Dodaj do ulubionych

Michnika żal

12.04.07, 00:18


W 1965 Polska była głęboko pogrążona w komunistycznej nocy, zdeptana, a
równocześnie pogodzona ze swym losem. Po krótkiej radości października 1956
nadeszła beznadzieja rządów Gomułki i mało kto miał siłę opierać się
totalitarnej władzy. Znaleźli się jednak odważni, prawdziwi bohaterowie.

Jednym z tych odważnych ludzi był nastoletni student – Adam Michnik. W 1965,
na drugim roku studiów, został zawieszony za rozpowszechnianie listu Kuronia i
Modzelewskiego wzywającego członków PZPR do zmian ustroju politycznego.
Następnie Michnik trwale zaangażował się w działalność opozycyjną co skończyło
się dla niego wyrzuceniem z uczelni w pamiętnym roku 1968 oraz rocznym pobytem
w więzieniu. W kolejnych latach jeszcze wielokrotnie trafiał do więzienia, był
internowany i szykanowany. Kara spotykała go za KOR, za „Solidarność”, za
wydawane w podziemiu książki i gazety. Mimo to nieugięcie walczył z systemem.

Niektórzy mówią, iż Michnik nie walczył o wolną Polskę, tylko o prawdziwy
komunizm. Nie zamierzam tego oceniać. Prawda jest taka, że Michnik 25 lat
swego życia poświęcił na działalność opozycyjną w kraju, gdzie nie było to
łatwe. Roznosił ulotki, gdy innym nawet to jeszcze nie przeszło przez myśl.

Dlatego teraz bardzo mi go żal.

***

Nie pamiętam czy fascynowałem się Michnikiem. Na pewno kiedyś, gdy
rozpoczynałem świadome życie czułem podziw dla niego, tak jak dla wszystkich
opozycjonistów. Wiele lat temu nie widziałem między nimi różnic. To mi
oczywiście z czasem minęło. Michnika przestałem lubić, gdy on okazało się, że
on w ogóle nie lubi mnie.

***

Rzecz jasna nie znam redaktora „Gazety Wyborczej”. Widziałem go „na żywo”
bodajże raz, dawno temu, w Oratorium Marianum Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie
pamiętam o czym mówił.

***

Po 1989 roku Michnik wybrał specyficzną drogę. Wszyscy wiemy jaką. Opisali ją
Ziemkiewicz i Remuszko, w Salonie24 trwa na jej temat nieustanna dyskusja.
Zdania na temat poczynań dawnego opozycjonisty są bardzo różne. Jedni uważają,
że jest zdrajcą. Inni, że naiwniakiem oraz idiotą. Duża grupa ma go dalej za
bohatera i geniusza.

Ja patrzę na Michnika zamknięto na szczycie góry z kości słoniowej,
zsyłającego czasem chaotyczne teksty oraz rażącego wrogów gromami pozwów i
czuję żal. Po prostu jest mi przykro, że z tego odważnego chłopca wyrósł stary
sybaryta, rzucający najwulgarniejszymi przekleństwami, pijący wódkę z
czarownymi bandytami. Żałuję, iż paladyni Michnika muszą go bronić w
obrzydliwych tekstach przed słusznymi oskarżeniami. Ale żałuję też, iż te
oskarżenia padają. Że są powody do takich oskarżeń. To nie tak miało być. Nie
tak. Ale Michnik sam zdecydował się na taką drogę.

***

Nie wiem czy jemu na tym kiedykolwiek zależało, jednak Michnik – opozycjonista
zasłużył przecież sobie na poczesne miejsce w podręcznikach historii. Powinien
być wzorem dla wszelkich rewolucjonistów. Lecz sam wszystko przekreślił,
negując sens wcześniejszej walki. To główny powód, dla którego tak mi go żal.
Bo Michnik uważa, że ma swoje moralne racje, i nawet teraz zamierza ich
bronić. Tyle tylko, iż inni ludzie mają odmienne zdanie na pewne elementarne
tematy. I spór trwa. Kto go zwycięży, będzie pisał historię. W jakiejś jej
wersji Michnika zabraknie. Mimo żalu, nie będę się o niego upominał. On sam
nie zadbał o właściwe miejsce dla siebie w polskich dziejach.

www.rybitzky.salon24.pl
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka