elan13
07.01.09, 00:32
Dzisiaj w tv pokazali norweskiego lekarza pracującego w Strefie
Gazy, który powiedział, że gdyby ludzie na świecie zobaczyli jakich
zbrodni dopuszczają się tam Żydzi, to zmusiliby swoje rządy do
interwencji i spowodowania wycofania zbrodniarzy ze strefy.
Żydzi prezentują stanowisko rasistowskie, nacjonalistyczne, nie
potrafią się opamiętać i usilnie zmierzają ku własnej zagładzie.
Zdarzają się jednak wyjątki, jak choćby znany żydowski dyrygent
Daniel Barenboim, który napisał w liście otwartym m.in.:
"Ma prawo rząd Izraela obwiniać wszystkich mieszkanców Gazy za
dzialania Hamasu? Jest winna cała ludność Gazy grzechów organizacji
terrorystycznej? My, Żydzi, bardziej niż inne narody powinniśmy
czuć i wiedzieć, że niedopuszczalnym jest mordowanie niewinnych
cywili. Armia izraelska bezsensownie twierdzi, że Gaza jest
zamieszkana przez tylu ludzi, że w czasie atakow nie można uniknąć
ofiar cywilnych. Słabość tego argumentu nasuwa kolejne pytania:
jeśli nie można uniknąć śmierci cywili, to co jest celem nalotów?
Jaka jest, jeśli istnieje, logika przemocy i co Izrael chce w ten
sposob osiagnąć? Jeśli celem ofensywy jest zniszczenie Hamasu, to
najważniejszym jest zapytać się, czy jest to cel osiągalny. Jeśli
nie, to bombardowania są nie tylko okrutne, barbarzyńskie i godne
potępienia, ale również i bezsensowne."
Ciekawe, że na łamach organu rabbiego Michnika próżno szukać tego
listu.