pewien_student
05.05.09, 13:27
witam serdecznie
wlasnie wrocilem z wroclawskiego koncertu Deepow i jedna rzecz mi caly czas po
glowie chodzi. nie traktujcie tego prosze jako atak na Wasze miasto, ktore mi
bardzo sie spodobalo (tak, bylem tam pierwszy raz, bo mojego poprzedniego
przelotem ciezko uznac za pobyt). ale jest to cos, czym chcialbym sie
podzielic z perspektywy goscia miasta, a co jest naprawde irytujace. chodzi
mianowicie o zebractwo
siedzac z dziewczyna w knajpie na rynku nie bylo mozliwe opedzic sie od "gangu
zebrakow" sniadej karnacji (raz zdarzyl sie jakis polski dzieciak, co by byc
uczciwym). natretni jak mole i przylazacy co chwila irytowali skutecznie (nie
liczylem, ale bym chyba nie przesadzil, gdybym napisal ze powyzej 10 razy w
dwie godziny posiedzenia). pomijam juz "stojkowych" przy kioskach i wszelkich
innych miejscach gdzie ludzie operuja drobnymi.
kurcze, wiem ze zebractwo to problem kazdego wiekszego miasta, ale w zyciu nie
widzialem takiego natezenia natretow w jednym miejscu. nie bardzo wiem jak, bo
prawem tego rozwiazac ani sie da ani powinno, ale imo goscie wywozic beda z
Wroclawia niezbyt chlubny wizerunek miasta opanowanego przez zebrakow jesli
nic sie nie zmieni. ale fajnie by bylo wrocic do Wrocka i usiasc na kawe w
jednej z Waszych naprawde urokliwych knajpek na kawe czy piwo, nie muszac co
chwila krecic stanowczo glowa i mowic "nie" z narastajaca irytacja.