04.08.04, 15:46
Dla wszystkich narzekających na nudę proponuję jutrzejszy koncert Leszeka
Możdżera (patrz: www.wigry.org/akt_aukso2004.html).

Obserwuj wątek
    • omarta Re: AUKSO 04.08.04, 15:59
      oj ale sweet
      • omarta Re: AUKSO 04.08.04, 16:00
        tylko ze ja na nudę nie narzekam
      • a_14 Re: AUKSO 04.08.04, 16:05
        Tylko nie wiem co zrobić by Janza nie wciskała swoich sękaczy na scenie. W
        zeszłym roku przeżyłem szok kiedy Stańko musiał je odbierać do rąk własnych na
        koncercie. Myślałem że tegoroczne AUKSO obędzie się bez tych atrakcji, ale
        gdzie tam, sękacze przyszły do kościoła Św. Aleksandra w zeszły piątek. Co za
        despekt !
        • omarta Re: AUKSO 04.08.04, 16:13
          a nie mozesz na chama wystawić ich
          albo dać przed koncertem zanim muzycy wyjda na scenę
          jakis banner w okolicach sceny z napisem odpowiednim jest?
          powinien wystarczyć
          albo zrób z sekaczy instalację :-)
          • a_14 Re: AUKSO 04.08.04, 16:30
            >> a nie mozesz na chama wystawić ich ...
            Źle mnie zrozumiałaś. Nie jestem organizatorem tylko widzem.

            • omarta Re: AUKSO 04.08.04, 16:42
              aaaa
              to zmienia postac rzeczy
              żałosny widok
              • omarta Re: AUKSO 04.08.04, 16:43
                omarta napisała:
                > żałosny widok

                dla widza of kors ogladać takie rzeczy
                • jasama Re: AUKSO 05.08.04, 08:17
                  najsmutniejsze jest to, że w najpiękniejszym ze wszystkich kraju na "P" wiele
                  wspaniałych wydarzeń artystycznych w ogóle by sie nie mogło odbyć, gdyby nie
                  sponsoring róznych przedziwnych firm
                  stąd później takie zgrzyty
                  jeśli jakiś bogacz ma fanaberię zrobić sobie zdjęcie z artystą, dotuje go i
                  wymaga, żeby potem np. takie sękacze czy wędliny wszelakie pojawiały się na
                  scenie
                  • omarta Re: AUKSO 05.08.04, 10:29
                    tak, ale gdyby nie ten sponsoring to niewiele imprez odbyłoby się w ogóle
                    • jasama Re: AUKSO 05.08.04, 10:35
                      o tym właśnie mówię...

                      smuci mnie zaś to, że tak mało jest pieniędzy na kulturę (jej, na kulturę?? - a
                      na co wystarcza??)
                      • wojtek_kosynier Re: AUKSO 08.08.05, 12:04
                        W tym roku nie było sękaczy.
                        Była za to "pewna" kawa...
                        Turnau z przyjmowania "prezentu" zrobił mały happening.
                        Tak na marginesie, piwniczny bard nie był zbyt dobrze dysponowany głosowo! Inna
                        sprawa, że stanowczo za cicho (względem instrumentów) nagło?niono jego wokal...
                        Mówię to jako słuchacz ulokowany na balkonie - być może na dole lepiej było
                        słychać...
    • poziom-ka Re: AUKSO 04.08.04, 19:52
      ten link który podajesz nie funkcjonuje.
    • wojtek_kosynier Re: AUKSO 05.08.04, 07:59
      W poniedziałkowym „Dużym Formacie” zamieszczono wywiad z artystą.

      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2206294.html

      Możdżer był w Suwałkach co najmniej trzy razy. W grudniu 1993 w PTTK-u z
      Miłością, w 1996, może 97 solo z utworami Chopina. W 1998 (chyba?) roku był,
      ale nie zagrał, bo przyszła burza i „złamała” Wiosło Jaćwinga. Na powtórzonej
      imprezie Miłość zagrała już bez Niego.


      A podany wyżej link powinien być taki:
      www.wigry.org/akt_aukso2004.html

      To chyba będą dwa koncerty??!!
      • wojtek_kosynier Re: AUKSO 05.08.04, 08:00
        www.wigry.org/akt_aukso2004.html
        • wojtek_kosynier Re: AUKSO 05.08.04, 08:01
          www.wigry.org/akt_aukso2004.html
      • a_14 Re: AUKSO 05.08.04, 14:25
        Jeszcze pamiętam występ solowy w kinie na Świerkowej, gdzieś w drugiej połowie
        lat dziewięćdziesiątych.
        • woy Re: AUKSO 05.08.04, 14:28
          na niedzielny koncert może się wybiorę, będę miał blisko z zakątów, najpewniej
          pontonem lub łódeczką. lub pozostaje objazd autkiem naokoło jeziora.
          niewykluczone, że bedę.
          w.
          • omarta Re: AUKSO 05.08.04, 14:59
            a to idźcie sobie!
            w piatek w gdyni gra Sławek Jaskułke!
            I odbędzie się Flader Festival a tam Kevin Arnold i Freak of Nature!
            ha, i juz Wam nie zazdroszczę
            Możdżer z płyty, a na koncercie byłam w maju
            • wojtek_kosynier Re: AUKSO 05.08.04, 15:14
              Pamiętam, pamiętam
              To wtedy ostatni raz byłaś w kościele
              • omarta Re: AUKSO 05.08.04, 15:20
                wojtek_kosynier napisał:

                > Pamiętam, pamiętam
                > To wtedy ostatni raz byłaś w kościele

                Ty uważaj Wojtku bo z ta pamiecia to ruskie Cie na komputer przerobią!
                (tak się mówiło za mojej młodości)
                • wojtek_kosynier Re: AUKSO 05.08.04, 15:25
                  A kiedy była Twa młodość

                  Ta nasza młodość... jak to śpiewali w Piwnicy Pod Baranami.
                  • omarta Re: AUKSO 05.08.04, 15:28
                    wojtek_kosynier napisał:

                    > A kiedy była Twa młodość

                    moja młodość wiecznie trwa
        • wojtek_kosynier Re: AUKSO 05.08.04, 14:39
          Ależ to miałem na myśli
          Grał wtedy Chopina, a raczej go interpretował.
          • wojtek_kosynier Byłem... 06.08.04, 07:59
            Kurde jestem zszokowany. Miało być eleganckie, jazzujące ujęcie tematów Witolda
            Lutosławskiego... A tu pianista gmerający paluchami po strunach fortepianu,
            używający dziwacznych elektronicznych instrumentów klawiszowych i jakby tego
            było mało, zniekształcający swe komentarze (coś jakby helu się nawdychał).
            Wiolonczelista masakrujący momentami brzmienie za pomocą kaczki (tak to
            przynajmniej gitarzyści nazywają). No i jakiś DJ (sic!), obsługujący dziwaczny
            stół, z którego zwisały niezliczone ilości kolorowych kabli.... Toż to
            świętokradztwo i profanacja. Fuj!
            Już poważnie mówiąc (to tak na wszelki przypadek, dla przypadkowych ludzi spoza
            forum). Jednak w Suwałkach może dojść do niecodziennego wydarzenia muzycznego.
            Nie wszystko się mi podobało (a kim ja niby jestem, ażeby tu się mądrzyć!), ale
            niektóre momenty były nieziemskie. Wieczór poświecony był twórczości Witolda
            Lutosławskiego. DJ m.brunio, z „NIE” (Niezidentyfikowany Instrument
            Elektroniczny – był to pewnie jakiś stół mikserski, wyposażony w sampler i inne
            tego typu cuda) momentami wysyłał w przestrzeń akustyczną zmiksowane wypowiedzi
            Kompozytora. Poza tym imitował sekcję rytmiczną i kreował dziwne dźwięki.
            Wiolonczelista Andrzej Bauer, grał niby to co powinien grać wiolonczelista (ale
            jak!), tym niemniej preparował czasami brzmienie za pomocą wspomnianej kaczki
            (a to może raczej akustyk maczał w tym palce i używał podgłosu?). No i Możdżer.
            Powiedzieć o nim wirtuoz to komunał, frazes, truizm. Pamiętam jak Mann
            twierdził, że przy słuchaniu Bruce’a Hornsbby’ego ma się wrażenie, iż siedzi
            się w środku fortepianu. Powiedźmy sobie szczerze: Amerykanin to przy Polaku
            cienias, który powinien czyścić buty (wiadomo komu). I abstrahuję tu od
            kompletnie innej stylistyki – zresztą Możdżer potrafi chyba zagrać wszystko.
            Tak naprawdę chodzi tu o wirtuozerie jako taką, a magię. Gdy artysta grał na
            syntezatorach (czy czymś w tym rodzaju) podobało mi się średnio, ale jak
            zasiadał za pianinem elektrycznym, nie mówiąc o fortepianie, to zaczynała się
            magia. Fuzja z wiolonczelą jest oczywistością, ale z DJ’em już mniej. Ja wiem,
            integracja brzmień akustycznych z elektronicznymi to już dzisiaj żadne novum,
            ale w tym przypadku, zabrzmiało niezwykle świeżo i naturalnie. Jednocześnie
            muszę jednak przyznaję, że czasami zastanawiałem się czy niektóre rozwiązania,
            są sprawą przypadku czy zamierzoną prowokacją... Nie wiem na przykład czy
            wiolonczeliście faktycznie walnęło się coś w elektroniką? Czy faktycznie
            nastąpił incydent z komórką – wyglądało to raczej na swoisty heppening. A,
            oczywiście Możdżer uskuteczniał – z twórczym, rzecz jasna, skutkiem –
            preparowanie dźwięku, za pomocą wymienionego już wyżej „gmerania paluchami” po
            strunach fortepianu. Koncert był krótki – godzina + bis. Materiał był
            ograniczony, więc na bis usłyszeliśmy kawałek z początku koncertu (proszę
            wybaczyć mam permanentne kłopoty z zapamiętywaniem tytułów)
            Nie będę ściemniał, mam tylko jedną płytę z kompozycjami Lutosławskiego
            (Koncert Fortepianowy i III Symfonię), dlatego trudno oceniać mi stadia
            improwizacji.

            To specyfika Suwałk czy ogólnopolski trend (raczej tręd). Paniusia przychodząca
            z psem (wcale nie żartuję, a koncert był w sali – byłego UW.) i rodzicie z
            paroletnimi bachorami, mającymi już pół godzinie dość. Toż ci ludzie mają
            nasrane w łbach!!! Że byli przyjezdni i nie mieli gdzie zostawić swych pociech?
            A jakie to k...a tłumaczenie!!!

            Kto napisał wiolonczela elektryczna? Widzieliśmy typowy instrument ze skrzynią
            rezonansową. A że wiolonczela była nagłośniona, to już inna sprawa. Tak na
            marginesie mówiąc, wiolonczela była ważnym rekwizytem pewnego amerykańskiego
            filmu – „Niewinni” czy jakoś tak?

            A to uwaga do pewnej osoby, która być może odwiedza forum. Możdżer nie
            współpracował bynajmniej z Miłością - i to podobno jedynie w 1991 roku! On był
            jej etatowym członkiem i to przez siedem lat! W gronie artystów, z którymi
            Możdżer współpracował, zabrakło Pata Metheny’ego (chyba nie tylko przy okazji
            Jopek) i śp. Lestera Bowie (dwie płyty z Miłością, choć Tymon odgrażał się
            memu bratu, że będzie trzecia).
            • wojtek_kosynier Re: Byłem... 06.08.04, 08:01
              "Niewinni" to był chyba jednak film amerykańsko - francuski...
              • wojtek_kosynier Re: Byłem... 06.08.04, 09:20
                "Niewinni" był filmem niemiecko - amerykańskim, ale Francuzi maczali w im chyba
                palce, nie tylko aktorsko.

                Tym razem Janzy nie było, za to woda mineralna (ale bez reklamowania)
            • omarta Re: Byłem... 06.08.04, 09:38
              oj jak zazdroszczę!
              w 3miescie było kalsyczne jazzowe trio
              a w Suwaliszkach o proszę!
              centrum wszechswiata jednak
              • wojtek_kosynier Re: Byłem... 06.08.04, 09:43
                Klasycznie jazzowo będzie pewnie dzisiaj.
                • omarta Re: Byłem... 06.08.04, 09:48
                  wojtek_kosynier napisał:

                  > Klasycznie jazzowo będzie pewnie dzisiaj.

                  ale gdzie?
                  • wojtek_kosynier Re: Byłem... 06.08.04, 09:53
                    Dziś w tym samym miejscu - o porze zresztą też
                    • omarta Re: Byłem... 06.08.04, 10:02
                      ooo nie! co za duzo to nie zdrowo!
                      nie moze tak być!
                      ja tam przyjadę i porządek zrobię
                      • wojtek_kosynier Re: Byłem... 06.08.04, 10:17
                        Autobus już odjechał.
                        O 6.40 bodajże :-)

                        No to może samochodem??
                        • omarta Re: Byłem... 06.08.04, 10:37
                          o 6:45
                          • wojtek_kosynier Re: Byłem... 06.08.04, 10:44
                            I dlatego spóźniłaś się o 5 minut :-)
                            • omarta Re: Byłem... 06.08.04, 10:46
                              i wszystko sie wydało1
                              no cóż, 48 Stron pochłonęło mnie wczorajszego wieczora całkowicie
            • a_14 Re: Byłem... 06.08.04, 11:12
              >Paniusia przychodząca z psem (wcale nie żartuję, a koncert był w sali – byłego
              UW.)
              Nie szczekał -;) Mosiowi i jego znajomym do drugiego pokolenia mogę wszystko
              wybaczyć, jednak przesadziła.

              >i rodzicie z paroletnimi bachorami, mającymi już pół godzinie dość. Toż ci
              >ludzie mają nasrane w łbach!!! Że byli przyjezdni i nie mieli gdzie zostawić
              >swych pociech?
              >A jakie to k...a tłumaczenie!!!
              Dzieci też ludzie. Cieszę się, że przyszło trochę ludzi młodych, bo gdzie mają
              szansę zobaczyć kawałek dobrego grania na żywo ? Kiedy będę starsi przyjdą
              sami. Obok mie siedziało grono kilkunastolatków i wcale nie mieli dość. Powinno
              się im rozdawać bilety za darmo by tylko przyjść zechcieli. Swoją drogą,
              zauważyliście że na mieście nie ma ani jednego plakatu, żadnej informacji prócz
              transparentu na Chłodnej ?

              • jasama Re: Byłem... 06.08.04, 11:38
                oj, wszak Wojtek to znany suwalski zgred :-))))), wybacz mu te zrzędy
                • wojtek_kosynier Re: Byłem... 06.08.04, 12:46


                  Dziś przyjdę sobie z warchlakiem - toż świnie to inteligentne zwierzęta :-)
                  • jasama Re: Byłem... 06.08.04, 12:56
                    o, widzisz! i tak trzymać ;-)
    • a_14 Lutosphere 06.08.04, 10:59
      Jako że zacząłem wątek AUKSO, to czuję się w obowiązku podzielić się swymi
      wrażeniami z koncertu Leszka Możdżera i zapytać innych o zdanie. Kiedy
      zobaczyłem program tegorocznego AUKSO, pomyślałem sobie: "no trudno, jakoś to
      przeżyję". Nie jestem wielbicielem klasycznej muzyki współczesnej. Mój rozwój
      muzyczny doszedł gdzieś tak do połowy XIX wieku, rzecz jasna z wyjątkami jak
      Gershwin, Górecki z jego wspaniałą III symfonią pieśni żałobnych no i A.
      Piazzolla dzięki niezapomnianej zeszłorocznej AUKSO w Augustowie. Potem to już
      tylko jazz a o reszcie wspominać nie warto (no, przesadzam są wyjątki). Kiedy
      byłem młody, słuchałem "Warszawskiej Jesieni". Awangarda, myślałem, a tu takie
      gówno (przepraszam). Po paru minutach zęby mnie bolały od tej kakofonii. Zeszły
      piątek nie wyprowadził mnie z tego błędu. Gdy słuchałem na otwarcie "muzyki
      żałobnej na orkiestrę smyczkową" Lutosławskiego kompletnie nic z tego nie
      zrozumiałem. Przeleciało, wyparowało, nic nie zostało. Trochę rozruszał mnie
      Szostakowicz, ale generalnie to byłą klapa w porównaniu z IV wydaniem festiwalu
      (pamiętacie Haydna ?). Nawet planowałem że wybiorę się do Augustowa albo
      Gawrych Rudy żeby jeszcze raz posłuchać, a nuż coś zobaczę w tym Szostakowiczu.
      Dałem sobie w końcu spokój. Jednak na koncert pod bokiem przyjść obowiązek,
      wiec co by tu nie grano, zjawić się musiałem. Wita mnie Cassandra Wilson z
      głośników (Traveling Miles, Time After Time). Pięknie, ale co będzie dalej ?
      No, wiadomo: Leszek Możdżer !!!, ale ten repertuar, znów Lutosławski. Pamiętam
      koncert Leszka Możdżera w Suwałkach w końcu zeszłego wieku na Świerkowej w
      kinie. Głowy nie dam że grał Chopina, ale wrażenie na mnie zrobił duże, acz
      niewiele o nim wiedziałem prócz tego że gra z "Miłością". Może też widziałem do
      w Olecku z w.w. "Miłością". Moja pamięć jest zbyt krótka by pamiętać że tam
      był. Parę minut wyczekiwania i ... jest. Cha, salwy śmiechu, czy to Smerfy
      zapowiadają, nie to pani dyrektor Festiwalu? Są pierwsze takty i jakoś drętwo.
      DJ.bunio.s ? A coż to za jeden? Czyżby reżyser dźwięku znalazł się przez
      pomyłkę na scenie ? Czy kogoś ze zbiorem sampli można postawić na równi obok
      prawdziwego muzyka, który gra ? Nie do pomyślenia !!!. Dobra, niech tam sobie
      przestawia potencjometry, coż tego że na scenie a nie w reżyserce. Darujmy,
      miejsca mało w tej sali. Czteropalcówka - krótki kawałek, ale już jakby-
      jakby. Lecimy dalej, lepiej jest. Patrzę na ręce Leszka Możdżera i mam wrazenie
      że pozostała dwójka mu przeszkadza. Same grają. Prawa samodzielnie stuka w
      klawisze fortepianiu, wzrok błądzi gdzie indziej. Czas płynie, czy tu jest
      jeszcze ten przeklęty Lutosławski czy to już tyko pretekst ? Ponoć jest. Hm,
      może i tak, wszystko jedno jest czy nie, coś się zaczyna dziać. Coś mnie
      zaczyna ruszać. Potem już tylko słucham, im dalej tym bardziej mnie wciąga aż
      nadchodzi ten niespodziewany moment kiedy muszę uznać że to koniec a nie
      dopiero połowa koncertu. Kiedy Możdżer i reszta zaczynają schodzić ze sceny
      ogarnia mnie niedosyt, bo teraz już jestem "wciągnięty" całkowicie. Jeszcze,
      jeszcze, jeszcze. "Tak was kochamy, że zagramy cały koncert od początku" - mówi
      Możdżer. Niestety, któtki bis i już po wszystkim, ale jaki bis: jestem
      wniebowzięty. Mam ochotę zacząć wszystko od początku.
      Co za dobra robota. Tydzień temu nie miałem pojęcia kim jest
      Lutosławski. Ktoś tam gadał że wielkim kompozytorem jest a ja na to: wzruszenia
      ramion. Teraz mam ochotę posłuchać raz jeszce. Czy ktoś to nagrał ?
      Podziękowania dla artysty Leszka Możdżera i spółki. Grał jak umiał
      najlepiej, żadnych zgrywów, żadnej chałtury, całkowity autentyzm, poczucie
      humoru. Wielka klasa. Będziecie pewnie mogli go zobaczyć w Sali Kongresowej a
      ~300 zł za wejściówkę a tymczasem zobaczcie jeszcze dziś za marnych parę
      złotych w tym samym miejscu o 19:00. Warto. Zapamiętacie.
      • wojtek_kosynier Re: Lutosphere 06.08.04, 11:29
        Z Miłościa to ona grał, w latach 1991-8

        a_14 napisał:

        niewiele o nim wiedziałem prócz tego że gra z "Miłością".
        • wojtek_kosynier Re: Lutosphere 06.08.04, 11:29
          on grał - sorry
          • wojtek_kosynier Re: Lutosphere 06.08.04, 12:06
            a_14 napisał:
            Jako że zacząłem wątek AUKSO, to czuję się w obowiązku podzielić się swymi
            wrażeniami z koncertu Leszka Możdżera i zapytać innych o zdanie

            Swoje zdanie wyraziłem już wcześniej - ok. 8.
    • a_14 Sześć miniatur 06.08.04, 23:50
      Pierwszy raz w życiu byłem na koncercie na którym pianista siłą ściągnął
      pierwszą skrzypaczkę orkiestry ze sceny i sam uciekł w popłochu a sytuację
      musiała ratować prezenterka. Wszystkiemu winna jest niepoprawna suwalska
      publiczność, która nie chciała dać wiary że Leszek Możdżer nie ma już niczego w
      rezerwie do zagrania na bis. Artysta też sobie winien, bo jakże to, przygotować
      sześć krótkich, jak sama nazwa wskazuje, miniatur na cały długi letni wieczór?
      Nic dziwnego że bisy trwały niemal tyleż co program główny, w końcu coś się nam
      raz w roku należy, mamy jednak solenną obietnicę, przy wielu świadkach, że ta
      sytuacja już się nie powtórzy, bo miniatur będzie więcej.
      Niezmiernie trudno słuchać muzyki, której się nie zna. Pierwsze wrażenie jest
      zwykle zwodnicze, stara prawda: lubimy to co znamy, ale skąd niby mieliśmy znać
      skoro płyta dopiero się ukaże. To pierwsze wrażenie trzeba odrzucić. Nie miałem
      pojęcia czemu (wspomniana) pierwsza skrzypaczka z trudem tłumi śmiech od
      początku, a nuż zaraz nastąpi "aria ze śmiechem". Próbowałem dostrzec pod
      fortepianem któże ją tak rozwesela z przeciwka. Dyrygent Moś zdawał się być
      zupełnie skupiony, acz niepozbawiony dyskretnego uśmiechu zadowolenia. Skoro
      więc nie on, to któż, skoro cała prawie orkiestra wydawała się być w co raz
      weselszym nastroju? Możdżer ? Nie, on cały czas z miną mafioso w ciemnych
      okularach nie zdradzał krzty rozbawienia. Pierwsza miniaturka jakaś trudna
      była, nie wpadająca w ucho, ale to pewnie skutek wciągania się w atmosferę
      koncertu i tego że nigdy jej wcześniej nie słyszałem. Przy drugiej przyszło
      wreszcie olśnienie. To przecież ta muzyka wyciąga uśmiech na lico. Orkiestra
      miała nade mną tą przewagę, że słyszała te dźwięki już nieraz a ja nie. Potem
      trzecia - och - oklaski dłuższe, czwarta - ach, piąta - o rety - owacja,
      koniec - już ??? . Nie, żaden koniec. Teraz właśnie się zaczęło na dobre. Jest
      powtórka miniaturki z orkiestrą (po raz drugi brzmi już niemal jak jazzowy
      standard), i ze "szwajcarskim zegarkiem" (a może z okularami), dalej cudowna
      komedowa "Kołysanka" z filmu "Rosemary's_Baby" Polańskiego. No by tu jeszcze
      zagrać - panika - Rachmaninowa ?. Już się szykuje zejście. Orkiestra
      demonstracyjnie składa partytury. O, nie tak łatwo nie pójdzie - prezenty,
      pożegnanie przez prezenterkę, ale to na nic. Publiczność z lewej wstaje, czyżby
      do wyjścia ? Nie, to wezwanie do owacji na stojąco. Przyłączam się
      entuzjastycznie i klaszczę ile sił w dłoniach i .. udało się, jest jeszcze
      jeden solowy fragmencik. Mimo niedosytu czuję już nieuchronny już koniec, bo
      mimo że klaszczemy jak szaleni, to Leszek Możdżer siłą wyciąga orkiestrę ze
      sceny, prezenterka (pani dyrektor) gasi nastroje: to nie jest ostatnie AUKSO,
      żegnajcie.
      Nie wiem jak ten wieczór określić jednym słowem. Filharmonia nie bardzo
      tu pasuje a jazz też nie. Muzyka poważna to już zupełnie nie była, ale w końcu
      ta klasyczna muzyka, którą zwykło się określać "poważną" wcale nie zawsze
      poważną była. Najciekawsze projekty powstają zwykle na styku dwóch, z pozoru,
      nie przystających trendów. Kiedy wreszcie ukażą się miniatury na fortepian
      improwizujący i smyczki, to profesjonalni krytycy będą mieli nie lada kłopot
      czy recenzować to w pismach jazzowych czy też w annałach muzyki klasycznej.
      Absolutny pokaz mistrzostwa dał Leszek Możdżer w bisach solo, kiedy
      wydawało się że sam zastąpił całe instrumentarium swoimi dłońmi, do ostatniego
      skrawka wypełniając salę dźwiękami. Pewien jestem że nikt nie wyszedł z tego
      wieczoru bez uśmiechu, bądź to będąc wniebowziętym, bądź tylko zadowolenia.
      Tyle radości w filharmonii nie zdarza się co dzień.
      Jakaż szkoda że to już koniec (dla mnie) na ten rok. Jest jeszcze
      finałowy koncert na Wigrach, na który kto może, ten niech się wybierze. Ja już
      rady nie dam, i tak przesunąłem wyjazd na jutro w powodu dzisiejszego występu.
      Wielkie podziękowania dla Domu Pracy Twórczej w Wigrach, ROKIS-u, UM, UM,
      sponsorów i publiczności. Powiedzcie, dlaczego w Suwałkach nie ma sali
      koncertowej w prawdziwego zdarzenia i, choćby, kameralnej orkiestry. W końcu
      jest szkoła muzyczna, która na pewno ma zdolnych muzyków, którzy nie musieliby
      rozjeżdżać się po Polsce. Zabierzmy Białemustokowi planowaną operę. A może by
      tak jeszcze zorganizować podobną imprezę zimą? Nie chce się czekać przez te
      długie zimowe wieczory do przyszłego lata.
      • jasama Re: Sześć miniatur i kilka komunałów 08.08.04, 13:56
        a_14 napisał:

        Zabierzmy Białemustokowi planowaną operę

        a cóż to za hasła pseudoroszczeniowe?!?!?!
        dasz radę - to zabieraj.
        z tego, co wiem, opera w whitestoku ma powstawać (chociaż to, moim zdaniem,
        jeszcze mzonki), ale wcale nie kosztem Suwałk, czy innego miasta
        niech i w Suwałkach samorząd i środowiska kulturalne się postarają, to postawią
        sobie i ze trzy opery. swoje, a nie "zabrane" Białemustokowi.
        • wolfgang87 Re: Sześć miniatur i kilka komunałów 10.08.04, 13:09
          Dla Białegostoku to ja z uśmiechem zabrałbym wszystko :))
          A co ! Niech...mają
      • wolfgang87 Re: Sześć miniatur 10.08.04, 11:44
        Ładna relacja z koncertu, naprawdę miło się czytało !

        U nas często koncerty tak wyglądają. Publika jest tak złakniona kultury, że
        zazwyczaj, gdy ktoś dobry przyjedzie, próbujemy ile wlezie wyklaskać
        bisy...Eh...Czuć, że miasto jest kulturalne, czuć, że jest popyt, tylko z tą
        podażą _dobrej_ kultury jest ciężko.
        Zresztą...Jakiejkolwiek kultury. Nawet jakieś koncerty rockowe czy techno, czy
        inne takie - straszliwie rzadko dociera do Suwałk coś wartościowego.
        • omarta Re: Sześć miniatur 10.08.04, 11:54
          a mi się wydaje ze to wymuszane bisów oklaskami w przypadku możdżera od miejsca
          jest niezależne
          juz pisałam, ze na 2gi wymuszony bis zagrał w Gdańsku w Janie "Nevermind"
          Nirvany.
          A treci raz juz nie chciał wyjść mimo ze wszyscy klaskali i klaskali i ....
          • a_14 Re: Sześć miniatur 10.08.04, 12:33
            omarta napisała:
            > a mi się wydaje ze to wymuszane bisów oklaskami w przypadku możdżera od
            miejsca jest niezależne
            Różnie bywa. Jedni kalszczą, drudzy wychodzą patrz:
            www.kultura.org.pl/a/wywiady/moszczer.htm , choć prawie jestem pewien że
            i bisy też tam były.
            • omarta Re: Sześć miniatur 10.08.04, 12:40
              no iluz, jak sie komus nie podoba to lepisj niech wyjdzie niż ma siedziec i
              przeszkadzać w odbiorze kosmicznej energii :-)
    • wojtek_kosynier Re: AUKSO 09.08.04, 12:21
      a_14 podzielił się już swoimi uwagami, to teraz ja
      Za drugim razem było bardziej gorąco - nie tylko w sensie dosłownym. A może to
      tylko ja tak odczuwałem - mi było duszno.
      Na program piątkowego wieczoru złożyło się sześć miniatur, autorstwa samego
      Możdżera. Pianiście towarzyszyła smyczkowa orkiestra Aukso, pod kierownictwem
      Marka Mosia. W odróżnieniu od czwartkowego nowoczesnego emploi, usłyszeliśmy
      klasycznie - wiadomo fortepian + smyczki - podane kompozycje. Choć czy ja mam
      rację. Nie obyło się przecież bez preparowania brzmienia i żartobliwych
      wstawek Tym razem Możdżer dał się rozochocić publiczności, popełniając aż pięć
      bisów! Oprócz miniatur, znalazły się wykonywane solo - słynna kołysanka Komedy
      („Sleep safe and warm” z „Rosemary’s Baby” Polańskiego) oraz Polonez C-dur
      op.24 Chopina. Zresztą rzeczonego Poloneza artysta wykonał dwa razy, za
      ostatnim - wyraźnie bawiąc się z publicznością. A ta była - rzecz jasna -
      wniebowzięta.


      A to do a_14. Co prawda nie mam zamiaru zmieniać zdania w kwestii psów i
      bachorów, ale muszę podziękować, iż to właśnie Ty założyłeś ten wątek. Jeżeli
      choć jedna osoba, dzięki temu, nie przeoczyła występu Możdzera, to należą się
      Ci słowa podziękowania. Miałeś rację, na mieście trudno było uświadczyć choćby
      jeden plakat. Toż to skandal! Trudno stwierdzić czyja to wina? Z drugiej
      strony, miasto w jakiejś tam mierze wspomogło imprezę. W każdy razie obiecuje,
      iż link z tym wątkiem trafi do pewnego wysokiego urzędnika grodzkiego z
      sugestią, że wspieranie takich właśnie wydarzeń (w prawdziwym tego słowa
      rozumieniu) ma sens! Wcześniej dostał adres Forum w związku z wyborem dyrektora
      ROKiS-u. Nawiasem mówiąc, nie widziałem pani dyrektor na sali! Może przeoczyłem
      (?), ale chyba raczej nie. Pewnie jej zdaniem, taka muzyka nie ma nic wspólnego
      z prawdziwą kulturą... Wiem, wiem wychodzi ze mnie zgred. Ale z tym znanym
      suwalskim - jak to określiła Jasama - to bym nie przesadzał :-)
      A co do sękaczy. I tym razem, chyba także je wręczono, ale bez reklamowania.
      • omarta Re: AUKSO 10.08.04, 10:48
        wojtek_kosynier napisał:

        > A co do sękaczy. I tym razem, chyba także je wręczono, ale bez reklamowania.

        a moze niedługo beda wręczać tez kartacze?
        jak zacznie je produkowac janza na wynos
    • wojtek_kosynier Było w Polityce!!! 20.08.04, 16:14
      W Polityce nr 33/2004 znalazła się wzmianka o jazzowo-elektronicznych
      interpretacjach utworów Witolda Lutosławskiego, w ujęciu Leszka Możdżera. Sam
      artysta powiedział: „Bardziej intensywnie próbowaliśmy przed samą premierą,
      która odbyła się 5 sierpnia w starostwie w Suwałkach, w ramach festiwalu Letnia
      Filharmonia AUKSO”.
      Co prawda chodzi o salę byłego Urzędu Wojewódzkiego, ale ciekaw jestem, czy
      ktokolwiek w Suwałkach - czy w raczej Powiecie Suwalskim - wykorzysta tę okazję
      do promowania rejonu...
      • wojtek_kosynier A także w TVN24 - ale nie o Suwałkach :(- 07.09.04, 07:57
        W ostatnią niedzielę gościem „Innego punktu widzenia” był Leszek Możdżer.
        Niestety, artysta nawet zdaniem nie wspomniał o koncertach w Suwałkach. Jak
        mógł – chlip, chlip!
        A poważnie mówiąc. Najbardziej rozbawiła mnie teza Miecugowa, iż w przypadku
        Możdżera mamy do czynienia z artystą... wielowarstwowym. Rozumiem, rozumiem,
        określenie wszechstronny jawi się jako zbyt oklepane, śmierdzące truizmem,
        komunałem i w ogóle będące już passé.
        Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Miecugow mniej więcej co drugie pytanie
        zadawał w celu dojścia do swoistej paraleli. Przykład: czy nie ma u Pana
        rozbieżności pomiędzy graniem solo i w zespole? Gdy Możdżer sensownie
        odpowiedział, że obie formy muzykowania przynoszą mu sporą dozę satysfakcji (to
        była dłuższa wypowiedź), to Miecugow przywalił na to: to dlaczego w Polsce
        indywidualności nie potrafią ze sobą współpracować? No i co biedny muzyk mógł
        na to odpowiedzieć?
        Ale i tak wolę ten swoisty talk show w TVN24, niźli głupkowate popisy
        Jagielskiego (ale nie tego korespondenta) czy Wojewódzkiego (przyznaję
        w „Idolu” się mi podobał – zwłaszcza jak dowalał: Ich Troje, Bajmowi czy
        Budce). Poza tym parę ciekawych rzeczy się jednak dowiedziałem, choćby tego, że
        swoistą formą buntu przeciwko rodzicom – ale już w wieku dorosłym – była
        urzędowa zmiana imienia z Lechosława na Leszka. A może już była o tym mowa w
        jakimś innym wywiadzie?
    • wojtek_kosynier North Pole Jazz Band - to nie jazz!!! 01.12.04, 08:09
      Miałbym wielką prośbę do dziennikarzy „Tygodnika Suwalskiego”, ażeby nie
      określali wieśniackiej formacji North Pole Jazz Band, mianem jazzowej.

      W tym miejscu przytoczę kolejny tekst Tymona:

      Mój dżez dziś znów zionie wódą, czosnkiem i kiełbasą, o yeah
      Twój żez nie ma jaj i thochę bhak mu łupieżu
      Tak czy siak – nieistotne, ludożerka nie pokuma nic
      A krytyk zasnął, sorry najebałem się... walnąłem się w temacie
      Septymolka mi nie wpadła, a substytut nie chce źreć i w c..j... mam w zanadrzu
      bitonalny cymesik
      Tak czy siak – nieistotne, ludożerka nie skumała nic, bo dżezu nikt nie kuma,
      man
      A krytyk właśnie zesrał się, yeah
      • omarta ale o co chodzi??? 01.12.04, 09:50
        • wojtek_kosynier Re: ale o co chodzi??? 01.12.04, 09:52
          A słyszałaś ich kiedyś?
          • omarta a skąd! 01.12.04, 09:55
            ostatnio Metalla Preciosa, wiesz co to?
            • wojtek_kosynier No to się ciesz!!! 01.12.04, 09:57
              Coś mi się obiło o uszy, ale niestety nazwa, a nie muzyka.
              • wojtek_kosynier Re: No to się ciesz!!! 01.12.04, 09:58
                albo nazwisko...
                • wojtek_kosynier Re: No to się ciesz!!! 01.12.04, 10:01
                  albo tytuł... :-)
                  • omarta taaa 01.12.04, 10:06
                    metalla preciosa to nowy projekt ola walickiego - tego znasz
                    no więc towarzyszy mu możdżer i na perkusji Maurice de Martin
                    metalla preciosa bo to wariacje ola walickiego nt instrumentów dętych
                    panowie chyba się nieźle bawili nagrywając płytę :)

                    a płyta, na razie nie mozna jej kupic chyba nigdzie!!! przynajmniej w necie
                    a wydanie rasowo fetyszystyczne, aż miło popatrzeć
                    • wojtek_kosynier Re: taaa 01.12.04, 10:09
                      wydanie rasowo fetyszystyczne!!!
                      Co masz na myśli!? To szerokie pojęcie :-)

                      A Walickiego nie znam - osobiscie rzecz jasna :-)
                      • omarta Re: taaa 01.12.04, 10:13
                        wojtek_kosynier napisał:

                        > wydanie rasowo fetyszystyczne!!!
                        > Co masz na myśli!? To szerokie pojęcie :-)
                        >
                        więc opakowanie płyty takie welurowe, w kolorze lekko łososiowym, wygląda jak
                        portfel :) miłe i miekkie w dotyku
                        a dla kontrastu: kawał blachy zamontowany z przodu
                        sweet
                        fajny fetysz
                        taki typowo kolekcjonerski
                        płyte polecam i tez sobie kupie jak tylko BĘDZIE DOSTĘPNA
                        • wojtek_kosynier Re: taaa 01.12.04, 10:16
                          Sorry, ale te pytanie samo ciśnie się na język.
                          Skoro tej płyty nie ma sprzedaży, skąd znasz jej obwolutę i zawartość muzyczną?
                          • omarta Re: taaa 01.12.04, 10:18
                            oj Wojtku!
                            od kolegi, kupił na koncercie
                            • wojtek_kosynier Re: taaa 01.12.04, 10:20
                              NO widzisz, teraz wszystko jasne
    • wojtek_kosynier AUKSO 2006 05.08.06, 11:48
      Filharmonia Aukso na stałe wpisała się w życie kulturalne Suwałk i okolic. Wróble jednak ćwierkają, że tegoroczna edycja o mało co by się nie odbyła. Że były jakieś perturbacje w gronie organizatorskim. Ale mniejsza z tym.
      Byliśmy wczoraj na inauguracyjnym koncercie tegorocznej edycji Aukso - w konkatedrze pw św. Aleksandra - i średnio się nam spodobało. Nijak się miał do uczty 23 czerwca, kiedy to w tym samym miejscu wystąpiły: Chór Kameralny „Brevis” z Wilna oraz tamtejsza Orkiestra Kameralna.
      We wtorek wybieram(y) się do Klubu Garnizonowego, ale – prawdę mówiąc - nie oczekuję żadnych rewelacji po Andrzeju Jagodzińskim. Mam nadzieję, że się okaże, iż się myliłem…
      • a_14 Re: AUKSO 2006 08.08.06, 17:55
        Jagodziński jest chyba w środę o 20:00.
        • wojtek_kosynier Re: AUKSO 2006 08.08.06, 23:04
          OK
          Ale to w Sejnach.

          A w Suwałkach...
          Miałem wrażenie, że Jagodziński z zespołem - zwłaszcza w początkowej części koncertu - olał publiczność. Rozumiem, że pianista mógł być rozżalony faktem, iż organizatorzy nie przygotowali mu profesjonalnego instrumentu, ale jak to się mówi, złej baletnicy…
          Tak w ogóle, gdzie Jagodzińskiemu do takiego Możdżera…
          • a_14 Re: AUKSO 2006 09.08.06, 12:33
            Rzeczywiście, w środę Aukso jest w Sejnach.
            Swoją drogą - żadnych informacji, jeden plakat wisi w mieście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka