mirrandel
30.07.09, 00:22
pomnik na placu Grunwaldzkim faktycznie robi wrażenie. Kiedy uczyliśmy się o
tych wydarzeniach w szkole historyk (wspaniały, zaangażowany człowiek)
oprowadzał nas po Wrocławiu pokazując monumentu upamiętniające ludzi, którzy
zginęli podczas wojny. Pamiętam, że pomnik Profesorów Lwowskich zrobił na
wszystkich wielkie wrażenie. Może to przez tą krótką, a bardzo dosadną
inskrypcję: "Nasz los przestrogą". Nic dodać, nic ująć. Sama rzeźba bardzo
przypomina mi Pietę Rondanini Michała Anioła.
Innym przykładem takiego minimalistycznego, a równocześnie poruszającego
monumentu upamiętniającego ofiary wojny jest pomnik niedaleko ASP na Bulwarze
Dunikowskiego. Dwie płyty z "rozdarciem" w kształcie krzyża, lub wręcz ciała
Chrystusa i napis "Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże zapomnij o mnie". Krótko i
dosadnie- zarówno w formie, jak i treści. forma przy tym nie przegadana, nie
nachalna i bardzo poruszająca. W takie monumenty trzeba inwestować-
przemyślane i z przesłaniem, a równocześnie wdzięczne i poruszające. Niestety,
Wrocław ostatnio ma pecha do rzeźb (np. niespecjalnie udany pomnik Słowackiego
w parku jego imienia, pomnik Kopernika, wreszcie z nowszych- Chrobrego), ale
kto wie, trzeba patrzeć opytmistycznie w przyszłość.
Biorąc pod uwagę, jak wiele Wrocław zawdzięcza dawnym Lwowianom, pomnik tam na
wschodzie może byś ciekawym symbolem tego, że wciąż czujemy więź z tamtym
miastem (w sensie ludzi, kultury, "ducha")