Dodaj do ulubionych

Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki...

    • pherus Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:30
      Problemem nie są uczelnie ale ogólny spadek poziomu edukacji!
      Co raz więcej ludzi ma maturę/mgr. i coraz łatwiej to osiągnąć.
      Kiedyś była mała elita intelektualna - porządnie wykształcona.
      Dziś dosłownie masy mają skończone studia wyższe - a ich poziom intelektualny nie jest wiele wyższy od ludzi z maturą.

      Na żadnym etapie edukacji nie ma selekcji. Wszyscy wszystkich "przepuszczają", uczelnie chcą mieć jak najwięcej studentów...
    • apas13 Pan Andrzej Klesyk 23.04.12, 10:32
      Urodził się w 1964 roku. Ukończył KUL - jak wiadomo jest to uczelnia, która od zawsze kładła szczególny nacisk na praktyki zawodowe studentów, zwłaszcza w kategorii przedsiębiorczości i finansów, zwłaszcza zaś przed 1989 rokiem.
      Jako absolwent KUL, utalantowany matematycznie ale bez jakiejkolwiek wiedzy w zakresie administracji, "znajduje" pracę w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych. Czy złożył CV i pobił tysiące kandydatów? Nie. Został "ściągnięty" przez swojego wykładowcę ekonomii z uczelni, którego z kolei "ściągnęli" jego kolesie...
      I wtedy nasz geniusz samodzielnego podejmowania decyzji pomyślał o Harwardzie. Sam pomyslał? Nie, skąd. Pomysł "podsunęli mu" ludzie z fundacji Cyrusa Vance’a, którzy pomagali wtedy tworzyć Ministerstwo Przekształceń Własnościowych, nie za darmo bynajmniej...
      Geniusz pojechał i... nie przyjęli go.
      Pozosyało zapłacenie 75 tysiecy dolców i studiowanie jako płatny student. Pan Andrzej kasy nie miał, ale... dostał stypendium od byłego absolwenta Harwardu. Taki pod szczęśliwą gwiazdą urodzony!
      Jak sam mówi: po studiach w Harvardzie mógł już aplikować do najbardziej renomowanych firm. Tak wylądował w Londynie w McKinsey. Czyli renoma uczelni bardziej, niż rzeczywista wiedza. Zresztą potem co chwilę zmienał pracę, to zajmował się opakowaniami kartonowymi, to robił bank. Generalnie - wielkich sukcesów SAMODZIELNIE nie odniósł, jesli coś się udawało, to zawsze był pod kogoś podczepiony (na przykład pod Cezarego Stypułkowskiego).
      Potem podobno wygrał dwa razy konkurs na prezesa PKO, ale roboty nie dostał. W końcu trafił do PZU. Najpierw niewiele robił, bo jak twierdzi - nie mógł ze względu na skomplikowaną sytuację właścicielską firmy. A jak już mógł, to jak dotąd niczym spektakularnym się nie wykazał.
      Podsumowując. Facet na początku swojej kariery zdobył dobrą pracę i dobry dyplom dzięki "plecom" i pomocy. Pomimo otwartej furtki do wielkiej kariery w Polsce (bo MBA z Harwardu jednak nie podnieca tak pracodawców na Zachodzie, jak podniecał polskich w latach 90-tych), wielkich sukcesów SAMODZIELNIE nie odniósł: w branży opakowań kartonowych kontrakt załatwiła mu firma brytyjska, w bankowości - pomógł Stypułkowski.
      I ten gość ocenia przygotowania polskich absolwentów. Ilu z nich on ufundował MBA na Harwardzie?
      • wyciorex Re: Pan Andrzej Klesyk 23.04.12, 10:57
        Dokładnie. Takich układowiczów jest spoooro. Najgorsze jest to, że gość ma pewnie problem z obsługą power pointa czy excella - żeby przejrzeć wyniki podsyłają mu pdf'y, ale mu HR napisał jakie problemy mają przy zatrudnieniu to "prezes" odczytał dziennikarzowi lub pewnie odesłał mailem, choć pewnie zrobił to w jego imieniu ktoś z jego ekipy.
      • pies_fafik Re: Pan Andrzej Klesyk 23.04.12, 11:13
        hehe - i tacy prezesi teraz wymagają 1- lat doświadczenia i min. trzech języków od absolwentów...
      • vogon.jeltz Re: Pan Andrzej Klesyk 23.04.12, 11:46
        Jeśli to prawda, to mogę tylko rzec: o kur.wa...
        • apas13 Re: Pan Andrzej Klesyk 23.04.12, 14:03
          Wszystkie informacje skompilowane z kilku wywiadów, w których ten pan mówił o sobie...
          Najciekawsze przy tym jest, że kilka początkowych lat kariery tego pana to praca dla jego protektorów, kiedy raczej wykonywał polecenia, niż podejmował samodzielne decyzje. A nawet jeśli je podejmował, to poczatki w administracji państwowej to czas totalnej samowolki, gdzie każdą, nawet najgłupszą decyzję dawało się uzasadnić "koniecznoscią przekształceń".
          Trzeba lat i pokolenia historyków by orzec, ile błędów wtedy popełniono i kto za nie odpowiada. Ale pan prezes PZU wymaga dziś od młodych ludzi po niedofinansowanych polskich uczelniach, by przyszli do jego firmy i zmierzyli się z rynkiem na śmieciowej umowie, podejmując jedynie trafne decyzje. Cóż za tupet!
          • najlepszygeorge Re: Pan Andrzej Klesyk 23.04.12, 15:19
            No właśnie o to chodzi, że ten Pan zaczynał karierę w zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej. 20 lat temu dyplom MBA z Harvardu rzeczywiście otwierało najdroższe drzwi, a teraz tych 'embiejów' też jest jak mrówków. Równanie dobre studia=dobra praca często nie działa.
            • cehaem Re: Pan Andrzej Klesyk 23.04.12, 21:15
              najlepszygeorge napisał:

              > No właśnie o to chodzi, że ten Pan zaczynał karierę w zupełnie innej rzeczywist
              > ości gospodarczej. 20 lat temu dyplom MBA z Harvardu rzeczywiście otwierało na
              > jdroższe drzwi, a teraz tych 'embiejów' też jest jak mrówków. Równanie dobre st
              > udia=dobra praca często nie działa.

              Ten pan nie do konca byl orlem. Gdyby nie odpowiednie znajomosci, gnil by na na jakiejs nedznej posadce za 2,5k brutto. Ale mial farta, bo odpowiedni ludzie posadzili go tam, gdzie jest. I teraz sie wymadrza, chociaz jego jednoczesnie pchalo kilka rak w gore drabiny.
      • pfg Re: Pan Andrzej Klesyk 23.04.12, 12:05
        Brawo!
    • homoparodia Studia powinno kończyć 5-7 proc. Polaków 23.04.12, 10:32
      W każdym społeczeństwie jest kilka osób wybitnych, garstka osób bardzo inteligentnych, przeciętna większość i mała liczba skończonych idiotów. Studia magisterskie powinny być dla osób bardzo inteligentnych, a doktoranckie czy MBA dla wybitnych. Średniaki powinny kończyć coś w rodzaju amerykańskiego college'u i mieć dyplom licencjata. Żeby pracować w kasie w banku czy być komiwojażerem sprzedającym ubezpieczenia w pizetju nie trzeba być magistrem. Amerykanie wiedzą o tym od dawna i dlatego większość osób w Stanach kończy edukację na poziomie licencjata. Magisterium i inne studia podyplomowe - w krajach anglosaskich wszystko co powyżej licencjata to studia podyplomowe (postgraduate studies) - są dla ludzi bardziej inteligentnych, którym na prawdę są potrzebne, a nie dla wszystkich. Dodatkowo, tylko 1-2 proc.osób kończy najlepsze uniwersytety, a większość "uniwersytety stanowe".
      Powinniśmy zdać sobie sprawę, że wykształcenie wyższe nie jest dla wszystkich. Jak mówią Anglicy, jak pies urodzi się w stajni, to nie zostanie przez to ogierem.

      .............
      Stary homoś umawia się z chłopcem przez telefon
      www.youtube.com/watch?v=8tKB1Bcdu18
      • 1borgia Re: Studia powinno kończyć 5-7 proc. Polaków 23.04.12, 10:35
        jeszcze sa Msc, doktoraty itd., czy juz sie nie licza? na szczescie nie samym biznesem dzisiejsze pieklo terazniejszosci wybrukowane.

        borgia
        • homoparodia Re: Studia powinno kończyć 5-7 proc. Polaków 23.04.12, 10:52
          Oczywiście, że Msc, MA, M.Phil. czy PhD, też się liczą, ale tak jak napisałem, wszystko co powyżej B.A. czy B.Sc. jest dla ludzi inteligentniejszych, a nie dla każdego jaku nas. Ostatnio znajomy w Londynie nabijał się, że polskie dyplomy to chyba w internecie można kupić, bo u nas nawet fryzjerzy i sklepikarze mają dyplom magisterski, więc coś musi być nie tak z poziomem na naszych uniwersytetach. Tak niestety zdewaluował się poziom polskiego wykształcenia, a jeszcze za komuny Polak po Uniwersytecie Warszawskim czy SGH to był w Londynie ktoś.
    • komentarz11 Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:34
      Wreszcie ktoś to powiedział dosadnie i prosto ! Święta prawda. Kiedy mam robić kolejny nabór i przeglądać te wszystkie CV a później spotykać się tą "masą" bez żadnych umiejętności, to za każdym razem przeżywam ciężkie chwile... Z drugiej strony żal mi tych młodych ludzi, którym wydaje się, że jak skończą "Zarządzanie i Marketing" to świat stanie przed nimi otworem :(
    • nieprawomyslny Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:34
      W jakich czasach ten prezesina żyje, dzisiejsi absolwenci mają wszystko w aj-padzie.
    • tornson Gówno prawda! Edukacja to jeszcze najzdrowszy 23.04.12, 10:38
      aspekt w tym spatologizowanym kraju, czego nie można powiedzieć o niewyobrażalnie roszczeniowej i patologicznie nieudolnej kaście tzw. "pracodawców". Gnojkom pewnie marzy się 25 latkek z 10 letnim doświadczeniem dokładną specjalizacją w ich branży, za płacę minimalną.
      Jakoś za granicą ikt nie narzeka na polskich pracowników, tylko w Polsce tak narzeka ta żałosna kasta, by usprawiedliwić złodziejsko niskie wynagrodzenia i własną nieudolność w zarządzaniu i generowaniu miejsc pracy.
      • 1borgia Re: Gówno prawda! Edukacja to jeszcze najzdrowszy 23.04.12, 10:43
        gnojkom sie marzy, ze mlodzi beda urabiac sie po lokcie, by starym bylo dobrze, a na koniec dostana kopa w.............. na szczescie dzisiejsza mlodziez jest madrzejsza- nie widzi powodu, aby pracowac na emerytury dla nierobow lub nieudacznikow, ktorzy w wieku 50 lat sa niezdolni do pracy, gdyz..... (wpisac tysiace powodow).

        borgia
        • walpurga Re: Gówno prawda! Edukacja to jeszcze najzdrowszy 23.04.12, 10:51
          to tyle, odnosnie meritum artykulu.
          zapraszam do mojego bloga.

          walpurga
      • 1hultaj Re: Gówno prawda! Edukacja to jeszcze najzdrowszy 23.04.12, 16:14
        Świynto prowda!
    • pracownikpzu Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:46
      A ja Pana oskarżam o marnowanie pieniędzy, co ja pisze o przewalanie pieniedzy. Masz Pan układy i nie boisz sie kontroli ( jeszcze ) ale wiemy co sie dzieje bo nas angażowałeś w zawyzanie, obnizanie, gumkowanie. Wszyscy wiedza jakie dole ida do waszych kieszeni a zeby pozamykac ludziom usta pozwalasz na branie ! tak branie ! ty wieszo co chodzi i nie chrzań głupot teraz tu medialnie bo niby masz znaczek w PZU zrobic. A co przy okazji ??? No własnie niby male koszyty hahaha a ile pieniazkow wychodzi z firmy przy tej i innej akcji. Gadasz durnoty a ludziami orke robisz.
    • gr_ub_y Prezes PZU, nominant POrtyjny, 23.04.12, 10:47
      który żadną POżyteczną pracą się nigdy nie skalał, nie ma prawa nikogo oskarżać.
    • kieja Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:50
      Na wielu panstwowych uczelniach system PRL - wyklady prowadza starzy wykladowcy, ktorzy zupelnie nie wkladaja w to serca - mowia cicho i jakby mieli zaraz zasnac, uzywaja przestarzalych informacji, przekazuja czysta teorie, nie dosc, ze nie potrafia zainteresowac tematem, to wrecz skutecznie zniechecaja do danego przedmiotu. Moze jakby dostawali wieksza kase za swoja prace, to lepiej podeszliby do tematu, moze nie, bo zostalo to juz w nich tak gleboko zakorzenione, ze nie potrafia inaczej? (wielu studentow uwaza tez, ze im wyzsze stanowisko ma wykladowca, tym bardziej ma ich w dupie, a przeciez wyzsze stanowisko to wieksza kasa)
      Z drugiej strony przecietny student wcale nie garnie sie strasznie do nauki. Przeciez jest to czas w zyciu, kiedy mozna sie wyszumiec, podrozowac itd. Trafiajac na pierwszy rok dostaje sie zwykle najwiecej wykladowcow - lesnych dziadkow, ktorzy niczym nie potrafia zachecic, co jeszcze bardziej wzmaga uczucie, ze studia nalezy przejsc po najmniejszej linii oporu, a skupic sie na sporcie, wyjazdach, zwiazkach, balangach itp.
      Do tego dochodza jeszcze uczelnie prywatne, nastawione na zysk, za pieniadze gotowe pojsc studentowi na reke w doslownie kazdej sytuacji. Z drugiej strony na takich wlasnie uczelniach (moim zdaniem) bylaby duzo wieksza mozliwosc zdobycia konkretnej wiedzy, bo wykladowcy dostaja tam juz lepsze pieniadze i czesto sa calkiem rozgarnieci. Niestety nie mozna tego powiedziec o studentach prywatnych uczelni. Pomijajac prestizowe prywatne uczelnie na ktore stac tylko najbogatszych, przecietny student placi dodatkowo mniej lub wiecej za swoja droge po dyplom, a wiedze wpuszcza 1nym uchem, a wypuszcza 2gim.
      itd. itp. temat rzeka
    • zapomorski Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:50
      uczelnie to jedno, ale na zachodzie firmy, mimo, że mają takie wspaniałe uczelnie, nie tracą lat na znalezienie idealnego kandydata jak w Polsce, który nie istnieje, tylko robią szkolenia i wdrożenia. nie można oczekiwać, że ktoś skończy uczelnię, przyjdzie do pracy i od razu będzie wszystko cacy. nieważne jakby był dostosowany program, firmy nawet w tej samej branży są zupełnie inne. na zachodzie dobrych ofert na tzw entry level jest dużo więcej, u nas pracodawcy narzekają i wybrzydzają, bo im szkoda pieniędzy na głupi miesiąc wdrożenia. no chyba , że to firmy zachodnie na polskim rynku, które chętniej zatrudniają młodych, niedługo tylko takie będą chyba zatrudniać. zamiast tego ludzie fałszują cv, pracodawcy śrubują wymagania, a okazuje się, że do pracy na poziomie asystenckim można wdrożyć w parę dni
    • jml13060 Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:51
      Od dawna zastanawia mnie odpowiedź na pytanie : czy wszyscy młodzi ludzie muszą ukończyć wyższą uczelnię ?
      Daliśmy narzucić sobie złe, zagraniczne modele edukacji, zmiksowaliśmy je i włączyliśmy się w międzynarodowy wyścig o lepsze wskaźniki poziomu wykształcenia społeczeństwa. To zła droga. Duży procent osób z dyplomem wyższej uczelni to niższy poziom studiów. Studia powinny być tylko dla tych osób, które chca dalej pracować w sektorze Nauki. Celowo użyłem dużej litery w słowie "nauka". W wielu przypadkach do działalności zawodowej wystarczy szkoła zawodowa, technikum, szkolenia zawodowe. To byłoby nawet lepsze niż "studia". Studia to nie przedłużenie szkoły średniej, studia to samodzielne studiowanie pod opieką nauczyciela akademickiego. Samodzielne ! (właśnie samodzielności dotyczy wypowiedź prezesa PZU). Namnożyło się "wyższych uczelni" w małych "pipodówkach", filii, których dyplomy mają małą wartość, których racją istnienia są tylko synekury dla kadry profesorskiej dojeżdżającej z większych miast, zatrudniającej się w paru instytutach, uczelniach, zarządach.

      Duża liczba młodzieży "studiującej" to problemy. (1) Rynek pracy nie jest w stanie wchłonąć setek-tysięcy absolwentów wydziałów prawa, architektury, politechnik, ... parapsychologii i wróżbiarstwa, .... (2) Przedłużenie młodości i balangi na "studiach" to opóźnienie w podjęciu realnej pracy zawodowej. Dawniej do pracy szli nawet 16-latkowie (była/jest ? nawet specjalna ustawa chroniąca młodocianych w pracy). (3) Braki wpłat składek do ZUS i idiotyczny pomysł premiera i ministrów przedłużania wieku przejścia na emeryturę. Osoby w wieku 67 lat więcej chorują, są mniej twórcze od 25-35-latków, mają większe pensje (większe koszty pracy). Pożądanym byłoby przedłużenie aktywności zawodowej ale w przeciwnym kierunku osi czasu - tworzenie miejsc pracy dla młodych, zdrowych, silnych i twórczych.

      Teraz trudno spotkać osobę, która by nie studiowała czegoś-tam ; po kilka kierunków/uczelni na raz i kolejno, aż poza trzydziestkę. Te "studia" są z natury powierzchowne, płytkie i mało warte. Po co komu dyplom "wyższej uczelni" w pracach prostych - w markecie przy sprzedaży butów, na zmywaku, przy zamiataniu ulic, ... ? Ale teraz nawet wiązanie sznurowadła to "nauka".
    • wyciorex Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:51
      Sądząc po obsłudze i ofercie PZU to widzimy jakich ludzi PZU chce mieć pod sobą. Wcale to nie są osoby kreatywne i uczciwe, wręcz przeciwnie im większy krętacz i nastawiony na oszustwo przy okazji sprytny i umiejący się sprzedać tym lepiej, bo wyjdzie taka oferta dla klienta z regulaminem czcionką 7 z 20 gwiazdkami, gdzie przeciętnie rozgarnięty człowiek nie jest w stanie ogarnąć zasad PZU. Później idziesz po odszkodowanie i okazuje się, że albo ci się nie należy albo połowę z tego co przewidywałeś, bo punkt gwiazdki 7 paragraf 25 mówi... itd.

      Dziś prezesi szukają nie ludzi twórczych ale z tzw. chamem w naturze, którzy w ciągu kilku lat swojej działalności znajdą sposób na obniżenie kosztów wszelkim możliwym sposobem, zwiększenie niby wydajności - czytaj to co 2 osoby mogły zrobić na spokojnie w 8 godzin zrobi to jedna w 12 godzin, natomiast nowych innowacyjnych produktów i usług w polszy nie widać bo jesteśmy nastawieni na inwestorów zagranicznych zamiast na swój potencjał ludzki. Dziś nawet w czysto polskiej fabryce zamiast podnosić jakość i szukać nowych rozwiązań to zatrudniają 5 "menagerów" po AGH lub SGH co to byli jeszcze na MBA i innych ciekawych szkoleniach, którzy wywalają pół załogi a zatrudniają ludzi tzw. białych chińczyków na umowy czasowe. Wszystko po to aby po 3 miesiącach takiego pracownika wyautować i zatrudnić następnego czasownika. To dzisiejsze pomysły panów biznesmenów prezesów na 5 lat kontraktu za 50-100 tys. miesięcznie. Później owszem wyniki super, akcjonariusze zadowoleni, tyle, że firma nic nowego nie wyprodukowała a zniszczyła dotychczasową jakość, sprzedała swój majątek a hale podnajmuje, ponieważ niektórzy menagerowie twierdzą, że posiadać majątek trwały to jest nie sexy. Później to już łatwo taką firmę posprzątać i przenieść gdziekolwiek się da, a "mądrych po szkodzie" polaczków wyśmiać, że się dali zrobić za pół darmo.

      Reasumując - czekamy jak naszą energię sprzedadzą a za 10 lat będziemy ja kupować od Niemców. U nas będzie tylko call center bo na biura sprzedaży będą w afryce i Indiach.
    • equipage Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 10:51
      Nik >zawichrowana< faktycznie potwierdza treść artykułu. A chodzi o to, że szkoły i uczelnie muszą szkolić nie tylko teorii, lecz praktycznego jej stosowania. Mieszkając w Szwecji spotkałem tam świetnych polskich inżynierów i lekarzy, którzy sprawdzili się w praktyce. W Linköpingu współpracowałem z Teknisk Center (dziś LU), który tworzył przedsiębiorczość dla absolwentów politechniki i uniwersytetu. Powstały 2 "wioski przedsiębiorczości" - 269 małych firm , doskonale wyposażonych przez państwo. Chciałem ten wzorzec przenieść na Politechnikę Gdańską, co odpowiadało Rektorowi prof. Wittbrodtowi i Dziekanowi prof. Dominiakowi. Niestety inni profesorowie (arch. i budownictwo) byli przeciwni. A w Szwecji funkcjonuje Akademiua Praktycznej Architektury, utworzona przez FFSN, również z udziałem Polaków. Tymczasem u nas "inżynier budownictwa" promuje budowę hali sportowej, której dach mógł się zawalić, a także realizuje tunel przelotowy, przez który nie przejadą autokary 2-poziomowe i straż pożarna. Pamiętam absolwenta PG, który zaprojektował sprzęgło do Volvo, gdzie amerykańskie rozwiązania nie nadawały się. Najlepszym lekarzem w Szwecji jest Polak, natomiast próba rozbudowy i komercjalizacji Kliniki Nr 2 AM w Gdańsku przy współpracy z szwedzkim Sweat Health nie udała się bo: "nie możemy szpitala oddać w prywatne ręce"? Był to rok 1998 i do dziś nic się tam nie dzieje nowego. Czy p. Rektor miał obawy? Nie, lecz Jego zaplecze administracyjne było przeciw, bo straciliby żródło "lewych" dochodów.
      Wraz z moim profesorem, dr-em Myśliwcem uczestniczyliśmy w debatach nad Strategią Rozwoju Pomorza, czego efektem było odrzucenie tych prac a Warszawa przysłała swoją litanię pobożnych życzeń. Otóż prof. Myśliwiec bronił pracę dyplomową przed profesorami Politechniki Lwowskiej (1945) we Wrocławiu, z których każdy był praktykiem. Stworzył Fundację praktycznego doskonalenia absolwentów na PG, lecz środowisko "profesorskie" bojkotowało te zamierzenia. Wywodzę się ze Lwowa, również z rodziny pedagogó, którzy prowadzili w czasach okupacji tajne nauczanie i kilku z nich poza tytułami profesorskimi budowało mosty w Stanach Zjednoczonych, zarządzało polskimi stalowniami. Tymczasem w Trójmieście padły stocznie, którymi zarządzali Dyplomowani Analfabeci z PiS-owskiej nominacji. Kiedyś tworzyliśmy PPP przez Polonijne Forum Gospodarcze, gdzie nie były potrzebne żadne nowe przepisy legislacyjne. Dziś powstały nowe przepisy, któe paraliżują inicjatywy partnerskie. Legislacja leży, tworzona przez rządowych teoretyków. Powstają knoty legislacyjne typu ustawa TBS, któa ze społecznym budownictwe nie ma nic wspólnego, natomiast odrzucono projekt Krajowego Zrzeszenia TBS, wykonany na życzenie Sejmowej Komisji Budownictwa na podstawie szwedzkiego modelu. Na konferencji WACETOB w Spale zaszokowani ustawą TBS-owską byli posłowie, członkowie Komisji!?!? No i perspektywy TBS-ów leżą w dołku niekompetencji Dyplomowanych Analfabetów.
      Żal mi tylko szans utraconych w III RP i chyba warto alarmować społeczeństwo o grożacych "wpadkach" kolejnych decydentów (nie ważne z jakiej opcji, bo w każdej są ...).
    • malcriada Inna opinia 23.04.12, 10:57
      Z mojego doświadczenia wynika, że to poziom wiedzy ogólnej jest po dzisiejszych studiach zatrważający. Z kolei pracodawcy zapomnieli chyba, że istnieje coś takiego jak terminowanie w zawodzie. Młody człowiek przychodzi do pracy swieżutki i zielony - to normalne. Jeśli jest inteligentny i dobrze wykształcony, po odpowiednim okresie terminowania będzie dobrym pracownikiem. Tymczasem pracodawca chce mieć superfachowca za 1500 zł na miesiąc, nie wkładając żadnego wysiłku w przyuczenie go do wymaganych obowiązków. Studia to nie szkoła zawodowa. Uczelnia ma zadbać o odpowiedni poziom wiedzy fachowej i rozwój intelektualny studenta, ale nie jest miejscem przyuczania do konkretnego stanowiska. I nie powinna być.

      To prawda, że uczelnie wypuszczają dziś niedouczonych absolwentów, nie wymagają odpowiedniego poziomu wiedzy ogólnej, nie wymagają odrobiny kompetencji społecznych i kultury. Kiedyś szkoła wyższa socjalizowała dużo lepiej. Prawdą jest też, że roszczeniowość, lenistwo i nierealistyczne podejście do pracy zawodowej są dziś cechą wielu studentów. Produkuje się więc głuptasów z pretensjami. Szkoły wyższe mają co poprawiać, ale nie jest ich rolą produkowanie absolwentów "idealnych dla PZU", czy jakiejkolwiek innej firmy. Trzeba porządnie kształcić i odsiewać (nie promować) leni i matołków. Nie każdy musi być magistrem.
      • vogon.jeltz Re: Inna opinia 23.04.12, 11:52
        malcriada napisała:

        > Z mojego doświadczenia wynika, że to poziom wiedzy ogólnej jest po dzisiejszych
        > studiach zatrważający.

        Wiedzę ogólną powinno się wynosić ze szkoły średniej (liceum, nomen omen, ogólnokształcącego). Studia powinny dawać wiedzę specjalistyczną. Inna sprawa, że i ogólniak i studia są dziś do dupy i często nie dają żadnej wiedzy.
        • karl-raimund Re: Inna opinia 23.04.12, 15:35
          "Wiedzę ogólną powinno się wynosić ze szkoły średniej [...]. Studia powinny dawać wiedzę specjalistyczną."

          Ciekawe, skąd zatem nazwa "uniwersytet"?
        • malcriada Re: Inna opinia 23.04.12, 17:20
          Nie zgadzam się. Wiedza ogólna na poziomie DOBREGO liceum to dopiero początek. W szkole średniej uczą się dzieci. Wyższa uczelnia, oprócz kształcenia w danej dziedzinie, ma również otwierać umysły ludziom już dorosłym. Mówiąc o wiedzy ogólnej nie mam na myśli przekroju licealnych przedmiotów, a naukę myślenia, możliwość zapoznania się z różnymi dziedzinami wiedzy, szlifowanie wiadomości, które wykształcony człowiek z tytułem wyższej uczelni mieć powinien.
    • pani_basia Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 10:58
      Zabawne jest to, że 40 lat temu, gdy ja kończyłam studia, mój pracodawca twierdził tak samo. Co gorsza - również wówczas była to w dużej mierze prawda.
      Niech PZU założy własny "uniwersytet", tak jak mają swoje "akademie" np. McDonalds czy Disneyland. Albo niech daje stypendia studentom wyższych lat i zobowiąże stypendystów np do pisania pracy dyplomowej na temat swojej firmy.
    • sunim Efekty będą? Gówno będzie... 23.04.12, 11:04
      Marciniak klepie jak mantrę, że przyjdą jakieś efekty. Nic nie przyjdzie Marciniak, bo Uniwersytety nigdy nie były po to, by podążać za rynkiem pracy! One nie są od tego!
      Za rynkiem pracy podążać może wyższa szkoła zawodowa, technikum, studia podyplomowe, firm szkoleniowa. Nie uniwersytet! Uniwersytet kształcić ma mądrych ludzi. Jego najlepszym orężem była od zawsze selekcyjność i wysoka jakość - Uniwersytety powinny być (jak za komuny, jak wcześniej) dla najlepszych, nie dla wszystkich. Wtedy ktoś, kto skończy Uniwersytet będzie gościem poszukiwanym na rynku pracy i pracę znajdzie od razu.

      Tylko idiota (a takich w MNiSW nie brakuje na najwyższych stanowiskach) uważa, że obecne "reformy" Kudryckiej coś zmienią. Zamiast głupawych licencjatów zacznie się kształcić równie głupawych techników-licencjatów, którzy wprawdzie dostaną szczegółowo rozpisane kompetencje, wiedzę i umiejętności ale nie będą ani trochę przez to mądrzejsi. Za kilka lat, gdy Marciniak będzie oczekiwał efektów, okaże się, że oto rynek pracy się zmienił i potrzeba zupełnie kogo innego, niż Marciniak, Rocki i Kudrycka planowali. Co wtedy?
    • bogda35 Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 11:05
      jest rzeczą oczywistą że KAZDA praca ma swoja specyfike i trzeba sie uczyc JAK ja wykonywac w bezposredniej praktyce. Problemem jest takie przygotowanie studenta,a przedewszystkim jego inteligencja i chęć- żeby UMIAL sie uczyc,polożyć uszy po sobie i dostosowywac do wymogów okreslonego stanowiska pracy.Wiem co pisze- bo kiedy 5o lat temu zaczynałam pracę także mimo dyplomu musiałam,i to szybko i dobrze- uczyc sie tego czego ode mnie wymagano ,i co więcej,nie pokazac że czegos nie umiem czy nie rozumiem.No i udawało się ,kosztem zarwanych nocy,wyszukiwania literatury(era przed googlowa) i ...pytania mądrzejszych czy doświadczeńszych.A zatem nie jest to problem nowy ,może problemem jest stworzenie złudzen że "Smieciowe' studia czy kupione dyplomy same przez sie dadza komus pracę i zapew nia karierę.Pytanie - KTO dopuścił do stworzenia prawie 4oo prywatnych" wyższych " uczelni i przymykania oko na to że sa producentami kasy dla "wykładowcow"z łapanki i pseudo licencjantów? winnych nie ma,choc wiadomo o tym od dawna ?
    • computerro Przecież świat stoi na głowie 23.04.12, 11:12
      Jak uczyć dzieci matematyki? Zadanie: Rodzina ma dochód 2x1500zł. Na żywność wydaje 2000zł, na rachunki 1500zł, na obsługę kredytów 2000zł miesięcznie. Pytanie: ile czasu Jaś w takiej rodzinie będzie zbierał na nowy komputer?

      Podczas gdy normalne pytanie powinno brzmieć: za ile czasu domownicy w takiej rodzinie a) umrą z głodu, lub b) znajdą się pod mostem

      W takich warunkach nie nauczysz matematyki. Trzeba wprowadzić religię. I uczyć, że to cud, cudowne rozmnożenie dochodu w momencie realizowania wydatków ;)
    • bumcykcykhopsiup Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 11:15
      "i ma dyplom MBA z Harvard Business School."
      wow. to tak jakby chwalic sie ze ma sie dyplom z wyzszej szkoly czegostam w krakowie, tylko dlatego ze ludzie kojarza krakow z ujotem...
    • who_cares Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 11:23
      Panie Klesyk , a po wuja wam wybitni absolwenci w tym pizetju ? Żeby lepiej dymać klientów odmawiając należnych wypłat odszkodowań ?
      To tego wystarczy skaperować kilku chamów z wyższej szkoły dansu i lansu za 1500 netto ...
    • imaman.pl Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 11:25
      Niech Prezes zmienistanowisko,bo jest za madry.Kierowac zakladem,ktory pobiera skladki,a nie wyplaca ubezpieczen,moze troche mniej rozgarniety.Moze ci mlodzi chca sprobowac uczciwie,bez extra bonusu 10 razy pensja,za dobre wyniki.
    • pasjonatx Nie do końca to jest prawda. 23.04.12, 11:28
      W zależności od rodzaju wykształcenia,właściwości intelektualnych,cech osobniczych etc. można ten problem rozpatrywać.
      W wielu krajach np.cenią ludzi z dobrymi umysłami do pracy śledczej i to szeroko rozumianej,gdzie poza posiadaniem wiedzy prawniczej,przede wszystkim z kryminalistyki,kryminologii mógłbyś z powodzeniem i pożytkiem dla danej instytucji pracować,ale jeśli nie masz znajomości to o pracy zapomnij.W Policji dalej bardziej się liczy skok przez płotki i bieganie z manekinem od jakości intelektualnej,więc jest jak jest.W Straży Granicznej przy chęci pracowania w Wydziale Operacyjno-Śledczym nikog Twoja wiedza nie interesowała a za kilka m-cy dowiesz się,że przyjęto ludzi,których biłeś na głowę swoją wiedzą,umiejętnościami,ale to oni mieli znajomych - nie Ty.
      Do ABW się nie dostaniesz i nawet możesz mieć nie wiadomo jak dobry mózg z kryminalistyki,taktyki kryminalistycznej,analizy kryminalistycznej,bo tam są potrzebne znajomości,więc pozostaje praca fizyczna za 1000zł,bo do windykacji jesteś za inteligentny,do banku masz za dobre dokumenty i tak w kółko Macieju.
    • frey8b Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 11:42
      Duża ilość absolwentów WUML pootwierało wyższe szkoły zawodowe nie mając pojęcia o nauczaniu, kolesie pomogli, i produkcja idzie. Dyplom w kieszeni, a w głowie pustka. Technik z lat 70-tych był mądrzejszy, i miał lepsze przygotowanie zawodowe niż dzisiejszy inżynier.
    • wiechuta Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 11:42
      To jest prawdziwy opis stanu faktycznego. Absolwent studiów wyższych dostaje dylom ale nie jest wyposażony ani w wiedzę ani w umiejętności praktyczne. Jeśli absolwent prawa nie potrafi logicznie myśleć, prowadzić sporu, zadawać pytań, porządnie przygotować pisma procesowego, nie potrafi korzystać z biblioteki - to co to jest. Szajs, którego należy się bać, bowiem ma wysoką samoocenę!
    • bogda35 Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 11:43
      zawichrowana napisała:

      > Trochę racji w tym jest, ale tylko trochę. 2 miliony głównie młodych ludzi za g
      > ranicą mówią same za siebie. W Polsce byli kiepscy, źle wykształceni lub dla od
      > miany za wysoko wykształceni a teraz za granicą jakoś pracują a i pracodawcy za
      > bardzo się nie skarżą. Kiedyś, tak zresztą jest nadal w zachodnich państwa, że
      > by zostać np. sekretarką czy konsultantem klienta nie trzeba było mieć jakiegoś
      > super wykształcenia, wystarczy chęć do pracy i odbycie kursu organizowanego pr
      > zez firmę. Kiedyś młodzi byli przyuczani przez pracodawców, dziś pracodawcy chc
      > ą mieć wszystko podane na tacy. Tymczasem nie ma takiego zawodu do którego nie
      > trzeba przeszkolenia praktycznego. Każde stanowisko pracy, nawet w tej samej br
      > anży jest specyficzne, są odmienne wymogi.
      tylko,że wracając z "zagranicy" oni nadal niewiele umieja i nie moga znależć sobie miejsca ,bo ambicje finansowe rozbudzone a poza prymitywna praca nadal nic nie potrafią ,a czas mlodości przelecial i uczyc sie prawie niemozliwe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka