koloratura1
12.02.06, 20:23
1. Rosja nie zakręcała kurka Ukrainie, a - tym samym - Europie Zachodniej.
Dostarczała tyle gazu, ile było przewidziane w kontraktach, ale Ukraina,
której gazu brakowało, kradła (więcej niż "normalnie"), do czego zresztą sama
się przyznawała.
2. Niemcy nie są bandą idiotów, którzy chętnie za coś zapłacą podwójnie.
Zarówno oni jak i inne państwa europejskie nie widzą problemu niepewnego
dostawcy (czyli - Rosji),a niepewnego przesyłającego , tj Ukrainy, a - kto
wie, może i za parę lat, gdy i tam zwycięży jakaś kolorowa rewolucja - także i
Białorusi, które to państwa, nie mogąc płacić za gaz normalnych,
niepreferencyjnych cen (dlaczego to Rosja miałaby "utrzymywać" niechętne jej,
samodzielne państwa?), dokradałyby sobie z tego, co Rosja wysyła na zachód. I
stąd zainteresowanie rurociągiem bałtyckim, zarówno ze strony Niemiec jak i
Rosji, która też by wolała mieć spokój i nie przesyłać gazu do Europy przez
bardzo niepewną Ukrainę, a może - z czasem - i Białoruś.
Stąd też brak zainteresowania zachodu drugą nitką Jamału, tańszą, niż rura pod
Bałtykiem.
3. Polska lepiej by zrobiła, gdyby wzięła udział w budowie rury pod Bałtykiem,
zamiast prób oparcia się na gazie skroplonym, nie bardzo wiadomo skąd
transportowanym, nie mówiąc już - za ile, o czym zresztą autorzy artykułu
między wierszami wspominają, podkreślając wzrost zapotrzebowania na gaz państw
afrykańskich. Może się okazać, że już po wybudowaniu gazoportu nie będzie od
kogo tego gazu kupić. (Państwa, które nam by taki gaz sprzedawały, też
przecież by musiały mieć gazoporty. Wybudujemy je im?)
4. Co do źródeł alternatywnych, na pewno trzeba nad nimi pracować.
Ja tylko dwa słowa na temat elektrowni jądrowych. Może i dałoby się budować je
super bezpiecznymi, żeby nie powtorzył się Czernobyl. Jest natomiast problem,
którego rozwiązać niesposób, mianowicie - co robić z odpadami radioaktywnymi?
A przecież im więcej państw zbuduje sobie dużą ilość takich elektrowni, tym
więcej będzie tych odpadów. I co wtedy?