Dodaj do ulubionych

Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła

15.06.09, 13:51
To prawda. Urzędnicy wszelakiej maści zawalają nauczycieli i dyrektorów
niepotrzebną robotą w ramach eksperymentów. Wszelkich kontroli kompletnie nie
obchodzi jak się pracuje, z kim i z jakimi efektami. Ich obchodzi
papierologia. Uczniowie świetnie zdają egzaminy albo w ogóle ich nie znają -
nie ma znaczenia. Dwa tematy wpisane są mało czytelnie, albo nieprecyzyjnie -
to jest podstawa do niemal urwania głowy. Brak jakiegoś pisma - "nie
przedłużymy Panu umowy, bo kuratorium nie pozwoli". Ludzie uciekają z zawodu
bo mają dość walki z absurdalną urzędniczą hydrą, a mistrzami w duszeniu szkół
są kuratoria. Szkoda, że tak naprawdę w zawodzie zostają ludzie, którzy
potrafię sobie radzić z absurdalną papierologią (kopiuj-wklej) i są w stanie
przyjąć pensje, które starczają najwyżej, aby się upić z rozpaczy, a odchodzą
Ci, którzy lubią pracę z młodzieżą i potrafią z nią pracować. Widać Polska nie
potrzebuje wykształconych ludzi. Widać potrzebuje ludzi od małego uczonych
cwaniactwa i obchodzenia absurdów.
Obserwuj wątek
    • Gość: akademik Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.ib.pwr.wroc.pl 15.06.09, 14:29
      I to samo się już trwa w szkolnictwie wyższym. Umiejętności - pisania, czytania
      i wypowiedzi - a nie wiedza. I jak najtaniej.
      • pracownikxyz Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 15.06.09, 14:53
        Gość portalu: akademik napisał(a):

        > I to samo się już trwa w szkolnictwie wyższym. Umiejętności - pisania, czytania
        > i wypowiedzi - a nie wiedza. I jak najtaniej.

        Może trzeba by się zorganizować. Takie stowarzyszenie na rzecz szacunku dla
        wiedzy i mądrości?
    • Gość: kagan Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.chem.uni.wroc.pl 15.06.09, 15:02
      Nauczyciele nie maja szansy czegokolwiek zmienić. To państwo jest
      zainteresowane degradacją szkolnictwa w imię oszczędności i to
      właśnie państwo ma cały arsenał metod PR-owskich żeby uderzać w
      środowisko nauczycielskie. Nauczyciele nie mają szansy - mogą sobie
      pogadać. Katastrofa nastapi gdy poddadzą się uczelnie wyższe - ten
      moment zbliża się w zastraszającym tempie.
    • Gość: bus ale doksztalcanie kwitnie IP: *.ifd.uni.wroc.pl 15.06.09, 15:20
      Ale za to swietnie sie maja rozne firmy doksztalcajace nauczycieli. Kuratoria
      wymagaja papierkow potwierdzajacych ukonczenie roznych dziwnych szkolen i taka
      aktywnosc jest dla nauczycieli najwazniejsza.
      • pracownikxyz Re: ale doksztalcanie kwitnie 15.06.09, 20:58
        Gość portalu: bus napisał(a):

        > Ale za to swietnie sie maja rozne firmy doksztalcajace nauczycieli. Kuratoria
        > wymagaja papierkow potwierdzajacych ukonczenie roznych dziwnych szkolen i taka
        > aktywnosc jest dla nauczycieli najwazniejsza.

        Dokładnie. System narzucony przez ministerstwo i kuratoria wymaga gromadzenia
        papierów. Aby przeciętny nauczyciel zgromadzić naprawdę tyle ile się oczekuje
        (znowu kwitnie obchodzenie absurdalnych papierów), to powinni zrezygnować ze
        sporej części etatu. System awansu stworzył biurokrata, a nie człowiek z wizją.
        • Gość: zibiwrocek System awansu zawodowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 00:26
          do czego jest potrzebny? do ustalania wysokości zarobków? jeśli tak
          to nusisz zaproponować coś innego w systemie kształcenia
          urzędniczego.
          Czy zgodzisz się (jako jak się domyślam nauczyciel), aby zarabiać
          proporcjonalnie do postępu twoich uczniów? Najprościej pokazać to na
          gimnazjum - uczniowie przychodzą po egzaminie kończącym podstawówkę
          (mniejsza o jego nazwę) - a kończą egzaminem gimnazjalnym.
          Porównując średni wynik twoich uczniów po podstawówce ze średnim
          wynikiem krajowym - uzyskamy poziom przygotowania twoich uczniów np.
          105% średniej krajowej, a po egzaminie gimnazjalnym - 95% średniej
          krajowej - wniosek uwsteczniłeś swoich uczniów wobec średniej.
          Zespoły pedagogiczne mają taki sprawdzian co roku - i co roku
          dostają na tej podstawie ustalaną premię. Zespoły powinny mieć prawo
          wykluczania ze składu nauczycieli obniżających wyniki.
          Jak widzisz taki sposób analizy pracy pedagogicznej?
        • tbernard Re: ale doksztalcanie kwitnie 08.10.09, 08:53
          > Dokładnie. System narzucony przez ministerstwo i kuratoria wymaga gromadzenia
          > papierów. Aby przeciętny nauczyciel zgromadzić naprawdę tyle ile się oczekuje
          > (znowu kwitnie obchodzenie absurdalnych papierów), to powinni zrezygnować ze
          > sporej części etatu. System awansu stworzył biurokrata, a nie człowiek z wizją.

          Czy to napisał nauczyciel? Jeśli tak, to niech się nauczy, że warto chociaż raz
          przeczytać napisany tekst przed wysłaniem. Faktycznie oświata mocno upadła.
      • Gość: asioka Re: ale doksztalcanie kwitnie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.10.09, 21:25
        Uczę już kilka lat. Chcąc zarabiać parę złotych więcej i zdobywać kolejne
        stopnie iluzorycznego awansu, uczestniczyłam w wielu tzw. szkoleniach - muszę
        przyznać, że za każdym razem czuję się upokorzona.
        Niedouczona pani lub pan w dość tanim garniturze czytają to, co wyświetlają na
        ścianach, tzw. prezentacje multimedialne. Inną formą szkolenia są też tzw. szare
        papiery, na których intuicyjnie, jeszcze przed jakimkolwiek merytorycznym
        wykładem, wypisuje się różne bzdury, które mają być wstępem do ... niczego.
        Banał, brak pomysłów,dramat...
        Najgorsze jednak jest to, że nauczyciele się boją. Czego? Utraty 1 500 zł.
        pewnej pensji.
    • jozef.onlajn Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 15.06.09, 15:44
      Znani mi dyrektorzy stosują autorytarny model zarządzania, jako metody stosują
      donosicielstwo. Nauczyciele są całkowicie zatomizowani, zastraszeni i nieufni.
      Nie dzielą się ani wątpliwościami, problemami ani pomysłami. Wewnątrzszkolny
      System Doskonalenia w związku z tym nie funkcjonuje, bo wymaga swobody i
      otwartości. Nagrody dostają najwierniejsi i ci, którzy przygotują jakąś imprezę
      okolicznościową. Liczy się tylko to, co na pokaz. W ciągu kilkunastu lat nie
      dostałem żadnej nagrody, preferowałem doskonalenie umiejętności nie
      widowiskowych, ale długoterminowych. Nauczyłem się obsługiwać strony
      internetowe, napisałem kilka artykułów w prestiżowym czasopiśmie branżowym.
      Teraz jako nauczyciel dyplomowany, egzaminator maturalny muszę szukać pracy poza
      Wrocławiem, bo przy pierwszej nadarzającej się okazji właśnie ja zostałem
      zredukowany (brak godzin). Stałem się niewygodny.
      Podstawową metodą pracy nauczycieli, zwłaszcza takich przedmiotów, jak: chemia,
      fizyka czy biologia jest dyktowanie gotowych notatek i robienie z tego
      sprawdzianów i kartkówek.
      Do zawodu trafiają ludzie, których umiejętności warte są rzeczywiście owego 1
      tys. złotych.
      No i oczywiście do tego obrazu dodać można eksperymenty reformatorskie, m.in.
      wprowadzenie tylko w połowie punktacji z egzaminów gimnazjalnych przy
      rekrutacji. Jest to w interesie nauczycieli, którzy własnymi ocenami mogą
      weryfikować "niesprawiedliwe" wyniki egzaminów.
    • Gość: matka Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.am.wroc.pl 15.06.09, 16:57
      Na szczęście posłałam dzieci do szkoły prywatnej, gdzie uczą
      usmiechnięci, zadowoleni i kompetentni nauczyciele. gdzie jest
      plastyka, muzyka, zajęcia informatyczne, szachy, kółka
      zainteresowań. I reformatorów mam w nosie.
      Może to rodzice dzieci z żałosnych szkół państwowych powinni sie
      zbuntować ?
      • jarek.kucypera Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 15.06.09, 18:35
        Gość portalu: matka napisał(a):

        > Na szczęście posłałam dzieci do szkoły prywatnej, gdzie uczą
        > usmiechnięci, zadowoleni i kompetentni nauczyciele.

        I to jest odpowiedź na utyskiwania. Marudzenie, że obecny system szkół publicznych jest niedobry, w podtekście że trzeba go naprawić, żywcem przypomimna mi "socjalizm tak - wypaczenia nie". Otóz nie da się w naszych realiach usprawnić tego w istocie rzeczy postsocjalistycznego systemu, trzeba go zmienić całościowo.
        No a już marudzenie, że nauczyciele nic nie mogą zmienić, to typowy wynik negatywnej selekcji w tym zawodzie. No bo kto niby może to zrobić ? Jakieś "łune" ? Może każdy, na początku trzeba jednak chcieć, bez tego ani rusz.
        • pracownikxyz Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 15.06.09, 21:02
          jarek.kucypera napisał:

          > I to jest odpowiedź na utyskiwania. Marudzenie, że obecny system szkół publiczn
          > ych jest niedobry, w podtekście że trzeba go naprawić, żywcem przypomimna mi "s
          > ocjalizm tak - wypaczenia nie". Otóz nie da się w naszych realiach usprawnić te
          > go w istocie rzeczy postsocjalistycznego systemu, trzeba go zmienić całościowo.
          > No a już marudzenie, że nauczyciele nic nie mogą zmienić, to typowy wynik negat
          > ywnej selekcji w tym zawodzie. No bo kto niby może to zrobić ? Jakieś "łune" ?
          > Może każdy, na początku trzeba jednak chcieć, bez tego ani rusz.

          Widziałem już dosyć dużo złamanych systemem nauczycieli, którzy na początku byli
          pełni chęci i ambicji, że zgodzę się z faktem, że chyba ogólnopolski bunt
          rodziców mógłby dopiero coś zmienić.
          • Gość: Marek Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.adsl.inetia.pl 07.10.09, 22:17
            Absolutnie się z tym zgadzam! Tylko rodzice, wyborcy mogą powstrzymać tę
            arogancką politykę pani minister powstrzymać.
        • korcia2000 Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 16.06.09, 11:30
          To, co obserwujemy, to właśnie zmienianie postsocjalistycznego
          systemu. Gimnazja i liczne nonsensy organizacyjne, straszliwa
          biurokracja - to "dzieło" III Rzeczypospolitej. System "peerelowski"
          był prosty, przejrzysty i w pełni drożny. Wystarczyłaby korekta
          treści programowych. W tej chwili każdy minister wymyśla "nowości" i
          reformuje, system oświatowy działa coraz gorzej, cierpią przede
          wszystkim uczniowie. Zapatrzyliśmy się na system amerykański -
          najgorszy z możliwych. Przy ciągłych zmianach brak przy tym
          jakiejkolwiek konsekwencji i ciągłości.
          • tbernard Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 08.10.09, 09:12
            > Przy ciągłych zmianach brak przy tym
            > jakiejkolwiek konsekwencji i ciągłości.

            Jak to brak jakiejkolwiek ciągłości? A ciągłość zmian wspomniana na początku zdania?
            Ale tak na poważnie to się zgadzam. Przy całej niechęci do PRL-u, to jednak tamten system oświatowy był po prostu lepszy. Może pomijając tylko aspekty wynikające ze stanu wasalnego do ZSRR. Ale to można było skorygować materiałem jak już wspomniał przedmówca.
      • Gość: nauczyciel Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 18:40
        Uśmiechu i kompetencji to nam napewno nie brakuje, a tak naprawdę to w
        prywatnych szkołach przeważnie uczą nauczyciele ,dla których zabrakło godzin w
        szkołach państwowych.Większość wcale sobie nie chwali pracy w placówkach
        niepublicznych.
        • Gość: terpo Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 19:14
          Napewno czy na pewno?
        • pracownikxyz Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 15.06.09, 21:06
          Gość portalu: nauczyciel napisał(a):

          > Uśmiechu i kompetencji to nam napewno nie brakuje, a tak naprawdę to w
          > prywatnych szkołach przeważnie uczą nauczyciele ,dla których zabrakło godzin w
          > szkołach państwowych.Większość wcale sobie nie chwali pracy w placówkach
          > niepublicznych.

          Pracowałem w paru prywatnych. W jednej Pani radośni mówiła, że u nich jest około
          5-10% więcej niż w szkole publicznej - była zdziwiona, że nie ma chętnych (w
          prywatnych jest na umowę zlecenie zwykle więc nie są płacone ferie, CO OZNACZA
          ZERO DOCHODÓW LATEM I POŁOWĘ W LUTYM). Ale były tez szkoły, w których 4 lekcje
          to było 100zł na rękę. Komuś kto nigdy nie pracował wyda się to dużo, ale prawda
          jest taka, że granica wydajnej pracy nauczyciela jest gdzieś koło 24-26 godzin w
          tygodniu. Jeśli więc ktoś złapie taki etat w szkole prywatnej (mała szansa, bo
          to zwykle małe szkoły) to ma nienajgorzej, ale to rzadkość, tym bardziej, że te
          szkoły też przędą na granicy odpowiedzialności. Ogólnie rzecz biorąc wybór
          zawodu nauczyciela to przepis na życiową katastrofę :-/
      • pracownikxyz Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 15.06.09, 21:00
        Gość portalu: matka napisał(a):

        > Na szczęście posłałam dzieci do szkoły prywatnej, gdzie uczą
        > usmiechnięci, zadowoleni i kompetentni nauczyciele. gdzie jest
        > plastyka, muzyka, zajęcia informatyczne, szachy, kółka
        > zainteresowań. I reformatorów mam w nosie.
        > Może to rodzice dzieci z żałosnych szkół państwowych powinni sie
        > zbuntować ?

        Powinni. Bo system produkuje coraz mniej wykształconych ludzi, a coraz więcej
        biernej siły najemnej.
        • Gość: studentka Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.lanet.net.pl 15.06.09, 21:32
          Przede wszystkim zreformować końcowe egzaminy.
          A matura z 3 przedmiotów i próg zaliczeniowy na poziomie 30% to ŻENADA!!
          Spójrzmy na Francję, Algierię i inne kraje, gdzie maturę zdaje się ze wszystkich
          przedmiotów szkolnych a próg zaliczeniowy to 50%. Matura jest tylko dla
          wybranych i jest szanowana. A na studia idą tylko najlepsi...
          A nie - jak w Polsce - gdy nie zdało trochę głąbów, to amnestię ogłosili. I
          potem na prywatne szkoły wyższe w Koziej Wólce szli, bo mgr też się przyda,
          skoro już maturę mają... :/
        • Gość: matka Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.uwoj.wroc.pl 16.06.09, 14:38
          pracownikxyz napisał:

          "...system produkuje coraz mniej wykształconych ludzi..?


          czyżby system nakazywał nauczycielom ignorancji swoich obowiązków?
          są tacy, którzy nie uczą a jedynie czytają podreczniki dzieciom (u
          mojej córki tak jest na lekcji historii i matematyki)
      • Gość: Helmut. a za panstwowe to zle ? IP: *.dip.t-dialin.net 22.10.09, 22:03


        Autor: Gość: matka IP: *.am.wroc.pl Odpowiedz

        Na szczęście posłałam dzieci do szkoły prywatnej, gdzie uczą
        usmiechnięci, zadowoleni i kompetentni nauczyciele. gdzie jest
        plastyka, muzyka, zajęcia informatyczne, szachy, kółka
        zainteresowań. I reformatorów mam w nosie.
        Może to rodzice dzieci z żałosnych szkół państwowych powinni sie


        Czytam Cie, i zastanawiam sie, czy nie powinnas zasiegnac porady
        psychologa. Chcesz "miec" lepsze dzieciaki? W czym, ze tatulkao i
        mamulke stac na prywata szkole? Daje Ci slowo ze w tych normalnych
        szkolach iloraz intelegencji dzieciakow jest o wiele wyzszy od
        tych "wysublimowanych". Swoja droga, nie wysylalbym dzieciakow
        do "najlepszych prywatnych", gdyz nie narazalbym ich na
        kompleksy "lepszych". Goowno prawa z tymi prywatnymi.... na studiach
        gina, niczym zatrute labedzie. Ale masz prawo, dawaj do prywatnej, i
        tak wyjda na studiach na glabow. Poradz sie psychologa, skor
        o masz problemys. Swoja droga smiech mnie ogarnia, gdy czytam
        podobne tobie wpisy, ktore wyrazaja nadzieje, ze ich potomkowie beda
        co najmnjiej Einsteinami

        Pan Profesor
    • Gość: Adam Kwiatkowski Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 23:13
      Diagnoza wyrażona w liście jest nawet słuszna, tylko że autor chyba
      zapomniał się podpisać.
      Może po prostu wstydzi się swoich słów... Może, tak po nauczycielsku,
      chce kopnąć innych w kostkę i nie wychylić się - nawet listem wołającym
      o aktywność.
      Pozdrawiam ze smutkiem
      Adam Kwiatkowski
      • Gość: Rollo A pielęgniarki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 00:41
        Te to dopiero mają przechlapane. Albo tacy pracownicy w kasach na
        dworcu. Proponuję aby kazdy zawód napisał jeden list dziennie ;-)
        • Gość: west Bałagan w szkolnictwie i nie tylko IP: *.proxy.aol.com 16.06.09, 01:34
          Zmiana systemu politycznego nie musiała się wiązać ze zmianą nieźle
          działającego systemu nauczania.
          System siedmio- a potem ośmioklasowej szkoły podstawowej. System
          szkół zawodowych, liceów i techników sprawdzał się dając możliwość
          wcześniejszego podjecia pracy, zaś kandydatom na studia niezłe
          przygotowanie.
          Zmiana dokonana z przyczyn politycznych wprowadziła bałagan oraz
          chaos. Brak było podręczników do nowoutworzonych przedmiotów.
          Rozdzielano szkoły podstawowe i licea tworząc dodatkowo gimnazja.
          Wszystko razem nałożyło się na kadrę nauczycielską, niestety już
          wcześniej niezbyt dobrze opłacaną.
          Prowadziło to mówiac brutalnie do sytuacji, że jeżeli ktoś nie mógł
          poradzić sobie na innych studiach, szedł na studia pedagogiczne.
          Trudno generalizować, ale te dwa czynniki nałożone na siebie
          doprowadziły do obecnej sytuacji.
          Zwolennicy reformy chcieli odtworzyć przedwojenny system
          szkolnictwa. Nie zdawali sobie sprawy, że przeciętni, zawaleni
          pracą, pozbawieni autorytetu nauczyciele będą mieć znaczne
          trudności, aby poradzić sobie w tym bałaganie. Zapomnieli również,
          że w okresie przedwojennym status nauczyciela był nieporównywalny
          do obecnego w znacznej mierze z powodów materialnych. Do dobrze
          opłacanego zawodu garnęli się najlepsi. Również status urzędników
          państwowych, także tych zajmujących się szkolnictwem był
          nieporównywalnie wyższy.
          Inwestycja w dobrych nauczycieli i uporządkowany system nauczania
          jest jedną z najważniejszych w skali kraju. Daje szansę stworzenia
          szerokiej elity intelektualnej, rządzącej mądrze krajem w
          przyszłości.
          Wygląda na to, że nasi wrogowie podczas II wojny światowej osiagnęli
          swój cel niszcząc polską inteligencję. Zginęło również wielu
          patriotów podczas działania ruchu oporu oraz kolosalna ilość w
          Powstaniu Warszawskim.
          To, co widzimy obecnie w działaniach władz różnych szczebli,
          wystąpieniach posłów podczas obrad sejmu oraz zachowaniu
          reprezentujących naród posłów poza sala obrad obrazuje obecny stan
          kraju. Przez dwadzieścia lat wolnej Polski, przy wszystkich
          kolejnych możliwych opcjach politycznych bedących u władzy nie
          uporządkowano problemów gospodarczych i społecznych.
          Wyglada na to, że muszą minąć przynajmniej jeszcze dwa pokolenia,
          aby wytworzyła się nowa elita intelektualna będąca w stanie
          uporzadkować bałagan w nieomal wsszystkich dziedzinach życia.
          • Gość: szybki Re: Bałagan w szkolnictwie i nie tylko IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.06.09, 09:35
            Chodzi o to żeby:

            1. młody, nowy wyborca był matołem którym łatwo sterować

            2. już wkrótce zamykać publiczne szkoły, bo nie będzie można w nich opanować przemocy i dilerki. Nauczyciele z tymi zdobytymi wcześniej papierami zostaną wtłoczeni w prywatne szkolnictwo

            3. firmy które robią szkolenia, jeszcze jakiś czas pociągnęły tematy z nauczycielami zanim lobby nie przegłosuje następnego absurdu, np:
            a) obowiązkowych szkoleń dla sąsiadów i właścicieli działek pracowniczych w temacie wprowadzania standardów współżycia pomiędzy ludzkiego w relacjach sąsiedzkich,
            b) szkoleń dla dzieci opuszczających podstawówkę w temacie odpowiednich technik relaksacji i likwidacji stresu w czasie przyjęć do gimnazjum, czy jakoś równie absurdalnie.

            RODZICE są bezsilni na skalę globalną bo odpowiedzialność globalnie jest zbiorowa i nikt się nie wyrywa. Przydałaby się jakaś organizacja która to pociągnie. Jeśli taka org. jest to trzeba ją zmienić, bo nic o niej nie słyszałem i jest nieskuteczna.
          • Gość: asioka Re: Bałagan w szkolnictwie i nie tylko IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 22.10.09, 22:01
            Myślę, że duży problem szkoły tkwi właśnie w braku autorytetu nauczycieli!
            Oceniając ludzi po stanie portfela, rzeczywiście należy przyznać, że pedagodzy
            to nieudacznicy - jak więc nieudacznikom można oddawać swe dzieci? Rodzice nie
            zdają sobie sprawy z tego, jak wiele od nas zależy! Ostatnio egzaminowałam
            kandydatów do naszej, przyznam dość dobrej szkoły. W rozmowie kwalifikacyjnej
            chodziło przede wszystkim o to, by poznać zainteresowania uczniów, dowiedzieć
            się o sposobie spędzania czasu wolnego itp. Tylko w wyjątkowych przypadkach
            dzieciaki mówiły, że były w teatrze z rodzicami, czy że rodzic polecił im
            ciekawą lekturę - większość wypowiedzi dotyczyła szkolnych wycieczek, szkolnych
            odwiedzin w teatrze czy na wystawach. A że, jak pisaliśmy wyżej, polska szkoła
            bankrutuje, to, co mówili uczniowie o kulturze, literaturze, a nawet filmie było
            na żenującym poziomie! Paradoksalnie jako nauczyciele mamy dużą władzę, bo
            zestresowany uczeń zachowuje się jak na spowiedzi - w większości przypadków
            okazywało się, że dziewczynki z mamami oglądają seriale, chłopcy grają z ojcami
            w gry, a z podróży do Egiptu czy Paryża zostaje tylko to, że było fajnie.
            Ubolewam też nad tym, że ani dziennikarze, ani ludzie kultury, mediów, a
            nawet sami nauczyciele nie dbają o szacunek dla tego zawodu - uczniowie przecież
            słyszą, widzą i w końcu myślą...
            Uważam, że przydałaby się dyskusja na ten temat i ogólnonarodowa praca nad
            szacunkiem dla nauczyciela - nie chodzi tu o pieniądze! Jeśli uczeń widzi, że
            przed ustnym egzaminem maturalnym ubrana w elegancki strój przestawiam ławki, bo
            wcześniej sala byla zajęta, jak ma mnie szanować? Jeśli uczeń wie, że i tak
            postawię mu ocenę dop., bo brakiem promocji sama się pogrążę, jak ma na mnie nie
            patrzeć z politowaniem?
            Dzisiejsza szkoła jest hybrydą - tak bardzo chce być nowoczesna przy
            zachowaniu całej swj anachroniczności!
            Dyrektorzy i system zarządzania to już zupełnie odrębny temat!
    • galareta2 Brawo Pani Mario! 16.06.09, 10:42
      I dziękuję za ten list. Niestety, ale to prawda i żal mi zarówno nauczycieli,
      że w takich warunkach sami zgodzili się pracować, jak i dzieci, które właśnie
      takim systemem są nauczane.
      Najgorszy grzech - zaniechanie!
      • Gość: einstein lepiej juz bylo, a gorzej napewno bedzie IP: *.bu.edu 16.06.09, 13:56

        Niestety, dość prawdziwy opis szkolnej rzeczywistości.
        Mleko się rozlało, i prawdopodobnie nie będzie już nigdy lepiej. Będzie jeszcze gorzej, bo do szkół trafią kolejne pokolenia, uczone przez nauczycieli przyzwyczajonych do tych niskich standardów. Nauczyciele w znakomitej większości, to środowisko PT Kobiet. Nie radzące sobie z coraz agresywniejszymi dziećmi, gimnazjalistami, licealistami. Kobiet nastawionych na przetrwanie, przeżycie. Od wakacji do wakacji, od ferii do ferii, od Świąt do Świąt, od soboty do soboty. Aby zaliczyć kolejny rok, aby dożyć do kolejnych 2,5 miesięcznych letnich wakacji, tygodniowych przerw świątecznych, dwutygodniowych ferii zimowych. Życia dość wygodnego, bo więcej tu okazji do wypoczynku niż do zorganizowanej, systematycznej, obowiązkowej, rzetelnej pracy. Pracy oczywiście niskopłatnej, dość sprawiedliwie wynagradzanej, bo JAKA PRACA TAKA PŁACA. Płacą tyle, ile mogą. A za taką płacę można mieć tylko takich pracowników o jakich wcześniej napisałem. Kwadratura koła. Sytuacja bez wyjścia. I dlatego nie będzie lepiej, nie może być lepiej. Będzie jedynie gorzej !!!

        Politycy i Samorządowcy !!Chcecie mieć społeczeństwo źle wykształcone, ogłupione, którym łatwo manipulować. I dlatego nic nie zrobiliście, nie robicie, nie zrobicie. Bo w dużej części jesteście członkami takiego społeczeństwa. Głupi Polak to Polak bezpieczny dla Władzy !!
      • Gość: gość Nareszcie ktoś się odważył IP: *.as.kn.pl 17.06.09, 16:35
        Przykro, że to co pani pisze to prawda. Nikt nie patrzy na ciężką
        pracę nauczycieli. Większość z nas nie nadąża z realizacją programów
        a ciągle dokłada się nowych treści. Zamiast uczyć dalej tłoczy się
        tym młodym ludziom masę wiedzy w bardzo krótkim czasie. A gdzie
        chwila na refleksję a nie uczenie do matury.
    • Gość: ślim _@/" k Kon to bardzo bogaty człowiek. IP: *.magma-net.pl 16.06.09, 10:59
      - Ten Żyd - Kon - to musi być bardzo bogaty człowiek.
      - ?
      - Przecież ja co chwilę słyszę tu w Polsce, że wszystko Kona.
      Przemysł Kona, rolnictwo Kona , szkoła Kona - wszystko Kona.


      • wojtek-rr Re: Kon to bardzo bogaty człowiek. 16.06.09, 16:01
        Oto przykład rozkładu!!!
    • psysutra Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 29.06.09, 20:21
      Niestety, szkolnictwo wyższe, w porównaniu do szkolnictwa ogólnokształcącego,
      nie przeszło konkretnych reform (ich sens i skutek jest do dyskusji) i teraz
      jest to bardzo odczuwalne.

      Zaniżanie poziomu w szkolnictwie przeduczelnianym (to widać, ludzie, widać!)
      owocuje tym, że większość sobie po prostu nie daje rady na studiach, gdyż
      nagle skaczą w głęboką wodę z kilkunastokilogramowym ładunkiem na plecach.
      Efektu nie trzeba chyba wyjaśniać...

      Gimnazjum jak dla mnie jest najgorszym i najgłupszym pomysłem, jaki
      wprowadzono w całej historii polskiego szkolnictwa. Tam poziom wkrótce będzie
      się równał 1/10 tego, co było w ośmioklasowych podstawówkach. Jestem z jednego
      z pierwszych roczników gimnazjalnych i ja sam odczuwam zgubną reformę
      polskiego szkolnictwa.

      A nauczyciele? Sytuacja ich jest w sumie niestety przegrana- jak można walczyć
      z urzędniczym biurokratycznym molochem? Każdy wybijający się ponad poziom od
      razu dostaje bilet w jedną stronę na bezrobocie. Tak samo nie ma odpowiedniej
      dyscypliny w szkołach- to co się dzieje w gimnazjach (zresztą już we
      wszystkich szkołach do liceów i techników włącznie), przyprawia o chęć
      krzyczenia na ten poroniony system i świat, w jakim kierunku się stacza (nie
      idzie, stacza się, to nie ulega wątpliwości).

      W nauczycielach też czasami brakuje tej iskry, by móc skupić uwagę młodzieży
      na nauce i opanowywanym materiale. W 1 klasie LO miałem świetną matematyczkę,
      która wychowała i wyuczyła kilka pokoleń, ba, nawet w tym samym LO byli
      nauczyciele będący jednocześnie jej wychowankami. Na początku jej nie
      cierpiałem, jednak po jej odejściu zrozumiałem, jak to była dotkliwa strata,
      gdyż dostaliśmy totalnie niekompetentnego pedagoga nie potrafiącego SAMEMU
      LICZYĆ (o zgrozo!) i jednocześnie utrzymać rozhukanej klasy w spokoju.

      Cóż, zastanawiam się , czy nie byłoby lepiej gdyby do gimnazjów, podstawówek i
      liceów przyniesiono pedagogów z lat pięćdziesiątych z typową angielską
      trzcinką by przyłożyć jednemu i drugiemu.
    • skarolina Re: Nauczyciele biernie patrzą, jak kona szkoła 08.10.09, 14:49
      "Może dlatego, że głupi obywatel jest bierny i wierny."

      Chyba w tym tkwi sedno sprawy. Oraz w fatalnie pojętym "wyrównywaniu szans", wg
      którego należy wszystkich zdolniejszych równać w dół, żeby matołom "nie było
      przykro i nie traciły motywacji".
      Po co uczyć społeczeństwo myślenia i poszerzać wiedzę? Żeby potem widziało
      indolencję tych, którzy ustanawiają przepisy? Żeby nie daj Bóg było w stanie
      powiedzieć to głośno? Lepiej pielęgnować matołectwo.

      Przeraża mnie poziom dzisiejszego szkolnictwa i niestety, obawiam się, że
      nauczyciel niewiele może.
      Pamiętam, że w czwartej klasie szkoły podstawowej mieliśmy dwie godziny
      historii, dwie godziny biologii, dwie godziny geografii, dwie godziny muzyki (to
      chyba akurat najmniej efektywne, fakt), godzinę plastyki, dwie godziny ZPT.
      Teraz moje dziecko ma w tej samej klasie w sumie trzy godziny przyrody (biologia
      plus geografia) i godzinę historii, ale za to DWIE godziny religii i cztery
      wf-y, z czego dwa na korytarzu, bo miejsca na sali gimnastycznej brak. W takich
      warunkach nauczyciele niewiele mogą, bo nawet gdyby chcieli, to kiedy? Jedna
      godzina historii w praktyce może się przełożyć nawet na max. 2 godziny w
      miesiącu, wystarczą ferie, święto, wyjście do teatru czy inna tego typu impreza.

      Nie mam pojęcia, jak to zrobić, ale mam wrażenie, że to raczej od działania nas,
      rodziców, mogłoby (choć też niekoniecznie) coś zależeć. Tylko nie wiem JAK
      zacząć działać, bo na samą myśl o starciu z twardogłowymi urzędasami robi mi się
      słabo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka