janinki
30.01.08, 12:16
Witam!
Poszukuje porady w następującej sytuacji. Moi dziadkowie mający 2 synów
wykupili mieszkanie na własność przy dużej pomocy finansowej mojego taty - co
babcia później zeznała w sązie (właścicielami był dziadek i babcia). Dziadek
zmarł. Została przeprowadzona sprawa podczas której mój tata i jego brat
zrzekli się prawa do spadku na rzecz babci. Babcia przekazała mieszkanie mnie
jako darowiznę. W międzyczasie jednak brat taty odwołał się od tego, że się
zrzeka i stwierdził, że chce 50 tysięcy zł "zachowku" od babci (mieszkanie w
papierach jest warte niespełna 100 tyś zł - wujek twierdzi, że wartość to 150
tyś i chce 1/3 tej kwoty). wytoczył sprawę babci, sędzia jednak kazał się
"dogadać" i właściwe nic nie zostało rozstrzygnięte ani nie została ustalona
wartość mieszkania ani to ile wujkowi sie należy i czy w ogóle coś się należy.
Moi rodzice postanowili spłacić wujka w imieniu babci (która ma 700zł
emerytury i nie ma takich pieniędzy)uzgadniając z nim po rozprawie wartość
mieszkania na 120 tyś zł, i zaproponowali mu ponad 10% tej wartości czyli ok.
13 tyś zł, poprosili aby wujek sam wybrał notariusza i podał termin kiedy i
gdzie mają mu pieniądze przekazać. Wujek powiedział, że chce 50 tyś zł i nie
przyjął propozycji rodziców. Dodam, że w międzyczasie mieszkanie już zostało
notarialnie "darowane" mnie (wartość mieszkania w momencie darowania nie
przekroczyła 100tyś zł co jest zapisane w akcie notarialnym). Co w tej
sytuacji zrobić - ile wujkowi się należy, jaki % i od jakiej kwoty. Czy wujek
teraz będzie mnie pozywał do sądu o zachowek czy nadal babcię? Jak tą przykrą
sytuacje rozwiązać i zakończyć ? proszę o pomoc w imieniu swoim i schorowanej
babci. Z góry dziękuję dziękuje!