Dodaj do ulubionych

Święta poza domem dziecka? To złe dla wychowanków

25.12.06, 11:17
"Tu sa u siebie, czuja sie bezpiecznie."
Za****cie bezpiecznie. Bite i gwalcone przez starszych wychowankow.
Obserwuj wątek
    • pooh5 Rzeczywiście bardzo to szlachetne i mądre :> 25.12.06, 12:38
      To tak, jakby wziąć psa ze schroniska na święta albo wakacje, a potem je oddać
      z powrotem do schroniska.
    • kokoten Święta poza domem dziecka? To złe dla wychowanków 25.12.06, 13:52
      Może i jakaś racja w tym jest, ale przykre, że argumentem jest również"później
      jest z nimi tylko większy kłopot". Najlepiej nie mieć kłopotów, niech się w tych
      "bidulach" dzieje co chce? Wolałbym zamiast zbytniej troski psychologicznej/jak
      w tym przypadku/ więcej kontroli i czuwania nad tymi smutnymi przybytkami, bo co
      z tego, że nie będziemy zapraszać tych dzieci do normalnych domów , dla ich
      równowagi psychicznej, gdy tam na miejscu dzieje im się dużo większa krzywda.
      Aż wierzyć się nie chce , że opiekunowie mogą być sadystami , a doroślejsi
      podopieczni gwałcicielami. To wszystko, to jeden wielki, bolesny problem.
      • inzynier2 Zgadzam się w pełni z artykułem 25.12.06, 15:55
        Święta prawda! To "wypożyczanie" dzieci z sierocińca na święta kojarzy mi się
        z "użyć i wyrzucić". Rodzina "wypożyczająca" dziecko chce się poczuć dobra i
        szlachetna przez dwa dni pozostawiając dziecko porzucone przez pozostałych 363
        dni roku. To tak jak dać upominek na dwa dni i go potem zabrać. Olbrzymia
        większość ludzi czuje się bezpiecznie w stabilnym otoczeniu.

        Problemy z niektórymi sierocińcami, brak wystaczającej opieki, jest inną
        kwestią. Wydaje mi się, że organizacje społeczne typu harcerstwo powinny się
        angażować w pracę z dziecmi z sierocińców. Budując zaufanie z ich wychowankami
        bedą mogły wiedzieć o ewentualnych patologiach w tych domach i informować o tym
        władze.
    • gs-arts.net To bardzo przykre byc sierota.... 25.12.06, 14:43
      ...
      • rakunica Re: To bardzo przykre byc sierota.... 25.12.06, 19:01
        gs-arts.net napisała:
        <To bardzo przykre byc sierota....

        Tak, to jest straszne nie miec rodziny, kogos bliskiego na stale. Z dziecinstwa
        przeciaga sie to na zycie dorosle.

        "Zabieranie" na swieta lub od swieta to pokazywanie opuszczonemu dziecku swiata
        za szyba. Dziecko wraca do przytulka i mysli: "nikt mnie nie chce, nikt mnie
        nie kocha, dlaczego nie mam prawdziwego domu?".

        Swieta to nie tylko wspanialy prezent rzeczowy, ktorym zapewne w dobrej wierze
        ludzie obdarowuja sierote. To ciag dalszy w postaci stresujacych wspomnien.

        Mysle, ze myslacy dobrzy ludzie zapraszajac dzieci z domu dziecka do swojego
        domu, maja z nimi czestsze kontakty, rozumieja, ze takie gesty nie powinny byc
        na pokaz lub dla poprawienia sobie samopoczucia ("jaki jestem szlachetny").

        Wszystkie takie gesty, jesli maja miejsce, sa rozpoznawane przez dzieci. One
        mysla sercem i wyczuwaja czy cos jest sztuczne.

        W domach dziecka sa nie tylko sieroty. Wiem, ze czesto dzieci w domach dziecka
        nie moga byc adoptowane przez dobrych ludzi lub trafiac do rodzin zastepczych bo
        stoja na przeszkodzie normy prawne, uwzgledniajace takze prawa rodzicow
        naturalnych, ktorzy nie chca lub nie moga wywiazywac sie ze swoich
        rodzicielskich obowiazkow. Czasem rodzice nie moga im podolac, niedostateczna
        jest pomoc panstwa. Czesto rodzice nie wyrazaja zgody na zrzeczenie sie praw
        rodzicielskich. Dziecko przebywa latami w domu dziecka zamiast trafic do
        adopcji jak najszybciej. Starsze dzieci nie sa juz tak chetnie adoptowane.

        I pomyslec, ze domy dziecka sa pelne a ludzie bezdzietni (i niektorzy "dzietni")
        marza o tym zeby miec na stale nowego czlonka rodziny, nie tylko od swieta.

        Anna Kozlowska




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka