Dodaj do ulubionych

problem z chrztem dziecka...

03.08.09, 13:20
...a dokładnie z rodzicami chrzestnymi...
Ksiądz z naszej parafii nie godzi się na wybranych przez nas
chrzestnych ponieważ oboje są rozwodnikami... Stąd moje pytanie
znacie może księdza, dla którego to nie byłby problem i który
udzieliłby chrztu w takiej sytuacji??
ps. o zmianie chrzestnych nie ma mowy.
Obserwuj wątek
    • anyx27 Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 13:47
      kkkasikkk napisała:

      > ...a dokładnie z rodzicami chrzestnymi...
      > Ksiądz z naszej parafii nie godzi się na wybranych przez nas
      > chrzestnych ponieważ oboje są rozwodnikami... Stąd moje pytanie
      > znacie może księdza, dla którego to nie byłby problem i który
      > udzieliłby chrztu w takiej sytuacji??
      > ps. o zmianie chrzestnych nie ma mowy.

      a po co było informaowac księdza o tym fakcie?
      na takiej zasadzie, to woekszosc chrzestnych sie nie nadaje, bo albo
      zyją w związku nieformalnym, albo rowodnicy itd.
      pojsc do jakiegokolwiek ksiedza i nie mowic o stanie cywilnym.
      • kkkasikkk Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 13:53
        Trzeba było nie mówić... no tak... ale chrzestni muszą mieć
        zaświadczenie ze swojej parafii, że się nadają ;) i tu właśnie jest
        problem... bo ani jeden proboszcz ani drugi nie chce wydać tego
        papierka...
        • ma.malina Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 14:47
          Moja znajoma miała niedawno zostać matką chrzestną , uczciwie
          wyznała księdzu że żyje bez ślubu - nie zgodził się aby została
          matką chrzestną a jedynie świadkiem chrztu . Może to jest jakieś
          rozwiązanie ...
          • kkkasikkk Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 15:10
            Tak ten scenariusz też przerobiliśmy. Jeden z naszych chrzestnych
            może być świadkiem chrztu, drugi jednak musi być "normalnym"
            chrzestnym... tzn. mieć papierek...
            Oj dziewczyny mówię Wam ciężka sprawa...
        • anyx27 Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 15:08
          kkkasikkk napisała:

          > Trzeba było nie mówić... no tak... ale chrzestni muszą mieć
          > zaświadczenie ze swojej parafii, że się nadają ;) i tu właśnie
          jest
          > problem... bo ani jeden proboszcz ani drugi nie chce wydać tego
          > papierka...

          ale dlaczego nie chcą wydac? proboszczom tez nie nalezy mówic.

          chrzestna mojej córki w chwili chrztu - przepraszam za dosłowność -
          była kochanką starszego żonatego mężczyzny (teraz są
          małżeństwem :)), żyli w zwiazku nieformalnym. chrzestny pop
          rozwodzie, tez w wolnym związku.
          • ma.malina Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 15:14
            mówić , nie mówić - kwestia sumienia
          • kkkasikkk Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 15:16
            Bo nasi chrzestni porządni ludzie i nie chcieli kłamać ;)
            a jak widać prawdomówność nie popłaca.... ehhh...
            • anyx27 Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 15:56
              oj dziewczyny, jasne, ze można (a nawet należy :)) mówic prawdę, ale
              niestety żyjemy w takim kraju i nic na to nie poradzimy. albo mówimy
              prawdę i mamy problem ze znalezieniem "odpowiednich" chrzestnych czy
              też księdza, który przymknie oko (za odpowiednia opłatą oczywiście),
              albo zatajenie prawdy i chrzest bez problemów.

              My nie byliśmy małżeństwem, kiedy 4 lata temu chrzcilismy Julkę.
              Poszłam do swojej ówczesnej parafii i ksiądz przy wypisywaniu
              dokumentów pyta: data ślubu kościelnego? ja mówię: nie ma. ksiądz
              lekko się skrzywił, ale pyta dalej: data śluby cywilnego? ja mówię:
              nie ma. ksiądz skrzywił sie bardziej i zaczął mnie umoralniać ;)
              trochę pogadał i tyle. nie robił żadnych problemów.
    • karolk-a1111 Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 16:48
      Problem z chrztem jest faktycznie bardzo duży. Wiem, bo przerabiałam
      już to dwukrotnie (począwszy od wyboru chrzestnych, a przede
      wszystkim ich ogromnej aprobaty :(). W tym miesiącu moja siostra
      chrzciła córeczkę w Parafii Św. Michała i chrzestna była
      rozwodniczką. Ksiądz powiedział, że to nie problem, bo różnie się
      życie układa i jeżeli jest praktykująca i otrzyma zaświadczenie ze
      swojej parafii, to będzie mogła być matką chrzestną.
    • zona_mi Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 18:33
      Kurczę, mieszane mam uczucia, z przewagą negatywnych, i zaraz rodzi
      się we mnie paskudne dla Was pytanie... nie, jedak go nie zadam.
      • anyx27 Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 20:26
        zona_mi napisała:

        > Kurczę, mieszane mam uczucia, z przewagą negatywnych, i zaraz
        rodzi
        > się we mnie paskudne dla Was pytanie... nie, jedak go nie zadam.
        >

        pytaj, bierzemy na klatę ;)))

        uprzedzę - nie jestem wierząca, podobnie mój mąż - chrzest
        traktujemy bardziej jako tradycję, niż sprawę religii.
        • zona_mi Re: problem z chrztem dziecka... 03.08.09, 21:54
          > traktujemy bardziej jako tradycję, niż sprawę religii.

          W takim wypadku może być zrozumiałe, że się kombinuje (chociaż
          prywatnie mnie serce boli, bo to jest Sakrament), ale jeśli ktoś
          jest wierzący - dlaczego tak bardzo chcemy sobie ułatwiać, przymykać
          oko, zamiast respektować całość zasad - wolimy stosować je
          wybiórczo?
          Nie podoba mi się taka postawa chyba w żadnej dziedzinie - albo
          biorę moją wiarę w całości, albo nie - nie da się być "trochę w
          ciąży".
          Ale to na dłuższą dyskusję temat raczej. I niełatwą.
          • anyx27 Re: problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 10:43
            zona_mi napisała:

            > > traktujemy bardziej jako tradycję, niż sprawę religii.
            >
            > W takim wypadku może być zrozumiałe, że się kombinuje (chociaż
            > prywatnie mnie serce boli, bo to jest Sakrament), ale jeśli ktoś
            > jest wierzący - dlaczego tak bardzo chcemy sobie ułatwiać,
            przymykać
            > oko, zamiast respektować całość zasad - wolimy stosować je
            > wybiórczo?
            > Nie podoba mi się taka postawa chyba w żadnej dziedzinie - albo
            > biorę moją wiarę w całości, albo nie - nie da się być "trochę w
            > ciąży".
            > Ale to na dłuższą dyskusję temat raczej. I niełatwą.

            Widzisz, niestety w dzisiejszych czasach NIE DA się żyć w 100%
            zgodnie z zasadami religii katolickiej. Bo te zasady powinny sie
            zmieniać, "dostosowywać" do biegnącego czasu, do zmian, a tak nie
            jest. Nie ma osoby, która jest w stanie przestrzegać tych zasad w
            całości. Nie da się.
            • novalee2 Re: problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 12:13
              Mnie też boli serce jak to czytam. Jeśli nawet się nie da to trzeba się
              przynajmniej starać a nie w pełni świadomie fałszować papierki. Przecież to jest
              sakrament. Udawany chrzestny kłamie przed Bogiem i oszukuje to małe dziecko...
              Jaka to tradycja? Tradycyjnie to można rodzinę na obiad zaprosić. Wiem, że
              czasem jest ciężko, że często nasza religia nie przystaje do warunków, ale
              jednak wydaje mi się, że meritum powinno się szanować i nie próbować go
              dopasować do siebie bo to przestaje być wiarą...
              • kkkasikkk Re: problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 13:04
                Ja sie staram załatwić tę sprawę już od ponad miesiąca i nic!
                dzwoniłam, pytałam, prosiłam i NIC! od jednego z księży usłyszałam
                coś takiego: "pewnie Ci chrzestni to majętni ludzie, bo skoro się
                ich wybrało to znaczy, że zależy nam tylko na prezentach, na kasie
                bo przecież nikt normalny nie bierze rozwodnika na rodzica
                chrzestnego swego dziecka..." ręce mi opadły jak to usłyszałam...

                Co do fałszowania, to nie mam zamiaru nic takiego robić, miałam
                poprostu nadzieję, że może znajdę parafię, gdzie rozwodnik to nie
                jakiś podgatunek ale poprostu człowiek, któremu życie trochę inaczej
                się potoczyło...
                • anyx27 Re: problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 13:20
                  kkkasikk, niestety z czarnymi nie wygrasz.
                  Rozwodnik stanie się dla nich człowiekiem, nie podczłowiekiem, jak
                  wynagrodzi swój życiowy błąd odpowiednią opłatą. Taka jest
                  rzeczywistość w naszym kościele, niestety.
                  • cafe_tee żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 16:01

                    anyx27 napisała:
                    >nie jestem wierząca, podobnie mój mąż - chrzest
                    >traktujemy bardziej jako tradycję, niż sprawę religii.


                    Przepraszam , ale większej bzdury w życiu nie słyszałam.
                    Nie mam na celu cię obrazić - ale to co napisałaś, jest taką durnotą, że nawet
                    nie jest śmieszne.
                    Ręce opadają.
                    To "coś" jest w stylu:
                    Jesteśmy wegetarianami, ale raz w miesiącu jemy schabowego.
                    Mam w rodzinie kilku ateistów, ale w życiu, do głowy im nie przyszło chrzcić
                    dziecka ...dla "tradycji".
                    To nawet nie jest zabawne.


                    A co ceremonii:
                    bez żadnych "dodatkowych" pytań, po informacji, że mamy cywilny ksiądz udzielił
                    nam chrztu, na Psim Polu w Św. Kazimierzu. Nawet nie pytał o chrzestnych - kazał
                    przynieść tylko zaświadczenia - dali od bierzmowania i wziął bez słowa i
                    zapisał. Chrzest mieliśmy w środku tygodnia.

                    Moja szwagierka, ochrzciła bez problemu w Katedrze.
                    Problem był ten sam - rozwodnicy. Również dostarczyli zaśw. o bierzmowaniu - i
                    nie było problemu.

                    Sąsiadka bez ślubu, chrzestni rozwodnicy - chrzciła u Dominikanów.
                    Bez żadnych problemów.


                    Ktoś wyżej napisał, że to kwestia sumienia(?).
                    Nikogo nie zabiła, nie otruła, nie podpaliła, nie usunęła ciąży, nie oddała
                    niemowlaka do domu dziecka, nie okradła biednej staruszki na ulicy, nie poddała
                    eutanazji rodziców. A gdyby nawet - to, własnie to jest KWESTIA SUMIENIA.
                    A to, że osoby które wybrała na rodziców chrzestnych są rozwodnikami - to jest
                    bzdura, którą KK nie powinien się interesować.
                    Bo jeśli moja znajoma, która była bita do nieprzytomności, i gwałcona przez
                    swojego męża - zrobiła mi ten zaszczyt i została chrzestną mojego dziecka - to
                    jestem z tego dumna, gdyż jest dobrym człowiekiem. A rozwód pozwoli jej żyć -
                    kilkadziesiąt lat dłużej.
                    Sądzę również, że rozwód z takiej przyczyny lub innej (gdzie ludzie będą się
                    błotem obrzucać kilka lat i psychicznie wykańczać) nie jest powodem, aby biec do
                    kościoła i od progu o tym krzyczeć.
                    I to nie jest sprawa sumienia.




                    • anyx27 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 16:22
                      cafe_tee napisała:

                      >
                      > anyx27 napisała:
                      > >nie jestem wierząca, podobnie mój mąż - chrzest
                      > >traktujemy bardziej jako tradycję, niż sprawę religii.
                      >

                      no widzisz, czyli obrażasz 90% naszego społeczeństwa.

                      dziecko ochrzciliśmy, bo nie chcielismy, zeby kiedyś miała problemy
                      i mogla sama zadecydować, jaką wybrać drogę.

                      i nie widzę w tym, nic złego.

                      więcej tolerancj chrześcijańskiej, bo tego najwyraźniej niektórym
                      brakuje...

                      • patrice7 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 17:57
                        anyx27 napisała:
                        dziecko ochrzciliśmy, bo nie chcielismy, zeby kiedyś miała problemy
                        i mogla sama zadecydować, jaką wybrać drogę.

                        Żeby mogła wybrac sama drogę ,to właśnie chyba powinniście jej nie chrzcić.
                        Teraz jej to niejako "narzuciliście"
                        • anyx27 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 18:34
                          patrice7 napisała:

                          > anyx27 napisała:
                          > dziecko ochrzciliśmy, bo nie chcielismy, zeby kiedyś miała problemy
                          > i mogla sama zadecydować, jaką wybrać drogę.
                          >
                          > Żeby mogła wybrac sama drogę ,to właśnie chyba powinniście jej nie
                          chrzcić.
                          > Teraz jej to niejako "narzuciliście"

                          no nie do końca się z tym zgadzam. dziecko nie jest na tyle rozumne,
                          żeby wybrać tę drogę juz na początku. uważaliśmy, ze lepiej małą
                          ochrzcić, a potem posłać do komunii, żeby nie czuła się źle z powodu
                          przekonań rodziców. sami tez byliśmy ochrzczeni, byliśmy u komunii i
                          u bierzmowamna. o bierzmowaniu zdecyduje sama. zreszta podobne
                          zdanie ma wiekszość osób, z naszego otoczenia i nie wiedze w tym
                          nic złego. osobiście wolę "przyznać" sie do tego, ze jestem
                          ateistką, niż "udawać" katoliczkę "niepraktykującą".
                          • anyx27 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 18:38
                            cos mi za wczesnie uciekło ;)

                            jeśli nazywałabym siebie katoliczką i traktowałabym sakramenty jak
                            chrzest w sposób religijny, musiałabym żyć w zgodzie z dekalogiem i
                            wszystkimi zasadami mojej religii.
                            Ponieważ nie jestem w stanie tak zyć, wolę nazwać się ateistką, niż
                            zyc w obłudzie i udawać "świętą".
                            • patrice7 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 19:16
                              A ja sie nie zgadzam z Tobą :)
                              Skoro chcesz by córka sama wybrała nie powinnaś była jej chrzcić. Właśnie jak
                              dorośnie sama by zadecydowała czy chce iść chrześcijańską droga czy nie.
                              A chrzest pomimo tego, iz jest się niewierzącym uważam niestety za obłudę wobec
                              siebie i otoczenia oraz kpinę z ludzi wierzących dla których ma to głębsze
                              znaczenie.
                              • anyx27 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 21:25
                                > A chrzest pomimo tego, iz jest się niewierzącym uważam niestety za
                                obłudę wobec
                                > siebie i otoczenia oraz kpinę z ludzi wierzących dla których ma to
                                głębsze
                                > znaczenie.

                                masz prawo mieć swoje zdanie :)

                                ale co maja z chrztem mojej córki wspólnego inni ludzie. gdzie tu
                                kpina z nich?
                                • patrice7 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 22:35
                                  > masz prawo mieć swoje zdanie :)
                                  >
                                  > ale co maja z chrztem mojej córki wspólnego inni ludzie. gdzie tu
                                  > kpina z nich?

                                  Ano taka,ze oni weierzą.
                                  Wierzą w chrzest, w jego ideę itd.
                                  A dla Ciebie to "tylko" polanie wodą.
                                  • anyx27 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 05.08.09, 19:08
                                    patrice7 napisała:

                                    > > masz prawo mieć swoje zdanie :)
                                    > >
                                    > > ale co maja z chrztem mojej córki wspólnego inni ludzie. gdzie tu
                                    > > kpina z nich?
                                    >
                                    > Ano taka,ze oni weierzą.
                                    > Wierzą w chrzest, w jego ideę itd.
                                    > A dla Ciebie to "tylko" polanie wodą.

                                    ponawiam pytanie, bo nie dostałam odpowiedzi - co maja wspólnego
                                    inni ludzie z chrztem mojego dziecka?
                                    jesli dla kogos jest wazny ze wzgledów religijnych, ja tego nie
                                    neguję. jego sprawa. jesli dla mnie jest wazny z innych powodów, to
                                    tez jest to moja sprawa.
                                    • patrice7 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 05.08.09, 20:00
                                      Odpowiedziałam, drwisz z ich wiary.
                                      Skoro nie wierzysz i nie jestes katoliczką po co Ci chrzest.

                                      To tak jakbym ja nie wierzyła,ale chodziła co niedziela do spowiedzi? po co?!
                                      • anyx27 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 05.08.09, 20:49
                                        patrice7 napisała:
                                        > Odpowiedziałam, drwisz z ich wiary.
                                        > Skoro nie wierzysz i nie jestes katoliczką po co Ci chrzest.

                                        sama mam chrzest, komunie i bierzmowanie. teoretycznie jestem
                                        katoliczką, ale nie jestem wierząca. nie tylko ja chrzczę swoje
                                        dziecko mimo to. z nikogo nie drwię, ani tez z niczyjej wiary.
                                        jesli uznałam, ze chcę orzchcic dziecko, nieważne z jakich powodów,
                                        to jakim cudem powoduje to drwienie z innych osób???


                                        > To tak jakbym ja nie wierzyła,ale chodziła co niedziela do
                                        spowiedzi? po co?!

                                        jeśli czułabyś taka potrzebę, to kto ci broni?
                                        i nikomu nic do tego.
                                        • patrice7 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 05.08.09, 21:57
                                          No nie wiem.
                                          Ja tego nie rozumiem po prostu.
                                          =Skoro to nie "Twoja" wiara to po co czerpiesz korzystasz z jej "dobrodziejstw"?
                                          To tak jakbys trochę podjadała z cudzego ogrodu, bo masz ochotę.
                                        • kasia.k122 Re: żaden problem z chrztem dziecka... 06.08.09, 10:42
                                          obecnie jestem w ciąży i za moment bede miała problem z chrztem własnego
                                          dziecka.....po długich i ciężkich namysłach doszliśmy do wniosku ze (jak sie
                                          da) to ochrzcimy...a dlaczego ??własnie dlatego zeby dziecko za chwile nie miło
                                          problemów w przedszkolu, szkole itd... Polska to hmm...kraj katolicki...te prawa
                                          tu rządzą..już za chwile pewnie zabronią in vitro....masakra...
                                          więc nie chce żeby moje dziecko było wytykane palcami bo nie idzie do komunii i
                                          nie chodzi na religię więc dostosuję się po prostu do norm...i nikt mi nie powie
                                          że duże miasto Wrocław gdzie mozna spotkać wiele odmienności i ludzie są
                                          tolerancyjni...
                                          wystarczy być rudym żeby mieć przez całą szkole podstawową i gimnazjum
                                          przekichane...
                    • zona_mi Re: żaden problem z chrztem dziecka... 04.08.09, 17:18
                      > A to, że osoby które wybrała na rodziców chrzestnych są
                      rozwodnikami - to jest bzdura, którą KK nie powinien się interesować.

                      Problemem, o ile wiem, nie jest życie bez męża, który pił/bił, ale
                      życie z innym bez ślubu, któego nie moża wziąć, skoro przysięgało
                      się temu niedobremu.
                      Czyli rozwodnik teoretycznie może być chrzestnym, o ile nie grzeszy
                      żyjąc z kimś innym bez ślubu.

                      A w ogóle KK mógłby się wieloma sprawami nie zajmować i nie wtrącać,
                      wówczas łatwiej byłoby się katolikiem, prawda?
    • kasia.k122 Re: problem z chrztem dziecka... 06.08.09, 10:21
      dokładnie to samo przechodziłam...haha i ...nie da rady...
      sama miałam być chrzestną, zależało mi na tym bardzo jak i mojej siostrze
      (której dziecko było chrzczone)
      nie mam ślubu kościelnego (ślub braliśmy w skrajnym wyczerpaniu finansowym
      starając się o kredyt mieszkaniowy w banku)od tego czasu zaczęły sie schody w
      kościele...kiedy powiedziałam ze ślub ok, ale kasy nie mam na jakies bzdury typu
      trzymanie obrączek..50 zł to już skończyło sie przekonywanie do tegoż sakramentu...
      chrzestną został ktoś inny i trudno..
      brak mi słów.. i nie chce kontynuować tej wypowiedzi, żeby nikogo nie
      obrazić....jedno wiem że kiedykolwiek spotkam księdza na swej drodze zawodowej
      to nigdy ale to nigdy nie ugnę sie i nie potraktuję takiego tak po prostu...po
      ludzku...
      • zona_mi Re: problem z chrztem dziecka... 06.08.09, 11:14
        Paskudne doświadczenia.
        Ale bywa też zupełnie inaczej.
        Także tłumaczyłam się brakiem pieniędzy, mieszkania, nie wiem czego.
        A kiedy wreszcie naprawdę chcieliśmy wziąc ślub, po prostu
        zrobiliśmy to.
        I - szok, szok! - ksiądz nie wziął od nas pieniędzy - wcale.
        Bywa różnie czyli.
        Zależy na jakiego księdza się trafi, zależy jak się samemu podchodzi
        do tematu - oba te przypadki po równo, powiedziałabym. Bo jeżeli
        ktoś idzie z nastawieniem na nie, to trudno oczekiwać innej reakcji.
        Albo jeśli żąda się rzeczy niemożliwych, jak zostanie chrzestnym
        przez osobę, która nie spełnia podstawowych warunków.
        • kkkasikkk Re: problem z chrztem dziecka... 06.08.09, 19:30
          zona_mi napisała:
          ...
          > Albo jeśli żąda się rzeczy niemożliwych, jak zostanie chrzestnym
          > przez osobę, która nie spełnia podstawowych warunków.

          Masz rację, spełnienie warunków to najważniejsza sprawa!!człowiek
          się nie liczy (a może rozwodnik to już nie człowiek, hmm....)
          Rozwodników to wogóle powinno się izolować, nie? bo przecież oni są
          INNI, a i jeszcze chrzczone dziecko napewno na złą drogę
          sprowadzą!!!!
          ehh, szkoda gadać...
          • anyx27 Re: problem z chrztem dziecka... 06.08.09, 20:47
            kkkasikkk napisała:
            > Masz rację, spełnienie warunków to najważniejsza sprawa!!człowiek
            > się nie liczy (a może rozwodnik to już nie człowiek, hmm....)
            > Rozwodników to wogóle powinno się izolować, nie? bo przecież oni

            > INNI, a i jeszcze chrzczone dziecko napewno na złą drogę
            > sprowadzą!!!!
            > ehh, szkoda gadać...

            to jest własnie ten polski katolicyzm... wiesz, miłosierdzie,
            tolerancja i te sprawy ;)
          • zona_mi Re: problem z chrztem dziecka... 06.08.09, 22:46
            A czym jest wiara, jeśli nie wypełnianiem jej warunków?
            Nie twierdzę, że rozwodnicy są gorsi, ale skoro łamią zasady tej
            wiary żyjąc w grzechu, to jak można żądać, żeby nie było to brane
            pod uwagę?
            Powtarzam - to są trudne sprawy, nic nie jest czarne i białe, ale
            ogólne zasady są jasne i na ogół możliwe do spełnienia.

            > Rozwodników to wogóle powinno się izolować, nie? bo przecież oni
            są INNI, a i jeszcze chrzczone dziecko napewno na złą drogę
            sprowadzą!!!!

            Nie wygłupiaj się.
            Zwykle problemy mają osoby, które są na bakier z zasadami - czy to
            kwestia wiary, czy prawa, czy czegokolwiek innego, i zwykle one
            twierdzą, że to ta druga strona (kościół, państwo, czy cokolwiek)
            jest winna, bo głupie zasady wymyśliła.
            • anyx27 Re: problem z chrztem dziecka... 07.08.09, 09:40
              zona_mi napisała:
              > Powtarzam - to są trudne sprawy, nic nie jest czarne i białe, ale
              > ogólne zasady są jasne i na ogół możliwe do spełnienia.

              na ogół do spełnienia... i własnie dlatego 90% bitych kobiet w
              Polsce siedzi ze swoimi mężami-katami, bo jak złamią zasady wiary,
              to będą wyklęte przez nasze katolickie społeczeństwo i ksiądz
              zambony będzie wytykał je palcami.

              owszem, zasady sa potrzebne, ale takie, które nie uwłaczają ludzkiej
              godności. Bo co to za zasada, która mówi, że kobieta lana przez męża
              ma przy nim siedzieć do końca życia, bo tak idotycznie została
              skonstruowana przysięga małżeńska.
              • zona_mi Nie. 07.08.09, 10:30
                Nie sądzę, żeby należało wymagać od bitych kobiet umartwiania się w
                chorym związku - mówię o czymś zupełnie innym. O tym, że taka
                kobieta związawszy się później choćby z aniołem, przestaje być
                odpowiednią kandydatką na chrzestną.
                I nie twierdzę, że jest zła, czy niegodna tego, ale zgodnie z
                zasadami KK wówczas żyje w grzechu - nie rozstając się z mężem,
                tylko wiążąc z innym.

                Nie wiem, czy podam dobry przykład, ale czy ktoś biedny ma prawo
                żądać od piekarza, aby dał mu chleb, tylko dlatego, że jest głodny?
                Pewnie, można poprosić, spróbować, ale zasadniczo należy mieć
                pieniądze i sobie ten chleb kupić, tak?
                Tu chyba analogicznie.
                No i mam trochę wątpliwości, czy rzeczywiście na całym świecie nie
                ma jednej osoby, która mogłaby zostać chrzestnym spełniając warunki,
                tylko koniecznie muszą to być dwie osoby "na bakier" z zasadami,
                choćby wbrew swojej woli.
                • anyx27 Re: Nie. 07.08.09, 13:14
                  zona_mi napisała:
                  > No i mam trochę wątpliwości, czy rzeczywiście na całym świecie nie
                  > ma jednej osoby, która mogłaby zostać chrzestnym spełniając
                  warunki,
                  > tylko koniecznie muszą to być dwie osoby "na bakier" z zasadami,
                  > choćby wbrew swojej woli.
                  >

                  czyli zostają tylko single lub osoby żyjące w małżeństwie. odpadaja
                  osoby mające chłopaka/dziewczynę, rozwodnicy, osoby nie mające
                  rozwodu, a zyjace z innym partnerem. teoretycznie mozna takie
                  osoby znależć, ale ja wśród najblizszych takich osób nie mam. i co w
                  takiej sytuacji? nie chciałabym, zeby moje dziecko mialo chrzestnych
                  z przypadku.
                  • zona_mi Re: Nie. 07.08.09, 15:05
                    No, to jest problem.
                    Nie wiem co mogłabyś zrobić - mnie udało się znaleźć klika osób z
                    otoczenia i rodziny, które bez problemu mogły zostać chrzestnymi i
                    jednocześnie nie są mi obce ani wybrane na siłę.
                    Kwestia środowiska/towarzystwa, w którym się obracamy?
                  • kkkasikkk Re: Nie. 07.08.09, 22:04
                    anyx27 napisała:
                    .....nie chciałabym, zeby moje dziecko mialo chrzestnych z
                    przypadku...

                    Dokładnie!!normalnie z ust mi to wyjęłaś :)

                    Chrzestnym miałby zostać "byle kto" ale spełniający warunki??nie,
                    dziękuję!ja wolę tych innych - na bakier z zasadami ;)
                    ps. ciągle mam nadzieję,że znajdę księdza, dla którego Ci inni nie
                    będą stanowić problemu...
                    • zona_mi Re: Nie. 07.08.09, 22:57
                      > dziękuję!ja wolę tych innych - na bakier z zasadami

                      Twój wybór.
                      I nieszczęście znać tylko dwie osoby, na które można liczyć.
                      Ale to już chyba nie Kościoła wina...
                    • anyx27 Re: Nie. 08.08.09, 10:50
                      kkkasikkk napisała:

                      > ps. ciągle mam nadzieję,że znajdę księdza, dla którego Ci inni nie
                      > będą stanowić problemu...

                      spróbuj w kościele, gdzie my chrciliśmy Julkę. proboszcz to młody
                      meżczyzna (przystojny ;)
                      i nam nie robił problemów z chrztem.

                      parafia św. Klemensa Dworzaka przy al. Pracy (między Hallera, a
                      Grabiszyńską).
    • zefirekk Re: problem z chrztem dziecka... 06.08.09, 21:45
      idz do dominikanów oni nie robią ponoć problemów - polecała mi ich koleżanka,
      która nie wiedziała, że ja mam w pompie 'tradycje' i nie zamierzam skazywac
      dziecka od urodzenia na jakies wyznanie.
      • kkkasikkk Re: problem z chrztem dziecka... 06.08.09, 22:58
        Byłam u Dominikanów na samym początku i niestety usłyszałam to samo
        co wszędzie... :(
      • blanka0 moze kapucyni 08.08.09, 18:49
        na .....wisniowej, chyba tak sie ta ulica nazywa kolo szpitala
        kolejowego
        • kkkasikkk Anzx27, blanka0 :)) 08.08.09, 23:44
          Dzięki dziewczyny! sprawdzę i tu, i tam ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka