leziox
11.08.10, 21:21
BURZA NA PODHALU
Góry nasze góry,piękne wy są takie
Nawet jeśli burza ludzi w górze złapie
Gdy po skałkach grzmoci,strach do sraczki zmusza
A żaden turysta nie chce dalej ruszać
Jak mówili nasi pradawni górale
Kiedy przyjdzie burza,niezdrowo na skale
W łepek trzasnąć może,w co innego także
Lepiej już w schronisku,albo innym lagrze
Nikt burzy nie lubi,tylko psychopaci
Nawet koń od grzmotu zaraz się ochwaci
Pada w burze mocno,gromko hałasuje
I kiedy przypieprzy,to każdy poczuje
Więc bez burzy spokój,cieszą się ludziska,
Nic,że na Saharze nigdy nie pobłyska
Zaś w górach wiadomo,burza nie przelewki
Trafiło niedawno fiata krzywej Stefki
Burza jest gwałtowna,wiedzą nawet dzieci
Nigdy nie wiadomo,komu na łeb zleci
Tak jak w totolotku wygranej tu ni ma
Albo burza podła,albo długa zima
Łazi sobie góral,pasąc w górach owce
Nie wie wcale biedak,że dobre gumowce
Nawet jak pierdolnie,one izolują
Góralskie narządy prądu nie poczują
Orze drugi góral ziemię tam na stoku
Pług żelazny w ręku,chłodny stali dotyk
Lepiej wleźć samemu do transformatora
Niż z takim żelastwem w burzę ziemię orać
Oracz jednak pewny,burzy dziś nie będzie
Taki on jest dufny,jak kury na grzędzie
Chociaż już się czerni tam gdzieś koło Sącza
Po co od myślenia dostawać pierdolca
Burza jest przewrotna,zwłaszcza na Podhalu
Niejeden stóg siana od niej się zapalił
Taki Gąsienica,mądry gazda przecie
Piorunochron stawia nawet przy kobiecie
Żeby jej nie rypło jak gdzieś piorun trzaśnie
Tylko w ziemię poszło-trzeba myśleć właśnie
Kobiet tu nie starcza,w mieście klempy siedzą
A chłopy na halach srodze tak się biedzą
Bo kobieta cenna prawie tak jak owce
Trawy ona nie żre,nie gna na manowce
Wełny choć nie daje,dobra baba w zimie
Cyckiem gnat ogrzeje,kuśkę też przytrzymie
Hej,wysokie sosny stoją tam na wzgórzach
I turystów parka w cieniu drzew się nurza
Wszystko durne cepry,jak im przyfranzoli
To nie zdążą nawet szepnąć,że coś boli
Cisza dookoła,czasem kamyk zleci
W takim miejscu lubią zabić się poeci
Piknie tak na górkach,kiedy ni ma burzy
Gdy przyroda wreszcie człowiekowi służy
Idzie ciemna chmura,duża jak cholera
Kto się pod nią znajdzie tego sponiewiera
W środku chmury cicho piorun zły się czai
Ząbki krzywe szczerzy,patrzy gdzie dowalić
A na świecie spokój,nikt nie podejrzewa
Że może przygrzmocić zaraz wedle drzewa
Albo smalnąć w szopę czy inną drewutnię
Jeszcze zdziwić baco możesz się okrutnie
Chmura się wynurza,w złym jakby humorze
Nie podoba jej się słoneczko na dworze
Wszystko zasłoniła,ciemno jak w piwnicy
Tylko straszy wszystkich migiem błyskawicy
I jak makiem zasiał,dźwięku nie ma wcale
Koguty nie pieją,milczą też górale
Krowy pyski zamkły,takoż nie rżą konie
Kiedy przez powietrze idą burzy wonie
Ozon śmierdzi dziko,kiedy błyska w dali
Szukają schroniska juhasi na hali
Szopy jakiejś albo trochę i szałasu
Pod drzewa nie idą,szkoda na śmierć czasu
Najpierw pomruczała burza jak ten Azor
Co na żarcie czeka,a tu jeść nie każą
Potem głośniej trochę raczyć przemówiła
W błysku za chmurami jej ponura siła
A tu cicho krople deszczu już padają
Najpierw powolutku-wszyscy trik ten znają
Nie schowasz się wcześniej,myślisz mało pada
Potem nie dolecisz suchy do sąsiada
Oracz co na stoku pługiem ziemi sięgał
Nerwów nie miał mocnych i konia wygrzęgnął
A potem na oklep pognał w dół na mordę
Jakby gdzieś zobaczył wilkołaków hordę
Oby tylko przeżył rajd ten swój niezguła
Wszyscy go tu znają,zwie się Rajmund Buła
W gębie taki mocny,w czynach mniej troszeczkę
Niektórzy szeptali,że grzmoci owieczkę
A tu burza wreszcie całkiem się rozlała
Napierdala w szczyty,grzmoci jakby z działa
Płyną rzeki wody z góry nam w doliny
Ech,naniesie znowu nam tu do wsi gliny
Dwa turysty w strachu lecom jak rakiety
Wiemy już co będzie,czas gotować mety
Przenocujem ceprów,trochę grosza wpadnie
Więcej niż za wełnę jak koczują stadnie
Gąsienica schował babę do komory
Na chatynki dachu piorunochron goły
Baca zaś spokojnie bimber w izbie smali
Niech burza szaleje,babie nie dowali
Strzelił nagle piorun w południową wioskę,
Strat dużych nie było-zajebało nioskę
Innym razem może wróci i poprawi
Dobrze że tym razem w spokoju zostawi
Burza dalej poszła,pewnie gdzieś do miasta
Niech tam ich agencje towarzyskie chlasta
My tu na Podhalu żyjem wraz z naturą
Tyle już nawałnic przeszło sobie górą.
THE END
copyright by Leziox