Dodaj do ulubionych

Biskup z in vitro

12.04.13, 20:16
Ciekawe, czy Kk ma regulacje zabraniające przyjęcia do seminarium młodzieńców poczętych w szkle. Selekcjonerem mógłby być ksiądz de B., bo zdaje się posiadać nadprzyrodzone kwalifikacje.

Pod dokumentem przyjętym na ostatniej Konferencji Episkopatu Polski, dotyczącym wyzwań bioetycznych „przed którymi stoi współczesny człowiek”, nie podpisał się żaden hierarcha Kościoła, który został poczęty drogą zapłodnienia pozaustrojowego. Ale czy nie można sobie wyobrazić, że za kilkadziesiąt lat w tym gronie znajdzie się biskup, którego katoliccy rodzice wychowali, a wcześniej sprowadzili na świat właśnie dzięki metodzie in vitro?


www.polityka.pl/kraj/opinie/1540589,1,in-vitro-kosciol-kontra-nauka.read
Obserwuj wątek
    • turbinowy Adopcja po żałobie? 13.04.13, 00:23
      Powracają, również argumenty KK, że jak jest potrzeba posiadania dziecka, to można adoptować.
      Wszystko już chyba było
      W związku z tym, trafiłem na wywiad, której części nie rozumiem.
      Nie rozumiem a nie "nie rozumiem" w znaczeniu red. Paradowskiej:

      Jej zdaniem adopcja nigdy nie może być remedium na brak dziecka biologicznego. - To nie byłoby dobre dla tych dzieci, to uprzedmiotowianie ich, pokazywanie, że można jedno dziecko zastąpić innym. Ludzie, którzy adopcją chcą zrekompensować sobie brak własnego dziecka, powinni być od razu wykluczani z procedur adopcyjnych. Warunkiem zakwalifikowania do adopcji powinno być przejście żałoby po dziecku biologicznym. Ale nie jest to rozwiązanie dla każdego - podkreśliła Krawczak.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13705609,_Nasz_Bocian___dokument_episkopatu_ws__in_vitro_zawiera.html
      • gaika Re: Adopcja po żałobie? 14.04.13, 00:06
        turbinowy napisał:

        > Powracają, również argumenty KK, że jak jest potrzeba posiadania dziecka, to mo
        > żna adoptować.
        > Wszystko już chyba było
        > W związku z tym, trafiłem na wywiad, której części nie rozumiem.
        > Nie rozumiem a nie "nie rozumiem" w znaczeniu red. Paradowskiej:

        Skoro nie Paradowska, mam nadzieję, że rozumiem o co pytasz.

        Domniemywam, że wywiadowana chce zwrócić uwagę na różnice w gotowości do posiadania dziecka biologicznego i adopcyjnego. I jeżeli ktoś nie może mieć własnych, biologicznych dzieci, to nie znaczy, że jest jednocześnie gotowy z automatu na dziecko 'cudze'. Że to inne mechanizmy wchodzą tu w grę i nie wystarczy skonstatować, że jest się bezpłodnym, ileś razy poronić, żeby łatwo przerzucić się na adopcję.

        Najpierw żałoba, potem adopcja oznacza najpierw pogodzenie się z tym, że biologicznego dziecka taka osoba lub para mieć nie będzie. Odwrotność tego, że na fali rozpaczy rzucają się do adopcji. Dziecko adopcyjne nie powinno pełnić funkcji rekompensaty. Chodzi o (inny) proces dojrzewania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka