IP: *.tvp.pl 04.04.05, 13:01
W sobotę, po tym jak nadeszła wiadomość, rozdzwoniły się dzwony. Poszedłem do
kościoła. Był pełny. Po błogosławieństwie na koniec mszy pojawły się na
ekranie słowa pieśni wielkanocnej. Nie pamiętam jakiej, zresztą to nieważne.
Wtedy proboszcz powiedział: "Siostro, może zaśpiewamy ulubioną pieśń Ojca
Świętego - Barkę".
Ludzie śpiewali ... i płakali. Nigdy przedtem czegoś takiego nie przeżyłem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Dziecko Re: Barka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.05, 14:22
      Hmm.. Miałam to samo. W sobotę siedzieliśmy sobie ze znajomymi jak co weekend,
      nawet otwieraliśmy sezon grillowy i nagle podali w radiu TĄ wiadomość.
      Stwierdziliśmy zgodnie, że to nieprawda, że znowu media coś puszczają, tak jak
      w piątek wieczorem, ale po chwili znów w radiu o TYM mówią. Tym razem
      potwierdziły oficjalne źródła... Towarzystwo zamarło. Każdy gdzieś poszedł
      chwilę pobyć sam... Potem spotkaliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać... Wszyscy
      mieli mokre oczy. Ale po jakimś czasie ochłonęliśmy i zrozumieliśmy, że to nic
      złego - po prostu Matka Boska i Jezus podali Mu swe dłonie i wprowadzili Go do
      od początku pisanego Mu miejsca. Pojechaliśmy do Kościoła się pomodlić. Akurat
      trafiliśmy, że zaczęła się Msza Św. Już spokojni w skupieniu w niej
      uczestniczyliśmy. I nagle ksiądz powiedział, żebyśmy pożegnali Go jego ulubioną
      pieśnią... Zaczęliśmy śpiewać i wszyscy popłynęliśmy. Zaczęliśmy płakać jak
      dzieci. Każda osoba w Kościele płakała lub szlochała pod nosem...
      Dośpiewaliśmy "Barkę" do końca...Choć to przecież wcale nie jest koniec...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka