bezr.adna
24.10.08, 14:37
Dzień dobry. Jestem młodą mężatką spodziewającą się dziecka. W
styczniu tego roku wprowadziliśmy sie do nowo zakupionego mieszkania
(w 11-piętrowym wiezowcu) na al. 3 Maja 29. Niestety juz po kilku
tygodniach okazalo się, ze mamy nad sobą bardzo patologiczną rodzinę
z ojcem pijakiem i awanturnikiem na czele. Nie musze opisywać jak
cienkie są sciany w takim bloku i słychac wszystko jak by sie stało
obok... Ostatnio zrobiłam się bardziej nerwowa, bo czuję, że moja
rodzina jest niestety współuzalezniona. Mam własne mieszkanie, w
którym jest spokojnie i cicho i do takiego mieszkania chcę wracać z
pracy. A niestety za kazdym razem jak wjezdzam windą na 5 piętro to
modle sie, "żeby chociaż dziś był spokój". Sąsiad jak wpadnie w cóg
to nie ma spokoju przez przynajmniej tydzień (i to w dzień i w
nocy). W domu latają meble, sasiad obraża Boga, krzyczy, ze "policje
to w pi*dzie ma". Mam ochotę go zadusić gołymi rękami jak go widze
na klatce (zreszta na klatce też jest przez niego brudno i smierdzi)
i niestety jak tak dalej pojdzie to moze dojsc do tragedii... Kilka
razy z meżem dzwoniliśmy na policję ale to skutkuje tylko na kilka
godzin. Chyba sprzedamy to mieszkanie, bo czuję się bezradna. Czy
coś oprócz tego mogę zrobić? Może ktoś ma podobną sytuację i
podpowie jak mozna z takim łajzą walczyć? Pewnie moje zdenerwowanie
zrozumieja tylko Ci, którzy wiedza, co to znaczy "miec sasiada
pijaka". Pozdrawiam wszystkich poszkodowanych przez takich chorych
ludzi.