membrum_virile
02.05.09, 08:53
Byłem wczoraj we wrocławskim ogrodzie zoologicznym. Pojechaliśmy z
córeczką wcześnie, świadomi długości weekendu i ciągot Polaków do
migracji, nawet jednodniowej.
Tuż po dziewiątej kupiliśmy bilety bez żadnych perturbacji.
Kiedy opuszczaliśmy zwierzyniec oczom naszym ukazał się kłębiący się
przy kasach tłum nieprzebrany, rozwścieczony trzygodzinnym staniem.
Zarówno w lewo, jak i w prawo, jak okiem sięgnąć, ciągnęły się
kolejki, których końce niknęły gdzieś w oddali.
I to, uważam, nie zaś wydumany rasizm czy problem z parkowaniem na
Solnym, dotykający głównie dziennikarzy Wyborczej, jest
niedogodność, która nagłośnioną być powinna, tak by włodarze naszego
miasta wpłynęli na dyrektora ZOO, zmuszając go do uruchomienia
automatów do sprzedaży biletów.
Każdy bowiem z turystów, który stracić tyle czasu i nerwów musiał,
prędko do Wrocławia nie wróci, w pamięci mając dantejskie sceny
sprzed bramy Ogrodu.