Dodaj do ulubionych

Miarą uzależnienia

06.06.10, 10:33

od akceptacji ze strony innych oraz od dobrego obrazu, jaki chcemy mieć o sobie,
jest sposób,
w jaki przyjmujemy słowa krytyki pod własnym adresem i reakcja na nie.

Ale właściwie, dlaczego krytyka jest dla nas taka dotkliwa?
Bo nas dotyczy,
czy
bo nas nie dotyczy?

Jeśli jest w niej racja, to po co się nią emocjonować? A jeśli nie ma, to tym
bardziej po co?
Obserwuj wątek
    • tropem_misia1 Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 10:49
      Akceptacja nie jest uzależnieniem , jest potrzebą każdego człowieka.
      Poprzez akceptację dążymy do uzyskania szacunku i uznania przez siebie i otoczenie.
      Często reakcja na krytykę jest niewspółmierna z w.w. - czyż nie wynika to z tego
      ,że nie potrafimy zaakceptować samych siebie?(kompleksy)
      • milky_way_1 Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 11:10
        Przeczytałam i zastanawiam się...
        W czym kompleksy:
        w wyglądzie
        w wykształczeniu
        w wieku
        w miejscu urodzenia czy rodzinie
        we wzroście
        w urodzie
        w tym co się ma i posiada

        Szacunek, w wielu oczach... nie można uzyskać szacunku, bo te osoby po prostu
        nikogo nie szanują i ne ma co liczyć na szacunek z ich strony, a osobiście nie
        mam ochoty takim osobom się przypodobać. Miałam jeden kompleks nie do
        przebrnięcia, ale to się zmieniło.smile
      • debi_bebi Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 11:39

        Dobra, tu się zgadzam - potrzeba akceptacji rodzi uzależnienia smile
        • tropem_misia1 Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 12:10
          Jakie uzależnienia?Bo nie mówimy tu o alkoholizmie melynowym big_grin.
          Że całe swe życie przekierowujemy na poszukiwanie akceptacji?I np. na nic nie
          bacząc toniemy w takim a nie innym środowisku ludzkim?Czy też zatracamy samą
          siebie i wypieramy się własnych poglądów , by tylko być zaakceptowanym?

          aha.... a wróble zadziobały kanarka ( to głoszę od dawna, bo...głoszę)
          • debi_bebi Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 12:44

            Alkoholizm melynowy to też uzależnienie, może nie? wink

            Przychodzę sobie na Melynę, a tu wszyscy tacy mili, można powiedzieć, co się
            myśli, nikt nikogo nie krytykuje ani się nie czepia (poza sytuacjami, kiedy jest
            inaczej - wtedy nagle atmosfera tężeje, niczym galareta w lodówce wink ),
            normalnie puchowa podusia, a ja tak lubię czuć się dobrze. No, więc czy nie
            jestem uzależniona? smile

            Wróble zadziobały kanarka bo był inny, tak? smile
    • debi_bebi Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 13:59

      I że ładniej ćwierkał smile
    • milky_way_1 Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 14:04
      Przeczytałam i cóż... gdyby każdy traktował drugiego człowieka tak jakby sam
      chciałbyć traktowany to byłby sukces, ale to nieosiągalne nawet w małych
      grupkach ludzi. Dla jednych życie to wieczna zabawa, to znowu narzekanie, lub
      możliwość dominacji lub poprostu życie takie jakie jest. Czasem lepiej
      odpuścić, gdyż nie przekona się do swoich racji, a bronić swoich racji mimo,
      że to nic nie pomoże w środowisku, która wie i tak lepiej to szkoda niekiedy
      czasu. Skoro w szkołach nawet teraz są napiętnowane dzieci z różnych powodów i
      na to pozwalają nauczyciele, to co oczekiwać od dorosłych ludzi.
      • leziox Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 20:14
        Mam gdzies akceptacje.Nigdy jej nie wymagalem od rodziny,nie wymagam jej teraz
        od nikogo-nic na sile.Albo mnie kto lubi albo nie,nic na sile,zadnego
        wazeliniarstwa,jestem soba i nie mam zamiaru siebie unieszczesliwiac tylko
        dlatego ze komus tak by sie to moglo podobac.
        • marijola1 Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 20:33
          To o czym mowicie nosi nazwe konformizmu.Nie wymadrzam sie
          teraz,tylko ta cecha ludzka zostala swietnie przedstawiona w jednym
          z moich ulubionych filmow.Jest wielka sztuka zachowac swoje
          przekonania gdy stado mowi : beeeeeeeeeee.
          Ja sie nie bede wypowiadac,czy ulegam wplywom i w jakim stopniu.Wiem
          tylko ze potrzeba akceptacji jest czasem bardzo silna.Czy to
          uzaleznienie? Nie wiem............
          • milky_way_1 Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 20:42
            Nie zatracić siebie w tym wszystkim. Marijolko, co innego jest realne życie i
            osoby z którymi rozmawiasz na codzień, patrzysz im w oczy są realni
            rzeczywiści, a co innego wirtualne osoby, których nie widzisz.smile
            • marijola1 Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 21:02
              Moja wypowiedz nie dotyczyla raczej swiata wirtualnego.Tutaj kazdy
              moze udawac kogo zechce.Nie biore wiec w tej kwestii swiata netu
              zbyt powaznie.
              • milky_way_1 Re: Miarą uzależnienia 06.06.10, 21:24
                Nie sądzę, że każdy udaje. Niekiedy może próbować swoim zachowaniem uktyć, to
                coś delikatnego, bo tak łatwiej. Nie ma znaczenia wiek osoby, pewne rzeczy da
                się zauważyć.smile Jednak nieco tajemniczości trzeba zostawić.smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka