Dodaj do ulubionych

Szyk, pogarda, dobro wspólne

11.06.07, 14:43
Tekst Bakir i Zawadzkiej, mimo mojego szacunku do autorek, wydał mi się bełkotliwym miszmaszem, i teraz widzę, że w tej ocenie nie jestem odosobniony. Celując w rzeczywisty problem, jakim jest faktyczne rozejście się postulatów nowej lewicy, kładących coraz większy nacisk na liberalizm światopoglądowy, oraz punktu widzenia coraz bardziej konserwatywnego "ludu", autorki wrzuciły zbyt wiele i zbyt beztrosko do tygla, i zrobiła się niestrawna zupa, którą można niestety podejrzewać o podteksty personalne.
Obserwuj wątek
    • rabemich Feministki - nieatrakcyjne, z nieogolonymi nogami 13.06.07, 18:55
      i niezbyt rozgarnite, oto polskie feministki,fuj.
      • nick3 Zjazd stąd prawicowy gebelsie! Ale to już!!! 18.06.07, 20:21
        • donq Re: Zjazd stąd prawicowy gebelsie! Ale to już!!! 21.06.07, 14:23
          Jaka chumanistyczna empatia, jestem pod wrazeniem...

          Mam pytanie na temat chumanistyczny.

          Jak wiadomo, chumanista kocha ludzkosc, ktora chce wyzwolic od
          rozmaitych "opresji", "lekow" itp. Bowiem "opresje" przeszkadzaja byc
          czlowiekiem, ktory wyzwoliwszy sie od nich bedzie juz sama tylko empatia
          swietlista, ktora jest jego prawdziwa natura.

          Wyzwalajac od "opresji" chumanista na swej drodze napotyka mrowie "faszystow",
          tzn. kazdego, kto nie podziela chumanistycznej antropologii i ogolnie widzenia
          swiata. To owi "faszysci" odpowiadaja za "opresje".

          Interesuje mnie chumanistyczny odpowiednik grzechu pierworodnego. Bo, jesli
          zalozyc, ze "faszysci" sa rowniez jednak ludzmi, ich prawdziwa natura jest
          rowniez empatia swietlista. Cos zatem musialo ziarno faszyzmu w ich posiac.

          Co skorumpowalo pierwszego "faszyste"? Skad zrodlo "opresji" jest?

          Wg chumanisty, nie moze byc ono z czlowieka, bo inaczej oczywiste jest, ze
          zadne wyzwolenie z "opresji" nie pomoze, bo czlowiek w sprosny "faszyzm" i tak
          popadnie. Potrzebny jest "chumanistyczny demon", ktory ludzi ciagnie
          w "niewolnictwo".

          Oczywiscie odpowiedzia moze byc "nowy czlowiek", ktorego trzeba dopiero
          stworzyc, "emancypujac" czlowieka przynajmniej czesciowo "faszystowskiego" do
          czlowieka ze swietlista empatia. Z tym jednak jest problem, bo to oznacza, ze
          czlowiek nie jest w tej chwili i nie byl nigdy z natury swietlisto-empatyczny i
          dopiero taki bedzie gdy bedzie juz "nowym czlowiekiem". Chumanizm wiec to
          milosc do swojego projektu czlowieka a nie do ludzi, ktorzy zasiedlaja ten
          padol lez. Chumanistyczny projekt przerobienia czlowieka dla ludzi rozsadnych
          musi sie jawic jako szalenstwo (moze wymaga interwencji swietlistych kosmitow?)

          Inna mozliwosc to uznanie, ze jednak "faszysci" nie sa ludzmi. Jest to
          praktycznie stosowane rozwiazanie problemu powszechnie zaimplantowane w
          chumanistycznych umyslach, ale tez watpliwej jakosci. No bo czy z tej samej
          matki moze sie zrodzic czlowiek i nie-czlowiek? A moze "faszyzm" to skaza
          genetyczna, i warto "faszystow" traktowac jak np. ludzi z zespolem Downa (niby
          czlowiek, ale oczywiscie nadajacy sie do ubezwlasnowolnienia)?

          A moze jednak istnieje demon chumanistow, ktory ludzi przerabia na "faszystow"?

          Jak z tej lamiglowki chumanista wychodzi?

          DonQ





          • babaqba Re: Zjazd stąd prawicowy gebelsie! Ale to już!!! 25.06.07, 14:52
            "Chumanista"? A skąd mam wiedzieć? Nie znam dziada. Reszta jest bełkotkiem. Do zadawania pytań
            należy się także przygotować, drogi "chumanisto".
            • donq Re: Zjazd stąd prawicowy gebelsie! Ale to już!!! 25.06.07, 19:06
              Pytanie bylo raczej do nicka3, ale pokornie dziekuje za odpowiedz.

              Tzn. co jest belkotkiem? Mozesz mnie nieprzygotowanego oswiecic chumanizmem czy
              nie?

              DonQ
              • nick3 "Zapluty karzeł lewactwa", nick3 - odpowiada 26.06.07, 03:32
                Rzeczywiście, donq, twój post nie jest "bełkotem". Ja przynajmniej widzę w nim
                sens. (Choć czy nie nuży cię ta maniera złośliwego sarkazmu? Ile tak można
                walczyć z wiatrakami? Czy to stąd wziął się twój nick?:)))

                Odpowiadam:

                "Faszyzm" - wbrew temu, co próbujesz językowi lewicowemu przypisać - nie jest
                kategorią moralną, lecz polityczną.

                Nie jest, jak w swoim zamiłowaniu do symetrii mniemasz, prostym
                odpowiednikiem "grzechu".

                Nie jest nim nawet pojęcie "wyzysku" czy "opresji".


                Materialista nie traktuje pojęć metafizycznie. One są wykształconymi przez
                wyższe naczelne, jakimi są ludzie, narzędziami do zmieniania własnej sytuacji
                życiowej. Zupełnie jak inne narzędzia, w bardziej potocznym znaczeniu tego
                słowa.

                Idealista uważa, że gdzieś tam, "poza człowiekiem", jakoś bytują wiecznie takie
                problemy, jak "Skąd zło?" I że transcendentalnie obligują każdy "intelekt".

                Materialista nie postrzega teorii, jako sfery autonomicznej.
                To część życia, a nie kontakt ze sferą "wiecznych platońskich idei".

                Pytanie "Skąd zło?" to wadliwy użytek z pojęcia "zła", którego waga tkwi w
                zawartym w nim ładunku buntu przeciwko cierpieniu i krzywdzie.

                "Skąd zło?" to w istocie nie pytanie, lecz malkontencja!

                Jedyna naprawdę konsekwentna odpowiedź na nie (tj. nie ucinająca biegu logiki
                religijnym słowem "tajemnica" - polecam "De casu diaboli" św. Anzelma:)) to "bo
                byt jest zły".

                Jeśli nie popełniasz samobójstwa, to znaczy, że to nie jest twoja odpowiedź.

                Pojęcia służą zmienianiu życia na szczęśliwsze.
                • donq Re: "Zapluty karzeł lewactwa", nick3 - odpowiada 26.06.07, 21:52
                  Tak, donq wzial sie z walki z wiatrakami. Wiem, ze nie w mojej mocy uleczenie
                  lewackich natrectw, wiec dyskusje sa bez sensu.

                  "Faszyzm" nie jest dla lewaka kategoria polityczna, przynajmniej nie w normalnym
                  rozumieniu tego slowa (dla lewaka wszystko jest polityka, rozroznienie kategorii
                  moralnych i politycznych jest dezinformacja). "Faszyzm" jest wszechogarniajacym
                  epitetem ktorym obrzuca sie przeciwnikow politycznych, ideologicznych (co dla
                  lewaka jest jednym i tym samym).

                  Odpowiadasz uczciwie czym sa dla lewaka "pojecia" i "problemy" metafizyczne -
                  istotnie sa narzedziami prowadzacymi do celu. Dla lewaka oprocz narzedzi, jak
                  twierdzisz, nic nie istnieje. Juz tylko tyle wystarczy, by pojac jak zwichniete
                  jest tego typu myslenie.

                  Wprowadzasz "materialiste" do rozmowy. To jest mylace, bo chumanistyczny lewak
                  (uzyjmy skrotu "chulew" dla prostoty) materialista de facto nie jest. Jego swiat
                  pojeciowy zaludnia mnostwo idei nijak majacych sie do materialistycznej wizji
                  czlowieka jako "wyzszego naczelnego". "Tolerancja", "demokracja", "przemoc" i
                  jej "minimalizacja", "swiadomosc intersubiektywna", "wolnosc wewnetrzna",
                  "emancypacja" nie sa blizsze wizji czlowieka jako zlepku komorek na pewnym
                  stopniu ewolucji niz poglady, nazwijmy je dla uproszczenia, konserwatywne.

                  Mozna powiedziec wiecej, chulew jest idealista do szpiku kosci. Dla niego
                  istnieja tylko idee, swiat rzeczywisty jest tylko konstruktem, ktory idee moga
                  dowolnie ksztaltowac. Background filozoficzny i mentalnosc chulewa to dziwaczna
                  fuzja skrajnego idealizmu z materializmem, w duchu niesmietelnego Marksa.

                  Konserwatysta jest realista - uwaza, ze rzeczy istnieja. Nie jest materialista -
                  uwaza, ze istnieja realnie rzeczy niematerialne.

                  Ja rowniez uwazam pewne idee / pomysly za narzedzie (chyba kazdy tak robi).
                  Narzedzi jednak uzywa sie do zrobienia czegos - musi byc cel.

                  Cel oczywiscie chulew ma, choc udaje, ze go nie ma. Celem jest "wyzwolenie".
                  "Wyzwala sie" czlowieka od "opresji" dazac do "minimalizacji przemocy w
                  stosunkach miedzy ludzmi". Przyjmijmy to na chwile za dobra monete.

                  Chulew deklaruje, ze "skad zlo" jest pytaniem bez sensu, bo zlo nie istnieje.
                  Istnieje jednak cierpienie i krzywda. Mozna zatem prosto postawic inne pytanie
                  "skad sie bierze cierpienie i krzywda"? Jest tez inne pytanie dla
                  materialistycznej strony chulewego Tryglawa: jak rozpoznac "cierpienie i
                  krzywde" w sytuacji braku "prawd obiektywnych"? Jako okreslony zestaw pobudzen
                  nerwowych w ciele "wyzszego naczelnego"? Chyba idealistyczna strona Tryglawa
                  przybierze grymas bolu. Jako solipsystyczna deklaracje cierpiacego? Cierpienia
                  bylyby skrajnie rozne w zaleznosci od cierpiacego. Jak tu "wyzwalac ludzkosc" od
                  "ciepienia", skoro kazdy cierpi inaczej? "Intersubiektywne cierpienie"?
                  Tryglawowa morda materialistyczna parska z obrzydzeniem.

                  Pytanie o zrodlo "cierpienia" dla chulewa musi byc istotne, bo od odpowiedzi
                  zalezy, czy jego cel ma sens.

                  Jesli jest nim swiat, a czlowiek jest wieczna ofiara, skad biora sie "faszysci"?

                  Jesli zrodlem "cierpienia" moga byc inni ludzie ("faszysci"), to nie sa oni
                  czysci. Zatem "wyzwolenie" przez "minimalizacje przemocy" jest niemozliwe -
                  przemoc powroci.

                  Co do samobojstwa - mylisz sie, "byt jest zly" nie jest jedyna mozliwa
                  odpowiedzia. Odpowiedzia sa chrzescijanskie powiastki o czlowieku stworzonym na
                  podobienstwo Boga, ale grzesznym. Jak sw. Anzelm temu zaprzecza?

                  DonQ
                  • nick3 Re: "Zapluty karzeł lewactwa", nick3 - odpowiada 26.06.07, 22:03
                    Przekraczasz pewne granice chamstwa, po których przestaję gustować w dalszej
                    rozmowie, sorry, czarny plujcu.
                    • donq Re: "Zapluty karzeł lewactwa", nick3 - odpowiada 27.06.07, 00:14
                      > Przekraczasz pewne granice chamstwa, po których przestaję gustować w dalszej
                      > rozmowie, sorry, czarny plujcu.

                      No szkoda, bo przez przypadek wlasnie zblizamy sie do interesujacej mnie
                      odpowiedzi. Czyzby jej nie bylo?

                      No i kto to mowi, na storczyki Trockiego! Czy ten sam nick3, co zwykl innych
                      rutynowo traktowac np. tak: "Zjazd stąd prawicowy gebelsie! Ale to już!!!"
                      (wyzej w tym watku)

                      DonQ
                    • donq Przemoc! Przemoc! 27.06.07, 10:18
                      > Przekraczasz pewne granice chamstwa, po których przestaję gustować w dalszej
                      > rozmowie, sorry, czarny plujcu.

                      Chcialem zlozyc zazalenie do Naczelnej Rady Chulewu.

                      Doznalem przemocy od chulewa uzywajacego na forum GW pseudonimu nick3.

                      Popelnil on nastepujace niechulewstwa:

                      1. Jego swietlista empatia swieci za malo. Nie wykazuje naleznego entuzjazmu
                      dla moich zapatrywan. Jest to niechulewskie odchylenie absolutystyczne.

                      2. Dopuscil sie wobec mnie przemocy odmawiajac rozmowy ze mna.

                      3. Czyniac powyzsza przemoc odwolal sie do pojecia tzw. "chamstwa", ktore jest
                      jednym z narzedzi, za pomoca ktorych opresyjne spoleczenstwo pacyfikuje
                      wewnetrzna prawde jednostek (czyli w tym wypadku moja, gdyzem cham z natury
                      prawdziwej). Zadam, by osobnik ten wyznal publicznie swoje niechulewskie
                      przywiazanie do opresyjnych "wartosci", zrezygnowal z niego i przeprosil mnie
                      za ingerencje w moja autentycznosc.

                      DonQ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka