tak sie zlozylo ze mieszkam w nashville,tn.
i choc sam country nie slucham, to jednak nigdy nie zapomne, gdy pierwszy raz
przeszedlem glowna ulica Broadway poznym piatkowym wieczorem.
kilkanascie knajp na odcinku moze 100 metrow (przepraszam: yardow,) a w
kazdym z nich (barze, nie metrze

) muzyka na zywo. i to jaka!
nie buraczana, z czym sie wiekszosci country kojarzy, ale prawdziwa
amerykanska, opowiesc, o tym jak oni zdobyli ten kraj.
kazdemu polecam