Dodaj do ulubionych

Germańska fala zalewa piastowski Wrocław

    • Gość: barbaan Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.09, 15:25
      Do Pana hans-jurgen!

      Halo!

      Moze Pan wyjasni, jak jest to mozliwe i w jakich kategoriach
      zaszeregowac - pytajac w Niemczech np. 14- 15- latka gdzie lezy
      Polska - odpowiada w Niemczech albo inne nieuctwa tej mlodziezy - z
      nazwiskiem Hitler czy Auschwitz nie moze sobie nic skojarzyc.

      Czego swiadectwem jest tego rodzaju brak swiadomosci historycznej
      tej mlodziezy, ktora za 10, 15 lat przejmie odpowiedzialnosc
      polityczna.
      Czy bedzie to nastepne pokolenie nie majace pojecia o historii
      wlasnego panstwa ze skutkiem - nie znam tzn. tego nie bylo, inny
      klamia i wymyslaja, obrazaja nas i cierpia na ksenofobie!

      Zwiazku z tym jeszcze raz proponuje, aby mlodziezy pomoc w
      odnalezieniu sie i nauczeniu historii, aby nie wygladali glupio - w
      programie historii - konfrontacja i wyrobienie sobie zdrowego zdania
      o Auschwitz!

      barbaan
      • hans-jurgen Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław 26.02.09, 18:03
        Gość portalu: barbaan napisał(a):

        > Do Pana hans-jurgen!
        >
        > Halo!
        >
        > Moze Pan wyjasni, jak jest to mozliwe i w jakich kategoriach
        > zaszeregowac - pytajac w Niemczech np. 14- 15- latka gdzie lezy
        > Polska - odpowiada w Niemczech albo inne nieuctwa tej mlodziezy - z
        > nazwiskiem Hitler czy Auschwitz nie moze sobie nic skojarzyc.
        >
        > Czego swiadectwem jest tego rodzaju brak swiadomosci historycznej
        > tej mlodziezy, ktora za 10, 15 lat przejmie odpowiedzialnosc
        > polityczna.
        > Czy bedzie to nastepne pokolenie nie majace pojecia o historii
        > wlasnego panstwa ze skutkiem - nie znam tzn. tego nie bylo, inny
        > klamia i wymyslaja, obrazaja nas i cierpia na ksenofobie!
        >
        > Zwiazku z tym jeszcze raz proponuje, aby mlodziezy pomoc w
        > odnalezieniu sie i nauczeniu historii, aby nie wygladali glupio - w
        > programie historii - konfrontacja i wyrobienie sobie zdrowego zdania
        > o Auschwitz!
        >
        > barbaan
        ---------------------------------------------------------------------
        Prosze nie dramatyzowac, podany tutaj przyklad nalezy zaliczyc
        do tej samej kategorii " sensacji ", co rzekome zabraniane
        rozmawiania w Niemczech po polsku.
        Pisalem juz i po raz kolejny powtarzam, przestancie poslugiwac sie
        w takich dyskusjych, jak ta, uogolnieniami, plotkami lub wrecz
        klamstwami. Prosze podawac zrodla, na podstawie ktorych, mozna
        je zweryfikowac.
        Oczywiscie, ze w Niemczech sa tysiace dzieci, w podanym wieku,
        ze nie wiedza kto to byl Hitler, ale one nie wiedza tez kto
        jest aktualnym kanclerzem.
        Roznica pomiedzy Niemcami i wogole panstwami zachodniej
        Europy, a Polska polega na tym, ze tu na zachodzie i w
        Niemczech tez, historie pozostawiono fachowcom - historykom,
        a politycy zajmuja sie terazniejszoscia i ksztaltowaniem
        przszlosci, W Polsce natoniast, z uporem maniaka, uprawia
        sie polityke historyczna, uwypukla sie martyrologie narodu,
        lubuje sie w przegranych powstaniach i wbija sie Polakom
        do glow, rzekome poslannictwo narodu polskiego, rzekomy mesjanizm.



        • Gość: Ute Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.ws.highway.telekom.at 26.02.09, 18:45
          > Gość portalu: hans-jurgen napisał:
          >
          > Prosze nie dramatyzowac, podany tutaj przyklad nalezy zaliczyc
          > do tej samej kategorii " sensacji ", co rzekome zabraniane
          > rozmawiania w Niemczech po polsku.
          > Pisalem juz i po raz kolejny powtarzam, przestancie poslugiwac sie
          > w takich dyskusjych, jak ta, uogolnieniami, plotkami lub wrecz
          > klamstwami. Prosze podawac zrodla, na podstawie ktorych, mozna
          > je zweryfikowac.
          >
          A ja w Austrii słyszałem o tym przypadku, a Ty biedaku nie
          łyszałeś ?
          >
          > Oczywiscie, ze w Niemczech sa tysiace dzieci, w podanym wieku,
          > ze nie wiedza kto to byl Hitler, ale one nie wiedza tez kto
          > jest aktualnym kanclerzem.
          > Roznica pomiedzy Niemcami i wogole panstwami zachodniej
          > Europy, a Polska polega na tym, ze tu na zachodzie i w
          > Niemczech tez, historie pozostawiono fachowcom - historykom,
          > a politycy zajmuja sie terazniejszoscia i ksztaltowaniem
          > przszlosci,
          >
          Ach, co Ty nie powiesz. A moje dzieci miały w Austrii historie.
          Poza tym Niemiecki system edukacji jest bardzo kiepski.
          Dzieci mogą sobie np. zrezygnować z jednego przedmiotu.
          Zazwyczaj jest to matematyka.
          Nic więc dziwnego że w Niemczech jest sześć milionów analfabetów.
          W niemieckiej TV jest reklama zychęcająca niemców nie umiących
          czytać
          do nauczenia się czytania.
          Jak chcesz dowody, to rozbierz się nad rzeką, i skacz do wody.
          >
          >
          > W Polsce natoniast, z uporem maniaka, uprawia
          > sie polityke historyczna, uwypukla sie martyrologie narodu,
          > lubuje sie w przegranych powstaniach i wbija sie Polakom
          > do glow, rzekome poslannictwo narodu polskiego, rzekomy mesjanizm.
          >
          >
          Z tym posłannictwem to chyba się pomyliłeś.
          Martylologia narodu Niemieckiego , nie istnieje.
          Oni byli zawsze barbarzyńcami i polaków podbijali .
    • evulish idioci 26.02.09, 17:43
      czytam tu od jakiegoś czasu komentarze do tego artykułu, i jedyne, do czego
      jestem w stanie dojść, to to, iż jest tu pełno KRETYNÓW.
      Spora część tych, co tu komentują (dla przykładu niejaka Kleopatra o
      zdolnościach myślenia na poziomie zacofanej w rozwoju 10letniej dziewczynki)
      są po prostu psychicznie niezdolni do jasnego i logicznego myślenia, i
      dokonują tu swoistą ideologiczną masturbację, podniecając się swoim "ach jak
      wielkim patriotyzmem" (może jeszcze genetycznym?) wypisując tutaj teksty
      zasłyszane zapewne u mamusi i tatusia, żeby zaszpanować jak wyrobione, i znowu
      "ach jak patriotyczne" mają poglądy, i pieprzą jak to będą dzielnie bronić
      Polski przed najazdem Niemców, którego zapowiedzią jest zmiana nazwy jakiejś
      głupiej hali przez wrocławskiego prezydenta (za którym, jak twierdzą, stoi
      niemiecki rząd [który nie ma zapewne niczego lepszego do roboty?]).
      • Gość: Kleopatra Re: idioci IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.02.09, 17:58
        dziękuję najmocniej za skomentowanie moich pogladów,

        Liczyliśmy tu na komentowanie faktów i ustosunkowanie się do tematu
        a nie na wyszydzanie poglądów, ale zbytnio mnie taka opinia nie
        dziwi, dziś gazety wmawiają ludziom, zeby przypadkiem nie
        przyznawali się do Patriotycznej postawy a broń Boze narodowych
        poglądów ! Niemcy realizują politykę narodową, ale Polacy w żadnym
        razie nie powinni tego samego czynić. Gazety (niemieckie w Polsce)
        im to skutecznie wybiją z głowy.

        Kłaniam się.

        p.s. Pani wulgarny język wystarczył mi na tyle, by prosić o
        nieprezentowanie już Pani poglądów, życzę więcej POgody Ducha!
        • evulish Re: idioci 26.02.09, 18:07
          A tu dalej o Niemcach, Niemcach, Niemcach. Tylko to w głowie. Uwaga, bo za
          chwilę zaczniesz widzieć ich wszędzie.
          Przepraszam, ale nie zauważyłaś, że do tematu jak najbardziej się
          ustosunkowałem. Przeczytaj uważnie post.
          Teraz ja powiem, czego u ciebie nie zauważyłem. Nie zauważyłem u ciebie
          jakiejkolwiek formy patriotyzmu, ani "narodowych poglądów", a jedynie problemy z
          nieuzasadnionym strachem i dziwną nienawiścią do czegokolwiek niemieckiego.
          Co do wyszydzania poglądów, powtarzam: ty nie masz poglądów.
          • evulish Re: idioci 26.02.09, 18:09
            Muszę dodać, że nie mam żadnego związku z jakąkolwiek partią polityczną. W
            przeciwieństwie do pani, mam własne poglądy, dziękuję.
            • Gość: Kleopatra Re: idioci IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.02.09, 18:20
              Muszę dodać, że nie mam żadnego związku z jakąkolwiek partią
              polityczną. W
              > przeciwieństwie do pani, mam własne poglądy, dziękuję.

              ............
              no proszę, to jednak to chamstwo i prostackie słownictwo nie było
              konieczne ? nawet dziękuje mi Pani ? cóż za dramatyczna przemiana w
              przeciągu 5 minut ! poglądy to moze i pani ma, natomiast na pewno
              nie została pani wychowana ! udzielić Ci (jeśli już tak się ze mną
              spoufaliłaś) podstaw Savoir-vivre ?
              • evulish Re: idioci 26.02.09, 18:31
                Jesteś tragedią niestety. Tragedią psychiczną. Jesteś idiotką i jedyne co może
                ci dać satysfakcję to fakt, iż nie przeklinasz (no i, rzecz jasna, pseudo
                patriotyzm). A więc rodzice wychowali cię na głupią, ale grzeczną? No cóż, nie
                wyrównuje to strat.
                • Gość: Kleopatra Re: idioci IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 26.02.09, 18:37
                  a ty jestes wychowana na kogo ? na prostaczkę ?
                  tez mi powód do dumy !

                  poglądy moich rodziców to poglądy tzw "światowe"
                  ale to ich sprawa, jeśli nie masz nic do zaproponowania niż ocena
                  (wątpliwa) cudzych poglądów, to nie zajmuj mnie dłużej, bo nie widzę
                  żadnego sensu słuchać twoich przykrych inwektyw
                  • evulish Re: idioci 26.02.09, 18:47
                    No cóż, jestem wychowany na normalnego, zdrowego na umyśle człowieka i "nic co
                    ludzkie nie jest mi obce".
                    Powtarzam: nie oceniam twoich nieistniejących poglądów, tylko ciebie.
                    Przyzwyczaj się do tego, nie jesteś sama na tym świecie. A te przykre inwektywy
                    to cała, smutna prawda. A istnieją trzy rodzaje prawdy: cała prawda, święta
                    prawda i gó... prawda. Ta trzecia jest ci najbliższa, jako że ją reprezentujesz.
                    • Gość: Kleopatra Re: idioci IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.02.09, 20:02
                      wstydziłbyś się do swoich agresywnych wręcz chamskich wypowiedzi
                      mieszać Terencjusza. Publius Terentius jest też autorem innej
                      sentencji:

                      "Uległość stwarza przyjaciół, mówienie prawdy nienawiść."
                      A ciebie najwidoczniej prawda bardzo uraziła, nic na to nie poradzę,
                      jak jesteś zdrowy na umyśle - co tak podkreślasz- to jakoś to sobie
                      z tym poradzisz, powodzenia
      • evulish dalszy ciąg: idioci 26.02.09, 17:59
        I oczywiście twierdzą, iż wszystko jest winą Niemców... Chociażby II Wojna Światowa
        Trzeba jednak zauważyć, że adolf hitler doszedł do władzy, zwalając winę za
        kryzys w tamtych czasach na naród Żydowski. Oczywiście, proste umysły uwierzyły
        mu, zagłosowały na niego. Teraz, niech taka Kleopatra (będąca niewątpliwie osobą
        o ograniczonych zdolnościach pojmowania i WYJĄTKOWO prostym umyśle) wyobrazi
        sobie, że mogłoby dojść do czegoś podobnego teraz, w Polsce, tym bardziej, jeśli
        pewien polski polityk tak głośno wyje o germanizacji niczym adolf hitler o
        Żydach. Jest zresztą wiele podobieństw: kłamstwo, manipulacja, partia zarządzana
        przez jedną osobę. Na szczęście poparcie tej osoby nie sięga tak daleko, a nie
        wszyscy Polacy to ciemnota.
        • Gość: Ute Re: dalszy ciąg: idioci IP: *.ws.highway.telekom.at 26.02.09, 19:20
          hans-jurgen napisał:

          evulish napisał:

          > I oczywiście twierdzą, iż wszystko jest winą Niemców... Chociażby
          II Wojna Świa
          > towa
          > Trzeba jednak zauważyć, że adolf hitler doszedł do władzy,
          zwalając winę za
          > kryzys w tamtych czasach na naród Żydowski. Oczywiście, proste
          umysły uwierzyły
          > mu, zagłosowały na niego. Teraz, niech taka Kleopatra (będąca
          niewątpliwie osob
          > ą
          > o ograniczonych zdolnościach pojmowania i WYJĄTKOWO prostym
          umyśle) wyobrazi
          > sobie, że mogłoby dojść do czegoś podobnego teraz, w Polsce, tym
          bardziej, jeśl
          > i
          > pewien polski polityk tak głośno wyje o germanizacji niczym adolf
          hitler o
          > Żydach. Jest zresztą wiele podobieństw: kłamstwo, manipulacja,
          partia zarządzan
          > a
          > przez jedną osobę. Na szczęście poparcie tej osoby nie sięga tak
          daleko, a nie
          > wszyscy Polacy to ciemnota.
          >
          evulish, w końcu napisałeś coś prawie na temat.
          Do tej pory zajmowałeś się innymi userami.
          To co napisałeś nie jest niczym nowym, a więc nie Twoją konkluzją.
          Nie zwalaj na to , że to prości ludzie wybrali Hitlera.
          Hitler był promowany przez elity niemieckie.
          Twoja obskurna znajomość historii , nie daje Tobie głębszego wglądu
          w dzieje tamtych czasów.
          Obskórne masz również słownictwo, i stosujesz metodę szukania sobie
          kozła ofiarnego.
          Najwidoczniej musisz mieć takie potrzeby psychiczne.
          A więc jak masz zamiar się tu dalej koleś mastrubować psychicznie,
          to jesteś pod złym adresem.
          Może zabłyśniesz tu nam, i napiszesz w końcu coś na temat mądralo.
          • evulish Re: dalszy ciąg: idioci 26.02.09, 20:40
            No cóż, nie jest to nic nowego głownie dlatego że to fakt. To, iż wsparły to
            "elity niemieckie", pierwszego nie neguje. Nie potwierdza to jednak tego, że
            Niemcy jako naród, całość, ponoszą winę za zbrodnie II wojny światowej. Co do
            słownictwa i szukania kozła ofiarnego to się nie zgodzę z twoją opinią. Po
            prostu mam coś przeciwko idiotom i kretynom, do opisania tego nie trzeba
            skomplikowanego słownictwa. Co do tematu, to przeczytaj znowu, może zauważysz,
            iż już napisałem moją opinię o nim.
            • Gość: Ute Re: dalszy ciąg: idioci IP: *.ws.highway.telekom.at 26.02.09, 21:30
              Powiedz co masz do powiedzenia, i nie nazywaj tu proszę ludzi
              iditami i kretynami. Przekonaj ich o swojej racji, jeśli masz ochotę.
              Inaczej sam z siebie robisz idiotę.
            • Gość: Po Łabę Re: dalszy ciąg: do evulish IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.09, 14:32
              Czy mamcia nieszanownej pani pracowała pod koszarami wermachtu, że
              posiada nieszanowna pani tak głęboką informację, że nie wszyswcy
              niemcy ,,etc. Idiotyzmów nie należy powtarzać.
    • hans-jurgen Czas konczyc ta bezsensowa dyskusje. 26.02.09, 18:46
      Jeszcze Polska nie zginela...
      Cieszy mnie niezmiernie, ze wsrod tych prawie 500 wpisow 2/3
      to wypowiedzi ludzi patrzacych pozytywnie w przyszlosc, ludzi
      przyjaznie nastawionych do zycia i wspolmieszkancow naszej planety.
      Ciesza wypowiedzi, szczegolnie mlodych wroclawiakow, ktorzy potrafia
      sie identyfikowac z tym miastem i jego bogata tysiacletnia historia.
      Nie obchodzi ich kto wybudowal te piekne budowle, ciesza sie,
      ze ostaly sie z wojennej pozogi i moga je podziwiac i z duma
      opowiadac o nich przyjaciolom.
      Osobiscie uwazam, ze przyszlosc nie nalezy do " panstw narodowych "
      a do " Europy narodow ", gdzie nie istotne bedzie kto w jakim
      jezyku rozmawia w domu, bo bedzie to tylko jezyk regionalny,
      niejako jedna z europejskich gwar.
      Sam naleze do generacji 70+, ale mam swiadomosc, ze czasy moich
      rodzicow minely bezpowrotnie, takze czasy mojej mlodosci minely,
      nie moge natomiast zrozumiec motywow dzialania takich ludzi,
      jak prof Nowak, O. Rydzyk, bracia Kaczynscy i oczywiscie
      niektorych moich adwersarzy tu na forum.
      Pozdrawiam i zycze Wszystkim powodzenia

      Hans- Jürgen

      Do nastepnego ciekawego tematu.
      • Gość: Kleopatra do Hans IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 26.02.09, 18:53
        Panie Hansie Jurgen, jeśli ma Pan ponad 70 lat to jestem w stanie
        zroumieć (choć w małym stopniu) Pańskie poglądy, przepraszam jeśli
        poczuł się Pan dotknięty konfrontacją z moimi, ja jestem prawie 3
        razy młodsza od Pana i bardzo przepraszam jesli Pana uraziłam
        osobiście dotykając Pańskich racji (ma Pan prawo czuć się w Polsce
        dobrze i nie chciałabym Panu tego zakłócać)choć mam zupełnie inne
        spojrzenie na świat, dziekuje za poprawienie mojej Polszczyzny !
        Pozdrawiam gorąco Panie Janku !
        • hans-jurgen Re: do Hans 26.02.09, 19:36
          Dziekuje Pani Kleopatro za pozdrowienia.
          Musze jednak Pania nieco rozczarowac, otoz nie mieszkam w Polsce
          od prawie 40-stu lat. Na poczatku lat 70-tych pozwolono mi w ramach laczenia
          rodzin opuscic Polske i od tamtego czasu zyje w Dolnej Saksonii. Do Polski nie
          raz zagladam, w koncu jeszcze nie wszyscy starzy znajomi poumierali.
          • Gość: Kleopatra Re: do Hans IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.02.09, 19:45
            Panie Hansie, czy w Dolnej Saksonii czy na Dolnym Śląsku pozdrawiam
            Pana nie mniej ciepło, a co do umierania to wszyscy prędzej czy
            pozniej i niezależnie od wieku spotkamy się w Ojczyznie Niebieskiej,
            gdzie prawdopodobnie nie będzie państw, bo wszyscy jesteśmy po
            prostu Dziećmi Jednego Boga:-) Sciskam gorąco !
            • Gość: Po Łabę Re: do Hans IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.09, 14:34
              Ponure odgłosy zabobonu, o życiu wiecznym za którymi idzie mord
              niemieckiego troglodyty.
              • hans-jurgen Re: do Hans 28.02.09, 16:53
                Gość portalu: Po Łabę napisał(a):

                > Ponure odgłosy zabobonu, o życiu wiecznym za którymi idzie mord
                > niemieckiego troglodyty.
                -----------------------------------------------------------------------
                Raport USA: Polska to kraj korupcji, antysemityzmu i rasizmu
                ----------------------------------------------------------------------
                Nadużycia policji, przepełnione więzienia, korupcja, nieskuteczne sądownictwo, zbyt wolne zwracanie zagrabionych majątków, łamanie prawa do prywatności, antysemityzm, rasizm i brak tolerancji wobec homoseksualistów. To nie Białoruś, Uzbekistan czy Chiny. Tak Polskę opisuje w swoim najnowszym raporcie amerykański Departament Stanu.
                ----------------------------------------------------------------------
                Oto material nad ktorym powinien/a zastanowic sie osoba podpisujaca
                sie: " Po Łabę " . Nie zaszkodzi aby i inni nad tym sie zastanowili.

                wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Raport-USA-Polska-to-kraj-korupcji-antysemityzmu-i-rasizmu,wid,10895301,wiadomosc.html?ticaid=17961
      • Gość: Ute Re: Czas konczyc ta bezsensowa dyskusje. IP: *.ws.highway.telekom.at 26.02.09, 19:46
        hans-jurgen napisał:
        ............
        >
        > Osobiscie uwazam, ze przyszlosc nie nalezy do " panstw narodowych "
        > a do " Europy narodow ", gdzie nie istotne bedzie kto w jakim
        > jezyku rozmawia w domu, bo bedzie to tylko jezyk regionalny,
        > niejako jedna z europejskich gwar.
        > Sam naleze do generacji 70+, ale mam swiadomosc, ze czasy moich
        > rodzicow minely bezpowrotnie, takze czasy mojej mlodosci minely,
        > nie moge natomiast zrozumiec motywow dzialania takich ludzi,
        > jak prof Nowak, O. Rydzyk, bracia Kaczynscy i oczywiscie
        > niektorych moich adwersarzy tu na forum.
        >
        Mówi się, najłatwiej zrozumieć siebie samego.
        A więc nie idź na łatwiznę przyjacielu.
        Nigdy bym niechciał, aby w Polsce było tyle nacjonalistów,
        chodowanych za pieniądze podatnika, co jest w Niemczech.
        Niech każy żyje gdzie chce, i niech ludzie się traktują na równi z
        szacunkiem.
        Wtedy zbaczysz hans-jurgen, nie będzie tu omawianych problemów.
        Wtedy nie będzie Rydzyka, i nie będzie zbijania kapitału społecznego
        na lękach ludzi.
        Puki co , trzeba się mieć na baczności.
        Niemcy bowiem nie są w stanie rozwiązać sami swoich problemów z
        długami.
        Nie są również w stanie pokonać u siebie eksplozji populacji
        muzułmańskiej.
        A więc należy się spodziewać w Niemczech, upadku produktywności
        społeczeństwa niemieckiego.
        A co za tym idzie systemu socjalnego w tym kraju.
        Jedna z obcji jest doprowadzenie do niezadowolenia społecznego i
        konfliktu międzynarodowego.
        Czy to dzisiaj możliwe ? Nie wiem.
        Wiem jedno, co dzisiaj jest nie dopomyślenia, jutro może być faktem.

      • Gość: barbaan Re: Czas konczyc ta bezsensowa dyskusje. IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.09, 20:17
        Halo!

        Wie Pan, ze zycie mojej rodziny (moja mama 70+, jako dziecko z
        rodzina wywieziona na Syberie - niestety rowniez skutkiem i wynikiem
        zaglady wojennej, przykre, ze musze o tym pisac) jest wtopine w to
        urokliwe miasto mlodosci!

        Po wojnie budowali Wroclaw, tworzyli jego piekno a teraz tetni ono,
        oddycha swiezoscią, ktora napelnia nasze serca, zmysly i cieszy, bo
        charakter miasta tworzony jest przez mieszkajacych i tylko we
        Wroclawiu mozna spotkac autentyczną, jedyną w swoim rodzaju
        atmosfere, ktora nie znajdzie sie gdzie indziej, wspanialą.
        Naturalnie, goscie są mili widziani!

        Dalszy ciąg: Odwiedzili dawne miejsce urodzin, miasto lezace na
        Ukrainie!
        Pozostal tam wspanialy dom wielopietrowy z posiadloscią i co Pan
        mysli sobie, sadze, ze nie inaczej niz ja i tu jestesmy mysle -
        zgodni jak przystalo na rozwaznych ludzi
        - TO NALEZY DO TYCH, KTORZY TAM MIESZKAJA, RODZA SIE I BEDA TAM
        MIESZKAC!
        NIECH SIE DOBRZE IM WIEDZIE!

        Moja kultura nakazuje nie przeszkadzac innym, niewinnym pokoleniom i
        miec respekt dla tych ludzi, ktorych rodzice i dziadkowe zostali ( i
        nie tylko ich) wciagnieci w zawieruche wojenną!

        Chetnie uslyszalabym o podobnych przykladach z zachodu!

        lacze pozdrowienia i oczywiscie powodzenia

        barbaan






        • Gość: barbaan Re: Czas konczyc ta bezsensowa dyskusje. IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.09, 20:36
          Halo!

          Dodam, ze poprzednia moja wypowiedz skierowana jest do Pana Hans-
          Jürgen!
          Przyznam, ze z 40 lecia pobytu w Niemczech pisze Pan bardzo dobrze
          po polsku i czasem z niektorych relacji Pana wyplywa sympatia do
          rozmowcy co chwali sie choc trzymany jest na ogol dystans!

          pozdrawiam

          barbaan

    • Gość: PolskaFederalna Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.aster.pl 26.02.09, 18:53
      Parę słów wyjaśnienia na temat autonomii dla Dolnego Śląska.

      Pomysł autonomii nie wiąże się absolutnie z odłączeniem od Polski. Czuję się w
      100 % Polakiem i nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek separatyzmie. Dolnoślązacy są
      klasycznymi Polakami, mówiącymi językiem czysto polskim. Nie mamy nawet swojej
      tożsamości regionalnej. Autonomia Dolnego Śląska związana z odrębnością narodowa
      jest nielogiczna.
      Obawiam się, że niestety dużo osób błędnie rozumuje to pojęcie - autonomia.
      Autonomia może mieć różne znaczenie i uzasadnienie.
      My opieramy się na płaszczyźnie czysto administracyjnej. Jest to nasza wizja
      ustroju państwa, w którym regiony posiadają silną samodzielność prawotwórczą.
      Dzisiaj władza centralna ma zarezerwowaną większość kompetencji, a województwa
      są obdarzone tyko symboliczną samorządności. A to my sami przecież możemy
      decydować o większości spraw, o swoim systemie podatkowym, prawie karnym,
      administracyjnym itp. Władza centralna powinna się zajmować tylko kwestiami
      nadrzędnymi dla regionów typu - polityka zagraniczna, powinna tyko nadzorować
      regiony. Na przykład my płacimy składkę zdrowotną tu na Śląsku , która idzie do
      Warszawy, a potem Warszawa to rozdziela i przesyła te pieniądze z powrotem do
      nas. Oczywiście część tych pieniędzy pożera tamtejsza biurokracja. A nam chodzi
      o to żeby te pieniądze były rozdzielane bezpośrednio na miejscu np. we
      Wrocławiu. Tak to można łopatologicznie wytłumaczyć.
      Jeżeli chcesz żeby Polska była państwem federalny jak np. Niemcy i Szwajcaria to
      zapraszam serdecznie na forum :

      ads.iq24.pl/
      • Gość: Ute Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.ws.highway.telekom.at 26.02.09, 19:51
        Dziękuje, ale nie skorzystam.
        Pachnie to bowiem na powturkę z historii.
      • Gość: Ute Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.ws.highway.telekom.at 26.02.09, 20:00

        Już to jedno zdanie z tej strony mówi za siebie.

        ____Od Admina________________________________
        W sensie politycznym autonomia oznacza
        samozarządzanie częścią lub całością
        terytorium państwa.

        _____________________________________________


        Nie ma czegoś takiego jak autonomia całością, tylko częścią.


      • Gość: Polka do federalisty IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.02.09, 20:16
        jaka autonomia ? już mieliśmy autonomię gdy Niemcy rękami lokalnych
        spadochroniarzy żądali korytarza eksterytorialnego, który też miał
        być autonomiczny !

        Nigdy więcej takich pomysłów, zaraz potem Niemcy zapragnęli podbic
        Polskę - było to zaraz po ogłoszeniu autonomii.

        Dlatego takie pomysły są dla Polaków bardzo bolesne ! I nawet nie
        wspominaj takich niedorzecznosci.
        • Gość: willi breslauer Re: do federalisty IP: *.chello.pl 26.02.09, 20:49
          Gość portalu: Polka napisał(a):

          > jaka autonomia ? już mieliśmy autonomię gdy Niemcy rękami
          lokalnych
          > spadochroniarzy żądali korytarza eksterytorialnego, który też miał
          > być autonomiczny !
          >
          > Nigdy więcej takich pomysłów, zaraz potem Niemcy zapragnęli podbic
          > Polskę - było to zaraz po ogłoszeniu autonomii.
          Zaufaj Dolnoślązakom.
          > Dlatego takie pomysły są dla Polaków bardzo bolesne ! I nawet nie
          > wspominaj takich niedorzecznosci.
          Dla mnie bolesne są pomysły rzadu we Warszawie.
          • Gość: Ute Re: do federalisty IP: *.ws.highway.telekom.at 26.02.09, 21:39
            Wybij sobie to z głowy willi breslauer, ludzie z dolnego śląska nie
            dadzą sobie mącić w głowach.
          • Gość: Realista Re: do federalisty IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.09, 14:43
            Kolejny pogrobowiec mamuńci pracującej w jadłodajni gestapo, którą
            od czasu do czasu po dobrym obiadku zapładniał sam strurmbanfurer.
    • Gość: barbaan Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 11:05
      Halo!

      Do wszystkich wroclawskich barankow - jezeli chcecie nie stwarzac
      sobie sami problemow w stosunku w szczegolnosci do Niemcow to - tak
      jak w München odwiedzając to miasto przez was tubytec-Niemiec
      odpowie wam, ze mieszka w München a nie w Monachium!

      Analogicznie musicie pomoc przybyszom-gosciam z zagranicy, grzecznie
      zwrocic uwage, ze przyjechali do Wroclawiu albo dotyczy to takze
      Polakow mieszkajacych w Niemczech, ktorzy muszą bolącą Niemcow
      prawde i fakty rozpowszechniac - aby Niemcy wiedzieli oraz, ze wojna
      sie skonczyla w roku 1945!

      Jezeli tego nie czynicie to pomagacie starej Niemieckiej generacji
      (wy z grzecznosci tak czynicie a w ich glowach powstają szkodliwe
      mysli (nic innego nie znają), ktore w Niemczech sa niestety
      popularne i to w przeroznych kregach, na dole czy na gorze, jest to
      wiatr na mlyn) powracają niezdrowe i szkodliwe mysli, o czym
      niejednokrotnie nawet tu zauwazykiscie a mlode pokolenie czesto
      zapchane materializmem i nie myslące (niski poziom nauczania)
      chetnie (bo co im innego pozostaje) bezkrytycznie jak zabawe z
      komputera przyjmuje!

      dziekuje za uwage

      barbaan

      • Gość: Kowalski Niemieckie nazewnictwo polskich miejscowosci. IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 12:41
        Przestanmy robic z igly, widly, czyli nie szukajmy, na sile,
        problemow tam, gdzie ich nie ma.
        Przeciez jest rzecza oczywista, ze zaden Polak jadac do Koloni
        czy Monachium, nie powie, ze " jade do Muenchen " czy jade do
        Koeln. Wiec nie wymagajmy od Niemcow aby uzywali nazw polskich
        miejscowosci w jezyku polskim, skoro te posiadaja odpowiedniki
        w jezyku niemieckim. Pozwolmy Niemcom jechac " nach Breslau,
        Krakau czy Warschau.
        • Gość: barbaan Re: Niemieckie nazewnictwo polskich miejscowosci. IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 15:59
          Halo!

          Nie zrozumiales (pozwole sobie na forme per ty)!
          Chodzi o to, ze jezeli jestes w München, to do Niemca (tam w
          München) nie powiesz - Monachium (i nie bedziesz uzywal polskich
          odpowiednikow, jak ty to okreslasz)!
          Podroze ksztalcą!

          Oczywiste teraz czy jeszcze nie!

          pozdrawiam

          barbaan
          • Gość: barbaan Re: Niemieckie nazewnictwo polskich miejscowosci. IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 16:30
            Kowalski

            Halo!

            Dodam, to tak jakbys mial nazwisko Kowal, a niemieccy przyjaciele
            nazywaliby ciebie Schmied!
            Jestes Kowal za granica czy Schmied (w Polsce oczywiste)!

            Sadze, ze teraz rozumiesz w czym rzecz!

            pozdrawiam

            barbaan
            • Gość: Kowalski Re: Niemieckie nazewnictwo polskich miejscowosci. IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 18:26
              Nazwisk sie nie tlumaczy, to jest zasada obowiazujaca na calym swiecie.
              Co innego jesli chodzi o nazwy miejscowosci, tudziesz inne nazwy
              geograficzne, ktore sa rozne w roznych jezykach, pomimo, ze dotycza
              tego samego " obiektu ". ( miasta, rzeki, gory, krainy itp. )
          • manini jak kali ... 28.02.09, 10:19
            a jak szanowna pani jdzi do Lwowa to mówi Lwiw? wilno czy wilnius
    • Gość: barbaan Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 16:45
      Halo!

      Ktos z piszacych niewierzyl, ze w Niemczech Urzad do Spraw Mlodziezy
      zabronil rozmowy w jezyku polskim ... itd.
      odsylam do:
      www.sueddeutsche.de/politik/123/448856/text/
      I to w czasach XXI wieku oraz w Uni Europejskiej! Niesamowite, ale
      niestety prawdziwe!

      barbaan
      • Gość: Kowalski Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 18:20
        Nie wiem, barbaan, jak dobrze znasz jezyk niemiecki, mysle, ze nie
        za bardzo, bo bys nie cytowal/a tego artykulu z takim namaszczeniem,
        jako rzekomy dowod na dyskryminacje polskosci w Niemczech.
        Ten artykul jest przeznaczony dla niemieckiego czytelnika i ma za
        zadanie wyjasnienie mu, dlaczego polskie spoleczenstwo jest WYJATKOWO
        uczulone na takie przypadki.
        Uwazam ten artykul, za wyjatkowo rzeczowy, wywazony i usprawiedliwiajacy reakcje
        polskiego spoleczenstwa.
        Nie znamy szczegolow sprawy, musimy jednak przyjac, ze matka
        dziecka nie zawsze byla w porzadku, gdyz w przeciwnym razie
        sad nie pozbawilby ja praw opiekunczych i nie postanowilby,
        ze ewentualny kontakt z dzieckiem, moze sie odbywac, jedynie pod
        nadzorem urzednika Jugendamtu i dlatego ma sie odbywac w jezyku
        niemieckim.( Urzednik nie ma obowiazku znac jezyk polski,
        a urzad nie ma obowiazku zapewniac obecnosc tlumacza).
        • Gość: Kleopatra Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.02.09, 18:32
          czy ty KOwalski rozumiesz, ze takich przypadków w Niemczech jest
          kilkadziesiąt !

          Sąd zawsze pozbawia praw rodzicielskich stronę polską - trudno
          uwierzyć, ze zawsze strona niemiecka okazuje się kojącym tatusiem,
          mamusią ! prawda ?

          Ta sprawa - tych kilkudziesięciu identycznych przypadków w
          Nimeczech znalazła już wyraz w powstaniu Stowarzyszenia polskich
          rodziców poszkodowanych, którym odebrano prawa do dzieci a dzieciom
          zabroniono nawet nauki poslkiego języka (a są to dzieci poslko-
          niemieckie) nie mogą uczyć sie polskiego ani z rodzicem rozmaiwac po
          polsku (te, które znają polski) NIEMIECKI Urząd im tego zabrania !

          zeby było jasne - inne małżeństwa mieszane z Obywatelami nimiec są
          tak samo dyskryminowane - odbiera się im dzieci !

          To są ludzie wykształceni, nie żadni menele i pijacy (np Ordynator
          Szpitala, lekarz) który gdy starcił w ten sposób dziecko stracił też
          swą karierę w Niemczech i pracę. urząd niemiecki potrafi cie z dnia
          na dzień zdegradować ! Inni to tłumacze, naukowcy - nie żadni
          alkoholicy czy nieudacznicy ! nie znasz sprawy - a wypowiadasz się
          na podst 1 tekstu? zorientuj się, oni walczą już nawet w Parlamencie
          Europejskim w tej sprawie
        • Gość: barbaan Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 19:05
          Halo!

          Tak jak matka dziecka (jest Polka mieszkajacą w Niemczech) nie ma
          obowiazku rozmawiac po niemiecku i nikt nie ma prawa jej do tego
          zmuszac!

          Poza tym poczytaj sobie np. w internecie w tym temacie i o podobnych
          przypadkach!

          barbaan


          • Gość: Ute Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.ws.highway.telekom.at 27.02.09, 19:33
            Zgadza się.
            Urząd popełnił rażące nadużycie w stosunku do matki tego dziecka. Co
            delikatnie można, między wierszami,przeczytać w tym artykule.
            Urząd obiecał, iż takie sytuacje będzą w przyszłości prawnie
            uregulowane.
          • Gość: Kowalski Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 20:02
            Moi drodzy, nie mam zamiaru tu usprawiedliwiac niemieckich sadow
            czy niemieckich urzednikow, ale to nie znaczy, ze kazda " sensacje "
            podawana w polskojezycznych lub w polskich mediach uwazam za
            wpelni odpowiadajaca rzeczywistej prawdzie. Najczesciej jest tam
            duzo subiektywizmu i taniej, naciaganej sensacji.
            Powtarzam, cytowany artykul z SDZ, jest artykulem wyjasniajacy
            niemieckiemu czytelnikowi powody oburzenia w polskim spoleczenstwie,
            po zaprezentowanych " sensacjach " w polskich mediach na ten
            temat. Zakladajac, ze tych przypadkow jest kilkadziesiat ( ??? )
            to i tak jest to znikomy ulamek, zwazywszy, ze mieszanych malzenstw
            jest 120 tys, z ktorych 9500 jest rozwiedzionych.( dane z artykulu )
            Przy kilkudziesieciu postawilem znaki zapytania, bo ja znam inne
            zrodla, ktore podaja liczbe jednocyfrowa.
            Pisanie o zabranianiu uzywania jezyka polskiego lub jakiegokolwiek
            innego w niemczech,jest KLAMSTWEM.
            Nalezy rozroznic takie indywidualne sprawy szczegolne, gdzie w gre
            wchodzi prawomocny wyrok sadu, a normalna codzienna niemiecka
            rzeczywistoscia.( Wy uogolniacie wyjatki, a to jest manipulacja )
            Na Waszym miejscu bylbym ostrozny w zarzucaniu sadownictwu,
            jakiegokolwiek panstwa stronniczosc bez podania konkretnych
            przykladow, gdyz rownie dobrze mozna to samo twierdzic o
            polskich sadach.
            • Gość: barbaan Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 20:14
              Panie Kowalski

              Halo!
              Czytalam Panskie glupoty!
              Przynajmniej jeden przypadek jest o jeden za duzo!

              pomimo pozdrawiam

              barbaan
              • Gość: Kowalski Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 20:23
                I to mowi obywatel kraju w ktory jest wzorem praworzadnosci,
                wzorem przestrzegania prawa, wzorem gdzie samowola urzedow
                jest rzecza nieznana itd.itd.
                Czy mam dalej wyliczac nasze polskie zalety narodowe???
                • Gość: Ute Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.ws.highway.telekom.at 27.02.09, 21:35
                  Kowalski.
                  Czy ty wiesz jaki jest temat ?
                  A więc nie staraj się pisać o wadach Polaków, kazdy naród je ma.
                  A więc bądz rzeczowy proszę.
                  • Gość: Kowalski Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 21:44
                    Temat jest o Wroclawiu, wiec po co te Jugendamty????????????????????
        • Gość: Ute Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.ws.highway.telekom.at 27.02.09, 19:23
          Być może user kowalski ty również znasz język niezbyt dobrze.
          W tym artykule jest zprzecież zaakcentowane , że nie chodzi o jedyny
          przypadek, ale do urzędu zgłoszono już osiem takich przypadków.
          To tyle co do oficjalnej liczby takich przypadków, a wiemy przecież
          że liczba faktyczna jset z pewnością większa.
          Poza tym urząd przyznaje że w niektórych placówkach nie ma dobrego
          traktowania petentów z innego kraju i na pewno dochodzi do nadużyć.
          Artykół jest dobrze napisany , i oddaje moim zdaniem, stan faktyczny.
          • Gość: Helmut artykól, to rzecz wzgleNdna IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 20:01
            Artykól na pewno "oddaje" cos tam, ale co oddaje artykUl- oto jest
            pytanie. Chaslo tygodnia: prawdziwy obywatel kraju nad Wislom
            szanuje polskom gramatykie i ortografije
            • Gość: Ute Re: artykól, to rzecz wzgleNdna IP: *.ws.highway.telekom.at 27.02.09, 21:38
              Jeśli mnie masz na myśli , to ja nie jestem z nad wisły już od
              trzydziestu lat.
              • Gość: Kowalski Re: artykól, to rzecz wzgleNdna IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 21:47
                Obojetnie skad jestes, nie powinnas pisac o rzeczach, o ktorych
                nie masz pojecia.
                • Gość: Ute Re: artykól, to rzecz wzgleNdna IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 10:53
                  Kowalski.
                  Naucz się języka niemieckiego poprawnie, jeśli chcesz tu prezentować
                  Twoje tłumaczenia.
                  • Gość: sceptyk @Ute: naucz się myśleć logicznie! IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.09, 12:56
                    A z Twoją znajomością niemieckiego to też coś nie tak.
                    Popraw się proszę.
                    • Gość: Ute Re: @Ute: naucz się myśleć logicznie! IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 13:11
                      Może jakiś przykład podasz który koliduje z orginalnym tekstem.
                      Z tej gazety gdzie ten artykół się pojawi.
                      Proszę Cię bardzo o to.
                  • Gość: Kowalski Re: artykól, to rzecz wzgleNdna IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.09, 13:02
                    Do Gość: Ute IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 10:53
                    Czego sie czepiasz? Co masz na mysli, piszac:
                    > Naucz się języka niemieckiego poprawnie, jeśli chcesz tu prezentować
                    > Twoje tłumaczenia. ???????????????????????
                    • Gość: Ute Re: artykól, to rzecz wzgleNdna IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 13:14
                      Chodzi o prawdę w tłumaczeniu, koleś.
          • Gość: Kowalski Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 20:18
            Nie napisalem, ze chodzi o jeden przypadek. Zgadza sie, artykul
            oddaje stan faktyczny, polskiej histerii na tym tle.
            Piszesz,o " razacych naduzyciach " popelnionych przez urzad,
            ja zas uwazam, ze urzad jedynie zastosowal sie z " niemiecka
            dokladnoscia " do wyroku sadowego.
            No ale Ty podwazasz niezawislosc i niezaleznosc niemieckich
            sadow.
            • kobita_w_papilotach Wy Kowalski zbyt przemądrzaliście coś 27.02.09, 20:50
              wy się Kowalski nie wymądrzajcie ! Skoro Kleopatra pisze i przytacza
              argumenty, to ma rację . Niemcy w 8 przypadkach skrewili... o!
              Kleopatra ma dobre dojścia i wie, co pisze ! A, wy Kowalski żrecie
              niemieckie jedzenie, a Kleopatra walczy, by tylko polskie
              kartoffeln. I trzeba jej słuchać, bo ona miała "widzenia". No, i nie
              naskakujcie na Kleopatrę, cudowne dziecko swych rodziców!
              Chcecie Kowalski isć do Nieba - to nie pyskujcie do naszej Emilii
              Plater forumowej!
            • barbaan Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław 28.02.09, 11:30
              Halo!

              Czy ty nie słyszałes (o czytanie cie nie posadzam), ze akurat w
              Niemczech łamane jest nagminnie prawo np. wzgledem (tak jak chetnie
              to okreslenie jest uzywane, wrzucani do jednego kotla) obcokrajowcow
              na korzysc tych łamiących!

              Odwolanie sie od zlamania prawa jest czaso- i finansowo chłonne,
              czasem nie do przeskoczenia tej poprzeczki! I to jest przez Niemcy
              wykorzystywane!

              Nie slyszales o bezpodstawnych wydaleniach z Niemiec jako osob
              zagrazających... itp, nie slyszales, ze np. malzenstwa mieszane sa
              pod lupa Urzedow dla Obcokrajowcow i plachta czerwoną!
              Nie chodzi o przeludnienie, bo i tak Niemcy pod wzgledem przyrostu
              naturalnego zmniejszaja sie i muszą siegac do sprowadzania nowych
              grup ludnosci z innych panstw!

              barbaan
              • Gość: Kowalski Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.09, 13:37
                barbaan, a co powiesz na to, ze kazdy ma prawo w swoim domu
                tak ustawic meble jak mu sie podoba.
                Nikt nikogo na sile w Niemczech nie trzyma, jesli komus sie
                nie podoba niemiecki porzadek, niemieckie prawo, to w kazdej
                chwili, ma prawo Niemcy opuscic.
                W Polsce jest podobnie, a moze sie myle???
    • Gość: wyrzuć papiloty nie 8 tylko Kilkadziesiąt przypadków ! Beatrix IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.02.09, 21:04
      Polsko-niemiecka wojna o dzieci
      Monika Stefanek


      Już kilkudziesięcioro rodziców zarzuca dyskryminację niemieckiemu
      Urzędowi ds. Dzieci i Młodzieży.



      Skargi, nie tylko Polaków, trafiły do Parlamentu Europejskiego.
      • Gość: Kleopatra nie 8 a kilkadziesiąt ! cd IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.02.09, 21:06
        Skargi, nie tylko Polaków, trafiły do Parlamentu Europejskiego.
        Bruksela przyznaje, że niektóre prawa człowieka mogły zostać
        naruszone.

        Problem dotyczy dzieci ze związków i małżeństw polsko-niemieckich,
        które rozstały się czy rozeszły, a potomstwo zostało w Niemczech.
        Polscy rodzice alarmują, że w Niemczech szerzy się dyskryminacja ze
        względu na pochodzenie. Do tej pory ujawniono kilkadziesiąt takich
        przypadków. Powstało nawet Polskie Stowarzyszenie Rodzice Przeciw
        Dyskryminacji Dzieci w Niemczech.

        - Niemieckie Jugendamty (Urzędy ds. Dzieci i Młodzieży - przyp.
        red.) zakazują dzieciom porozumiewania się z ich polskimi rodzicami
        w języku polskim - mówi Mirosław Michałowski, wiceprezes
        Stowarzyszenia. - Takich przypadków jest bardzo wiele. Im więcej o
        tym problemie mówimy, tym więcej poszkodowanych rodziców się do nas
        zgłasza.



        Poruszyli wszystkich
        Rodzice w obronie swoich praw przeszli w Niemczech całą drogę
        prawną. Poruszyli wszystkie instytucje i urzędy, wielokrotnie
        stawali przed sądem. Niektórzy wydali na adwokatów i procesy
        majątek. Ich wysiłki nie na wiele się zdały.

        Kilka dni temu w Berlinie odbył się proces karny w sprawie rzekomego
        porwania własnego dziecka przez matkę do Polski. Jak twierdzą
        przedstawiciele stowarzyszenia, oskarżona matka, mając zgodę męża,
        pojechała na kilka dni do Szczecina.

        Po powrocie do Berlina Jugendamt postawił jej zarzut porwania
        dziecka i skierował sprawę do sądu. "Pasmo szykan, do, których
        należał m.in. dozór policyjny, rewizja mieszkania, aresztowanie,
        nakłanianie do dobrowolnego oddania synka rodzinie zastępczej itd.,
        było początkiem gehenny. Obecna sprawa w sądzie ma na celu
        utorowanie drogi do pseudolegalnego odebrania jej dziecka przez
        Jugendamt i przekazanie go niemieckiej rodzinie zastępczej" -
        czytamy w komunikacie stowarzyszenia.



        Dramat wielu rodzin
        Podobnych historii jest wiele. Wojciech Pomorski, ojciec dwóch córek
        z polsko-niemieckiego małżeństwa, od kilku lat nie widział dzieci,
        mimo iż wspólnie z byłą żoną posiada prawa rodzicielskie. Żona nie
        zgadza się nawet na rozmowy telefoniczne ojca z córkami.

        Beata Pokrzeptowicz-Meyer, lektorka języka polskiego na
        uniwersytecie w Bielefeld oraz tłumacz przysięgły języka
        niemieckiego, przez pięć lat samotnie wychowywała syna. Po tym
        czasie, na wniosek byłego męża, sąd odebrał jej władzę
        rodzicielską. "Nie postawiono mi żadnych zarzutów wobec dziecka, nie
        przesłuchano syna, mnie, mojego adwokata ani adwokata dziecka" -
        czytamy w oświadczeniu pani Beaty.

        Jugendamt wydał synowi zakaz nauki języka polskiego, a także zakaz
        odwiedzin rodziny w Polsce. Sąd kilkakrotnie, na wniosek Jugendamtu,
        nie zezwolił na przyjazd dziecka do polskich dziadków na ferie.
        Podczas nadzorowanych przez Jugendamt spotkań z synem pani Beata
        chciała rozmawiać z nim po polsku. Wtedy urząd zakazał jej (bez
        wyroku sądowego) kontaktu z dzieckiem.
        "Mój przypadek i to, co opisałam, nie jest wyjątkiem, ale regułą w
        Niemczech. A dzieje się tak, bo wszystko odbywa się za zamkniętymi
        drzwiami sądów i Jugendamtów, jako tzw. konflikt rodzinny" - pisze
        pani Beata.



        Ratunek w Brukseli
        Ostatnią nadzieją rodziców stał się polski rząd oraz Parlament
        Europejski. Skargi trafiły m.in. do prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
        Minister spraw zagranicznych Anna Fotyga spotkała się w lutym z
        poszkodowanymi rodzicami. Mówi się nawet o powołaniu wkrótce
        specjalnego zespołu mediacyjnego do rozwiązywania podobnych, polsko-
        niemieckich konfliktów.

        - U podłoża tych spraw leżą trudne, rodzinne historie. Nie można
        jednak zapominać, że ofiarą tych konfliktów jest dziecko - mówi
        prof. Mariusz Muszyński, pełnomocnik Ministerstwa Spraw
        Zagranicznych do spraw polsko-niemieckiej współpracy.

        Zaniepokojony opisanymi sytuacjami jest Parlament Europejski.
        Rodzice złożyli w lutym petycję do europosłów, dotyczącą
        dyskryminacji przez niemieckie urzędy polskich rodziców w kontaktach
        z dziećmi. Wskazują na naruszenie jednej z podstawowych zasad Unii
        Europejskiej, polegającej na wspieraniu różnorodności kulturowej i
        językowej Unii oraz poszanowaniu dziedzictwa narodowego, w tym
        dziedzictwa językowego.



        Nie tylko polski problem
        Pod petycją podpisali się nie tylko polscy rodzice, ale także z
        wielu innych krajów, którzy mają w Niemczech podobne problemy. Są
        wśród nich Francuzi, Brytyjczycy, Belgowie, a nawet Australijczycy.
        To nie pierwszy sygnał, który trafił do Parlamentu Europejskiego w
        tej sprawie. Wojciech Pomorski już dwa lata temu alarmował Brukselę.

        W uzasadnieniu petycji, którą wówczas złożył, czytamy, że niemieckie
        urzędy swoje decyzje argumentują tym, iż "z profesjonalnego
        pedagogicznego punktu widzenia nie jest w interesie dziecka, aby
        spotkania z towarzyszeniem urzędnika odbywały się w języku polskim.

        Dla dziecka korzystne jest tylko rozwijanie języka niemieckiego,
        ponieważ wzrasta ono w tym kraju, tutaj chodzi lub będzie chodzić do
        szkół". Rodzice twierdzą, że argumenty urzędów pozbawione są
        znajomości zasad wychowania dziecka i kwestionowane przez wielu
        specjalistów i pedagogów.

        Bruksela skrytykowała działania niemieckich Jugendamtów. Aristotelis
        Gawriliadis, przedstawiciel Komisji Europejskiej z dyrekcji ds. praw
        podstawowych przyznał, że jeśli wymaga się rozmawiania z dziećmi po
        niemiecku i jednocześnie zakazuje używania języka polskiego, to jest
        to dyskryminacja ze względu na narodowość. Komisja zażądała od rządu
        niemieckiego oficjalnych wyjaśnień.


        • manini wanda była mądra 28.02.09, 10:04
          na cholere sie wiążą z niemcami ,ale kasa kasa a traz jęczą
          • Gość: Em Re: wanda była mądra IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 28.02.09, 11:53
            Zastanawia mnie, jak bardzo komus zalezy na jatrzeniu, skoro
            rozpowszechnia takie bzdury. N.p. Jugendamt nie moze wydac zakazu
            "uczenia sie jezyka polskiego" lub jakiegokolwiek innego.
            Sprawa polega na tym, ze gdy widzenia rodzica z dzieckiem odbywaja sie
            pod nadzorem pracownika Jugendamtu, to ten musi sprawowac kontrole nad
            prowadzona rozmowa. I rzecz jasna nie moze tego czynic, jesli rodzic z
            dzieckiem rozmawiaja w jezyku, ktorego nie rozumie, choc obydwoje
            rownie dobrze mogliby poslugiwac sie niemieckim.
            • Gość: Ute Re: wanda była mądra IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 12:21
              Gość portalu: Em napisał(a):

              > Zastanawia mnie, jak bardzo komus zalezy na jatrzeniu, skoro
              > rozpowszechnia takie bzdury. N.p. Jugendamt nie moze wydac zakazu
              > "uczenia sie jezyka polskiego" lub jakiegokolwiek innego.
              >
              Tak , taka jest sytuacja prawna.
              Jednak w stosunku do udzoziemów stosują niektórzy uzędnicy tzw.
              Prywatne prawo.
              O tym już była mowa, i jest tu artykół niemieckiej gazety która to
              potwierdza.
              Albo nie czytałeś albo nie rozumiesz co czytasz.
              >
              > Sprawa polega na tym, ze gdy widzenia rodzica z dzieckiem
              odbywaja sie
              > pod nadzorem pracownika Jugendamtu, to ten musi sprawowac kontrole
              nad
              > prowadzona rozmowa. I rzecz jasna nie moze tego czynic, jesli
              rodzic z
              > dzieckiem rozmawiaja w jezyku, ktorego nie rozumie, choc obydwoje
              > rownie dobrze mogliby poslugiwac sie niemieckim.
              >
              A skąd Ty to wiesz, że znająmość języka u matki była taka dobra ?
              Poza tym matka ma prawnie zapewnione, iż może konwersacje z
              dzieckiem prowadzić w swoim języku ojczystym.
              A co do zrozumnienia tej konwersacji przez urzędnika , to również
              jest prawnie uregulowane.
              Urząd jest zobowiązany, tak w sądzie jak i w innych placówkach
              państwowych czy prawatnych,
              do udostępnienia bądź skożystania z tłumacza.
      • Gość: Kleopatra nie 8 a kilkadziesiąt - cd IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.02.09, 21:11
        Skargi, nie tylko Polaków, trafiły do Parlamentu Europejskiego.
        Bruksela przyznaje, że niektóre prawa człowieka mogły zostać
        naruszone.

        Problem dotyczy dzieci ze związków i małżeństw polsko-niemieckich,
        które rozstały się czy rozeszły, a potomstwo zostało w Niemczech.
        Polscy rodzice alarmują, że w Niemczech szerzy się dyskryminacja ze
        względu na pochodzenie. Do tej pory ujawniono kilkadziesiąt takich
        przypadków. Powstało nawet Polskie Stowarzyszenie Rodzice Przeciw
        Dyskryminacji Dzieci w Niemczech.

        - Niemieckie Jugendamty (Urzędy ds. Dzieci i Młodzieży - przyp.
        red.) zakazują dzieciom porozumiewania się z ich polskimi rodzicami
        w języku polskim - mówi Mirosław Michałowski, wiceprezes
        Stowarzyszenia. - Takich przypadków jest bardzo wiele. Im więcej o
        tym problemie mówimy, tym więcej poszkodowanych rodziców się do nas
        zgłasza.



        Poruszyli wszystkich
        Rodzice w obronie swoich praw przeszli w Niemczech całą drogę
        prawną. Poruszyli wszystkie instytucje i urzędy, wielokrotnie
        stawali przed sądem. Niektórzy wydali na adwokatów i procesy
        majątek. Ich wysiłki nie na wiele się zdały.

        Kilka dni temu w Berlinie odbył się proces karny w sprawie rzekomego
        porwania własnego dziecka przez matkę do Polski. Jak twierdzą
        przedstawiciele stowarzyszenia, oskarżona matka, mając zgodę męża,
        pojechała na kilka dni do Szczecina.

        Po powrocie do Berlina Jugendamt postawił jej zarzut porwania
        dziecka i skierował sprawę do sądu. "Pasmo szykan, do, których
        należał m.in. dozór policyjny, rewizja mieszkania, aresztowanie,
        nakłanianie do dobrowolnego oddania synka rodzinie zastępczej itd.,
        było początkiem gehenny. Obecna sprawa w sądzie ma na celu
        utorowanie drogi do pseudolegalnego odebrania jej dziecka przez
        Jugendamt i przekazanie go niemieckiej rodzinie zastępczej" -
        czytamy w komunikacie stowarzyszenia.



        Dramat wielu rodzin
        Podobnych historii jest wiele. Wojciech Pomorski, ojciec dwóch córek
        z polsko-niemieckiego małżeństwa, od kilku lat nie widział dzieci,
        mimo iż wspólnie z byłą żoną posiada prawa rodzicielskie. Żona nie
        zgadza się nawet na rozmowy telefoniczne ojca z córkami.

        Beata Pokrzeptowicz-Meyer, lektorka języka polskiego na
        uniwersytecie w Bielefeld oraz tłumacz przysięgły języka
        niemieckiego, przez pięć lat samotnie wychowywała syna. Po tym
        czasie, na wniosek byłego męża, sąd odebrał jej władzę
        rodzicielską. "Nie postawiono mi żadnych zarzutów wobec dziecka, nie
        przesłuchano syna, mnie, mojego adwokata ani adwokata dziecka" -
        czytamy w oświadczeniu pani Beaty.

        Jugendamt wydał synowi zakaz nauki języka polskiego, a także zakaz
        odwiedzin rodziny w Polsce. Sąd kilkakrotnie, na wniosek Jugendamtu,
        nie zezwolił na przyjazd dziecka do polskich dziadków na ferie.
        Podczas nadzorowanych przez Jugendamt spotkań z synem pani Beata
        chciała rozmawiać z nim po polsku. Wtedy urząd zakazał jej (bez
        wyroku sądowego) kontaktu z dzieckiem.
        "Mój przypadek i to, co opisałam, nie jest wyjątkiem, ale regułą w
        Niemczech. A dzieje się tak, bo wszystko odbywa się za zamkniętymi
        drzwiami sądów i Jugendamtów, jako tzw. konflikt rodzinny" - pisze
        pani Beata.



        Ratunek w Brukseli
        Ostatnią nadzieją rodziców stał się polski rząd oraz Parlament
        Europejski. Skargi trafiły m.in. do prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
        Minister spraw zagranicznych Anna Fotyga spotkała się w lutym z
        poszkodowanymi rodzicami. Mówi się nawet o powołaniu wkrótce
        specjalnego zespołu mediacyjnego do rozwiązywania podobnych, polsko-
        niemieckich konfliktów.

        - U podłoża tych spraw leżą trudne, rodzinne historie. Nie można
        jednak zapominać, że ofiarą tych konfliktów jest dziecko - mówi
        prof. Mariusz Muszyński, pełnomocnik Ministerstwa Spraw
        Zagranicznych do spraw polsko-niemieckiej współpracy.

        Zaniepokojony opisanymi sytuacjami jest Parlament Europejski.
        Rodzice złożyli w lutym petycję do europosłów, dotyczącą
        dyskryminacji przez niemieckie urzędy polskich rodziców w kontaktach
        z dziećmi. Wskazują na naruszenie jednej z podstawowych zasad Unii
        Europejskiej, polegającej na wspieraniu różnorodności kulturowej i
        językowej Unii oraz poszanowaniu dziedzictwa narodowego, w tym
        dziedzictwa językowego.



        Nie tylko polski problem
        Pod petycją podpisali się nie tylko polscy rodzice, ale także z
        wielu innych krajów, którzy mają w Niemczech podobne problemy. Są
        wśród nich Francuzi, Brytyjczycy, Belgowie, a nawet Australijczycy.
        To nie pierwszy sygnał, który trafił do Parlamentu Europejskiego w
        tej sprawie. Wojciech Pomorski już dwa lata temu alarmował Brukselę.

        W uzasadnieniu petycji, którą wówczas złożył, czytamy, że niemieckie
        urzędy swoje decyzje argumentują tym, iż "z profesjonalnego
        pedagogicznego punktu widzenia nie jest w interesie dziecka, aby
        spotkania z towarzyszeniem urzędnika odbywały się w języku polskim.

        Dla dziecka korzystne jest tylko rozwijanie języka niemieckiego,
        ponieważ wzrasta ono w tym kraju, tutaj chodzi lub będzie chodzić do
        szkół". Rodzice twierdzą, że argumenty urzędów pozbawione są
        znajomości zasad wychowania dziecka i kwestionowane przez wielu
        specjalistów i pedagogów.

        Bruksela skrytykowała działania niemieckich Jugendamtów. Aristotelis
        Gawriliadis, przedstawiciel Komisji Europejskiej z dyrekcji ds. praw
        podstawowych przyznał, że jeśli wymaga się rozmawiania z dziećmi po
        niemiecku i jednocześnie zakazuje używania języka polskiego, to jest
        to dyskryminacja ze względu na narodowość. Komisja zażądała od rządu
        niemieckiego oficjalnych wyjaśnień.


        • Gość: Kowalski Re: nie 8 a kilkadziesiąt - cd IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.09, 21:39
          Nikt nie twierdzi, ze problemu nie ma wogole, PROBLEM ISTNIEJE,
          ale to nie powod do dramatyzowania, uogolniania, histeryzowania,
          to nie powod aby odrazu strzelac do wrobli z armaty.
    • jeff-beck Germańska fala zalewa piastowski Wrocław 28.02.09, 08:07
      Jestem wrocławianinem od 1948 r. Moi rodzice byli pionierami. To tak
      gwoli wyjaśnienia. Dla mnie Wrocław to cos więcej niż miasto. To
      ludzie, jego mieszkańcy, którzy pokazali kim są w czasie powodzi
      1997 r. To jest nasze miasto. A czy "germańska przeszłość" ma jakieś
      znaczenia? Owszem ma i jest po prostu faktem historycznym, ktory
      musimy zaakceptować tak jak litwini zaakceptowali to, że na Rossie
      leży Matka Marszałka (a jego litwini szczególnie nie lubią) czy
      ukraińcy zaakceptowali cmentarz "Orląt" (a też nie jest to karta ich
      historii, która cieszy się szczególną estymą). Skończmy wreszcie z
      mocno cuchnącymi naftaliną demonami. Hala Stulecia (kiedyś zresztą
      zwana Ludową) nam wroclawianom kojarzy się z kinem "Gigant",
      koncertami i występami, a nie germańską przeszłością. Dlaczego są
      ludzie gotowi w imie własnych urojeń podważać wartość zabytków?
      Dlaczego litwinom nie przeszkadz, ze ich prezydent rezyduje w dawnym
      palacu polskich arcybiskupów? A pewnej histerycznej grupie
      przeszkadza wszystko? Wrocław pozostanie Wrocławiem z jego
      wspaniałymi tradycjami kulturalnymi, lokalnymi patriotami, ale i z
      trudną przeszłością. Przestańcie mali ludzie straszyć nas
      wyleniałymi demonami. Pokolenie moich rodziców nie bało sie niemców
      wtedy w latach 45-48, bardziej bali się polskich szbrowników i
      zwykłych bandytów grasujących w ruinach Wrocławia. Moje pokolenie i
      pokolenie moich dzieci tez nie boi sie niemcow, bardziej boi sie
      nacjonalistycznej histerii zwanej na użytek maluczkich polityka
      historyczną.
    • hrubygazda mam propozycje zrównac z ziemia i zabudować Aleje 28.02.09, 08:22
      Ujazdowskie w Warszawie tam przecież Hitler odbierał defiladę po zwycięstwie
      nad polską w 39, zburzyć kościoly mariackie w Krakowie i Gdańsku też zbudowali
      mieszczanie niemieccy a na dokładkę spalić na stosie ołtarz Wita Stwosza wszak
      on tez niemiec i na dodatek z Norymbergi gdzie Hitler organizował swoje
      Parteitagi. pozdrowienia z Krakowa
    • martinidry Wrocaław - Lwów 28.02.09, 08:25
      A gdzie była Gaz.Wyb. gdy kilka lat temu zlikwidowano ulicę Mickiewicza we Lwowie?

      Gdzie jest gdy buduje się pomniki ukraińskim faszystom?
      • manini Re: Wrocaław - Lwów 28.02.09, 09:37
        a my niemcom wszystkie ulice... i cmentarze
    • Gość: Ślązak z urodzenia Nosz k...a mać!!! IP: *.centertel.pl 28.02.09, 08:30
      Nie ma innych problemów?Wrocław jest Polski,piastowski,i co tam jeszcze
      chcecie.ale do jasnej cholery gdzie drogi łączące nas z macierzą łatwiej stąd
      dojechać do Berlina i Pragi niż do Warszawy,jedyne sensowne połączenie a4
      zaplanowali przed wojną niemcy,ale wygodniej postawić pomnik. to miasto
      zbudowali przede wszystkim niemcy i zaprzeczanie temu nic nie da,ale nikt we
      Wrocławiu nie zamierza go oddawać,jesteśmy stąd i kochamy to miasto ,a kto uważa
      że można nas zgermanizować ten nas obraża jako Polaków.
      • Gość: Ute Re: Nosz k...a mać!!! IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 11:25
        Gość portalu: Ślązak z urodzenia napisał(a):
        ........
        ...........
        >
        > to miasto zbudowali przede wszystkim niemcy i zaprzeczanie temu
        > nic nie da,
        >
        Niemcy nie tylko zbudowali to miasto, ale również wydali wyrok
        śmierci na to miasto, robiąc z niego twierdzę obronną.
        Dlatego też miasto te zostało w 70-80 %-tach zrównane z ziemią.
        Nasi rodzice spędzili swoją młodość aby te miasto odgruzować i
        odbudować , również zabytki tego miasta.
        Możesz ich zobaczyć tu, przy pracy w powojennym Wrocławiu.


        members.chello.at/auto_glanz/Bilda/40933[1].jpg
    • martinidry Dlaczego Gaz. Wyb. znów manipuluje ? 28.02.09, 08:40
      W typowy sobie sposób GW robi idiotów z ludzi. którzy nie są z jej
      klakierskiego obozu.

      Jeśli hala ma nazwę 100 Lecia pokonania wojsk napoleońskich pod Lipskiem, w
      której zginął Józef Poniatowski, to wiadomo, że nie jest to nazwa, którą
      powinni promować np. Polacy i Francuzi. Co w tym dziwnego?
      • manini Re: Dlaczego Gaz. Wyb. znów manipuluje ? 28.02.09, 09:30
        Bo ta hala tak się nazywa ,swoją drogą tezko mi się nie podoba,to nie sprawa
        promowania ale prawdy historycznej,to wstyd żeby 64 lata po wojnie największa
        hala widowiskowa we Wrocławiu była dziełem Niemca, ale tak jest,jak sie tak
        martwicie o Polskość tych ziem walczcie o zbudowanie większej hali ,o autostrady
        do Poznania,Warszawy.Przez lata komuny niszczono i dewastowano te ziemie.Teraz
        Śląsk i Wrocław odżywa,i krzyk germanizacja!!!Nie da się żyć tutaj nie
        zauważając niemieckich śladów,można to wszystko zniszczyć,ale co zostanie?pare
        bloków z wielkiej płyty.
        • Gość: Ute Re: Dlaczego Gaz. Wyb. znów manipuluje ? IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 11:28
          Ta hala będzie się tak nazywać, jak ją nazwą obecni mieszkańcy tego
          miasta.
          A nie poprzedni mieszkańcy , którzy byli w większości barbarzyńcami.
          • Gość: Em Re: Dlaczego Gaz. Wyb. znów manipuluje ? IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 28.02.09, 11:36
            > Ta hala będzie się tak nazywać, jak ją nazwą obecni mieszkańcy tego
            > miasta.
            > A nie poprzedni mieszkańcy , którzy byli w większości barbarzyńcami.

            Powiedzial ktos, kto udaje, ze nie wykracza przeciwko paragrafowi 130.
            Stwierdzenie ze Niemcy to barbarzyncy kwalifikuje sie dokladnie tak
            samo jak to, ze Polacy to lenie a Murzyni smierdza i sa z natury silni
            i glupi.
            • Gość: Ute Re: Dlaczego Gaz. Wyb. znów manipuluje ? IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 11:49
              Zgadza się, w tych czasach w większości Niemcy była wychowana na
              barbarzyńców. Fanatycznie mordowali i oddawali życie za Hitlera.
              Młode dzeci umierające, podnosiły jeszcze rekę oddawając cześć
              Hitlerowi.

              Twoje interpretacje są pozbawione moich intencji.
              Ale to już Twoja sprawa.
            • romantyczna_kleopatra Re: Dlaczego Gaz. Wyb. znów manipuluje ? 28.02.09, 11:55
              a co to jest paragraf 130 ? jaka ustawa, jaki artykuł ? jakiego
              kraju, o czym bełkoczesz. Paragraf to jednostka podrzędna do
              artykułu, nawet nie wiemy jakies ustawy.

              p.s. Nie obrażaj Polaków. Polacy mają piękną histrorię choć
              bolesną ! Gdyby byli leniwi nigdy nie walczyliby z wrogiem, który
              jest 100 Razy silniejszy !

              Barbarzyńcami byli Hitlerowcy i ich zwolennicy.
              Wszyscy liczący się pisarze 20 wieku nazywali ich Barbarzyńcami,
              Ludobójcami, Zbrodniarzami. To jest niepodważalny fakt.

              Mimo ze Niemcy chcą dziś zmieniać historię, ukazując jacy to byli
              nieszczęsliwi - to byli po prostu (szcześliwi czy nieszczęsliwi)
              naszymi KATAMI. Tak, Polacy byli ofiarami Niemców a nie vice versa.
              I młodzi Polacy będą o tym pamiętać - Niemcy liczą na to, ze teraz
              pokolenie wojenne odchodzi do Wiecznosci a my młodzi o tym
              zapomnimy, ze damy sie omamić propagandzie ! Nie, proszę państwa -
              NIC Z TYCH RZECZY !
              • Gość: Ute Re: Dlaczego Gaz. Wyb. znów manipuluje ? IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 12:26
                W prawie niemieckim § 130 mówi o szerzeniu nienawiści do innych grup
                czy nacji.
                Tzw. Volksverhetzung paragraf.
      • Gość: Em Re: Dlaczego Gaz. Wyb. znów manipuluje ? IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 28.02.09, 11:34
        > Jeśli hala ma nazwę 100 Lecia pokonania wojsk napoleońskich pod
        Lipskiem, w
        > której zginął Józef Poniatowski, to wiadomo, że nie jest to nazwa,
        którą
        > powinni promować np. Polacy i Francuzi. Co w tym dziwnego?

        A teraz wyobraz sobie, ze pod Lipskiem po obydwu stronach walczyli
        Niemcy. Historia nie jest czarno-biala a Hala Stulecia jest niczym
        innym jak tylko upamietnieniem zwyciestwa nad Napoelonem. I to nie
        tylko Niemcow.
    • manini Nosz k...a mać 28.02.09, 08:53
      Piastowskie? oczywiscie że ma,ale to właśnie ci milusińscy sprowadzili na Śląsk
      niemców walonów i różnych innych osadników ,dla kasy,kasy, panowie
      • martinidry Re: Nosz k...a mać 28.02.09, 08:59
        Ale co to ma wspólnego z tematem?
        • manini Re: Nosz k...a mać 28.02.09, 09:09
          nie w tym miejscu poszło, a temat jest odgrzewany bo gadanie o zagrożeniu germanizacją w czasach gdy Polacy zasiedlają wschodnie niemcy jest odwracaniem uwagi od istotnych spraw,ps.ale orzełka mamy super ,piastowskiego!!!
    • bergman1 za dwa lata mamy tylu wrogów że PO ma teraz 28.02.09, 09:07
      co robić aby wrócić do normalności.
    • allspice Germańska fala zalewa piastowski Wrocław 28.02.09, 09:15
      Piękne,zabytkowe miasto - w dużej mierze dzięki germanskiej
      przeszłości.Należy to uszanować i wyeksponować dla przeszłości.
    • francuz51 Germańska fala zalewa piastowski Wrocław 28.02.09, 09:29
      i znowu głupi Kaczyński;robi wstyd Polsce;na zachodzie i nie tylko śmieją się z jego inteligencji....
    • Gość: GRU-Bass Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.aster.pl 28.02.09, 10:25
      Co my się tym "wstydem" przed zachodem zasłaniamy? Czy oni tam są
      jakąś wyrocznią co jest dobre a co nie? Dlaczego mamy pielęgnować
      tradycję władców którzy nas w przeszłości niszczyli? Nie szanujemy
      sami siebie więc nie liczmy na to że ktokolwiek będzie się na
      świecie z nami liczył- będziemy jak Kazachstan z którego wyśmiewać
      się będzie każdy boratowany menel.

      Co się Wyborcza czepia?
      Co ma nazwa hali do listy dziedzictwa UNESCO?
      Co ma piernik do wiatraka?
      Czy ktoś chce niszczyć tę budowlę?

      Bzdury i prymitywna agitka.
    • pl2512 Kochani starsi bracia w wierze z redakcji GW! ... 28.02.09, 10:48
      Faktycznie macie rację. Fobie antyniemieckie to wyssany z palca objaw histerii
      katolsko-endeckiej ciemnogrodu z radia Maryja i bandy pisuarowych zwolenników
      tez programowych towarzysza Wiesława. Wszyscy wiemy, że Niemcy są dobrzy,
      tylko ten zły Hitler ich omamił. Co prawda zaledwie 65 lat temu cała redakcja
      Gazety Wyborczej poszłaby równo do komór gazowych trzymając się za rączkę z
      redakcją TOK FM i Polityki, ale stokroć gorsze są słowiańskie fochy Jarosława
      Kaczyńskiego. Wszyscy wiedzą, że Niemcy to naród kochający porządek i kulturę.
      Zagazowanie 6 milionów Żydów to taki wypadek przy pracy tej zorganizowanej
      nacji. Przecież to naród Goethego, Mozarta, Bethovena czy Bacha. Jak oni mogą
      być źli czy niekulturalni? Oni to robili w ramach polityki jedności Europy,
      którą kochają jak nic na świecie! Co prawda zaledwie jedno pokolenie temu
      spowodowali największą katastrofę humanitarną w dziejach planety i naszego
      kraju, redukując liczbę jego ludności o 1/3, czego nie zrobiłoby nawet razem
      wzięte: megatsunami na Bałtyku, połączone z megatrzesięniem ziemi na Podhalu,
      wraz z wubuchem superwulkanu na Mazowszu i atakiem Bin Ladena na ul. Czerską w
      Warszawie. Ale ch... tam te 5 lat okupacji i zagłady narodu polskiego. Niemcy
      są już dobrzy. Po wojnie grzecznie budowali Wardburgi, Porsche, BMW i Trabanty
      i są naprawdę ok. Miłują swoje autobahny i biedni już nie pamiętają nawet, że
      okradli połowę Europy z majątku, dzieł sztuki, ludzi, dzieci etc. etc.
      Dzisiaj dla narodu Goethego najważniejsze jest, że im Polacy ukradli trochę
      złomu spod domów. Poza tym wszyscy wiedzą, że zabicie 6 milionów Żydów i kilku
      milionów Polaków zostało okupione wielkim cierpieniem Niemców, którym kazano
      zabrać klamoty i wypie...ć do ich Heimatu. Oni też cierpieli, a może nawet
      najbardziej. I Tusk powinien pomyśleć o odszkodowaniach dla biednych
      wysiedleńców!
      Nie, szanowna redakcjo, naprawdę nie ma się czego obawiać po narodzie który
      wywołał dwie wojny światowe. Wszystko jest cymes jak w czasie święta Purim w
      1939 roku! Tylko te złe kaczory wymyślają jakieś bzdury o rzekomej okupacji
      Polski, chociaż wszyscy wiedzą jak wspaniale rząd Generalnej Guberni dbał o
      swoich obywateli! Dlaczego w Polsce nie ma pomnika hansa Franka? Może jakaś
      zrzuta u was w redakcji, co?
      • hans-jurgen Re: Kochani starsi bracia w wierze z redakcji GW! 28.02.09, 12:54
        Do pl2512.
        Bardzo fajnie to napisales, na prawde trudno o lepszy przyklad,
        demadogii, populizmu i germanofobii.
        Szkopol w tym, ze musisz ze Swoja " choroba " sie zaaranzowac,
        musisz z nia zyc. WIERZ MI BARDZO CI WSPOLCZUJE.
        • Gość: Zum kraut Twoja opinia jest tak ważna jak zadra w wielkiej.. IP: *.acn.waw.pl 28.02.09, 15:15
          dupie goeringa, gdzie zapewne mieszkasz ze swoją rodziną! Ulżyj sobie i zrób
          kupę, bo ci kał do mózgu przesiąka palancie! PL2512 zagięła ci rurę a ty nie
          potrafisz zripostować!
    • Gość: Lehoo Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.globalconnect.pl 28.02.09, 10:49
      Hej elektrycy ! A nie zapomnijcie, że Leo Graetz (ten od mostka prostowniczego)
      oraz Charles Steinmetz (ten od impedancji zespolonych) byli z urodzenia
      breslauerami.
    • stazie Germańska fala zalewa piastowski Wrocław 28.02.09, 11:06
      Może to nie jest całkiem na temat, ale Wrocław jest stolicą ŚLĄSKA , a nie
      jakiegoś Dolnego Śląska, co jest oczywiste dla historyków. Nazwę Śląsk
      zawłaszczył sobie obecnie Górny Śląsk.
    • qazokm Germańska fala zalewa piastowski Wrocław 28.02.09, 11:30
      Pójdźmy dalej i przywróćmy ulicom stare nazwy, Hitlerstrasse,
      Bismackstrasee itd...Dziś w Niemczech prawdziwy obraz II wojny
      światowej znają pojedyńcze osoby.Za 20 lat historia będzie miała
      taki kształt, jaki nadaja jej dziś ignoranci i manipulatorzy.
      • Gość: Em Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 28.02.09, 11:39
        Jesli stawiasz Bismarcka i Hitlera w jednym rzedzie, to sam jestes
        ignorantem.

        ps: nie uwazam, aby we Wroclawiu czy Gdansku istniala potrzeba
        przywrocenia jakies Bismarckstrasse.
    • Gość: Maciek Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.09, 11:35
      Germańska fala zalewa piastowski Wrocław i to jest fakt. Po czyjej interwencji stracił posadę prof. Marczak?
      Po interwencji pana Klausa Bachmana. Niemca pracującego dla GW.
      GW - ostoja wolności, tolerancji, itd.
      Praktycznie wygląda to tak, że Niemiec ogranicza wolność Polaka.
      Ale, germańska fala NIE zalewa piastowskiego Wrocławia.
      • Gość: Ute Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 11:58
        Niemcy przy pomocy swoich " polskich " wyrobników. inspirują zamęt w
        Polsce.
        Jest w Polsce grupa interesów, która sprzyja Niemcą, którzy usiłują
        Polskę nie oficjalnie upokorzyć i ośmieczyć w Europie.

        • romantyczna_kleopatra prawda Ute - to się dzieje na naszych oczach! 28.02.09, 12:06
          Ute napisał(a):

          > Niemcy przy pomocy swoich " polskich " wyrobników. inspirują zamęt
          w
          > Polsce.
          > Jest w Polsce grupa interesów, która sprzyja Niemcą, którzy
          usiłują
          > Polskę nie oficjalnie upokorzyć i ośmieszyć w Europie.
          >
          • Gość: willi breslauer Re: prawda Ute - to się dzieje na naszych oczach! IP: *.chello.pl 28.02.09, 12:31
            Najzabawniejsze,że żadna z was nie mieszka we Wrocławiu.Straszcie
            się nawzajem dalej.God Bless.....
            • Gość: Ute Re: prawda Ute - to się dzieje na naszych oczach! IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 13:08
              Mieszkam czasami, mam nawet własny dom z ogrodem.
              A najważnejsze jest to, że urodziłam się we Wrocławiu, mam tam
              mnustwo znajomych. Moi rodzice odbudowali to miasto.
              Dlatego zależy mi bardzo na tym, aby we Wrocławiu żyło się tak jak w
              innych miastach na zachodzie.
              Nie stety jest tak , że jesteście skłuceni. Nie macie wspólnego poza
              partyjnego interesu, którym jest Ojczyzna, tak jak w innych ktajach
              europejskich.
              • Gość: willi breslauer Re: prawda Ute - to się dzieje na naszych oczach! IP: *.chello.pl 28.02.09, 14:11
                I tego właśnie nie jestem w stanie pojąć.Jak można, samemu w
                cywilizowanym kraju miesszkając,wciskać rodakom taką propagande,
                robiąc z nich mentalnych
                azjatów.
                • Gość: Ute Re: prawda Ute - to się dzieje na naszych oczach! IP: *.ws.highway.telekom.at 28.02.09, 17:13
                  willi breslauer.
                  Mam wrażenie że Ty nie rozomiesz innego punktu widzenia.
                  Punktu widzenia który moim zdaniem kreuje pozytywnie przyszłość.
                  Być może jesteś zasklepiony we własnym światopoglądzie.
                  A może Ty z własnej perspektywy nie widzisz polskich pomagierów
                  robienia w Polsce zamętu ??
                  Dla Ciebie ci ludzie są szlaczetni i uczynni.
                  Spójrz na Polskie realia, na polską opiekę społeczną, na niekończące
                  się problemy które są kreowane w Polsce.
                  Dlaczego tak jest? Tak wcale nie musi być. Zbyt wiele czasu zostwło
                  już stracone.
                  Ja nie martwię się o siebie, nie mam ku temu powodów.
                  A tych żekomych Polaków , co urządzają pośmiewisko z Polski . Uważam
                  za chorych psychicznie, będź ludzi złej woli.
        • Gość: Po Łabę Re: Germańska fala zalewa piastowski Wrocław IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.09, 14:50
          Ute, to zwykłe ścierwa, kiedyś byli to konfidenci gestapo, jak widać
          nie wszystkich wyłapano i ten smród ciągnie się przez pokolenia.
    • romantyczna_kleopatra przegląd prasy - polecam - "Złodzieje dzieci" 28.02.09, 12:00
      przegląd prasy
      Złodzieje dzieci
      14.11.2008, 12:39:10, Piotr Cywiński
      Niemieckie sądy i urzędy stosują swoisty apartheid wobec polskich
      rodziców urodzonych w Niemczech dzieci


      ---------------------------------------------------------------------
      -----------

      Moryś – tak woła do swego syna Beata Pokrzeptowicz. Właściwie ten
      dziewięcioletni chłopiec urodzony w RFN ma na imię Moritz. Matce
      wolno było się zwracać do niego wyłącznie po niemiecku. Gdy w ogóle
      zakazano jej spotkań z dzieckiem, zrozpaczona Polka porwała syna do
      Francji. Wie, że może za to trafić do więzienia. Ale, jak mówi, to
      ostatnia możliwość, by znów mogła cieszyć się jego widokiem i
      mówić: „mój Moryś Pokrzeptowicz jest jedną z setek rodziców z
      różnych stron świata, którzy podjęli desperacką walkę z bezprawiem w
      niemieckim państwie prawa. Dlaczego niemiecki Urząd do spraw
      Młodzieży (Jugendamt) odebrał jej dziecko? Beata Pokrzeptowicz-Meyer
      nie jest kryminalistką, narkomanką, alkoholiczką ani prostytutką.
      Jest germanistką. Kiedyś Niemcy ją fascynowały. Tu znalazła
      narzeczonego i wyszła za mąż. Pracowała na Uniwersytecie w
      Bielefeld. Gdy jej małżeństwo się rozpadło, otrzymała prawo do
      opieki nad Moritzem. Syn był z nią pięć lat. Jak stwierdzili nawet
      niemieccy kuratorzy, wychowywała go bez zarzutu. Nic jednak w RFN
      już jej nie trzymało. Gdy dostała propozycję pracy na uniwersytecie
      w Gdańsku, zwróciła się do sądu o zezwolenie na wyjazd. O jej
      planach wiedział także były mąż, z którym uzgodniła terminy spotkań
      z Moritzem. Ale po przyjeździe Pokrzeptowicz do Polski złożył on
      skargę w sprawie „uprowadzenia syna". Na tej podstawie odebrano jej
      dziecko. Mogła je widzieć tylko pod kontrolą dwóch urzędniczek.
      Kiedy po jednym ze spotkań złożyła doniesienie do prokuratury, że
      syn został pobity w domu ojca (co potwierdziły badania lekarskie),
      zakazano jej kolejnych odwiedzin dziecka. Zdecydowała się na
      desperacki krok. Dziś jest ścigana niemieckim listem gończym.

      Dobro dziecka po niemiecku
      Policja w RFN działa sprawnie. Odwiedza m.in. polskich dziennikarzy
      w Berlinie, którzy mieli jakikolwiek kontakt z Pokrzeptowicz. Matka
      Moritza jest jedną z wielu Polek i Polaków, których prawa rozbijają
      się o mury Jugendamtów i niemieckich sądów. Ich problem opisywaliśmy
      już w 2004 r. („Polnisch verboten!", „Wprost" nr 33). Po naszej
      interwencji Christoph Krupp z Jugendamtu w Hamburgu-Bergedorfie
      przeprosił za niestosowne postępowanie urzędników, a jeden z
      poszkodowanych ojców, Wojciech Pomorski, uzyskał prawo do spotkań z
      córkami oraz rozmawiania z nimi po polsku. Na krótko, bo niemiecka
      matka wywiozła je do Austrii i stracił z nimi kontakt. Niemiecki
      aparat ścigania wykazał dziwną niemoc w ustaleniu jej adresu. Gdy
      Pomorski spotkał po latach Iwonę-Polonię i Justynę-Marię, po polsku
      nie mógł już się z nimi porozumieć.

      Urzędnicy Jugendamtu mogą mówić o sukcesie: zapewnili „dobro
      dziecka" po niemiecku. Klęskę poniósł również Mirosław Kraszewski.
      Były zastępca ordynatora w szpitalu Kamp-Linfort ożenił się z
      niemiecką pielęgniarką. Po rozwodzie i walce o spotkania z synem
      Kraszewskiemu zostały kolosalne długi za procesy i
      łatka „pieniacza". Powód? Także jemu zakazano rozmawiania z
      dzieckiem po polsku, a gdy odmówił, Sąd Krajowy w Hamm zabronił
      widywania z dzieckiem. Jak uzasadniano, „dwujęzyczne wychowanie
      wywiera na nie negatywny wpływ". Kraszewski czuje się oszukany i
      opuszczony przez wszystkich. Tak jak Lidia Jochimsen, której mężowi
      alkoholikowi sąd w Lehrte zakazał zbliżania się do byłej żony i
      córki na odległość mniejszą niż 200 m (została przez niego pobita i
      okaleczona), a gdy po jednym z jego napadów znalazła się w szpitalu,
      córkę przekazano… ojcu. W orzeczeniu uzasadniono, że w obecnej
      sytuacji zapewni on lepsze warunki dla rozwoju dziecka.
      Losy polskich rodziców przedstawione przez „Wprost" znalazły echo w
      wielu zagranicznych gazetach, od londyńskiego „The Daily Telegraph"
      po australijski „Sydney Morning Herald". Nic dziwnego, gdyż problem
      germanizacji i wykradania dzieci nie dotyczy tylko Polaków. Różnica
      polega na tym, że polscy politycy z reguły traktują poszkodowanych,
      którzy szukają u nich pomocy, jak zakłócających dobrosąsiedzkie
      stosunki z RFN. Zdesperowane matki i ojcowie są nierzadko odpędzani
      jak natrętne muchy, a ich przeżycia uznawane za zdarzenia
      sporadyczne. Skonfrontowani z podobnymi skargami politycy z innych
      krajów nie wstrzymują się przed interwencjami na najwyższym szczeblu.

      W martwym punkcie
      Kwestia dyskryminacji obcojęzycznych rodziców i ich dzieci stała się
      m.in. tematem rozmów Billa Clintona z niemieckim rządem w 2000 r.
      Amerykańscy rodzice, np. Joseph Cooke i Glenn G., walczyli o dzieci,
      których nie mogli zabrać do USA, choć to im przyznano prawa do
      opieki. Kongres USA poczuł się zobligowany do uchwalenia specjalnej
      rezolucji, w której wezwał RFN do respektowania konwencji haskiej.
      Niemieccy politycy indagowani w tych sprawach zazwyczaj zasłaniają
      się niezawisłością sądów. Te same argumenty posłyszeli m.in.
      Francuzi. Kilka lat temu były kanclerz Gerhard Schröder po
      przemówieniu we francuskim Zgromadzeniu Narodowym musiał wysłuchać
      od deputowanych złorzeczeń na systematyczne odmawianie przez
      niemieckie instancje zwrotu dzieci uprowadzonych do RFN. W walce o
      swoje pociechy francuscy rodzice założyli stowarzyszenie SOS
      enlèvements d’enfants par l’Allemagne (SOS – Uprowadzenia Dzieci
      przez Niemcy). Poszkodowani demonstrowali m.in. przed ambasadą RFN w
      Paryżu i na Alexanderplatz w Berlinie. Dzięki ingerencji prezydenta
      Jacques'a Chiraca powołano niemiecko-francuską komisję
      parlamentarną, która miała się zająć kilkudziesięcioma przypadkami
      dyskryminacji rodziców. Po dwóch latach jej członkowie, Pervenche
      Bérès i Pierre Cardo, oznajmili, że rozmowy z Niemcami utknęły
      w „martwym punkcie" i z braku dobrej woli współpracę zerwano.

      Na niczym spełzły też interwencje Tony’ego Blaira. Zasypany skargami
      rodaków brytyjski premier tłumaczył, że wielokrotnie poruszał tę
      kwestię w rozmowach z kanclerzem i wysłał nawet list do Schrödera.
      Zajmująca się tą problematyką monachijska dziennikarka Christine
      Brinck podsumowała niemiecką postawę: „Z jednej strony
      entuzjastyczna liryka europejska, z drugiej rzeczywisty nacjonalizm".

      Relikt III Rzeszy
      Francuzi i Anglicy zgłosili kilkaset wypadków dyskryminacji.
      Prawdziwa liczba jest znacznie większa, gdyż wielu rodziców ze
      strachu o utratę kontaktu z dziećmi idzie na wszelkie ustępstwa, nie
      dochodzi praw z braku pieniędzy czy słabej znajomości języka. Bywa,
      że finał zatargów o dziecko kończy się tragicznie. W heskiej wiosce
      Dreieich policja dokonała makabrycznego odkrycia: na poddaszu
      powiesiła się 32-letnia Margret P. i jej 8-letni syn Ryan. Jak
      wykazała obdukcja, najpierw samobójstwo popełniła matka, później
      chłopiec. Powodem była decyzja urzędników, którzy po rozstaniu się
      Margret P. z niemieckim mężem nie pozwolili jej zabrać dziecka za
      granicę.

      Do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego wpłynęły wnioski i setki
      skarg od poszkodowanych rodziców, m.in. z Austrii, Belgii, Francji,
      Wlk. Brytanii, USA, a nawet z RPA i Australii. Nadawcami są w
      większości ludzie z wyższym wykształceniem – profesorowie,
      informatycy, ekonomiści, lekarze, adwokaci. Według Jugendamtów
      stanowią oni zagrożenie dla własnych dzieci. Urzędy ds. młodzieży to
      relikt III Rzeszy. Powojenna Republika Federalna rzekomo odcięła się
      od nazistowskich celów, ale – jak napisał „Die Zeit" – nadal „wiele
      niemieckich sądów decyduje jak nacjonaliści". Ferując wyroki,
      sędziowie powołują się na orzeczenia stojących ponad prawem
      Jugendamtów, które nie mają odpowiednika w żadnym kraju Europy.
      Mimo skarg i petycji
      • romantyczna_kleopatra "Złodzieje dzieci".............przeczytajcie TO ! 28.02.09, 12:04
        j.w.
    • romantyczna_kleopatra Wprost pisze prawdę o "Złodziejach dzieci" ...... 28.02.09, 12:10
      przegląd prasy
      Złodzieje dzieci
      14.11.2008, 12:39:10, Piotr Cywiński
      Niemieckie sądy i urzędy stosują swoisty apartheid wobec polskich
      rodziców urodzonych w Niemczech dzieci


      ---------------------------------------------------------------------
      -----------

      Moryś – tak woła do swego syna Beata Pokrzeptowicz. Właściwie ten
      dziewięcioletni chłopiec urodzony w RFN ma na imię Moritz. Matce
      wolno było się zwracać do niego wyłącznie po niemiecku. Gdy w ogóle
      zakazano jej spotkań z dzieckiem, zrozpaczona Polka porwała syna do
      Francji. Wie, że może za to trafić do więzienia. Ale, jak mówi, to
      ostatnia możliwość, by znów mogła cieszyć się jego widokiem i
      mówić: „mój Moryś Pokrzeptowicz jest jedną z setek rodziców z
      różnych stron świata, którzy podjęli desperacką walkę z bezprawiem w
      niemieckim państwie prawa. Dlaczego niemiecki Urząd do spraw
      Młodzieży (Jugendamt) odebrał jej dziecko? Beata Pokrzeptowicz-Meyer
      nie jest kryminalistką, narkomanką, alkoholiczką ani prostytutką.
      Jest germanistką. Kiedyś Niemcy ją fascynowały. Tu znalazła
      narzeczonego i wyszła za mąż. Pracowała na Uniwersytecie w
      Bielefeld. Gdy jej małżeństwo się rozpadło, otrzymała prawo do
      opieki nad Moritzem. Syn był z nią pięć lat. Jak stwierdzili nawet
      niemieccy kuratorzy, wychowywała go bez zarzutu. Nic jednak w RFN
      już jej nie trzymało. Gdy dostała propozycję pracy na uniwersytecie
      w Gdańsku, zwróciła się do sądu o zezwolenie na wyjazd. O jej
      planach wiedział także były mąż, z którym uzgodniła terminy spotkań
      z Moritzem. Ale po przyjeździe Pokrzeptowicz do Polski złożył on
      skargę w sprawie „uprowadzenia syna". Na tej podstawie odebrano jej
      dziecko. Mogła je widzieć tylko pod kontrolą dwóch urzędniczek.
      Kiedy po jednym ze spotkań złożyła doniesienie do prokuratury, że
      syn został pobity w domu ojca (co potwierdziły badania lekarskie),
      zakazano jej kolejnych odwiedzin dziecka. Zdecydowała się na
      desperacki krok. Dziś jest ścigana niemieckim listem gończym.

      Dobro dziecka po niemiecku
      Policja w RFN działa sprawnie. Odwiedza m.in. polskich dziennikarzy
      w Berlinie, którzy mieli jakikolwiek kontakt z Pokrzeptowicz. Matka
      Moritza jest jedną z wielu Polek i Polaków, których prawa rozbijają
      się o mury Jugendamtów i niemieckich sądów. Ich problem opisywaliśmy
      już w 2004 r. („Polnisch verboten!", „Wprost" nr 33). Po naszej
      interwencji Christoph Krupp z Jugendamtu w Hamburgu-Bergedorfie
      przeprosił za niestosowne postępowanie urzędników, a jeden z
      poszkodowanych ojców, Wojciech Pomorski, uzyskał prawo do spotkań z
      córkami oraz rozmawiania z nimi po polsku. Na krótko, bo niemiecka
      matka wywiozła je do Austrii i stracił z nimi kontakt. Niemiecki
      aparat ścigania wykazał dziwną niemoc w ustaleniu jej adresu. Gdy
      Pomorski spotkał po latach Iwonę-Polonię i Justynę-Marię, po polsku
      nie mógł już się z nimi porozumieć.

      Urzędnicy Jugendamtu mogą mówić o sukcesie: zapewnili „dobro
      dziecka" po niemiecku. Klęskę poniósł również Mirosław Kraszewski.
      Były zastępca ordynatora w szpitalu Kamp-Linfort ożenił się z
      niemiecką pielęgniarką. Po rozwodzie i walce o spotkania z synem
      Kraszewskiemu zostały kolosalne długi za procesy i
      łatka „pieniacza". Powód? Także jemu zakazano rozmawiania z
      dzieckiem po polsku, a gdy odmówił, Sąd Krajowy w Hamm zabronił
      widywania z dzieckiem. Jak uzasadniano, „dwujęzyczne wychowanie
      wywiera na nie negatywny wpływ". Kraszewski czuje się oszukany i
      opuszczony przez wszystkich. Tak jak Lidia Jochimsen, której mężowi
      alkoholikowi sąd w Lehrte zakazał zbliżania się do byłej żony i
      córki na odległość mniejszą niż 200 m (została przez niego pobita i
      okaleczona), a gdy po jednym z jego napadów znalazła się w szpitalu,
      córkę przekazano… ojcu. W orzeczeniu uzasadniono, że w obecnej
      sytuacji zapewni on lepsze warunki dla rozwoju dziecka.
      Losy polskich rodziców przedstawione przez „Wprost" znalazły echo w
      wielu zagranicznych gazetach, od londyńskiego „The Daily Telegraph"
      po australijski „Sydney Morning Herald". Nic dziwnego, gdyż problem
      germanizacji i wykradania dzieci nie dotyczy tylko Polaków. Różnica
      polega na tym, że polscy politycy z reguły traktują poszkodowanych,
      którzy szukają u nich pomocy, jak zakłócających dobrosąsiedzkie
      stosunki z RFN. Zdesperowane matki i ojcowie są nierzadko odpędzani
      jak natrętne muchy, a ich przeżycia uznawane za zdarzenia
      sporadyczne. Skonfrontowani z podobnymi skargami politycy z innych
      krajów nie wstrzymują się przed interwencjami na najwyższym szczeblu.

      W martwym punkcie
      Kwestia dyskryminacji obcojęzycznych rodziców i ich dzieci stała się
      m.in. tematem rozmów Billa Clintona z niemieckim rządem w 2000 r.
      Amerykańscy rodzice, np. Joseph Cooke i Glenn G., walczyli o dzieci,
      których nie mogli zabrać do USA, choć to im przyznano prawa do
      opieki. Kongres USA poczuł się zobligowany do uchwalenia specjalnej
      rezolucji, w której wezwał RFN do respektowania konwencji haskiej.
      Niemieccy politycy indagowani w tych sprawach zazwyczaj zasłaniają
      się niezawisłością sądów. Te same argumenty posłyszeli m.in.
      Francuzi. Kilka lat temu były kanclerz Gerhard Schröder po
      przemówieniu we francuskim Zgromadzeniu Narodowym musiał wysłuchać
      od deputowanych złorzeczeń na systematyczne odmawianie przez
      niemieckie instancje zwrotu dzieci uprowadzonych do RFN. W walce o
      swoje pociechy francuscy rodzice założyli stowarzyszenie SOS
      enlèvements d’enfants par l’Allemagne (SOS – Uprowadzenia Dzieci
      przez Niemcy). Poszkodowani demonstrowali m.in. przed ambasadą RFN w
      Paryżu i na Alexanderplatz w Berlinie. Dzięki ingerencji prezydenta
      Jacques'a Chiraca powołano niemiecko-francuską komisję
      parlamentarną, która miała się zająć kilkudziesięcioma przypadkami
      dyskryminacji rodziców. Po dwóch latach jej członkowie, Pervenche
      Bérès i Pierre Cardo, oznajmili, że rozmowy z Niemcami utknęły
      w „martwym punkcie" i z braku dobrej woli współpracę zerwano.

      Na niczym spełzły też interwencje Tony’ego Blaira. Zasypany skargami
      rodaków brytyjski premier tłumaczył, że wielokrotnie poruszał tę
      kwestię w rozmowach z kanclerzem i wysłał nawet list do Schrödera.
      Zajmująca się tą problematyką monachijska dziennikarka Christine
      Brinck podsumowała niemiecką postawę: „Z jednej strony
      entuzjastyczna liryka europejska, z drugiej rzeczywisty nacjonalizm".

      Relikt III Rzeszy
      Francuzi i Anglicy zgłosili kilkaset wypadków dyskryminacji.
      Prawdziwa liczba jest znacznie większa, gdyż wielu rodziców ze
      strachu o utratę kontaktu z dziećmi idzie na wszelkie ustępstwa, nie
      dochodzi praw z braku pieniędzy czy słabej znajomości języka. Bywa,
      że finał zatargów o dziecko kończy się tragicznie. W heskiej wiosce
      Dreieich policja dokonała makabrycznego odkrycia: na poddaszu
      powiesiła się 32-letnia Margret P. i jej 8-letni syn Ryan. Jak
      wykazała obdukcja, najpierw samobójstwo popełniła matka, później
      chłopiec. Powodem była decyzja urzędników, którzy po rozstaniu się
      Margret P. z niemieckim mężem nie pozwolili jej zabrać dziecka za
      granicę.

      Do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego wpłynęły wnioski i setki
      skarg od poszkodowanych rodziców, m.in. z Austrii, Belgii, Francji,
      Wlk. Brytanii, USA, a nawet z RPA i Australii. Nadawcami są w
      większości ludzie z wyższym wykształceniem – profesorowie,
      informatycy, ekonomiści, lekarze, adwokaci. Według Jugendamtów
      stanowią oni zagrożenie dla własnych dzieci. Urzędy ds. młodzieży to
      relikt III Rzeszy. Powojenna Republika Federalna rzekomo odcięła się
      od nazistowskich celów, ale – jak napisał „Die Zeit" – nadal „wiele
      niemieckich sądów decyduje jak nacjonaliści". Ferując wyroki,
      sędziowie powołują się na orzeczenia stojących ponad prawem
      Jugendamtów, które nie mają odpowiednika w żadnym kraju Europy.
      Mimo skarg i petycji
    • Gość: w NIemczech "złodzieje dzieci" - Apartheid wobec Polaków IP: *.eranet.pl 28.02.09, 13:08
      przegląd prasy
      Złodzieje dzieci
      14.11.2008, 12:39:10, Piotr Cywiński
      Niemieckie sądy i urzędy stosują swoisty apartheid wobec polskich
      rodziców urodzonych w Niemczech dzieci


      ---------------------------------------------------------------------
      -----------

      Moryś – tak woła do swego syna Beata Pokrzeptowicz. Właściwie ten
      dziewięcioletni chłopiec urodzony w RFN ma na imię Moritz. Matce
      wolno było się zwracać do niego wyłącznie po niemiecku. Gdy w ogóle
      zakazano jej spotkań z dzieckiem, zrozpaczona Polka porwała syna do
      Francji. Wie, że może za to trafić do więzienia. Ale, jak mówi, to
      ostatnia możliwość, by znów mogła cieszyć się jego widokiem i
      mówić: „mój Moryś Pokrzeptowicz jest jedną z setek rodziców z
      różnych stron świata, którzy podjęli desperacką walkę z bezprawiem w
      niemieckim państwie prawa. Dlaczego niemiecki Urząd do spraw
      Młodzieży (Jugendamt) odebrał jej dziecko? Beata Pokrzeptowicz-Meyer
      nie jest kryminalistką, narkomanką, alkoholiczką ani prostytutką.
      Jest germanistką. Kiedyś Niemcy ją fascynowały. Tu znalazła
      narzeczonego i wyszła za mąż. Pracowała na Uniwersytecie w
      Bielefeld. Gdy jej małżeństwo się rozpadło, otrzymała prawo do
      opieki nad Moritzem. Syn był z nią pięć lat. Jak stwierdzili nawet
      niemieccy kuratorzy, wychowywała go bez zarzutu. Nic jednak w RFN
      już jej nie trzymało. Gdy dostała propozycję pracy na uniwersytecie
      w Gdańsku, zwróciła się do sądu o zezwolenie na wyjazd. O jej
      planach wiedział także były mąż, z którym uzgodniła terminy spotkań
      z Moritzem. Ale po przyjeździe Pokrzeptowicz do Polski złożył on
      skargę w sprawie „uprowadzenia syna". Na tej podstawie odebrano jej
      dziecko. Mogła je widzieć tylko pod kontrolą dwóch urzędniczek.
      Kiedy po jednym ze spotkań złożyła doniesienie do prokuratury, że
      syn został pobity w domu ojca (co potwierdziły badania lekarskie),
      zakazano jej kolejnych odwiedzin dziecka. Zdecydowała się na
      desperacki krok. Dziś jest ścigana niemieckim listem gończym.

      Dobro dziecka po niemiecku
      Policja w RFN działa sprawnie. Odwiedza m.in. polskich dziennikarzy
      w Berlinie, którzy mieli jakikolwiek kontakt z Pokrzeptowicz. Matka
      Moritza jest jedną z wielu Polek i Polaków, których prawa rozbijają
      się o mury Jugendamtów i niemieckich sądów. Ich problem opisywaliśmy
      już w 2004 r. („Polnisch verboten!", „Wprost" nr 33). Po naszej
      interwencji Christoph Krupp z Jugendamtu w Hamburgu-Bergedorfie
      przeprosił za niestosowne postępowanie urzędników, a jeden z
      poszkodowanych ojców, Wojciech Pomorski, uzyskał prawo do spotkań z
      córkami oraz rozmawiania z nimi po polsku. Na krótko, bo niemiecka
      matka wywiozła je do Austrii i stracił z nimi kontakt. Niemiecki
      aparat ścigania wykazał dziwną niemoc w ustaleniu jej adresu. Gdy
      Pomorski spotkał po latach Iwonę-Polonię i Justynę-Marię, po polsku
      nie mógł już się z nimi porozumieć.

      Urzędnicy Jugendamtu mogą mówić o sukcesie: zapewnili „dobro
      dziecka" po niemiecku. Klęskę poniósł również Mirosław Kraszewski.
      Były zastępca ordynatora w szpitalu Kamp-Linfort ożenił się z
      niemiecką pielęgniarką. Po rozwodzie i walce o spotkania z synem
      Kraszewskiemu zostały kolosalne długi za procesy i
      łatka „pieniacza". Powód? Także jemu zakazano rozmawiania z
      dzieckiem po polsku, a gdy odmówił, Sąd Krajowy w Hamm zabronił
      widywania z dzieckiem. Jak uzasadniano, „dwujęzyczne wychowanie
      wywiera na nie negatywny wpływ". Kraszewski czuje się oszukany i
      opuszczony przez wszystkich. Tak jak Lidia Jochimsen, której mężowi
      alkoholikowi sąd w Lehrte zakazał zbliżania się do byłej żony i
      córki na odległość mniejszą niż 200 m (została przez niego pobita i
      okaleczona), a gdy po jednym z jego napadów znalazła się w szpitalu,
      córkę przekazano… ojcu. W orzeczeniu uzasadniono, że w obecnej
      sytuacji zapewni on lepsze warunki dla rozwoju dziecka.
      Losy polskich rodziców przedstawione przez „Wprost" znalazły echo w
      wielu zagranicznych gazetach, od londyńskiego „The Daily Telegraph"
      po australijski „Sydney Morning Herald". Nic dziwnego, gdyż problem
      germanizacji i wykradania dzieci nie dotyczy tylko Polaków. Różnica
      polega na tym, że polscy politycy z reguły traktują poszkodowanych,
      którzy szukają u nich pomocy, jak zakłócających dobrosąsiedzkie
      stosunki z RFN. Zdesperowane matki i ojcowie są nierzadko odpędzani
      jak natrętne muchy, a ich przeżycia uznawane za zdarzenia
      sporadyczne. Skonfrontowani z podobnymi skargami politycy z innych
      krajów nie wstrzymują się przed interwencjami na najwyższym szczeblu.

      W martwym punkcie
      Kwestia dyskryminacji obcojęzycznych rodziców i ich dzieci stała się
      m.in. tematem rozmów Billa Clintona z niemieckim rządem w 2000 r.
      Amerykańscy rodzice, np. Joseph Cooke i Glenn G., walczyli o dzieci,
      których nie mogli zabrać do USA, choć to im przyznano prawa do
      opieki. Kongres USA poczuł się zobligowany do uchwalenia specjalnej
      rezolucji, w której wezwał RFN do respektowania konwencji haskiej.
      Niemieccy politycy indagowani w tych sprawach zazwyczaj zasłaniają
      się niezawisłością sądów. Te same argumenty posłyszeli m.in.
      Francuzi. Kilka lat temu były kanclerz Gerhard Schröder po
      przemówieniu we francuskim Zgromadzeniu Narodowym musiał wysłuchać
      od deputowanych złorzeczeń na systematyczne odmawianie przez
      niemieckie instancje zwrotu dzieci uprowadzonych do RFN. W walce o
      swoje pociechy francuscy rodzice założyli stowarzyszenie SOS
      enlèvements d’enfants par l’Allemagne (SOS – Uprowadzenia Dzieci
      przez Niemcy). Poszkodowani demonstrowali m.in. przed ambasadą RFN w
      Paryżu i na Alexanderplatz w Berlinie. Dzięki ingerencji prezydenta
      Jacques'a Chiraca powołano niemiecko-francuską komisję
      parlamentarną, która miała się zająć kilkudziesięcioma przypadkami
      dyskryminacji rodziców. Po dwóch latach jej członkowie, Pervenche
      Bérès i Pierre Cardo, oznajmili, że rozmowy z Niemcami utknęły
      w „martwym punkcie" i z braku dobrej woli współpracę zerwano.

      Na niczym spełzły też interwencje Tony’ego Blaira. Zasypany skargami
      rodaków brytyjski premier tłumaczył, że wielokrotnie poruszał tę
      kwestię w rozmowach z kanclerzem i wysłał nawet list do Schrödera.
      Zajmująca się tą problematyką monachijska dziennikarka Christine
      Brinck podsumowała niemiecką postawę: „Z jednej strony
      entuzjastyczna liryka europejska, z drugiej rzeczywisty nacjonalizm".

      Relikt III Rzeszy
      Francuzi i Anglicy zgłosili kilkaset wypadków dyskryminacji.
      Prawdziwa liczba jest znacznie większa, gdyż wielu rodziców ze
      strachu o utratę kontaktu z dziećmi idzie na wszelkie ustępstwa, nie
      dochodzi praw z braku pieniędzy czy słabej znajomości języka. Bywa,
      że finał zatargów o dziecko kończy się tragicznie. W heskiej wiosce
      Dreieich policja dokonała makabrycznego odkrycia: na poddaszu
      powiesiła się 32-letnia Margret P. i jej 8-letni syn Ryan. Jak
      wykazała obdukcja, najpierw samobójstwo popełniła matka, później
      chłopiec. Powodem była decyzja urzędników, którzy po rozstaniu się
      Margret P. z niemieckim mężem nie pozwolili jej zabrać dziecka za
      granicę.

      Do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego wpłynęły wnioski i setki
      skarg od poszkodowanych rodziców, m.in. z Austrii, Belgii, Francji,
      Wlk. Brytanii, USA, a nawet z RPA i Australii. Nadawcami są w
      większości ludzie z wyższym wykształceniem – profesorowie,
      informatycy, ekonomiści, lekarze, adwokaci. Według Jugendamtów
      stanowią oni zagrożenie dla własnych dzieci. Urzędy ds. młodzieży to
      relikt III Rzeszy. Powojenna Republika Federalna rzekomo odcięła się
      od nazistowskich celów, ale – jak napisał „Die Zeit" – nadal „wiele
      niemieckich sądów decyduje jak nacjonaliści". Ferując wyroki,
      sędziowie powołują się na orzeczenia stojących ponad prawem
      Jugendamtów, które nie mają odpowiednika w żadnym kraju Europy.
      Mimo skarg i petycji
      • Gość: Po Łabę Re: "złodzieje dzieci" - Apartheid wobec Polakó IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.09, 14:55
        Współczesne niemcy to pełny nazizm!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Kowalski Re: "złodzieje dzieci" - Apartheid wobec Polakó IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.09, 16:27
          Gość portalu: Po Łabę napisał(a):

          > Współczesne niemcy to pełny nazizm!!!!!!!!!!!!!!
          -----------------------------------------------------------------------
          Nie widza ci sie Niemcy, to spadaj i nie zapomnij zabrac ze soba,
          ten ponad milion rodakow, co tam na zycie zarabiaja, tylko uwazaj
          aby cie nie skopali, jak ich zbyt intensywnie bedziesz przekonywal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka