abba15
19.01.08, 22:58
z prof. Normanem G. Finkelsteinem, autorem głośnej książki The Holocaust
Industry, rozmawia Jan M. Fijor
- Panie profesorze, jakie związki łączą Pana z Polską?
- Moi przodkowie byli polskimi Żydami, w Polsce urodzili się moi rodzice,
mieszkali w Warszawie, ich ostatnim miejscem zamieszkania do 1943 roku, czyli
do czasu przymusowego przeniesienia do getta, był ich własny dom przy ulicy
Miłej, pod dziewiętnastym. Moja mama była absolwentką wydziału matematycznego
Uniwersytetu Warszawskiego, ojciec zajmował się interesami. Posiadali w Polsce
jakieś sklepy, manufakturę, nieruchomości... W czasie wojny wszystko to
stracili. Holokaust przeżyli, lecz z Polski wyemigrowali, ja już urodziłem się
w Stanach Zjednoczonych... Nigdy jeszcze w Polsce nie byłem.
- Czy Pan, Pańska rodzina, rościcie sobie pretensje do majątku pozostawionego
w Polsce?
- Absolutnie nie...
- Dlaczego? Przecież to był wasz legalny majątek, Pan byłby jego
spadkobiercą... Nieruchomość w centrum Warszawy to dzisiaj duże pieniądze.
- Takie roszczenia nie mają sensu. Większość majątku należącego niegdyś do
mojej rodziny uległa w czasie wojny zniszczeniu. Wprawdzie po wojnie został on
częściowo odtworzony, lecz myśmy w tej restauracji nie brali udziału. Trudno
więc ocenić nasz rzeczywisty w nim udział. Nie płaciliśmy podatków, nie
konserwowaliśmy tego majątku... Sprawa uległa przedawnieniu...
- To jest słaby argument. Władza ludowa wam majątek skonfiskowała, więc o
zaległościach podatkowych nie ma mowy. Co prawda zaraz po upaństwowieniu, po
konfiskacie majątku, należało decyzję komunistów zaskarżyć w sądzie, ale nawet
gdybyście polski rząd wzięli do sądu, to i tak własność nie zostałaby wam
przywrócona... W takiej sytuacji trudno mówić także o przedawnieniu. Moim
zdaniem, nawet średnio zdolny adwokat jest w stanie udowodnić pańskie prawo do
roszczeń majątkowych wobec władz Polski...
- Ale ja tego nie chcę. Nie tylko ja, znakomita większość ofiar holokaustu nie
zamierza ani doprowadzać Polski do gospodarczej ruiny, ani tym bardziej
pozbawiać polskie dzieci przedszkoli, szkół czy parków? Bo do tego
sprowadziłaby się restytucja naszego mienia.
- Skoro tak, na jakiej podstawie Światowy Kongres Żydowski (WJC) skierował w
początkach grudnia do sądu w Nowym Jorku pozew przeciwko państwu polskiemu o
odszkodowanie za majątek utracony przez Żydów, ofiary holokaustu w Polsce?
- Takiej podstawy nie ma. Nikt im nie dał prawa do reprezentowania ofiar
holokaustu. Jeśli ja nie chcę się o ten majątek upominać, to tym bardziej nie
chcę, aby robił to ktoś rzekomo w moim imieniu.
- Czy WJC działa z upoważnienia ofiar holokaustu?
- Skądże! To jest czysta uzurpacja! Hucpa! Gdyby Kongres reprezentował ofiary
holokaustu, odzyskane mienie czy odszkodowania zostałyby przekazane właśnie
im. Tymczasem wiadomo, że do ofiar holokaustu dociera zaledwie ułamek tego, co
Kongres Żydowski dotychczas uzyskał.
- Kilka dni temu prasa doniosła jednak, że sąd federalny w Nowym Jorku
zatwierdził sposób wypłaty odszkodowań dla tych wszystkich, którzy ucierpieli
z powodu przymusowej pracy w niemieckich fabrykach, będących własnością
Szwajcarów, lub zostali oszukani przez szwajcarskich bankierów. Wynika z
niego, że gros funduszy z odszkodowań przekazanych zostanie jednak ofiarom
holokaustu...
- To nieprawda! Posiadam dokumenty świadczące o tym, że do ofiar holokaustu
dotrze, w najlepszym razie, może 3 do 5 proc. z wymuszonych na Szwajcarach,
prawie 1,5 mld dol. Ponadto pieniądze te wypłaca się w takim tempie, że wielu
ich adresatów do wypłaty nie dożyje. Przecież to są w większości ludzie w
podeszłym wieku.
- A pozostałe 95 proc., co się stanie z resztą pieniędzy?
- Znajdą się na dziwnych kontach dziwnych fundacji, czyli praktycznie w
kieszeniach aktywistów Kongresu Żydowskiego. Ta cała akcja odszkodowań dla
Żydów to jeden wielki rabunek!
- Nie powie mi Pan, że ludzie tego nie wiedzą. Jeśli jest tak, jak Pan pisze w
"Holocaust Industry", to dlaczego w środowisku żydowskim nie wrze? Nie
uwierzę, żeby Żydzi, naród mądry, wykształcony i tak ciężko doświadczony,
godzili się tak łatwo na ten rabunek!