Dodaj do ulubionych

Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci

06.06.09, 10:23
"Podczas wykładu mówię wolniej..." wystarczy kupic dobre okulary a nie
zwalniac tempo bo sie nie dowidzi tych rusałek w pierwszych lawkach... nie
jest tajemnica ze na tym waszym wydziale 90 proc studentow to panie wiec niech
choc polowa z nich bedzie przecietnie ladna to i tak jest sie za czym uganiac
co nieprzerwanie kadra nauczajaca udowadnia od dziesiecioleci...
Obserwuj wątek
    • Gość: free_europe Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.chello.pl 06.06.09, 10:29
      Światły człowiek podsumowuje wyniki kilku lat swojej pracy i
      dostrzega to co ja również widzę choć z zupełnie innej perspektywy
      (pracodawcy). A ty oczywiście o dupie Maryni. Takie bedą
      Rzeczypospolite jak... Ale to za trudne co nie?
      • Gość: MirekP Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.06.09, 10:53
        Chyba za trudne. A to sie zaczelo juz ladnych pare lat temu. W 2003 roku jeszcze
        pracowalem na Wydziale Mechanicznym P.Wr jako asystent (lacznie 8,5 roku) i w
        ostatnich latach, mojej pracy, poziom wiedzy i kultury osobistej studentow
        spadal na leb na szyje - trafialy sie tylko jednostki zainteresowane studiami,
        reszta chyba przyszla tylko dlatego ze kolega poszedl albo dlatego ze byl niski
        prog wymaganych ocen z matury i dalo sie przechowac przed wojskiem i "starzy"
        nie narzekali ze nic nie robi. Bylem chyba ostatnim rocznikiem ktory mial
        egzaminy wstepne na te uczelnie i to juz uproszczone w porownaniu do tego co
        bylo wczesniej a potem juz nie bylo praktycznie egzaminow i caly problem z
        "odsianiem ziarna od plew" spadal na wykladowcow pierwszego roku (gdy zaczynalem
        studia bylo nas 120 na I roku, gdy konczylem prace na uczelni na I roku bylo
        okolo 800) - a wszystko na skutek sposobu finansowania uczelni (od glowy
        studenta). Zamiast ksztalcic elite, robi sie masowowa produkcje mgr i inz. i
        teraz te tytuly sa mniej warte niz dyplom technika 20 lat temu.
        • Gość: ? Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 11:31
          Zgadzam się. Matematyki i fizyki na pierwszym roku jest coraz mniej. Z niektórych przedmiotów nie prowadzi się zajęć laboratoryjnych. Za moich czasów w trakcie semestru było 15 zajęć laboratoryjnych z fizyki, dziś nie wiem czy została się połowa z tego. Przeszło 30 tys. studentów na PWr to gruba przesada, ale liczy się to, że płacą za każdego studenta. I jak to się ma do tego, że na takim MIT jest zaledwie kilka tysięcy studentów.
          • Gość: zainteresowany Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.elektrosat.pl 06.06.09, 12:04
            na MIT przecież płąci się grubą kase za możliwość studiowania. Tam albo jesteś zdolny i bogaty, albo wybitnie zdolny i masz stypendium. KASA
            • pensioner63 Stypendia na MIT 08.06.09, 07:26
              Gość portalu: zainteresowany napisał(a):
              > na MIT przecież płąci się grubą kase za możliwość studiowania. Tam
              > albo jesteś zdolny i bogaty, albo wybitnie zdolny i masz stypendium.

              Nie. Na MIT stypendia są dawane tym studenetom, których rodzice mają niskie
              dochody. Nie ma powiązania stypendium z wynikami w nauce. Również kryteria
              przyjmowania studentów opierają się o ich wyniki nauki w szkole średniej i
              aktywność - udział w działalności organizacji szkolnych i pozaszkolnych. Mój syn
              rok temu ukończył MIT - dlatego wiem. Przez jeden rok otrzymywał stypendium.
              • Gość: Miś Brak motywacji do nauki IP: *.tx.res.rr.com 08.06.09, 12:04
                Sądzę, że spadek poziomu intelektualnego studentów wynika z kilku powodów.
                Głównym jest wzrost ich ilości. Gdy na studia szło 5% uczniów to byli to
                najzdolniejsi. Gdy idzie 50% to idą przeciętni. Drugim powodem jest spadek
                motywacji do nauki. Ludzie nie lubią się przemęczać jeśli nie muszą. Gra w gry
                komputerowe jest przyjemniejsza niż czytanie lektur. Ortografii dziecko uczy się
                czytając, grając w ekscytujące gry nie. Rodzice kupujący dzieciom tony zabawek i
                gier do tego się przyczyniają. Podobnie jest w innych rozwiniętych krajach.

                Nawet Gazeta Wyborcza zlikwidowała dział Nauka, bo to za nudne. Pisanie o
                wypadkach, morderstwach, seksie przyciąga czytelników; nauka niewielu.
                • Gość: 3.14 Re: Brak motywacji do nauki IP: *.brnt.cable.ntl.com 11.06.09, 10:24
                  proponuje sprawdzic przed komentowaniem. Oto link
                  wyborcza.pl/0,75400.html
                  • Gość: gosc Re: Brak motywacji do nauki IP: *.wroclaw.mm.pl 30.06.09, 21:04
                    Odrobinę przyzwoitości. To, że jakąś informację ze sfery nauki upchnie się tak
                    że nie można do niej dotrzeć bez linków, świadczy tylko tym, że media gonią za
                    sensacją. Taką samą sensacją jest ten artykuł bo poruszył zwłaszcza studentów, a
                    to nie oni byli adresatami.
          • Gość: miki Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.prz.rzeszow.pl 08.06.09, 13:13
            To wszystko to prawda - tylko powiedzcie co zrobić żeby te ministerialne matołki (najmocniej przepraszam za epitet - ale naprawdę uważam go za słuszbny) zrozumiały że tak naprawdę nic z prawdziwymi problemami - takimi jak omówione - nie robią....
            czym oni tam tak naprawdę się całymi dniami zajmują????????????
        • Gość: abc Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 15:56
          Swieta prawda!!! Chwalimy sie wysokim odsetkiem młodziezy
          studiujacej, a dawiej był- choc i teraz w dobrych liceach jest
          poziom i wymagania wyższe niż na niektórych kierunkach. Trzeba
          jednak przyznać,że na kierunkach bardziej obleganych i trudnych
          nadal jest wspaniała młodzież - to z własnego wieloletniego
          doświadczenia pracy na Uczelni i prowadzenia wykładów z chemii czyli
          trudnego przedmiotu.
          • iamhier Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 07:11
            nieprawda,wystarczy popatrzec na wydzialy prawa kogo tam przyjmuja,i jak
            niewiele osob ma poziom taki zeby zdac test prosty do zawodu.
            No,ale co mozna w tym kraju skoro lepszymkandydatem na prawo jest panna po
            zawodowce,potem uzupelniajacym liceum z jedna 5 na swiadectwie za worek kartofli.
        • Gość: wrwd Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 15:16
          Czyżby koledze MirkowiP nie udało się w trakcie 8,5 roku asystentury napisać
          doktoratu?
          Czyżby stąd ta frustracja?
        • 100piotr Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 09.06.09, 00:28
          Proszę nie obrażać techników. Ci którzy kończyli 20lat temu byli dobrze
          przygotowani do wykonywania swojego zawodu, przeciwnie niż obecni absolwenci
          politechniki, którzy wiedzą mało a potrafią zrobić jeszcze mniej (jeżeli nie
          liczyć podnoszenia kufla piwa)
        • Gość: Antoni Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.08.09, 13:34
          Zgadzam się z tym, że na uczelnię trafiają niedouczeni kandydaci.
          Jestem nauczycielem w szkole średniej i mogę powiedzieć, że przyczyn
          jest kilka:
          - totalnie niedoinwestowane szkoły średnie, które, żeby jakoś wiązać
          koniec z końcem, muszą dodatkowo na siebie zarabiać. Gdyby tak
          przeprowadzić grutowną kontrolę, to okazałoby się, że brak jest
          dobrze wyposażonych choćby pracowni chemicznych czy fizycznych, o
          wyposażeniu pracowni w szkołach kształcących w różnych zawodach nie
          wspomnę. Tam to już jest całkiem źle. Poziom kształcenia w różnych
          zawodach jest bardzo niski i nikt tego nie analizuje i nie szuka
          przyczyn. Podczas wizytowania szkoły taką kontrolę powinni
          przeprowadzać wizytatorzy, ale wśród wizytatorów brak jest
          fachowców, o wydziałach edukacji nie wspomnę, tam siedzą urzędnicy,
          którym ma tylko grać w papierach, nic więcej. Uważam, że jest
          totalny brak fachowców wśród ludzi kierujących szkołami i
          zarządzających nimi.

          - potworna biurokracja w szkole, która zdominowała pracę
          nauczyciela. Siedzimy w papierach, ciągle coś wykazujemy, wszystko
          musimy potwierdzać, to wszystko osiągnęło poziom absurdu. Zaczyna
          nam brakować czasu na przygotowywanie się do zajęć, bo musimy
          produkować tony paierów, których i tak nikt nie czyta. Niech się
          nasze władze przyglądną dziennikom lekcyjnym, ile pojawia się w nich
          dodakowych rubryk z jakimiś zestawieniami, rubrykami do
          potwierdzenia czegoś tam. My się już w tym wszystkim gubimy, nie
          pamiętamy o wielu rzeczach. To wszystko odbija się na poziomie
          kształcenia. Czy tym powinien zajmować się nauczyciel? Moim zadaniem
          jest przede wszystkim nauczanie.

          - o traktowaniu nauczyciela już nie wspomnę. Większość przerw
          spędzamy jak stójkowi na dyżurach. Ambitni dyrektorzy narzucają nam
          po kilkanaście dyżurów, które musimy odstać na korytarzu. Nie mamy
          chwili na odpoczynek, o konsekwencjach zdrowotnych nie wspomnę (nie
          mamy nawet czasu na toaletę).

          -ponadto zgadzam się z przedmówcą, że na nowo powinny obowiązywać
          egzaminy wstępne na wyższe uczelnie. Uczelnie same dokonywałby
          przesiewu pod kątem swoich wymagań. To jest nie tylko bardzej
          sprawiedlie, ale jest to również zdrowa konkurencja. Prymusów w
          szkołach średnich jest wielu, ale dopiero na uczelniach widać, jak
          naprawdę dają sobie radę.
          • angrusz1 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 05.04.10, 08:20
            Do Antoniego :

            żeby to osiągnąć to trzeba odsunąć pewne osoby od władzy nad oświatą:
            lewako liberałów - na każdym szczeblu
            • Gość: angrusz1 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 21:58
              może jakieś nowe przemyślenia ?
              • Gość: jot Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.10, 07:32
                No to dawaj!
        • Gość: Goska Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: 61.88.236.* 18.08.09, 04:17
          Zgadzam sie z Panem kompletnie. Bedzie tylko gorzej a to wszystko
          przez te zmiany (western style)w zachodnim stylu - wciaz musimy
          cos "malpowac" zmieniac (na gorsze - ale w Ameryce i podobnych
          krajach maja przeciez taki wspanialy system) Yes, taki wspanialy ze
          wresczie Widac Efekty. Od lat mieszkam w Austrlii i kiedy cale te
          przemiany w Polskiej Edukacji mialy miejsce stukalismy sie po glowie
          (jest tu wielu polakow) wrecz ubolewali nad tym co sie dzieje w
          Polsce. Te niepotrzebne i zapewne kosztowne zmiany, zmiany na
          gorsze!! Za nim zostaly one zatwierdzone, ktos powinien przyjrzec
          sie z bliska jakie sa wyniki takiej edukacji (tu w tym wypadku
          wycieczka i rozmowy - chocby z polakmi wiele by mogly wniesc - nasze
          dzieci przeszly, przechodza tutejsza edukacje, mamy wiec skale
          porownawcza - zgroza!!) Mowiac krotko uczyslismy sie nawet za duzo
          (w porownaniu do Krajow Zachodnich) smialo moglismy nieco
          nawet "odpuscic" (mam na mysli nieco zredukowac,) ulatwic naszym
          ucznia i wiecej nic nie zmieniac. I tak bylbysmy do "przodu" jesli
          chodzi o poziom edukacji. Rosjanie, Czesi, Polacy (ktorzy ukonczyli
          studia w latach 80) sa tu bardzo respektowani. Inna strona medalu to
          te Prywatne Uniwersytety, Wyzsze Szkoly itp. - ktore z edukacja nie
          wiele maja wspolnego - chodzi tylko o pieniadze (It's all about
          money!)
      • Gość: polak Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.07.09, 22:57
        Chciałbym zauważyć, że Pan profesor też w jakimś stopniu przyłożył się
        do takiego stanu polskiej edukacji. Przecież to ludzie pańskiego
        pokroju wprowadzili reformę edukacji uważając poprzednia formę
        istrukturę nauczania za komunistyczną. Dobra edukacja to nie tylko jej
        fundamenty, ale właściwe jej wykończenie poprzez właściwą i rzetelną
        naukę przekazaną na uczelniach, która obecnie jest nie do przyjęcia.
        Większość wykładowców uczelni nie ma pojęcia, że ten jest dobrym
        wykładowcą, którego studenci zdają dobrze egzaminy, bo to oznacza, że
        potrafił przekazać swoją wiedzę. Rektorzy powinni rozliczać
        wykładowców z ich osiągnięć nie tylko naukowych, ale również z
        osiągnięć dydaktycznych. Nie sztuką jest oblać studenta, bo większość
        wykładowców się tym szczyci, ja takiego wylał bym na zbity pysk, bo
        takie podejście do edukacji swiadczy o ich miernocie. W pracy rozlicza
        się za efekty jej wykonania, a tym samym odpowiednio wynagradza. Takie
        zasady powinny obowiązywać również na uczelniach. Wówczas wykładowca
        nie nazywał by studentów głąbami i nieukami lecz wziął by się do
        roboty, bo nic gorszego jak leń, miernota, profesor za jajka, nie
        przedstawia nic sobą, a chce oceniać innych.
    • wawoce Dziekant !!! 06.06.09, 10:45
      prosze wszystkich studentów o wpisywanie informacji o tym jak
      traktują Was Panie z dziekanatu, wykładowcy, doktoranci etc. "niech"
      (przepraszam, że takim tonem, przeciez na polskich uczelniach trzeba
      wyłącznie PROSIĆ I BŁAGAĆ) Pan prof. pierw się zajmie swoim
      ogródkiem...
      • yanuss Re: Dziekant !!! no własnie.. 06.06.09, 10:59
        I to widac w tym mailu: "dziekant", "pierw".. Tak to wlasnie wyglada. Profesor
        ma racje, jest tragicznie. Najgorsze, ze studenci nie chca sobie pomoc. Nie sa
        nawet swiadomi jak malo wiedza. Sadza, ze jak sie udawalo jakos przechodzic z
        klasy do klasy w szkole sredniej to w wyzszej tez sie uda. Nie chodza na wyklady
        bo nie sa obowiazkowe, nie korzystaja z konsultacji bo uwazaja, ze sa
        wystarczajaco zdolni..dopiero egzamin pokazuje im wlasciwa skale. Najwiekszy
        poploch wzbudza prosba o pokazanie notatek z wykladow, zwykle sa to ksera i
        student nie umie znaleźć niczego w tych kupionych "swoich" zapiskach.
        • Gość: nubo Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.06.09, 12:35
          niestety często na konsultacjach traktowany jesteś jak "przeszkadzacz"
          • Gość: glosc Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 14:02
            Na konsultacje jak się przychodzi to trzeba wiedzieć po co! Przynajmniej trzeba
            wiedzieć z czym się ma problemy, a nie oczekiwać zdublowania wykładu - to nie są
            korepetycje bezpłatne. Konsultacje służą wyjaśnieniu problemów, które
            uniemożliwiają/utrudniają dalszą samodzielną naukę - mówiąc krótko to łatanie
            dziur. Jakimś dziwnym trafem na konsultacjach zjawiają się właśnie ci lepsi i
            najlepsi studenci. Ci, którzy naprawdę potrzebują konsultacji albo nie pokazują
            się przez cały semestr albo zjawią się w ostatniej chwili przed
            zaliczeniem/egzaminem gdy nie ma już szansy na przyswojenie materiału, a jedyną
            przesłanką jest chęć zaznaczenia swojego istnienia. Obecni studencji nawet nie
            znają swoich możliwości uczenia się.
            • Gość: menda Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.centertel.pl 06.06.09, 19:06
              otoz to - do szalu doprowadzaja studenci z problemem: nie bylem na cwiczeniach,
              moge przyjsc na konsultacje i odrobic? skad to sie bierze?
              a jak mowisz ze zajecia to nie korepetycje to jestes wrog i zly dydaktyk. to
              studenci dobrze zapamietuja i odpowiednio oceniaja w ankietach :-/
              • iamhier Re: Dziekant !!! no własnie.. 08.06.09, 07:39
                wykladowcow w Polsce nalezy podzielic na 2 grupy)dydaktykow czyli tych co umieja
                dobrze uczyc i 2)naukowcow-ci zazwyczaj nie ucza tylko wykladaja,bo nie umieja.

                Reasumujac-albo na uczelniach sa ludzie nieprzygotowani do zarzadzania zasobami
                ludzkimi,albo zwyczajnie zlosliwi.
                Na pieniadze niech spektakularne nie licza
                • Gość: kloss oj jakis ty madry IP: *.111.135.130.static.crowley.pl 08.06.09, 09:29
                  posluchaj, synku
                  ludzie na uczelniach nie maja 'zarzadzac zasobami ludzkimi' (wiesz chociaz co to
                  znaczy?) tylko prowadzic dydaktyke i prace naukowe.
                  jak nie rozumiesz to sie nie wypowiadaj. i nie chrzan o pieniadzach bo to nie ma
                  tu zwiazku.
                  • Gość: nie synek Re: oj jakis ty madry IP: 80.50.233.* 08.06.09, 19:10
                    A co innego mają między innymi robić? Chyba,że nie rozumiesz tego terminu.
              • Gość: marajka Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.cityconnect.pl 11.06.09, 13:40
                Bo sami prowadzący WYMAGAJĄ odrobienia zaległych zajęć na konsultacjach.
                Przynajmniej na mojej uczelni. Stąd "to" się bierze.
            • Gość: absolwentka UJ Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.prenet.pl 09.06.09, 06:19
              Zgadzam się z Tobą w 100 procentach.
        • Gość: Allie Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.06.09, 13:16
          Nie chcę bronić studentów jako ogółu, ale też faktem jest, że są
          traktowani często jak zło konieczne. Tak przez wykładowców jak i
          przez panie z dziekanatów. Sama doświadczam takiego "zderzenia z
          murem" przy każdej wizycie w dziekanacie.
          Co do wykładów i notatek masz trochę racji. Na moim roku na wykłady
          chodzi garstka osób, które robią własne notatki. Reszta
          prawdopodobnie bazuje na kserach, bo trudno mi uwierzyć, że
          przygotowują się do egzaminów z podręczników...
          • Gość: menda Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.centertel.pl 06.06.09, 19:10
            co ma do tematu pani z dziekanatu?! uwierz, ze wykladowca meczy sie z nia dluzej
            i bardziej niz ty, podobnie jak z kazda inna osoba "administracyjna"
          • Gość: b Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: 62.233.149.* 07.06.09, 09:31
            Nie przesadzaj, byłem starostą roku i w dziekanacie bywałem często. Na paniach z dziekanatu ludzie wieszali wszystkie możliwe psy, a ja NIGDY nie miałem problemu z załatwieniem czegokolwiek. Wszystko zależy od zachowania. Panie z dziekanatu to tez ludzi, a nie jak chcieliby niektórzy studenci, motłoch. Im też należy się zrozumienie i uprzejmość. Zachowanie niektórych świadczy tylko i wyłącznie o kulturze. Niestety prof. Hartmann ma całkowita rację, maturę zdają w olbrzymiej większości głąby, tyle tylko, że to nie do końca ich wina. najpierw należy przyjrzeć się nauczycielom i rodzicom, a potem dopiero uczniom.
            • Gość: b Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: 62.233.149.* 07.06.09, 09:32
              mała poprawka miało być "też ludzie" a nie "tez ludzi"
            • Gość: jh Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.09, 18:21
              Po pierwsze, do obowiązków nauczyciela należy przygotowanie ucznia do egzaminu,
              jeśli zdecydował się go zdawać. Zdanie egzaminu polega na zastosowaniu się do
              standardów maturalnych. Podczas nauki języka obcego okazuje się na przykład, że
              nie ma czasu na naukę mówienia, bo trzeba uczyć, jak można strzelić w prawidłową
              odpowiedź w zadaniu na czytanie ze zrozumieniem, nie przemęczając się nauką
              nowych słówek. Wnioskując z twojej wypowiedzi, to właśnie jednak nauczyciele są
              winni, że "głąby" zdają nową maturę? Matura jest w tej chwili uznawana za
              priorytet-a to właśnie jej konstrukcja nie pozwala na zbyt dużo myślenia i
              odpowiada za upadek stanu wiedzy u młodych. Młodzi zresztą nie ukrywają, że
              kupili sobie pracę maturalną z polaka, a żeby było ciekawiej, nowa matura jest
              trudniejsza od starej, bo nie można ściągać. Dyrektor w dodatku trzęsie się nad
              każdą osobą, która ma zagrożenie. Uczniowie z potencjałem uważają się za ósmy
              cud świata i nie chcą się rozwijać-nie przychodzą na zajęcia, bawią się
              telefonami podczas lekcji, oglądają filmy, robią zdjęcia, ściągają, a potem
              dziwią się, że mają trójki, bo nie przyswoili sobie nowego materiału. Rodzice
              przychodzą potem z pretensjami-"syn miał w gimnazjum z tego piątkę".

              Rozmawiałam kiedyś z uczniami WYJĄTKOWO słabej (właściwie ze wszystkiego, prócz
              wuefu) klasy. Tylko trzy osoby nie planują studiowania.
          • 100piotr Re: Dziekant !!! no własnie.. 09.06.09, 00:39
            Problem w tym że studenci nie rozumieją pojęcia studiowanie. Nie wiedzą, że jest
            to samodzielne zdobywanie wiedzy pod kierunkiem swojego profesora. Nie rozumiem
            jak można przygotować się do egzaminu opierając się tylko na notatkach (w
            dodatku nie swoich) z wykładu, bez czytania podręczników. A już swoistym
            kuriozum jest student który na egzaminu stwierdza, że tego to się nie uczył bo
            nie był na tym wykładzie
          • Gość: Eloe Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.zim.wroc.pl 09.06.09, 12:08
            Zagotowało się we mnie! Ilu z Was przygotowuje się/przygotowywało
            się do egzaminów wyłącznie z notatek robionych na wykładach?! Toż to
            potworne!
            Studia to dogłębne badanie tematu, zajmowanie się nim i oglądanie z
            każdej strony w sposób samodzielny, a nie wkuwanie notatek!
        • Gość: Były student Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: 80.48.71.* 06.06.09, 16:48
          Dziekanat...
          Niby nie ma związku z tematem artykułu, ale jest to kolejny aspekt negatywnie świadczący o naszej "machinie edukacyjnej". Paniom z dziekanatu nie podskoczy nikt, nawet sam dziekan. To nic, że są nieefektywne, mało uprzejme, że robią wszystko po swojemu (czyli najczęściej byle jak i bez sensu) - tak jak z wieloma innymi rzeczami na uczelni nie da się z tym zrobić nic...

          Druga rzecz - wykłady. Są wykłady na które chodzi się z przyjemnością, są takie na których można wiele zrozumieć, są też takie, które są zwykłą stratą czasu... Na te ostatnie nie warto chodzić.
          Prośba o pokazanie własnych notatek z wykładu ?
          Jak dla mnie kpina. Jeśli masz podejrzenia, że student nie chodził na wykłady to go dobrze przeegzaminuj i tyle.
          Nie potrafi - bania i do poprawki.
          Jeśli okaże się, że mimo nieobecności na wykładach potrafi wystarczająco dużo, to w czym problem?

          Jeśli chodzi o samych studentów zgadzam się w jednym punkcie z profesorem Rudolfem.
          "program jest przeładowany niepotrzebnymi wiadomościami. Nie wszyscy mają potencjał i ambicje uczniów wrocławskiej "czternastki" "

          I tu jest zasadniczy problem. Nie więcej niż 5-10% uczniów jest na tyle bystrych, by przyswoić wymaganą wiedzę bez większego problemu lub wysiłku. Kolejne 10% uczy się wolniej, ale nadrabia to pracowitością. Reszta kombinuje (jak widać z niezłym skutkiem) - tu ściągnie, tu zgadnie (test), tu wyprosi (bo nauczyciel miękkie serce ma). Na studiach stosowane są mniej więcej te same uczniowskie metody co wcześniej. Z reguły skutecznie... Zwykle można wyprosić czwórkę (wykładowca też człowiek i to do tego zajęty -ceni swój cenny czas, którego szkoda na dopytki,konsultacje, poprawki), można dostać trójkę za uczestnictwo w wykładach (podobno się zdarza), ściąganie jak wszędzie ma się dobrze...

          Na końcu dochodzi kwestia (braku)selekcji kandydatów na niektóre wydziały. Odkąd pamiętam Wydział Chemii UWr nie cieszył się zbytnią popularnością wśród maturzystów. Dostawał się każdy (prawie każdy) kadydat, który zdał maturę. Nie ważne gdzie, nie ważne jak, ważne że...
          Studenci z którymi ma do czynienia prof. Rudolf zostali już nieco odsiani przez kolegów prowadzących zajęcia na wcześniejszych semestrach. Aż strach pomyśleć z czym oni mogli się spotkać...

          Dużo możnaby jeszcze na ten temat pisać...
          • yosia86 Re: Dziekant !!! no własnie.. 07.06.09, 21:44
            "Studenci z którymi ma do czynienia prof. Rudolf zostali już nieco odsiani przez
            kolegów prowadzących zajęcia na wcześniejszych semestrach."

            Mylisz się prof. Rudolf prowadzi Podstawy Chemii z I rokiem studiów
          • Gość: JolaS Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 23:23
            Gość portalu: Były student napisał(a):

            > Jeśli chodzi o samych studentów zgadzam się w jednym punkcie
            > z profesorem Rudolfem. "program jest przeładowany niepotrzebnymi
            > wiadomościami. Nie wszyscy mają potencjał i ambicje uczniów
            > wrocławskiej "czternastki"

            No, fascynujace, doprawdy. Moja córka, przyszłoroczna maturzystka,
            ma w programie jakąś połowę tego, co miałam ja ponad 30 lat temu.
            Tyle, że ja miałam nauczycieli, a ona ma jakieś niedouczone matołki.
            Polonistka czyta NA LEKCJACH streszczenia lektur, bo "uczniowie nie
            zdążyli", mówi "lubieją", nie wymaga praktycznie niczego - oceny
            dostaje się za ściągnięte z internetu, pełne błedów, nawet nie
            czytane "prace domowe". Fizyczka dzieli przez 0. Chemiczka opowiada
            doświadczenia, bo nie ma wystarczających umiejętności, by je
            przeprowadzić, historyczka po ponarzekaniu na rzeczywistość
            mówi "doczytacie sobie w domu". Niby można się starać o zmianę
            nauczyciela, ale na kogo?

            > I tu jest zasadniczy problem. Nie więcej niż 5-10% uczniów jest na
            > tyle bystrych, by przyswoić wymaganą wiedzę bez większego problemu
            > lub wysiłku. Kolejne 10% uczy się wolniej, ale nadrabia to
            > pracowitością. Reszta kombinuje (jak widać z niezłym skutkiem) - >
            tu ściągnie, tu zgadnie (test), tu wyprosi (bo nauczyciel
            > miękkie serce ma). ...

            Taaa, a znakomita większość nawet nie próbuje przekonać się, jakie
            ma możliwości - woli przynieść zaświadczenie o dysleksji,
            dyskalkulii, dygrafii, ADHD i nie wiadomo czym jeszcze, a do
            kompletu jeszcze zwolnienie z WF.
            • Gość: obserwator Rodzice! Sami jesteście winni IP: *.ists.pl 08.06.09, 16:20
              Upadł autorytet nauczyciela, oj upadł, a sporą część winy za ten stan ponoszą
              tacy rodzice jak JolaS. Najprościej jest oczekiwać żeby nauczyciel nakładł
              łopatą wiedzę do głowy nawet największego głąba. Sami sobie nie mogą poradzić w
              domu z pociechą, która całe dnie spędza przy monitorze, ale wymagają cudów od
              szkoły. Nie uda się? To nauczyciel jest zły. Nie wahają się wyzywać nauczycieli
              przy dziecku (vide: "niedouczone matołki"). Za moich czasów rodzice bardziej
              współpracowali ze szkołą dla dobra samych dzieci, nigdy się nie zdarzyło żeby
              np. krytykowali przy mnie nauczyciela (nawet, jeśli czuli, że mam rację). A
              dzisiaj jak Jasiu powie że pani go upomniała i się zestresował, to rodzice na
              drugi dzień są w szkole i omal sądem nie grożą nauczycielce, bo Jasiu taki
              wrażliwy. Idą później takie dzieciaczki na studia, wychowane bezstresowo na
              grach komputerowych, i nie potrafią sobie poradzić w nowym środowisku. Oczekują
              od wykładowców tego, co ich rodzice od nauczycieli: wtłoczenia wiedzy do głowy
              przy jak najmniejszym wysiłku. Nie dociera do nich, że na studiach pracuje się
              samodzielnie, wykłady mają tylko pomóc zrozumieć przedmiot, natomiast większość
              materiału trzeba samemu przerobić. Pomijam fakt, że dzisiejszy student Jasiu
              studia traktuje jak przedłużenie szkoły średniej, często próbując stosować te
              same metody, włącznie z wysyłaniem rodziców do wykładowców w razie porażki
              egzaminacyjnej (jest to istna plaga ostatnich lat, jak mi mówili znajomi
              wykładowcy). I tak mamy błędne koło, jak się teraz rodzice nie zmienicie to mimo
              ogromnego dostępu do wiedzy wyrosną nam kolejne pokolenia osłów.
              • Gość: Eloe Re: Rodzice! Sami jesteście winni IP: *.zim.wroc.pl 09.06.09, 12:18
                I dlatego właśnie nie zostałam nauczycielką, choć marzyłam o tym od
                dziecka. Wyrzuciliby mnie rodzice tych superdzieci, które są
                najmądrzejsze, najzdolniejsze i zostały dawno pogrzebane przez
                własnych rodziców.

                Rodzice! Macie 6 lat, zanim dziecko pójdzie do szkoły. To jest WASZ
                czas i to właśnie wtedy WASZYM obowiązkiem jest nauczyć dziecko
                podstaw tego świata. Szkoła ma wspomóc proces socjalizacji, który to
                tak naprawdę zaczyna się W DOMU.
          • iamhier Re: Dziekant !!! no własnie.. 08.06.09, 07:29
            bo katedry nie maja swoich sekretarek
            panie w dziekanacie sa zbedne,na porzadnych uczelniach juz w Polsce nie ma
            administracji z ulicy.Pracuje w dziekanacie dr tego wydzialu
            I po problemie
        • Gość: mdd Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.acn.waw.pl 08.06.09, 10:30
          A po tym _poscie_ widac, ze profesorowie moga miec duzo wiedzy
          encyklopedycznej, a nie znaja sie na podstawowych technologiach
          otaczajacych ich z kazdej strony. I owszem, celowo bez pl krzaczkow...
        • Gość: mesle Re: Dziekant !!! no własnie.. IP: *.ined.fr 08.06.09, 16:24
          Moja siostra uczy w warszawskim gimnazjum - glownym zadaniem wszystkich
          nauczycieli jest przepchnac ucznia do nastepnej klasy... Tak funkcjonuje polska
          szkola, wiec co sie dziwic, ze studenci przychodza z nastawieniem, ze nie trzeba
          sie specjalnie wysilac. Ja uczylam na UW przez 5 ostatnich lat i z roku na rok
          mialam do czynienia z coraz gorszymi studentami. Roszczeniowosc, totalny brak
          wiedzy i takie niezasluzone zupelnie samo-zadowolenie. Teraz obserwuje
          francuskich studentow i wiecie co? oni oddaja kolokwia, ktore da sie odczytac!!!
          Pisza czytelnie!!! A w Polsce to nalezy do rzadkosci.
      • Gość: glosc Re: Dziekant !!! IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 13:55
        Człowieku (studencie?)nie zabieraj głosu w materii, o której nie ma tu mowy. A
        tak nawiasem mówiąc to czytając te parę zdań nie mam watpliwości, że mam
        przyjemność z produktem edukacyjnym ostatnich reform - roszczeniowość i wybujałe
        ego. Odpal sobie młody człowieku jakąś gierkę i poklikaj.
        • Gość: herm Re: Dziekant !!! IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.06.09, 22:09
          Ja kończyłem studia na Pwr już 12 lat temu
          i coś mogę poświadczyć - takiego chamstwa
          w traktowaniu jak się traktuje studentów
          nie doświadczyłem nigdzie indziej ...
          • Gość: anonymous Re: Dziekant !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 13:47
            I do dzisiaj nie nauczyłeś się składać poprawnych zdań?
      • Gość: astra Re: Dziekant !!! IP: *.wroclaw.mm.pl 06.06.09, 15:31
        Uderz w stol, nozyce sie odezwa...
        Jaki jest Twoim zdaniem zwiazek z WIEDZA osob idacych na studia a z tym jak pani
        Zosia z dziekanatu traktuje studenta? Poza tym... jaki student , takie traktowanie.
      • iamhier Re: Dziekant !!! 08.06.09, 07:15
        W Polsce nigdy nie będzie wysokiego ksztalcenia i nauki na poziomie jesli na
        uczelnie i katedry beda trafiac osoby przecietne.
        W Polsce od lat przyjmuje sie wyrywkowe kwalifikacje umiejetnosci przy
        rekrutacji na studia, i te doktoranckie tez.
        Bo jaki autorytet moze miec jako dr czy prof osoba ,ktora ma średnia ze szkoly
        mierna i zadnych innych wyraznych predyspozycji ku czemus?
      • princessofbabylon wawoce, nubo 08.06.09, 10:10

        Prawda z tym dziekanatem. Prawda z konusltacjami. Idę na dyżur to po
        kilkunastu minutach jestem przeganiana, bo się wykładowca na jakiś
        egzamin spieszy. W czasie konsultacji. To po co ta konsultacja skoro
        on nie ma dla mnie czasu?
        Ale to tak jakby inna para kaloszy.
        Zgadzam się natomiast z tym, że poziom coraz gorszy. Przychodzą tacy
        po tych gimnazjach, co to im się udawało wszystko, potem w liceum
        też im się udawało i myślą, że na studiach też tak będzie. Ktoś
        pisał o kulturze osobistej. To też jest prawda. Ci z I roku wciąż
        myślą, że w liceum są i jak będą się chichrać w czytelni i hałasować
        to wszyscy będą na nich patrzeć 'o jacy fajni jesteście'. No, ale
        nie można uogólniać, tak mi się nasunęło po lekturze artykułu.
        Myślę, że lepiej nie będzie niestety...
    • Gość: sakkal Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: 78.8.140.* 06.06.09, 10:55
      Przeczytałem Twoją wypowiedź i mogę stwierdzić, że idealnie
      odpowiadasz profilowi studenta z tego artykułu:
      - rozmijasz się z tematem
      - popełniasz błędy ortograficzne i składniowe
      - masz wiedzę ogólną podpartą stereotypami, która nijak nie sprawdza
      się w merytorycznej dyskusji...
    • fernando_hidalgo Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 10:57
      a jaki poziom reprezentują nasi wspaniali naukowcy?
      to jest dopiero problem!
      • Gość: renia Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 11:20
        owszem, ja akurat studiuje na innej wrocławskiej uczelni, gdzie np. przez cały
        rok nie było konsultacji! Po co Pan Profesor ma się przemęczać i odpowiadać na
        pytania demaskujące błędy merytoryczne w jego wykładach? zapewniam że takie się
        zdarzały, my też mamy te same podręczniki i jednak potrafimy czasem coś
        przeczytać. O poiomie wiedzy niektórych asystentów odwrotnie proporcjonalym do
        ich chamstwa, złosliwości i braku kultury nie wspominając. Gdyby były takie
        zasady oceny wykładowców jak na zachodzie połowa z nich dawno pasłaby się na
        zielonej trawce:) W towarzystwie tych baranów, swoich studentów
        • iamhier Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 07:26
          konsultacje i dyzury to obowiazek kazdego pracownika uczelni nawet przez OKRES
          WAKACJI.Pensje dostaja za to i sponsorowane bilety
          • Gość: Ewunia28 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ghnet.pl 08.06.09, 18:11
            To urlopów nie mogą mieć?
            O sponsorowanych biletach już na uczelniach dawno zapomniano!
      • Gość: kaktus Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 14:08
        Jeśli jesteś studentem to nie masz zielonego pojęcia o osiągnięciach naukowych
        poszczególnych pracowników Uniwersytetu. Jeśli jesteś pracownikiem to sprecyzuj
        o jaki wydział, katedry lub zespoły Ci chodzi.
        • Gość: Hermilion Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.06.09, 04:16
          Widzisz ona nie musi wiedzieć - bo nie musi
          jej obchodzić co to za osiągnięcia naukowe
          sobą jeden z drugim reprezentuje.

          Uczelnia to nie tylko jednostka badawcza ..
          to także jednostka edukacyjna .. i my mówimy
          o tej części edukacyjnej .. bo tylko ta się liczy

          A pod względem edukacyjnym to dowolna uczelnia
          w tym kraju stoi 100 lat za murzynami .. pod
          dowolnym względem .. wystarczy że jeden z drugim
          badacz o jakichś osiągnięciach naukowych (najczęściej
          bardzo miernych) nie musi niczym się wykazać z wyjątkiem
          ilości godzin. I nikt go nie rozliczy z efektów jego pracy.



          • Gość: kaktus Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.wroclaw.mm.pl 08.06.09, 21:31
            Chcesz powiedzieć, że posyłając pociechę do przedszkola część bardziej
            świadomych rodziców nie szuka tego sensownego. A potem wysyłając do podstawówki
            pcha dzieciaka do pierwszej lepszej. A olimpijczyków to średnio statystycznie w
            każdej szkole jest tyle samo. A skąd się bierze renoma wydziału - z
            odklepywania dla pięciu tysięcy słuchaczy tego co napisali w podręczniku
            akademickim 20 lat temu.
            Niestety sposób myślenia, że w zasadzie "niczego się nie musi" jest
            reprezentatywny dla 90% populacji, wygenerowanej przez "udoskonalony system
            edukacyjny", o czym jest właśnie mowa w tym artykule.
      • Gość: Zuzia Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.09, 15:01
        Takie działanie władz w kierunku obniżenia poziomu nauczania jest celowe i
        konsekwentnie realizowane przez kolejne ekipy polityków. Przecież niedouczonym
        ludziom łatwiej coś wcisnąć, prościej nimi rządzić, można obiecać cuda i uwierzą.
        • Gość: fd Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.static.vip-net.pl 08.06.09, 06:33
          zuziu brawa taka jest prawda
        • Gość: gosc portallu Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.chello.pl 08.06.09, 10:28
          no co ty, politycy to takie same głąby...
      • Gość: astra Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.wroclaw.mm.pl 06.06.09, 15:29
        No jak najpierw sa tacy studenci to pozniej odpowiedni 'naukowcy'...
        Ma profesor racje, ludzie, ktorzy nie maja bladego pojecia o niczym maja sie za
        nie wiadomo jak zdolnych i posiadajacych wielka, rozlegla wiedze... Kwestia
        wychowania? Pewnie tez, ale reformy i cudowne programy nauczania robia swoje...
        Rownamy w dol do (h)Amerykanow niestety.
    • Gość: doktorant Popieram profesora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 10:57
      Upadek intelektualny studentów to fakt. Sam zadaję na zajęciach te same pytania, które mi zadawano gdy studiowałem. Efekt? Praktycznie rzecz biorąc nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć! Referaty od studentów to najczęściej teksty skopiowane z wikipedii albo ściągi (ja też umiem korzystać z google drodzy studenci). Błędy ortograficzne w pracach, żenujący poziom wiedzy ogólnej, brak umiejętności logicznego myślenia, zerowy pęd do wiedzy.
      Jednym zdaniem pokolenie gimnazjalne, to pokolenie głupców.
      Dramat, dramat i jeszcze raz dramat.
      Ostatnio kolokwium zrobiłem. 80% prac to autentyczna żenada. Ale nie przepuszczę. Będę siedział na dodatkowych konsultacjach, ale albo się nauczą, albo papa.
      • Gość: przodownik pracy Re: IP: 77.252.18.* 06.06.09, 11:00
        lepiej doktorant powiedz podatnikom kto opłaca twoje studia doktoranckie
        • Gość: Podatnik Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 11:35
          Niech cię to nie zajmuje. Masz wiele ziemi do przerzucenia łopatą i to jest twój problem, a nie to kto finansuje studia doktoranckie.
          • Gość: inny doktorant Re: IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.09, 13:31
            kto mi OPLACA ?! czy ty wiesz ile wynosi stypendium doktoranta?
            Doktorat robi się ze względu na własne ambicje. Po spędzienu 5
            przedpołudni na uczelni człowiek biegnie do pracy, żeby sobie na to
            hobby zarobić.
            Wracając do meritum. Jest faktem, że teraz na studia trafia
            pokoloenie PC i Intenetu. Składne zbudowanie zdania dłuższego niż
            zapytanie do Google sprawia wielki problem. Czytelne pisanie to
            zapomniana sztuka. Czytanie ze zrozumieniem okazuje się być nie lada
            wyzwaniem.
            Też uważam, że wykłady bardzo często są zbędne, bo wszystko jest w
            książkach. Tylko do tych książek trzeba jeszcze zajrzeć. I często
            łatwiej jest zrobić sobie notatkę na wykładzie, niż wertować
            kilkanaście pozycji podręczników i artykułów.
            Niestety tak jest smutna prawda. Poziom edukacji w szkołach strasznie
            spada. Dowodem może być ten wpis na blogu. Można pisać na maturze same bzury -
            jeśli nie przewidział ich klucz, wszystko jest OK.


            • Gość: cosik Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.09, 10:46
              Może problemem jest to dodatkowe zatrudnienie poza uczelnią.Choć wpływu na
              poziom wiedzy osoby rozpoczynającej studia to nie ma, to jednak może ma wpływ na
              ocenę tejże przez kadrę. Niestety trzeba poświęcić studentowi swój cenny czas.
        • Gość: doktorant Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 12:06
          Więc dlatego, że moje studia doktoranckie są opłacane z budżetu państwa i z czesnego studentów, to mam przepuszczać wszystkich jak leci?
          Wykonuję swoje obowiązki dobrze. Mam za zadanie nauczyć a nie przepuścić niedouczonego bałwana na następny rok.
          Studia, to studia. Trzeba samemu usiąść, pouczyć się, poczytać coś więcej, niż Bravo czy Przegląd Sportowy. Nauczyciel akademicki nie jest w stanie przekazać całej wiedzy, jaka jest potrzebna na zaliczenie przedmiotu. On przekazuje to, co najważniejsze i najtrudniejsze. Reszta zależy od studenta. Nauczy się, albo nie. W moim przypadku w zeszłym roku kilka osób nie zostało dopuszczonych do egzaminu. W tym roku najprawdopodobniej też nie wszyscy zaliczą.
          Teraz to naskakujesz na doktorantów, ale jak trafisz na stół operacyjny albo na salę sądową, to będziesz się modlił, żeby ten lekarz czy sędzia miał w przeszłości wymagających nauczycieli a nie takich, którzy go przepuszczali z roku na rok.
          • hugow Re: nawnosc 08.06.09, 01:41
            kiedys bylem naiwny, jak Ty doktorancie, tym co nie umieli - wstawialem dwoje, a
            tym co umieli - to co im sie nalezalo, czas plynal, wyrzucali mnie z jednej
            prywatnej uczelni (WSZiF Wroclaw, WSZ Edukacja Wroclaw, WSB Wroclaw) za druga,
            za oblewanie studentow, w koncu mi przeszlo. Mam rodzine na utrzymaniu. Teraz
            sie usmiecham i milo spedzam czas ze studentami nie stresujac ich i majac dobre
            relacje z wladzami uczelni. Pocieszam sie ze nie ksztalce ani medykow ani
            budowlancow.
            • pensioner63 Każdy Polak magistrem 08.06.09, 07:43
              hugow napisał:
              > kiedys bylem naiwny ... w koncu mi przeszlo.

              Ciekawe! Więc niedługo każdy, lub niemal każdy Polak będzie magistrem. A poziom
              jego wiadomości i umiejętności będzie na poziomie jednej z klas szkoły
              podstawowej. Trzeba otworzyć granicę na import, czyli brain drain, absolwentów
              chińskich lub hinduskich uczelni. Oni nie mogą znaleźć pracy. U nich jeszcze
              rząd nie wprowadził programu - każdy obywatel musi mieć wyższe wykształcenie.
            • Gość: gość z uniwerku Re: nawnosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 09:34
              Zazdroszczę prowadzącym zajęcia na politechnikach, a co najmniej na
              kierunkach niehumanistycznych - tam łatwiej ocenić. Mój typowy
              student to bezmyślny arogancki ignorant przekonany o swojej
              wszechwiedzy. Oburzony, gdy nie dostaje zaliczenia za pracę złożoną
              z fragmentów skopiowanych z tak ambitnych portali jak www.ściąga.pl.
              Poddaję się - rezygnuję z tej pracy. Nie mogę się pocieszyć, jak to
              robi hugow, bo kształcę tych, co są którąś tam władzą :)
          • iamhier Re: 08.06.09, 07:47
            dodoktoranta-system ECTS to ok.100 godz jednego wykladu,tak wiec mozna przekazac
            maximum wiedzy bez ponawiania podrecznikow.

            Po drugie-----rola twoja wykladowco jest ograniczona,bo tak naprawde jesli na
            tym wydziale wyladuje student ponizej pewnych pefekcyjnych norm,to chocbys nie
            wiem ile razy go uwalal albo stawial mu 5 za pracowistosc t akurat w zawodach
            prawnika i lekarza sobie nie poradzi.

            moze tylko kombinowac,ale tez nadaremnie.
            w ue osob bez wstepnego za 1 podejsciem i srendiej od 1 klasy szkoly podstawowej
            nie przyjmuje sie na takie wydzialy
            no,ale takie osoby na twoje wyklady nie musza chodzic by zdac
            • iamhier Re: 08.06.09, 07:54
              potem takie łorly co pokonczyly jakoste studia albo zwyczajnie maja zalatwione
              wszystko od A do Z ląduja w psychiatryku.anoreksja,bulimia,psychoza to tu standard.
              no coz przerost ambicji nad mozliwosciami
              wysiadaja tez osoby wyjatkowo zdolne w towarzystwie miernoty,tej akademickiej tez
          • plosiak Re: 08.06.09, 11:33
            Zgoda w 100%. Polska nie jest jakimś krajem geniuszy. Dlaczego maturę zdaje 98%
            abiturientów ? Bo są zdolni itd. ? Nie - bo decydentom zależy na "zdawalności",
            statystykach itp. wtedy można sobie pogratulować, jaki wspaniały mamy system,
            cudownych nauczycieli i najmądrzejszą młodzież. Tylko co to ma wspólnego z
            rzeczywistością ?

            Później tacy ludzie dostają się na studia i mają pretensje, że ich się goni do
            nauki. Dziwią się - w końcu przez wcześniejsze 12 lat edukacji można było sobie
            pobumelować, ściągnąć na testach i problem z głowy.

            Sam się dziwię, jak osoby, z którymi pracuję mogły skończyć studia, skoro robią
            błędy ortograficzne, nie potrafią samodzielnie myśleć, podejmować ŻADNYCH
            decyzji, nie mają za grosz kultury osobistej.
      • Gość: polak Re: Popieram profesora IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.07.09, 23:08
        Panie Doktorze!
        Widocznie pan nie potrafi przekazać swojej wiedzy, proszę najpierw
        sprawdzić co znajduje śię u pana pod nosem, a póżniej spojrzeć na to,
        co pod lasem. oceniać należy wiedzę merytoryczną, a w drugiej
        kolejności ortograficzną, bo gdyby miał pan wiedzę pedagogiczną, to
        wiedział by pan, że to może być niezależne od osoby piszącej lecz od
        pewnej przypadłości schorzeniowej. Z pańskiej wypowiedzi natomiast
        wynika, że ta wiedza jest panu obca, a szkoda. Nie jestem pedagogiem,
        ale ta rodzaj wiedzy nie jest mi obcy, on też jest przydatny w każdej
        pracy.
    • Gość: mgr starej daty Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 10:58
      a co z lustracją????
      • Gość: IPN Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 14:12
        Jakieś problemy z czytaniem ze zrozumieniem?
        • Gość: mgr starej daty Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 14:19
          oczywiscie,ze nie przeciez wyborcza czyta tylko inteligencja....haha
          • Gość: IPN Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 07.06.09, 18:14
            Przedwojennej daty....haha
            • ar.co Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 09:33
              Chyba sprzed wojny krymskiej...
              • Gość: gosc Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.wroclaw.mm.pl 30.06.09, 21:13
                Wow, to już wtedy elity wylęgały się na styropianie ;)
    • Gość: cookie_m Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.wroclaw.mm.pl 06.06.09, 10:59
      Tak odnośnie tematu:
      www.joemonster.org/art/11702/Przyklad_studenckiej_elokwencji

      :)
      • Gość: kaktus Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 15:02
        Standardzik. Profesor zbyt eufemistycznie wyraził się o braku umiejętności
        pisania. Błędy ortograficzne to proza życia bo w większości prac nie można
        zrozumieć o co chodzi w przekazie, przy czym nie mam tu na myśli zawartości
        merytorycznej ;)
    • Gość: ZiomisławPaliblant Po prostu odkrycie roku ! IP: *.e-wro.net.pl 06.06.09, 11:03
      Ale kolesie Amerykę odkryli !
      Patrzcie państwo, trafiają niedouczeni kandydaci. Szok!

      Od kiedy nie ma matury z matematyki, a samą maturę rozdaje się każdemu... czy kogoś to dziwi?
    • radeberger też mi tajemnica.. 06.06.09, 11:05
      nie od dziś wydział Chemii UW jest miejscem, które się obiera gdyby się nie dostało na pożądany kierunek - tak było jest i będzie

      już nawet nie liczę ile osób znam, które tam zimowały jakiś czas

      dlatego też wzrusza mnie do łez ten artykuł wydziału, który studenta traktuje jak gó... (tak, tak..) a potem płacze, że dostają studentów wedle selekcji negatywnej (lub jak kto woli - w większości idą tam odrzuty).

      a co do wspomnianej jeszcze w artykule matury - zawsze byłem zdania, że egzaminy na studia powinny prowadzić same uczelnie - wtedy (i tylko wtedy) unika się różnic w poziomie oceniania w liceach. Z dwóch egzaminów po liceum w starym systemie (matura i egzaminy wstępne) - pozostawiono ten gorszy..
      • Gość: gosc Re: też mi tajemnica.. IP: *.e-wro.net.pl 06.06.09, 13:12
        popieram, kto tam studoiwał to wie jakie piekło czasmai trzeba przejśc...
        gdbybym jeszcze raz miał wybierać co i gdzie chcę studiowac nadal była by to na
        pewno chemia ale nie na UWr ty;ko zapewne gdzies indziej... Nie jesteśmy gównem
        jesteśmy ludżmi.
      • practicant Re: też mi tajemnica.. 06.06.09, 13:44
        Racja.Choc patrzac z perspektywy studenta konczacego za niecały miesiac studia...:

        Z jednej strony-likwidacja egzaminow wstepnych na moja uczelnie sprawila naplyw
        ludzi,ktorzy nie potrafia wymienic epok historycznych,po pierwszym roku teraz
        odpada ponad 50 osob na 250 /6 lat temu odpadly 2 osoby.../.Zasady egzaminow
        oraz zaliczen w tym czasie sie nie zmienily...

        Z drugiej strony-rowniez u mnie jest grupa wykladowcow,ktorzy dydaktyka zajmowac
        sie nie powinni.Nie nadaja sie do tego-facet oblewajacy wszystkich i na
        konsultacjach /przez ostatnie dwa tygodnie semestru-codziennie!!/ puszczajacy
        losowo po 2-3 osoby...to jest jakas pomylka.

        Co do studiow-"przetrwalnikow":biologia,chemia czy biotechnologia chyba zawsze
        byly kierunkami "rezerwowymi",w razie niedostania sie na wlasciwy
        wydzial.Zreszta-sam tam skladalem papiery /choc na szczescie wyniki mojego
        egzaminu wstepnego przyszly na tyle szybko,ze nawet nie musialem podchodzic do
        rozmowy kwalifikacyjnej na uniwerku.../
      • yosia86 Re: też mi tajemnica.. 07.06.09, 21:47
        radeberger napisał:

        > nie od dziś wydział Chemii UW

        Tu chodzi o Wydział Chemii UWr a nie warszawski..
        • radeberger Re: też mi tajemnica.. 08.06.09, 17:05
          yosia86 napisała:

          > radeberger napisał:
          >
          > > nie od dziś wydział Chemii UW
          >
          > Tu chodzi o Wydział Chemii UWr a nie warszawski..

          mądrość twa i intelekt po wieki wielbione być powinny...
          • yosia86 Re: też mi tajemnica.. 08.06.09, 20:59
            przynajmniej wiem gdzie studiuję

            a tak na marginesie brawo dla prof. Rudolfa! w końcu ktoś odważył się powiedzieć
            coś w tym temacie. Dzięki takim pracownikom UWr jak prof. Rudolf chemia to 90%
            mojego życia :D i tak, jestem z tego dumna :D
      • Gość: mgr dyplomowany :) Re: też mi tajemnica.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 09:38
        Masz rację, radeberger. To uczelnia powinna oceniać kandydata na
        studia. Matura to tylko podsumowanie danego etapu edukacji.
      • inkwizytor.biskupa.breslau Re: też mi tajemnica.. 08.06.09, 11:00
        Nowa matura to test dla debili, gimnazja to szkoły dla debili a bez
        egzaminów na studia i dzięki furtce w postaci studiów zaocznych masy
        debili stają się magistrami. Jeśli damy analfabecie, półanalbecie
        czy innemu debilowi tytuł magistra to dajej to będzie debil.
        Amen
    • Gość: uśmiałem sie Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.lanet.net.pl 06.06.09, 11:09
      takich bredni to dawno nie czytalem. jak na jagiellonski przyjmuja analfabetow
      to wspolczuje i zapewniam ze nie na kazdej uczelni tak jest.
      • Gość: Smutno mi Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 14:20
        Ty chyba pod kloszem żyjesz, życzę nabycia umiejętności nieco szerszego
        spojrzenia. Jak jej brak to z pewnością na tej wspaniałej uczelni, pełnej
        spragnionych wiedzy studentów, można się zwrócić do jakiegoś, równie szcęśliwego
        kolegi uczonego o dokształt.
        • Gość: belfer Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.06.09, 23:22
          Tak mi się przypomniało - student mi kiedyś napisał "śtucce". Dłuższą chwilę
          zajęło mi stwierdzenie o co mu chodziło...
          • 100piotr Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 09.06.09, 01:03
            Statystycznie w każdym roczniku do skutecznego studiowania zdolnych jest około
            10-15% populacji, około 50% jest zdolne do uzyskania matury, ale Polska to kraj
            cudów. Maturę zdają wszyscy (naprawdę trzeba się postarać aby nie zdać) studiuje
            około 80%. I jak tu nie wierzyć w cuda?
    • Gość: Karol baran Wysocki znow w swoim zywiole! IP: *.chello.pl 06.06.09, 11:10
      Juwenalia się skończyły ale zawsze się coś znajdzie żeby napisać o "debilnych
      studentach z Wrocławia".
      Już niedługo Wysocki pseudo dziennikarzu Ci studenci Ci się odwdzięczą.
      • Gość: sinpantalones Re: baran Wysocki znow w swoim zywiole! IP: 193.144.103.* 06.06.09, 12:19
        Kolego, niestety tak to wlasnie wyglada jak zostalo opisane. Na moim
        kierunku poziom sie sukcesywnie obznizal przez wiele lat, ale raczej
        stopniowo. Nie bylo jasne czy byl to efekt spadku poziomu nauczania
        w liceum czy tez spadku atrakcjnosci kierunku, przez co kanalizowal
        on coraz slabszych kandydatow.

        Pojawienie sie pierwszego rocznika gimnazjalistow to bylo tapniecie.
        Nie wyobrazam sobie jak oni przeszli przez mature z polskiego, gdy
        35 na 40 studentow robi w 1 stronicowym kolokwium tyle bledow
        ortograficznych, ile wystarczy na dostanie bani z pisemnej matury.
        Jezli chodzi o wiedze ogolna to reprezentuja oni poziom
        szostoklasisty w polowy lat 90-tych. Oczywiscie mowa o jakiejs
        subiektywnie odczuwanej sredniej. Caly czas trafiaja sie wybitne
        jednostki, ale "tlo" to niestety "dno".

        pzdr
        • Gość: kaktus Re: baran Wysocki znow w swoim zywiole! IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 14:24
          Exactly.
        • Gość: Karol Re: baran Wysocki znow w swoim zywiole! IP: *.chello.pl 07.06.09, 01:08
          Naprawdę mnie luzuje czy tak jest czy nie.
          Problem pana Wysockiego jest taki, że gdyby na dowolnej uczelni było 95%
          geniuszy z noblami to on i tak napisze o 5% debili, którzy nobla nie mają. Od
          kilku lat nie widzi ten dziennikarzyna nic pozytywnego a jedynie szuka burd lub
          sam je nawet delikatni prowokuje, rozprzestrzeniając plotki z nadzieją, że się
          spełnią.
        • Gość: naucz Re: baran Wysocki znow w swoim zywiole! IP: 79.139.97.* 07.06.09, 09:08
          niestety, nie da się dostać bani z pisemnej matury za błędy
          ortograficzne. Można za to dostać szóstkę robiąć "nieliczne"(!)
          • Gość: sinpantalones Re: baran Wysocki znow w swoim zywiole! IP: *.204.219.87.dynamic.jazztel.es 07.06.09, 11:45
            Serio? No to zaczynam rozumiec. Nie tak dawno 4 bledy ortograficzne
            = powtorka matury za rok.
      • Gość: Antydutek Re: baran Wysocki znow w swoim zywiole! IP: *.connecta.pl 06.06.09, 15:40
        > Już niedługo Wysocki pseudo dziennikarzu Ci studenci Ci się
        odwdzięczą.

        Szkoda że Ciebie "Ci" poloniści nie nauczyli zasad ortografii,
        studencie-pajacu!
    • tocqueville Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 11:21
      Kiedyś matura była certyfikatem jakości, dokumentem otwierającym drogę do
      szeregów inteligencji. Dzisiaj w dobie hasła "matura dla każdego" jest wartość
      ewidentnie spadła. smutne jednak jest nie to, że absolwenci szkoły średniej
      mają elementarne braki (nikt nie jest wszechwiedzący), ale to, że nie widzą w
      tym problemu i nie są zainteresowani poszerzaniem wiedzy.
      • Gość: ? Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 11:42
        Dokładnie tak. To wynik wcielenia w zycie hasła sprzed lat "upowszechnienia wykształcenia średniego". Czy następnym krokiem będzie np. "upowszechnienie wykształcenia medycznego"? Szkoda, że nikt wtedy nie pomyślał o skutkach promowania nieuctwa.
      • Gość: gość Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 06.06.09, 11:46
        Niestety, Profesor ma rację...
        Kiedyś przypadkowo podsłuchałem rozmowę moich dwóch koleżanek (IV rok), cytuję:
        "-(pierwsza) Ej, czy 1 litr to zawsze 1 dm^3?
        - (druga, tonem znawcy) Hmm, wiesz, to chyba zależy jakiej substancji)..."

        Co więcej - ta komedia (wszak komedia to gatunek dramatu;) ma kolejne odsłony - ostatnio dwóch moich kolegów - piewszy, który zaliczył I rok studiów, tylko dlatego, że każdą wolną sobotę poświęcałem, żeby nauczyć go podstaw matematyki, drugi, który swoje dotychczasowe studenckie życie przeżył na uporczywej walce z "warunkami", oświadczyło mi, że zamierzają "robić doktorat"...
        Cóż można powiedzieć...
    • Gość: gazela W obronie studentów IP: *.SLOWIANKA.ds.uni.wroc.pl 06.06.09, 11:22
      A może ktos napisze, że na wydział chemii dostaje się każdy...każdy
      wieo tym że kadra profesorska(wielkich naukowców,zajętych
      pracą "badawczą" których nikt nie slyszał) traktuje dydaktyke jak
      zło konieczne....marne wykłady, zero zaangażowania kadry no i potem
      są wyniki...
      • Gość: mol Re: W obronie studentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 12:15
        Wydział Chemii to najlepszy wydział uniwersytecki jeśli porównywać
        poziom naukowy, prawdopodobnie też najlepszy w całej Polsce. W
        ostatnich 8 latach miał ok. 11000 cytowań w literaturze fachowej. W
        porównaniu z całym uniwersytetem (ok. 28000 cytowań) to świetny
        wynik. Dla porównania - Uniwersytet Opolski (wszystkie wydziały)-
        3500 cytowań, Uniwersytet Bydgoski - 400 (czterysta !) cytowań.
        Sprawdź te dane zanim zaczniesz wypisywać pierdoły !
        PS. Nie pracuję na tym wydziale, chociaż znam tam wiele osób.
        Rozumiem ich frustrację w pracy ze studentami. I nie chodzi tu nawet
        o ich żałosną wiedzę, bardziej frustrująca jest arogancja dużej
        części studiujących (nie wszystkich !) i ich kompletny brak dążenia
        do samodoskonalenia (czyli poglębiania wiedzy).
        • Gość: gazela Re: W obronie studentów IP: *.SLOWIANKA.ds.uni.wroc.pl 06.06.09, 18:49
          Właśnie! Profesorowie gonią za publikacjami i ignorują dydaktykę,
          odbębniają godziny ze studentami.
          • Gość: mol Re: W obronie studentów IP: *.biotech.uni.wroc.pl 06.06.09, 19:42
            Zapewne tak jest ale pewnie byłoby bardziej efektywnie "gonić za
            publikacjami" razem ze swoimi magistrantami i doktorantami. Za
            granicą to oni głównie pracują w laboratoriach uniwersyteckich.
            Tylko nasi magistranci i doktoranci wcale tego nie chcą, ich to po
            prostu nie interesuje(z nielicznymi wyjątkami). Powszechne jest na
            przykład wybieranie takiego promotora pracy, który niczego nie
            wymaga.
            • Gość: A.H. Re: W obronie studentów IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 20:22
              Niestety to prawda.
            • Gość: Grr Re: W obronie studentów IP: *.chello.pl 08.06.09, 12:23
              Za granicą doktorant dostaje stypendium przypominające przyzwoitą pensję i może spędzać czas w laboratorium. Poza tym osoby ze stopniem magistra nie mają prawa nauczać, do tego trzeba mieć przynajmniej doktorat. U nas doktoranci to darmowa siła robocza, ponieważ stypendia dostają takie, żeby starczyło na waciki (a czasem zadnych), a żeby odbyc przewód doktorski należy mieć "zaliczone" ileś tam godzin spedzonych na nauczaniu studentów (najczęściej młodszych lat). Poza tym jeszcze należy się za coś utrzymać, więc doktoranci najczęściej pracują również poza uczelnią.

              Polskie laboratoria uniwersyteckie są żałośnie niedofinansowane, nic dziwnego, że doktorantów "nie interesuje" praca tam, bo musieliby ją wykonywać za pół darmo albo w ogóle za darmo. Za to doba ma 24 godziny tylko...
          • yosia86 Re: W obronie studentów 07.06.09, 21:53
            Studia wiążą się z tym, że od studentów wymaga się samodzielnego zdobywania
            wiedzy i doskonalenia umiejętności.
            Nie podaje się wszystkiego na tacy...
      • Gość: sinpantalones Re: W obronie studentów IP: 193.144.103.* 06.06.09, 12:23
        Hmmm, zajcia z ortografii, trygonometrii, rownan liniowych z jedna
        niewiadoma to tez obowiazek kadry dydaktycznej?
        • Gość: kaktus Re: W obronie studentów IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 14:29
          Po co ten sarkazm. Wymienione umiejętności posiada 10-20 procent studentów.
          Realizacja materiału wymaga niestety nauczenia studentów także prostych
          przekształceń algebraicznych.
          • Gość: sinpantalones Re: W obronie studentów IP: 193.144.103.* 06.06.09, 16:32
            W takim razie jedynie te 10-20% powinno byc przyjmowane na studia.

            Zeby nie bylo - to jest wina organizacji edukacji i nauki w Polsce,
            ze jest jak jest. Niedouczony student jest jedynie produktem tego
            systemu. Z drugiej strony sa profesorowie, ktorzy 3 razy publikuja
            ten sam material w roznych czasopisnach, fikcyjne raporty z
            fikcyjnych projektow za realna kase, nikomu niepotrzebne badania itd.

            pzdr
            • Gość: kaktus Re: W obronie studentów IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 16:43
              Na pierwsze zgoda ale nie wiem jak się ma publikowanie 3 razy tego samego
              (etyka, chemia uniwersytecka?) do skokowego spadku poziomu kandydatów na studia,
              którzy jako pierwsze pokolenie opuścili gimnazja.
              • Gość: sinpantalones Re: W obronie studentów IP: 193.144.103.* 06.06.09, 16:48
                Chodzi o to, ze niski poziom studentow to zaledwie jeden z przejawow
                mizerii polskiego systemu organizacji oraz finansowania nauki i
                edukacji.
                • Gość: kaktus Re: W obronie studentów IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 20:06
                  Niestety to fakt.
      • Gość: ona Re: W obronie studentów IP: *.ie.ae.wroc.pl 08.06.09, 13:47
        Pana/Pani tekst świadczy o poziomie wykształcenia. Jest bez ładu i
        składu, z błędami gramatycznymi, interpunkcyjnymi i ortograficznymi.
        Świadczy też o "nieoczytaniu". A skoro tak, to gdzie się mogła Pani
        (mógł Pan) spotkać z wynikami polskich chemików? Na "Naszej klasie"?

        z poważaniem - chemik
    • lmdl Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 11:22
      Taki jest właśnie Polski system nauczania. Szkoły nie potrafią zainteresować
      ludzi wiedzą. Poza tym zmusza się ludzi do wybierania studiów kiedy nie mają
      jeszcze pojęcia co chcą w życiu robić.
      • Gość: Major Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 17:26
        To szkoła ma zainteresować nauką?

        Jeżeli kogoś nauka nie interesuje niech po maturze idzie od razu pracować na taśmę.

        Nikt też nikogo nie zmusza do studiowania - w razie wątpliwości j.w.
      • Gość: Grr Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.chello.pl 08.06.09, 12:27
        Tak, ale w każdej innej kwestii słychać krzyk "jestem dorosły/a i będę sam(a) o sobie decydować!". 18-19 letni maturzysta to jest dorosły człowiek i powinien byc w stanie określić, co chce nadal w życiu robić - iść do pracy czy na studia, a jeśli tak, to jakie. Jeśli tego nie potrafi, to co on robił przez ostatnie kilka lat - grał na komputerze, a teraz obudził się w realu z ręką w nocniku?
      • Gość: Alba Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.91-82-b.business.telecomitalia.it 08.06.09, 12:51
        Nie przesadzaj! Kiedys nie bylo kolorowych podreczniczkow, tylu
        pomocy mkultimedialnych i jakos starsze pokolenia potrafily dobic do
        pewnego przyzwoitego poziomu! Poza tym, nie wiem czy kojarzysz,
        nawet juz rocznik przedwojenny wybieral studia w wieku 18, 19 lat i
        wielu z nich solidnie przykladalo sie do tzw. studiowania. Moze
        jednak zacznijmy szukac rowniez w samych uczniach i w odgornym
        obnizaniu standardow (sprawdzam matury z jezyka polskiego, wiec
        wiem, jaka sie urzadza paranoje przy tzw. weryfikacji). Mature
        natomiast zdaja osoby, ktore nie potrafia poprawnie odmienic
        czasownika "arystokrata". Natomiast tzw. klucz odpowiedzi uklada sie
        na podstawie prac uczniowskich z kilku wybranch rejonow. Pewnego
        dnia wiec, jesli 3/4 uczniow napisze na maturze, ze Mickiewicz byl
        murzynem, bedzie to trzeba nagrodzic punktem, bo taka informacja
        pojawila sie w wiekszosci prac.
        • shevandell Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 15:40
          > (...) sprawdzam matury z jezyka polskiego (...)
          > (...) czasownika "arystokrata" (...)

          "Arystokrata" jest rzeczownikiem. Miłego sprawdzania - Bogu dzięki,
          ze nie mojej matury, którą szczęśliwie zdałam jeszcze w starym
          systemie. Jeśli takich sprawdzaczy jest więcej, to już nawet klucz
          maturzystów nie pognębi ani nie uratuje.
    • Gość: gazela Wysocki przenosi się do "Strażnicy" IP: *.SLOWIANKA.ds.uni.wroc.pl 06.06.09, 11:29
      A Wysocki dyplom dziennikarza to chyba kupił na bazarze w Jeleniej
      Górze, naprawdę życzę Panu lepszych artykułów,bo inaczej przeniosą
      Pana do "Strażnicy".
    • Gość: ee85 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: 78.8.136.* 06.06.09, 11:32
      Napiszę tylko, że studiuję Informatykę i Ekonometrię na Uniwersytecie Ekonomicznym.
      Co mnie martwi, to ŻAŁOSNY poziom wiedzy wykładowców. Informatyki uczyli się 40
      lat temu, a teraz na wykładach nauczają nas TYLKO teorii, ponieważ o
      nowoczesnych zastosowaniach informatycznych nie mają pojęcia.
      Inny przykład: opowiadają nam cały czas o optymalizacji działania organizacji i
      procesów biznesowych, a nasza uczelnia jest doskonałym przykładem, jak działać w
      sposób niewydajny. Oto struktura: www.ue.wroc.pl/uczelnia/struktura.html
      Wątpię, że aż 3 pracowników pracuje na uczelni po to, aby ustalać, gdzie ustawić
      gaśnice na uczelni.
      • Gość: ? Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: 77.252.18.* 06.06.09, 11:48
        ile niedouczonych nauczycieli i doktorantów prowadzi zajęcia? może gw coś o tym
        napisze?
        • real_mr_pope Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 16:32
          Kwalifikacje "nauczycieli i doktorantów" nie mają znaczenia dla
          poziomu wiedzy studentów I roku. Jedno nie warunkuje drugiego. Po co
          więc poruszać w tym temacie ten wątek? Prawda w oczy kole?
          • Gość: ee35 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: 78.8.136.* 06.06.09, 20:21
            OK, rozszerzę nieco mój punkt widzenia. Śmiem twierdzić, że cała moja ścieżka
            edukacyjna implikuje mój aktualny poziom wiedzy. Jeżeli jest za niski dla ogółu
            studentów, to oznacza najwidoczniej, że system nauczenia jest beznadziejny. To
            nie jest raczej wina studentów, tylko osób odpowiedzialnych za nauczenie (w
            ujęciu ogólnym, nie uwzględniających jednostek, tylko średnią). Nie powiesz
            przecież, że od urodzenia Polacy są głupsi od co niektórych innych narodowości,
            czy też poprzednich pokoleń.
            • Gość: uklak Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: 199.89.212.* 08.06.09, 14:21
              Poziom intelektualny studentów zawsze był wątpliwy, tylko ich
              odsetak sie zmienia. Miałem znajomą, studentkę drugiego (wtedy) roku
              fizyki UW - wydawało by się prestiżowy kierunek, która na pytanie
              dlaczego księżyc świeci zaczęła wygadywać jakieś brednie o
              zachodzących na nim reakcjach... Koleżanka przez całe studia
              ślizgała się po abstrakcyjnych dla niej tematach nadrabiając brak
              wiedzy dobrą miną. Wiem, że dziś jest już po doktoracie... Jeśli
              mamy takich lekarzy jak doktorów nauk ścisłych, to wiem dlaczego
              ogarnia mnie strach przed pójściem do lekarza...
            • real_mr_pope Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 18:24
              Dalej nie na temat. Nie chodzi przecież o to jak wyglądała edukacja
              przed studiami, ale o to, że studentami zostają osoby bez właściwych
              kwalifikacji. Mniejsza o to dlaczego tych kwalifikacji nie mają.
              Ważne dlaczego dostają się na studia.
      • Gość: bil Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.06.09, 17:08
        Tak, tak...dobrze jest mieć swój własny wyrobiony pogląd na sprawę nie
        zaciemniony znajomością problemu.
        Jak komuś BHP i PPOŻ z gaśnicami się kojarzą to wielkie współczucie.
        Nie wiem ilu pracowników jest na UE - może 1000? Ale każdego z nich trzeba
        skierować na badania okresowe, zapewnić odpowiednie środki ochrony w pracy,
        przeszkolić z zakresu BHP (cyklicznie), skontrolować warunki pracy itd itp.
        Akurat to wszystko jest obowiązkiem pracodawcy i myślę, że pracy byłoby pewnie
        na więcej osób - u mnie w firmie są do tego 4 na jakieś 1300 pracowników.
        bil
    • Gość: gosc Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 06.06.09, 11:51
      Niestety, Profesor ma rację...
      Kiedyś przypadkowo podsłuchałem rozmowę moich dwóch koleżanek (IV rok), cytuję:
      "-(pierwsza) Ej, czy 1 litr to zawsze 1 dm^3?
      - (druga, tonem znawcy) Hmm, wiesz, to chyba zależy jakiej substancji)..."

      Co więcej - ta komedia (wszak komedia to gatunek dramatu;) ma kolejne odsłony - ostatnio dwóch moich kolegów - piewszy, który zaliczył I rok studiów, tylko dlatego, że każdą wolną sobotę poświęcałem, żeby nauczyć go podstaw matematyki, drugi, który swoje dotychczasowe studenckie życie przeżył na uporczywej walce z "warunkami", oświadczyło mi, że zamierzają "robić doktorat"...
      Cóż można powiedzieć...
      • Gość: gość Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 12:07
        Ja za to ostatnio miałam okazję obserwować jak panienka będąca na IV roku fizyki
        liczyła chyba pierwszy raz w życiu iloczyn wektorowy. Nie wiedziałam już czy się
        śmiać czy płakać
        • Gość: Giero Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.06.09, 22:38

          A u nas na pierwszym roku fizyki cwiczeniowiec musial uczyc
          sprowadzania ulamkow do wspolnego mianownika bo niektorzy nie umieli...
          • Gość: gość Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 22:50
            Gość portalu: Giero napisał(a):

            >
            > A u nas na pierwszym roku fizyki cwiczeniowiec musial uczyc
            > sprowadzania ulamkow do wspolnego mianownika bo niektorzy nie
            umieli...

            ...bo zapomnieli :) za dużo teraz tych chipsów i hamburgerów
            wpier...ją popijając piwskiem już od podstawówki :)

            • Gość: Youzeq Zakuć zdać zapomnieć IP: 83.230.121.* 08.06.09, 12:26
              Szkoły i uczelnie: byle jak i po łebkach, byle zrealizować ambitne plany
              Uczniowie i studenci: Zakuć, Zdać, zapomnieć.

              Częściowe rozwiązanie A: państwo powinno więcej dopłacać,ale do mniejszej liczby
              studentów. Liczbę studentów tak dopasowywać, żeby wymusić selekcję podczas
              rekrutacji na państwowe studia.

              Częściowe rozwiązanie B: wygospodarować pieniądze na jakiś rodzaj inspekcji
              edukacyjnej. Skoro można sprawdzać jakość paliw na stacjach benzynowych, to
              można sprawdzać np. poprzeczkę rekrutacji.

              Częściowe rozwiązanie C: wprowadzić większą specjalizację. Zamiast
              kilkudziesięciu przedmiotów na studiach wprowadzić kilkanaście, ale DOKŁADNIEJ.

              Częściowe rozwiązanie D: wprowadzić więcej praktyki i ćwiczeń praktycznych na
              studiach, zredukować ilość (przeważnie bezwartościowej) teorii. Np. zamiast
              "analiza SWOT to bla bla bla bla bla bla" -> "analiza SWOT to bla bla - proszę
              przygotować swoją własną analizę".

              Dziś z wiedzą jest jak z narzędziami. Można ją bez problemu zdobyć, ale trzeba
              najpierw umieć jej użyć.
              • Gość: Youzeq PS o pracownikach dziekanatu IP: 83.230.121.* 08.06.09, 12:40
                Panie z dziekanatu to najzwyczajniejsi ludzie. Można przy odrobinie kultury
                zawszeć pakt o nieagresji. Dodać odrobinę myślenia i zarówno studenci jak i
                dziekanice są zadowoleni ze współpracy.

                Jest gigantyczna różnica, gdy wiemy czego chcemy i przynajmniej nie utrudniamy
                nikomu pracy a sytuacją, gdy "student" chce wpis bo mu się należy ale nie zna
                nawet nazwiska wykładowcy.
                • Gość: Król Ubu Krokodyle łzy profesora Hartmana? IP: 83.230.121.* 08.06.09, 13:11
                  Za zapaść polskiej edukacji odpowiadają głównie nauczyciele, wykładowcy i
                  rektorzy. Tak jak za ilość wypadków na drogach odpowiadają głównie kierowcy, nie
                  minister infrastruktury.

                  Przepuszczanie z roku na rok, z semestru na semestr z litości, wyciąganie na
                  siłę od pierwszych klas podstawówki to norma. Uczą chaotycznie i byle jak
                  wątpliwej jakości wiedzy. Pielęgnują petryfikację środowiska akademickiego, a
                  potem psioczą że źle zły poziom.

                  Jakież to polskie!
                  • real_mr_pope Re: Krokodyle łzy profesora Hartmana? 08.06.09, 18:26
                    > Za zapaść polskiej edukacji odpowiadają głównie nauczyciele,
                    wykładowcy i
                    > rektorzy.

                    A za braki w kondycji fizycznej odpowiadają nauczyciele w-f.

                    To o czym piszesz, przepiszczanie z roku na rok, to tylko
                    konsekwencja marności tak wielu studentów. Gdyby nie ich braki
                    intelektualne, nie trzeba byłoby ich przepuszczać. Sami by sobie na
                    to zapracowali.
        • inkwizytor.biskupa.breslau Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 11:02
          To wyobraźcie sobie teraz co się dzieje na kierunkach
          humanistycznych, tam nie trzeba umieć nic, jak się okazuje nawet
          pisać i czytać.
    • Gość: mgr na każdym kierunku się trafiają tacy... IP: *.lanet.net.pl 06.06.09, 12:15
      nie ma reguły, czy to PWr czy UWr czy któraś z akademii... Zawsze na roku
      zdarzają się tacy co przychodzą z ciekawości, bo im rodzice kazali, koledzy tu
      przyszli. Wielu prezentuje podejście "jakoś to będzie, się prześlizga te 5 lat i
      papierek w garści". Tacy ludzie w ogóle nie powinni przekraczać progów wyższych
      uczelni, które szczycą się wieloletnimi tradycjami i renomą. Po co męczyć siebie
      i innych swoją ignorancją, nieuctwem, wiecznie skwaszonymi minami i wagarami?Po
      co wydawać kasę na dojazdy, ksera, książki, biblioteki? Nie każdy w Polsce musi
      mieć magistra, dla wielu młodych ludzi matura jest szczytem osiągnięć
      intelektualnych niestety. Ludzie nie czytają książek, bo mają google i
      wikipedię, albo wolą iść na disko do klubu w remizie. Studia są dla ludzi z
      pasją, niekoniecznie geniuszy, dla tych co wiedzą na co ich stać i chcą się
      uczyć, ale uczyć naprawdę, a nie kombinować, lawirować i jojczyć jaki to tamten
      profesor czy doktor jest wstrętny kosiarz umysłów, a pani w dziekanacie jedynie
      umie wrzeszczeć (jak się nie umie nawet indeksu wypełnić zgodnie z opisem
      rubryczek - no to z czym do ludzi...). Gdyby na studiach więcej było prac
      pisemnych, wypracowań, zaliczeń praktycznych, na pewno odsiew byłby większy.
      Egzamin ustny to prosta sprawa nawet dla niedouczonego. Studia skończyłam w
      towarzystwie grupy pasjonatów, ludzi, którzy wiedzieli czego chcą. Jednym słowem
      - te wszystkie super hiper reformy oświatowe, systemy testów i prezentacji nic
      nie dają, bo to nie one decydują o sukcesie.
    • Gość: gość Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.09, 12:31
      już w szkole podstawowej nauczyciele są zmuszani do podwyższania ocen durniom i tumanom,stąd takie skutki w dalszym toku nauki
    • Gość: heniek__ Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.e-wro.net.pl 06.06.09, 13:06
      hahah to nie tak bo akurat te 150 osób o których mowa to studenci chemii
      podstawowej, w sumie na 1 rok studiuów przyjmuje się wiecej studentów bo trzeba
      doliczyc informatykę chemiczną, chemie biologiczną i chemię srodowiska, te dwa
      ostatnie kierunki sa faktycznie sfeminizowane - reszta pół na pół... wiec w śród
      tych 150 osób o których mowa w artukule to nie sa same panie które sie
      przepiuszcza na wyglad, sam studiuje na tym wydziale i myslę, że spora
      odpowiedzialnośc też ponosza osoby prowadzące zajęcia na pierwszym roku studiów,
      nie oszukujmy sie al ejsli ktos trafo na zajecia z pref. Rudlofem czy p. Olejnik
      to cos z nich wyniesie, jesli trafi się na jakiego doktoranta czy dopiero co
      świezo upieczonego doktora to wyniki kół zaliczeniowych które sa dla wszystkich
      kierunków identyczne same mówią za siebie... porazka, 70% ludzi oblewa...

      Myślę, że mozna by się zastanowić nad wprowadzeniem semestru zerowego na wzór
      instytutu fizyki mającego na celu uzupełnienie podstawowej wiedzy i wyrównanie
      poziomu nauczania.
      • Gość: we Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.tktelekom.pl 06.06.09, 20:42
        > Myślę, że mozna by się zastanowić nad wprowadzeniem semestru zerowego na wzór
        > instytutu fizyki

        Tego semestru zerowego już nie ma z braku chętnych... (to był semestr płatny)
    • Gość: wk Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.chello.pl 06.06.09, 13:26
      Reformy edukacji były potrzebne tylko niestety poszły
      w złym kierunku a efekty widać wszędzie.
      np. img19.imageshack.us/img19/1279/70bcfa4898.jpg
      • Gość: kl Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.06.09, 13:41
        1. robią błędy - bo przez całą ścieżkę edukacji aż do matury z egzaminem maturalnym włącznie, nauczyciele musieli honorować pseudo dokumenty z poradni peg-psych mówiące o dyslekcji i dysortografii uczniów, teraz co drugi uczeń ją ma, o dziwo

        2. matura została tak uproszczona, że byle cymbał ją zda, nie tak trudno ustrzelać w pytaniach zamkniętych 30%. Podnieśmy próg zaliczenia matury do 51% i już będą "lepsi" kandydaci na studia. To jednak się nie stanie, bo wszyscy muszą mieć maturę;)

        3. Poczekajmy, ilu uczniów przyniesie zaświadczenie o dyskalkulii w kolejnym/ch roku/latach szk. w związku z wprowadzoną maturą z matematyki, aby mieć ulgę przy zdawaniu matury

        4. Jeśli uczeń słabo się uczy, to rodzic robi larmo, leci do kuratorium, albo najlepiej do gazety lub TVN i już mają program, jak to nauczyciele źle uczą i traktują ucznia, który jest taki grzeczny i ciężko pracujący w domu nad książką.A nauczyciel rzecz jasna beznadziejny, bo za bardzo wymagający

        • Gość: szsagabor Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 15:31
          Nie trzeba zaraz podnosić progów zdwalności matury, w końcu uczelnia może
          określić np. że przymuje tylko z marurą rozszerzaoną i to zdaną na min. 50%. (np
          na AM w Lublinie okreslono minimalny próg przynajmniej w zeszłym roku). Tyle że
          uczelnie nie chcą tego, bo mniej popularne wydziały nie miałyby tylu studentów,a
          stucenci to kasa z ministerstwa i opłat od nietacj, czy za powatrzanie roku itp.
          Tak że w dużej mierze , mimo że co do istoty profesor ma rację, jest to lanie
          krokodylich łez. Po prostu- kiedyś na studia szło 10% rocznika , tewraz 50%. I
          jest to nieżły biznes
        • belfastmf Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 07.06.09, 19:45
          I tu jest właśnie pies pogrzebany....nauczyciele są zmuszani do
          promowania durniów ze względów społecznych, z powodu nacisków
          dyrekcji, rodziców, opinii poradnii pedagogicznych etc., i...
          promują dla świętego spokoju.

          Bo to i wakacje "zepsute", i opinia o nauczycielu nie najlepsza gdy
          to on wymaga i konsekwentnie egzekwuje wiedzę uczniów.....?!wszak
          lubi się nauczycieli, którzy promują bezstresowo i bez większych
          problemów...

          Dopóki, nauczyciel nie będzie miał autonomicznej, niczym i nikim nie
          zagrożonej możliwości wystawienia oceny bez nacisków, dopóty,
          będziemy mieć opisywane problemy, związane z selekcją negatywną
          wsród absolewntów gimnazjów i liceów, którzy pożniej, pożal boże,
          zostają studentami.
        • k.a.mazurek Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 05:02
          Jestem nauczycielem. Nie polonistą. Młodzież wie, że te dysfunkcje to na języku
          polskim tak, a na przysposobieniu obronnym nie. I nie mają. :))) Miłego dnia.
          Pozdrawiam. K.M.
          • Gość: wykładowca Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 09:48
            Szanowny Panie Mazurku, a co ma zrobić wykładowca, gdy kwity o
            dysfunkcjach mają studenci... dziennikarstwa? Nie mają kwitu o
            dyskalkulii, to może odpytam ich z tabliczki mnożenia! :)
      • Gość: rb Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 14:37
        Reformy nie poszły w złym kierunku, a ich cel został pewnie osiągnięty. Po
        prostu priorytety tych reform były inne niż utrzymanie lub podniesienie jakości
        kształcenia. Chodziło w pierwszym rzędzie o kasę!!!
    • Gość: muzyquest Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 13:38
      jako absolwent studiów międzywydziałowych wiem, jak cudowna jest szerokość
      horyzontów i wiedza wszelaka pozyskana niewiadomo skąd. Jednak nie mogę się
      zgodzić z prof. Rudolfem w ubolewaniu nad tym, że wyszukiwanie wiedzy w
      internecie jest czymś należącym do umiejętności drugiej kategorii. Te
      umiejętności to jest już podstawa do przeżycia, i innej przyszłości mieć nie
      będziemy
      • Gość: podwójny_dyfuzor Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 16:27
        W artykule mowa o studiowaniu chemii. Nie ma znaczenia czy wiedza jest na
        papierze czy na ekranie. Chodzi o dostęp (także w necie) do zweryfikowanych
        źródeł, a nie dowolnej strony z blebletrystyką.
    • Gość: gość2 Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.e-wro.net.pl 06.06.09, 13:41
      studenci sa niedouczeni, ale dlaczego na studia doktoranckie
      przyjmuje się tępawych synusiów i córeczki profesorów? Ledwo konczą
      studia przy wydatnej ingerencji rodziców i nagle mamy nowego
      doktoranta. Głąba nad głąby, ale opiekuńczy tatuś profesor lub
      doktor mamusia podrzucą materiały, własne nieopublikowane
      opracowania i nasz tępy doktorant staje się pełnoprawnym wykładowcą.
      Dlatego: jaki pan, taki kram.
      • iamhier Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 07:19
        o wlasnie......w krajach Ue na prestizowe kierunki to srednia 5.0 od
        podstawowki,egzamin wstepny na 70% plus zero tatusiow na uczelni na ktorej
        studiujesz.

    • gtpress Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 14:39
      dziekuje , Panie Profesorze, bardzo trafna opinia, ja juz od lat mam
      podobna !!!!!!!! dno !!!!!! ten stan rzeczy ma swoje uwarunkowania,
      to temat na wieksze opracowania i mysle, ze do nich dojdzie......
      OBY !!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka