Dodaj do ulubionych

Nick Cave - wrażenia z koncertu

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.06, 10:53
jak dla mnie rewelacja!!! świetny dobór utworów, rewelacyjnie wykonanie,
muzycy w wybornej formie muzycznej, w dobrych humorach; genialna reakcja
publiczności; no i na końcu te autografy z Nickiem smile))))) 140 minut muzyki,
eh... takich koncertów chce się więcej, takie koncerty pamięta się na całe
życie; może miejsce nie najszczęśliwiej dobrane ale co tam, już po pierwszym
utworze się o tym zapominalo, niech żałuje kto nie był
Obserwuj wątek
    • Gość: jean Re: Nick Cave - wrażenia z koncertu IP: *.acn.waw.pl 29.09.06, 20:30
      Nic dodac, nic ujac smile Absolutnie niesamowity, wspanialy, cudowny koncert.
      • Gość: iris Re: Nick Cave - wrażenia z koncertu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 22:23
        piszcie więcej,ja nie byłam więc chcę mieć chociaż przyjemność z czytaniasmile
    • Gość: Krzysiek Re: Nick Cave - wrażenia z koncertu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 10:48
      Przed budynkiem Focus byłem przed 20.00. Na wejście czekało około 200 osób, co
      nie wróżyło dobrze frekwencji. Ale ponieważ wiedziałem, że oficjalny start
      koncertu ma nastąpić o 21.15, byłem dobrej myśli. Humor troche mi popsuły
      zasłyszane informacje od osób związanych z organizatorem, że z samym
      przygotowaniem koncertu były duże problemy. Nick był ponoć mocno wkurzony na
      organizatorów przed koncertem i różnie mogło być. Wkurzył się przede wszystkim o
      to, że miał być sponsor a on czegoś takiego nie akceptuje. W środku na miejsca
      ludzi zaprowadzały całkiem sympatyczne i śliczne hostessy. Miejsca były dość
      ciasno były poustawiane. Focus w środku sprawiał wrażenie chłodnego, surowego,
      jak na koncerty zdecydowanie za mało klimatycznego miejsca. Po 21 praktycznie
      wszystkie miejsca się zapełniły. Wiele osób skorzystało z dodrukowanych w
      ostatnich dniach dodatkowych biletów na miejsca stojące.
      No ale zaczęło się. Wybiła godzina 21.20. Warren Ellis (z gigantyczną brodą w
      stulu Rumcajsca), Jim Sclavunos (dla odmiany ze slicznie podciętą fryzurką ale i
      zapuszczonym wąsem) i Martyn P. Casey (typowo kudłata fryzura) weszli na scene i
      mocno łupnęli w instrumenty. To był początek "West Countr Girl" - zagrany bardzo
      intensywnie, expresyjnie. Po paru taktach na scene chwijnym krokiem wink wyszedł
      Nick (bujny wąs z brodą, fryz nieco zapuszczony po ostatnich podcięciach, ale
      maestro już łysieje), przywitał się z publicznością - łunął paclami w klawisze
      pianina. Zaczęło się na dobre. Nick szalał przy intrumencie, żywo gestykulował i
      przede wszystkim, świetnie śpiewał. Głos w ostatnim czasie zdecydowanie służy
      mu. Później było "Let The Bells Ring" i kolejne "Red Right Hand"... i kolejne
      utwory. Publiczność - jak to zwykle bywa na polskich koncertach - żywo reagowała
      na wszystko. Szybko nawiązała kontakt z muzykami, i co najważniejsze, muzycy z
      publicznościa. Już po pierwszym utworze zaczeły się okrzyki od publiczności z
      tytułami utworów, a Nick odpowiadał w stylu: "No, it's fucking song", "Sorry..."
      (wtedy kiedy nie rozumiał", albo "We can do that" (dotyczyło "Tupelo"). Po
      drugim albo trzecim kawalku kilka osób podbiegło pod scene. Nick usiadł na
      brzegu, i przywitał się z nimi. Po kolejnym kawałku, publiczność ruszyła tłumnie
      pod scene. Ci którzy nie dostai się tam, z powodu krzeseł, wstali. Cała sala
      wstała, ludzie oszaleli, zaczęło się na dobre. Cave w pierwszej części koncertu
      przeprosił, że musi grać w "shoping centre", co ludzie nagrodzili gromkimi
      brawami. M. in. w "Tupelo" sięgnął po itare elektryczną. Ciągle szalał na
      scenie, był bardzo żywy. Dużo klnął, dużo się uśmiechał, ciągle spoglądał w
      stronę publiczności, uśmiechał się, szukał kontaktu. Zresztą podobnie pozostali
      muzycy. wszyscy w bardzo dobrych humorach. Przed "Cannibal's Hymn" spytał się
      jak o jest po polsku. Wyszlo "Kanibal Hymn" co go troche zdziwilo. Ale pozniej
      jak się spytał, jak jest po polsku "Oh mama" (w "The Lyre Of Orpheus"), wyszło
      po prostu śmiesznie smile Zresztą poprosił ludzi, żeby robili chórki do właśnie
      tego utworu. W czasie koncertu grali przede wszystkim agresywnie, energetycznie.
      Mniej było ballad, a jak już były to pięknie zaśpiewane (fenomenalny "The Ship
      Song"). Do bisów grali 90 minut. Rozdał parę autografów. Póżniej zagrali chyba 4
      kawałki. Już nieco spokojniej, balaldowo. Drugie bisy - 3 utwory- to też
      spokojny repertuar, ze świetnym "Lime-Tree Arbour". Zakończył nastrojowym
      "Lucy". A po koncercie, coż, chyba największa niespodzianka wieczoru. Nie
      poszedł za scenę, ale zwyczajnie usiadła na brzegu sceny i zaczął rozdawać
      autografy!!! Były sporadyczne rozmówki z fanami, częstsze "Thank You". Nawet
      stanowcze polecenie "Don't push!" by osobom przy barierce pod sceną jakby ciasno
      się zrobiło wink Ja się do niego po autograf dstałem po 15 minutach, wychodziłem
      z sali po kolejnych 5, a on dalej siediał i rozdawał autografy. Po prostu
      nieziemskie uczucie, fantastyczne!!! Widać polska wspaniała publiczność kupiła
      go, niezależnie od dość nieszczęsliwiwe dobranego miejsca koncertu i
      potencjalnych problemów organizacyjnych. Koncert trawał około 140 minut i wart
      był wydanych pieniędzy. Panowie są w świetnej formie. Nick pięknie śpiewa.
      Uraczyl nas nowymi interpretacjami utworów ("Henry Lee" - zupełnie inny niz ten
      z płyty) Po prostu piękne przeżycie, które zapamiętam na całe życie...

      Lista utowrów (nie w kolejności bo jej nie pamiętam):

      West Contry Girl
      Let The Bells Ring
      Red Right Hand
      The Ship Song
      Deanna
      Babe, You Turn Me On
      Tupelo
      The Weeping Song
      Cannibal's Hymn
      Rock Of Gibraltar
      Henry Lee
      Messiah Ward
      Jack The Ripper
      Hiding All Away
      Hallelujah
      The Mercy seat
      The Lyre Of Orpheus
      Lime Tree Arbour
      Right Out Of Your Hand
      People Ain't No Good
      Ged Ready For Love
      God Is In The House
      Love Letter
      Lucy
      • gochajaga Re: Nick Cave - wrażenia z koncertu 09.10.06, 23:55
        (-: nic dodać nic ująć smile
        przecudowny, magiczny koncert
        i na końcu, po podpisaniu wszystkich biletów, książek, koszulek i butów...
        podeszłam do Nicka i uścisnął mi dłoń
        niesamowite
        do następnego razu, co?
    • elwee Re: Nick Cave - wrażenia z koncertu 01.10.06, 11:09
      ajajajaj, jak Ci zazdroszczę...
    • Gość: Jacenty Re: Nick Cave - wrażenia z koncertu IP: *.chello.pl 12.10.06, 09:22
      Świetny koncert.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka