Dodaj do ulubionych

pomóżcie rzucić palenie!

01.02.02, 11:05
Nie palę już od 32 godzin (tzn. dzisiaj jest drugi dzień rano). Kiedy będzie trochę lepiej? Niektórzy
mówią, że pierwszy wieczór jest najgorszy, ja już ten pierwszy przeżyłam, ale wiem, że to nie jest
prawda. Kiedys już rzucałam (nie paliłam 2 tygodnie) i wiem, że najgorzej jest, gdy po tygodniu nadal
chce się jarać. Myslisz sobie wtedy: to się nigdy nie skończy... i w końcu zaczynasz znowu. Jak z tym
skończyć? Nie mogę się na niczym skoncentrować, czuję, że mam zmienioną swiadomosć, a tu
jeszcze ważna praca do napisania. Ale muszę rzucić z wielu bardzo ważnych względów, a czas na
rzucanie nigdy nie bywa dobry - wiem z własnego doswiadczenia. Pomóżcie!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: duzY Re: pomóżcie rzucić palenie! IP: *.dtvk.tpnet.pl 01.02.02, 11:16
      Kiedyś mi dzieci kupiły taką rurkę imitującą papierosa (kształtem i smakiem).
      Nie wiem gdzie to kupiły, ale dawało zajęcie rękom, namiastke palenia. Poza tym
      jedz duzO owoców i warzyw. Zajmij ręce i usta marchewką. Papieroch się nie
      zmieści. Zawsze jak pomyslisz o paleniu pochrup te marchew. A warzywa dlatego,
      że nie zamienisz palenia na otyłość. I 3maj się.
      Nie pale ponad 7 lat.
      • awo Re: pomóżcie rzucić palenie! 01.02.02, 12:30
        Bardzo dzięki duzY, z tą marchewka to dobry pomysł.
        A MMW - wcale nie mam tyle samozaparcia,
        jakbym miała to już ze trzy strony bym napisała bar. waż. pra., a że nie mam, to od dwóch godzin łaże
        po internecie (forumach) i np. zastanawiam sie wraz z innymi, co stało się na Mulholland drive. A
        powinnam mylsleć o opini społ. nt. kas chorych -brr ale nudy. No dobra, uciekam i biorę się w garsć.
        Juz mnie nie ma...
        pzdr awo
        • Gość: duzY awo - Ty nie myśl nad tą opinią, IP: *.dtvk.tpnet.pl 01.02.02, 12:38
          bo przyjdzie Ci brzydkimi słowami sie zajmowac, a kobiecie nie przystoi.
    • Gość: MMW Re: pomóżcie rzucić palenie! IP: 62.233.144.* 01.02.02, 12:04
      Normalnie ci zazdroszczę - ja nie mam tyle samozaparcia
    • Gość: TMZ Są metody.... IP: *.chem.uni.wroc.pl 01.02.02, 13:44
      Jedna z nich, o której słyszałemsporo dobrego:
      1) Idź na most
      2) Znajdź mocne miesce w barierce, którego na pewno nie pokonasz
      3) W promieniu 3 metrów ustaw tablice informującą, że rzucasz palenie
      4) Wyłóż wszytko w promieniu 2,5 metra poduszkami
      5) Zaknebluj się
      6) Przypnij obie ręce kajdankam do barierki
      7) Wyrzuć kluczyk.

      Policja zacznie cię szukać po 24 godzinach od zgłoszenia, które nastąpi po 24
      godzinach nieobecności w domu. Ponieważ pod latarnią najciemniej, znajdą cię po
      48 godzinach. Łącznie 72 godziny bez papierosa - powinno zadziałać.

      PS: Jeśli wykorzystasz tą metodę, wykonają ją na mostach mieszczańskich, żebym
      mógł popatrzeć.
      • awo Re: Są metody.... 01.02.02, 13:58
        Dzięki, a Tobie się w ten sposób udało?
        Jest mi trochę lepiej, mam fajna nikotynową gumę, ale czy to nie jest tylko przedłużanie męczarni?
      • Gość: FraMauro Re: Są metody.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.02, 13:59
        Nałóg tkwi w naszej psychice a nie ciele.Przez okres palenia palacz wyrabia
        sobie caly skomplikowany lancuch uwarunkowan sytuacyjnych, kiedy siega po
        papierosa.Sprawdzilam to na sobie-palilam w scisle okreslonych sytuacjach, po
        konkretnych czynnosciach lub w przerwach pomiedzy nimi.O dziwo nigdy nie czulam
        potrzeby zapalenia fajki bedac np. u rodzicow (ktorzy nie wiedzieli ze pale !)
        lub u znajomych, u ktorych sie nie palilo.
        Trudno sie od tego uwolnic.Mnie zmusily okolicznosci zdrowotne.Nagle okazalo
        sie, ze nie musze palic ! Ale wczesniej probowalam metody alternatywnej -
        akupunktury. Pani znachorka wpiela mi w uszy takie mikroigielki (po 3 szt w
        kazde ucho) i nalezalo z nimi chodzic przez tydzien. Przez 4 dni bylo OK-
        niestety pozniej zmuszona bylam wydlubac sobie owe igielki , gdyz jestem
        uczulona na metale nieszlachetne. Ale dzialalo !
        Pewnie to byla sugestia ale najwazniejsze, ze skuteczna.
        Jest jeszcze taka guma do zucia, plasterki antynikotynowe. Wlasciwie jest teraz
        duzo mozliwosci tylko naprawde trzeba chciec sprobowac.
        Zycze powodzenia !
        • Gość: Janek Re: Są metody.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.02, 14:55
          Nie palę już ponad 2 miesiące. Rzuciłem z marszu. Palić mi się chce w domu przy
          kawie. Wtedy wychodzę na spacer z psem i mija. Nie wiem jak to się skończy. Mam
          nadzieję, że dobrze. Nie stosuję żadnych innych metod. Pozdrawiam. Trzymam
          kciuki.
        • awo Re: Są metody - do FraMauro 01.02.02, 14:58
          Dzieki, dzięki nadal nie palę, mimo ch...ej sytuacji, o której wiesz skądinąd (inny wątek na forum).
          Muszę sie trzymać, muszę sobie cos udowodnić. Jak sie złamię to powiem, oszukiwać nie będę.
          Jeszcze dzięki. pzdr.
    • awo Jutro jest impreza 01.02.02, 16:49
      a ja nie palę dopiero/już drugi dzień. Ajuto!
      To Wam powiem, jak się ostatnio (pół roku temu) złamałam: po dwóch tyg. poszłam z moim - który
      też
      rzucał wtedy - do knajpy, do znajomych. Po dwóch piwach zaczęłam się dziwnie czuć, trochę
      nierzeczywiscie. Piwo miało zagadkowo inny smak a ja nie mogłam z nikim gadać, tylko uporczywie
      wpatrywałam się w palone papierosy. Po trzecim piwie podjęłam decyzję - a raczej decyzja podjęła
      mnie - gdy mój wyszedł do ubikacji wycyganiłam od psiapsióły fajkę, wzięłam pierwszą lepszą
      zapalniczkę ze stołu i poszłam do damskiego kibla (toalety były oddzielne). Usiadłam sobie wygodnie
      i ZAPALIŁAM. Nagle ktos zaczął się strasznie dobijać do drzwi, wrzuciłam więc fajkę do kibla i
      otworzyłam. Mój strasznie zły stał w progu i pytał strasznie, jak rodzice kiedys: PALIŁAS??!! Nie -
      odpowiedziałam, ale on oczywiscie już wszystko wiedział. OD RAZU SIĘ DOMYSLIŁ, JAK W.
      ZGINĘŁA ZAPALNICZKA.
      A jutro znów impreza. Niedobrze jest chyba pić piwo (bardzo lubię), jak się rzuca. Czy na pewno dobra
      decyzje podjęłam?
      • Gość: marsha Re: Jutro jest impreza IP: 192.168.0.* 01.02.02, 19:52
        awo napisał(a):

        życzę Ci wytrwałości: w knajpie,przy piwie będzie to bardzo,bardzo
        trudne...,niestety coś o tym wiem... :)
    • Gość: mjot Re: pomóżcie rzucić palenie! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 17:36
      Do licha nie rzucaj! Czy myślisz, że ja sam jestem w stanie utrzymać wszystkich
      plantatorów tytoniu?
      Pomyśl o trudnej sytuacji, o gwałtownym wzroście bezrobocia! Stać nas na to?
      A tak poważnie. Jeżeli jesteś prawdziwym palaczem to pomyśl o podrobach
      i o wzroku!
      Gwałtowne rzucenie nałogu nie zawsze jest zbawienne, bywa też tragiczne w
      skutkach!

      Najniższe ukłony!
      Zachłanny palacz „Mocnych” M.J.
      • annawolniak Re: pomóżcie rzucić palenie! 01.02.02, 17:50
        Gość portalu: mjot napisał(a):

        > Do licha nie rzucaj! Czy myślisz, że ja sam jestem w stanie utrzymać wszystkich
        >
        > plantatorów tytoniu?
        > Pomyśl o trudnej sytuacji, o gwałtownym wzroście bezrobocia! Stać nas na to?
        > A tak poważnie. Jeżeli jesteś prawdziwym palaczem to pomyśl o podrobach
        > i o wzroku!

        > Gwałtowne rzucenie nałogu nie zawsze jest zbawienne, bywa też tragiczne w
        > skutkach!
        >
        > Najniższe ukłony!
        > Zachłanny palacz �Mocnych� M.J.
        Nie złapałam. Co za podroby, co ze wzrokiem? Jak rzucę to oslepnę? Będę widziała wątróbki???
        To mało, że już nie mogę w ogóle mysleć?
        Zlituj się.
        Najswieższa inf. - jeszcze nie zapaliłam.
        Sory, że tak Was sobą angażuję, ale musze z kims pogadać, bo jeszcze trochę i zwariuję.
        Od rana napisałam 1 stronę bar. poważ. prac. Wymiękam.
        • Gość: mjot Re: Do Anny IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 18:33
          Cóż. Spróbuję króciutko wyjaśnić...
          Jeżeli jesteś starym (czytaj długoletnim) palaczem, twój organizm tworzył przez
          lata system obronny przed trucizną, jaką niechybnie papierochy są. System ten
          to jakieś tam „antytrucizny” wchodzące w reakcję z truciznami zawartymi w
          papierosach. Ty gwałtownie rzucasz palenie, ale organizm Twój antyciała
          produkuje nadal i to one właśnie zaczynają Cię truć! Organizm przeżywa szok,
          układ trawienny rozsypuje się w drobny mak, wielu ludzi zaczyna mieć problemy
          ze wzrokiem (często nieodwracalne).
          No kurcze przecież nie chcę Cię straszyć... Radzę skorzystać z porady
          znachorów –no tylko nie ostatniego kontaktu!
          Piszę to znając troszkę problem, ponieważ moja zdecydowanie lepsza połowa
          rzuciła gwałtownie swego czasu palenie. Na szczęście po dwóch miesiącach
          problemów rozsądny lekarz wytłumaczył jej, jakie mogą być tego konsekwencje i
          pomimo że wielu potrafiło rzucić na raz, rzucać należy stopniowo.
          Przecież nie ma na świecie ludzi podobnych nawet z gęby -dotyczy to nawet
          jednojajowych!
          Każdy organizm jest indywidualistą, nie ma cudownych recept dla wszystkich!
          A miało być króciutko...
          Moja rada: rzucaj powolutku! Wszak, „co nagle to po diable”. No i nie
          poddawaj się modom, myśl o sobie!

          Najniższe ukłony!
          Ćmiący mocnego M.J.
    • Gość: szymanez Re: pomóżcie rzucić palenie! IP: *.dtvk.tpnet.pl 01.02.02, 19:39
      awo napisał(a):

      > Nie palę już od 32 godzin (tzn. dzisiaj jest drugi dzień rano). Kiedy będzie tr
      > ochę lepiej? Niektórzy
      > mówią, że pierwszy wieczór jest najgorszy, ja już ten pierwszy przeżyłam, ale w
      > iem, że to nie jest
      > prawda. Kiedys już rzucałam (nie paliłam 2 tygodnie) i wiem, że najgorzej jest,
      > gdy po tygodniu nadal
      > chce się jarać. Myslisz sobie wtedy: to się nigdy nie skończy... i w końcu zacz
      > ynasz znowu. Jak z tym
      > skończyć? Nie mogę się na niczym skoncentrować, czuję, że mam zmienioną swiadom
      > osć, a tu
      > jeszcze ważna praca do napisania. Ale muszę rzucić z wielu bardzo ważnych wzglę
      > dów, a czas na
      > rzucanie nigdy nie bywa dobry - wiem z własnego doswiadczenia. Pomóżcie!!!

      Droga Awo!

      Spróbuj użyć gum nikotynowych. Mi pomogły i nie palę już 2,5 roku!
      • awo Re: pomóżcie rzucić palenie! 01.02.02, 19:57
        dzieki własnie żuje i jest troche lepiej, to już czwarta dzisiaj.
        Ale jak tak dużo sobie dostarczam nikotyny, to czy jutro też będę nadal na takim głodzie?
        I jak tam ze wzrokiem, mjot? Jak żuję, to będę widzieć? I co to znaczy nie od razu?
        Mam palić np. tylko 2 dziennie?
        To sie jeszcze nikomu chyba nie udało tak mało palić i wyjsć całkiem z nałogu.
        Wiem cos o odtruwaniu - wczesniej jak rzucałam, to budziłam się ze cztery razy w nocy
        chyba przez tydzień.
        Dzieki za wycz. odp.
        pzdr awo
        jeszce nie zapaliłam!
        Jakos mi tak łatwiej publicznie (?) prowadzić te moją prywatną walkę.
        • Gość: mjot Re: Do awo IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 21:21
          Co do dostarczania sobie nikotyny poprzez żucie to myślę, że to tak jakbym ja
          dostarczał sobie swoją ulubioną śliwowicę przy pomocy strzykawki! Efekt niby
          ten sam a i zdecydowanie szybciej! Ale czy o to chodzi? Truć się bez
          przyjemności? Przecież to... a nie napiszę!
          Co do stopniowego zmniejszania dawki.
          Zakładam, że palisz przynajmniej 2 paki dziennie, jeśli przez miesiąc, dwa
          obniżysz do jednej to złożę Ci gratulacje! Naprawdę uważam, że nie należy nic
          robić na siłę! Czy Twoje męki są naprawdę tego warte?
          Ja, posiadacz wyjątkowo silnej woli, powiedziałem sobie, że palenia
          dobrowolnie nie rzucę i ponad ćwierć wieku dzielnie się trzymam! Dopingiem do
          rzucenia wg mnie może być jedynie „kop” od Opatrzności!

          Najniższe ukłony!
          Znawca rzucania palenia :) M.J.
          • Gość: MKK Re: tu drugi "znawca" IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 21:57
            ja rzucilam to pieronstwo ponad 2 lata temu. Nie zaluje! Choc myslalam, ze mi
            tego ryby nie wybacza. Naladowalam sobie po kieszeniach slonecznika (niestety
            tuczy). Teraz moge i pic piwo, i siedziec z palaczami w knajpie. Po przyjsciu
            do domu wyraźnie czuje w ubraniu tyton. Rano nie budze sie z uczuciem trampka w
            ustach.
            Bądź z nami ... podtrzymamy Cię na duchu :))
    • Gość: gangster PRogram rzucania palenia IP: *.enh.org 27.02.02, 04:56
      W Klinice Chorob Pluc na Grabiszynskiej prowadza program rzucania palenia we
      wspolpracy z firma farmaceutyczna. Dostajesz lek, dzieki ktoremu nie chce ci
      sie palic.
      • Gość: awo Re: PRogram rzucania palenia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 10:44
        dzięki, dzięki, bo znowu palę ale znowu zamierzam sie podniesć (tzn. rzucić)
        • Gość: Janek Re: PRogram rzucania palenia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 12:03
          Nie palę ponad 3 miesiące. :)))
    • Gość: Grzesiu Re: pomóżcie rzucić palenie! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 11:21
      Kiedy od tygodnia niepaliłem, kolega powiedział mi, że gdzieś tak po dwóch,
      trzech tygodniach od odstawienia fajek strasznie bolą płuca. I to jest prawda
      Jeśli to wytrzymasz to do fajek juz nie wrocisz.

    • humber Re: pomóżcie rzucić palenie! 01.03.02, 19:38
      Kilkoro moich znajomych rzuciło palenie przy pomocy leku Zyban, jest to
      antydepressant, niestety nie wiem czy dostępny w Polsce...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka