leziox
11.05.14, 11:00
-Dzien dobry.Pan Leszek?
-Tak.
-Tu kancelaria prezydenta.
-Jakiego prezydenta?
-Prezydenta Obamy
-Jakiego Obamy?
-A ile Obamów Pan zna?
-No jednego,tego amerykanskiego
-No wlasnie.Bedzie do Pana za jakis czas dzwonil w waznej sprawie
-Tak?A skad macie wlasciwie moj nr telefonu?
-Hehehe.Pan raczy zartowac.Prosze czekac na telefon.Do widzenia
-Do widzenia.
No i czekam na ten telefon.
Nie wiem tylko czego ten Obama moze ode mnie chciec.
Nawet nie wiem czy mi sie to snilo czy to bylo naprawde...