! wreszcie interesujący wątek na tym forum. Czy znane są inne informacje o przebiegu tych rozpraw? Byłoby dobrze dowiedzieć się czegoś o tym, jak idzie innym naszym kolegom. Rozumiem, że żadna ze spraw dotąd się nie zakończyła? Na mojej, grudniowej rozprawie, uniwersytecka kadrowa zeznała, że z tych 22 zwolnionych 3 osoby zostały zatrudnione ponownie na Uniwersytecie, chyba też w bibliotekach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.12, 22:32 Drogie Koleżanki i Koledzy, Bardzo Was proszę o mobilizację. Bibliotece i całemu Uniwersytetowi grozi niebezpieczeństwo. Były rektor wspierany przez wrogów Książek, Humanistyki i Kultury rozpoczął bezpardonowy atak na tradycyjne Wartości Uniwersyteckie. Z pozycji neoliberalnego technokraty atakuje Dostojeństwo Uniwersytetu. Wszystko, czym pokolenia Ludzi Uniwersytetu żyły przez stulecia. Nie dajmy się omamić. Dajmy odpór demagogii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny czytelnik Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.e-wro.net.pl 01.02.12, 19:52 Człowieku, nie wiem kim jesteś, ale nie podpisuj się "Bibliotekarz". Takich głupich wazeliniarzy w zawodzie bibliotekarskim nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
guinnes.2010 Re: Uniwersytet w Sądzie pracy 01.02.12, 23:40 www.bip.uj.edu.pl/web/bip/dokumenty/zarzadzenia-rektora/-/journal_content/56_INSTANCE_Ca5y/1384597/4960086 No cóż, widać rektor UJ prof. dr hab. Karol Musioł uznał żądania bibliotekarzy za uprawnione i zasadne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.02.12, 23:54 > No cóż, widać rektor UJ prof. dr hab. Karol Musioł uznał żądania bibliotekar > zy za uprawnione i zasadne! jak widać można było rozwiązać problem zgodnie z prawem. Szkoda tylko, że trwało to tak długo i nie dotyczy BU. Myślę, że na użytek publiczny warto zacytować początek tego zarządzenia: "Zgodnie z zaleceniami Zastępcy Okręgowego Inspektora Pracy w Krakowie zawartymi w piśmie z dnia 3.11.2011 r. Nr rej. KrP-473-1/2011, popartymi wyrokiem Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 2.03.2011 r. sygn. akt VIII P 937/10, utrzymanym w mocy wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 30.06.2011 r. sygn. akt XXI Pa 216/11, orzekającymi że pracownicy biblioteczni zatrudnieni na podstawie mianowania przed dniem wejścia w życie ustawy z dnia 27 lipca 2005 roku – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 164, poz. 1365, z późn. zm.) na stanowiskach wymienionych w art. 264 ust. 7 tej ustawy, zachowali prawo do urlopu wypoczynkowego w wymiarze 36 dni w roku, zarządzam, co następuje: §1 Wymiar urlopu wypoczynkowego za lata 2008–2011 pracowników zatrudnionych przed dniem wejścia w życie ustawy z dnia 27.07.2005 r. [...] na podstawie mianowania i na tych samych zasadach na stanowisku kustosza bibliotecznego, starszego bibliotekarza i starszego dokumentalisty, zwiększa się o 10 dni za każdy rok kalendarzowy, z zachowaniem zasady proporcjonalności do wymiaru etatu i okresu zatrudnienia. ..." Ciekawe dlaczego u nas nie można było dojść do takiego dość oczywistego (nawet "na chłopski rozum") rozstrzygnięcia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kustosz Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.02.12, 20:49 Dla porównania odpowiedź JM UWr: www.solidarnosc.uni.wroc.pl/news/biblio_urlopy.pdf "żądania bibliotekarzy są nieuprawnione i bezzasadne" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.02.12, 20:36 > Dla porównania odpowiedź JM UWr: > www.solidarnosc.uni.wroc.pl/news/biblio_urlopy.pdf > "żądania bibliotekarzy są nieuprawnione i bezzasadne" Na żądanie Bibliotekarza Czytelnik jest zobowiązany do okazania materiałów, które wynosi na zewnątrz. O tak mi się skojarzyło z dawnych lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibliotekarz Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.internetia.net.pl 09.02.12, 21:16 To jest manifestacja złej woli. Pan rektor chyba jeszcze nie wie, że bibliotekarze mają 4 elektorów (3+1) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: usłużny Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.02.12, 22:17 To leć Mu szybciutko zameldować Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fuzzy Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 14.02.12, 17:47 JMR zna się na arytmetyce wyborczej, ale przegra z logiką rozmytą głównego konkurenta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.02.12, 22:40 > bibliotekarze mają 4 elektorów (3+1) chyba, że wybiorą prodyrekcyjnych elektórów, co jest tak samo prawdopodobne, jak ponowny wybór Mgnificencji, czyli bardzo prawdopodobne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.02.12, 09:33 jg wielkie brawa dla trzeciego. to nie są elektorzy pro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.01.12, 12:10 a co ma piernik do wiatraka? <Na mojej, grudniowej rozprawie, uniwersytecka kadrowa zeznała, że z tych 22 zwolnionych 3 osoby zostały zatrudnione ponownie na Uniwersytecie, chyba też w bibliotekach. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 29.01.12, 16:02 > a co ma piernik do wiatraka? a który piernik i do jakiego wiatraka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.02.12, 01:06 > Jedna z naszych Koleżanek dostanie odszkodowanie. Są pewne sukcesy w tych prawnych zmaganiach, jak widać. Niestety, tak jak pisałem w związku z tak różnym rozpatrzeniem tego samego problemu prawnego przez rektora UJ i naszego, z praktyką stosowania prawa w naszych stronach, jest, mówiąc oględnie, różnie. Można nawet odnieść wrażenie, że zwłaszcza w takich jak u nas, nieco prowincjonalnych regionach, zawłaszczonych przez "swojskość", odbiega ona od tego, o czym pisuje się w podręczniach. Kolejnego dowodu na to dostarczyło mi własne doświadczenie,. Prawdę mówiąc mam ich w tym względzie więcej niżbym sobie życzył. Ostatnio otrzymałem ofertę pracy w bibliotece Instytutu Historii Sztuki naszej Alma Mater (no, w moim przypadku już byłej). Akurat kolejna pracownica tej biblioteki złożyła wypowiedzenie - z dniem 10.II - i trzeba było szybko znaleźć na jej miejsce następcę, żeby biblioteka mogła pracować normalnie. Złożyłem więc stosowne dokumenty i czekałem na odpowiedź. Trwało to trochę, dla urzędników uniwersyteckich sprawa nie była widać tak pilna jak dla Instytutu. W ostatni czwartek otrzymałem w końcu odpowiedź - negatywną - dyrektorowi poradzono w dziekanacie, żeby wycofał mój wniosek i on to uczynił (w końcu chodziło mu tylko o szybkie zatrudnienie kogoś do czytelni). Okazałem się więc być niezatrudnialnym na Uniwersytecie. A przecież pracowałem tu w zasadzie "bezawaryjnie" 22 lata, zanim Magnificencja zwolnił mnie w zeszłym roku, w ramach redukcji etatów, jak powszechnie wiadomo. Podobnie jak kilka osób zaangażowanych w sławne ongiś protesty przeciw niskim płacom w BU, kolegę z Gabinetu Śląsko-Łużyckiego, który zwierzył się Inspekcji Pracy, panią z tegoż samego Gabinetu, która dla odmiany zbierała podpisy na listach w obronie niesprawiedliwie traktowanych kolegów, i inną, ze Starych Druków - też ze znacznymi zasługami w działaniach propracowniczych, która wdała się na tym forum w nieco niesmaczną pyskówkę z jedyną wytropioną przez inspektora PIP ofiarą mobbingu w BU (a było to profesorskie dziecię; co za niefrasobliwość, swoją drogą, zupełny brak instynktu samozachowawczego; Stare Druki mocno za to odpokutowały). Zwolniono nawet panią, która, pracując w magazynie, doznała poważnego uszczerbku zdrowia (jakiś wypadek). Inni zwolnieni mogli mieć podobne zasługi, ale tego nie wiem, a p. kadrowej nie zdołałem o to dopytać, kiedy zeznawała na rozprawie. Sądu też to nie interesowało. BTW, z zeznań kadrowej wiadomo, że listę kandydatów do "zreformowania" ustalano na zebraniu, w którym poza dyrekcją w komplecie, wzięła udział ona sama i jeszcze jakaś p. audytor. Zebranie odbyło się "na koniec 2010 r. albo na pocz. 2011 r.", z jakiegoś powodu nie potrafiła podać dokładnej daty, choć pewnie zebranie, na którym w takim składzie analizowano całą (podobno) listę zatrudnionych w BU, musiało pozostawić po sobie jakieś dokumenty z datami. Wracając do mojej ostatniej przygody: godna uwagi jest argumentacja, pochodząca chyba z Działu Kadr - dlaczego nie mogli mnie przyjąć do pracy. Otóż przeszkodą stało się to, że po zwolnieniu, odwołałem się od tej decyzji do Sądu Pracy, co uznałno za czyn nieprzyjazny wobec Uniwersytetu! No proszę! co za personalne utożsamienie się z instytucją! Skorzystanie z konstytucyjnych i ustawowych uprawnień, działaniem nieprzyjaznym wobec Uniwersytetu! Dobre, nie? To pachnie jakąś mafią chyba. Trzeba by zatem - trzymając się takiej logiki - uznać, że decyzja Magnificencji o zwolnieniu mnie, po 22 latach pracy w Oddziale Rękopisów, to był przejaw szczególnej kurtuazji. A ja okazałem się taki niewdzięczny. Wiadomo, teraz, w obecnej bardzo korzystnej sytuacji rynkowej jest szczególna passa na rynku pracy dla osób w wieku 50+, zwłaszcza zajmujących się kodykologią (służbowo) i malarstwem miniaturowym ("po godzinach" głównie). Ale to nie koniec, przeszkodą w objęciu tej odpowiedzialnej i wielce fachowej posady u historyków sztuki okazało się także moje wykształcenie i "wąska specjalizacja". Gwoli informacji dla osób spoza Biblioteki: biblioteka historyków sztuki jest z tych mniejszych, nie prowadzi nawet katalogowania swoich książek, zajmuje się głównie udostępnianiem ich studentom. Co do formalnego wykształcenia, to jakoś nie przeszkodziło ono mi być przyjętym w 1989 r. i pracować w BU aż do tego efektownego finiszu w zeszłym roku, a takiemu p. A. Żurkowi (też magister historii ze specjalnością archiwalną) osiągnięcia pozycji prawie czwartego dyrektora BU i szefa jej najważniejszego (od czasu ostatniej reformy) oddziału. BTW: zrealizował w końcu te serwisy, na które otrzymał kilka milionów PLN od rządu, czy znowu prolongowano mu termin?. Wreszcie, na tej posadzie musiałbym otrzymać znacznie mniejsze uposażenie, niż to, którym cieszyłem się do 2011 r. (a myślałem, że to prawie niemożliwe, to było przecież 1689 PLN tzw. zasadniczej pensji - po 22 latach pracy). Takie tłumaczenia słyszałem od Dyrektora tego instytutu, w którym chciałem się zatrudnić. P.S. być może etat jest nadal do objęcia; jak kogo interesuje, to warto zadzwonić do tamtejszego sekretariatu (713752510). Oczywiście, jak kto ma ochotę zajmować się podawaniem książek za minimalną pensję. No i jeszcze jeden mankament: fluktuacja kadr na tej posadzie była dotąd spora (może powinien być do tego etatu przywiązany extra dodatek za warunki szkodliwe?). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bibliotekarz Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.12, 09:14 Szanowny Panie JG, po Pańskim ostatnim wpisie wszystko stało się jasne. To nie J.M. Pana zwolnił. To wszystko jest wina poprzedniego rektora. Przecież pisze Pan, że to wszystko jest wynikiem działań kierowniczki działu kadr. A kto ją zatrudnił? Jestem pewien, że to poprzedni wydał tajne polecenie swoim urzędnikom, żeby ukarali tych wszystkich, którzy przyczynili się do jego klęski 4 lata temu. A nasze zasługi były w tej sprawie, muszę z dumą przyznać, spore. Strajk, transparenty, Sądzę, że J.M. nawet nie wiedział, kogo zwalnia, że został oszukany przez urzędników. Wiemy przecież wszyscy, że J.M. podpisuje codziennie setki dokumentów i że sprytny urzędnik łatwo między oczywistymi sprawami może wcisnąć dokument, którego Rektor nie zechce podpisać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 23.02.12, 03:11 Szanowny Panie Bibliotekarzu, Gratuluję Panu błyskotliwej diagnozy, jak zwykle, nie zawiedliśmy się na Panu. > po Pańskim ostatnim wpisie wszystko stało się jasne. To nie J.M. Pana zwolnił. > To wszystko jest wina poprzedniego rektora. Ciekawa teoria. Może nawet coś w niej jest. P. Kadrowa jako J-23, niezłe :-) W moim przypadku, niestety, sprawa jest do pewnego stopnia prostsza - znalazłem się w sytuacji, której nikomu nie życzę - całe zwierzchnictwo, dokładnie wszystkich szczebli - od kierowniczki oddziału, przez dyrekcję BU, na Magnificencji kończąc - wzięło się do wyrzucania mnie. To jest najgorszy możliwy układ, w zasadzie nie dający szansy przetrwania. Obstawiałbym jednak, że udział Kadrowej był tutaj raczej techniczny. Oczywiście nie ma gwarancji, że mam rację. W końcu, mimo, że udało mi sie podpaść wszystkim (nie każdemu to się przecież przydarza), nikt mi nie zdradził, dlaczego mu wadziłem. Zresztą, wyjąwszy kierowniczkę, z pozostałymi miałem bardzo sporadyczny kontakt, głównie zresztą korespondencyjny. W przypadku Magnificencji można się domyślać, że ma do mnie pretensję o udział w tym forum a Magnificencja jakoś nie ceni sobie swobodnej wymiany poglądów, która tu się odbywa. Co do pozostałych, sprawa jest bardziej złożona i trzeba się zdać na domysły. Wyraźnie najwcześniej wzięła się za mnie bezpośrednia przełożona. Oddział Rękopisów to dość specyficzna komórka Biblioteki, od lat dostarczająca różnych rozterek przełożonym, którzy z wykształcenia są bibliotekarzami, zaś w Rękopisach zwykle, póki jakoś funkcjonowały, bibliotekarzy nie bywało. To zrozumiałe z uwagi na specyfikę pracy - tu trzeba mieć pewne minimalne przygotowanie filologiczne, znać nieco historię kultury, mieć przygotowanie z zakresu paleo- i neografii. Praca nad rozpoznawaniem starych tekstów jest złożona, zwłaszcza w takich zbiorach jak ten z BU, w końcu jeden z największych w kraju, żeby pokierować takim zespołem trzeba na prawdę mieć kwalifikacje. Z tego pwodu, jedynym ośrodkiem w kraju, w którym takie prace się prowadzi jest Biblioteka Jagiellońska. Nawet Bibl. Narodowa dotąd na to się nie zdobyła, nasza BU tylko w krótkim okresie - ostanim 10-leciu XX w. - próbowała temu sprostać. Zaś OR od 13 lat nie ma, niestety, kierownictwa, które byłoby w stanie choć spróbować zająć się katalogowaniem zbiorów. Ja przynajmniej załatwiłem ze Zdenkiem Uhlirem z praskiej BN przepisywanie jednego dobrego katalogu w tzw. MASTER, co mogłoby być niezłym wstępem do podjęcia faktycznego katalogowania, ale w końcu ta robota zawisła zupełnie w próźni. Jedyna zniej korzyść jest taka, że w Pradze powstaje niezłe źródło informacji o naszych rękopisach. Nie ma co wchodzić w szczegóły, w końcu i tak nie odwrócimy biegu wydarzeń, który doprowadził do ostatnich błyskotliwych sukcesów naszej Dyrekcji. W każdym razie 13 lat temu dobra passa oddziału rps BU skończyła się, najpierw jedna pani z czytelni została jego kierowniczką, potem druga. Obie nie miały żadnych kwalifikacji, żeby pokierować dość złożoną pracą, jaką jest opracowanie bardzo wielkiej ilości starych rękopisów (i sytuacja się chyba nie zmieniła, mimo, że zeznając w grudniu, obecna kierowniczka oznajmiła z wyraźnym tryumfem, że zna już języki obce, z wyjątkiem łaciny). Obecna kierowniczka wyciągnęła z tego praktyczne wnioski i już pod koniec 2006 r. otrzymałem nową kartę stanowiska pracy z poleceniem dokładnego przyjrzenia się jej. No cóż, nie jest to jak wiadomo obszerny tekst, łatwo zauważyłem, że zniknęło z niego katalogowanie rękopisów, co zawsze było moim pierwszym zadaniem. P. Kulikowi podobną propozycję złożono dopiero później, ale ja już wtedy przeczuwałem możliwe konsekwencje i podpisałem tę kartę. Nie uchroniło mnie to od kolejnych niespodzianek, zawsze przykrych. Jak nieco później stwierdziłem, katalogowanie zbioru (zdawało by się oczywiste i priorytetowe zadanie w bibliotece) przestało być priorytetem i zniknęło też z zakresu obowiązków innych, już nowo zatrudnianych pracowników (nb. wbrew regulaminowi pracy). W takiej sytuacji przestała być również potrzebna i pracownia służąca opracowaniu zbiorów i jej połowa została odstąpiona p. Żurkowi, wschodzącej gwieździe Biblioteki. W tym co zostało zebrano część dobytku, resztę rozdano. W dodatku okazało się, że nie pasuję też do nowego, "młodego" zespołu, który p. Kierowniczka stworzyła. A ponieważ "dolce far niente" (no, jak odpadło opracowanie katalogowe, to jakby co najmniej pół albi i 3/4 pracy opadło) można równie dobrze dobrze uprawiać w gronie 6-osobowym, to bez przykrości ze mnie zrezygnowano i tylko brakło pretekstu, żeby rzecz praktycznie wykonać (w tym czasie, jak wiadomo, w BU działała już PIP). Finał nastąpił 13.V.2011 r., aczkolwiek zanosiło się, że stanie się to już na wiosnę 2010 r. - 2 szybkie wnioski o naganę, życzliwie rozpatrzone przez J.M., a trzeci (przy błyskotliwym współudziale moich młodszych kolegów) był już w trakcie, kiedy akcję niespodziewanie przerwano i rzecz się przeciągnęła o rok. Pewnie była to słuszna decyzja - sprawę załatwiono bardziej kompleksowo - jako reformę BU. Tak to w największym skrócie wyglądało. Widać wyraźnie, że udział p. Kadrowej był tu o tyle niezbędny, że z racji funkcji pisanie pewnych dokumentów leżało w jej kompetencji. Oczywiście nie gwarantuję, że to co napisałem jest zupełnie ścisłe. Poza tym dużą rolę mogły w tym wszystkim odegrać bardzo osobiste emocje bohaterów tego dramatu (ale o tym nie za wiele wiem). Pewnie na koniec - wyraźnie już widać, że do Biblioteki, ani nawet na Uniwersytet, nie wrócę - opublikuję tutaj dostępne sobie dokumenty, jako, że bardzo one pasują do tematyki forum, no i opisują losy BU w ważnym okresie jej dziejów. Z ich lektury - mam tylko te, które były mi dostępne - nie wynika jasno, jakie były motywacje poszczególnych osób. Ci, którzy decydowali, raczej nigdy nie podawali prawdziwych motywów swoich działań. Jednak z tego co zapisane w dokumentach, i z ogólnie znanej faktografii wynika, że istotnym wątkiem, osią wydarzeń, był konflikt między pracownikami BU a jej Dyrekcją. Oczywiście aktywny i świadomy udział wzięła w nim tylko część pracowników (część tej części została też w końcu zwolniona), spora dalsza część załogi została w to wciągnięta mimo woli, a do grona zwolnionych trafiły też dusze zupełnie niewinne, jak świeżo zatrudnieni w BU. Tak, proszę Państwa, zapisaliśmy się w historii nie tylko Biblioteki, ale i Uniwersytetu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mafia Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: 156.17.58.* 23.02.12, 15:49 Panie JG – napisał Pan, że przepracował w Oddziale Rękopisów BUWr „bezawaryjnie” 22 lata (post z 19.02.12, 01:06). Na każdym kroku tu na forum podkreśla Pan swoje zasługi w katalogowaniu etc. Czy uważa Pan, że skatalogowanie 7 rękopisów z kolekcji Milicha (Mil. II 56, Mil. II 58, Mil. II 59, Mil. II 60, Mil. II 61, Mil. II 71, Mil. II 72) to aż tak dużo? Dla wyjaśnienia, dla osób, którym nic te nazwy/sygnatury nie mówią: chodzi o „Katalog rękopisów średniowiecznych Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu obejmujący kodeksy 6055-6124 (Rękopisy dawnej Biblioteki J. G. Milicha w Zgorzelcu. T. 1)”; z pisania 2 tomu Pan się wycofał. Dla porównania: w tymże 1 tomie tzw. katalogu Milicha p. (ś.p.) Stanisław Kądzielski zrobił 22 opisy, p. Wojciech Mrozowicz 13, p. Jan Przytulski 26, p. Hanna Strzelecka-Ascher 2. Katalog jest dostępny w Oddziale Rękopisów BUWr, zatem każdy może zweryfikować te informacje. Na forum to, jak wiadomo, każdy może wypisywać, co chce. Niestety praktyka pokazuje, że „krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje”, że tak się wyrażę kolokwialnie... Co do tych kompetencji – bez urazy – nie jest Pan filologiem klasycznym, jak wybitni specjaliści od katalogowania rękopisów średniowiecznych łacińskich, zatem choćby z tego względu należałoby zachować ostrożność w ocenianiu kompetencji innych. Oczywiście - żeby sprawa była jasna – brak p. Mrozowicza (eksperta w dziedzinie kodykologii) w Oddziale Rękopisów BUWr jest niepowetowaną stratą i nikt nigdy nie miał co do tego wątpliwości. Niewątpliwie musi też być bolesne dla Pana, że nawet do Pana „rodzimej” instytucji (wszak jest Pan historykiem sztuki z wykształcenia) nie chcą Pana przyjąć (jak wynika z postu z 19.02.12, 01:06). Być może to już nawet nie jest spisek władz Uniwersytetu (kierownictwa, dyrekcji, rektora, pani kadrowej), tylko jakiś grubymi nićmi szyty spisek władz wyższych albo może mafii (jak Pan sugeruje w swoim poście) czy może pozaziemskich cywilizacji, któż to wie, nie można niczego wykluczyć ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.02.12, 02:11 @mafia (rękopiśmienna): > bezawaryjnie” 22 lata (post z 19.02.12, 01:06). Na każdym kroku tu na for > um podkreśla Pan swoje zasługi w katalogowaniu etc. Musiałbym sprawdzić, ale mam wrażenie, że o swoich niemałych zasługach w katalogowaniu w ogóle tu nie pisałem, choć o katalogowaniu i owszem. Sam też w wielu (zapewne) miejscach podnosiłem swoje zasługi, głównie z tego powodu, że nie było innych chętnych, a pewne zasługi w pracy dla BU jednak posiadam. Ogólnie rzecz ujmując, Droga Mafio (rękopiśmienna), żeby o czymś się wypowiadać, trzeba mieć jakieś pojęcie o tym. W czasach, kiedy inkryminowany katalog powstawał, Ciebie w OR nie było. Ponieważ jednak rozpowszechniasz niesprawdzone i nieprawdziwe informacje, to je na użytek Szanownych Czytelników tego forum, oraz dla wiedzy potomnych, nieco skoryguję. Otóż, do zespołu katalogującego dołączyłem nieco później, więc z tego powodu przypadła mi w udziale dopiero 8. dziesiątka kodeksów (sygn. Mil. II 71-80), później robiłem już proporcjonalnie dalsze partie rękopisów, w 2 dalszych turach, ale to nikogo nie zainteresuje, zresztą wydawanie katalogu stanęło po wydaniu 2 tomu (z tzw. przyczyn obiektywnych) i spora część tego co zrobiliśmy nie została nawet do druku przygotowana. Przy przygotowywaniu do druku okazało się, że należy opracować opisy niektórych autorów na nowo i mi przypadły właśnie Mil. II 56, Mil. II 58, Mil. II 59, Mil. II 60, Mil. II 61, i być może jeszcze inne z dalszych części (nie chce mi się sprawdzać). Poza tym, ponieważ koledzy najczęściej opuścili opisy kodykologiczne, więc przygotowując do druku na mnie scedowali sporą część tej żmudnej roboty i robiłem te opisy chyba dla wszystkich wymienionych na kartach tytułowych (w różnym stopniu, oczywiście). W przygotowaniach do druku, wyjąwszy opisy fizyczne kodeksów, zasadniczo nie uczestniczyłem. Na drugim tomie katalogu nie ma już mojego nazwiska, ponieważ zabroniłem go tam umieszczać zobaczywszy co jeden z kolegów redaktorów zrobił z moimi opisami w 1. tomie. Nieco zredukował te opisy, więc użytkownicy katalogu, kierując się wskazówkami co do autorstwa, mogli by mieć do mnie pretensje o niedbalstwo, bowiem np. niektórych istniejących w tych kodeksach tekstów w katalogu po prostu nie ma. Niestety, pod koniec tej operacji, jaką było katalogowanie średniowiecznych rękopisów z Biblioteki MIlicha, zespół się wykruszył, a atmosfera w pozostałej grupie takoż. To tak w największym skrócie o moim udziale w tym jednak cennym i w historii OR wyjatkowym przedsięwzięciu.. > Co do tych kompetencji – bez urazy – nie jest Pan filologiem klasyc > znym, jak wybitni specjaliści od katalogowania rękopisów średniowiecznych łaciń > skich, Filologiem faktycznie nie jestem, zwłaszcza klasycznym, co zresztą w pracy z tekstami średniowiecznymi jest tak średnio użyteczną kwalifikacją, przede wszystkim jednak to zdanie wydaje mi się dziwne. Na pewno jest tak, że są i bardziej ode mnie kwalifikowani specjaliści, i mniej. Zależy od konkretnych nazwisk. Co do p. Mrozowicza w zupełności się zgadzam. On jeden jakoś sensownie sobie radził z pracą Oddziału. Szkoda, że porzucił OR już na początku lat 90-tych. Zasług ma dużo więcej niż ktokolwiek z OR. Nie ma czasu ani miejsca, ale z pewnością przyszły Magnificencja powinien wyściubić parę złotówek i mu niewielką tablicę ku czci w sieni na Piasku ufundować. Ale pech polega na tym, że jak słusznie ktoś zauważył, nie można wejść do tej samej rzeki dwa razy. > Niewątpliwie musi też być bolesne dla Pana, że nawet do Pana „rodzimej > 221; instytucji (wszak jest Pan historykiem sztuki z wykształcenia) nie chcą Pa > na przyjąć (jak wynika z postu z 19.02.12, 01:06). Proszę może ten post uważniej przeczytać. Jednak pracę mi tam zaoferowano, więc pewnie chcieli mnie przyjąć. Dlatego złożyłem podanie o przyjęcie, mam nawet sporo papierów z parafkami Dyrektora tego instytutu, nawet podpisaną kartę stanowiska pracy. Nie udało się przejść przez Kadry, gdzie pewnie też utknęło moje podanie, bo nie zwrócono mi go z resztą dokumentów. P. Dyrektorowi poradzono, żeby zrezygnował z mojej kandydatury i co miał robić? Na koniec tej erraty jeszcze sprostowanie niezbyt ścisłych informacji w poście nieocenionego kol. Bibliotekarza, nie zależy nam przecież, zeby publika miała niewłaściwe o nas wyobrażenie. > A nasze zasługi były w tej sprawie, muszę z dumą przyznać, spore. Strajk, transparenty, Strajku to jednak nie było, transparenty tak. Jedynie grupka radykałów, częściowo chyba nawet obecnie już "zreformowana", wzywała do strajku. Okazało się nas być jednak za mało, żeby sobie postrajkować prawdę powiedziawszy. Poza paroma wiecami, najmocniejszym wyrazem niepokornych nastrojów w BU było własnie to forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mafia Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: 156.17.58.* 24.02.12, 15:44 Panie JG – całą swoją 22-letnią „działalnością” niewątpliwie wystawił sobie Pan pomnik nawet trwalszy od tego horacjańskiego ;-) Co do tej „atmosfery”, m. in. przy katalogowaniu: cóż – tak się składa, że umiejętność współpracy z kolegami to prawdziwa sztuka (niestety nie każdy potrafi temu zadaniu sprostać), poza tym każdy posiada inne kompetencje. Wyliczanie własnych zasług, a deprecjonowanie zasług innnych dla BUWr (e.g. p. AŻ) to już Pana, zdaje się, modus operandi. Niestety to do niczego sensownego nie prowadzi. Poza tym co najmniej dziwnym wydaje się zjawisko zniesławiania instytucji, do której jednak chce się wrócić. Btw - świetnie, że chociaż docenia Pan wkład pracy p. Mrozowicza, innych kolegów (wspomnianych przy okazji katalogu) już pewnie mniej. >Jednak pracę mi tam zaoferowano, więc > pewnie chcieli mnie przyjąć. Dlatego złożyłem podanie o przyjęcie, mam nawet s > poro papierów z parafkami Dyrektora tego instytutu, nawet podpisaną kartę stano > wiska pracy. Nie udało się przejść przez Kadry, gdzie pewnie też utknęło moje p > odanie, bo nie zwrócono mi go z resztą dokumentów. P. Dyrektorowi poradzono, że > by zrezygnował z mojej kandydatury i co miał robić? Nie wiem, może zaprotestować w spektakularny sposób, niczym Rejtan ;-) Rzeczywiście to jakiś spisek wszechczasów musi być! Specyficznego "poczucia humoru" to Panu nie brakuje! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 25.02.12, 23:06 @ Mafia (rękopiśmienna): > .... całą swoją 22-letnią „działalnością” niewątpliwie wystawił > sobie Pan pomnik nawet trwalszy od tego horacjańskiego ;-) > ...Wyliczanie własnych zasług, a deprecjonowanie zasług innnych dla BUWr (e.g. p. AŻ) ... Jest Pani, p. Mafio, pewna, że nic jej nie dolega? Skoro już niespodziewanie pojawił się tu p. A.Ż., to muszę zaznaczyć, że jako jedyny chyba na tym forum podnoszę jego zasługi i niebywałą karierę, jaką niewątpliwie zrobił. Karierę w amerykańskim prawie stylu. Od byłego pracownika zbankrutowanego wydawnictwa, w randze magistra, do zarządzającego milionowymi grantami, prawie czwartego dyrektora BU (w tej samej randze, co prawda), szefa najważniejszego oddziału BU. Przecież granty p. Żurka były w swoim największymi - co do nakładów z funduszy publicznych - projektami na Uniwersytecie! Przecież nie tylko piszę o osiągnięciach p. A.Ż., ale nawet udostępniłem mu (odpłatnie) bazę danych iluminowanych kodeksów BU! (2 tys. z przewidzianych w tym serwisie "ok. 17 961 digitalnych ujęć obrazujących ponad 9 234 obiektów"). Może gdyby był bardziej spolegliwy dla swoich współpracowników, to do dziś bym z nim współpracował? Jak może być Pani Mafio (rękopiśmienna) taka niesprawiedliwa? A jak w końcu udostępni publice swoje rewelacyjne serwisy, to pewnie ludzie z Bildarchiv w Marburgu będą musieli posypać głowy popiołem (mimo, że już po Popielcu). "Śląskie Archiwum Ikonograficzne" powinno być już zresztą ukończone (na stronie BU jest informacja: projekt realizowany w okresie 15.03.2007 - 14.12.2011), ale zdaje się, że go nie ma. Pewnie przejściowe problemy techniczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kształtki Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.02.12, 17:31 panie JG ]:) _____________________________do świąt najbliższych daleko. ...nie widzieli, a uwierzyli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.02.12, 13:52 a propos zasług p. Mrozowicza "(eksperta w dziedzinie kodykologii)" - oczywiście każdy, kto zna realia naszej BU, zdaje sobie sobie sprawę, ze jego niewątpliwe osiągnięcia (jak choćby przeniesienie 3/4 zbiorów z zagrzybionego magazynu do bardziej odpowiedniego, pietro wyżej, i odkażenie tego zbioru) nie było by mozliwe bez współudziału dyrekcji biblioteki. Można wątpić, czy udałoby mu się tego dokonać za następców tego dyrektora, z którym współpracował, z których jedni cenili sobie swoiście rozumianą biblitekarską równość, w imię której te cenne manuskrypty przez lata kooperowały z różnej maści grzybkami, czy innymi, którzy nie mieli żadnej sensownej idei pracy w BU, poza bezwładnym skonfliktowaniem się z jej personelem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny czyytelnik Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 08.03.12, 14:25 Znam JG, jego dorobek i wiem, że może z dumą pisać o tym, co przez 22 lata zrobił w bibliotece. A nie pisze z dumą, tylko rzeczowo i nie wywyższa się nad innych. W przeciwieństwie do p. mafii (nos mi podpowiada, kto nie ma odwagi podpisać się choćby inicjałami). JG, trzymaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JG Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.03.12, 13:17 > W przeciwieństwie do p. mafii (nos mi podpowiada, kto nie ma odwagi podpisa > ć się choćby inicjałami). Gwoli ścisłości: będąc pracownikiem BU łatwo zauważyć, że p.Mafia pisała z komputera służbowego (skończyła pisać b. porządnie, przed 16-tą - na Piasku to ważne), zaś sposób jej wypowiedzi jest tak charakterystyczny, że wszyscy zainteresowani (z bibliotecznym zwierzchnictwem na czele) z pewnością nie mają wątpliwości co do jej tożsamości. Trzeba jej oodać sprawiedliwość - często we wpisach tutaj używała inicjałów, a raz (czy dawa) nawet śmiało podpisała się imieniem i nazwiskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mafia Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: 156.17.58.* 09.03.12, 15:36 @ inny czytelnik no proszę, przyganiał kocioł garnkowi. A Pan (Pani?) to niby ma odwagę podpisać się swoimi inicjałami? A ile lat Pan (Pani?) przepracował z p. JG, że tak dobrze jest Pan (Pani?) zorientowany w tym, co p. JG zrobił w bibliotece przez 22 lata? Publikacje to jedna sprawa, a współpraca z kolegą JG na co dzień w Oddziale Rękopisów to inna sprawa. Ale cóż – tak to już z niektórymi tu w Bibliotece na Piasku bywa. Jeden „geniusz” postulował nawet swego czasu, aby wszystkie oddziały zlikwidować, bo stwierdził, że nie ma w nich żadnych kompetentnych ludzi. To jest też wzorcowy przykład skromności, też nigdy nie wywyższał się nad innych ;-) Przy okazji – proszę może zmienić „nick” – trochę niefortunny, z racji, że ze strony czytelników to akurat na p. JG były skargi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny czyytelnik Re: Uniwersytet w Sądzie pracy IP: *.143.242.8.ultranet.net.pl 08.03.12, 14:32 Ten, hmmm, hmmm, "bibliotekarz" ma jakieś fixum dyrdum na punkcie byłego rektora. Pewnie obwinia go też za suszę w Skandynawii i marne zbiory kawy w Brazylii. Mam nadzieję, że to jednak nie bibliotekarz. Aż tak durni bibliotekarze w przyrodzie nie występują Odpowiedz Link Zgłoś