maj_mama
25.05.09, 17:08
Mam przysłowiowy trudny orzech do zgryzienia.
Mam pracę w szkole na cały etat, ale daleko od domu i z bardzo trudną
młodzieżą. Szukam pracy bliżej miejsca zamieszkania. Dziś byłam na wstępnej
rozmowie. Praca bardzo dobra, w prywatnej prestiżowej szkole, w której
nauczyciel musi równie dużo wymagać od uczniów co od siebie; wymagająca
dokształcania mimo 10-letnie stażu pracy. Niestety tylko pół etatu jak na
chwilę obecną. Co prawda daje mi to więcej czasu dla synka (roczek) po
powrocie z pracy i mniej stresów w pracy, ale znacznie mniejsze dochody i
konieczność z drugiej strony podjęcia pracy na kursach
popołudniowo-wieczorowych. Na głowie kredyt mieszkaniowy, który na chwilę
obecną wynosi prawie całą jedną pensję:-(. Nie wiem, co mam robić, jeśli
zadzwonią, że to jednak mnie spośród kilkunastu kandydatów chcą zatrudnić:-(?
majowa mama