dar61
24.11.09, 12:10
?!?
Jednak trepa czuć na kilometr, trepanacji czaszki potrzebującego!
Pewien z literatury cytat tu się trepom należy:
"... Jest zrozumiałe, że ja, jako żołnierz, jestem
usprawiedliwiony w swym mniej lotnym umyśle, Szanowna Pani, więc
..."
***
Wolę - chociam pacyfista po 1-rocznym przeszkoleniu, gwiazdki na
pagonach dźwigający - taką armię, co jest skuteczna w obronie swego
kraju, co na wyprawy [metr za opłotki swej irako-afgańskiej bazy] za
chlebem wyjeżdża jak najrzadziej. Taka armia nie blichtrem i
przytupem równoczesnym, nie glanc/ganz-pomadą na berecie czy innej
koalicyjce, ale skutecznością winna świecić.
Nota bene, na musztrze nie miałem kłopotów, nawet pochwałę za to
wymachiwanie dostałem [a i cały kurs dla "bażantów" z 2. lokatą],
acz wykurowałem się z amoris bellum po licznych kontaktach z
trepami, też i z osądu o potrzebie utrzymywania licznej wtedy kadry
oficerskiej, jakże pośledniego autoramentu!
Do dzisiaj o nadreprezentowalności korpusów ponadpodoficerskich wie
każda niewojskowa ciotka Poliszynela!
Niestety, od kiedy w Wojsku Polskim dopuszczono do salutowania,
wzorem Hamerykanów, do PUSTEJ głowy [bez czapki] - armijna neo-
musztra już wiele nie uratuje z wielowiekowej, postpruskiego drylu,
zapaści wojskowych ceremoniałów. I rozumu ...
Nigdy nie zrozumiem wojskowej potrzeby chodzenia pod kątem prostym.
Lubię skróty.
Myślowe.
---
Si vis pacem, para bellum.
[nie myl, trepie, z parabellum]