bykx
11.07.06, 17:24
Gimnazja to 3 lata luz-bluz, okres kiedy nic sie nie chce, młodzież, po
ukończeniu podstawowki, czuje sie "dorosła", szaleje i nie czuje, że musi się
uczyć (sporo elementu trafia zamiast do zawodówek to do gimnazjum). O
nauczaniu języka obcego w gimnazjum lepiej nie mówić. Jak tylko młodzież
dowiaduje się,że po zakończeniu nauki nie ma egzaminu, to czasami
religię traktują poważniej niż j. obcy. I potem trafiają takie "kwiatki" do
liceum i w kl. I okazuje sie, że nie potrafią podać godziny a tu za dwa i pól
roku kompleksowe sprawdzenie umiejetności w postaci pisemnego i ustnego
egzaminu. Przez dwa i pól roku, przy nawale innych przedmiotów (7-8 godzin co
dzień to standard)a bez prywatnych zajęc z języka, to nauka języka
praktycznie od podstaw jest trudna do wyobrażenia. Tak dobfe rezultatu z
języków obcych to w wiekszośći zasługa korepetycji i kursow przygotowawczych
a nie nauki szkolnej, bo jak tu efektywnie nauczyć języka w grupach 20-24
osoby (coraz częsciej brak podziału ze względow finansowych). Jeżeli nie
będzie egzaminu z języka obcego po gimnazjum jako czynnika motywującego do
pracy nad językiem przez 3 lata, to ta szumny wymóg znajomości języków obcych
przez Polaków spełznie na niczym.