Dodaj do ulubionych

Awanturujący się, sąsiad pijak

24.10.08, 14:37
Dzień dobry. Jestem młodą mężatką spodziewającą się dziecka. W
styczniu tego roku wprowadziliśmy sie do nowo zakupionego mieszkania
(w 11-piętrowym wiezowcu) na al. 3 Maja 29. Niestety juz po kilku
tygodniach okazalo się, ze mamy nad sobą bardzo patologiczną rodzinę
z ojcem pijakiem i awanturnikiem na czele. Nie musze opisywać jak
cienkie są sciany w takim bloku i słychac wszystko jak by sie stało
obok... Ostatnio zrobiłam się bardziej nerwowa, bo czuję, że moja
rodzina jest niestety współuzalezniona. Mam własne mieszkanie, w
którym jest spokojnie i cicho i do takiego mieszkania chcę wracać z
pracy. A niestety za kazdym razem jak wjezdzam windą na 5 piętro to
modle sie, "żeby chociaż dziś był spokój". Sąsiad jak wpadnie w cóg
to nie ma spokoju przez przynajmniej tydzień (i to w dzień i w
nocy). W domu latają meble, sasiad obraża Boga, krzyczy, ze "policje
to w pi*dzie ma". Mam ochotę go zadusić gołymi rękami jak go widze
na klatce (zreszta na klatce też jest przez niego brudno i smierdzi)
i niestety jak tak dalej pojdzie to moze dojsc do tragedii... Kilka
razy z meżem dzwoniliśmy na policję ale to skutkuje tylko na kilka
godzin. Chyba sprzedamy to mieszkanie, bo czuję się bezradna. Czy
coś oprócz tego mogę zrobić? Może ktoś ma podobną sytuację i
podpowie jak mozna z takim łajzą walczyć? Pewnie moje zdenerwowanie
zrozumieja tylko Ci, którzy wiedza, co to znaczy "miec sasiada
pijaka". Pozdrawiam wszystkich poszkodowanych przez takich chorych
ludzi.
Obserwuj wątek
    • kampfschwimmer Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 24.10.08, 15:06
      Wydaje mi się, że warto się dowiedzieć, czy prezes SMLW przyjmuje interesantów
      na jakichś dyżurach, ewentualnie zapisać się, potem przyjść i pogadać z nim na
      ten temat.

      W tym temacie ruch należy do spółdzielni mieszkaniowej - wbrew pozorom nie
      jesteście bezradni.
      • kampfschwimmer Podstawa prawna 24.10.08, 15:20
        Warto przyjrzeć się paragrafowi 14 statutu SMLW
        tinyurl.com/6rjhpf
        § 14

        1. Wykluczenie członka ze Spółdzielni może nastąpić w wypadku, gdy z jego winy
        umyślnej lub z powodu rażącego niedbalstwa, dalsze pozostawanie w Spółdzielni
        nie da się pogodzić z postanowieniami statutu Spółdzielni lub dobrymi obyczajami.

        2. Wykluczenie może nastąpić , gdy członek:

        1) świadomie działa na szkodę Spółdzielni lub wbrew jej interesom,

        2) uporczywie narusza postanowienia statutu, regulaminów i innych uchwał organów
        Spółdzielni,

        3) uporczywie uchyla się od wykonywania istotnych zobowiązań wobec Spółdzielni,
        a w szczególności zalega z opłatami związanymi z eksploatacją i utrzymaniem
        nieruchomości w częściach przypadających na jego lokal, eksploatacją i
        utrzymaniem nieruchomości stanowiących mienie Spółdzielni,

        U W A G A:

        4) wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc
        uciążliwym korzystanie z innych lokali.
        • margo99 Re: Podstawa prawna 25.10.08, 08:28
          no niby pięknie, pytanie tylko - kogo wyeksmitować? tego
          awanturnika, czy całą rodzinę? i na kogo jest to mieszkanie...
          gdyby wyeksmitowanie takich kolesi było łatwe, to ich żony i dzieci
          nie musiałyby latami się z nimi męczyć.. a polskie prawo jest jakie
          jest..
          nie wiem, co można w takiej sytuacji zrobić.. :( może zadzwonić na
          Niebieską Linię? spytać, co można i jak

          nie widzę rozwiązania, skoro facet jest alkoholikiem i mózg ma
          wyprany; jeśli ktoś go stamtąd wyrzuci, będzie i tak tam wracał..
    • uwaga_tramwaj Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 24.10.08, 16:35
      bardzo współczuję.
      niestety, prawo jest takie, że tak naprawdę nikogo nie da się wyrzucić z
      mieszkania. nawet z wyrokiem sądu w dłoni. jeśli on sam łaskawie nie zdecyduje
      się wyprowadzić NIE MA SIŁY, żeby go zmusić, chyba że metodami nieoficjalnymi
      (czterech panów o grubych karkach).
      w związku z powyższym - wyprowadziłabym się. dziecko potrzebuje spokoju, śpi w
      dzień, stresu jest wystarczająco dużo przy takim maluchu. pijak za ścianą to już
      za dużo jak dla nie.
    • legiono Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 24.10.08, 17:07
      Rzadko który alkoholik dożywa 55 lat. , a ten gość ile ma lat ?
      Na Wolumenie przyjechało kiedyś kilku młodych ludzi z całym
      bagażnikiem alpag , powiedzieli menelom że mogą pić do woli a oni
      będą kręcili film na You Tuble , na drugi dzień jeden z amatorów
      alpag ( w krótkim czasie wypił trzy ) ,przekręcił się , pozostawiam
      to bez puenty :)
      • bezr.adna Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 24.10.08, 17:13
        No wyobraz sobie, ze ma około 70-tki conajmniej... Diabli swoich nie
        chcą...takie przysłowie. Mam nadzieję, ze zejdzie, przed przyjsciem
        mojego dziecka na swiat:))))Pozdrawiam!
        • foamclene Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 25.10.08, 09:51
          bez przesady
          jaki by nie byl
          jakos nieladnie zyczyc mu smierci :(
      • foamclene Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 25.10.08, 09:49
        taki alkoholik przezyje wiekszosc z nas :)
    • bezr.adna Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 24.10.08, 17:10
      Dzięki za rady i ciepłe słowa "kampfschwimmer" i "uwaga_tramwaj".
      Jeszcze są na swiecie "ludzcy" ludzie:) Do prezesa SMLW przejdę się
      osobiście, zeby sprawdzić jakie w ogóle bedzie mial do tego
      podejscie. Nie licze na zbyt wiele, bo wiadomo, ze policja i inne
      władze nie chcą sie wtracac w "rodzinne" życie. Dla "potomnych":)
      nie radzę kupowac mieszkania wstarym budownictwie własnie ze względu
      na smierdzace klatki i windy, starszych panoszących się sasiadów (bo
      oni tu całe zycie mieszkają i wiedzą, kto rzuca im na balkon puszki
      po piwie i pety z papierosów - Boże daj siłę...), którzy
      bezpodstawnie oskarżają młodych spokojnych ludzi, którzy marzyli o
      ciepłym kącie i ciezko na niego pracują. Płakac mi sie chce jak
      pomysle ile nadziei wiazalismy z tym mieszkaniem a teraz nie chce mi
      się do niego wracać. Pozdrawiam Was ciepło:))
      • ralph123 Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 25.10.08, 01:36
        Rozumiem Twój problem, ale...
        - uwierz,że również mieszkam w starym budownictwie (wielka płyta) i na sąsiadów
        nie narzekam, a jest kilku w podeszłym wieku (nikt sie nie panoszy).
        - klatka nie śmierdzi
        - trzeba sie bardzo postarać ażeby cokolwiek wrzucić cos na balkon sąsiadowi
        który mieszka niżej (biorąc pod uwage budownictwo o którym piszesz)
        Ps: Masz racje, w nowym budownictwie mieszkają głównie młodzi ludzie, ale oni
        też robią różnego rodzaju "juble". Wiesz na kogo trafisz?

      • margo99 Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 25.10.08, 08:30
        przyłączam się do rady - jeśli to możliwe - sprzedajcie to
        mieszkanie i poszukajcie spokojnego miejsca; dziecko najważniejsze,
        jego wychowanie, wasz spokój..
      • foamclene Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 25.10.08, 09:52
        no ba wiadomo ze lepiej byc pania na wlosciach niz dziadem z
        blokowiska :)
        ale ilu z nas ma takie szczescie :)))))
      • madziulec Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 25.10.08, 10:30
        Rozumiem Twoj problem, ale..
        Nowe budownictwo bynajmniej nei rozwiazuje problemu.
        Ja z kolei mialam imprezujacych sasiadow. Trafiali pechowo zawsze w chorobe
        dziecka i moje zarwane noce. I to nei jakis katar a temperatury rzedu 40 - 41
        stopni, gdzie lekarz zjawial sie co 2 godziny.

        Na poczatku chodzilam, prosilam. Nic nie pomagalo.
        Gdy byla jedna z ostatnich imprez zakonczyla sie waleniem w moja sciane (rowniez
        podczas choroby dziecka) i bodajze 4-krotnym przyjazdem policji. Potem byl sad
        grodzki (na wniosek policji) i grozba sasiada, ze jesli bede podskakiwac to
        porozmawiamy inaczej.

        Na szczescie dzieci sie urodzily i troszke sie uciszyli.
        No i na szczescie wyprowadzili.
        Teraz mam cichych i normalnych sasiadow.


        Nigdy nei wiesz na kogo trafisz.
        • gazo-beton Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 26.10.08, 11:37
          Ciekawe co nowi sąsiedzi myślą o tobie...

          Swoją drogą nie dziwi cię, że wszędzie i ze wszystkimi masz na
          pieńku?
          • madziulec Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 26.10.08, 12:27
            Nie ciekawi. W tych sasiadow ostatnio z bloku naprzeciwko lecialy jajka i
            pomidory, wiec mysle, ze rowniez nie sa miel widziani.

            Jakos nie widzialam podobnych akcji w moim kierunku ;)))
            • channtall bezradna 26.10.08, 21:31
              oj wiem co czujesz. tez mieszkam w wiezowcu, i jak si wprowadziismy do
              mieszkania okazalo sie ze dwa pietra nademna jest melina :/ codziennie darcie
              mordy, rzucanie meblami, smrod w windzie, zalane mieszkania...
              kilkakrotnie dzwonilam na policje, podobnie jak wiekszosc saiadow. soarwa byla
              zglaszana i so spoldzielni, i do administracji osiedla, i na policje. troche to
              trwalo ale "lokatorów" EKSMITOWANO.
              • channtall Re: bezradna 26.10.08, 21:35
                cos mi sie za szybko wyslalao.....

                to fakt ze nigdy nie wiesz na kogo trafisz, takze w nowym bloku, ale nie
                oszukujmy sie, zawsze wieksze prawdopodobienstwo podobnych przypadkow jest w
                "wielkiej plycie". ja dodatkowo, obok w mieszkaniu mam rodzinke z 4 dzieci :(
                nie mam nc do dzieci, ale juz tyle razy prosilam o cisze i zwracalam uwage ze
                nie mam juz sily. trzaskanie dzrwaimi, darcie sie na klatce, tabuny kolegow i
                kolezanke, itp. a rodzicow prawie ciagle nie ma :( a ja mam male dziecko.

                tez marze o zmianie mieszkania i wyprowadzce stad.
    • sun_74 Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 26.10.08, 23:22
      to ja mam wiecej szczescia: kupilam mieszkanie w bloku czteropietrowym w starym
      budownictwie i mam wspanialych sasiadów z kazdej strony. ale juz wiem, ze gdybym
      trafila dwie klatki dalej, to juz nie byloby tak rozowo:) a tak spokojnie wracam
      do swojego mieszkania i mysle, ze wygralam los na loterii jesli chodzi o
      najblizszych wspolmieszkancow.
      zycze wytrwalosci i madrych decyzji...
      • aniasamosia Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 27.10.08, 09:55
        Ja też kupiłam mieszkanie w starym bloku czteropiętrowym i świetnie
        mi się mieszka. Jest cicho, sympatycznie, mam swietnych sąsiadów,
        witamy się usmiechem, czuje się życzliwość. Niekiedy przychodzą do
        mnie znajomi, ale staram się wtedy być cicho i o 22.00 wychodzą.
        Wbrew powiedzeniu - Jak kto komu - tak on tobie. Trzymam kciuki.
        • lmolinski Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 27.10.08, 11:38
          ja przez krótki czas nosiłem sie z zamiarem kupna czegoś własnie w
          starym budownictwie i na szczeście kilkumiesięczny okres wynajmu
          mnie do tego zniechęcił. Generalnie to nie jest jakoś strasznie źle.
          Miałem miłych sąsiadów itp. Ale miałem juz dość wiecznie psujących
          sie rur, zaworów itp i tego, że ekpiy awaryjne pracują tylko od do.
          Później to możesz sam sobie z francuzem i młotkiem łazić i
          nparawiać. Miałem dość coedziennie wyrzucanych resztek obiadu od
          sąsiada z góry. Miałem dość małolatów szczjacych, chlejących i
          palących na klatce. No i miałem dośc lęku o samochód, który
          zostawiałem na dole na parkingu, bo a to ktoś kopniaka mu sprzedał,
          a to posadził roślinki na dachu.
          • foamclene Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 27.10.08, 12:06
            to prawda w starym bloku nie jest "letko"
            trzeba miec odpowiednie nastawienie zeby przetrwac :)
            my mamy wariatke, ktora wali jajkami z oka na samochody zaparkowane
            zbyt blisko klatki :)
            dosc orginalna gospodynie domu i jej narzeczonego :D
            nalogowych palaczy na klatkach schodowych
            cudowne malenstwa popuszczajace w windzie
            i tobolki z zasranymi pieluchami wystawiane przed drzwi, bo do
            smietnika nie chce sie zejsc :)
            ludzie sa rozni
            zawsze mozna trafic na swira czy brudasa,
            ale Ci smai ludzie miewaja takze cudowne zalety
            mozna na nich polegac w ciezkich sytuacjach
            a dogadac sie (zeby zycie bylo bardziej znosne) mozna z kazdym
            ja tez mam rozne grzeszki na swoim koncie i ciesze sie, ze sasiedzi
            mi od czasu do czasu cos daruja :)


            • madziulec Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 27.10.08, 12:25
              Smieci na klatce bedziesz mial i w nowych domach (2 klatki dalej az napis
              zrobili, by nie wystawiac workow ze smieciami).
              Wind nie ma, wiec to Cie omini.

              Jajka - juz pisalam - byly, bo sasiedzi imprezowicze podpadli.

              Ostatnio byly inne rozrywki, rysowanie samochodow gwozdziem.

              Roznie trafisz.
              Ja pamietam moja dawna sasiadke, cudowna starsza pania, zawsze oferujaca sie
              przy podlewaniu kwiatkow itp.
              I mloda z dolu, ktora jak robila imprezke to zawsze powiadomila.
              • a-ksie Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 27.10.08, 13:45
                Chyba nie ma reguły Wszystko zależy od sąsiadów. Ja od zawsze mieszkam w bloku z
                wielkiej płyty (co prawda jednym z tych niższych) i nie narzekam na sąsiadów
                Myśleliśmy ze to się zmieni jak zaczęli wprowadzać się nowi ale nadal jest
                spokojnie Wiadomo trzeba przymknąć oko na parapetówki, pępkowe itp. ale jak sama
                nazwa wskazuję są to rzadkie imprezy i wystarczy po prostu zamknąć okno. A co do
                awanturującego się sąsiada to niby ucieczka jest najgorszym rozwiązaniem ale
                czasem jedynym.Choć ja bym nie mogła komuś wciskać że spokojni sąsiedzi i w
                ogóle super....
    • bezr.adna No szczęka mi opadła 28.10.08, 09:03
      Słuchajcie, nie uwierzycie ale wczoraj rano był u mnie pan
      dzielnicowy. Nie mam pojęcia jak nas odnalazł po "skróconym" w
      poście adresie. Zainteresował się tym tematem i w sprawę się
      zaangażował. Rozmawiał co prawda tylko z moim mężem bo ja byłam w
      pracy ale normalnie się wzruszyłam jak się o tym dowiedziałam:)))
      Pan dzielnicowy rozmawiał tez z tą rodziną i nie wiadomo oczywiście
      jak będzie dalej ale dał kilka wskazówek no i samo to, ze się w
      ogóle u nas pojawił, dało mi nadzieję, ze nie jestesmy w tym
      wszystkim zupełnie sami. Dziękuję Panie Dzielnicowy, ludzki z pana
      człowiek. Wczoraj wieczorem już było cicho:) Co do życzenia komuś
      śmierci....hmm...wiem, że to nieładnie zwłaszcza na forum ale nerwy
      zaczynają czasem puszczać. A co do sąsiadów, to rzeczywiście nigdy
      nie wiadomo, na kogo się trafi, bo np. już na przeciwko nas mieszka
      naprawde bardzo miła rodzina. Pozdrawiam wszystkich:)
      • aganiok32 Re: No szczęka mi opadła 28.10.08, 10:09
        no proszę....super! Wielkie brawa dla pana dzielnicowego, oby było
        więcej takich.
      • sun_74 Re: No szczęka mi opadła 28.10.08, 16:24
        mam kolezanke w Twoim bloku. ona tez mowila o wizycie Pana Dzielnicowego, który
        wypytywal o halasy.
        i to rzeczywiscie otucha napawa: ze moze jednak czlowiek nie jest w tym
        wszystkim pozostawiony samemu sobie.
        pozdrawiam.
      • uwaga_tramwaj BRAWO dla Dzielnicowego! 28.10.08, 17:50
        Zainteresował się tym tematem i w sprawę się
        > zaangażował.

        i to się panie, nadaje do prasy!
        • mamazlegionowa Re: BRAWO dla Dzielnicowego! 29.10.08, 19:37
          Mnie wczoraj odwiedziło dwóch panów policjantów szukających jakieś
          Cyganki ;)

          Co do wielkiej płyty mi się podoba osiedle jagiellońska. Czuć
          przestrzeń, otoczenie bloków jest zadbane. Tu szukamy mieszkania.

          Osiedle Sobieskiego jest strasznie stłoczone, wieczorem b.ciemne.

          A sąsiedzi, nie wiadomo na kogo trafisz. Znajomi mieszkają w nowym
          budownictwie, z ulicy mają hałas (dotąd mieszkali w zacisznym bloku
          z wilekiej płyty) a sąsiadów mają młodych wiecznie imprezujących. A
          u nic małe dziecko :(

          Mieszkam w wielkiej płycie od 30lat. Przeszłam dzieci wyjące pod
          oknami, sąsiada z magnetofonem na ful w drzwiach naprzeciwko -
          wyrośli. Ale sąsiadów mam takich, że pozazdrościć. Zawsze chętni do
          pomocy. Są ci sami od 30 lat (ci najbliźsi).
    • bezr.adna Jeszcze raz proszę o pomoc ech.... 27.01.09, 20:19
      No dobra.. Tak naprawdę nic się nie zmieniło. p.Marian W. wciąż się
      upija i bluzga jak poparzony. Moje podejscie niestety też się nie
      zmieniło, czyli nadal siedzę, słucham (bo nie mam innego wyjścia)i
      wkurzam się jak nigdy dotad. Problem w tym, ze ostatnio bluzgi lecą
      między 18-tą a 22-gą. Czyli nie zakłóca ciszy nocnej (zmądrzył się
      frajer). Dzielnicowy powiedział, ze najlepiej to po 22-giej dzwonić,
      bo wtedy mozna go za cos oskarzyc... Czy narastający stres dla
      ciężarnej i problemy (nie daj Panie Boże) z dzieckiem, które noszę
      byłyby wystarczające, zeby mieć powód do zmuszenia tego łajzy do
      leczenia? Albo najlepiej do wyniesienia sie stad czyt. wykopania go
      na zbity pysk? Czy musi dojsc do tragedii, zeby cos zaczelo w tym
      kołomyju normalnie działac? Pod koniec tygodnia biorę wolne w pracy
      specjalnie, zeby cos załatwić. I własnie daltego piszę jeszcze raz
      bo mam do Was prośbę, czy oprócz Spółdzielni Mieszkaniowej, policji
      są jakies inne instytucje, do których mozna to zgłosic? I boję się,
      ze wszystkie instytucje będa zwlekały z pomocą, albo poprostu nie
      wystarczy im dowodów, podpisów wszystkich mieszkanców albo jeszcze
      czego do załatwienia raz na zawsze tej sprawy, dlatego moze znacie
      jakies dorazne sposoby na wyciszenie sasiada? Firma budowlana z
      wyciszeniem mojego sufitu mile widziana:) Poprostu nie chcę i nie
      moge z tym zwlekać. Ostatecznie będziemy musieli wyprowadzic sie do
      rodziców a to jest w innej miejscowosci...czyt. ja będę miała do
      pracy jakies 3,5 godziny w jedną stronę, a mój mąż swoją pracę
      poprostu straci. Dziecko w drodze...ja w ciągłym napięciu.. No
      porażka :((((((((
      • madziulec Re: Jeszcze raz proszę o pomoc ech.... 27.01.09, 20:48
        Ostatnio slyszalam o zglaszaniu uzywania publuicznego obrazliwych slow.
        Ktos mowil, ze to dziala.
        • aganiok32 Re: Jeszcze raz proszę o pomoc ech.... 27.01.09, 20:56
          znalazłam coś takiego
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=74116731&v=2&s=2
          współczuję i mam nadzieję, że zrobisz porządek z tym typem
        • bezr.adna Re: Jeszcze raz proszę o pomoc ech.... 28.01.09, 11:01
          Madziulec ten link się nie otwiera..nawet skopiowany. Możesz
          przesłac jeszcze raz? Z góry dzięki za info:))
          • pawbrzez Re: Jeszcze raz proszę o pomoc ech.... 28.01.09, 11:46
            bezr.adna napisała:

            > Madziulec ten link się nie otwiera..nawet skopiowany. Możesz
            > przesłac jeszcze raz? Z góry dzięki za info:))
            Link jest poprawny.
            Otwiera się klikając na niego jak i kopiując do każdej przeglądarki.
            Godne przeczytania wszystkie wypowiedzi, zwłaszcza dla przyszłych mam.
            Pozdrawiam
            • w.iwo Re: .... 28.01.09, 12:41
              poza typowymi wypowiedziami forumowiczów po obu stronach barykady, można
              dostrzec cenną informację o prośbie skierowanej do Policji lub Straży Miejskiej
              o wniosek do sądu grodzkiego dla uciążliwego mieszkańca - oczywiście jeśli
              zwykła rozmowa z sąsiadem nie wystarczy...
    • oz_patryk Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 29.01.09, 18:21
      niekonwencjonalne metody są najskuteczniejsze, trzeba mu podłożyć kilka razy
      świnie. Jak nie wie co to jest współżycie we wspólnocie mieszkaniowej to inaczej
      się nie da.

      Sposoby można wymieniać długo i namiętnie. nie ma sensu wdawać się z nim w gadki
      bo takie tempaki nie rozumieją nic. można uświadomoc go tylko że gdy stadion
      X-lecia zlikwidowali to Ukraińcy nie mają co robic więc są coraz tańsi a
      skuteczni byli zawsze, a przecież pijany nie ma poprawnej kordynacjni ruchowej i
      może spaśc ze schodów.

      Podejrzewam że wystarczającym powodem do poważnego zastanowienia się
      spółdzielni i samego menela nad eksmisją będzie pożar wycieraczki przed jego
      mieszkaniem... no przecież mógł "niechcący" ktoś wyrzuci niedopałek, szczególnie
      pijany menel :]

      z posprzątaniem potłuczonych butelek z przed swoich drzwi pewnie też będzie miał
      trudności, a hałas tłuczonego szkła postawi część klatki na nogi, a dla policji
      wezwanej do awantury będą wystarczającym powodem żeby zabrać go na dołek.

      podpowiem że dopóki tylko Tobie będzie przeszkadzał to nic nie zrobisz, on ma by
      problemem całej klatki.

      ja "niekonwencjonalnymi" metodami pozbyłem się "generałów" pijących piwko i
      palących nie tylko papierosy na mojej klatce. pozbyłem się kiedy zaczęli
      przeszkadzać nie tylko mi.
    • adamus120 Re: Awanturujący się, sąsiad pijak 02.02.09, 22:59
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6228651,Awanturnik_bedzie_eksmitowany_z_wlasnego_mieszkania.html
      Wygląda na to, że czas bezkarności Twojego sąsiada i jemu podobnych dobiega
      końca... Wiadomo, że większość z tych przepisów pewno w życie nie wejdzie ale
      może coś się ruszy w tej kwestii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka