japolak
01.08.09, 07:11
Ja z własnej woli uczczę ofiary Powstania minutą ciszy - nie zaś na
polecenie prezydenta Polski czy Warszawy...
Także dlatego, iż niemal za oknem mam wojskowe Powązki i tydzień
temu patrzyłem na szeregi krzyży - bo w państwowo-kościelnych
obrzędach nie chcę uczestniczyć.
Prezydent jakiegoś innego miasta zbuntował się wobec polecenia
wojewody, iż wszędzie trzeba syreny włączyć. A wojewoda się
tłumaczył, iż to jednocześnie jest test sprawności urządzeń...
Święto, chwila wspomnienia, czy biurokratyczny obowiązek, sprawdzian
techniczny?
Chyba na forum Onetu ktoś napisał, jakby fajnie było, by taka chwila
pamięci była także na Przystanku Woodstock. Po reakcjach internautów
przeprosił, iż nie wiedział, że to od dawna jest robione...
Posłowie, mający pomysły na kolejne święto państwowe klęski - nawet
nie wiedzą, ile dni Powstanie trwało, ile było ofiar...
Mam starszych przyjaciół, który byli w tym czasie w Warszawie -
czasem walczyli, czasem ukrywali się w piwnicach. Przyjaciół, którzy
byli w AK, GL, armii Andersa, polskiej armii idącej ze Wschodu.
Często wybór formacji był dziełem przypadku.
Wieczory przegadane z jednym z najmłodszych członków oddziału AK,
zajmującego się jako nastolatek likwidacją hitlerowców,
kolaborantów, szmalcowników. Nie mającego pewności, czy wszystkie
zlecone mu egzekucje były słuszne. Ponad pół wieku potem spędził
tropiąc faszystowskich (i stalinowskich) zbrodniarzy - czasem
współpracując w imieniu Polski z wywiadem niemieckim, angielskim,
rosyjskim, amerykańskim, izraelskim, argentyńskim. Dawno go nie
widziałem - może zmarł, może zabrano mu rentę jako TW...
Jak mi się uda, to przez najbliższe dwa miesiące czasem złożę jakiś
kwiat, znicz zapalę na nawet anonimowych grobach, miejscach
egzekucji. Ten tydzień temu, przy pogrzebie mojego przyjaciela,
patrzyłem na koleżanki z wiązanek wyjmujące kwiaty, by na bardzo
różnych grobach Powązek je położyć...