masterstyle
09.09.09, 04:03
Bardzo cenne i pomocnicze przestrogi i pouczenia. Miło i dobrze by było, gdyby
kierowcy rzeczywiście mieli to na uwadze. Zapewne dużo osób mogło by dalej
żyć, a już niestety nie żyją. Wszystko, na prawdę wszystko jest OK. Mam tylko
jedno małe "ale". Otóż ta wypowiedź "kierowcy nie włączają świateł". Właśnie
włączają, a na pewno 98% kierowców włącza, a to jest właśnie BŁĄD. Wypadków by
było dużo mniej, gdyby nie świecenie w dzień. Światła może i pozwalają
szybciej zauważyć, dostrzec samochód, ale światła też odwracają uwagę. "Nie
wpatrywać się w reflektory" Jak sie nie wpatrywać, skoro światło przyciąga
wzrok. To jest naturalna reakcja. Niestety takie odwrócenie uwagi przez to co
świeci źle sie odbija na tym co nie świeci, czyli np. na pieszych. Zostają
później dostrzegani. Bywa, że czasem zbyt późno, a taki pieszy zderzając sie z
samochodem jadącym nawet te 50km/h ma szanse i tak bardzo małe. Ponadto
świecąc 24/h jest jasne, że szybciej przepalają sie żarówki. Kierowca powinien
wymienić. Jednak te "powinien" to tylko teoria. W praktyce wygląda to tak, że
jadąc potem nocą, kiedy rzeczywiście światła są potrzebne notorycznie spotyka
sie samochody, w których pali sie tylko jedna żarówka. Lewa to jeszcze pół
biedy, ale gorzej jak świeci tylko prawa. Utożsamia sie wówczas taki samochód
z motocyklem, przy czym na nie zbyt szerokiej drodze może sie to źle skończyć.
Przepalają sie też: podświetlenie zegarów, pokręteł nawiewu itp. Kierowcy to
też ignorują. Tylko, że potem nocą zamiast patrzeć przed siebie na droge, to
wpatruje sie np. w pokrętło, czy nawiew jest na 2, czy na 3, bo podświetlenie
cyferek sie przepaliło i już nie widać. To są tylko przykłady, a różnych
minusów używania świateł w dzień można by podać kilkadziesiąt. Natomiast plus
jest tylko jeden "szybciej dostrzegamy samochód". Noga z gazu. Samochód ma
takie gabaryty, że jadąc z przyzwoitą prędkością można na prawdę go
odpowiednio wcześnie dostrzec, przy czym widzimy i samochód i wszystko w
około, ponieważ przy nie włączonych światła nic nie odwraca naszej uwagi. Mają
zniknąć niektóre oznakowania. Po co? Po to, żeby nie odwracać niepotrzebnie
uwagi. Zasada jest taka, że im mniej "pomocy" tym kierowca staje sie
ostrożniejszym i bardziej uważa. Światełka widać z daleka, przez co kierowca
pozwala sobie na "więcej" np.na wyprzedzanie (niestety często w niedozwolonym
miejscu i zazwyczaj wykonując ten manewr przekracza dozwoloną prędkość, po
czym jedzie oczywiśie już dalej z niedozwoloną prędkością) Natomiast przy
zgaszonych światłach kierowca staje sie bardziej czujnym. Nie jest w stanie
czasem stwierdzić, czy z przeciwka coś jedzie (np. na krętej drodze jadąc
przez las), bo brak promieni świetlnych, przy czym nie decyduje sie na
wyprzedzanie, bo za duże ryzyko. Jaka korzyść? Nie wyprzedza = nie wykonuje
niebezpiecznego manewru. Nie wyprzedzając nie przekracza dozwolonej prędkości
= zwiększa sie bezpieczeństwo na drodze. Idąc tym tropem przy zgaszonych
światłach jadąc przez taki las jedziemy ogólnie wolniej, ponieważ gorzej widać
samochód z przeciwka = bardziej uważamy. Jadąc wolniej i badziej uważając =
jesteśmy w stanie też zauważyć peszego, czy rowerzyste (oni jak wiadomo nie
mają obowiązku świecenia w dzień). Natomiast w takim cieniu przez las przy
wlączonych światłach z daleka widać samochód = jedziemy dużo szybciej
(przynajmniej o 30km/h przekraczamy prędkość). Jedziemy dużo szybciej +
światła z przeciwka odwracają uwage przyciągając wzrok + obiekt nieoświetlony
np. pieszy pójdzie bardziej po drodze niż po rowie = kolejny niepotrzebny
pogrzeb. To są też tylko podane przykłady, a takich plusów nie używania
świateł w dzien można podać dużo więcej, natomiast używając świeteł plus tylko
jeden: wcześniej dostrzegamy samochód. Warto by to przeanalizować. Osobiście
myśle, że ten "plus" dostrzegania wcześniej samochodu w efekcie daje same
minusy. Przepis został wprowadzony w ciemno. Żadnej rzetelnej analizy zdarzeń
nie przeprowadzono. Reakcje oka ludzkiego na światło nie wzięto pod uwage. Nie
przewidziano negatywnego zachowania kierowcy na skutek tego, że widzi pojazd z
daleka. Twierdzenie, że jazda na światłach w dzień poprawia bezpieczeństwo
jest złudne. ITS tego chyba też nie wziął pod uwage pisząc sprawozdanie do
Ministerstwa Infrastruktury. Ja rozumie, że taki przepis poprawia budżet
Państwa, że pochwalać go też będą koncerny paliwowe i producenci żarówek
samochodowych, ale moi drodzy nie takim kosztem. Do tego zatruwa się
środowisko przez zwiększoną emisje spalin. Pomnażając przez ilość samochodów,
to daje już wynik w tonach. Na koniec może najmniej istotne, ale jednak. W
żadnym dobrze rozwiniętym kraju takiego nakazu nie ma i wcale na tym źle nie
wychodzą, a wręcz przeciwnie i to, że mają lepsze drogi nie ma z tym nic
wspólnego. Po prostu... nie świecąc kierowcy bardziej uważają. To tak jak z
chodzeniem po schodach: Jak są dobrze oświetlone, to człowiek będzie złudnie
pewniejszy i wręcz pobiegnie, na skutek czego może skręcić, lub złamać noge.
Jak będą gorzej oświetlone, to człowiek pójdzie wolno, bardziej uważając i
mniejsze prawdopodobieństwo, że sie coś stanie. To oczywiście jest przenośnia,
ale tak właśnie działa mózg człowieka. Mam nadzieję, że w Ministerstwie
Infrastruktury w końcu to zrozumią i wyrażą zgodę na przywrócenie starych
zasad tj. stan sprzed 17. 04. 2007