czarek_sz
18.07.16, 20:11
Takie wspomnienie.
Śmierć Janeczki Matki i nie Matki. Dużo gadać. Wieś, nie zadupie ale wiocha. Zajeżdża kondukt /lata 70 te/ wszyscy płaczą itd. Wtedy nie było tak jak dzisiaj że sale się wynajmujeże płacę i gówno mnie obchodzi. Wtenczas trzeba było własnym sumptem. Po pogrzebie rodzina poszła do domu rodzinnego a ja z Bogdanem oddaliśmy się w stronę domu biesiadnego gdzie wódka zagrycha itd. Tam płakali i ściskali się a ja z Bogusiem obalaliśmy kolejne setki pod zimne nogi i sałatki

jak wypliśmy dwójkę /dwa litry/ to przyleciała Janeczka i Agata /Bogusia Małżonka/ to zaraz wrzask że pijaki że skórwysyny

w drodze do Warszawy jeszcze flaszkę wypiliśmy i spoko było. To były lata siedemdziesiąte. Wspaniałe tłuste lata.